Gen. Ben Hodges wprost o błędach popełnionych w Afganistanie

29 sierpnia 2021, 10:55
afganistan124
Fot. US Marine Corps Sgt. Isaiah Campbell, domena publiczna
Reklama

Gen. w stanie spoczynku Ben Hodges na łamach "New York Post" [24 sierpnia 2021] wypunktował, jego zdaniem, kilka kluczowych problemów, które doprowadziły do obecnego fiaska amerykańskiej obecności wojskowej w Afganistanie. Nie obawiając się stwierdzeń, że za część z nich również odpowiada on sam w zakresie swojej służby wojskowej w tym państwie. Refleksja gen. Hodgesa stanowi zapewne jeden z wielu ważnych głosów, które będą pojawiały się w amerykańskiej przestrzeni analiz polityczno-wojskowych w kolejnych miesiącach i latach. Problem upadku Afganistanu będzie bowiem jednym z elementów szeregu amerykańskich procedur lessons learned, które mają zagwarantować, że w przyszłości nie zostaną popełnione podobne błędy w planowaniu, dowodzeniu i kontroli.

Przede wszystkim, ten były wysoki rangą dowódca zauważa katastrofalną dla rozwoju sytuacji w tym państwie decyzję o rozpoczęciu w 2003 r. kolejnej dużej amerykańskiej operacji wojskowej w Iraku. Przez co, rozdzielono siły i uniemożliwiono pełną koncentrację w zakresie działań prowadzonych przeciwko Al-Kaidzie oraz Talibom właśnie w Afganistanie. Trzeba przyznać, że Amerykanie przecenili wówczas własne możliwości zaangażowania sił w dwóch tego rodzaju konfliktach zbrojnych. Szczególnie, że konwencjonalna kampania zbrojna przeciwko Irakowi w 2003 r. była jedynie zasłoną dymną przed krwawym konfliktem asymetrycznym. Terroryści i bojownicy walczący z Amerykanami i siłami międzynarodowymi zarówno w Afganistanie i Iraku bardzo szybko zauważyli taką słabość i przede wszystkim zaczęli eksploatować takie formy działań nieregularnych, które pozwalały na obniżenie poziomu bezpieczeństwa w Afganistanie i Iraku przy niemal ciągłym zadawaniu strat Amerykanom i ich sojusznikom.

Gen. Hodges nie ucieka przed odpowiedzialnością Stanów Zjednoczonych i trzeba dodać również własną, osobistą jako wysokiego rangą dowódcy. Dotyczy to chociażby sposobu podejścia do budowania afgańskich sił zbrojnych. Podkreślając, że tworzono tam wojsko na modłę zachodnich standardów. Szczególnie było to widoczne w przywiązaniu do potrzeby posiadania przewagi w sile ognia, odwoływanie się do wysoce rozbudowanych możliwości logistycznych, a także wsparcia wywiadowczego. Gdy, zabrakło lub w najlepszym wypadku ograniczono wspomniane walory, to afgańskie wojsko wpadło w swego rodzaju pułapkę jeśli chodzi o samodzielne zdolności operacyjne. Stąd też obecnie możemy widzieć znaczne ilości przejętego przez Talibów, wielokrotnie niemal bez walki, sprzętu oraz uzbrojenia sił afgańskich. Po prostu tworzono armię, która samodzielnie nie była w stanie wykorzystać zachodnich przewag - takich jak dominacja w powietrzu, posiadanie silnego komponentu jednostek zmechanizowanych, etc., co przeciwnik skrzętnie wykorzystał na masową skalę. 

Amerykański generał podkreśla, że zabrakło większego osadzenia sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa Afganistanu w ich, lokalnych warunkach kulturowo-społecznych. Nawet jeśli chodzi o podziały, które są widoczne w tym państwie w sferze relacji plemiennych. Trzeba pamiętać, że promowaną przez lata ideą było właśnie w tworzenie sił zbrojnych jako niejako odpowiedzi na wszelkie wewnętrzne podziały w postaci struktury ogólnopaństwowej i jednoczącej wszystkich Afgańczyków. Doświadczony amerykański dowódca widzi wiele problemów, które leżały po stronie właśnie podejścia sił amerykańskich i międzynarodowych do oceny efektywności wojsk afgańskich. Jego zdaniem, należy docenić fakt, że najbardziej efektywne były formacje daleko odbiegające od standardów zachodnich. Szczególnie te, trenowane i wspierane przez US Special Forces („Zielone Berety”), które jednak wyglądały i działały de facto tak samo jako formacje talibskie.

Przypomina się w tym zakresie chociażby bogata lekcja wyniesiona z działań Amerykanów i sojuszników w nieistniejącej już Republice Wietnamu, a nawet i Laosie w toku tamtejszych tajnych zmagań. Tam, gdzie wojska specjalne oraz formacje paramilitarne CIA uzyskiwały swobodę i możliwość działania, tam komuniści nie byli w stanie wywalczyć sobie niezbędnej swobody operacyjnej. Jednak, gdy w trakcie wojny wietnamskiej wygrała wizja tworzenia sił południowowietnamskich wręcz na modłę zimnowojennych, europejskich zmagań doszło do katastrofy. Utracono bowiem zarówno możliwości efektywnej walki kontrpartzanckiej, ale też finalnie w 1975 r. z racji braku wsparcia amerykańskiego, problemów finansowych i logistycznych nie udało się efektywnie walczyć z nacierającymi na południe jednostkami konwencjonalnymi komunistów z północy. Jak widać, także w Afganistanie doszło do podobnych błędnych analiz, gdzie priorytetem było ustanowienie przewagi technologicznej i ilościowej po stronie wojsk afgańskich. Pomijając de facto świetne doświadczenia z okresu pierwszej fazy kampanii, gdy CIA oraz operatorzy jednostek specjalnych, wspierani przez lotnictwo bazowali w głównej mierze na lokalnych formacjach zbrojnych. 

Gen. Hodges jest również kolejnym dowódcą amerykańskim, który z perspektyw obecnych wydarzeń w Afganistanie uwypukla znaczenie fatalnych konsekwencji rozpanoszonej w tym kraju korupcji. To ona miała szczególnie mocno wpłynąć na słabość tamtejszej kadry dowódczej oraz decydentów, od których zależało przywództwo w momencie próby czyli w trakcie ofensywy Talibów. Jego zdaniem, wielu szeregowych miało rzeczywiście bardzo mało powodów, aby ryzykować życie i walczyć, gdy ich liderzy uwłaszczeni dzięki wspomnianej korupcji nie starali się pozyskać ich przysłowiowych serc i umysłów. Zauważmy, że tegoroczna chociażby bitwa o Kandahar uwypukliła zróżnicowanie między żołnierzami chcącymi stawiać opór Talibom i ich dowódcami oraz liderami politycznymi. Zrodziło to porażki militarne, ale chyba o wiele bardziej znaczący upadek morale. Zaś nacierający Talibowie stawiali właśnie na synergię wysokiego morale, propagandy i przemocy. Tym samym, bez efektywnego poczucia misji wojskowi na linii frontu częstokroć nie widzieli szans lub potrzeby działania. Tutaj przypomina się również bogata lekcja wyniesiona z okresu walk z Da`ish w Iraku i postawy części regularnych jednostek irackich, szczególnie w obliczu walk o Mosul. Zastanawiać się można dlaczego nie dokonano brutalnego zestawienia problemów irackich z 2014 r. właśnie z możliwymi konsekwencjami podobnych zachowań w Afganistanie, przede wszystkim w kontekście planowania ograniczenia własnej obecności wojskowej, a później wycofania wojsk.

Problem amerykańskiej polityki wobec Afganistanu, zdaniem generała Hodgesa obejmował nie tylko kwestie stricte afgańskie. Widać to było dobitnie, a obecnie nawet jeszcze lepiej w problematycznej polityce Waszyngtonu względem Pakistanu. To właśnie to państwo zagwarantowało możliwości istnienia swego rodzaju bezpiecznych przystani dla Talibów walczących z Amerykanami, siłami międzynarodowymi i wojskami Afganistanu. Zaś polityka względem Pakistanu była niewystarczająca jeśli chodzi o stworzenie spójnej agendy celów, które należało osiągnąć. Generał sugeruje nawet, że część krytycznych uwag odnoszących się do Pakistanu, a wysuwanych przez analityków i ekspertów była pomijana lub kamuflowana. I rzeczywiście, postawa Pakistanu, a może przede wszystkim części pakistańskich elit politycznych, wojskowych i wywiadowczych (ISI) od początku konfliktu budziła wiele zastrzeżeń wśród szeregu analityków i obserwatorów działań w Afganistanie. Tryumfowała jednak w amerykańskiej polityce swego rodzaju polityczna poprawność, wspierana do tego pragmatycznym postępowaniem wobec Pakistanu. W tym ostatnim ujęciu chodziło, na co zwrócił uwagę również gen. Hodges o utrzymanie stabilności Pakistanu jako państwa dysponującego bronią atomową. 

Zdaniem generała Hodgesa należało także wprowadzić dodatkowe obciążenia fiskalne właśnie do finansowania działań zbrojnych w Afganistanie i amerykańskiej obecności w tym państwie. Dałoby to asumpt do analizy sytuacji w Afganistanie przez większą część społeczeństwa amerykańskiego, a co za tym idzie istniałoby przekonanie o potrzebie większej aktywności chociażby Kongresu przy ocenianiu i analizowaniu zastosowanej względem tego konfliktu strategii. Bez tego doszło do sytuacji, gdzie rzeczywiście amerykański podatnik finansował jedną z najdroższych form obecności militarnej Stanów Zjednoczonych w XXI w., ale po czasie opinia publiczna i media przestały mocniej angażować się w sprawy związane z Afganistanem. Podatek na wojnę w Afganistanie byłby więc swego rodzaju bezpiecznikiem w systemie decydowania o polityce obronnej kraju, a także elementem widocznej relacji w zakresie wykorzystania sił zbrojnych i odpowiedzialności społeczeństwa za takie działania. 

Na łamach "New York Post" gen. Hodges docenił olbrzymią pracę oraz poświecenie żołnierzy odpowiadających za operację ewakuacji osób z Afganistanu. Zarówno jeśli chodzi o działania bezpośrednio podejmowane w Kabulu jak i bardziej skryte od oczu opinii publicznej, a stanowiące kluczowy wysiłek w sferze dowodzenia i kontroli. Generał wskazał na niepowodzenie administracji Joe Bidena jeśli chodzi o planowanie takiej ewakuacji i działań z nią związanych z wyprzedzeniem. Stąd też, wojskowi muszą spieszyć się z realizacją wszystkich celów do 31 sierpnia, aby wywiązać się z terminu. Chociaż konstatacja gen. Hodgesa jest stanowcza, zdaniem tego doświadczonego dowódcy Talibowie nigdy nie powinni być tymi, którzy dyktują Stanom Zjednoczonym konkretne działania.

W tekście w New York Post gen. Ben Hodges nie ukrywa, że istnieje realna obawa, iż upadek Afganistanu przełoży się na problem uchodźczy dotykający państwa europejskie. Jego zdaniem będzie to również oddziaływało w sposób negatywny na Stany Zjednoczone, gdyż państwa UE są największym amerykańskim partnerem handlowym. Co więcej, sam Afganistan stanie się przestrzenią, gdzie coraz śmielej będzie prowadził swoją własną politykę głównych globalny rywal Stanów Zjednoczonych. Chińczycy zapewne szybko wkroczą do Afganistanu z własnymi środkami finansowymi, ale bez żadnych pytań wobec Talibów jeśli chodzi o ich postępowanie wobec własnych obywateli. To zaś wymusi na Amerykanach lokowanie kwestii Afganistanu w szerszym, o wiele bardziej strategicznym wymiarze rozważań o własnych interesach.

Finalnie były dowódca US Army w Europie stwierdził, że kluczowa praca leży obecnie też po stronie samych amerykańskich sił zbrojnych oraz tamtejszego aparatu państwowego. Chodzi o wyciągnięcie lekcji i przede wszystkim zbudowanie niezbędnego zaplecza analiz na przyszłość właśnie w oparciu o trudną i jakże bolesną lekcję Afganistanu. Odnosząc się do tego, trzeba stwierdzić, że Stany Zjednoczone będą musiały przeprowadzić podobną debatę jak w przypadku wojny wietnamskiej. Dziś dzieje się to przede wszystkim w przestrzeni medialnej,o czym świadczy chociażby omawiany tekst gen. Hodgesa, ale za chwilę zapewne zobaczymy również szersze publikacje w stylu chociażby "Why We Were In Vietnam" Normana Podhoretza czy nawet "No more Vietnams" autorstwa Richarda Nixona.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/ekstremalne-przywodztwo/
Reklama 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 35
Reklama
Mistrz Yoda
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 22:26

Czytając artykuł i wypowiedzi pod nim odnoszę wrażenie, że generalnie wszystkie wysuwane argumenty co do przyczyn szybkiego upadku państwa Afganistan stworzonego przez USA są słuszne, ale gdzieś mimo wszystko w moim odczuciu (i zapewne nie tylko), nie stanowią one sedna problemu. Upadek Afganistanu to nie tyle klęska militarna, raczej fiasko politycznych i strategicznych koncepcji. Przecież Ruskim po wielu latach spektakularnych zamachów terrorystycznych ze strony bojowników czeczeńskich udało się ustabilizować tam sytuację. Zamiast samemu ścigać i tropić partyzantkę po lasach i górach postawili na czele republiki lokalnego, drapieżnego i bezwzględnego lidera- Kadyrowa, który bez ceregieli zabija, torturuje i terroryzuje lokalsów, wspiera zaprzyjaźnione klany, zapewne też defrauduje państwowe środki (wszystko typowe dla kultury islamskiej), ponieważ miejscowe społeczeństwo przychylnie patrzy na szariat, władze Rosji- proszę bardzo, wprowadzajcie sobie elementy szariatu. Kadyrow dostał wolną rękę, w zamian za pilnowanie porządku i utrzymanie spokoju Moskwa przymyka oczy na jego poczynania na Kaukazie. Polityka okazała się efektywna, bo Rosja ma od lat spokój z czeczeńsko- islamskim terroryzmem. A co zrobił ZACHÓD w Afganistanie- nie potrafiono wyłonić spośród miejscowych elit klanowych sił zdolnych chwycić brutalnie za mordę tą półdziką, zacofaną, tkwiącą w mentalnym średniowieczu społeczność w większości analfabetów i narzucić im bezwzględną władzę. Zamiast tego bawiono się w jakieś iluzoryczne, demokratyczne wybory, tkwiąc w złudzeniach próbowano modernizować kraj na wzór ZACHODNI, etc. Problem w tym, że ONI tam tego nie chcą, nie rozumieją i w zdecydowanej większości nie akceptują!!! Z biednych analfabetów, ludzi tkwiących głęboko w wyobrażeniach religijnych, których mentalność jest skrajnie odmienna od mentalności ludzi ZACHODU nie można zbudować społeczeństwa na wzór zachodni w przeciągu dekady lub dwóch, po prostu się nie da! Jakiekolwiek tego typu działania będą miały charakter fasadowy, powierzchowny. To proces trwający co najmniej kilka pokoleń. Należałoby raczej w przypadku Afganistanu odrzucić wszelką zachodnią poprawność polityczną, przyjąć rozwiązanie prostsze i bardziej efektywne, czyli wyłonić spośród grup etnicznych elity klanowe zdeterminowane do sprawowania władzy w poszczególnych regionach, lojalne wobec ZACHODU i w jakiś dyskretny sposób przezeń kontrolowane, zaś kwestia modelu społeczno-politycznego byłaby do uzgodnienia w gestii lokalsów. Oczywiste, że byłoby to wówczas państwo całkowicie lub znacząco odbiegające od naszych pryncypiów kulturowych, ale byłoby kontrolowane przez ZACHÓD bez niepotrzebnego angażowania sił militarnych i długoterminowego wydatkowania środków finansowych, na co nas najwyraźniej nie stać. Z czasem być może przyszłaby jakaś modernizacja tamtejszych społeczności. Zdaję sobie sprawę, że taka koncepcja to nic odkrywczego, zapewne już było to rozważane, tyle że nikt dotychczas nie wygłasza podobnych haseł "otwartym tekstem", być może dlatego, że mentalnie WSZYSCY, jako ludzie ZACHODU tkwimy głęboko w poprawności politycznej i nikt- żaden polityk, ani wojskowy publicznie nie wygłaszałby i oficjalnie nie zaakceptowałby tego typu opinii.

Artur
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 14:30

Panowie-to nie wina armii zachodu i USA że to -mniej niż zero podało kraj bez walki Talibo,poprostu tchórze i lenie

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 31 sierpnia 2021, 13:37

Ani tchórze, ani lenie. To jest po prostu bardzo odmienny od naszego system wierzeń i wartości oraz zupełnie odmienna kultura.

jm
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 13:44

Krótko mówiąc - popełniono w Afganistanie ten sam błąd co w Wietnamie, dzięki czemu "Problem upadku Afganistanu będzie bowiem jednym z elementów szeregu amerykańskich procedur lessons learned, które mają zagwarantować, że w przyszłości nie zostaną popełnione podobne błędy w planowaniu, dowodzeniu i kontroli" ;)

haha
środa, 1 września 2021, 16:35

To był by komplement. W Wietnamie przegrano z wyszkolonym, dobrze umotywowanym i nie najgorzej uzbrojonym przeciwnikiem, wspieranym przez m.in. ZSRR i Chiny i to po jakimś tam oporze. Tu nic takiego nie miało miejsca. :-)).

królewiec
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:34

Obawiam się , że mamy SZ RP przygotowywane do wojny jako element wsparcia dla US ARMY . Jak USA wycofa się to Wojsko wyginie albo rozejdzie się do domów. Najwyższa pora na budowanie własnych zdolności pod osłoną NATO/USA

królewiec
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:28

Lekcja dla S Z RP do odrobienia .Czy Nasze Wojsko będzie w stanie efektywnie walczyć przy ograniczonym wsparciu NATO/USA lub jego braku ? Czy budujemy samodzielne i własne zdolności dowodzenia wywiadu , rozpoznania , łączności ,cyber , logistyki , manewrowości . BMS , Taktyczne Drony , systemy WRE , uzbrojenie dostępne u krajowych producentów przegrywają z lobbingiem obcych koncernów zbrojeniowych i zapotrzebowaniem na wyborczo - defiladowe zakupy .

Pulsar
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 11:21

To teraz niech USA wprowadzi podatek na rzecz uchodźców jakich sami stworzyli. To powinnien być główny cel polityki EU. Dość już sprzątania i kosztów ponoszonych przez działania USA.

Olo
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 10:37

Proste - wygrywający zawsze dyktuje swoje warunki przegrywającemu.

czarno to widzę
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 06:35

Po każdej takiej amerykańskiej "pomyłce" mamy w Europie kolejną falę islamskich imigrantów. Jeszcze kilka takich "pomyłek" i na naszym kontynencie zapanuje prawo szariatu...

OLO
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 03:08

Żołnierze afgańskiej armii rządowej logicznie założyli, że skoro z pomocą wojsk USA oraz wojsk sojuszników z NATO nie byli w stanie całkowicie pozbyć się talibów z Afganistanu ani zapewnić trwałego spokoju we wszystkich prowincjach Afganistanu to tym bardziej nie uda się tego dokonać samodzielnie samej rządowej armii afgańskiej bez wsparcia wojsk USA oraz wojsk sojuszników z NATO. Jak dla mnie Afgańczycy bardzo logicznie postąpili masowo dezerterując i/lub przechodząc na stronę talibów. Jak rządowe wojsko afganskie mogło mieć w takiej sytuacji wysokie albo chociaż tylko przyzwoite morale wiedząc, że zaraz po wyjściu wojsk USA i NATO bedą zepchnięci do defensywy?

Janko Muzykant
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 00:09

Nagle na emeryturze przejrzał na oczy i widzi błędy. Właśnie dzięki takim jak on mają teraz demokraci burdel. Ale w końcu posprzątają po prawicowym Trumpie i staną na nogi. Wniosek nasuwa się jasny: unikać prawicy jak ognia. U nas o tym zapomniano i mamy jeszcze większy syf.

iofdsn
niedziela, 29 sierpnia 2021, 23:13

1. fikcyjne stany osobowe wojska afgańskiego - bardzo wiele stanowisk wirtualnych wymyślonych przez afgańskich przełożonych po to by pobierać za nie pensje (Amerykanie płacili) 2. niepłacenie żołnierzom i służbom - podobno wielu miało 3 miesiące zaległych wypłat, nierzadko nawet 6 miesięcy - przecież żołnierz nie będzie walczył za złodziejską władzę afgańską, która nie wypłaca mu pensji 3. gigantyczna korupcja wśród władz afgańskich to tak na początek

SZELESZCZĄCY w TRZCINOWISKU
niedziela, 29 sierpnia 2021, 20:49

Paradoks USA w Afganistanie ... nigdy nie odkładam na jutro tego co mogę zrobić pojutrze

Hektor
niedziela, 29 sierpnia 2021, 20:45

"Problem upadku Afganistanu będzie bowiem jednym z elementów szeregu amerykańskich procedur lessons learned, które mają zagwarantować, że w przyszłości nie zostaną popełnione podobne błędy w planowaniu, dowodzeniu i kontroli." Na 99% nie zagwarantują. Bo skoro w Afganistanie USA powtórzyło wszystkie błędy z Wietnamu, to chyba widać, że to całe uczenie się na błędach najwyraźniej nie działa.

CdM
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 12:59

Aby podejmować prawidłowe działania w takim miejscu, jak Afganistan, trzeba dysponować dobrymi informacjami i ich analizami. To oznacza zarówno sprawną agenturę, jak i dobrych specjalistów od regionu. Tymczasem zwykle bycie specjalistą od Afganistanu oznacza dla takiego urzędnika w Departamencie Stanu czy innej agencji, no cóż, mało atrakcyjną, ślepą ścieżkę kariery. Więc nikt się do tego nie garnie. Wywiad też nie daje złamanego faka. A gdy nagle rodzi się potrzeba i politycy zaczynają się domagać informacji i analiz, wtedy znikąd wyskakują wyczuwający koniunkturę "specjaliści" z ich prostymi, atrakcyjnymi receptami. Które polegają zwykle na projekcji siły militarnej, i obiecują szybkie rozwiązania "problemu". To brzmi o wiele fajniej, niż jakieś tam żmudne zakulisowe działania, budowanie latami wpływów itd. I dodatku daje takiemu politykowi okazję do pokazania się w roli twardego, bezkompromisowego przywódcy, i zyskania (na krótki czas) paru punkcików procentowych. A kompleks militarno-przemysłowy też jest cały za i przybija sobie z doradcami piąteczki z podskokiem. Tak to działa, i szczerze, nie wiem jak można by tu wyciągnąć naukę. Że trzeba przebudować cały ten system? Jak? Powyższy problem w znacznie mniejszym stopniu dotyka stosunków z krajami takimi jak Chiny, Rosja, czy nawet dawniej demoludy - na to zawsze były i będą środki, tam zawsze będzie full analityków (lepszych czy gorszych, ale jednak).

dasdasdasdaSAdsdad
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 09:10

Ci co uczyli się w Vietnamie, są już na emeryturach, albo w grobach. Problem polega na tym, że zachód ma tendencję do bycia aroganckim, to znaczy nie patrzy i nie analizuje sytuacji, poszukując najlepszych rozwiązań, ale z góry zakłada, że jest najlepszy i najmądrzejszy, a jego metody działania sprawdzą się wszędzie i zawsze.

abenader
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 06:22

Masz całkowitą rację.Obecnie w opisach sytuacji dot. Afganistanu przedstawiane są często błędne założenia.Np.gen.Hodges zakłada że mając do dyspozycji środki rzucone do Iraku Amerykanie pokonaliby Afganczykow.To takie tradycyjne myślenie wedle którego przewaga w ludziach i sprzęcie gwarantuje zwycięstwo w wojnie.W zasadzie tak jest a raczej było bo Afganistan to nie była klasyczna wojna z frontem i działaniem dużych związków operacyjnych.Tego konfliktu nie można było wygrać takimi środkami.Druga sprawą jest przyrownywanie Afganistanu do Wietnamu .Tak naprawdę tylko finał obu konfliktów był podobny.I to że przeciwnik prowadził działania nieregularne.Cele i przebieg interwencji były inne i jest w nich więcej różnic niż podobieństw.Inny był też ich oddźwięk społeczny.Afganistan nie miał aż tak dużego wpływu na sytuację wewnętrzną USA.Trudno oczekiwać opracowania podobnego do " Dlaczego byliśmy w Wietnamie ?" .Podhoretz motywowal tamten konflikt ideologicznie jako konieczność powstrzymania wpływów komunizmu na świecie a Afganistan to była operacja motywowania ekonomicznie ubrana w slogan walki z terroryzmem.Podhoretz rozwijał w swoim opracowaniu coś na wzór teorii " noża wbitego w plecy " armii przez ogarniete lewackimi hasłami społeczeństwo amerykańskie.W przypadku Afganistanu takich działań na skalę masową nie było.Nie wysyłano tam poborowych, młodzi ludzie przed służbą w Afganistanie nie musieli uciekać do Kanady.W armii nie było przymusowej nadreprezentaci Czarnych.Straty też są nieporównywalne.W Afganistanie przez 20 lat zginęło ok.2100 żołnierzy.O kosztach finansowych jak stwierdził gen Hodges społeczeństwo nie było informowane.Odnoszę wrażenie że raczej nie było Stanach zainteresowania społecznego a co za tym idzie dużej presji na Afganistanem.O ile społeczeństwo amerykańskie było zmęczone Wietnamem o tyle Afganistanem było co najwyżej zniecierpliwione jedynie przez długość jego trwania

Tofik
niedziela, 29 sierpnia 2021, 16:58

Moze jestem cyniczny ale ja nie wierze ze tylko afganscy politycy i urzednicy byli skorumpowani.

SAS
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 09:48

A kto ich korumpował i czy już siedzi w amerykańskim więzieniu?

BUBA
niedziela, 29 sierpnia 2021, 17:33

Na pieniadze jeszcze nikt sie nie obrazil ... nawet w Tarnowskich Gorayc

...
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 10:35

Oj tam nie tylko się nie obrażają gwiazdozbiory, ale wręcz dla nich zrobią wszystko.

życie w matriksie ma swoje zalety
niedziela, 29 sierpnia 2021, 15:52

Jakie "fiasko" amerykańskiej obecności wojskowej w Afganistanie? Davien i reszta gromadki twierdzą, że ta ucieczka z podkulonym ogonem to pasmo nieustających sukcesów.

lksjfkldsjfkdsjf
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 09:13

Być może mają rację, to się dopiero okaże. Np. interwencja Amerykańska w Vietnamie zaczyna się kończyć sukcesem 50 lat po wycofaniu Amerykanów. Po prostu Vietnaczycy zaczynają dochodzić do wniosku, że to Amerykanie mieli rację i zaczynają się orientować na Amerykę.

ofehi
niedziela, 29 sierpnia 2021, 23:17

bin Ladena załatwili, kontrolę utrzymywali, a że nie chcieli wiecznie siedzieć i pakować w to bagno kasy i przenieść wojsko tam gdzie bardziej potrzebne to trudno się dziwić - to nie Amerykanie militarnie przegrali, tylko afgańska armia, która nie chciała walczyć (i trudno się dziwić skoro ich afgańscy przełożeni nie płacili im żołdu od wielu miesięcy, a sami kradli ile wlezie) Amerykanie wyleźli, mogą się skoncentrować na Chinach, jednocześnie Chiny otrzymały niestabilny region eksportujący terroryzm na ich terytorium, szczególnie tam gdzie Ujgórzy

haha
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 13:10

Ach to jednak Amerykanie wygrali. Całe szczęście bo już się wystraszyłem, że przegrali. 20 lat siedzieli w Afganistanie, pakując tam 2,3 tryliona aby zabić Osamę. I nie wiedzieli, że armia afgańska, jak każda wyszkolona przez nich, jest nic nie warta.

rob ercik
niedziela, 29 sierpnia 2021, 14:13

Tik tak, wot i całe USArmy. Analiza NATO nie lepsza. Najlepszym przykładem epidemia covid- wojsko roznosilo paczki kombatantom ...

niedziela, 29 sierpnia 2021, 17:57

A cóż to znowu za brednie.

Tani
niedziela, 29 sierpnia 2021, 15:42

Bo to wojna nie do wygrania. Teraz po wycofaniu USA bedzie kontrolowac ten kraj znacznie lepiej. Bo tzw Talibowie musza wyjsc z ukrycia bo musza wykonac wladze. Jak nie beda grzeczni to dron i bomba niewybuchowa w samochod i po problemie. Bedzie wojna bo sojusz polnocny Talibow nie wpusci. Wiec......albo Talibowie beda rozmawiac albo ich wladza bedzie taka jak amerykanow. Czyli fikcyjna. Armia nigdy wojny nie wygra. Wojne wygrywaja politycy. Zarowno sowieci jak i amerykanie przewrocili sie na polityce. Bo krowy nie nauczy sie latac.

niedziela, 29 sierpnia 2021, 20:07

Teraz wejdą Chińczycy z inwestycjami, a Rosjanie ze sprzedażą broni.

wtorek, 31 sierpnia 2021, 13:39

I myślisz, że przyjmą ich tam z otwartymi rękoma?

farmer
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 09:45

Dokładnie tak.Teraz żeby utrzymać tam względny spokój i mieć jakąkolwiek kontrolę nad działalnością terrorystyczne i narkotykową Talibów trzeba będzie na ich terenach ( nie maco mówić o panstwie) ustalić miedzy największymi graczami obszary wpływów i opłacać Talibów za trzymanie ich ziomków za twarz

dklvjkljvklcxjvklj
poniedziałek, 30 sierpnia 2021, 09:16

Sprzedaż broni mogą równie robić Chińczycy lub Pakistan. Poza tym na broń trzeba mieć pieniądze, a Afganistan na razie nie będzie ich miał. No i na razie oni mają mnóstwo broni amerykańskiej ....

Alex
niedziela, 29 sierpnia 2021, 23:18

wishful thinking, ale spoko

Tweets Defence24