Estoński generał: Cztery bataliony NATO nie wystarczą do odstraszenia Rosji

27 maja 2016, 10:43
Gen. Riho Terras
fot. DoD/D. Myles Cullen/Released
Reklama

Rozmieszczenie na wschodniej flance NATO czterech batalionów może nie wystarczyć do odstraszenia Rosji, dlatego Sojusz powinien rozważyć zwiększenie liczebności samolotów wojskowych stacjonujących w regionie, a także rozmieszczenie baterii rakiet Patriot - stwierdził dowódca sił obrony Estonii gen. Riho Terras.

W rozmowie opublikowanej w piątkowym wydaniu londyńskiego dziennika gen. Terras zwrócił uwagę, że państwa bałtyckie nie dysponują odpowiednimi siłami przeciwlotniczymi, aby móc poradzić sobie z ewentualną agresją ze strony Rosji. W związku z tym NATO powinno rozważyć zwiększenie liczebności samolotów wojskowych stacjonujących w regionie, a także rozmieszczenie baterii rakiet Patriot - podkreślił.

"Ogromne znaczenie mają nasze zdolności do samoobrony, to czego potrzebujemy to możliwość obrony przeciwlotniczej. (...) Musimy być gotowi i musimy sprawdzić, co powinniśmy zrobić. Rosja zachowuje się w sposób oportunistyczny. Jeżeli będą mieć okazję, wtedy wskoczą przez okno, aby ją wykorzystać" - mówił "FT" dowódca sił obrony Estonii.

Brytyjski dziennik przypomina, że Litwa, Łotwa i Estonia uważane są za "główny cel dla rosyjskiego rewanżyzmu", w przypadku dalszego pogarszania się stosunków na linii Moskwa - państwa NATO. "FT" dodaje, że państwa bałtyckie połączone są z pozostałymi państwami Sojuszu "wąskim skrawkiem ziemi, który przebiega między Białorusią, jednym z głównych rosyjskich sojuszników, a Kaliningradem, mocno zmilitaryzowaną rosyjską enklawą na wybrzeżu".

"Państwa bałtyckie można postrzegać jako wyspę. Przesmyk jest wąski, prowadzi przez niego zaledwie jedna trasa kolejowa i dwie drogi" - tłumaczył gen. Terras.

Dowódca sił obrony Estonii ocenił, że rozmieszczenie batalionów NATO w regionie to pierwszy krok na drodze do wzmocnienia potencjału obronnego państw bałtyckich i Europy Wschodniej. Jednak NATO musi wypracować strategię obrony przestrzeni powietrznej, która zabezpieczy również przed rosyjskimi pociskami rakietowymi.

"Przynajmniej musimy być wyszkoleni, aby móc otrzymać (rakiety Patriot) je tutaj szybko, a także by wiedzieć, gdzie je rozmieścić, jeżeli nie będziemy mieć ich tu na stałe, tak jak to jest w Turcji" - podkreślał gen. Terras. "FT" przypomina, że pociski rakietowe Patriot mogą przechwytywać taktyczne pociski balistyczne, jednak nie są w stanie strącić już rakiet międzykontynentalnych.

Podsumowując, gen. Terras wyraził pewność, że w kwestii obrony państw bałtyckich zapadną niedługo odpowiednie decyzje.

"Kluczową sprawą jest jedność NATO. Jest ona dla nas środkiem ciężkości. Bez niej wszyscy przegramy" - dodał.

NATO chroni obecnie przestrzeń powietrzną państw bałtyckich w ramach misji Baltic Air Policing (BAP). Cztery brytyjskie Typhoony stacjonują od kwietnia w Amari w Estonii, w tym samym czasie w bazie w Szawlach na Litwie służbę na rzecz BAP pełnią cztery portugalskie myśliwce F-16. Ich misja trwa cztery miesiące.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 46
Reklama
aom
piątek, 27 maja 2016, 21:05

tekst o niczym bo nawet 4 brygady tez by nie mialy sily odstraszania...bo jak im podeslac uzupenienie w razie akcji FR...dwa tygodnie i byloby po 4 brygadach....USA bo NATO to USA nie sa idioci wiedza ze kraje nadbaltyckie nie maja glebi taktycznej jak tam podeslac posilki zaopatrzenie??? ich bezpieczenstwo wisi na dogadaniu USA i Rosji w stylu o nasze nie ruszaj...bo jak ruszy to USA tego nei obronia a na Rosji odegraja sie gdzie indziej gdzie sobie wybiora....

KUKUŁKA
sobota, 28 maja 2016, 13:17

Estoński generał: Cztery bataliony NATO nie wystarczą do odstraszenia Rosj.....Człowiek bro­ni się przed strachem za po­mocą lęku" ...Zygmunt Freud..i toby było w temacie ...Człowiek ta­ki już jest-zastępu­je strachem większą część swoich emocji...Strach nie jest długot­rwałym nau­czy­cielem obowiązku..jak mawiał Cyceron....okiełznasz strach zabijesz lęki ..ale one dają napęd życiu i co dalej ..stagnacja zabija .a ruch rozwija cywilizacje ...ewolucyjnie stoimy jeszcze na poziomie destrukcji ..może kiedyś zabijanie ..scedujemy na podbój kosmosu lub inne wartości ..ale nie teraz dziś najniższe instynkty mają największą wartość bo niszcząc tworzą coś nowego ( wynalazki ,społeczeństwa ,wartości )

Marek
piątek, 27 maja 2016, 12:32

4 bataliony, to ok 3 tys. ludzi ze sprzętem. Osobiście wątpię, by ich utratę NATO potraktowało ulgowo i nie odpowiedziało militarnie, więc lamenty estońskiego generała są mocno bezpodstawne. Natomiast ma on racje w jednym - jeśli Putin zdecyduje się na pełnoskalową agresję dużymi siłami(III ww), to z tymi batalionami, czy bez nich zajmie kraje Pribaltiki w 2-3 dni. Ale to będzie dopiero POCZĄTEK kolejnej wielkiej wojny ...

R3ne
piątek, 27 maja 2016, 17:07

Tylko że estońskiego generała nie interesuje to żeby NATO odpowiedziało militarnie na Ruska agresję tylko żeby do agresji nie doszło. Scenariusz gdzie Ruscy po kilku dniach zajmują Talin skąd już po kilku miesiącach zostają wyparci nie jest specjalnie dla Estończykow pociągający.

tadek
piątek, 27 maja 2016, 15:35

W przypadku rosyjskiej agresji oddziały te po cichu wrócą do swoich krajów. Raczej nikt nie ginął za kraje nadbałtyckie, a już na pewno nikt "z wielkich" w NATO. Te oddziały są tam dla "świętego spokoju", żeby te państewka nie piszczały, że wszyscy je olali, a przecież oni to też NATO. Stąd też taka a nie inna liczba żołnierzy i sprzętu. Jeśli dane państwo nie ma żadnego własnego potencjału obronnego, to niech ma później pretensje tylko do siebie, a nie do "sojuszników". Nasi politycy i wojskowi też powinni sobie to wziąć do serca.

Cronon
piątek, 27 maja 2016, 11:47

Sprzedali Bałtów i Polskę w Monachium w 2016 w zamian za spokój w Syrii. Nie widzicie skutków?, ruskie wycofały sie z Syrii, cena ropy skoczyła z 30 USD na 50 a zaraz dojdzie do 70, sankcje zaraz zniosą i jest git. No i brygad NATO nie będzie. Chyba wszystko się wyjaśniło. Obrona NATO dopiero na linii Odry. Leżymy

ccc
piątek, 27 maja 2016, 11:47

Litwa, Łotwa a zwłaszcza Estonia to jest tylko bufor między Polską, a Rosją. Nikt tych kraików nie będzie bronił ! Druga rzecz to są już od 10 lat w NATO, a nie mają żadnej dywizji pancernej nie wspominając o wojskach rakietowych czy lotnictwie ! Z jakiej racji ktokolwiek ma im dawać cokolwiek za free ???

PP
piątek, 27 maja 2016, 13:52

Słuszna uwaga. Potencjał militarny 0, położenie geograficzne takie, że nikt nie będzie tam pchał żadnych znaczących sił. A wysyłanie tam po kilka samolotów do ochrony przestrzeni powietrznej to pokazowa polityczna szopka.

Kris
piątek, 27 maja 2016, 11:32

Kraje bałtyckie stały się ofiarą myślenia przypominającego polską, przedwojenną wiarę w sojusze budującą fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Nie trzeba być ekspertem ds. wojskowości, aby zrozumieć, że NATO nie jest w stanie ochronić tych krajów przed niespodziewaną rosyjską inwazją. To jest kwestia procedur, braku realnych planów i ogólnej niechęci do ryzyka konfliktu pełnoskalowego na rzecz ochrony państw, o których większość Europejczyków, szczególnie młodszych, nawet nie słyszała. Kraje bałtyckie niestety same muszą zacząć przeznaczać na obronność kwoty, które pozwoliłyby im na przejście ze statusu skazanych na neutralizację w ciągu 1 dnia do konfliktu obarczonego zbyt dużymi kosztami. Nikt nie wymaga od Bałtów, aby zbudowali armie zdolne przeciwstawić się Rosji, nikt też nie wymaga aby zaczęli wypędzać setki tysięcy etnicznych Rosjan zamieszkujących te kraje, ale niech skończą wreszcie na traktowaniu swojej obronności z przymrużeniem oka wymagając zapewnienia bezpieczeństwa od innych, którzy w praktyce nie mają w tym żadnego sensownego interesu. Słabość rodzi agresję, szczególnie w przypadku Rosjan.

asd
piątek, 27 maja 2016, 14:14

To samo NATO mówi o nas. Nikt za Polskę nie będzie umierał, chyba że... sorry wszystkim ale musimy stać się takim samym "jeżem" jakim jest Izrael na bliskim wschodzie. Rosja musi wiedzieć, muszą też wiedzieć Niemcy i inni że atak na nas to koszty idące w setki miliardów dolarów... a żeby tak było musimy tez być silną gospodarką i atrakcyjnym rynkiem.... niestety dopóki średnia realna pensje jest u nas na poziomie 1500zł to o islnej gospodarce możemy tylko pomarzyć. Nie ma i nie będzie żadnej siły nabywczej zwłaszcza jeśli nie płaci się specjalistom a pompuje kasę w durne 500+ które w większości przypadków idzie na patologiczne pseudorodziny dresów i pijaków. Ludzie którzy zasuwają na 2 etatach nie kwalifikują się do programu bo mimo kiepskiej pensji do programu się nie kwalifikują albo w ogóle nie mają czasu na posiadanie dzieci. Czy doczekamy się czasów kiedy państwo będzie wspierać zaradnych, tych którzy zakładają firmy, tych którzy są specjalistami w swoich dziedzinach a z powodu mizerii zarobkowej bardziej opłaca się im pracować w McDonaldzie na zachodzie niż w Polsce na stanowiskach związanych z zaawansowaną technologią...

Faszysta
piątek, 27 maja 2016, 13:51

Co do wiary w skuteczne sojusze to dzisiejsza Polska niczym sie nie rozni od miedzywojennej.

pies pavlova
piątek, 27 maja 2016, 13:47

Nie będzie żadnej rosyjskiej inwazji. Bedzie chinska. Tam jest potencjalny przeciwnik. Rosja jest w gruncie rzeczy slaba. A przeciętny Misza tez chce mieć pelny garnek, auto, mieszkanie, lcd i prowadzac dzieci do was szkoly. A

Marek
piątek, 27 maja 2016, 12:34

Widzę to dokładnie tak samo - Pribaltika MUSI mocno zwiększyć własne wydatki na obronę, jeśli chce być broniona na serio przez NATO.

aon
sobota, 28 maja 2016, 21:02

Podobny z oblicza do jednego z naszych najwybitniejszych strategów czyli gen. dyw. Packa. To samo przenikliwe spojrzenie, zapatrzone w nieodgadnioną dal.

xxx
piątek, 27 maja 2016, 19:38

Konflikt na Ukrainie obnażył intelektualną miałkość elit rządzących krajami NATO. Gdzie się nie obejrzeć wydaje się że siedzą sami głupcy którzy doczołgali się biernie, miernie ale wiernie do poziomu swojej niekompetencji i teraz z przerażeniem robią pod siebie bo zdali sobie sprawę że zadanie ich przerosło.

tak tylko...
poniedziałek, 30 maja 2016, 11:03

Na forum jest bardzo dużo wpisów promujących Rosję i rosyjski punkt widzenia. Mam w związku z tym prośbę i pytanie: co motywuje was do promowania tego agresywnego państwa, które napada na sąsiadów i stanowi na tyle duże zagrożenie dla Polski, iż jesteśmy zmuszeni do prowadzenia niezwykle kosztownych zbrojeń? Przecież te pieniądze zamiast na zbrojenia, mogłyby być wydawane na autostrady, czy szpitale? Dlaczego wobec tego swymi wpisami promujecie takie państwo?

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 30 maja 2016, 18:54

Do "tak tylko ..."! Internauto, robię wyjątek i jednocześnie oświadczam, że tym samym kończę naszą polemikę. Chociażby dlatego, że przekroczyłeś granice właściwego zachowania się na forum internetowym. Niestety! A ja nie mam najmniejszej ochoty prawić Ci morałów, uczyć form grzecznościowych oraz zasad savoir-vivru. Podkreślam, nie mam na to ochoty. Internauto! Przyjmij łaskawie do wiadomości, że nazywanie mnie: "uczestnikiem forum promującym nieustannie Rosję", jest niedorzeczne - żeby nie powiedzieć - idiotyczne. W swoim poprzednim komentarzu, jednoznacznie stwierdziłem, że nie włączanie się na forum do jazgotu antyrosyjskiego oraz zdecydowane odrzucenie fobii antyrosyjskich - nie świadczy o jakimkolwiek promowaniu Rosji! Naprawdę, czy tak trudno to zrozumieć? Ponadto, co mają znaczyć Twoje zalecenia skierowane do mnie, cyt.: "przeczytaj jeszcze raz mój post, tylko już teraz bez emocji, powoli i uważnie, tak by skupić się jedynie na treści"? A czytaj sobie swoje posty i skupiaj się na ich treści! Internauto, daruj sobie te niemądre uwagi i zalecenia. Takim tonem i w takiej formie, to możesz rozmawiać z kolegami szkolnymi. Więcej pokory, Internauto! A także, na podstawie czego wywnioskowałeś, że Twój wcześniejszy post czytałem pełen emocji? Za kogo Ty się uważasz? Jak mówi dzisiejsza młodzież - wyluzuj. Koniecznie! Powtarzam raz jeszcze: tym komentarzem, kończę polemikę. Nie mam ochoty na dalsze, niewłaściwe zachowanie i aroganckie pyskówki swego adwersarza. W żadnym przypadku.

oczywisty_fakt
poniedziałek, 30 maja 2016, 21:24

Pluralizm jest potrzebny ale nie w sytuacji gdy dotyczy ona oczywistych sytuacji w rodzaju czy ziemia krąży wokół słońca czy odwrotnie. Inaczej jest to marnotrawienie czasu i różne skojarzenia. W przypadku Rosji jest ona tworem agresywnym, drapieżnym o czym świadzczy bogato historia.

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 30 maja 2016, 09:24

Z pewnym zdziwieniem zauważyłem wczoraj, że niemal zostałem wywołany do tablicy przez internautę o nicku "Kris". Ale nie robię z tego powodu jakichkolwiek problemów - zważywszy, że to nie jest pierwszy raz na forum D24. Wcześniej, co najmniej kilkakrotnie, bywało bardzo podobnie. Co prawda, forma tego wywołania do tablicy przez "Krisa", cyt.: "przykład użytkowników TYPU niekoniecznie mi odpowiada, ale postanowiłem nie wymagać za wiele. Są ważniejsze sprawy. Cały komentarz "Krisa" z dnia 29 maja br., przypomina do złudzenia łabędzi śpiew bądź krokodyle łzy. Dla mnie, jest to o tyle dziwne, że w ten sposób pisze człowiek, który kilkakrotnie informował nas, że kilka lat mieszkał w Rosji. Można mieszkać w Rosji kilka lat, kilkadziesiąt lat, a nawet całe życie i nie zauważyć niczego istotnego w tym kraju i do tego mieć całkowicie błędne wyobrażenie na temat Rosji, Rosjan i wszystkiego co rosyjskie. I tak bywa! Internauta "Kris" oraz jemu podobni, już od wielu miesięcy, starają się nas przekonać, że współczesna Rosja jest niemal na samym dnie, a gospodarka rosyjska leży na łopatkach i lada dzień upadnie oraz zbankrutuje i wszystkie państwa ościenne bez problemu podzielą się tortem rosyjskim, tj, obszarem, bogactwami naturalnymi oraz infrastrukturą. Natomiast, militarne pokonanie Rosji przez Zachód - byłoby tym samym, czym jest bułka z masłem. Inaczej mówiąc - to byłby spacerek przez bezkresne stepy rosyjskie. Ponadto odnoszę wrażenie, że "Kris" i jego klakierzy, autentycznie wierzą w to co piszą i bardzo często uzasadniają swoje fantazje niezwykłymi argumentami. Coś niesamowitego! Fobie antyrosyjskie, uniemożliwiają im myślenie i ocenianie otaczającej nas rzeczywistości w sposób racjonalny. Na zasadzie oblężonej twierdzy - bronią się i nie dopuszczają do siebie innych myśli. A ci forumowicze, którzy inaczej oceniają rzeczywistość i prezentują na D24 odmienne poglądy, to - w oczach "Krisa" i jemu podobnych - są ich osobistymi wrogami. Często (a jakże!) częstują ich nawet mało wyszukanymi, wręcz niewybrednymi epitetami. Żadnego zrozumienia dla innych poglądów, opinii, ocen oraz postaw życiowych. Żadnego! Dla "Krisa" istotne jest to, że całe zło tego świata wywodzi się z Rosji. I biada temu, kto myśli inaczej! Na zakończenie, zacytuję ostatnie zdanie z komentarza "Krisa" z dnia 29 maja br.: (...). "Doszło do sytuacji, że z Rosjanami nie można rozmawiać z pozycji silniejszego (blisko dwóch dekad po upadku ZSRR), lecz rywalem, którym był dla Zachodu praktycznie zawsze". Cholera wie, o co chodzi w tym zdaniu?

Kris
niedziela, 29 maja 2016, 11:28

Przykład użytkowników typu "Podpułkownik Wareda" potwierdza pewien dualizm w podejściu do własnej obronności państw europejskich. Z jednej strony jest grupa, która panicznie boi się jakiejkolwiek konfrontacji z nieprzewidywalną Rosją, związana korzyściami ekonomicznymi, zależnościami gospodarczymi, wydającą na obronność znacznie poniżej kwot umożliwiających nawet utrzymanie obecnego stanu sił zbrojnych. Jest to trend, który pojawił się na przełomie millenium i był uzasadniony, ponieważ Rosja po upadku ZSRR wpadła z równi pochyłej w absolutną przepaść na gruncie choćby militarnym i nie było potrzeby prowadzenia polityki konfrontacyjnej. Jest też druga grupa, która dojrzała do stwierdzenia, iż po dojściu Putina do władzy nastąpił gwałtowny zwrot w polityce rosyjskiej, który nie akceptuje obecnego stanu rzeczy i pragnie przywrócić status Rosji jako mocarstwa. Dojrzała tez do decyzji, że wiąże się to z podjęciem określonych działań skupiających się w okół budowania prawdziwych zdolności obronnych mających na celu odstraszanie oraz możliwość reakcji na wypadek agresji zbrojnej. Grupa ta ma świadomość również faktu, że pomimo, iż ze względu na poziom gospodarczy, styl życia państwa Zachodu mają o wiele więcej do stracenia aniżeli pogrążona w korupcji, autorytarnej władzy i niskim poziomie życia (poza kilkumilionową grupą złodziei) utrzymanie takiego poziomu wymaga jej ochrony określonymi działaniami a nie chowaniem głowy w piasek. Aby zrozumieć rosyjskie myślenie trzeba postawić się w ich sytuacji. Mieszkałem kilka lat w Rosji i nie mam wątpliwości, iż Rosjanie są dumni z własnego kraju, są w stanie wiele znieść w ramach idei silnej Rosji, która budzi respekt na arenie międzynarodowej. Rosjanie czują się skrzywdzeni w najnowszej historii (upadek ZSRR przy udziale Zachodu, interes Zachodu w słabości Rosji) i nie mogą zrozumieć faktu, że ich dawne strefy wpływów są przejmowane przez obce mocarstwa (Bliski i Daleki Wschód, była Jugosławia, północna Afryka) w drodze agresji zbrojnej, natomiast im samym wypomina się takie postępowanie jako niedopuszczalne. Próba przejęcia przez NATO i UE Ukrainy przelało szalę goryczy. Rosjanie czują, że śmieje im się w twarz. Stąd właśnie ostra reakcji w Gruzji w 2008 roku, kilka lat później na Krymie, groźby i prowokacje dla Wschodnich rubieży NATO, walki na wschodzie Ukrainy, interwencja w Syrii itd. Doszło do sytuacji, że z Rosjanami nie można rozmawiać z pozycji silniejszego "z okresu ogłupienia" (blisko dwóch dekad po upadku ZSRR), lecz rywalem, którym był dla Zachodu praktycznie zawsze.

tot75
poniedziałek, 30 maja 2016, 21:52

Rozumiem że rozumiesz Rosję , choć są tacy co piszą że Rosji rozumem nie zrozumiesz / specjalnie nie piszę tego po rosyjsku / bo już raz na tym forum byłem nie z tego kraju . Żeby Rosję zrozumieć trzeba sprawę nazwać po imieniu . Rosja to imperium w stanie schyłkowym . Nie jest leprza od innych jest gorsza - to dziesiątki milionów ofiar w ostatnich 100 latach . Imperium wktórym zbrodniarze są nadal na cokołach pomników i bohaterami w szkołach wszystkich szczebli łącznie z akademiami wojskowymi . To są ich wzorce . Piszesz że Rosjanie czują się skrzywdzeni , niech zapytają jak się czują Czeczeni czy ludy zakałkazia Gruzini czy Ukraińcy . W świecie wszyscy jesteśmy rywalami tylko gramy w różnych ligach . Rosjanie nie mogą zrozumieć że grają już w innej lidze . Nie mają na dziś nic do zaoferowania na globalnym rynku tylko surowce i broń . Co im zostało - tylko bandyckie wypady na słabszych , podpalanie granic sąsiadów ale to są też ich granice . Trochę mało jak na wielką Rosję .

mnsg
sobota, 28 maja 2016, 08:48

Państwa bałtyckie nie stać na niepodległość a nikt obcy im tej niepodległości nie zagwarantuje. Najbardziej bezpieczna Europa była wtedy ,kiedy Pribałtyka wchodziła w skład ZSRR. Ani wielcy tego świata ani Polska nie ma żadnego interesu aby ginąć za nich teraz, z resztą NATO nie jest w stanie obronić ich ziemi ani teraz ani w przyszłości. NATO nikogo nie jest w stanie obronić i wcale nie po to istnieje,jego zadaniem jest ochrona obszaru gospodarczego dla nieskrępowanej ekspansji kapitału i wolności gospodarczej i jeżeli uda im się to uzyskać bez wojny to zrobią to. Trzeba zdać sobie sprawę z realiów współczesnego świata, bo inaczej to niedługo każda gmina zacznie ogłaszać niepodległość.

Gofred
sobota, 28 maja 2016, 16:19

Taka na przykład bałtycka Litwa ma historię państwowości dłuższą niż Rosja czy Białoruś, Kiedy litewscy kniażiowe władali obszarem 600 000 km2, Moskwa była małym zależnym od Mongołów księstewkiem o wyraźnie ugrofińskich wpływach etnicznych. Dziś takie małe Litwy, Gruzje czy Słowenie, to przejaw powszechnego uznania dla prawa narodów do samostanowienia. Co budzi wyraźny niepokój w Rosji, która etnicznie przypomina bardziej imperium postkolonialne niż nowoczesne państwo. Pierwszy etap dekolonizacji dokonał się wraz z rozpadem ZSRR, i obserwując sytuacje na wschodzie możemy domniemywać, ze to nie był ostatni etap.

Berger
sobota, 28 maja 2016, 15:42

Nie martwmy się na zapas. Po Rozpadzie WNP i przyłączeniu Białorusi do UE sytuacją nieco się zmieni.

endras1
poniedziałek, 30 maja 2016, 15:58

Do tak tylko-motywuje ich zdrada lub obywatelstwo.The end

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 30 maja 2016, 18:58

endras1! " ... motywuje ICH [podkreśl. moje] zdrada lub obywatelstwo". ICH - czyli kogo i dlaczego motywuje zdrada lub obywatelstwo?

franek
sobota, 28 maja 2016, 07:29

to niech kupią w sklepie z militariami . jak im wciąż mało

tak tylko...
wtorek, 31 maja 2016, 08:37

Ja nigdy nie wypieram się swoich poglądów, potrafię je uzasadnić i przedstawić swoje motywacje, które skłaniają mnie do zajęcia określonej postawy. Złapany za rękę nigdy nie twierdzę, że to nie moja. Wiem, że taka postawa wymaga choć odrobiny odwagi cywilnej...Moim zdaniem każdy kto publicznie głosi swoje poglądy powinien być gotowym wytłumaczyć swoje motywacje, w przeciwnym razie naraża się na dość ciężkie zarzuty, przedstawione przez endras1.

tak tylko...
poniedziałek, 30 maja 2016, 15:44

Uczestniku forum promującym nieustannie Rosję, (pozwalam sobie tak ciebie określić, skoro jako jedyny zareagowałeś na mój wpis). Proszę przeczytaj jeszcze raz mój post, tylko już teraz bez emocji, powoli i uważnie, tak by skupić się jedynie na treści. Na wszelki wypadek podpowiadam: ja w poście zawarłem pytanie. Staram się wierzyć, że brak odpowiedzi nie jest spowodowany brakiem odwagi...

myk
piątek, 27 maja 2016, 15:47

Przestańmy używać rusycyzmów. Litwa, Łotwa, Estonia to nie żadna "Pribaltika" tylko republiki bałtyckie. Mają takie samo prawo do bycia częścią cywilizacji zachodniej jak my. NATO powinno wrócić do strategii wysuniętej obrony zmodyfikowanej tym razem dla Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, wtedy ruskim rura by zmiękła i przestaliby blefować.

SAS
piątek, 27 maja 2016, 15:06

Nie ma takiego kraju jak NATO, NATO nie ma swojego rządu. Kraje członkowskie mają osobne rządy i parlamenty, i to one decydują o użyciu krajowych sił zbrojnych. Z sojuszu można się wyłamać w pięć minut i historia będzie się pisała od nowa. Szantaż atomowy z łatwością podziała na te biedne kobietki od obrony oraz społeczeństwa zachodnie pogrążone w dekadencji, konsumpcji i różnych dziwnych trendach, jak islamski imigrant w każdym domu.

bender
piątek, 27 maja 2016, 18:01

Az trudno uwierzyc, ze kolega naprawde nie rozumie na czym polega wspolpraca miedzynarodowa, zwlaszcza w strukturach takich jak NATO. To nie jest luzna grupa znajomych na piwie, nie jest to tez zadne forum dyskusyjne, jak sie nam usiluje wmowic. Owszem, istnieje miejsce na decyzje polityczne, ale sa tez zautomatyzowane procedury. Posiadanie dowodztwa korpusu wielonarodowego z regionalnym zakresem odpowiedzialnosci to o wiele wiecej niz namacalna dywizja Abramsow, bo taka zawsze mozna przerzucic, a doswiadczonego dowodztwa z rozeznaniem sytuacji i przecwiczonego w kierowaniu wielonarodowym wojskiem w 5 minut nie sklecisz. Tacy Rosjanie nie bardzo dysponuja takim potencjalem, na ten przyklad. W ogole zastanawiajace jest, ze wiele decyzji i opinii w Polsce wynika z ignorancji. Przez to mozna ludziom wmowic, ze 'Polska w ruinie' (a za dwa tygodnie juz nie), ze armia w rozsypce (za chwile juz nie), ze EU pada i fee (zaraz bedzie cacy). Dawniej ignorancja byla powodem do wstydu, dzis wydaje sie powodem do dumy.

R3ne
piątek, 27 maja 2016, 16:58

NATO nie jest krajem tylko sojuszem obronnym. Natomiast pomysł zeby NATO szantażować atomem nie za bardzo się sprawdza. Próbował tego ZSRR i nic nie wskórał, więc skąd pomysł że obecnie Rosja która jest od ZSRR dużo słabsza odniesie sukces??

Tom
piątek, 27 maja 2016, 14:46

Przepraszam a z jakiego powodu inne kraje mają inwestować w obronę np. Litwy ???? Co Litwa wnosi do NATO, jaki potencjał ? Jest to kraik który znalazł się w NATO i Unii również dzięki mocnemu Polskiemu poparciu i zapomina o tym. I nie przestrzega podpisanych traktatów dotyczących mniejszości narodowych oraz prawa europejskiego w tym zakresie. Nie widzę żadnego powodu aby im jakoś specjalnie pomagać. Jest to kraik wrogo nastawiony do Polski co widać wyraźnie po tym jak traktują Polaków na Wileńszczyźnie oraz np. po tym jakie kłopoty na na Litwie ORLEN. I my im mamy pomagać ? To chyba jakaś kpina.

aom
piątek, 27 maja 2016, 21:16

fajnie kolega TOM sie wpisuje w nasza polityke zagraniczna czyli rzady PiS....brac to tak cos dac to NIE bo...i tu sto argumentow....jak Polska odwroci sie od Litwy i krajow baltyckich to od NAS odwroci sie reszta ...a chce kolega TOM zostac sam na sam z Rosja??? niech kolega TOM popatrzy na Ukraine....nasza racja stanu musi polegac na tym ze kady atak na Ryge Wilno czy Tallin to jak atak na Warszawe bo inaczej po nich przyjda po nas... jako ze historia sie lubi sie powtarzac przypominam lata 30 i Hiszpanie /patrz wymaluj Ukraina/ i nastepne byly Czechy posiwecone w Monachium /a my "podkradalismy" czyli "wyzwolilismy" Cieszyn/ ...nastepni bylismy w kolejce.... tak dla rozwagi

SAS
piątek, 27 maja 2016, 14:44

Gdyby tenże sojusz był coś warty, amerykańskie bazy już dawno transferowałyby się z Niemiec do Polski, w Polsce stacjonowałaby pełna obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa z państw NATO, jako realny wkład krajów położonych na zachodzie Europy i niegraniczących z Rosją. A tak mamy jedynie wielonarodowy sztab nad polską dywizją. Ta cała szpica to jeden wielki pic na wodę.

MA
piątek, 27 maja 2016, 14:25

Przede wszystkim są ofiarami geografii - są za małe, żeby stawić samodzielnie opór potencjalnemu przeciwnikowi (właściwie to jakiemukolwiek przeciwnikowi). Żaden, najgenialniejszy nawet, plan obrony nie jest wstanie zatrzymać Rosji na ich terytorium. Jakiekolwiek siły wprowadzone na ten teren są skazane na zniszczenie. Podobnie ma się sytuacja z naszą wschodnią granicą.

Podpułkownik Wareda
piątek, 27 maja 2016, 14:22

Oczywiście, że cztery bataliony NATO nie wystarczą do odstraszenia Rosji, ani jakiegokolwiek innego poważnego napastnika. To rzecz zrozumiała i dowódca sił obrony Estonii gen. Riho Terras nie odkrył przysłowiowej Ameryki. Do odstraszenia Rosji nie tylko, że nie wystarczą 4 bataliony, ale nawet 40 batalionów NATO! Jak wiadomo, siły zbrojne państw bałtyckich stanowią jedynie symboliczną siłę. Do tego dochodzi brak sił powietrznych oraz minimalne siły przeciwlotnicze. Biorąc powyższe pod uwagę, Rosjanie nie bez kozery, liczą łączny czas ewentualnego "wchłonięcia" państw bałtyckich - nie w dniach lecz w godzinach. Z ich punktu widzenia - to wydaje się sensowne. Ja - w przeciwieństwie do brytyjskiego dziennika "FT" - nie wiem, czy Litwa Łotwa i Estonia uważane są za "główny cel rosyjskiego rewanżyzmu", w przypadku dalszego pogarszania się stosunków na linii Rosja - NATO? Podkreślam: tego nie wiem! Ale ... Śmiem twierdzić, że w najbliższym czasie oraz w dalszej perspektywie, Kreml nie zdecyduje się na otwartą agresję zbrojną na państwa bałtyckie. Tak podpowiada mi intuicja. Chociażby dlatego, że decydenci w Moskwie, nie do końca są pewni reakcji NATO, a de facto Amerykanów. Rosjanie mają świadomość ryzyka, które niewątpliwie byłoby z tym związane. Trzy państwa bałtyckie, to jednak nie jest to samo co Krym! Korzystając z okazji, odpowiem forumowiczowi, który jest zdziwiony z powodu faktu, że państwa bałtyckie nie posiadają dywizji pancernej, wojsk rakietowych oraz sił powietrznych. Państwa bałtyckie nie mają i raczej(?) nigdy nie będą posiadały w strukturach swoich sił zbrojnych, tego rodzaju wojsk. Głównie ze względów finansowych. Bałtów, po prostu na to nie stać! I nie ma z tym nic wspólnego staż w NATO. Ponadto, przy okazji tematów dot. Rosji i okołorosyjskich, niektórzy forumowicze dają upust swojej fantazji i negacji wszystkiego co rosyjskie. Otóż, jeden z nich stwierdził, że cyt.: "słabość rodzi agresję, szczególnie w przypadku Rosjan". To nawet nie jest zabawne, raczej żałosne! Pewnie, zdaniem tego forumowicza, przedstawiciele pozostałych nacji świata, to są potulne baranki lub leniwce!

Einharod
sobota, 28 maja 2016, 10:23

Gdyby stopień współpracy na płaszczyźnie wojskowej pomiędzy tymi krajami był tak wysoki jak pańskie ego to i na brygade pancerna i na eskadre myśliwców i na system opl by wystarczyło problemem jest właśnie to - JA

PiotrEl
piątek, 27 maja 2016, 14:15

"nikt też nie wymaga aby zaczęli wypędzać setki tysięcy etnicznych Rosjan" - może zacząć wymagać by nie traktowali ich "z buta". W chwili obecnej w Estonii a szczególnie na Łotwie funkcjonuje "europejska" wersja RPA - z etnicznymi Rosjanami w roli murzynów. Bez prawa głosu (gdy w wyborach lokalnych kolega z pod Baobabu w takiej Antwerpii może głosować (bez obywatelstwa!) po 5 latach) i wykonywania tak strategicznych zawodów jak sprzedaż kwiatów z własnego ogrodu na ulicy bez znajomości języka. Z reklamówkami gdzie dziecko w wieku przedszkolnym jest potępiane gdy w piaskownicy używa j. rosyjskiego. "Nieobywatele" nie maja też paszportów UE itd. Pięknie to wygląda gdy np. w Narwie (90% mieszkańców to etniczni Rosjanie) wojska USA demonstracją siły pokazują, że obronią ich przed "Ruskimi". Boki zrywać, po prostu ...

tot75
sobota, 28 maja 2016, 12:05

Jak twoim zdaniem należy traktować kolonizatorów /okupantów/ któży nawet wymaganie znajomości języka estońskiego odbierają jako szykanę . Jak Rosjanom nie odpowiodają warunki życia mogą wyjechać do wielkiej przebogatej Rosji . Będą u siebie . Estonia to mały kraj i ma prawo czuć się zagrożona nic dobrego od Rosji w swoich dziejach nie dostała . Może się mylę jak tak podaj jeden przyklad .

Einharod
sobota, 28 maja 2016, 11:24

I 100% poparcia dla tych krajów chcesz obywatelstwa musisz znać język, oczywiście nauka 2 języka to kwestia wyboru indywidualnego i powinny być szkoły z językiem polskim rosyjskim czy angielskim

Kiks
piątek, 27 maja 2016, 19:47

Nie pisz bzdur. Incydenty są, ale to tylko incydenty. To już nie te czasy. Zresztą zawsze mogą wyjechać do swojej ojczyzny. Problem polega na tym, że nie chcą. Bo dobrze wiedzą jaki tam jest "raj". Nie trzeba było okupować tych krajów.

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 30 maja 2016, 13:54

Do "tak tylko ..."! Internauto! Byłem przekonany, że wszystko w tej sprawie zostało powiedziane, napisane i dostatecznie wyjaśnione. Niestety, myliłem się. Twój ostatni komentarz na tej stronie świadczy jednoznacznie, że nadal niczego nie rozumiesz o czym piszą forumowicze i zachowujesz się, jak przysłowiowe - dziecko we mgle! To, że część forumowiczów nie ma zamiaru przyłączyć się do jazgotu antyrosyjskiego na forum i nie podziela fobii antyrosyjskich, to absolutnie nie znaczy, że - jak napisałeś - "promują Rosję i rosyjski punkt widzenia". Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Przy okazji zakładam, że rozumiesz znaczenie słowa: "promocja"? Dlatego nie ma uzasadnionego powodu, abyś na forum D24 wściekał się, że część forumowiczów - w swych komentarzach - zamieszcza poglądy, które znacznie odbiegają od Twoich. Pamiętaj również o tym, że Polska jest państwem pluralistycznym, w którym można prezentować różnorodne poglądy, opinie i oceny. Pluralizm - jest istotną częścią demokratycznego państwa prawa. Tak więc, daruj sobie zarzuty kierowane do D24 oraz poszczególnych forumowiczów, że niekiedy prezentują różnorodne poglądy. Twoja złość z tego powodu, nie ma racjonalnego uzasadnienia. A propos "niezwykle kosztownych zbrojeń", o których wspominasz w swoim dzisiejszym komentarzu: otóż, zbrojenia zawsze były kosztowne. W każdej epoce historycznej. Tak jest również obecnie. Niestety, zdecydowana większość państw we współczesnym świecie, każdego roku wydaje niezwykle duże środki finansowe na zbrojenia. Powtarzam: niestety! Ja także chciałbym, aby te kwoty były przeznaczane na inne cele - nie wojskowe. Potrzeby w sektorze cywilnym są ogromne. Ale jak powszechnie wiadomo (mam nadzieję?), w chwili obecnej, to jest marzenie ściętej głowy!

cotozaroznica
niedziela, 29 maja 2016, 00:18

A Polacy tylko mówią o wspólnej obronie i nawet własnej jeszcze nadal nie mają. Były oferowane Polsce systemy zarówno sieciocentryczne jak i dookólne.

SAS
piątek, 27 maja 2016, 21:48

Zapewne dlatego Polsce zależy na fizycznej obecności zwłaszcza Amerykanów, by w razie czego byli postawieni przed faktem dokonanym. I zapewne dlatego Amerykanie z wielką gracją wykręcają się jak mogą, by mieć nieskrępowane ręce do kalkulacji i dowolnych działań. I niestety póki tych żołnierzy nie ma to dowództwo może sobie kreślić palcem po mapie, a czy nadejdą zależy od nadrzędnej władzy politycznej.

Tweets Defence24