Siły zbrojne

Dlaczego Amerykanie rozmieszczają brygadę pancerną w Żaganiu? [OPINIA]

  • "Europejska" brygada pancerna US Army. Mapa: Defence24.pl.

Amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły rozmieszczanie w Polsce pododdziałów brygady pancernej, która będzie w sposób ciągły wykonywać zadania w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest to następstwo decyzji, podjętych w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i bardzo poważne wzmocnienie potencjału obronnego w naszym regionie. Dowództwo i część jednostek brygady ma operować z Żagania, co wywołało dyskusję publiczną. Decyzja Amerykanów wydaje się jednak przemyślana i warto zastanowić się nad jej powodami.

Obecnie trwa przemieszczenie jednostek 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 4. Dywizji Piechoty do Polski. W pierwszej fazie – przynajmniej do lutego -  będą one prowadzić działania na poligonach w Drawsku Pomorskim i w rejonie Żagania, a następnie zostaną przemieszczone do kilku lokalizacji. Jak wiadomo, z Polski operować będą: 3. Batalion 29. Pułku artylerii, 4. Szwardron 10. Pułku Kawalerii (w praktyce batalion rozpoznawczy), dowództwo brygady, jednostki inżynieryjne i wsparcia. Amerykanie podkreślają wyraźnie, że jednostki te wykorzystają istniejące polskie instalacje wojskowe w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu.

Pierwszy z „bojowych” (pancerno-zmechanizowanych) batalionów (1. Batalion 68. Pułku Pancernego) trafi do krajów bałtyckich i będzie tam rozmieszczony do czasu, aż zostaną rozlokowane grupy batalionowe NATO (dowodzone przez Niemcy, Kanadę - z udziałem żołnierzy polskich - i Estonię). Następnie będzie uczestniczyć w ćwiczeniach w Europie, w zależności od zapotrzebowania.

Druga jednostka – 1. Batalion 8. Pułku Pancernego – ma uczestniczyć głównie w działaniach w rejonie Bułgarii i Rumunii. Warto pamiętać, że założeniem US Army jest ustanowienie „ciągłej i trwałej” obecności jednostek pancernych w regionie Morza Czarnego. Wreszcie trzecia jednostka – 1. Batalion 66. Pułku Pancernego – trafi do niemieckiego Grafenwöhr, gdzie zajmie się ćwiczeniami i odtwarzaniem gotowości bojowej.

Po pierwsze, w tym regionie mieści się najsilniejsza polska jednostka pancerna – 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej z czołgami Leopard 2A4 i 2A5. Jej jednostki przez co najmniej trzy lata były i są wydzielane do zestawu sił natychmiastowego reagowania NATO (tzw. szpicy). W ubiegłym roku były to – relatywnie niedawno wprowadzone – Leopardy 2A5 z 34. Brygady, a rok wcześniej – Leopardy 2A4 z 10. Brygady.

Czytaj też: Pierwsze Abramsy już w Polsce [WIDEO]

To z kolei daje duże możliwości zarówno jeśli chodzi o ćwiczenia, jak i ewentualne współdziałanie (włączenie części amerykańskiej brygady w pododdziały polskiej dywizji – zwłaszcza w sytuacji, gdy inne oddziały zostałyby zaangażowane operacyjnie np. w regionie Morza Czarnego). W ćwiczeniach w tym regionie brały już wcześniej udział zarówno pododdziały amerykańskie, jak i na przykład te wydzielone przez British Army, a w ramach „szpicy” także Niemcy, Norwegię czy Hiszpanię.

Drugi powód jest częściowo powiązany z pierwszym. Jak wskazano wcześniej, Amerykanie wykorzystają istniejącą polską infrastrukturę. W regionie stacjonowania 11. Dywizji znajdują się bowiem zarówno magazyny, jak i poligony, włącznie z ośrodkiem szkolenia poligonowego Żagań-Świętoszów, bardzo przydatnym w szkoleniu wojsk pancernych.

Paradoksalnie jednak nie bez znaczenia mogła być też dyslokacja tego rejonu w pewnym oddaleniu od obszaru potencjalnego zagrożenia (granicy zewnętrznej NATO z Rosją czy Białorusią). Wbrew obawom wyrażanym w przestrzeni publicznej nie oznacza to jednak, że brygada będzie służyć ochronie tylko części terytorium NATO (np. Niemiec). Dowodem na to jest choćby decyzja o dyslokacji części jej pododdziałów do krajów bałtyckich.

Umieszczenie infrastruktury wojskowej dla jednostki manewrowej, „odwodowej” i przeznaczonej do działań na całym obszarze wschodniej flanki w odległości kilkudziesięciu kilometrów miałoby bowiem wiele wad. W wypadku zaistnienia zagrożenia, ta infrastruktura zostałaby narażona na zniszczenie, np. uderzeniami artylerii dalekiego zasięgu i lotnictwa.

Warto podkreślić, że nie chodzi tutaj przede wszystkim o zniszczenie samych jednostek (te w sytuacji zagrożenia w trybie alarmowym powinny opuścić miejsce stałej dyslokacji i zająć stanowiska w rejonie działań), ale właśnie infrastruktury, o którą ma być oparte jej funkcjonowanie. Ponadto, brygada pancerna ma w założeniu „odwodowy” charakter i ma znaleźć się tam, gdzie będzie tego wymagał „środek ciężkości” operacji obronnej. Umieszczenie całości jednostek brygady bezpośrednio na granicy mogłoby utrudnić im manewrowanie, czy np. zgromadzenie całego związku taktycznego w sytuacji zagrożenia.

Czytaj też: US Army ujawnia szczegóły wsparcia dla Europy. "1,3 tys. pojazdów, 650 kontenerów" [AKTUALIZACJA]

Pomimo, że pododdziały brygady pancernej będą na ogół w różnych miejscach, dalej istnieje możliwość jej użycia jako zwartego związku. Takie rozlokowanie nie jest niczym nowym. Można przypomnieć tutaj choćby ćwiczenia Anakonda – realizowane przecież w Polsce – z udziałem 1. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 3. Dywizji Piechoty US Army. Ta jednostka najpierw została rozlokowana w Polsce, a następnie część sił przerzucono m.in. do krajów bałtyckich.

Podobnie będzie z brygadą właśnie rozmieszczaną w Polsce, przy czym teraz jej obecność będzie mieć charakter ciągły (sprzęt i żołnierze dla co najmniej jednej pełnej brygady będą przez cały czas w Europie), zostanie też wsparta wyposażeniem dla co najmniej jednej takiej jednostki, rozmieszczonym w Holandii. Inną istotną różnicą jest utrzymywanie przez cały czas zdolności operacyjnej przez brygadę.

Warto też pamiętać, że obok brygady pancernej, na podstawie postanowień szczytu NATO w Warszawie na wschodniej flance zostaną rozlokowane batalionowe grupy bojowe Sojuszu Północnoatlantyckiego. I to one w pierwszym rzędzie mają służyć do obrony najbardziej zagrożonych miejsc (brygada pancerna ma bardziej „odwodowy” charakter). Jednostka rozmieszczona w Polsce znajdzie się więc w Orzyszu, w bezpośredniej bliskości „przesmyku suwalskiego” i granicy z Rosją. Będzie złożona głównie z żołnierzy amerykańskich (wspieranych przez wojskowych z Wielkiej Brytanii i Rumunii).

Grupa batalionowa, wydzielona z 2. Pułku Kawalerii bazującego w niemieckim Vilseck, będzie współdziałać z polską 15. Brygadą Zmechanizowaną z Giżycka. Inne jednostki znajdą się w krajach bałtyckich. Na Litwie wielonarodowy batalion będzie dowodzony przez Niemcy, na Łotwie przez Kanadę (z udziałem polskiej kompanii na PT-91 Twardy) a w Estonii – przez Wielką Brytanię. I to ich zadaniem jest stałe wsparcie zagrożonych krajów w rejonach dyslokacji. Brygada pancerna jest ciężkim, manewrowym odwodem, dodatkowo kontrolowanym bezpośrednio przez Amerykanów (co może ułatwić proces podejmowania decyzji w sytuacji zagrożenia).

Należy zauważyć, że Stany Zjednoczone rozmieszczą też w Europie sprzęt wystarczający dla jednostki wielkości dywizji. Na kontynencie znajdzie się więc wyposażenie dla kolejnej brygady pancernej (prawdopodobnie w Holandii), a także – co wbrew pozorom jest bardzo istotne – pododdziałów logistycznych, czy artylerii poziomu dywizji. Jak na razie wyposażenie ma być rozlokowywane w Belgii, Holandii i Niemczech (przynajmniej częściowo zostanie użyta do tego istniejąca infrastruktura), trwają też rozmowy ws. rozlokowania magazynów Army Prepositioned Stock w Polsce.

Widać więc wyraźnie, że obecność wojskowa w Europie Środkowo-Wschodniej kształtowana jest według określonego schematu. Część sił – funkcjonujących jako samodzielne związki taktyczne – rozlokowywana jest bezpośrednio w zagrożonym regionie, natomiast część „cięższych” – w pewnym oddaleniu od zagrożonego obszaru, aby zapewnić im swobodę manewru. Jednakże, już sama napaść na grupy batalionowe będzie równoznaczna z konfrontacją z krajami „starego” NATO, a w wypadku Polski – również z wojskami amerykańskimi i brytyjskimi. Potencjalny agresor z pewnością ma tego świadomość.

Czytaj też: Amerykańska armia wraca do Europy. Rosja już nie jest "szczerym partnerem"

Widać też wyraźnie, że podejmowane obecnie działania nie podobają się Moskwie. Podejmowane są akcje propagandowe (np. rozpowszechniane przez RT i powtarzane przez najbardziej prorosyjskich komentatorów doniesienia o rozmieszczeniu 2000 czołgów i „brygady Luftwaffe” USA na wschodniej flance). Na prowadzenie działań dezinformacyjnych zwracają jednak już uwagę sami Niemcy – jak ekspert niemieckiej telewizji ARD Christian Thiels. Z kolei rosyjskie media w kraju starają się między innymi tworzyć „atmosferę zagrożenia”, wskazując na tworzenie „zgrupowań ofensywnych”.

Taka narracja świadczy o tym, że przyjęty kierunek jest słuszny, gdyż mocno utrudnia podejmowanie ewentualnych, agresywnych działań wobec krajów NATO na wschodniej flance. Nie jest też wykluczone, że Rosjanie będą chcieli wykorzystać miejsce rozlokowania brygady do zantagonizowania rzekomo „opuszczonych” (a tak naprawdę wspieranych najpierw przez pododdziały brygady, a potem batalionowe grupy) państw bałtyckich czy też np. obszarów wschodniej Polski.

Rozmieszczenie amerykańskiej brygady i sprzętu w Europie jest bardzo poważnym wzmocnieniem potencjału obronnego. Jest też dużym sukcesem władz państw regionu, ale też polskiego prezydenta i MON. Nie może być jednak postrzegane jako panaceum na wszelkie zagrożenia. Ewentualne przyjęcie założenia, że tylko obecność wojsk sojuszniczych i wejście w konfrontację z nimi na pewno odstraszy każdego agresora z uwagi na całościowy potencjał USA niezależnie od posiadanych zdolności obronnych mogłoby okazać się zgubne.

Należy pamiętać, że Rosja tworzy potencjał ofensywny do działań na dużą skalę (vide formowanie dywizji), czy wykonywania zmasowanych uderzeń rakietowo-lotniczych – w pewnym stopniu również na zdawałoby się „bezpieczne” Niemcy czy inne kraje zachodniej Europy. Zastosowanie przez potencjalnego agresora takich środków, jeżeli państwa regionu i kraje NATO nie będą miały odpowiedniego potencjału odstraszenia i odparcia, może mieć bardzo negatywne skutki pomimo obecności wojsk sojuszniczych.

Dlatego należy podejmować i intensyfikować działania w celu rozbudowy całościowego potencjału obronnego. W wypadku Polski dotyczy to między innymi warstwowej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, ale też obrony przeciwpancernej. W tym ostatnim wypadku wykorzystaniem różnych typów ppk, granatników, zapór minowych (czemu do pewnego stopnia sprzyja np. ukształtowanie terenu w północno-wschodniej Polsce), amunicji artyleryjskiej, kinetycznych pocisków czołgowych itd.

Rozmieszczenie amerykańskiej brygady pancernej jest sukcesem, ale i zobowiązaniem do zintensyfikowania wysiłków, aby dalej wzmacniać bezpieczeństwo i odporność na wszystkie rodzaje zagrożeń. Podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski w niedawnej wypowiedzi dla Foreign Policy zwrócił uwagę, że chciałby dodatkowego wzmocnienia potencjału obronnego USA przez administrację Trumpa i to w wymiarze strategicznym. Stwierdził, że chciałby, aby podejmowane działania kierowane „nie polityczną symboliką, ale raczej wojskową koniecznością”. Do podobnego postępowania zobowiązane są wszystkie kraje NATO, a w szczególności te, które znajdują się w obszarze największego potencjalnego zagrożenia. 

Komentarze (49)

  1. Marek

    Tak samo jak nie było III Wojny światowej bo w Europie (1940-1989) stacjonowały oddziały Amerykańskie jako przeciwwaga dla ZSRR, tak teraz nie będzie wojny lokalnej o dominację w Europie środkowej. Dla Amerykanów też to się opłaca i nie trzeba im tego wmawiać...Kontrola wojskowa Europy środkowej jest dla Amerykanów opłacalna z geostrategicznego punktu widzenia.

  2. Paul

    Wojsko USA jest dobrym straszakiem. Tylko polskie wojsko liczyc sie bedzie w brudnej, lokalnej wojence. USA mysli globalnie a nie przyjechalo bronic Polski. Co nie znaczy, ze obrona Polski nie bedzie czescia tej strategii. Liczmy na siebie I bardzo szybko kupmy sprawdzony sprzet. Babranie sie w jakichs rodzimych projektach (jak z Krabem) ma tylko sens w dlugofalowych planach.

  3. Dariusz

    Nie ma co się łudzić na razie raczej nie mamy praktycznej zdolności obrony a to dlatego że: 1) Obwód Kaliningradzki / Morze Bałtyckie to takie miejsce gdzie jest więcej niż pewne że są gotowe do wystrzału manewrujące pociski atomowe taki pocisk leci np do Wrocławia ok 4,25min i nie mamy środków technicznych aby go zniszczyć w 2 lub 3 fazie lotu 2) Rosjanie mają krasuche typ 5 lub nawet 6 więc gdy będą chcieli to przed akcją z pociskami mogą zakłócić całą komunikację naziemną jak i tą satelitarną na terenie Polski pewno aż do Bolesławca, więc wniosek jest taki: Puki Polska nie ma takich systemów tarczy antyrakietowej jak np. Izrael 3 stopnie i nie ma atomu to nie ma co mówić o jakiejś efektywnej obronie a czołgi no to są czołgi hi.

  4. rower

    Ruscy mają rakiety, które sięgną Żagań i Drawsko, więc nie bardzo rozumiem, jak to cofnięcie ma pomóc. Linia Wisły wydaje się tu kluczowa. Czy nie powinniśmy tam być skoncentrowani i obecni?

    1. Polanski

      A jakie rakiety?

    2. Euron

      Dalekosiężne rakiety może i mają; przecież rosjanie wylądowali na słońcu, w nocy oczywiście, żeby ich nie spaliło. Jednakże nie mają ich za bardzo czym naprowadzić, bo radar nie sięga, a satelita robi słabą focię raz na 24 godziny, a z tego co wiem natowskie czołgi są celami ruchomymi w przeciwieństwie do rodziny T-64+...

  5. kibic

    Strategiem nie jestem, ale w 41 roku Rosjanie mieli na granicy miliony żołnierzy. W pierwszych dniach ponieśli ogromne straty. Naszej ziemi muszą bronić przede wszystkim nasze jednostki, które za plecami czują pomoc w odwodzie. Nasze dywizje pancerne siedzą nad Odrą, a nasi "stratedzy" na forum, na wschód wysyłają Amerykanów.

  6. Tap

    Amerykanie Wybrali Żagań z tych samych powodów, co dotychczas my, bo to najlepsze miejsce dla takiej jednostki.

  7. As

    Rosjanie w pierwszej fazie będą chcieli dojść do Wisly i dla uspokojenia Reszty Europy oddać Niemcom tereny zabrane im na korzyść Polski. W tej sytuacji obecność chwilowa Amerykanów na zachodzie kraju jest wskazana. Zresztą wybrany ponoć przez Rosjan przywódca USA może zarzadać takich zakupów sprzętu w USA, że odechce nam się sojuszu.

  8. tey 4

    dlaczego wyznaczono takie a nie inne siły oraz wybrano taką a nie inną dyslokację wyjaśniono w opracowaniu/ dostępna w sieci/ " Project 1704" z bodajże 2014 r.

  9. pix-2000

    A ile mamy skutecznych pocisków p-panc na jeden czołg....Bo coś nie za wiele...Bo to raczej decyduje o skutecznej walce...Te dane nie są jawne, ale mam nadzieję, że kupiono !

    1. Jan

      W opracowaniu są nowe lekkie rakiety PP. Są tańsze od konkurencji, więc jest nadzieje, że sytuacja się poprawi!

  10. ggość

    Sojusz NATO powinien mieć taka obronę antyrakietową i przeciwlotniczą by się do nas co lata nie przedostało! to powinien być priorytet. czy nasi profesorowie pracują nad tym?

    1. filip 71

      Dokładnie.

  11. Smiechow

    Będą stacjonować przy niemieckiej granicy pod parasolem S-400.Gdy w przyszłym roku Rosjanie wprowadzą na uzbrojenie S-500..potrzebnych będzie Amerykanom kilka dni, ,by wyjść spod nowego parasola.

    1. prawieanonim

      S400 ma zasięg 120 kilometrów bo to takie same rakiety jak w S300. S500 to system przeciwrakietowy a nie przeciwlotniczy.

  12. ege

    Amerykanie będą "chronić" Jedwabny Szlak na terenie Polski>

    1. Faszysta

      "Jedwabny Szlak" czyli niekontrolowany przez USA i Rosje transport chinskiego eksportu na pewno nie bedzie przez te panstwa "chroniony". Vide reakcje USA na budowe Kanalu Slaskiego. Za chinskie pieniadze...

  13. oko

    Strategia zakładająca przyjęcie atakującego wroga gdzieś w środku Polski to moim zdaniem wielki błąd. 1. Nie sądzę, żeby Rosjanie byli w stanie zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi i ciężkiego sprzętu po cichu, bez naszej wiedzy i takimi siłami zaatakować w ten sposób z zaskoczenia. 2. Wpuszczenie ich w naszą głębię to: olbrzymie straty w ludności infrastrukturze i ponowne zniszczenie tego co odbudowaliśmy po II WŚ. 3 Pozwolenie im na nabranie rozpędu to nikłe szanse na wyparcie ich z powrotem za Bug. Wobec powyższych uważam, że tylko max. możliwa koncentracja wojska na wschodzie i stawienie oporu od razu z całą siłą oraz wyprowadzenie kontrataku i zadanie max. możliwych strat na terytorium wroga i na jego tyłach daje jakiekolwiek szanse na wygraną. Pozwolenie na prowadzenie całego teatru wojennego ponownie na naszym terytorium to kolejna katastrofa i nie wyciąganie wniosków z II WŚ.

    1. pix-2000

      Na całe szczęście nie mamy bezpośredniej granicy (pomijam Kaliningrad) z Rosją...:-)

    2. WojtekMat

      "Nie sądzę, żeby Rosjanie byli w stanie zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi i ciężkiego sprzętu po cichu" Rosjanie regularnie przeprowadzają manewry z taka liczba ludzi i sprzetu. A więc mogą bez problemów rozwinąc sie do ataku pod takim pretekstem "Wpuszczenie ich w naszą głębię to: olbrzymie straty w ludności infrastrukturze" Zakładasz, że rosjanie zaczna zabijać cywilów i niszczyć infrastrukturę ? Po co ? To typowy dylemat : stracić wszystko czy poświęcić cześć aby nie przegrać. "Pozwolenie im na nabranie rozpędu to nikłe szanse na wyparcie ich z powrotem za Bug" Nie ma czegoś takiego jak "rozpęd". Jest za to logistyka i linie dostaw. A wyprzeć ich z powrotem "za Bug" możbna wtedy, kiedy ma się czym. Rozmieszczając wojska przy granicy ryzykuje się ich zniszczenie przez artylerię w pierwszych godzinach konfliktu.

  14. jarek

    No tak, szukajmy na siłę jakichś usprawiedliwień o charakterze taktycznym, strategicznym czy innym. Tak naprawdę jedynym sensownym powodem takiego rozmieszczenia Amerykanów jest kasa. Chcieli to zrobić po taniości, a gdyby się ulokowali na Mazurach, to musieliby stworzyć całą infrastrukturę (w ziemiankach przecież mieszkać nie będą). Argument, że w przypadku wojny rozchodzi się właśnie o to, żeby nam koszar i garaży nie zniszczyli i niby dlatego tak daleko te jednostki, jest śmieszny. Na wuj komu garaże jak wojna się zacznie. Armia ma wyjść w pole i walczyć, a "infrastruktura" zostaje pusta. W Żaganiu to warto ulokować centrum szkoleniowe i warsztaty, a nie jednostkę bojową. Jakoś podczas zimnej wojny amerykańskie czołgi stacjonowały dosłownie tuż obok przesmyku Fulda. Ruscy mają te same działa, a Amerykanie te same czołgi. Wnioski nasuwają się same.

    1. b

      Orzysz, Bemowo Piskie - koszary poligon infrastructura a obok Gizycko I Goldap.

  15. raz2

    Dlaczego??? wystarczy spojrzeć na mapę _______autostrady A4 oraz A2 dają możliwość wyjścia na pozycję obronne tj. ok. 500-600 km linia Wisły w ciągu max. 12-16 godz. (zamykasz autostradę dla cywilów i masz piękną wojskową arterię).

  16. oko

    Mam pytanie. Dlaczego kontenery US Army rozładowywane są w Niemczech a nie w Polsce? Np w Świnoujściu? 1) Znazenie propagandowe faktu lądowania wojsk USA w Polsce; 2) Realne ćwiczenie logistyczne; 3) Kasa dla 'dokerów' i portu.

    1. Tomo

      Proponuje żebyś pojechał kiedyś np do Hamburga a potem do Świnoujścia i obejrzał sobie porty to nie będziesz zadawał takich pytań. Duze kontenerowce nie mogą wpływać do takich portów jak Świnoujście bo są za duże (nie wpływają nawet na Bałtyk).

    2. vis

      Myślę że jest to przemyślana decyzja logistyczna. Otóż w razie ataku moskali, dostawa sprzętu i wojsk będzie odbywać się z bezpiecznych rejonów, nie narażonych na ataki wojsk przeciwnika. Przećwiczono więc najbardziej prawdopodobny scenariusz. Ponadto Bremerhaven to jedna z baz logistycznych NATO

    3. KrzysiekS

      oko dlatego w Niemczech bo w razie konfliktu Polskie porty będą zablokowane oni przy okazji testują jak to wygląda ile czasu może zająć po prostu porty Niemieckie będą głównymi portami dla US Army. Być może dochodzi jeszcze element polityczny chcą pokazać Niemcom że dla nich oni są najważniejsi na kontynencie Europejskim.

  17. Ola

    Orzysz to lepsza lokalizacja zwłaszcza, że na kołach szybko mogą przemieścić się w rejon granicy z Obwodem Kaliningradzkim i w rejon Suwałk, który może być w pierwszej kolejności terenem gdzie może rozpocząć się konflikt. Obiecali i przyjechali, ale dyplomatycznie ulokowali się aby nie "drażnić".

    1. Julian

      Olu, konflikt nie rozpoczyna się "na granicy", to nie pierwsza wojna światowa. Konflikt rozpoczyna sie na całym obszarze, gdzie może sięgnąć pierwsze uderzenie powietrzne i rakietowe.

  18. żołnierz

    Muszę odnieść się do komentarza "tym razem zaniepokojony"ego. Czy Ty jesteś jednym z tych, którzy mają na rzecz Rosji wprowadzać na polskich portalach dezinformację i rosyjską propagandę???!!! Czy na prawdę działania NATO w regionie są agresywne? Jeśli tak to jak nazwać działania Rosji, jej ciągłe zbrojenie się i zwiększanie swoich zdolności nie obronnych, a ofensywnych...? Państwem neutralnym? Ze względu na swoje położenie geopolityczne nigdy nim nie będziemy...!!! Rosja w ostatnim czasie podwoiła swoje wydatki na obronę, liczba żołnierzy osiągnie niebawem 1 mln osób, odbudowuje potencjał nuklearny (wbrew traktatom), a państwa zachodnie, w tym Polska istotnie zmniejszyły swoje możliwości obronne. Czy właśnie o to Ci chodzi, by stać się państwem neutralnym tj. bez armii, bez sojuszników i w przypadku agresji (kogokolwiek) oddać kraj bez walki? Piszesz o incydentach prowokacyjnych ze strony NATO - proszę o 1 potwierdzony przykład!!! ?

    1. gnago

      "Czy właśnie o to Ci chodzi, by stać się państwem neutralnym tj. bez armii, bez sojuszników i w przypadku agresji (kogokolwiek) oddać kraj bez walki?" Spoko już takim jest . Najlepszym przykładem jest brak skutecznej amunicji w najliczniejszym komponencie czołgowym, braki w precyzyjnym i strategicznym uzbrojeniu jaszczembi bo teraz zakupiona niedawno to akurat po parę sztuk na jeden samolot

    2. tym razem zaniepokojony

      W dniu 7 kwietnia 2015 roku amerykański samolot samolot rozpoznania radiotechnicznego RC-135W (numer pokładowy 62-4131, znak wywoławczy CAMUS47) prowadził misję nad Bałtykiem, która polegała na obserwowaniu rosyjskiej granicy morskiej w rejonie Obwodu Kaliningradu. Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej maszyna USAF leciała z wyłączonymi transponderami, dlatego w celu jej identyfikacji wysłany został myśliwiec Su-27. Samoloty w trakcie tego zdarzenia zbliżyłysię do siebie na niebezpieczną odległość. Strona amerykańska nie podała bliższych danych na temat tego lotu zwiadowczego (szpiegowskiego). W związku z opisanym incydentem lotniczym, stały przedstawiciel RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych zgłosił inicjatywę, według której ewentualne nieporozumienia pomiędzy Rosją i NATO rozstrzygałaby specjalna komisja OBWE. Polski przedstawiciel stwierdził wtedy, że państwa OBWE powinny dołożyć wszelkich starań, aby "uniknąć jakichkolwiek akcji mogących doprowadzić do groźnych incydentów militarnych". PS. W przypadku dalszego zainteresowania mogę oczywiście podać więcej przykładów podobnych zdarzeń. W kwestii mojej opinii na temat bezpieczeństwa Polski zmieściłem poniżej kolejny swój wpis.

  19. Boczek

    Ponieważ to są nadal siły rotacyjne ciekawi mnie, czy za dziewięć miesięcy będzie wymiana tylko ludzi czy również i sprzętu?

    1. bender

      Z tego co pamietam sprzet mial zostac na stale a wojska byc rotowane, co z ekonomicznego punktu widzenia ma sens. Ale moze pokrecilem magazyny ze sprzetem (ktore tez maja byc) i sprzet uzywany przez rotowane wojsko.

    2. w

      LUDZI

  20. general

    Obrone Polski w razie wojny prowadzilo by sie na terenie Ukrainy i Bialorusi i Panstw Baltyckich, nie na terenie Polski. Rozlokowanie wiec sil NATO powinno byc na granicy wschodniej Polski, z durzymi silami plot. W razie wojny, te sily powinny wejsc na terytoria tych krajow. Rozlokowanie sil NATO w obecnej formie to nie daje nic Polsce.

    1. gnago

      Najlepsza obrona to gwarancja eliminacji decydentów światowej polityki-patrz taktyka nizarytów

  21. Perykles

    Trzeba mieć nieźle nas.... Mieć niezle problemy z myśleniem żeby narzekać na miejsce dyslokacji Amerykanów. Polska nie ma porządnej obrony powietrznej a głupi obywatele chcą by obcy bronili nas przy granicy z agresorem. Tak przynajmniej mogą liczyć na wsparcie z Niemiec i ewentualnie nasze fki. Poza tym konflikt z NATO będzie wojna manewrów a nie faktów dokonanych lepiej oddać teren o niskiej wartości niż tracić zasoby operacyjne. Niektórzy jednak żyją historia nie tylko w kwestii idiotycznych antagonizmow ale również w kwestii prowadzenia działań zbrojnych.

    1. general

      Oddawanie terenu to nazywa sie obrona w glab. Problem z tym rze dla Polski obrona w glab to pomylenie strategicznych realiow. Tak jak Izrael, Polska morze tylko bronic sie atakiem prewencyjnym. Oddanie tereytorium jest tylko logiczne jerzeli NATO poniesie koszty odbicia go. To jest watpliwe. W 1945 Armia USA w Europie liczyla okolo 2 milionow i nie mogla nawet myslec o odbiciu Polski. Powiedzmy rze Rosja zajela by wschodnia Polske silami ok 200 tysiecy. NATO musialo by zmasowac 600 teysiecy, (urzywajac formule 3 do 1) aby myslec o dobiciu terenu Polski. Skonczylo by sie wymuszeniem na Polsce przez NATO permanentego oddania ziemi. Tak to wyglada w real life.

    2. Extern

      No ale jakoś nikt nie mówi o oddawaniu Niemieckiej ziemi a tylko wszyscy chcą oddawać naszą, no niezła dla nas taktyka. Przecież odbijanie straconej ziemi jest potem dużo bardziej kosztowne niż jej obrona.

    3. gnago

      Ech wystarczy aby amerykanie przekazali taką sama wartość pomocy wojskowej jak Egiptowi w bateriach plot i przyzwoicie wycenionej a mielibyśmy najsilniejszą obronę p.lot. I to dotyczyłoby terytorium całego kraju

  22. TomaszBak

    Moim zdaniem należy za wszelką cenę wzmacniać 11 i 16. Kosztem kogo? Jednoznacznie kosztem 12 szczecińskiej!! 11 z Żagania to nasze kontruderzenie i walec pancerny. Z kolei 16 jest mocno skadrowana i posiada śladowe ilości nowoczesnego sprzętu. Tak więc 11 Lubuska bez zmian za wyjątkiem wzmacniania i pełnego ukompletowania 34 pancernej. Likwidacja 7 Brygady Obrony Wybrzeża, która i tak jest mocno skadrowana i bez nowoczesnego sprzętu. Powierzenie tzw. obrony przeciwdesantowej obu pozostałym brygadom 12 dywizji oraz jednostkom OT. Szanse na desant z Kaliningradu są mocno hipotetyczne. Nawet jeśli to ewentualny desant (raczej grupy dywersyjne Floty Bałtyckiej lub piechoty morskiej) wyląduje na plażach Mierzei Helskiej lub w okolicach Gdańska i Gdyni. Po co wysadzać desant na Pomorzu Zachodnim? Żeby opanować Mielno?? Można też przemyśleć sens istnienia np. 22 batalionu piechoty górskiej z Kłodzka. Powołanie 1 dywizji zmechanizowanej z brygadami w Wesołej plus reaktywowane 3 brygady zmechanizowanej z Lublina. Przeorganizowanie 21 brygady z Rzeszowa w lekką jednostkę przy jednoczesnej likwidacji batalionu z Kłodzka (można pozostawić jakiś ośrodek szkolenia górskiego).

    1. gnago

      A kiedy ta dywizja wykruszy się w regularnym boju ? Tydzień, dwa i zredukowana do słabo uzbrojonej piechoty World of Tanks to gra jedynie i z jawą ma niewiele wspólnego

  23. tym razem zaniepokojony

    Coraz bardziej agresywne działania NATO w Europie skierowane przeciwko Rosji, mogą w końcu doprowadzić do wybuchu konfliktu zbrojnego. Ze względu na swoje położenie geograficzne Polska jest narażona na szczególnie tragiczne tego konsekwencje. Obecnie można zaobserwować wzmożenie aktywności zachodnich ośrodków walki propagandowej, które tworzą wręcz wojenną atmosferę. Wojna już więc w pewnym sensie trwa, chociaż na razie tylko na płaszczyźnie propagandowej. Stale zwiększa się obecność militarna NATO w Polsce: powstaje amerykańska baza rakietowa, cyklicznie przeprowadzane są prowokacyjne manewry wojskowe Paktu Północnoatlantyckiego, tworzone są tzw. batalionowe grupy bojowe, rozmieszczana jest brygada pancerna US Army. Nie służy to jednak zwiększeniu bezpieczeństwa państwowego, a wręcz przeciwnie, gdyż w konsekwencji terytorium Polski może stać się wojenną areną. Zaraz zapewne odezwą się co poniektórzy komentatorzy, którzy będą żarliwie zapewniać, że obowiązkiem Polski jest wspierać sojuszników z NATO. Z góry odpowiem na ich przewidywalne argumenty: obowiązkiem Państwa Polskiego jest zapewnienie bezpieczeństwa Obywatelom Polskim. Dlatego moim zdaniem, moja Ojczyzna - Polska powinna być państwem neutralnym i nie należeć do agresywnego sojuszu wojskowego. Uważam w związku z tym, że powinniśmy postępować zgodnie z mądrymi i wyjątkowo aktualnymi słowami Urho Kekkonena, wieloletniego premiera i prezydenta Finlandii, który powiedział: „Nie szukajcie przyjaciół daleko, a wrogów blisko”...

    1. tak tylko...

      Rosja już od czasów Katarzyny II promowała przekaz, że im Polska jest słabsza tym bezpieczniejsza. Podobne działania podejmowane są i obecnie, iż tylko osamotnieni i pozbawieni wsparcia sojuszników możemy czuć się bezpieczniejsi. P.S. Czekam na działania władz, które spowodują, iż z urzędu będzie można ścigać jawne działania na szkodę państwa.

    2. Extern

      Skoro NATO ma podbić Rosję to niestety nie możemy być neutralni, wtedy nie dostalibyśmy naszej części łupów :-). Lepiej niech Rosjanie przestaną się wygłupiać, no przecież wiadomo że NATO obecnie ma problemy z podjęciem decyzji czy na konferencji generalicja ma na pierwsze danie zjeść zupę czy krem z brokułów, a mimo to Rosjanie oficjalnie twierdzą że NATO podejmie decyzję o rozpoczęciu III wojny światowej.

    3. Juha

      Kekkonem był uważany przez Finów za prokomunistę i dlatego podziękowali mu jak za bardzo chciał się bratać z Rosją. Od tego czasu w sprawach militarnych podchodzą do Rosji bardzo ostrożnie - zaprzestali zakupu ich sprzętu wojskowego jak to było powszechne za Kekkonena.

  24. adi

    STRACHY NA LACHY ..A ROSJA BOI SIE TYLKO SILNYCH ..słabych ATAKUIE NIE STRASZYC Polaków BO CHISTORIA POKAZAŁA JAK BYLISMY WYKORZYSTANI I SAMOTNI .

  25. TomaszBak

    Należy wzmacniać kadrowo i unowocześniać 16 dywizje. Dodatkowo w ciągu kilku lat należy poważnie zastanowić się nad odtworzeniem 1 dywizji składającej się z 1 Brygady Pancernej, 21 Brygady strzelców Podhalańskich oraz nowo sformowanej 3 Brygady Zmechanizowanej z głównym garnizonem Lublin plus garnizony w Chełmie, Zamościu, Hrubieszowie. Natomiast 1 Brygada Pancerna z garnizonami w Wesołej, Siedlcach, Białymstoku. Cześć jednostek już jest. Co poświęcić przy 105 tys. zawodowego wojska? Moim zdaniem 7 Brygadę Obrony Wybrzeża. Obronę przeciwdesantową pozostawić 12 Brygadzie ze Szczecina oraz jednostkom OT. Mielibyśmy 3 dywizje 3 brygadowe (z tego 2 na wschodzie plus 11 dywizja jako odwód) oraz jedną 2 brygadową. To jest jedyne racjonalne wyjście.