Ćwiczenie „Brilliant Jump 2020” rozpoczęte

15 lutego 2020, 12:27
1
„Brilliant Jump 2020”. Fot. 21 BSP

„Brilliant Jump 2020” to pierwsze ćwiczenia polskiej brygady Sił Odpowiedzi NATO podczas rozpoczętego w tym roku dyżuru. Celem było sprawdzenie gotowości podhalańczyków oraz innych pododdziałów SON do przerzutu wojsk w przypadku alarmu. 

Ćwiczenie było zorganizowane przez Sojusznicze Dowództwo Sił Połączonych NATO w Brunssum. Celem ćwiczeń było osiągnięcie gotowości do przerzutu wojsk w określonym czasie. Batalion tzw. szpicy musiał stawić się w porcie załadunkowym najpóźniej w ciągu 48 godzin od ogłoszenia, pozostałe siły brygady miały na to pięć dni.

Wiedzieliśmy, że „Brilliant Jump” zostanie przeprowadzony, ale nie znaliśmy ani daty, ani zakresu ćwiczeń (...) Gdy ogłoszono alarm, wielu żołnierzy było na kursach lub na urlopie. Dzięki temu dowództwo mogło przetestować realną zdolność do mobilizacji brygady SON (jednostka utworzona na bazie 21 Brygady Strzelców Podhalańskich). Natychmiast niemal sto procent żołnierzy stawiło się w jednostce. Tylko niewielka grupa przebywała na służbowych wyjazdach zagranicznych. Ich nieobecność nie wpłynęłaby na przebieg ćwiczeń, dlatego nie wzywaliśmy ich

gen. bryg. Dariusz Lewandowski, dowódca komponentu lądowego brygady Sił Odpowiedzi NATO

W razie ogłoszenia alarmu, jednostki SON (NRF — NATO Response Force) mają maksymalnie 5 dni na przemieszczenie się w rejon operacji, który może znajdować się do 8000 km od Brukseli. O użyciu Sił Odpowiedzi NATO decyduje dowództwo Eurokorpusu w Strasburgu. Najszybciej na ogłoszony alarm powinny zareagować oddziały tzw. szpicy (Very High Readiness Joint Task Force – Siły Natychmiastowego Reagowania) NATO. Pododdział VJTF w sile batalionu musi mieć możliwość przemieszczenia się w dowolne miejsce na świecie w ciągu 48 godzin. Podhalańczycy nie zawiedli pokładanych w nich nadziei i wykonali zadanie w jeszcze krótszym czasie — potrzebowali 42 godzin

Dwie doby to maksimum określone w przepisach, ale im szybciej uda nam się osiągnąć gotowość, tym więcej mamy czasu na usuwanie ewentualnych niedociągnięć w przygotowaniu ludzi czy sprzętu.

ppłk Rafał Iwanek, dowódca 1 Batalionu Strzelców Podhalańskich.

Zgodnie z wytycznymi NATO, szpica została sprawdzona na każdym etapie przygotowań: od stawiennictwa żołnierzy, przez przygotowanie sprzętu, pobieranie zapasów, uformowania kolumn marszowych aż do przemarszu do portu załadunku. Jesteśmy gotowi, żeby każdą z możliwych ścieżek dotrzeć w dowolny rejon działania. Nie ma dla nas znaczenia, czy będzie to transport kolejowy, drogowy, lotniczy czy morski. – podkreśla ppłk Iwanek.

image
„Brilliant Jump 2020” / Fot. 21 BSP

Po dotarciu żołnierzy VJTF w rejon konfliktu, ich głównym zadaniem jest zabezpieczenie wskazanego miejsca dla pozostałych pododdziałów brygady SON. Potem szpica może kontynuować walkę jako batalion zmechanizowany. – W ramach dyżuru realizujemy wszystkie zadania związane z działaniem naszego batalionu, od spraw administracyjnych po szkoleniowe. Gdyby alarm zastał nas na ćwiczeniach, to zostalibyśmy przerzuceni w rejon działań prosto z poligonu. Chcę przy tym zaznaczyć, że w 1 Batalionie służą doświadczeni żołnierze, często po kilku misjach bojowych. Nawet będąc w domu, przez cały czas są gotowi na sygnał i mogą natychmiast ruszyć w drogę – podkreśla ppłk. Iwanek.

image
„Brilliant Jump 2020” / Fot. 21 BSP

 W ćwiczeniu „Brilliant Jump 2020 (1)” wzięło udział ponad 2500 żołnierzy oraz 1060 pojazdów, przerzucono 1100 ton zaopatrzenia i pokonano transportem lądowym w sumie 20 tys. kilometrów. Można więc postawić tezę, że podstawa sukcesu była sprawna logistyka. Tym bardziej że jak podkreśla mjr Radosław Kozielewicz, p.o. dowódcy batalionu logistycznego brygady SON, jednostka sama realizuje wszystkie dostawy, poczynając od żywności, przez MPiS (Materiały Pędne i Smary) po środki bojowe. Tym bardziej że fakt udziału w ćwiczeniach wojskowych nie zwalnia z przestrzegania przepisów przewozowych.

Musimy spełnić wszystkie przepisy określone przez konwencję ADR (międzynarodowa konwencja dotycząca drogowego przewozu towarów i ładunków niebezpiecznych – przyp. red.). Na przykład pojazd o ładowności 11 ton może przewozić tylko 3,5 tony środków bojowych

mjr Radosław Kozielewicz, p.o. dowódcy batalionu logistycznego brygady SON 

Przebieg ćwiczeń był monitorowany przez obserwatorów NATO. Zarówno dowódcy z Brunssum jak i Eurokorpusu ocenili działania brygady na ocenę bardzo dobrą, co wg gen. Lewandowskiego, potwierdza dobre przygotowanie Polaków do dyżuru Sił Odpowiedzi NATO.

image
„Brilliant Jump 2020” / Fot. 21 BSP

Ale to koniec. Druga część szkolenia – „Brilliant Jump 2020 (2)” – odbędzie się w drugiej połowie roku. Scenariusz zakłada przemieszczenie Sił Odpowiedzi NATO i osiągnięcie gotowości brygady SON w jednym ze wskazanych rejonów. Na miejscu podhalańczycy będą musieli nie tylko stawić czoła działaniom hybrydowym przeciwnika, ale także odeprzeć otwarty atak. Następnie brygada włączy się w ćwiczenia „Iron Wolf”, które zostaną przeprowadzone na Litwie.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Reklama
Wójt gminy Konopnica
niedziela, 16 lutego 2020, 18:27

Chłopaki zrobili rajd ściany wschodniej po drogach zbudowanych za nasze gminne pieniądze Gdzie tu sens? Jaka sprawność bojowa Jakie dowodzenie? Bo żandarmerii wojskowej nie bylo widać

marian
niedziela, 16 lutego 2020, 18:18

"w sumie 20 tys. kilometrów" Czyli każdy z 1000 pojazdów zrobił średnio 20 kilometrów?

Podhale Nowy targ
sobota, 15 lutego 2020, 17:40

2500 kierowców i nawigatorow na 1000 pojazdów To taka kolumna wsparcia a nie AKTYWNA BOJOWA BRYGADA A paliwo bylo? Bo pociągów nie było Dlaczego?

Ss
sobota, 15 lutego 2020, 14:52

Jak znam mentalność członków NATO, to w razie realnego zagrożenia( np. któregoś z państw bałtyckich) ,to w pierwszym rzucie tylko nasi chłopcy stawiali by czynny opór napastnikiem , ewentualne gospodarz. Dopiero gdyby udało się zatrzymać agresora dołączyła by ekipa z USA i GB reszta organizowała by spotkania pokojowe ewentualnie protestowała .

vult
sobota, 15 lutego 2020, 18:16

Dlatego musimy niestety łożyć na zbudowanie utrzymanie najsilniejszej armii lądowo/powietrznej w Europie. Pytanie czy gospodarka wyrobi.

Gerrtv
sobota, 15 lutego 2020, 23:01

Popieram. Tak. Wszystko,co możliwe na nowoczesny sprzęt. Narew,Narew,Narew, Loara II, produkty HiTech z WB, Granatiki i PPK, Borsuk plus ciężki BWP, potem K2. Nikt nie będzie za Polaków walczył, ale od walki jest profesjonalna,zawodowa armia. WOT ma być na drugi rzut. Nie wolno mylić priorytetów.

marian
niedziela, 16 lutego 2020, 18:33

Nie stać nas na armię zawodową. Nawet najsilniejsza armia świata, to armia kontraktowa, a nie zawodowa. Kilka lat służby, kilka lat w rezerwie, i do widzenia, do pracy w innym zawodzie. Tylko u nas tacy mocarze, co jako szeregowy wyrabiają 25 lat, i wszyscy zdrowi.

Bimbo
sobota, 15 lutego 2020, 19:42

Dokładnie tak.

rED
sobota, 15 lutego 2020, 13:46

Brawo.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama