Biden będzie ciąć wydatki obronne, ale obecność na wschodniej flance zostanie utrzymana [WYWIAD]

13 stycznia 2021, 15:18
Zrzut ekranu 2021-01-13 o 16.16.13
Fot. Combat Camera Poland, chor. Arkadiusz Dwulatek

Po amerykańskich wyborach dojdzie do zmian w administracji, a zarazem do cięć budżetowych, również w armii. Jednakże jak podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Michał Baranowski, dyrektor Biura German Marshall Fund w Polsce – "Stany Zjednoczone będą nadal utrzymywać wzmocnioną obecność na wschodniej flance NATO w związku z zagrożeniem ze strony Rosji".

Zobacz także
Reklama

Jakub Palowski: Za kilka dni władzę w Stanach Zjednoczonych obejmie nowa administracja, kierowana przez Joe Bidena. USA są najważniejszym sojusznikiem Polski w zakresie obrony i bezpieczeństwa, w Polsce rozmieszczone są amerykańskie wojska. Powstaje więc pytanie: czy nowa administracja będzie chciała kontynuować bliską współpracę z Polską?

Michał Baranowski: Musimy uwzględnić kilka elementów. Zacznijmy od wymiaru politycznego. Możemy powiedzieć tutaj dość dużo, bo istnieje pewien konsensus wśród analityków w Warszawie i Waszyngtonie co do przyszłego postępowania amerykańskiej administracji.

Z jednej strony wydaje się, że temperatura polsko-amerykańskich stosunków nieco się obniży. Raczej nie powinniśmy oczekiwać tak częstego i demonstracyjnego okazywania przyjaźni, na przykład pomiędzy prezydentem Andrzejem Dudą i Joe Bidenem, czy poszczególnymi ministrami. Może okazać się, że będzie mniej okazji do wspólnych zdjęć.

Z drugiej jednak strony praktyczna współpraca, zwłaszcza w strategicznym dla Polski wymiarze obronnym, będzie z pewnością kontynuowana. Mam tu na myśli także honorowanie przez Amerykanów umowy o rozszerzonej współpracy wojskowej – Enhanced Defence Cooperation Agreement (EDCA), a więc między innymi utrzymywanie zwiększonej obecności wojskowej na terenie naszego kraju. Polska jest bardzo ważnym sojusznikiem w ramach NATO, a jej położenie geograficzne jest kluczowe z punktu widzenia zdolności obronnych całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dlatego spodziewam się realizacji współpracy obronnej na niezmienionym poziomie, włącznie z wdrożeniem podpisanej niedawno umowy EDCA. Mówiąc krótko: sojusz obronny pozostanie i będzie silny, aczkolwiek pewnie będzie mniej „demonstracji przyjaźni”.

A jak Demokraci postrzegają niebezpieczeństwo ze strony Rosji, dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej?

Nie spodziewam się, by percepcja zagrożenia dla krajów wschodniej flanki NATO uległa znaczącym zmianom. Wewnątrz Partii Demokratycznej i przygotowywanej administracji Bidena toczy się pewna debata dotycząca kształtowania polityki wobec Rosji. Dla wszystkich jej uczestników, także dla największych „gołębi”, a nie tylko „jastrzębi” pozostaje jasne, że elementem polityki wobec Moskwy musi być kwestia odstraszania, uwzględniająca obecność wojsk Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance NATO.

Utrzymywanie skutecznego systemu odstraszania wymaga jednak adekwatnego finansowania. Stany Zjednoczone są w kryzysie wewnętrznym – ekonomicznym, politycznym, zdrowotnym. Czy nowa administracja mimo tego zdecyduje się na przeznaczenie odpowiednich funduszy dla sił zbrojnych?

Tutaj jest wiele znaków zapytania, począwszy od samej wielkości budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych w przyszłości, aż po utrzymanie równowagi pomiędzy priorytetami związanymi z teatrem europejskim oraz z odstraszaniem Chin, które są obecnie postrzegane w Stanach Zjednoczonych jako największe zagrożenie.

Musimy pamiętać, że podstawowym priorytetem administracji Joe Bidena, w szczególności w pierwszych miesiącach sprawowania władzy, będzie polityka wewnętrzna, odbudowa gospodarki po pandemii koronawirusa i zwalczanie samej pandemii. Prezydent-elekt już zapowiedział wprowadzenie pakietu stymulacyjnego o wartości biliona, czyli tysiąca miliardów dolarów. To wszystko będzie powodowało wzrost deficytu budżetowego i zapewne będzie prowadzić do poszukiwania oszczędności w innych obszarach.

Wiemy jednocześnie, że Pentagon dysponuje dużym „kawałkiem budżetowego tortu”, stąd zapewne jego finanse znajdą się pod presją. Spodziewam się, że administracja Bidena będzie redukowała nakłady na obronę. Podobne zapowiedzi można było słyszeć od przedstawicieli Demokratów zajmujących się polityką obronną, zarówno w Kongresie, jak i od osób powiązanych z przyszłą administracją. Natomiast otwarte jest pytanie, jak głębokie będą redukcje i w jaki sposób będą realizowane. Możemy spodziewać się, że Biden będzie chciał przeforsować najważniejsze projekty w ciągu dwóch pierwszych lat sprawowania władzy, bo za dwa lata Demokraci mogą stracić większość w Izbie Reprezentantów. Do tego czasu będą chcieli utrzymać i wzmocnić poparcie wyborców, skupionych często na sprawach wewnętrznych, a nie międzynarodowych.

Jeżeli administracja jako podstawowe źródło zagrożenia uzna Chiny, można spodziewać się położenia większego nacisku na zdolności w domenie morskiej, kosztem potrzebnych w Europie sił lądowych, zwłaszcza w sytuacji gdy budżet Pentagonu jako całość będzie podlegał cięciom.

Z pewnością Departament Obrony znajdzie się pod dużą presją finansową, a jako główny priorytet zostanie uznane przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony ChRL. Takie jest postrzeganie przyszłej administracji, tak było zresztą również w czasach Donalda Trumpa.

Oczywiście nie oznacza to, że Demokraci nie dostrzegają czy nie doceniają niebezpieczeństwa ze strony Rosji, w dużej mierze jest ono powiązywane z zagrożeniem ze strony Chin, stawianym na pierwszym miejscu. Zarówno wyznaczony na sekretarza obrony generał Lloyd Austin, jak i jego przyszła zastępczyni Kathleen Hicks wielokrotnie mówili o rosyjskim zagrożeniu. Widzianym jednak nie tylko przez pryzmat zdolności konwencjonalnych czy w ogóle w wymiarze militarnym, ale też w innych obszarach – dezinformacji, cyberataków.

Można spodziewać się, że administracja demokratyczna w pewnych obszarach, niekoniecznie związanych z czysto wojskowym wymiarem bezpieczeństwa, będzie nawet bardziej energicznie zwalczać agresywne działania Moskwy. To pewna szansa, również dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, bo efekty „podprogowych” operacji Rosji widoczne są wszędzie – tak w Stanach Zjednoczonych, jak i we wszystkich krajach europejskich.

Z punktu widzenia Polski, jak i innych krajów wschodniej flanki najważniejsze jest jednak zagrożenie militarne. Podkreślają to chociażby kraje bałtyckie, które same rozwijają własne zdolności niekonwencjonalne, czy służące do zwalczania dezinformacji, a jednocześnie apelują o zaangażowanie wojskowe Stanów Zjednoczonych.

Administracja Bidena będzie zapewne apelować do sojuszników europejskich, aby wzięli większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. O większe zaangażowanie Europejczyków apelował też Donald Trump. Oczywiście nowa administracja będzie dokonywać tych starań w inny sposób niż ustępujący prezydent, zgodnie z klasycznymi zasadami dyplomacji.

Nie wiadomo oczywiście, w jakim stopniu Bidenowi uda się skłonić sojuszników do większego wkładu w system bezpieczeństwa militarnego. Wiemy, że kolejne administracje amerykańskie apelowały o Europejczyków o większy wkład w system obrony NATO, ale z różnych względów te starania nie kończyły się powodzeniem. Biden jest zwolennikiem więzów transatlantyckich, ale większy udział krajów europejskich w obronie to konieczność, biorąc pod uwagę zagrożenie ze strony Chin i sytuację w USA.

Musimy też pamiętać, że nawet w wypadku podjęcia określonych redukcji wydatków obronnych, Stany Zjednoczone nadal będą dysponować silnymi zdolnościami stanowiącymi ważny wkład w sojuszniczy system obrony. Będą też utrzymywać wzmocnioną obecność na wschodniej flance w związku z zagrożeniem ze strony Rosji, nowa administracja będzie przecież przywiązywać silną wagę do zaangażowania w NATO. Jest wiele znaków zapytania, ale w celu zachowania i zwiększenia skuteczności transatlantyckiego systemu obrony europejscy sojusznicy powinni wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Reklama
cxs
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:56

Zaczyna się cięcie podatków na obronność tak żeby kraj doprowadzić do ruiny. Chiny już zacierają rączki.

SAS
czwartek, 14 stycznia 2021, 09:28

To się wzajemnie wyklucza. Jak będą cięcia to szczególnie tutaj. Moskale zacierają ręce.

Herr Wolf
czwartek, 14 stycznia 2021, 09:16

Co to znaczy " wschodnia flanka "...?

BUBA
sobota, 16 stycznia 2021, 17:35

To jest odwrotna strona do zachodniej

As
czwartek, 14 stycznia 2021, 07:38

Nie jesteśmy najbliższym sojusznikiem, bo najbliższy musi mieć potencjał, natomiast mamy strategiczne położenie geograficzne, pozwalające przyjąć pierwsze uderzenia z daleka od terytorium USA i dać im kilka godzin na zebranie się sztabu.

wert
czwartek, 14 stycznia 2021, 13:34

a jak możesz nie pozwolić na przyjęcie pierwszego uderzenia? wyjaśnij, proszę

BUBA
sobota, 16 stycznia 2021, 17:46

Bo z sasiadmi zyje sie w zgodzie a nie wymachuje szabelka. Prosze jak Francja i Niemcy handluja z Rosja napelniajac im i sobie kieszenie. A Reszta ma wprowadzac sankcje i nastawiac tylek. Taka to jest Unia. A zgoda buduje a niezgoda rujnuje. Przez polske dwa razy przewalil sie front. Mordy na ludnosci polskiej np. w Katyniu i na Kresach, Warszawa etc. Malo wam wojny ze tak rwiecie sie na przyjecie pierwszego uderzenia.

Królewiec
środa, 13 stycznia 2021, 23:30

Nie będzie żadnych cięć wynikających z jakiś niby to lewicowych poglądów Bidena . O dziwo tezę o lewicowym Bidenie lansują zgodnie obie strony sporu politycznego w Polsce . Opiera się ona na tzw. myśleniu życzeniowym polskich elit władzy i dziwacznym założeniu , że prezydenta USA będą obchodziły polskie wojny plemienne . Ewentualne przesunięcia środków będą wynikały z sytuacji gospodarczej i geopolitycznej USA a nie z osobistych fobii Bidena. Jest to o tyle groźne dla Polski ,że USA mogą nie mieć po prosty siły na angażowanie się na wielu frontach .Dlatego tak ważne jest posiadanie własnych zdolności wojskowych , dyplomatycznych , wywiadowczych i koalicyjnych , czyli tego wszystkiego czego nie ma Polska PIS uwikłana w drugorzędne konflikty ideologiczne .

Mix
czwartek, 14 stycznia 2021, 09:50

Biden to są demokraci czyli amerykańska lewica, przeciwieństwo Trumpa ktory jest republikaninem czyli amerykańską prawicą. W USA lewica i prawica są jak ogień i woda dokładnie tak jak w Polsce.

bender
czwartek, 14 stycznia 2021, 14:36

Sprytnie to sobie wykoncypowałeś, ale ani Trump nie jest członkiem Partii Republikańskiej, ani podział na lewicę i prawicę we współczesnym świecie nie jest do końca adekwatny. System dwupartyjny oznacza, że bardzo różne środowiska muszą znaleźć przystań w jednej z dwóch głównych partii. Faktycznie dzisiejsi Demokraci są bardziej na lewo niż Republikanie, ale tak nie było zawsze, a zamiana stanowisk nastąpiła jakieś 100 lat temu. Pamiętaj też, że wspólnym mianownikiem obu partii jest spore centrum, a współpraca między partiami jest znacznie szersza i w wielu tematach obowiązuje ponadpartyjny konsensus. Tak jak było w Polsce z tematami typu członkostwo w NATO czy UE.

Chiny górą
czwartek, 14 stycznia 2021, 16:50

Ten konsensus daewno się skończył.Chyba sobie żartujesz. Właśnie widać ten ponadpartyjny konsensus w USA.

wert
czwartek, 14 stycznia 2021, 13:36

w przeciwieństwie do Polski amerykanie priorytety PAŃSTWA uznają powszechnie. Nie ma opcji osłabiania i rozbijania, wiesz dlaczego? Nie ma tam tradycji Targowicy

General stefan
środa, 13 stycznia 2021, 20:40

Nareszcie ktoś się rozsądny znalazł 740 miliarda na rok w czasie pokoju to stanowczo za dużo to tyle ,ile jest cały budżet obronny 25 państw członkowskich NATO

Marek
czwartek, 14 stycznia 2021, 07:28

Jeśli będzie ciął to dlatego, żeby dać tym kolegom, którzy niedawno przy rozruchach rabowali sklepy. Nie nazwałbym takiego działania rozsądnym. Tak samo jak nie nazwałbym rozsądnym tego, co wcześniej robił Goa’uld Apophis z tej samej partii co on.

kmdr
środa, 13 stycznia 2021, 23:56

Po to się wydaje tyle żeby nie wydawać 10-20 razy tyle bo wojna jest.Pan Generał to służbę pełni z której prowincji?

Davien
środa, 13 stycznia 2021, 19:28

Przekonamy sie co bedzie, calkiem mozliwa jest wojna domowa. Ciecia budzetu usa w obecnej sytuacji to wariactwo.

kmdr
czwartek, 14 stycznia 2021, 00:01

A ktoś po Demokratach spodziewał się czegoś innego?Po Clintonie i Obamie spodziewał się ktoś, że dziadziuś Joe i Mata Hari przyjmą inny kurs ? Wesoło to jeszcze będzie.

bender
czwartek, 14 stycznia 2021, 14:53

Pewnie nie wiedziałeś, że to Republikanie byli orędownikami praw dla czarnych obywateli USA i sprawiedliwości społecznej, podczas gdy Demokraci reprezentowali establishment obszarników z Południa. Z ciekawością oczekuję senator Harris na stanowisku wiceprezydenta i generała Austina jako szefa Pentagonu. Możemy być pewni jednego: prezydentem USA przestaje być nieudany biznesmen o wątpliwym kośćcu etycznym, ale za to z obsesją na własnym punkcie.

Chiny górą
czwartek, 14 stycznia 2021, 16:56

Każdy o tym wie. Niestety, można się spodziewać kolejnego resetu, dokończenia NS2 i niszczenia amerykańskiego przemysłu przez walkę z ociepleniem.

BUBA
środa, 13 stycznia 2021, 18:53

Tak kolo sie zamyka. Kupujcie u nas bron a my wam za to.... Skad my to znamy.

Wojmił
środa, 13 stycznia 2021, 18:49

Myli się Pan Panie Baranowski. Biden nie będzie ciął wydatków na obronę, jeśli już to w jakiś nieznaczących nieznaczących kwotach, które wynikną z rezygnacji z niektórych programów zbrojeniowych... mylił się Pan także co do Trumpa kilka lat temu a Ja pisząc tutaj komentarze o polityce USA i Europy miałem rację...

DDR
środa, 13 stycznia 2021, 18:09

Czy kogoś to dziwi

Polish blues
środa, 13 stycznia 2021, 17:58

Najwyższy czas zacząć kupować dobry sprzęt a nie tylko mówić o zakupach! Orka harata brzuchem po dnie, Kruk nie potrafi się wzbić w powietrze, Harpia jest daleko za mała w stosunku do potrzeb. Rządzący decydenci - obudźcie się wreszcie!

BUBA
sobota, 16 stycznia 2021, 17:51

To wszyscy mowia juz od lat. Ale w polskim rzadzie sa ludzie nie polsko jezyczni i nie rozumieja po polsku. I jeszcze zostali ponownie wybrani. Czali cos nie tak z polskimi wyborcami.

>JA<
środa, 13 stycznia 2021, 17:56

Nie dali Polsce się zbroić bo ich plan zakładał przyjście z pomocą i obronę kolektywną. Plan się zmienił wraz z prezydentem. Panowie w razie "w" będziecie bronić granic kosami.

BUBA
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:21

A po co bronic. Juz to przerabialismy. Nie oddamy nawet guzika. Najpierw na nas zarabiali a potem zostawili. Wojsko ewakuowali do Francji potem do Angli. Gdy braklo wojska to sie zaczelo. Np. Kresy. Przez Polske dwa razy sie Font przewali. Co z tego wyszlo to wiadomo. Jak ktos chce isc na Zachod to trzeba mu nawet droge wskazac bo i tak zostawia nas samych. Ale przedtem skasuja. Juz to przerabialismy.

Jabadabadu
czwartek, 14 stycznia 2021, 13:19

Kosy produkowane są w Chinach, więc chyba jakiś import w ramach pilnej potrzeby operacyjnej wchodzi w grę, bo na miejscu tego nie ma. Acha, sierpy, młotki i kowadła także z Chin.

sase
środa, 13 stycznia 2021, 17:34

zakupy robia swoje. tak trzymac, w dalszej persperktywie nuclear sharing.

kmdr
czwartek, 14 stycznia 2021, 00:06

Będzie Bida n a sharing. Własna broń jak najszybciej bez liczenia się z kosztami.W Ameryce dobrze to już było i długo nie będzie.

Davien
środa, 13 stycznia 2021, 17:17

Ale przecież demokraci to partia socjalistyczna, cięcia w budżecie to były za Trumpa. Teraz zacznie się wydawanie jak nikty przedten.

Tweets Defence24