Anakonda-20 bez ProObronnych

13 maja 2020, 08:29
Anakonda
Fot. st. chor. mar. Arkadiusz Dwulatek

Największe tegoroczne ćwiczenia sił zbrojnych - Anakonda-20, odbędą się bez udziału organizacji komponentu proobronnego. Redakcja Defence24 dotarła do informacji potwierdzającej ograniczenia w tym zakresie. 

Jak informuje Biuro ds. Programu Zostań Żołnierzem RP zapadła już decyzja organizatora ćwiczenia Anakonda-20 odwołująca przedsięwzięcia szkoleniowe z udziałem komponentów organizacji proobronych (KOP). 





Ograniczenia jakie podjęliśmy wynikają z obecnej sytuacji pandemicznej w kraju. Anakonda-20 to największe ćwiczenie wojskowe, w tym roku było zaplanowane na przełomie maja i czerwca. Wstępny scenariusz Anakondy przewidywał zaangażowanie układu pozamilitarnego, w skład którego miały wejść właśnie komponenty organizacji proobronnych

ppłk Waldemar Krzyżanowski
Biuro ds. Programu Zostań Żołnierzem RP

Dodatkowo w związku z rozwojem pandemii COVID-19 oraz z uwagi na wstrzymanie szkoleń realizowanych w centrach podległych Dowództwu Generalnemu RSZ odwołano również planowany w okresie od 18 do 22 maja specjalistyczny kurs dowodzenia w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Kurs ten miał być prowadzony dla organizacji proobronnych biorących udział w programie PASZPORT.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
Były
czwartek, 14 maja 2020, 01:58

Trzeba przywrócić zawsze lecz w formie skróconej jak w korei południowej

Rezerwa 61
środa, 13 maja 2020, 16:35

Jest fach w reku do kalacha i rpg7

gosc222
środa, 13 maja 2020, 12:34

czas przywrócić ZSW ochrona jednostek przez żołnierzy a nie cywilów

marian
środa, 13 maja 2020, 14:58

Jeżeli już ma być ZSW, to po to żeby ich wyszkolić do walki, a nie żeby cieciowali na wartach.

m
środa, 13 maja 2020, 11:26

"Proobronni" mogą wstępować do WOT i pozostałych części składowych WP. Na dzień dzisiejszy ludzi tam przecież brak - MON powinien też przemyśleć kwestię ochrony jednostek wojskowych. Skoro są Oddziały Warty Cywilnej, to może warto całkowicie przekazać im ochronę tychże jednostek, a nawet i wszystkich obiektów MON. Taka ochrona złozona z cywilnych pracowników MON mogłaby stanowić rezerwę na czas wojny, stając się kompaniami wartowniczymi, a nadzór na nimi w czasie pokoju i wojny powierzyć Żandarmerii Wojskowej. Wielu pracowników ochrony z prywatnych agencji chciałoby mieć stabilną pracę, a MON mógłby ją im dać - zyskaliby na takim rozwiązaniu wszyscy (no może poza prywatnymi agencjami ochrony ale to akurat nie problem państwa). Poziom wyszkolenia możnaby podnieść i utrzymać w takiej formacji chyba nawet szybciej niż w WOT, przynjamniej jeśli chodzi o elementarne wyszkolenie pododdziału piechoty do szczebla plutonu.

marian
środa, 13 maja 2020, 12:42

Ja tam nie wiem, ale cywil pracuje do 65, albo i dłużej, a szeregowym rezerwy jest się do 55 roku życia. Poza tym to trochę niemoralne, że żołnierz zawodowy ma przywileje przez całe zawodowe życie, a w razie wojny rezerwista ma takie same obowiązki jak zawodowy. A poza tym, czy naprawdę przy dzisiejszej technice potrzeba jest aż tyle cieciów?

Zen
środa, 13 maja 2020, 17:35

Zgadzam się. Dozór elektroniczny jest droższy tylko początkowo, a skuteczność kilkukrotnie wyższa.

Tweets Defence24