Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24

Ukraina wcale nie musi wygrać wojny [4 PUNKTY]

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Po odbiciu Chersonia rosyjsko-ukraiński front się ustabilizował. Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę są jednak dosyć skuteczne, a Kijowowi grozi przedłużająca się wojna, której bez jakościowej zmiany w zakresie pomocy od USA może nie być w stanie wygrać.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Wyzwolenie Chersonia, do którego doszło w pierwszej połowie listopada to niewątpliwie jeden z największych sukcesów Ukrainy w czasie tej wojny. Jednakże, Rosji udało się wycofać większość sił, a dalsze ofensywy ukraińskie stoją pod znakiem zapytania. Choć Ukraina zdołała od początku wojny wyzwolić ponad połowę terenu, zajętego pierwotnie przez Rosjan (obwody: kijowski, sumski, charkowski i obecnie chersoński), to w żadnym wypadku nie oznacza to że Kijów uzyska powodzenie w całej wojnie. Jest ku temu kilka powodów. 

1. Stopniowe wzmacnianie sił przez Rosję.

Obecnie dzięki przeprowadzonej mobilizacji mamy do czynienia z procesem wzmacniania swoich zdolności bojowych przez Federację Rosyjską. Zmobilizowani żołnierze nie muszą być „dobrej jakości" ale są – i można ich zużywać czy to do łatania dziur na froncie, czy to do ataków na siły ukraińskie. Nawet jeśli te ataki nie są zbyt skuteczne, to i tak wiążą siły ukraińskie, powodują pewne straty, zużycie amunicji, sprzętu, zmęczenie ludzi itd. Co więcej, równolegle Rosja może „oszczędzać" lepiej wyszkolone i wyposażone siły do bardziej planowych operacji. Skutki mobilizacji, korzystne z punktu widzenia Moskwy, były już widoczne pod Chersoniem. Bo to między innymi dzięki zaangażowaniu (i stratom) „mobików" udało się planowo ewakuować większość sił i środków na lewy (wschodni) brzeg Dniepru, przez co Rosja straciła terytorium, ale odwrót nie przerodził się w katastrofę. A straty wśród zmobilizowanych żołnierzy są dla Rosji dużo mniej odczuwalne niż wśród dobrze wyszkolonych kontraktowych. Kolejne jednostki szkolą się na terenie Rosji (i ich przygotowanie może być lepsze niż części „mobików" rzuconych do działań ad hoc), a w razie potrzeby można ogłosić następny etap „częściowej" mobilizacji. No i najważniejsze – mobilizacja objęła też rosyjski przemysł zbrojeniowy, który jest w stanie zaopatrywać może w nie najnowocześniejszy, ale liczny sprzęt armię agresora. I o ile jest objęty sankcjami, to nie jest zniszczony fizycznie tak jak ukraiński, a wręcz ma priorytet jeśli chodzi o zaopatrzenie w różne komponenty, także siłę roboczą. A do pewnego stopnia jest również w stanie kontynuować produkcję precyzyjnego uzbrojenia, dzięki zapasom komponentów przygotowanym wcześniej, ale też zakupom/przemytowi w państwach trzecich. Produkowany sprzęt wcale nie musi mieć wysokich parametrów, ważne by działał. 

Czytaj też

2. Ataki na infrastrukturę krytyczną – „punkt ciężkości" Ukrainy.

Drugim elementem, który wywiera wpływ na prowadzone działania, są ataki na infrastrukturę krytyczną Ukrainy. Prowadzone od października uderzenia wpływają na warunki życia ukraińskiej ludności, ale też możliwości odbudowy gospodarki na wyzwolonych terenach. Sytuacja jest dużo gorsza niż na przykład w lipcu czy sierpniu, gdy np. w Kijowie czy innych obszarach oddalonych od linii styczności wojsk życie funkcjonowało „prawie normalnie". Choć w pierwszym etapie wojny (luty, marzec, kwiecień) rosyjskie uderzenia na ukraińskie zaplecze były dość szeroko zakrojone, to nie były skuteczne w stopniu wywierającym wpływ na całą prowadzoną operację, w czym oczywiście duże zasługi ma ukraińska obrona powietrzna. Rosjanom dzięki atakom na infrastrukturę udało się najwyraźniej zidentyfikować i naruszyć „punkt ciężkości" obrony Ukrainy. Niszczenie infrastruktury pogarsza sytuację ludności i utrudnia czy nawet uniemożliwia odbudowę gospodarki, ale też w perspektywie będzie wywierać presję na odtwarzanie gotowości bojowej przez ukraińską armię. Bo system logistyczny całego państwa jest nadwyrężony i siłą rzeczy trzeba będzie go skierować do zaopatrywania ludności. A to musi utrudnić remontowanie sprzętu, szkolenie nowych żołnierzy, zgrywanie jednostek itd. Nie mówiąc już o tym, że w dłuższej perspektywie niszczenie infrastruktury może wywrzeć wpływ na morale ukraińskiej ludności. Jak na razie pozostaje ono wysokie pozwalając na podtrzymanie oporu, ale czy tak pozostanie po kilku miesiącach/latach, zwłaszcza gdy straty będą rosły, a o kolejne „frontowe" sukcesy będzie coraz trudniej? Można mieć tutaj wątpliwości, a Rosjanie z pewnością będą stawiać na wojnę na wyczerpanie, zakładając że ich możliwość absorpcji strat (ludzkich, sprzętowych, ale też gospodarczych) jest wyższa niż Ukrainy. A na tych nielicznych obywateli Rosji, którzy ośmielą się sprzeciwić, zapewne czekają już kolonie karne na Syberii, zwłaszcza że tysiące więźniów ginie na froncie.  

Czytaj też

3. Zużycie zapasów amunicji.

Kolejną kwestią jest zużycie sprzętu i zapasów amunicji, dostarczanej Ukrainie przez państwa zachodnie, w tym USA. O tym, że trudno kontynuować pomoc w obecnym zakresie bez uszczuplania własnych zdolności obronnych mówi się coraz głośniej zarówno w Waszyngtonie, jak i w europejskich stolicach. Przykładów jest wiele, ale można przytoczyć choćby pociski artyleryjskie Excalibur, które odgrywały kluczową rolę przy wyzwoleniu Chersonia i były wystrzeliwane także z polskich Krabów. Ukraina otrzymała ich od USA prawdopodobnie około 3,5 tysięcy, podczas gdy w sumie wyprodukowano ich na potrzeby amerykańskich sił zbrojnych około 16 tysięcy – wliczając w to pociski zużyte w Afganistanie, Iraku oraz w czasie ćwiczeń. Widać więc wyraźnie, że w określonych rodzajach uzbrojenia Ukrainie przekazano już znaczną część zasobów posiadanych przez państwa NATO i USA. Oczywiście przygotowywana jest rozbudowa zdolności i potencjału produkcyjnego oraz dostawy sprzętu nie z magazynów, ale z nowej produkcji. Ten proces jest jednak z założenia długotrwały, także dlatego, że produkcja nowoczesnej amunicji, a w szczególności precyzyjnej, wiąże się z wykorzystaniem relatywnie długich łańcuchów dostaw, obejmujących także trudno dostępne komponenty jak półprzewodniki. A zdolności do przejścia na produkcję „wojenną" buduje się w zasadzie dopiero teraz, bo wcześniej konieczności szybkiego zwiększenia produkcji nie przewidywano. 

Czytaj też

4. Ograniczenia w pomocy wojskowej i ich wpływ na prowadzone działania.

Kolejnym czynnikiem, który hamuje postępy strony ukraińskiej są ograniczenia w pomocy wojskowej. Są one wdrażane przez USA i sojuszników z uwagi na obawy o reakcję Rosji, niekontrolowaną eskalację konfliktu, użycie arsenału atomowego itd. O ile więc Ukraina otrzymuje naprawdę duże ilości amunicji artyleryjskiej, w tym także nowoczesnej – precyzyjnej, broni strzeleckiej, środków łączności, oprzyrządowania itd., to już o rakietach o zasięgu 200-300 km (ATACMS) czy zachodnich myśliwcach na razie nie ma mowy. A te elementy są niezbędne by przenieść starcie w „głębię operacyjną". Innymi słowy, móc izolować pole walki i odcinać rosyjskie wojska na froncie od zaopatrzenia. Tego rodzaju zdolności będą szczególnie istotne teraz, gdy Rosja dzięki mobilizacji ludności i gospodarki będzie w stanie wypełnić linię frontu masami sprzętu (nawet starego, ale nie tylko, trzeba być przygotowanym na to że produkcja będzie kontynuowana) i ludzi. Operację izolacji pola walki już raz przeprowadzono na Ukrainie skutecznie, za pomocą wyrzutni HIMARS z rakietami GMLRS o donośności do 85 km. Odbyło się to jednak w specyficznych warunkach, bo zaopatrzenie rosyjskiego zgrupowania na prawym (zachodnim) brzegu Dniepru, nawet jeśli licznego i dobrze uzbrojonego, było zależne od przepraw przez rzekę, które były w zasięgu ukraińskich rakiet. Pomimo relatywnie niewielkiego zasięgu GMLRS-ów udało się istotnie ograniczyć dopływ zaopatrzenia. Ale obecnie trudno to będzie powtórzyć bez broni o większym zasięgu, bo teren na Zaporożu czy w Donbasie jest mimo wszystko korzystniejszy z punktu widzenia zaopatrywania rosyjskiej armii. Nie jest zresztą przypadkiem, że z USA słychać było głosy, by Rosja i Ukraina siadły do negocjacji po wyzwoleniu prawego brzegu Dniepru. Po prostu z oceny położenia wynika, że sukcesy Ukrainy jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach czy to w obwodzie charkowskim, czy chersońskim trudno będzie powtórzyć. W obwodzie charkowskim, obok bardzo dobrego rozpoznania i wykorzystania przez Ukraińców taktyki działań połączonych broni kluczowa dla szybkich postępów była słabość rosyjskiej obrony. Spowodowana po części tym, że wiele najbardziej wartościowych jednostek przesunięto pod Chersoń, gdzie jednak nie mogły być skutecznie zaopatrywane i traciły zdolności bojowej. By powtórzyć takie sukcesy w innych obszarach, Ukraina potrzebowałaby zdolności do uderzania w sposób regularny i precyzyjny (nie pojedynczymi uderzeniami dronów, a salwami precyzyjnych rakiet niszczących nawet odbudowywaną infrastrukturę) przynajmniej na Krym, do Morza Azowskiego oraz do granicy państwowej z Rosją. Ale decyzji politycznej o takiej pomocy na razie nie ma. Kijowowi pomogłyby też zachodnie samoloty – nie tylko w obronie własnej przestrzeni powietrznej, ale też w zwalczaniu manewrujących wojsk rosyjskich za pomocą broni precyzyjnej. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że gdyby Ukraina miała kilka eskadr F-16 choćby z lekkimi bombami klasy SDB i rakietami Maverick, to rosyjski odwrót spod Chersonia mógłby wyglądać zupełnie inaczej. 

Czytaj też

Wszystkie te czynniki powodują, że zdolności osiągania przez Ukrainę powodzenia w najbliższych miesiącach mogą być coraz mniejsze, a równocześnie znajdzie się ona pod presją mobilizowanej armii i gospodarki rosyjskiej. Mobilizacji, jaką ogłosiła Moskwa, nie wolno lekceważyć. W początkowej fazie wojny wydawało się, że Rosja pomimo porażek nie zdecyduje się na ten ruch, z uwagi na obawy przed oporem społecznym. Mobilizacja jest, a oporu prawie nie ma. Rosyjskie społeczeństwo najwyraźniej jest gotowe do życia w neostalinowskim państwie i oddawania życia za „Wielką Rosję". Musimy pamiętać, że siły zbrojne Rosji (które wykazały szereg słabości) są tylko jednym z elementów systemu wojennego (bo trudno mówić o obronnym) Rosji, a jego fundamentem jest społeczeństwo i całej państwo. A to jak na razie, niestety, radzi sobie w miarę dobrze – na tyle dobrze, by móc podtrzymywać wysiłek wojenny pomimo gigantycznych wręcz strat. 

Czytaj też

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Ukraina już nie raz zdołała pozytywnie zaskoczyć zachodnich wojskowych i analityków swoją odpornością i skutecznością armii. Rosyjskie społeczeństwo może się w pewnym momencie załamać, a wojna z natury jest nieprzewidywalna. Ale jak na razie na Rosji nie można stawiać przysłowiowego krzyżyka, bo w jej ostatnich działaniach widać pewną logikę i próbę (może nie „dziś", albo „jutro") ponownego przejęcia inicjatywy w konflikcie. By to uniemożliwić, wskazane byłoby rozszerzenie zakresu pomocy dla Ukrainy – nie tyle ilościowe w obszarach gdzie pomoc jest udzielana, bo tu robi się naprawdę dużo, ale jakościowe, pomagające skompensować napływ na front rosyjskich „mas żołnierskich" i wsparcia od gospodarki, która jest ograniczona przez sankcje, ale w przeciwieństwie do ukraińskiej, nie jest fizycznie naruszona. A jednocześnie wojskowi w NATO czy USA muszą szykować się na różne scenariusze, także te mniej korzystne, związane np. z zamrożeniem konfliktu, czy nawet kolejną rosyjską ofensywą. Bo o ile Rosja ma dziś mniejszy potencjał gospodarczy czy nawet ludnościowy niż 23 lutego, to jej kierownictwo polityczne jest zdecydowanie bardziej zdeterminowane do przekazania na rzecz wojny większej części tego potencjału niż wcześniej, a społeczeństwo jak na razie to znosi. Rosji więc nie wolno lekceważyć, Ukrainie należy pomagać, a jednocześnie bardziej wzmacniać własne zdolności obronne.

Komentarze (29)

  1. zLoad

    Oj jak dojda pod Jaworów to ja też pojadę. Bliżej łatwiej.

  2. wert

    wszystkim, nawet tym medycznym przypadkom którym jednak pozostały jakieś resztki przyzwoitości polecam ostatnią ponad godzinną rozmowę z p. Markiem Budziszem germanofilskiego youtubera. Logika i cierpliwe przedstawianie faktów ciemniakom. Że np 2+2 = 4. Jurgieltników to nie tyczy oczywista oczywistość

  3. DIM1

    Postawcie Państwo sami sobie pytanie, czy Stanom Zjednoczonym faktycznie zależy na likwidacji zagrożenia Europy Centralnej? I tu znajdziecie odpowiedź, czemu jest jak jest i będzie jak będzie. A nie jak mogło było być, już wiosną 2022.

  4. Śpioch

    Wszystkim tym którzy wątpią. Rosja od dawna szykowała wojnę tylko zastanawiała się z kim i gdzie będzie najłatwiej. Przelicytowali z Ukrainą, sądzili że wejdą jak w masło i będzie 2 mln rekruta na wojnę z Polską. Jeśli UA padnie to za 5 lat mamy wojnę z Polską osamotnioną i dociskaną przez Niemcy i Francję ( ci boją się wszystkiego i elity gospodarcze sterują rządami aby fortunki nie ucierpiały). W tym samym czasie Chiny wezmą się za Taiwan a wuj Sam będzie miał dylemat. Wołodia P. zawróci się do narodów zachodniej Europy że Polska to nie Europa i on w zasadzie zatrzyma się na Odrze. Tak właśnie to się skończy jeśli UA padnie.

    1. Stealthy

      @Śpioch: Dokladnie. Tyle że o ile Zachód w końcu się obudzi, to w tym scenariuszu dla Polski może być trochę późno.

    2. Chyżwar

      I dlatego nareszcie zaczęliśmy kupować broń. Dzisiejsza opozycja to krytykuje. Ja powiem tak. Lepiej późno niż wcale. Oby tylko czasu wystarczyło.

    3. zdzich

      @Chyżwar : broń to nie wszystko . Zauważ powody rosyjskich niepowodzeń : organizacja , wyszkolenie , szczególnie kadry oficerskiej , zaopatrzenie itd. A z drugiej strony co się mówi o Ukraińcach : szkolenie , taktyka , zgrywanie pododdziałów . Dawno nie byłem w wojsku ale swoje pamiętam i słucham co inni mówią i mam przerażające wrażenie że nasza armia jest pod tymi względami bardziej podobna do rosyjskiej niż do ukraińskiej . Tym bardziej że znając życie jak kasa pójdzie na zakup techniki to na szkolenie nic nie zostanie .

  5. ands

    Rosja Ukrainie nie odpuści. Wojna będzie trwała 5- 10 -15 lat do chwili, kiedy albo skończą się zapasy Dagestańczyków, Kałmuków, Dargijczyków czy Kabardyjczyków w Rosji, albo pozostała ludność Ukrainy sama opuści pustkowie i uda się do Europy Zachodniej. Zachodni populiści z Rosyjskimi szpionami, lobbystami i pieniędzmi przyklejonymi do ich sekretariatów nie są w stanie tupnąć nogą jednomyślnie i powiedzieć dosyć. Rosja przy tej postawie może śmiało przygotowywać się pełną parą na klejne gąski z kurnika naiwnego drobiu.

  6. Artem

    A ja mysle, ze Ukraincy wygraja wojne z prostych powod: maja lepsze dowodztwo, lepszych zolnierzy, lepsze morale, walcza na wlasnej ziemii i w slusznej sprawie w dodatku dla nich jest to walka o przetrwanie, a ruscy walcza bo im kazali. Do tego Ukraina ma polityczne wsparcie (lesze lub gorsze, bardziej lub mniej szczere) calego demokratycznego swiata, a FR jest wyalienowana na arenie miedzynarodowej, od Putina odracaj sie jego dotychczasowi sprzymierzency. Kluczem do zakonczenia wojny jest odzyskanie Krymu, od Krymu wojna sie zaczela i tam sie zakonczy.

    1. papa lebel

      No i w czasie IIWS lend-lease uratował tych ordyńców a tym razem miejmy nadzieję uratuje normalny świat.

    2. Chyżwar

      Nie ma tak dobrze. Rosja to pies łańcuchowy Chin. Dziś Chińczycy są na nich wściekli, bo misterny plan obliczony na rozbicie Zachodu dzięki ruskiej arogancji zrobił plajtę. Ale ruscy są im niezbędni w globalnej układance. Obawiam się więc, że w przyszłości zobaczymy bardzo nieciekawe rzeczy.

  7. Stealthy

    Dopóki Ukraina nie bedzie miała możliwości zbrojnego ataku na terytorium Rosji (a czemu by nie przesunac granic atakiem okrążającym na przykład na Bielgoród czy Rostów?) lub poważnego a nie incydentalnego bombardowania zakładów przemysłu zbrojeniowego, również na Uralu, czy po prostu odwetowych atakow na infrastrukturę w Rosji, tak dlugo Rosja pozostanie bezkarna i wygra ta wojnę w dlugim terminie. Same straty sily żywej Rosjii nie zatrzymają - "u nich mnogo ludiej". Rosyjskie spoleczenstwo musi poczuć codzienne trudy wojny i ryzyko utraty życia na wlasnej skórze.

  8. zdzich

    Rosjanie właśnie wyhodowali sobie największego wroga w historii . Ukraina ma w tej chwili najliczniejszą , najlepiej uzbrojoną , super zmotywowaną i najbardziej DOŚWIADCZONĄ praktycznie armią w całej Europie . Po tym co przeżywa (i pewnie jeszcze przeżyje ) ukraińskie społeczeństwo , pojęcie „rusofobia” jest i będzie stanem permanentnym na dziesięciolecia . Po zakończeniu wojny ukraińscy oficerowie zarobią krocie jako konsultanci we wszystkich armiach NATO a analizy bitew trafią do podręczników szkół wojskowych . Największy problem tkwi nie w motywacji i wytrzymałości Ukraińców bo oni zwyczajnie nie mają już innego wyjścia , ale w konsekwencji działań Zachodu , którego stać niestety na krótkowzroczność i przyjęcie niekorzystnego kompromisu w imię doraźnych korzyści . Wtedy jednak znajdziemy Rosję w stanie rozpędu zdolności militarnych , zmotywowaną przeciw słabemu Zachodowi i gotową do następnych podbojów .

    1. Madderdin

      Ja myślę że to jaka jest Ukraina powoduje że na następne dziesięciolecia do roSSji mogą przenikać ludzie mający rosyjski język jako native i nienawidzący roSSJi. Za 10 lat nikt nie będzie pamiętał że 34 letni alkoholik Sasha walczył i mordował na Ukrainie. W takim syfie jak ruSSia ,kto się skapnie że ktoś zamordował takiego śmiecia? Ja myślę że zemsta będzie trwać latami i oni będą likwidować obecny personel ruSSkiej armii.

    2. lokalnie

      TAk. Jest w tym cos dziwnego. Polowa Ukrainy mowi po Rosyjski. 3 milny mieszanyuch malzenstw, Wspolene biznesy itp. Etnicznie blizej Uktaincom do Rosjan niz do Polakow. Jakim codem oni walcza miedzy soba doprawy to jakis majsztersztyk. Jesli to robota Cia - to chyba maja tam geniuszy.

    3. kaczkodan

      @lokalnie To bzdura, etnicznie Ukraińcom jest bliżej do Polaków i Białorusinów, to Rosjanie stanowią ćwierćmongolską i ćwierć skandynawską mieszankę. A że mówią po Rosyjsku - nic z tego, bo mentalność tych ludzi jest inna. Ukraińcy poznali zachód, 9 mln ludzi pracowało za granicą, oni zobaczyli że można żyć inaczej i aspirowali. A Rosjanie to kolejny, półfeudalno półgangsterski etap rozwoju homo-sovieticusa, to są znacznie bardziej zryci ludzie niż Rosjanie z lat 90.

  9. bc

    Mogilizacja nic wielkiego nie zdziała bo nie ma dla niej ani sił ani środków ani logistyki, moskale sami dobrze o tym wiedzą bo wiedzą ile nakradli, dlatego jej nie było przed inwazją. Infrastruktura cywilna nie jest punktem ciężkości obrony, każda armia ma swoje źródła zasilania a te ataki tylko zwiększą a nie zmniejszą jej morale. Zapasy i zdolności produkcji amunicji na zachodzie są spore. Kategorie i ilości przekazane UA a zużyte to są dwie rożne sprawy, Excalibur to nie jest podstawowy środek bojowy tylko dodatek i nie tylko od USA. Po pojawieniu się HIMARSów logistyka ros się załamała wszędzie, są bez ammo. Siły spod Chersonia to było kilkanaście tys z czego 3 tys już wytracili pod Pawliwką. Moskwa przepala na wojnę mld dziennie zostało im na kilka miesięcy. Zdolności UA rosną a nie maleją, wygrali Chersoń, zwinęli skrzydła, skrócili front do 500km z czego spora cześć to bunkry ATO, błoto zamarznie to się zacznie.

    1. Mikołaj

      O jakich zdolnościach produkcyjnych przemysłu ciężkiego na zachodzie można mówić skoro w USA jest"Rust Belt" czyli pas rdzy czyli resztki zamknietych hutach , odlewniach. W Europie nie ma dnia żeby jakiś zakład przemysłu ciężkiego nie ulegał likwidacji.

    2. bc

      Mikołaj, Co do produkcji amunicji ma automotive i produkcja stali(której USA są i tak trzecim producentem na świecie). Pas rdzy to jest historyczne regionalne określenie tak samo jak corn belt itd. to nie ma i nigdy nie miało nic wspólnego z zamkniętymi fabrykami.

    3. kaczkodan

      Trzeba mieć świadomość na co gra Rosja. O mniej więcej obecny stan posiadania. Wiedzą że więcej nie ugrają, ale chcą zatrzymać obecny stan posiadania do Dniepru. To jest już ich zwycięstwo, i zwycięstwo obecnej ekipy. Trzeba też pamiętać, że z tych zmobilizowanych to na front pojechało niewielu, reszta się szkoli. I oni za miesiąc dwa będą już całkiem sensowną siłą bojową. Której część będzie można znowu rzucić na front. A cieżko jest zabić 100 tyś. ludzi.

  10. Stealthy

    A co jesli ta wojna z Ukrainą jest dla Rosji jedynie wojną "na przetarcie", w celu przystodowania Rosji, jej gospodarki i spoleczenstwa a także rosnącej armii do konfliktu swiatowego? Co jesli Zachód da się ponownie zwieść jskims "pokojem" typu Minsk 3 na pare lat po czym wxmocniona Rosja wchłonie wyczerpaną Ukraine a następnie wcieli jej wojska do swojej armii? Wtedy będziemy mieli doborowe jednostki frontu ukraińskiego 1, 2 i 3 jak w czasie 2 WŚ...

    1. turpin

      Utrata najlepszych ludzi - w wyniku strat bojowych i emigracji, utrata sprzętu, utrata możliwości odtworzenia zasobów sprzętowych z powodu niedostatków technologicznych , drenaż gospodarki na rzecz armii i wydatki które już obecnie osiągnęły poziom półrocznego budżetu całego państwa to istotnie świetny sposób na "wzmocnienie" i "przetarcie" do konfliktu światowego. Analogie między dzisiejszą Rosją a Związkiem Sowieckim z przełomu lat 30/40 to pułapka wynikła z ignorancji historycznej. Ówczesny związek miał o ponad 50mln więcej ludzi i kompletnie inną strukturę wiekową populacji, zbliżoną do dzisiejszej Afryki. Był też państwem totalitarnym, o zamordyzmie zupełnie nieporównywalnym nawet do dzisiejszej Rosji. Ach, i drobiazg, zapomniany nie tylko przez Rosjan - przetrwał nie tylko dzięki 11 milionom poległych lub zmarłych sołdatów, ale i dzięki amerykańskim konserwom, butom i ciężarówkom. Kto będzie żywił Rosję walczącą z Zachodem? Korea Północna?

    2. DBA

      Państwo , które wydaje na lokalny konflikt 40% budżetu jest na prostej drodze do bankructwa. Dlatego tzw pozyteczni idioci z Europy zachodniej, głównie wyznawcy "merkielizmu" muszą sie zdecydować - czy wojnę zakończyć na w przybliżeniu warunkach Ukrainy - np powrót do granic sprzed 2014 + jakaś forma dla Krymu ( demilitaryzacja, podział) i "uratowanie" Rosji w tej formie jaka jest lub kontynuowanie wojny przez 2-3 lata i powtórka z rozpadu Sowietów

    3. Stealthy

      @turpin Tym niemniej, z 5 milionami rekrutów ciężko się dyskutuje. Apropos, pod koniec 2WŚ armia Rosji liczyla sobie 11,365,000 żołnierzy. A jeśli chodzi o zdolności produkcji militarnej w Rosjii to one się dopiero buduja czy tam odradzają dobpoziomow z czasów sowieckich, zresztą podobnie jak na Zachodzie z tym ze w Rosji jest to już przestawiane na produkcję czasu wojny i militaryzację/nacjonalizację zakładów. Skuteczność sankcji jak i odcięcie od "chipów" itp. uznaję raczej za mrzonki - zawsze da sie zamówić więcej pralek czy innych sprzętów AGD albo przeładować statek na morzu - jak widac po dronach z Iranu, oni jakoś sobie dają radę przez ostatnie 40 lat wiec czemu Rosja miała by sobie z tymi sankcjami i embargami nie dać rady? Jedyną niewiadoma jest jedynie skłonność rosyjskiego spoleczenstwa do poswieceń w imie cara lob carów z Kremla.

  11. yrek z Lvova

    W rzeczywistości większość broni używanej przez Ukrainę podczas wojny to ukraińska. Na przykład USA dały 148 M777, Ukraina ma ponad 800 własnych D30, które nie są gorsze. I tak we wszystkim. Nie ma wystarczającej liczby pocisków dla tych 800 D30, a fabryki już rozpoczęły własną produkcję. Vilkha MLRS ma lepsze osiągi niż ML270, a produkcja pocisków już się rozpoczęła. Aby kupić czas i rozpocząć produkcję, potrzebna była pomoc Europy i USA. Nawet jeśli USA przestaną pomagać, nic nie powstrzyma ukraińskiej armii

  12. bc

    Ataki na infrę nie mają większego wpływu na armię. To jest desperacka próba nakłonienia do negocjacji, po fiasku kryzysu gazowego w UE i wyborów w USA. USA teraz nie odpuści gotowania żaby, mają okazję do wyrównania rachunków za wszystkie Kuby i Wietnamy, na Afganistan szło 100mld rocznie. Odwrót z pod Chersonia trwał od ok 23.10 i wszyscy zainteresowani to widzieli, mobiki nie zatrzymały żadnego natarcia bo go tam nie było bo to nie był kierunek priorytetowy dla UA. Ukrainę powstrzymuje błoto a nie mobiki które są tam desperacko wrzucone jak mięso armatnie we mgle które pęknie przy każdym większym nacisku.

  13. cywilnycywil

    Oto są skutki sztucznego przedłużania tej wojny przez USA i państwa NATO - poprzez apteczne sączenie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Przy okazji wykrwawiono nie tylko Rosjan ale również Ukraińców. Na koniec został wielki kopniak w ludność cywilną bo okazało się, że Rosja ma jednak dość rakiet, żeby zrujnować infrastrukturę energetyczną na całej Ukrainie. Będzie ciemno, zimno i znów uchodźcy do Polski. Cyniczna, brudna proxy - wojna.

    1. pomz

      Ludzie przeżyli oblężenie Stalingradu, przeżyli blokadę Leningradu, wysyłki w Aleppo. Wyżyją i w Kijowie. Nie wszyscy zginą, nie wszyscy uciekną do Polski.

    2. DBA

      [email protected] Zgadza się. Problem z energetyką dotyka boleśnie mieszkańców dużych miast - Kijowa, Charkowa, Dnipro, szczególnie na wschodzie kraju - czyli kilku milionów z 40 mln mieszkańców. Przypuszczalnie dojdzie do rozśrodkowania tych ludzi na prowincję Jeszcze kilka masowych ataków rakietowych z użyciem rakiet manewrujących, a ruskom pozostaną S300 o zasięgu praktyczmym do 200km, czyli zagrożona bedzie strefa przyfrontowa, a nie miasta na centralnej i zachodniej Ukrainie.

    3. turpin

      A jakie widzisz "naturalne" alternatywy dla "sztucznego przedłużania wojny"? Ach no tak, wasze zwycięstwo. Póki co - słabo się starasz; w mobiki mogą wziąć.

  14. Fredd

    Autor bardzo celnie argumentuje, lecz wymogi poprawności na portalu nie pozwalają mu wyciągnąć oczywistych wniosków.: - bez zachodnich czołgów i samolotów Ukraina nie dokona przełamania, a tych nie otrzyma - Rosja prędzej czy później wygra wojnę na wyczerpanie W tej chwili postawa kierownictwa Ukrainy przypomina naszych z Powstania Warszawskiego - narażają ludność cywilną na zbędne i bezcelowe cierpienie, bo i tak wzdłuż linii Donu będzie przebiegała nowa granica z Rosją. Opowieści nawet nie Krymie, ale o odbiciu Donbasu to opowieści z mchu i paproci.

    1. DBA

      Tylko w jednym sie nie mylisz - ruski mir kończy sie na Donie

    2. turpin

      No cóż, część Donbasu Ukraina już odbiła. A i resztę da radę. Zaś co do "opowieści z mchu i paproci", to Władimir Władimirowicz i jego reżym potrwają przypuszczalnie krócej, niż emisja tego pamiętnego serialu. Analogie - historyczne i militarne -między powstanie warszawskim a wojną na Ukrainie świadczą o głębokiej ignorancji lub nieuczciwości, przy czym jedna nie wyklucza drugiej.

  15. VIS

    "Tolle pecuniam, bella sustuleris" powoli moskalom kończy się złoto.

    1. Fredd

      Im kończy się powoli, nam kończy się szybko

    2. VIS

      @Fredd my złotem za nic nie płacimy oni tak.

  16. lokalnie

    Co do mobilizacji - mowia ze nie moze byc czesciwej tak jak nie mozna byc "czesciwo w ciazy" - moim zdaniem bez sensu argumnet - dlatego ze moblizacja powszechna w Rosji to ok 30 milionow factow. Wiec jest czesciwa i tyle. Co do oporu spoleczestwa przed wojna i mobilzacja - powiedzcie czy u nas spoleczstwo obalio rzady w USa, lub Polsce gdy przystepwliscmy do okupacji Afgastaniuu 20 letneij? Nie. Skoro w demokracji nie obaliloi czmeu oczekiuwac ze tam obali. JEsli medja usrawiediwiaja atak na Afganistan - to ktros prosteuje ale wikszosc cisza. Podbnie tam.

    1. Bender

      Pokonanie Talibów (i Sadamma) było majsterszykiem w niczym nie porównywalnym z toporną wojną na Ukrainie, a 20 lat stabilizacji Afganistanu ma nie ma nic wspólnego z działaniami Rosji gdziekolwiek. Porównaj straty z 10 lat interwencji ZSRR i 20 lat NATO, nawet te cywilne (głównie ofiary zamachów Talibów). Że mieszkańcy woleli plemienne wojny niż demokrację? Dziś powiemy naiwność, ale wtedy Zeitgeist był bardziej pozytywistyczny. I przede wszystkim naszym celem nie była naszym żadna eksterminacja, kradzież pralek, czy gwałcenie kóz i staruszek (ani nikogo innego). To źle, że jako Zachód porzuciliśmy tych biednych ludzi w Afganistanie w połowie ich drogi do bycia państwem, ale los tak chciał (i analizy na to wskazywały), że kasę do tej pory wydawaną na Afganistan, można bardziej efektywnie spożytkować do złamania karku sponsorowi terroryzmu. Wspomagając naród, który jak żaden inny w XXI weku chce do Zachodu dołączyć i płaci za to konkretną daninę krwi.

    2. Dada81

      Brawo geniuszu, porównujesz sytuację z Afganistanem, gdzie mimo wszystko państwa zachodnie próbowały wprowadzić przynajmniej podstawowe zasady cywilizacyjne, z atakiem ryskiej dziczy na państwo demokratyczne? Czy do "okupacji" Afganistanu ktoś zarządzał powszechną mobilizację i zmuszał swoich obywateli do walki z talibami? Czy u nas, albo w USA masz rządy autorytarne, z tymi samymi gębami siedzącymi przy korycie? Czy wojna w Afganistanie rujnowała nasze gospodarki? Czy atak na Afganistan miał takie same urojone podstawy jak atak Putina na Ukrainę, czy jednak rzeczywiście znajdowali schronienie i szkolili się tam terroryści?

    3. HanSolo

      Co za beznadziejny wpis. Nie napisałeś słowa prawdy w żadnym zdaniu. W ogóle protest przeciwko modelowemu prowadzeniu konfliktu zbrojnego w którym cywile zamiast ginąć i tracić dach nad głową otrzymują potężne wsparcie i kopniaka do rozwoju kraju i nowoczesnego pojmowania ich kraju. Serio? Mam protestować przeciwko temu że NATO prawie nie zabijało cywili a ci którzy ginęli to gównie z rąk własnych krajan? WP nauczyło się przeogromnej ilości taktyk, realnych metod walki, logistyki na tym kontyngencie, praktycznie bez strat w ludziach! Dodatkowo żołnierze mogli sobie nieźle zarobić i wystartować z takim doświadczeniem karierę. Miałbym to oprotestować?

  17. DBA

    Całkiem możliwe, że Ukraina nie musi wygrać tej wojny, ale na pewno nie z powodów wymienionych w komentarzu. Mitem sa rosyjskie rzeczywiste rezerwy militarne - nawt jak zmobilizują jeszcze kilkaset tyś to nie maja ich w co wyposażyć ( słynne brakujace kurtki zimowe), uzbroić w cos więcej niż zardzewiały kałach, ani co najwazniejsze nie ma kto ich szkolić. Przypuszczalnie wiekszośc sprzętu w składnicach mob jest nie do użytku., podobnie jak rezerwowymi zakładami przemysłowymi i liniami produkcyjnymi zbrojeniówki. Obecnie przy tym poziomie ruskiego barbarzyństwa w prowadzeniu wojny nie ma szans na kapitulacje społeczeństwa ukraińskiego, a w ciagu najblizszych lat lub pokoleń Rosjanin na Ukrainie bedzie sie czuł jak chasyd w Iranie. Ataki na infrastrukturę wyczerpią rezerwy rakiet, a co pozostanie, czyli S300 moga razić cele do 200 km. To co może spowodować klęskę Ukr to np udany zamach na Zełeńskiego i po tym walka o władzę

  18. [email protected]

    Nie tylko nie musi wygrać ale ma małe szanse, żeby nie przegrać. Główny powód jest prosty - działania wojenne odbywają się tylko na jej terenie. Ale szanse są - to zależy od całego swata i od jego pomocy. oraz zmiany polityki wobec ruskich komunistów

  19. ΚrzysiekS

    Ukraina nie tylko może ale wręcz nie powinna wygrać tej wojny. Każdy dzień trwania konfliktu jest dla Rosji powtórką z Afganistanu i wykrwawia reżim Putina skuteczniej niż jakiekolwiek sankcje. Jeśli przez kolejne 5 lat na ukraińskich polach Rosjanie będą demilitaryzować swoje T-72, T-80, T-90, T-62 i T-55 to z czasem państwa NATO będą mogły zredukować wydatki na zbrojenia do poziomu 1% albo nawet 0.5% PKB. Po prostu Europa nie będzie musiała się obawiać nawały żelaznej hordy ze wschodu. Ukraina też zyskuje na trwaniu wojny, nie tylko gospodarczo ale właśnie przez wywrócenie już zataczającej się w pijanym widzie "potęgi" Rosji.

    1. Kontrapara

      Jeżeli Ukraina wytrzyma ten napór a pomoc zachodu nie ustanie.

    2. pomz

      Tak? A co zostanie z tej Ukrainy? Druga Somalia?

    3. VIS

      Niepoprawny optymizm.

  20. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Liczy się nie tyle ilość amunicji niekierowanej - ile JKOŚĆ - czyli ilość amunicji precyzyjnej - wpiętej w systemy sieciocentrycznego pozycjonowania [radary artyleryjskie/kontrbateryjne, drony rozpoznania i pozycjonowania.]. Zwłaszcza na dalszych dystansach widać to drastycznie w przewadze broni precyzyjnych. I to jest punkt słabości Rosji - i potencjalnej siły Zachodu - o ile się zmobilizuje. Rakiety precyzyjne, lufowa amunicja precyzyjna, drony z efektorami precyzyjnymi, amunicja krążąca - w sieciocentrycznym C5ISTAR/EW. Rosja to rozumie - dlatego np. tak rozpaczliwie kupiła drony i licencję od Iranu i jeszcze rakiety - podobno.... dość precyzyjne....To wojna POZAHORYZONTALNA efektorów PRECYZYJNYCH - one powodują ponad 80% strat.

    1. Kontrapara

      D0o likwidacji Kijowa czy jakiegokolwie innego ukraińskiego miasta, mam na myśli totalne zrównanie z ziemią wszystkiego co tam jeszcze ocalało, nie jest potrzebna broń precyzyjna.Wystarczy irański badziew i S300.

    2. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

      Bzdury - ataki są wymierzone w infrastrukturę energetyczną - głównie w stacje transformatorowe. Nie ma mowy o "totalnym zrównaniu z ziemią" Kijowa czy innego wielkiego miasta w ten sposób. To kwestia odbudowy głownie stacji transformatorowych. Zupełnie śmieszne jest nazywanie irańskich dronów "badziewem" - bo Rosja nie ma takich dronów [czyli rosyjskie to w takim razie KONSEKWENTNIE "badziew badziewa"] i dlatego Putin po prośbie poleciał do Teheranu. Widać do niektórych jeszcze nie dotarło, że "druga armia świata" bynajmniej nie bryluje w broni precyzyjnej i dronach.

    3. yakotaki

      @Kontrapara - Może sie nie znam, nigdy żadnego miasta nie burzyłem... ale śmiem twierdzić że do zrówniania z ziemią miasta to lepiej od irańskich dronów sie sprawdzą antyczne haubice z czasów Stalina. Byle mieć ich odpowiednio dużo i amunicję w milionach sztuk. Równanie miasta z ziemią to nie jest zbyt precyzyjna robota i nie wymaga precyzyjnych środków rażenia.

  21. yakotaki

    Analiza ciekawa. Pytanie tylko - po co 'gdybanie' o F-16 w kontekście wojny na Ukrainie ? Może ktoś mnie oswieci - ilu pilotów wyszkolonych do walki na F-16 ma w tej chwili Ukraina ? Bo jakos mam wrażenie, że odpowiedż jest trywialna... ale może sie myle ? Tak czy owak, F-16 na wojnie to nie taczka na budowie i wymaga nieco dłuższego szkolenia - nawet jeśl przeszkalani są doswiadczeni piloci.

  22. Sorien

    No co to się porobiło dopusczacie już do siebie powoli że Ukraina przegra? Już zaczynacie widzieć jaka jest jej sytuacja? Przegrywa przez miękkie NATO .... Gdzie są samoloty dla UA ? Gdzie masowe dostawy uzbrojenia i systemów p-lot gdzie samoloty ? Gdzie blokada nieba ? Nie ma więc Ukraina już przegrała .... Ukraina przegrała już w 2014 roku .... Czemu ? Bo młodzież masowo od tamtej pory ucieka.... Stare mogą walczyć dzielnie.... Ale co z tego jak młodzi uciekają ..... Teraz to nabiera rozmiarów katastrofy dla UA ....

  23. xawer

    "1. Stopniowe wzmacnianie sił przez Rosję." dużo kosztuje. Im bardziej wzmocni siły tym będzie słabsza po wojnie(nawet zakończonej patem) "2. Ataki na infrastrukturę krytyczną" były szybko naprawiane póki Ukraińcy mieli zasoby materiałowo-remontowe. Mała część zapasów Unii i Ameryki pozwoli je odnowić. Obrona powietrzna wolno ale jest wzmacniana(i zastępuje postsowiecką) "3. Zużycie zapasów amunicji." Nie wierzę, że cały Zachód ma mniejsze moce produkcyjne amunicji od Rosji;-) "4. Ograniczenia w pomocy wojskowej" Póki Zachód(szczególnie USA) ma interes w osłabianiu Rosji, żadnych ograniczeń nie będzie(moim zdaniem Zachód się rozkręca w produkcji broni jak w IIWW) Reasumując, Rosja jest zbyt słabą gospodarką, żeby wygrać konflikt(nawet jak Ukraina nie wygra wojny-nie osiągnie wszystkich swoich celów)

    1. lokalnie

      Puki co pomoc USa to 20 milardow Dolarow (czyli koszt 2 lotniskowocow Ford) sporo. Polska co moze teraz wyslac? Dalsmy 200-300 czy nawet niektrzy mowia 500 czolgow (ze razem z Twardymi) - co mozmey dalej dac?

    2. Sаilor

      Możemy dalej dać nasze know-how które zgromadziliśmy po 1945. Na przykład SKO Merida z czołgu T-55AM (polska reimplementacja i gruntowna przebudowa oryginalnego projektu T-55) to nadal bardzo dobry SKO w porównaniu z "małpim" T-72M. Możemy też przekazać książki np. "Teoria Sterowania" Kaczorka opisująca działanie regulatorów PID i innych. Taka wiedza może pozwolić Ukraińcom dokonać przełomów w technice i budować np. lepiej stabilizowane armaty (mierzy uchyb kąta lufy względem zadanego i koryguje w czasie rzeczywistym zamiast sztywnej nastawy).

    3. Macorr

      Dobry komentarz... zachód daje tyle by Ukraina nie padła a Rosją na dłuższą metę padnie, my byliśmy w stanie jednorazowo zmienić dynamikę tej wojny( prawie 300 mbt to konkretną sila) bo ofensywa Charkowska i po części Chersonska to nasze T-72, ale zaraz te możliwości istotniego wpływu na wojnę się skończą (chociaż są jeszcze twarde i migi29). A zachód nie ma takiego interesuje jak my by wojną się skończyła szybko.... Ale nie wątpię że nie zostawi Ukr z dnia na dzień tylko doczeka zmiany reżimu w mordorze, bo gospodarczo te kilkadziesiąt mld dolarów rocznie to żaden wysiłek przy tej skali gospodarki... a moce produkcyje amunicji muszą rozkręcić by ubezpieczyc się przed konflikem z Chinami

  24. pitR

    Co Iran dostał za drony i licencję produkcji, że aż zapiera się prawdy w żywe oczy? Dostali uran, wirówki, diamenty? No i opłaciło się Izraelowi dystansowanie się od Ukraińskich próśb?

  25. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Wystarczyłoby, że Polska by zakupiła licencję Leonardo Vulcano czy SAAB Bonus itp. amunicji precyzyjnej - i dostawami na front liczonymi w tysiące egzemplarzy miesięcznie - zmieniłaby przebieg wojny. Oczywiście nie za rok-dwa, bo wdrażanie trwa - do tego czasu można by kupić spora partię Vulcano i Bonus [pół dla Polski - pół na front] - no i w końcu rozpocząć produkcję seryjną Szczerbca - który dla 155mm/L52 ma pewnie z 30 km zasięgu - dobre i to, zwłaszcza gdyby już teraz pracowano nad Szczerbcem 2 o lepszej precyzji, innych systemach naprowadzania, czy zwiększenia zasięgu. Ale dla MON takie myślenie perspektywiczne ZAWCZASU to istna zbrodnia myśli...

    1. zdzich

      W tej wojnie trwa właśnie weryfikacja koncepcji broni precyzyjnej , bardzo kosztownej , vs tańszych , masowych uderzeń powierzchniowych . I chyba ta pierwsza się potwierdza nawet w spotkaniu z „masą” rosyjskiego naporu . Wydaje się więc że kluczem są systemy OPL w ujęciu defensywnym oraz amunicja precyzyjna 155 w połączeniu z rozpoznaniem np. dronowym . I właśnie w krajach frontowych jak Polska , Słowacja/Czechy , Rumunia i Bułgaria powinna doraźnie powstać/być uruchomiona licencyjna produkcja wspomnianych rodzajów amunicji . To perspektywicznie korzystniejsze i tańsze niż dostawy potem.

    2. Kontrapara

      Nie da się bo to byłaby tzw eskalacja, czego USA obawia się jak ognia. Innymi słowy: Dostawy czołgów, samolotów czy czegokolwiek poważniejszego czy uderzenie na cele w Rosji czy na Białorusi to jest tzw eskalacja.Masowe ataki Rosji na Ukrainę, w perspektywie uderzenie bronią biologiczną czy chemiczną to już nie jest eskalacja.Ukraina już jest stracona.

    3. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

      zdzich - liczy się SKALOWANIE broni precyzyjnej. W tym nawet do skrajnego poziomu np. pocisku Pike - kierowanego na odległość 1,5 km - po odpaleniu ze zwykłego granatnika podwieszanego 40 mm pod karabinek "piechocinca". Skalowanie dotyczy wszystkich domen, zasięgów, pułapów - i jest kluczowe ze względu na kalkulację koszt/efekt. Czyli np. balistyczny Iskander zestrzelony przez Patriota - a manewrujący uskrzydlony Kalibr niskiego pułapu - skutecznie zestrzelony nawet przez Pioruna. Oczywiście - przy wpięciu w rozległy sieciocentryczny C5ISTAR/EW. Zwalczanie Kalibrów Piorunami WAT opracował w 2017....