- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Ukraina buduje powojenne lotnictwo. Cel: Odstraszenie Rosji
Firma Saab podpisała kontrakt ze szwedzką agencją FMV na 16 samolotów wielozadaniowych typu Gripen E. Maszyny te mają zostać przekazane Ukrainie i będą stanowiły pierwszą partię samolotów zupełnie nowego pokolenia. Bardzo możliwe, że będzie można je określić jako… pokolenie powojenne albo międzywojenne.
Do tej pory Ukraina polegała na posowieckich samolotach przestarzałych typów (MiG-29, Su-27, Su-24, Su-25), które zostały w sposób doraźny przystosowane do przenoszenia niektórych zachodnich typów uzbrojenia. W ostatnich latach dołączyły do tej wykruszającej się floty używane maszyny zachodnie: zmodernizowane do pewnego stopnia F-16AM/BM (kilkadziesiąt) i nieliczne Mirage 2000. Zgodnie ze wspólnym ogłoszeniem Kijowa i Sztokholmu z maja tego roku, do tej floty używanych maszyn na początku roku 2027 dołączy jeszcze 16 używanych samolotów JAS-39C/D Gripen z zapasów Sił Zbrojnych Królestwa Szwecji.
Żadna z powyższych maszyn nie reprezentuje najnowocześniejszych rozwiązań technicznych, jakie produkuje dzisiaj świat zachodni. Zmienia się to dopiero teraz, wraz z zamówieniem 16 Gripenów wersji E – maszyn fabrycznie nowych i reprezentujących wiele zaawansowanych technicznie zachodnich rozwiązań, w tym radiolokator z aktywnie elektronicznie skanowanym szykiem antenowym (AESA), otwartą architekturę systemów elektronicznych i zdolność do przenoszenia siedmiu pocisków Meteor jednocześnie (te ostatnie mogą być przenoszone także przez Gripeny starszych wersji C i D).
Dopiero w starciu z Gripenem E będzie można się przekonać, co naprawdę warte są rosyjskie samoloty generacji „4++” (Su-30, Su-35) i „5” (Su-57). Ich piloci obecnie brylują, strzelając głęboko spoza własnych linii pociskami powietrze-powietrze dalekiego zasięgu do starych ukraińskich MiG-ów-29.
Rozwiązania zastosowane na najnowszej wersji Gripena umożliwiają mu także m.in. wykrywanie i zwalczanie celów małych, powoli i nisko lecących, a zatem różnych klas dronów samobójczych. Wydaje się jednak, że ich podstawowym zastosowaniem powinno być polowanie na rosyjskie lotnictwo załogowe operujące zza własnych linii. Użycie pocisku Meteor (zasięg ponad 200 km) – przy wsparciu radiolokatora ES-05 Raven i głowicy optoelektronicznej Skyward G – powinno im to umożliwić. Polowanie na rosyjskie samoloty może uniemożliwić im bombardowanie pozycji wojsk ukraińskich i ich zaplecza bombami szybującymi co radykalnie może wpłynąć na sytuacją na polu bitwy.
Czas i liczba
Zakup Gripenów E za równowartość 2,5 mld USD ma jednak dwie wady. Po pierwsze, maszyn tych będzie tylko 16 (jedna eskadra) i może okazać się, że to za mało, aby w decydujący sposób odwrócić balans sił w wojnie powietrznej. Flota tych samolotów może też relatywnie szybko wykruszyć się w wyniku intensywnej eksploatacji czy ataków na ukraińskie lotniska (vide ostatnie zniszczenie MiGa-29 rosyjskim dronem na lotnisku w Mikołajewie). Po drugie, dostawy tych samolotów mają nastąpić w latach 2029-2030. A zatem w czasie, kiedy może być już po wojnie. Jest to więc początek zakupów mających na celu budowę nowego lotnictwa sił powietrznych Ukrainy na czasy powojenne. Czasy, w których Kijów będzie musiał budować siły odstraszające Moskwę od wywołania kolejnej wojny. Ale nie do zwycięstwa w tej.
Warto dodać, że Kijów nie wyrzekł się sygnalizowanej w ubiegłym roku chęci pozyskania łącznie „od 100 do 150” Gripenów wersji E i F (nie wspominając o drugiej deklaracji dotyczącej kupna „do 100” Rafale. Obecna transakcja może więc być początkiem całej serii zakupów, a jednocześnie impulsem do rozbudowy linii produkcyjnej w zakładach w Szwecji, a być może także… w Brazylii. Brazylijczycy zadeklarowali niedawno, że chętnie wspomogą realizację dużego zamówienia na Gripeny dla Ukrainy. To tak a’propos „potężnego sojuszu BRICS”, który rzuca wyzwanie światu zachodniemu. W ostatnich latach Gripen E zdobył kilka kontraktów, w tym krajowy na przebudowę 60 Gripenów C/D do wersji E/F oraz ubiegłoroczne kontrakty dla Tajlandii i Kolumbii (łącznie na 29 maszyn). Jest to jednak inna skala zamówień niż docelowe potrzeby, jakie deklaruje dzisiaj Ukraina.
Trzeci nowy typ
Ukraina sfinansuje pierwsze, i zapewne kolejne, Gripeny E z funduszy zapewnionych jej przez Unię Europejską. Nie inaczej może być w przypadku Rafale oraz trzeciego rozważanego co najmniej od czerwca samolotu bojowego. W czerwcu tego roku pojawiła się propozycja sfinansowania zakupu eskadry uzbrojonej w 10 czeskich lekkich samolotów bojowych L-39NG Skyfox. Te szkolno-bojowe maszyny podbijają obecnie rynki eksportowe, a na Ukrainie miałyby stać się środkiem wyspecjalizowanym w zwalczaniu dronów samobójczych dalekiego zasięgu. Samoloty te są poddźwiękowe i cechują się wysoką manewrowością, niską ceną zakupu i eksploatacji, a w dodatku wywodzą się z L-39 Albatros – samolotu szkolno-bojowego dobrze znanego ukraińskim pilotom.
Zobacz też

Skyfox miałby zwalczać drony przy pomocy naprowadzanych rakiet 70 mm i zasobników z bronią lufową. Przy okazji maszyny te mogłyby pełnić rolę samolotów szkolnych, być może stając się w przyszłej powojennej Ukrainie samolotami szkolno-bojowymi, wykorzystywanymi w kształceniu kolejnych pokoleń pilotów. Wymagałoby to zapewne kupna więcej niż obecnie rozważanych 10 samolotów.
Pierwszy zakup Skyfoxów miałby kosztować od 250 do 300 mln USD wraz z towarzyszącymi pakietami. Dostawy, o ile zostanie podjęta decyzja, mogłyby się rozpocząć w roku 2028. A zatem samoloty te także mogą nie zdążyć na wojnę, którą Ukraińcy chcieliby zakończyć jeszcze w tym roku…



