Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Problem Rosji: Za mało Kindżałów, za dużo nosicieli

Rosyjski MiG-31K startuje z bazy Chmejmim. Pod kadłubem atrapa pocisku Ch-47M2 Kindżał. For. mil.ru
Rosyjski MiG-31K startuje z bazy Chmejmim. Pod kadłubem atrapa pocisku Ch-47M2 Kindżał. For. mil.ru

Rosja posiada około setki pocisków Kindżał i może produkować 60 egzemplarzy rocznie – poinformował Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy. Oznacza to, że pocisków tych jest niewiele więcej niż samolotów nosicieli. Czy w związku z tym liczba tych ostatnich nie jest zawyżona? – zastanawia się portal Defense Express.

Rosjanie twierdzą, że posiadają dzisiaj ponad 40 samolotów MiG-31K i stanowiących ich wersję rozwojową MiG-31I. Wcześniej, przed wybuchem wojny, szacowano, że samolotów tych (wersji K) może być łącznie kilkanaście, a w 2023 roku w bazie danych „The Military Balance” napisano, że mogą to być już 24 egzemplarze. Teraz mówi się o 40 sztukach, co oznaczałoby zbudowanie kolejnych nosicieli. Biorąc jednak pod uwagę liczbę pocisków, wydaje się to liczbą zbyt wysoką.

Reklama

Każdy odpowiednio przystosowany MiG-31 może przenosić pod kadłubem jeden pocisk Ch-47M2 jednocześnie. Oznacza to, że nawet zakładając, że do końca tego roku Rosjanie wyprodukują jeszcze 30 Kindżałów (ukraiński wywiad uważa, że powstaje ich pięć miesięcznie) to i tak na każdego nosiciela przypadałyby zaledwie trzy pociski.

„Nowe” MiGi-31K/I mogły powstać z przebudowy myśliwców przechwytujących MiG-31 pozostających w służbie albo z uzdatnienia do służby starych maszyn przechowywanych w składach. Nie jest wykluczone, że przemysłowi wydano polecenia dokonania prac nad nimi, ale poniewczasie okazało się, że produkcja pocisków hipersonicznych nie nadąża. Albo że ją ograniczono ze względu na inne priorytety lub brak podzespołów. Od pewnego czasu pojawiają się informacje, że dzięki ukraińskim systemom walki elektronicznej Kindżały zamiast w cele uderzają „w pole”, a w porównaniu z dronami czy pociskami manewrującymi jest to broń pracochłonna w wykonaniu i kosztowna. Mogło więc doprowadzić to do rewizji wcześniejszych planów.

Możliwe też, że Rosjanie rozbudowują flotę nosicieli także w innych celach niż tylko przenoszenie Kindżałów. Może chodzić o przenoszenie broni antysatelitarnej lub kolejną generację pocisku hipersonicznego albo inne rodzaje uzbrojenia, np. pociski manewrujące. Flota rosyjskich bombowców dalekiego zasięgu wykrusza się, a Rosja nie potrafi stworzyć ich następców. Przystosowywanie posiadanych kadłubów może więc być wykorzystywaniem do produkcji dostępnych zasobów.

Warto też zauważyć, że na Ukrainie monitorowane są starty samolotów, które mogą być nosicielami Kindżałów, a każdy ich start wywołuje alarmy przeciwlotnicze na terenie wielu obwodów tego kraju. Możliwe więc, że starty nawet z makietą pocisku Kindżał mogą szerzyć dezinformację i panikę.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować