- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
- ANALIZA
- OPINIA
Ukraiński dowódca ostrzega: Coraz trudniej zneutralizować rosyjskie pojazdy opancerzone
Autor. Rosyjskie Ministerstwo Obronny
Na kanale YouTube „Podrobici” ukazał się wywiad z dowódcą Korpusu „Azow” Denisem Prokopienką, w którym wypowiada się na temat działań zbrojnych w rejonie odpowiedzialności korpusu. Jedną z ciekawszych obserwacji jest ta, która potwierdza, że rzeczywistość pola walki daleka jest od propagandy i Rosjanie coraz lepiej przygotowują swój sprzęt pancerny, istotnie podnosząc jego przeżywalność na polu walki.
Wywiad jest oczywiście dużo szerszy i warto wysłuchać go w całości. Najciekawsze fragmenty dotyczą tzw. taktyki infiltracji, której głównym celem jest rozmieszczenie przez Rosjan pododdziałów piechoty jak najbliżej stanowisk operatorów bezzałogowych systemów latających, w celu ich neutralizacji bądź uniemożliwienia im spokojnego działania i skupienia się na linii frontu. Ponadto Denis Prokopienko przewiduje także to, że Rosjanie przygotowują się do ponownego wykorzystywania na dużą skalę pododdziałów pancernych i zmechanizowanych w celu przełamywania linii frontu.
Kolejnym problemem, na który wskazuje Prokopienko, jest to, że neutralizacja rosyjskich pojazdów opancerzonych (w szczególności czołgów podstawowych – przyp. red.) staje się coraz trudniejsza. Rosjanie coraz lepiej przygotowują wozy pod kątem instalacji modułów wybuchowego pancerza reaktywnego, osłon dodatkowych, w szczególności nowych, instalowanych fabrycznie zestawów opracowanych przez inżynierów, które mają większą efektywność niż osłony improwizowane przez żołnierzy na froncie. Wozy są także wyposażane w różnego typu trały przeciwminowe.
Nie można także zapominać, że Rosjanie zainwestowali w dopracowanie aktywnego systemu ochrony Arena-M, który, jak się okazało, jest w stanie skutecznie neutralizować nie tylko amunicję ręcznych granatników przeciwpancernych czy przeciwpancerne pociski kierowane, ale również drony FPV przenoszące głowice kumulacyjne. Rosjanie wyciągnęli już pierwsze wnioski z użycia bojowego i planują kolejną modernizację systemu pod kątem zwiększenia liczby jego efektorów z 12 do 36. A to oznacza, że neutralizowanie pojazdów opancerzonych staje się jeszcze trudniejsze.
Jest to zresztą bardzo ciekawy aspekt, który nie jest powszechnie poruszany w dyskursie publicznym zdominowanym przez przekaz propagandowy obu stron, lecz jest już analizowany przez analityków. W podcaście na kanale Perun, były amerykański Marine Rob Lee oraz ukraiński weteran Dmytro Putiata podzielili się kilkoma bardzo istotnymi informacjami, które prezentują odmienny obraz pola walki, na przykładzie rosyjskiego ataku na Dobropole, gdzie wykorzystano właśnie czołgi T-72B3A wyposażone w aktywny system ochrony Arena-M.
Na podstawie analizy tej rosyjskiej operacji, analitycy wyciągnęli kilka ciekawych wniosków. Po pierwsze, co było nietypowe dla Rosjan, nie przeprowadzili oni rozpoznania inżynieryjnego pod kątem wykrycia pól minowych. Tego typu rozpoznanie zazwyczaj wykonywane jest przez bezzałogowce, za pomocą których operatorzy starają się wykryć, gdzie rozłożone są miny. Inną ciekawostką był brak zainstalowanych na czołgach trałów naciskowych lub wykopowych, natomiast wszystko wskazuje na to, że Rosjanie zastosowali inne rozwiązanie.
Ukraińcy wykorzystują głównie miny przeciwpancerne PTM-3 z zapalnikiem magnetycznym BT-06. Zaobserwowano, że miny detonowały na odległości około 2 lub 3 metrów przed nadjeżdżającymi czołgami, co każe sądzić, że Rosjanie wykorzystali elektromagnetyczne trały przeciwminowe EMT, które mogą być wykorzystywane samodzielnie lub jako zestaw z trałami naciskowymi KMT-7. Oczywiście przełamywanie obrony to operacja o wiele bardziej skomplikowana, wymagająca działań sił połączonych, a także – przynajmniej na razie – wybrania dobrego momentu w kontekście odpowiedniej pogody.
Autor. Podilchanyn/CC BY-SA 4.0
Rosjanie mieli nauczyć się także efektywnego wykorzystywania artylerii, szczególnie artylerii rakietowej, takiej jak stosunkowo leciwe już wyrzutnie rakietowe BM-21 Grad, do wykonywania uderzeń artyleryjskich na pozycje operatorów systemów bezzałogowych w celu uniemożliwienia im skutecznego działania w czasie, gdy atakują pododdziały piechoty oraz jednostki pancerno-zmechanizowane. Kolejnym rozwiązaniem, jakie Rosjanie wdrażają, są aktywne systemy ochrony pojazdów.
Zobacz też 
Wnioski przedstawione przez Roba Lee nie są nowe – przedstawialiśmy je również na łamach Defence24. Aktywna ochrona działa i jest w stanie neutralizować drony FPV. Jednak każdy system powinien mieć więcej efektorów gotowych do użycia oraz możliwie najwięcej pojazdów powinno być w takie systemy wyposażonych. Pojawia się tutaj również kolejny, często pomijany aspekt, a mianowicie: ile dronów FPV z głowicami kumulacyjnymi posiada pojedyncza drużyna droniarzy? Odpowiedź może być dla wielu zaskakująca – mowa o liczbie kilkunastu-kilkudziesięciu dronów, których zapas po każdym takim ataku trzeba uzupełniać.
Autor. UralWagonZawod
Co więcej, zapomnieć można o rojach dronów – jest to mit wykreowany przez media i propagandę. W rzeczywistości w danym czasie jeden operator jest w stanie sterować tylko pojedynczym dronem i atakować tylko pojedynczy cel. Do tego pojazdy opancerzone są celami ruchomymi, a więc trudnymi do trafienia, i często zdarza się tak, że drony nie trafiają w cele. Tutaj zaczyna się zatem pojawiać problem zużycia amunicji w postaci dronów FPV i uzupełniania tej amunicji. Gdyby Rosjanie przygotowali atak, w którym pierwsza fala miałaby zużyć zapas dronów FPV, a za nią ruszyłby odwód, który do tego byłby większy i również posiadał pojazdy wyposażone w ASOP, najprawdopodobniej doszłoby do przełamania linii frontu.
Do tego dochodzą inne czynniki w wypadku rosyjskiej operacji pod Dobropolem: co, gdyby wykonano ją przy złej pogodzie, która sprawia, że korzystanie z dronów FPV jest bardzo utrudnione? Co gdyby tego odcinka broniła mniej doświadczona, słabiej wyszkolona i wyposażona jednostka ukraińska? Ponadto należy jeszcze zadać pytanie o realną skuteczność dronów FPV jako amunicji przeciwpancernej. Rob Lee wspomina, że 20. Brygada Zmechanizowana odnotowała starcie z dwoma lub trzema czołgami z 4. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, która uchodzi za bardzo dobrą jednostkę, i aby powstrzymać te rosyjskie czołgi, Ukraińcy musieli zużyć aż około 125 dronów FPV!
To jest bardzo niska skuteczność w porównaniu np. do przeciwpancernych pocisków kierowanych. Tutaj także ważna uwaga: argument ekonomii kosztów jest błędny, amunicja zawsze jest tańsza od systemu uzbrojenia, jakim jest czołg, bojowy wóz piechoty czy zwykły piechur. Amunicja karabinowa jest tańsza w wyprodukowaniu niż wyszkolenie, wyposażenie i utrzymanie żołnierza piechoty. Ale amunicja sama z siebie nie wygrywa bitew czy wojen. Jest to truizm dla każdego, kto zajmuje się na poważnie wojskowością, ale w dzisiejszych czasach musi być przypominany.
Jedno jest pewne: zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy dochodzą do tych samych konkluzji – dłużej tej wojny nie da się prowadzić tak jak do tej pory, czyli jako pozycyjnej wojny na wyniszczenie. Taka wojna może trwać bardzo długo, stopniowo wyniszczając obie strony. A więc musi powrócić manewr, a nie da się prowadzić wojny manewrowej bez opancerzonych wozów bojowych, takich jak czołgi i bojowe wozy piechoty. Najpierw trzeba znaleźć jednak skuteczne, systemowe rozwiązanie mające zwiększyć ich przeżywalność oraz zneutralizować amunicję przeciwpancerną w postaci dronów FPV. I wydaje się, że Rosjanie w tym zakresie dokonują większych postępów, przynajmniej na razie.





