Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kreml bierze się za mil-blogerów. Pada główny komunikator runetu

Jak informują rosyjskojęzyczne media, popularna na wschodzie platforma mediów społecznościowych „spowolniła”, co potwierdza pogłoski, że Kreml planuje jej likwidację. To na tej platformie wypłynęli tacy mil-blogerzy jak „Rybar” czy Igor Girkin.

Autor. kadr z konta Girkina na Telegramie

Póki co „Telegram” jest dostępny w Rosji, ale od godziny 11 czasu moskiewskiego nie sposób go prowadzić, bo usługa spowolniła do tego stopnia, że nie można w nią wgrywać zdjęć i filmów. Opozycyjna „Meduza” ostrzega, że to „etap spowolnienia”, jak nazywa się próbę likwidacji Telegramu przez Kreml. Choć sam Telegram jest zinfiltrowany przez służby specjalne Rosji i wykorzystywany przez wywiad Moskwy, to stał się tzw. wentylem bezpieczeństwa dla koncesjonowanej rosyjskiej opozycji wewnątrz kraju (krytykujący resort obrony mil-blogerzy czy konta z samych służb obnażające nieudolność rosyjskich ministrów) oraz szansą na dotarcie do Rosjan przez wolnościowe media emigracyjne prowadzone w języku rosyjskim.

Reklama

W latach 2022-2023 Telegram służył w Rosji do rozładowania napięcia związanego z rozczarowaniami po klęskach na Ukrainie. Jewgienij Prigożyn, przywódca Grupy Wagnera, przy okazji oligarcha i magnat medialny, finansował wielu z mil-blogerów, którzy krytykowali Siergieja Szojgu, ale wyrażali zarazem rosyjski imperializm, popierając inwazję, a nawet proponując jej zaostrzenie. Wraz ze śmiercią kolejnych mil-blogerów w niewyjaśnionych okolicznościach (Władłen Tatarski, Murz), a następnie likwidacją kont tzw. siłowików na Telegramie, czyli blogerów z wewnątrz służb, którzy obnażali patologie w kraju (zamknięcie konta „OGPU”), oraz śmiercią Prigożyna i rozwiązaniem jego najemnej kompanii – widać było zmianę polityki Kremla. Igor Girkin – choć głównie znany ze zbrodni wojennych w Donbasie, ale także będący poczytnym mil-blogerem na Telegramie – trafił do kolonii karnej, Nawalny już nie żyje, część blogerów zniknęła, a Telegram zaczął spowalniać.

Dostępny w wielu totalitarnych krajach tzw. wentyl bezpieczeństwa, czyli miejsce koncesjonowanej opozycji i krytyki, znika, a Kreml zaostrza swoją politykę. Telegram, choć użyteczny dla rosyjskich służb specjalnych, jest coraz silniej cenzurowany i ograniczany. Widać także, że śmierć kolejnych blogerów i zatrzymanie Girkina przestraszyły resztę, ale dla Moskwy to widocznie za mało. Taki „Rybar” nigdy nie zaliczał się do niepokornych mil-blogerów, będąc politycznie poprawnym, ale widać zmianę nawet w jego analizach. Ruch Z-blogerów upada.

Twórca Telegrama, ekscentryczny miliarder Paweł Durow, co prawda twierdzi, że był represjonowany przez rosyjskie władze i żyje na emigracji, ale innego zdania jest „The Moscow Times”, który pisze, że komunikator Telegram celowo nie był szyfrowany oraz że serwery posiadała firma w Rosji powiązana z Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Mało tego, sprawą oficjalnie zajmowała się rosyjska Duma. W artykule napisano: „Telegram i FSB osiągnęły „kompromis”, w którym Telegram zainstalował infrastrukturę umożliwiającą władzom monitorowanie użytkowników zaangażowanych w dochodzenia kryminalne, takich jak podejrzani terroryści”. Pomimo ograniczeń i kontroli, Putin boi się opozycyjnych kont, które są na Telegramie. Stworzono więc kopię Telegrama, która nazywa się „Max”, nad którą Kreml ma pełną kontrolę i stara się zmusić Rosjan do używania tej aplikacji.

Sam Durow został zatrzymany w Paryżu za brak moderacji Telegrama, który zdaniem francuskich władz służy do działalności przestępczej. Nieoficjalnie mówiło się o wątkach szpiegowskich, posądzając Durowa o współpracę z FSB. W zeszłym roku Roskomnadzor zablokował połączenia przez WhatsApp i Telegram, a Artiom Szejkin, wiceprzewodniczący Rady Rozwoju Gospodarki Cyfrowej Rady Federacji, zadeklarował publicznie, że Rosja zlikwiduje platformę Telegram. W Rosji trwa polityczna paranoja na wzór sowiecki – blokowane są karty SIM Rosjan powracających z zagranicy oraz aplikacje pozwalające na zagraniczne rozmowy. Kraj upodabnia się do Związku Radzieckiego.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama