Reklama
Reklama
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI

40 dni ataków Ukrainy w głębi: Rosjanie się zbuntują?

Dym nad rafinerią po ukraińskim ataku
Fragment nagrania z ataku na rafinerię
Autor. X / @ZelenskyyUa / fragment nagrania https://x.com/ZelenskyyUa/status/2085266036723503614?s=20

Jeszcze w czerwcu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o rozpoczęciu 40-dniowej „operacji wpływu” mającej skłonić Rosję do zakończenia wojny przeciwko Ukrainie. Czwartego sierpnia minął jej termin. Co przez ten czas udało się osiągnąć Ukraińcom?

Zakończona w ubiegłym tygodniu operacja ukraińskich służb przyniosła ostatecznie ponad 100 skutecznych ataków na rosyjską infrastrukturę paliwową, energetyczną i logistyczną. „Na razie uderzenia w energetykę silnie zabolały Rosję, a ciosy w logistykę to równie ważne działanie, gdyż w jakimś stopniu uderza w e-commerce i tym samym obchodzenie sankcji” – powiedział dr Michał Patryk Sadłowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Reklama

Komunikat do konkretnych odbiorców

Pytany o to, jaki był cel działań Ukrainy, wskazał, że oprócz zadania strat, osłabiających finansowo rosyjską machinę wojenną, Ukraińcom zależało również na wysłaniu konkretnych komunikatów do poszczególnych grup. Mowa tu zarówno o odbiorcy wewnętrznym, jak i zagranicznym. „Ukraina manifestuje na zewnątrz, że nie tylko stara się bronić, ale jeszcze zadawać ciosy ofensywne, które na przyszłość mogą sprawić, że potencjalne zamrożenie czy zakończenie konfliktu będzie trwałe” – mówi, zauważając, że ataki są również sygnałem skierowanym do tych zewnętrznych, ale i wewnętrznych odbiorców, którzy coraz częściej wątpią w sensowność dalszego wspierania Kijowa. „Sukces ostatnich operacji to też sygnał, że pomoc dla Ukrainy nie jest skonsumowana przez korupcję, a wiemy, że w ostatnim czasie to znów jeden z głównych tematów w prasie i ogólnie w dyskusji o samej Ukrainie” – dodał.

W przypadku Rosji ostatnie ukraińskie działania są szczególnie bolesne z co najmniej dwóch powodów. Bezprecedensowe ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną oraz logistyczną osłabiły wydolność sektora paliwowego w Rosji, co nie pozostaje bez znaczenia w kontekście funkcjonowania kremlowskiej machiny wojennej.

Reklama

Według Michała Sadłowskiego Ukrainie zależy także na uzyskaniu jeszcze jednego efektu. Tym razem chodzi o czytelny sygnał dla rosyjskiego społeczeństwa i ukazanie mu rosnących kosztów prowadzonej od przeszło czterech lat wojny. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden aspekt – poprzez ostatnie ataki Ukraińcy chcą też pokazać nieefektywność rosyjskich władz.

Kremlowska propaganda wciąż intensywnie pracuje nad przekonaniem ludności Rosji, że w tej wojnie obronnej Rosja »jest na plusie«, gdyż to ona odzyskała już teraz część swoich historycznych terytoriów. Natomiast Ukraina, chcąc wygrać tę wojnę lub utrzymać niepodległość, musi próbować destabilizować taki układ socjalno-polityczny w Rosji
zauważył dr Sadłowski.

Ekspert wskazał też, że obecne działania Ukraińców mogą okazać się pewną „pobudką” dla dużej części Rosjan, która przez lata żyła tak, jakby wojny z Ukrainą właściwie nie było. „Analitycy Rosji zwracają w tym względzie uwagę na następujący paradoks: mimo fundamentalnych zmian politycznych w Rosji po 24 lutego 2022 r., w tym totalitaryzacji ustroju, w sferze społecznej, a zwłaszcza konsumpcji itp., Rosjanie próbują żyć tak jak przed 24 II 2022 r.” – powiedział.

Jak zareagują Rosjanie?

W związku z tym, że owych ataków nie da się już nie zobaczyć, a nad skutkami uderzeń nie sposób przejść do porządku dziennego, gdyż ich konsekwencje uderzają w mniejszym lub większym stopniu właściwie każdego Rosjanina, powstaje pytanie, czy ludność Rosji odczyta te ataki, a zwłaszcza ich konsekwencje jako nieefektywność władz, a może w pełni skieruje swą złość i frustrację w kierunku ukraińskim.

Wciąż nie ma jasnej odpowiedzi, przynajmniej dla mnie, na pytanie, czy ataki/odwety ukraińskie na terytorium Rosji okażą się w krótkiej perspektywie narzędziem, które zmusiłoby ludność Rosji nie tylko do głębszej refleksji, ale być może do jakiejś wyraźniejszej formy wyrażania niezadowolenia wobec władz, nie mówiąc o próbach samoorganizacji. Poza tym, wciąż skala represji powoduje, że zdecydowana większość ludności woli „siedzieć cicho”, zakładając, że W. Putin i tak przeminie
dr Michał Patryk Sadłowski z Uniwersytetu Warszawskiego

Dodał, że Rosjanie nadal skupiają się w głównej mierze na życiu osobistym, rodzinnym, ewentualnie uznają, że doświadczany ostatnio spadek jakości życia jest ceną poświęcenia w ramach „walki obronnej” przeciwko Zachodowi.

Obawa przed powrotem do lat 90.

W rosyjskim społeczeństwie są też ludzie, którym zależy na nieprzegraniu wojny z Ukrainą z jednego, konkretnego powodu. Mianowicie chodzi o obawy przed… powrotem do lat 90.

Oni uważają, że klęska Rosji może wiązać się z upadkiem państwa, może nawet jego częściowym rozpadem, rewolucją, wojną domową lub innymi formami chaosu, co przede wszystkim pogorszy ich status materialny, zawodowy i życiowy. I tym samym znów powtórzy się chaos 1991 r.” – mówi ekspert, przypominając, że dzisiejsza kremlowska propaganda informuje, że „dobra era” współczesnej Rosji zaczęła się dopiero wraz z przyjściem do władzy Władimira Putina, czyli od 2000 roku.

Na koniec pozostaje pytanie o wspomnianego Władimira Putina i jego podejście do tej wojny. Według Michała Sadłowskiego rosyjski przywódca nadal żyje w przekonaniu, że jego działania ostatecznie mogą doprowadzić do załamania Ukrainy. „Z pewnością gra w tym zakresie na cel maksymalny, czyli na takie zmęczenie Kijowa, które może doprowadzić nawet do podłamywania się państwa ukraińskiego, co umożliwiłoby przeforsowanie chociaż wstępnych ram geopolitycznego odcięcia Ukrainy od Zachodu, celem podporządkowania Rosji” – mówi, zauważając, że ewentualne odstępstwa ze strony Kremla mogą nastąpić wtedy, kiedy wewnętrzna sytuacja Federacji Rosyjskiej pogorszy się na tyle, że będzie grozić utratą władzy.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować