- WIADOMOŚCI
Rosja: ataki na rafinerie nie zatrzymają wojny? „Najpierw ukraińska zbrojeniówka, potem Rzeszów”
Autor. Dowództwo Generalne
Mimo ukraińskich ataków dronowych na rosyjskie rafinerie, które wywołały poważne niedobory paliw w Rosji, Władimir Putin nie zamierza szukać kompromisu w wojnie z Ukrainą. Według źródeł zbliżonych do Kremla, rosyjski przywódca planuje raczej eskalację konfliktu, dążąc do pełnego przejęcia Donbasu. Jednocześnie rosyjscy eksperci otwarcie proponują uderzenia w ukraińską infrastrukturę krytyczną, a w dalszej kolejności w cele na terytorium NATO – w tym lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce.
Ukraińskie ataki na rosyjski sektor energetyczny nasiliły się w 2026 roku. Od początku roku przeprowadzono co najmniej kilkaset uderzeń na rafinerie, porty i bazy paliwowe. Efektem są poważne zakłócenia w dostawach paliw na rynku rosyjskim, wzrost cen i lokalne ograniczenia. Putin publicznie przyznał, że ataki te wpływają na plany logistyczne, ale - jak wskazują źródła Reutersa – paradoksalnie wzmocniły jego determinację do kontynuowania operacji.
Według trzech źródeł zbliżonych do Kremla, cytowanych przez agencję Reuters 9 lipca 2026 roku, Putin odrzuca propozycje negocjacji, w tym te promowane przez prezydenta USA Donalda Trumpa. „Wysokie prawdopodobieństwo eskalacji w nadchodzących miesiącach” – ocenia jeden z rozmówców, który regularnie spotyka się z prezydentem Rosji. Kluczowym celem pozostaje przejęcie reszty Donbasu, co Putin traktuje jako symboliczne zwycięstwo. Postępy na froncie są powolne i kosztowne, ale według Kremla – nieuniknione.
Zobacz też

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera komentarz opublikowany 29 czerwca na łamach „Kommersanta” przez Andrieja Ilnickiego – wojskowego eksperta i członka prezydium Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej. Ilnicki, nie będąc urzędnikiem państwowym, przedstawia subiektywną, ale symptomatyczną wizję „eskalacji jako najkrótszej drogi do pokoju”.
Proponuje on etapowe niszczenie ukraińskiej infrastruktury krytycznej – około 30 kluczowych obiektów zapewniających produkcję uzbrojenia, energię, logistykę i metalurgię. Jako pierwszy etap wymienia m.in. zakłady „ArcelorMittal” w Krzywym Rogu, porty w Odessie, mosty i węzły kolejowe. Drugi etap to „dobicie” ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Dopiero potem – w razie potrzeby – uderzenia na bazy NATO w krajach bałtyckich, a następnie na obiekty w Polsce (Rzeszów) i Rumunii oraz europejskie zakłady produkujące broń dla Ukrainy.
„Realizacja pierwszych dwóch etapów, wyłącznie na terytorium Ukrainy, będzie wystarczająca, by uczynić państwo ukraińskie dysfunkcyjnym i ostudzić agresywny zapał Zachodu” – pisze Ilnicki. Kreml dystansuje się od tych słów, ale rzecznik Dmitrij Pieskow podkreśla, że Rosja „nie może zamykać oczu” na militaryzację Europy.



