Wicepremier Ukrainy: Ukraina oczekuje zwiększenia sankcji na Rosję

21 kwietnia 2021, 09:09
Ukraina
Fot. mil.gov.ua
Reklama

Ukraina oczekuje wzmocnienia i rozszerzenia sankcji na Rosję, cena agresji ma być wysoka jak nigdy – przekazała PAP Olha Stefaniszyna, ukraińska wicepremier ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej. Oceniła, że Kreml chce zmusić Kijów, by grał według jego zasad.

"Dziś najważniejsze jest to, by nie dać się wciągnąć w prowokacje Kremla. I by wspólnymi wysiłkami Ukrainy i zachodniego świata pokazać Rosji, że jej działania w Donbasie i na Krymie doprowadzą do dalszej międzynarodowej izolacji kremlowskiego reżimu i będą mieć dla Rosji jasne konsekwencje" – podkreśliła ukraińska wicepremier.

Rosja, oprócz tego, że koncentruje wojska przy ukraińskiej granicy, prowadzi potężną propagandową kampanię mającą na celu zdyskredytowanie Ukrainy i zdestabilizowanie sytuacji w tym kraju wskazała Stefaniszyna. Dla Kijowa ważne jest, by kraje NATO dawały jasne sygnały co do wsparcia dla integralności terytorialnej Ukrainy i w sprawie odpowiedzialności Kremla za prowokacje i eskalację. W jej opinii międzynarodowa uwaga jest "czynnikiem odstraszającym" dla Kremla, "ale jeśli oświadczenia nie będą podparte działaniami wspierającymi Ukrainę, należy spodziewać się następnych agresywnych działań z Rosji".

Prezydent Rosji Władimir Putin testuje zdecydowanie i jedność nie tylko Ukrainy, ale też Zachodu uważa Stefaniszyna. "Potrzebujemy zdecydowanych działań ze strony państw demokratycznych. Oczekujemy wzmocnienia i rozszerzenia sankcji. Cena agresji dla Rosji ma być wysoka jak nigdy" napisała ukraińska wicepremier. Sytuację bezpieczeństwa mogą też poprawić m.in. wspólne manewry Ukrainy i NATO oceniła.

W ostatnim czasie przedstawiciele ukraińskich władz prowadzą wiele rozmów z zagranicznymi partnerami na różnych szczeblach. Wicepremier wymieniła w tym kontekście wizytę szefa MSZ RP w Kijowie Zbigniewa Raua, wizytę szefów MSZ krajów bałtyckich i rozmowę prezydentów Ukrainy i USA Wołydymyra Zełenskiego i Joe Bidena. "Przygotowujemy się do różnego rozwoju wydarzeń i komunikacja z naszymi partnerami jest obecnie krytycznie istotna" dodała.

"Wysoko cenimy to, że szef MSZ Polski Zbigniew Rau ze względu na eskalację zmienił swoje plany i przybył z wizytą na Ukrainę wcześniej niż planowano" zaznaczyła Stefaniszyna. Rau został szczegółowo poinformowany o sytuacji bezpieczeństwa. Okazja do rozmów na ten temat będzie też podczas majowej wizyty w Polsce Zełenskiego – zaznaczyła.

"Polska to nasz wieloletni przyjaciel, jeden z tych krajów, które najlepiej rozumieją wyzwania bezpieczeństwa dla Europy w kontekście rosyjskiej agresji" dodała, podkreślając, że Ukraina jest wdzięczna Warszawie za konsekwentne wsparcie dla jej euroatlantyckich dążeń. Zaznaczyła, że już na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński dokładał wszelkich starań, by Ukraina otrzymała plan na rzecz członkostwa (Membership Action Plan MAP) w NATO, a od początku zbrojnej rosyjskiej agresji przedstawiciele Polski wspierają Kijów na arenie międzynarodowej.

W jej opinii zjednoczenie ukraińskich sojuszników w ramach NATO w sprawie nadania Ukrainie MAP jest "najmniejszą polityczną inwestycją, jaką można zrobić, by osiągnąć stabilność pod względem bezpieczeństwa w regionie". Wicepremier uważa, że NATO powinno kształtować strategię bezpieczeństwa nie wobec Ukrainy i Gruzji, a razem z nimi.

Stefaniszyna, pytana o przyczyny obecnej eskalacji na wschodzie Ukrainy, oceniła, że Putin "bardzo lubi symbolizm". Zaostrzenie na wschodzie zaczęło się w kolejną rocznicę szczytu w Bukareszcie, na którym Ukraina i Gruzja otrzymały obietnicę członkostwa w NATO – zauważyła i dodała, że kilka miesięcy po szczycie rosyjskie wojska zaczęły wojnę w Gruzji, a w 2014 r. rozpoczęła się agresja przeciwko Ukrainie. "W ten sposób Rosja chce powstrzymać pogłębienie współpracy Ukrainy z zachodnim światem. Im większe wsparcie Ukrainy wokół perspektywy członkostwa w NATO, tym więcej agresji ze strony Rosji" wskazała.

Według wicepremier eskalacja jest też związana ze stanowiskiem Ukrainy w formacie normandzkim: "taktyka gry Rosjan z ich +obroną cywilnej ludności+ zawodzi, więc Kreml próbuje nas zastraszyć, wywrzeć nacisk i zmusić do gry według ich zasad".

Polityk dodała, że Rosja zdaje sobie sprawę z tego, że "USA odzyskują pozycję światowego lidera, a iluzji dotyczących prawdziwej twarzy Kremla w demokratycznym świecie prawie nie pozostało", więc Rosja chce "przetestować" Zachód.

W opinii wicepremier na eskalację mają też wpływ jesienne wybory do Dumy Państwowej w Rosji, gdyż, jak oceniła, "wojna dla Kremla to klasyczna przedwyborcza technologia".

Reklama
Reklama

Ukraina poszukuje pokojowego rozwiązania sytuacji, "pragnie pokoju i nie poddaje się prowokacjom i zastraszaniu, ale w razie konieczności jest gotowa zdecydowanie odeprzeć agresję" zaznaczyła wicepremier.

"Eurointegracja to jedyny sposób dla Ukrainy, by osiągnęła sukcesu jako państwo, które może obronić swoich obywateli i swoje terytorium. Ukraina nie ma iluzji, że ktoś inny będzie za nas walczył. Ale jasna ścieżka członkostwa w NATO będzie kluczowym czynnikiem przekształcenia postsowieckiej przestrzeni w bezpieczną i demokratyczną. Polska, która na początku swojej drogi do NATO spotkała się z pewnym sceptycyzmem zachodnich sojuszników, jak nikt rozumie istotę podobnego kroku" napisała Stefaniszyna.

"Historia nauczyła nas być razem, żeby wygrywać i kroczyć naprzód. Tylko tak będziemy w stanie zagwarantować pokój, stabilność i rozwój naszych narodów" podsumowała wicepremier Ukrainy.

Natomiast prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi spotkanie w dowolnym miejscu w Donbasie, którego część jest kontrolowana od 2014 roku przez prorosyjskich separatystów. „Co tu jest do zrozumienia? Bywam tam co miesiąc. Panie Putin! Jestem gotów pójść jeszcze dalej i zaproponować spotkanie w dowolnym punkcie ukraińskiego Donbasu, gdzie trwa wojna” oświadczył Zełenski.

Jak ocenił w środę wiceszef polskiego MSZ Marcin Przydacz – Sytuacja na wschodzie Ukrainy jest bardzo napięta, ale nie zagraża Polsce. Jesteśmy członkiem najpotężniejszego sojuszu militarnego, jakim jest NATO. Dodał, że dzięki dobrym decyzjom politycznym w ostatnich latach udało się zwiększyć obecność wojsk sojuszniczych w Polsce.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że prezydent USA Joe Biden zgodnie ze swoją zapowiedzią jest aktywny na wschodniej flance NATO. "Dla nas to jest dobra informacja, my będąc państwem granicznym, od zawsze domagaliśmy się większej obecności i aktywności zarówno NATO, ale też jego najważniejszych członków, w tym wypadku oczywiście Stanów Zjednoczonych" powiedział Przydacz.

Wyraził też nadzieję, że działaniami politycznymi uda doprowadzić się do deeskalacji sytuacji na Ukrainie.

Na wschodzie Ukrainy, w Donbasie, gdzie w lipcu 2020 r. weszło w życie zawieszenie broni, obserwowana jest eskalacja konfliktu. Rosja zwiększa liczebność swych wojsk przy granicy z Ukrainą, oficjalnie uzasadniając to ćwiczeniami wojskowymi. Ukraińskie władze stale monitorują sytuację i alarmują NATO i organizacje międzynarodowe o działaniach Rosji.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
kriss
czwartek, 22 kwietnia 2021, 09:19

Polska lepiej niech sie nie pcha w ten konflikt i nie wychodzi przed szereg bo mamy slaba armie,od upadajacej marynarki wojennej po stare BWP 1,pudrowane T 72 i Su 22.

Herr Wolf
czwartek, 22 kwietnia 2021, 09:06

Niech sobie Ukraina nakłada sankcje na kogo chce..!

Aśka
czwartek, 22 kwietnia 2021, 08:28

Jedyne czego może oczekiwać Ukraina to lanie od Rosjan. A od Polski niech się odczepią.

porh
środa, 21 kwietnia 2021, 16:17

Wam, bandytom trzeba zrobić sankcje, za to coście narobili w Donbasie i Ługansku, nie mówiąc juz o spaleniu ludzi w Odessie, cóz tak wyglada "zachodnia demokracja".

fcuk
środa, 21 kwietnia 2021, 15:15

Rosja jest potrzebna USA, do flankowania Chin. Negocjacje będą się toczyć, a Ukraina może być ceną. Jeśli USA, nie wesprą Ukrainy, przynajmniej sprzętowo to otwarcie przyznają, że liczy się tylko Rosja, a Europa środkowo-wschodnia nie ma znaczenia. Dla nas to ostatni sygnał na modernizację wojska i zadbanie o sojusz z Niemcami.

Chyży Rój
środa, 21 kwietnia 2021, 19:56

Sojusz z Niemcami. Paradne.

44
środa, 21 kwietnia 2021, 13:29

A kim jest Ukraina, żeby oczekiwać od nas czegokolwiek?

rex
środa, 21 kwietnia 2021, 11:59

a co w zamian za pomoc oferuje Ukraina?

Aśka
czwartek, 22 kwietnia 2021, 03:45

Pomniki Bandery w Krakowie, marsze UPA w Przemyślu i Wołyń bis. Zainteresowany?

alakyr1
środa, 21 kwietnia 2021, 11:56

A kiedy sankcje na Ukrainę za niewywiązanie się z porozumień mińskich? Już dawno mógłby panować pokój, a Kijów mieć kontrolę nad swoją granicą.

Alaris
środa, 21 kwietnia 2021, 16:23

Niby jak? Separatyści otrzymują cięgle broń i sprzęt od Rosji, cały czas separatyści strzelają do ukraińskich wojsk. Nie ma szans na pokój póki rosyjskie wojska walczą na wschodzie.

Pik
środa, 21 kwietnia 2021, 11:34

Rosja wchodzi w bardzo ciężki czas dla swojej państwowości, rosjanie o tym nie wiedzą ale rzeczywistość jest jaka jest. za 30-40 lat obok Rosji sąsiadować będzie mocarstwo takie jak USA a może i silniejsze i to Rosja będzie miała problem. Jeszcze nigdy w historii świata nie zdarzyło się aby sąsiad hegemona był bezpieczny. PKB Rosja na koniec wieku to będzie 4bln a Chiny będą miały PKB 89bln i spokojnie będą mogły wystawić do walki 6000 jednostek latających. Chiny realizują strategię śpiącego smoka, czyli udają, że są słabi,nie mieszają się za bardzo. Jednak w momencie kiedy uznają za optymalny to śpiący smok się obudzi. Przypominam, Chiny nie będą się pchały na południe gdzie są Indie i 1,4 mld ludzi do wyżywienia, ani na Wietnam, który od tysiącleci nie był dla nich interesujący. Interesujące są słabo zaludniona Syberia i morze arktyczne i nowe szlaki handlowe w momencie ocieplenia klimatu. Historia XIX wiecznych Chin jest bardzo podobna do Polskiej. Też zostali pozbawieni podmiotowości, też epoka przemysłowa ich ominęła. Oni to pamiętają i zrewanżują się w swoim czasie. Poszkodowanym będzie Rosja, aż po Ural..

Bumer
środa, 21 kwietnia 2021, 17:50

Dokładnie.Każdą broń można wyłaczyć. Chiny zaatakują Rosję w sprzyjającym momencie I tyle.Gdyby zaatakowali teraz to co by świat powiedział? Biedna Rosja? Nikt by nawet okiem nie mrugnoł dopuki to nie godziłoby w czyjeś interesy.

futor
środa, 21 kwietnia 2021, 16:22

Kiedy rozpoczeły sie loty w kosmos, to wszędzie pisali, żę w 2000 r. bedzie mozna ot tak sobie /wiadomo ze z biletem/ poleciec w kosmos , i co sie okazało, ze nic takiego nie ma, tak samo i twoje "plany" za 30, -40 lat to bedzie to samo. A Polska juz jest poszkodowana, nie stanowi ządnej siły ani gospodarczej, ani militarnej i bedzie coraz gorzej.

Żebro
środa, 21 kwietnia 2021, 13:38

Bzdury w 1941 r. też wsyzscy mysleli, że Japonia ruszy na ZSRR, a wybrała kierunki uderzenia -Azja płd-wsch., Indonezja, Filipiny i i Pacyfik. Rosja ze swoim arsenałem jądrowym nie jest atrakcyjnym kąskiem dla Chin. Co innego Korea, Wietnam, Filipiny, Tajwan, Indonezja itp.

Ja
środa, 21 kwietnia 2021, 15:13

Poczytaj o walkach radziecko japońskich pod koniec lat 30. Wiele Ci to wyjaśni.

Raf
środa, 21 kwietnia 2021, 13:21

Taaa jasne. Człowieku zejdź na ziemię. Ich interesuje Tajwan nie Syberia.

Alaris
środa, 21 kwietnia 2021, 16:30

Tajwan to tylko kwestia prestiżu i chęć uwolnienia się z pierścienia amerykańskiej kontroli na pełne wody. Syberia to zasoby. Wyobraź sobie Chiny ze swoim potencjałem ludnościowym i przemysłowym i surowcami Syberii. Chiny obecnie nie drażnią Rosji bo nie chcą wojny na dwa fronty, ale kontrola nad największą stacją benzynową i sklepem jubilerskim północy to rzecz kusząca, a Chiny na pewno nie zapomnieli o Ussuri.

Tweets Defence24