Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Toporne drony z Północy zaskakują wyrafinowaną obronę Korei Południowej [KOMENTARZ]

Szczątki północnokoreańskiego drona rozpoznawczego znalezione w Południowej Korei w 2019 roku opartego na chińskich bezzałogowcach Sky-09P
Fot. Południowokoreańskie ministerstwo obrony

Południowokoreańska obrona przeciwlotnicza, skuteczna przeciwko atakom rakiet i samolotów z Korei Północnej, okazała się zupełnie nieprzygotowana na nalot niewielkich i prostych dronów. Na szczęście nalot ten nie był wynikiem wojny, ale zwykłej prowokacji. Jest więc czas by się odpowiednio przygotować na powtórne uderzenie.

Naruszenie południowokoreańskiej przestrzeni powietrznej przez północnokoreańskie drony była lekcją dla obu stron. Koreańczycy z obu stron zorientowali się bowiem, że Południowa Korea nie jest przygotowana na skuteczną obronę przed atakiem niewielkich, bezzałogowych aparatów latających. Dla północnokoreańskiego reżimu jest to z kolei sygnał, w jakiej dziedzinie trzeba się rozwijać, by w określonym miejscu przebić się przez systemy obronne przeciwnika i mieć możliwość zaatakowania najważniejszych obiektów.

Czytaj też

Czytaj też

Południowokoreańscy wojskowi zostali więc ostrzeżeni, że ich obrona przeciwlotnicza jest nieskuteczna w odniesieniu do dronów i że trzeba cos zrobić, by tą sytuację zmienić. Bo jak na razie Południowa Korea okazała się kolejnym państwem, które zignorowało zagrożenie ze strony systemów bezzałogowych, przed jakim ostrzegano wcześniej – szczególnie po konflikcie w Górskim Karabachu w 2020 roku. Ostrzeżenie teraz jest tym bardziej dosadne, że w poniedziałek 26 grudnia 2022 roku przez wojskową linię demarkacyjną (a więc silnie bronioną granicę) przeleciało „jedynie" pięć północnokoreańskich dronów, dodatkowo bardzo prymitywnych.

Bezzałogowce te latały później bezkarnie nad terytorium Południowej Korei, w tym jeden przeniknął nawet do północnego Seulu. Z jednej strony był to sukces południowokoreańskiego systemu ostrzegania, ponieważ drony z północy były wykryte i śledzone. Z drugiej jednak strony była to katastrofa południowokoreańskiego systemu obrony, ponieważ pięciogodzinna operacja mająca na celu zestrzelenie bezzałogowców ostatecznie się nie powiodła.

Prymitywne północnokoreańskie drony prezentowane w czasie parady w Pjongjangu w 2015 roku
Fot. Skan z północnokoreańskiej telewizji

Na szczęście 26 grudnia 2022 roku granicę między koreańską przeleciały drony rozpoznawcze, na których prawdopodobnie nie było systemów uzbrojenia – czyli np. zawierających broń biologiczną i chemiczną. Ich zadaniem była dodatkowo tylko prowokacja, a nie np. „oślepienie" w ataku najważniejszych elementów systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Południowej Korei.

Ostatecznie już we wtorek 27 grudnia 2022 roku rozpoczęła się inspekcja ze strony południowokoreańskiego połączonego sztabu, mająca znaleźć przyczyny nieskuteczności przedsięwziętych środków obronnych. Jak na razie wskazuje się na dwa czynniki. Po pierwsze Północna Korea zastosowała niewielkie drony z tworzyw sztucznych o rozpiętości około 2 metrów, trudne do wykrywania i śledzenia przez standardowe systemy obrony przeciwlotniczej (co było tylko częściową prawdą). O wiele większym problemem było jednak pojawienie się bezzałogowców nad cywilnymi terenami zaludnionymi, gdzie w czasie pokoju nie można było użyć na dużą skalę systemów artyleryjskich i rakietowych.

I takie też było oficjalnie wytłumaczenie rzecznika połączonych sztabów płk. Lee Sung-jun, który na specjalnym briefing wyjaśniał, że istnieją znaczne ograniczenia w wykrywaniu i identyfikowaniu dronów mniejszych niż 3 metry, a operacja wojska została ograniczona, aby uniknąć strat wśród ludności cywilnej. Obrona południowokoreańska nie była jednak bezczynna. Według agencji informacyjnej Yonhap, z jednego ze śmigłowców wystrzelono w sumie około sto pocisków, ale ostatecznie nie uzyskano żadnego trafienia.

Później próbowano to załagodzić wyjaśnieniem, ze oddano po prostu strzały ostrzegawcze. Użycie takiego „środka perswazji" w odniesieniu do systemów bezzałogowych byłoby jednak czymś bardzo dziwnym. Dodatkowo nieskuteczność obrony antydronowej wcale nie jest największym problemem Korei Południowej. Bardziej niepokojący jest brak odpowiedniej reakcji na wcześniejsze incydenty tego rodzaju. Do infiltracji północnokoreańskich dronów dochodziło już bowiem wcześniej (m.in. w 2014 oraz 2017 roku) i już wtedy deklarowano wprowadzenie środków przeciwdziałających tego rodzaju zagrożeniem.

Jak się jednak okazało nie zdołano tego zrobić do dzisiaj. Nie udało się np. wprowadzić do służby specjalnej jednostki wyposażonej w systemy bezzałogowe i antydronowe. Nieskuteczna okazała się także linia obrony zbudowana w oparciu o samoloty śmigłowe, bojowe śmigłowce Apache i lżejsze KA-1, które uznano za bardziej przydatne od odrzutowych samolotów bojowych w zwalczaniu dronów, poruszających się z prędkością mniejszą niż 100 km/h. Procedury opracowane przez wojsko na bazie wcześniejszych doświadczeń okazały się jednak nieprzydatne i to przy nieskoordynowanych działaniach północnokoreańskich bezzałogowców. Z raportów wynika bowiem, że w grudniu 2022 roku nie działały one w roju.

Chiński dron Sky-09P w pozycji transportowej produkowany w Korei Północnej
Fot. Taiyuan Navigation Friend Aviation Technology

Teraz jednak uzyskano bodziec, by na Południu naprawić sytuację i to wreszcie w sposób skuteczny. Za użyteczne w czasie pokoju i to dodatkowo nad silnie zaludnionymi obszarami, wskazuje się przede wszystkim na: systemu zakłócające oraz efektory działające według zasady bezpośredniego trafienia kinetycznego („hit to kill"), zdolne do precyzyjnego zniszczenia dronu z jak najmniejszymi skutkami ubocznymi.

Co ciekawe proponuje się zastosowanie tych rozwiązań na samolotach myśliwskich, które są w stanie szybciej dolecieć do rejonu zagrożenia i odszukać atakujące bezzałogowce. Miałyby one otrzymać specjalne zasobniki zakłócające oraz być może, niewielkie, pociski antydronowe. Dodatkowo pozwoliłoby to wykorzystywać przewagę w powietrzu, jaką Koreańczycy z południa wraz z Amerykanami wypracowali nad agresywnym sąsiadem z północy. W czasie nalotu dronów z 26 grudnia 2022 roku samoloty odrzutowe wysłane w kierunku zagrożenia okazały się jednak nieprzydatne. Startowały też turbośmigłowe samoloty bojowe KA-1 i jeden z nich rozbił się tuż po starcie (na szczęście obaj piloci się katapultowali).

Wprowadzenie nawet najnowocześniejszych myśliwców stealth (F-35) nie zapewniło więc bezpieczeństwa południowokoreańskiego nieba. Północna Korea zdołała bowiem tanimi środkami i za pomocą niewyrafinowanych technologicznie systemów przełamać nawet najnowocześniejszą obronę.

Co więcej, teraz jest prawie pewne, że północnokoreańscy specjaliści zaczną pilnie rozwijać się w tej dziedzinie, stawiając jednak bardziej na ilość niż na jakość. I znowu będzie tu wyraźna dysproporcja pomiędzy tym, czym dysponuje Korea Północna i Korea Południowa. O ile bowiem władze w Seulu wprowadzały drony zaawansowane technicznie, w tym cztery drony strategiczne klasy HALE (wysokiego pułapu i dużej autonomiczności) typu Global Hawk, zakupione w latach 2019-2020, to Koreańczycy z północy stawiają na prostotę i ilość.

Zdjęcie z oficjalnego pokazu dronów dla Kim Jong-una zorganizowanego w 2013 roku
Fot. Skan z oficjalnej telewizji północnokoreańskiej

Bezzałogowce rozwijane przez reżim Kim Dzong Una są więc produkowane masowo, chociaż opierają się na starych rozwiązaniach. Z tysiąca dronów wykorzystywanych przez Koreę Północną duża część należy np. do typoszeregu „Banghyun", opierających się na przestarzałych już, bezzałogowych minisamolotach z Chin typu D-4 (i być może typu D-5). Można jednak zakładać, że do przeszłości należą już czasy, w których północnokoreańscy wojskowi zamierzali stosować operacyjnie nawet zwykłe modele zdalnie sterowanych samolotów wyposażone w prymitywne bomby, jako skuteczny środek walki na bliską odległość.

Świadczą o tym chociażby oficjalne komunikaty północnokoreańskie o zakończeniu prac nad dwoma typami nowej generacji dronów: rozpoznawczego i szturmowego – klasy kamikaze. Data tego komunikatu była nieprzypadkowa, ponieważ zakończenie testów nastąpiło 15 kwietnia 2021 roku w dzień urodzin Kim Ir Sena. Badania były prowadzone w dystrykcie Banghyun koło miasta Gusong w północnym Pyonganie. I to właśnie od tego dystryktu wzięła swoją nazwę cała rodzina północnokoreańskich dronów.

Za najbardziej groźnego przedstawiciela tej rodziny uważa się bezzałogowy samolot Banghyun 5, który ma być opracowywany na specjalne zlecenie Kim Dzong Una. Będzie on wykonany w technologii stealth z tytanu i włókna węglowego, ma ważyć półtora tony i mieć możliwość poruszania przez 10 godzin się z prędkością 200 km/h. Północna Korea straszy przy tym, że będzie on uzbrojony w brudną bombę, zawierającą materiały radioaktywne.

Na szczęście prace nad nowoczesnymi północnokoreańskimi dronami szturmowymi, które trwały od 2013 roku jeszcze się nie zakończyły i mają być kontynuowane przez jeszcze kolejne cztery lata. Wtedy również mają być wprowadzone bezzałogowce zdolne do prowadzenia rozpoznania w promieniu 500 km od własnych pozycji.

Są to jednak tylko oficjalne deklaracje, natomiast przyszłość może być bardziej siermiężna. Tym bardziej, że władze w Pjongjang na pewno śledzą wojnę w Ukrainie i to, jak Ukraińcy w pomysłowy sposób przestarzałymi systemami atakują rosyjskie lotniska strategiczne oddalone nawet kilkaset kilometrów od granicy. A przecież w Korei Północnej nie brakuje zarówno starych systemów, jak i determinacji by je wprowadzić – dodatkowo na o wiele większą skalę.

Już kilka lat temu ujawniono, że w 1994 roku Syria zapewniła Korei Północnej dostęp do swoich dronów, w tym radzieckiego systemu Tu-143 (DR-3 Reys). Jest to mniejsza wersja bezzałogowców Tu-141 wykorzystanych prawdopodobnie przez Ukrainę do atakowania rosyjskich lotnisk. Później Korea Północna prawdopodobnie uruchomiła produkcję systemu DR-3 dla swoich potrzeb i być może go później zmodyfikowała. Może więc go na pewno wykorzystać jako drony kamikaze. W podobny sposób Koreańczycy z południa będą mogli postąpić z nabytymi w Rosji w latach 1997-1998 dronami Pczeła-1T (z napędem śmigłowym z podobnymi parametrami jak DR-3 ale z lepszym pakietem sensorów). One również z dużym prawdopodobieństwem zostały przerobione na latające bomby.

Koreańczycy z południa zdają sobie więc sprawę, że zagrożenie ze strony północnego sąsiada może się zwiększyć i że muszą być na to odpowiednio przygotowani. Wiedzą oni również o tym, że środki przeciwdziałania muszą być skuteczne, ale przy tym tanie, ponieważ w ich kierunku może zostać wysłanych nawet kilka tysięcy dronów, może niewielkich, ale za to stosunkowo celnych (opartych o komercyjne odbiorniki GPS).

Na szczęście okazało się, że sam system wykrywania Południowej Korei okazał się skuteczny. Północnokoreańskie drony były bowiem wykryte i śledzone (szczególnie ten, który poleciał na Seul). Jeżeli więc uda się wprowadzić skuteczne i tanie efektory to jest szansa, że zagrożenie z północy uda się zmniejszyć. Być może warto by było wrócić do prac nad systemami uzbrojenia, które są zdolne do „strącania" dronów silnym impulsem elektromagnetycznym. O programie dotyczącym tego rodzaju rozwiązań w Korei Południowej informowano już w 2013 roku jednak jak widać, nie zakończył się on sukcesem. Na południu nie wprowadzono także antydronowych systemów laserowych.

Zdarzenie z 26 grudnia 2022 roku było pierwszym od pięciu lat przypadkiem, kiedy północnokoreańskie drony weszły w południowokoreańską przestrzeń powietrzną. Takie sytuacje mogą się więc powtórzyć, jednak na korzyść Południowej Korei działają w tym przypadku sankcje nałożone na reżim w Pjongjangu. Koreańczycy z północy nie mają więc szans, by pozyskać technologie potrzebne do szybkiego rozwoju nowoczesnych systemów bezzałogowych. Z drugiej jednak strony takie kraje, jak Rosja i Iran mogą pomóc w uruchomieniu w Korei Północnej masowej produkcji czegoś, co jest tanie – a więc prymitywnych i tanich dronów kamikaze. I to na ich atak trzeba się w pierwszej kolejności przygotować.

I to nie tylko w Korei Południowej.

Komentarze (17)

  1. JPom

    Aż dziwne, że przez tyle godzin nie potrafili np. z helikoptera zestrzelić powolne i przecież nie manewrujące 2-metrowe drony. Broń pokładowa, jakiś Apache powinien w mig sobie w takim dronem poradzić.

    1. papa lebel

      Takie są skutki wysyłania młodzieży nie potrafiącej zawiązać sznurówki na kursy robotyki.

    2. Extern.

      Co do trafienia w cel ze śmigłowca to ja tam się aż tak nie dziwię, każdy kto choć raz w życiu na strzelnicy z wolnej ręki próbował trafić w bardzo mały cel wie jaką niestabilną podporą do precyzyjnego strzelania jest ludzkie ciało, które cały czas drga i się kołysze, a co dopiero strzelanie z wibrującego cały czas śmigłowca do będącego w ruchu małego drona. Bardziej dziwne że nie potrafili trafić z bardziej stabilnej platformy jaką jest KT-1 Woongbi.

    3. Grossus

      W artykule jest odpowiedź: nie chcieli napieprzać nad terenami zaludnionymi. Widzieli, że to mały, prymitywny dron, więc chcieli go zestrzelić w najbezpieczniejszy sposób dla osób postronnych. Problem pozostaje, jak sobie radzić ze sporą ilością, małych, prostych dronów? Z armaty do komara?

  2. Powiślak

    #Polak Mały. Ja wierzę w WB, ale piszę o dronach myśliwskich które mogą np. taranować obce drony. Swego czasu bodaj Brytole testowali drony wyrzucające w stronę obcych dronow plastikowe siatki, a ktoś inny testował na dronach myśliwskich pospolite śrutowki. Póki co są to dopiero pomysły, bo nikt jeszcze dronow stricte myśliwskich nie oferuje na rynku.

    1. DIM1

      Przyglądałem się dronom strzelającym pociskami pistoletowymi czy karabinowymi i wydaje się to przyszłość już bardzo nieodległa. Kilka dni temu czytałem, że Ukraińcy zapowiedzieli drony myśliwskie, na bazie cywilnych, już na przełomie stycznia/lutego 2023. Nie wskazano broni pokładowej. Coś te drony będzie zapewne przenosić - czy samolot ? Co do artyleryjskiej OPL, można bronić nią tylko konkretne punkty. Pozycje artylerii są w przybliżeniu przewidywalne, zasięg niewielki i drony będą takie miejsca omijać. W sumie, opisałem same oczywistości. Ale czy uznane już także w MON ?

  3. wrak

    Czytam te poniższe komentarze i tak zastanawiam się,dlaczego wszyscy nie wyciągamy wniosków z historii 2 WŚ? Kto wygrał 2 WŚ? obóz państw silnych ekonomicznie,który potrafił wyprodukować dużo wręcz masowo odpowiedniej broni. Niemcy w broni pancernej byli mistrzami,ale co z tego skoro Rosjanie w tej materii nakryli ich tymi T-34 różnej wersji.Przecież i z dronami powinna być zastosowana ta sama zasada. i po co te gardłowanie?

    1. Sorien

      O to to to widzę że czasem się trafi tutaj ktoś logicznie myślący. Większość tutaj na tym forum uważa że to co mówisz to było kiedyś teraz to technologia wygrywa .... Zapominają tylko że by wygrywała technologia to też musi być jej bardzo dużą ilość....

  4. DIM1

    Drony małe, tanie, ze zrobotyzowanej, „chińskiej” produkcji. Długości serii produkcyjnej jak modelu telefonu komórkowego. Wyposażone w pojemny podajnik, pocisków 9mm i w układy identyfikacji np. twarzy ludzkiej. Tej samej, a nie wyższej klasy, jak układy i programy od dawna stosowane są w aparatach fotograficznych taniego smartfona, np. Samsung. Mogą wyeliminować nawet setki tysięcy żołnierzy, w ciągu jednego dnia. Liczne roje, zdesantowane w dobrze dobranych miejscach, z dowolnego środka przenoszenia albo np. wystartowane z przygotowanych wcześniej kryjówek - Nie mamy opracowanej obrony, na taką ewentualność. Technicznie realną już dziś. A ściśle w kwestii tematyki artykułu: Oczywiście potrzebne są powszechnie stosowane, rozstawione na budynkach działka laserowe. Laserowe, a raczej nie inne bronie elektromagnetyczne. Te wywołać by mogły gigantyczne straty uboczne, we własnej infrastrukturze informatycznej

    1. Ikarium

      W tej bajce brakuje tylko smoków.

    2. DIM1

      Wszystkie, bez wyjątku, elementy takiego systemu już istnieją. Wystarczy złożyć je razem. I zamówić w przemyśle. Chińskim oczywiście - wszak to Chińczycy są specjalistami, także od smoków.

    3. skition

      Ktoś się tam za dużo naoglądał Gwiezdnych Wojen ...Laser to bałach..Wystarczy ,że albedo zbliży się do jedności to można stosować laser o niewyobrażalnej wręcz mocy a i tak nic z tego... Tak po prostu działa ................................lustro...są też takie niuanse jak częstość rezonansowa plazmy elektronowej...i inne nowinki techniczne...a nawet pogoda...Zwykły śnieg ma albedo zbliżające się do 100% , chmury stratusy i inne takie.....Nie ma to jak solidny kawał metalu w rozrzucie tzw. gęstość ognia czyli Zwykły Gatling12,7 mm o szybkostrzelności 3,600 pocisków na minutę..czyli 60 na sekundę ....Jak tyle stali walnie w punkt to przewróci konia do góry kopytami wraz z wozem...Laser niezależnie jakiej byłby mocy przy wykorzystaniu lustra jest nic nie wart..to taki taniec pingwina na szkle.....no ale wtedy wracamy ...do starej dobrej taczanki czyli WLKM na pickupie..

  5. Sorien

    Na papierze armia Korei południowej jest technologicznie bardzo zaawansowana .... Na papierze bo w realu tak samo podchodzili do tematu wojny jak Europa .... Czyli np Niemcy leopard jeden z najnowocześniejszych czołgów świata - zgadza się w czym problem ? W ilości.... Ich pojazdy pancerne puma to sam problem też ilość (ale trudno oczekiwać by było tego tysiące jak za sztukę 17 mln Euro...) . W Korei mają dobre uzbrojenia ale w katalogu ich siła bojowa nie jest mocna bo mają wszystkiego mało co ilością nadrabia Korea Północna

  6. Eee tam

    Ciekawe czy jeszcze cała zbrojeniówka świata będzie jeszcze bardzo długo dumała nad prostymi tanimi i masowymi dronami myśliwskimi uzbrojonymi w jeden lekki KaeN?!

    1. wert

      powiedz to naszym producentom. Mało i drogo to ich dewiza. Do tego raczej kiepścizna. Zobacz jak kacapy lansują Lanceta kasującego Kraby. Widące "producenty" mieli wystarczająco chyba czasu na opracowanie choćby qwadrokoptera z np rewolwerowym zasobnikiem granatów 60mm czy nawet 82 mm. Po co się męczyć jak się zrobi PR i wciśnie Warmate w cenie z kosmosu

    2. Vixa

      Faktycznie ciekawe. Najbardziej ciekawi mnie w tym wszystkim ględzenie o kaemie na dronie w sytuacji (kolejnej, kilka lat temu Izraelczycy mieli podobną wtopę), GDZIE NAJPIERW ŚMIGŁOWIEC PRÓBOWAŁ ZESTRZELIĆ TEGO DRONA UŻYWAJĄC DZIAŁKA POKŁADOWEGO.

    3. Extern.

      Broń strzelecka na dronie jest niepotrzebna, na razie wystarczy wzmocniona konstrukcja i taranowanie.

  7. Zenek2

    To jakiś kabaret. Dobry radar do wykrywania dronów (mamy w Polsce) + armata 30-35mm z amunicją programowalną i żaden dron nie ma szans. Najlepszy stosunek koszt-efekt. Niby proste, a drony wciąż wygrywają, nawet te masakrycznie prymitywne.

    1. Extern.

      Ba żeby to było takie proste. Dron lata sobie gdzie chce i kiedy chce, a artyleria z zasady jest nie mobilna i ma mały zasięg. W dodatku drony potrafią działać w rojach koordynując ze sobą miejsce i czas ataku. Wyraźnie są na wygranej pozycji. Dopiero pojawieni8e się dronów myśliwskich może zrównoważyć tą przewagę.

    2. Chyżwar

      @Extern. Jeżeli chodzi o drony myśliwskie to pierwsze jaskółki już są. Niestety nie u nas. Poza tym, to nie są taniutkie zabawki, więc raczej nie będą wszędzie. Komuchy z północy zastosowali proste i niedrogie drony. To samo robi Iran. Co gorsza Chińczycy wyciągnęli wnioski z wojny a oni w cywilnych dronach się specjalizują. Chiny są w stanie wyprodukować bardzo dużą ilość stosunkowo tanich dronów opartych o posiadane technologie. I nie szkodzi, że te wynalazki będą znacznie gorsze od opartych na technologiach militarnych, bo będzie się liczyła ilość.

    3. papa lebel

      Extern - jest skuteczniejsza metoda. Zniszczyć na ziemi zanim wystartują. Na tym bym się skupił. Leczyć przyczynę a nie chorobę.

  8. Jeremiasz

    Dla tych z południa zawsze bardzo ważne będzie unikanie ryzyka strat w ludności czy to cywilnej czy żołnierzy. Dla reżimów to nie jest żadna bariera, to widać w podejściu Rosji i tak będzie w Korei północnej. Jednak zwalczanie dronów w warunkach wojny a względnego pokoju to różne podejścia (w czasie ataku z głowicą bojową nikt nie będzie się zastanawiał nad skutkami ubocznymi zestrzelenia skoro skutki uderzenia w zaplanowany cel mogą być znacznie poważniejsze). Na teraz dobrze, że mogli je śledzić i dobrze, że będą mieli czas na dopracowane systemu zwalcza

  9. funatparties

    Best solution, set up a BBQ every day at the peace village of the DMZ. Make all the NK soldiers so hungry they defect to the South :D Nobody can resist the smell of BBQ Ribs and Brisket. Let them watch the south living it up with giant Mukbangs every day until they realize the Northern Regime don't care about them at all and causes all their misery.

  10. Bingo

    Mam pytanie do znających polskie MIGi 29. Kilka dni temu USA ogłosiło przekazanie Ukrainie bomb JDAM w następnym pakiecie pomocy. Problem w tym że te bomby nie mogą być zrzucane z samolotów z sowiecką elektroniką. Tymczasem w latach 2011-14 w Polsce zmodernizowano 16 Mig-29 dając im między innymi zachodnie komputery misji MDP. Czy te komputery mogą obsługiwać zrzut JDAM? Czy ma to coś wspólnego z niedawnym zniknięciem Migów z Mińska?

  11. wert

    prosta zasada: tani efektor, tani środek zwalczający. Niedawno żydzi wyrzucili 2 mld dolarów w NISKOKOSZTOWE Tamiry zwalczające wielokrotnie tańsze Kassamy. Widać w MON-ie trzeźwą analizę, skoro zapowiedzieli programowalne 23 mm. Dodatkowo daje to nam możliwość szybkiego wsparcia UKR

    1. SpalicKreml

      Podasz zrodlo tej wiadomosci? Jesliby to byla prawda to bylaby to rewolucyjna zmiana, za piekne by bylo prawdziwe. Ale na sama mysl sie jaram! Wroble, Pilice, Biale i wszystkie inne stalyby sie nagle systemami na miare XXI w.

    2. Vixa

      @spalićsiedliskosyfu: źródło to m. in. pan Płatek z AU "23 mm amunicja rozcalana będzie wdrożona w pierwszym etapie i nie będzie wymagała zmian w konstrukcji armat, natomiast amunicja programowalna jest przewidziana do wprowadzenia w następnym etapie i będzie to wiązało się z modernizacją armat." I to będzie amunicja rozcalana, nie programowalna...

    3. boomer

      Fajnie, tylko że drony mogą też latać powyżej pułapu zwalczania pociskami 23mm. Przydałyby się również lasery, bo te potrafią sięgać wyżej. Są w Polsce firmy, które dysponują wystarczającą technologią. Reszta to kwestia decyzji na szczeblach państwowych.

  12. Jukelo57

    w ogóle to istnieje jakaś broń przeciwko takim małym dronom ?

    1. piter4440

      Pewnie działka kaliber 20 coś mm i wyżynie typu nasz piorun czy stinger. Choć rakiet to trochę szkoda na takie pierdki

    2. skition

      Oczywiście ,że istnieje..https://www.youtube.com/watch?v=UH62VQd6reI&t=2s Testy poligonowe w Ustce systemu zwalczania bezzałogowych statków latających (BSL)... z racji ,że są one VSHORAD wymagałoby to dużego nasycenia WLKM ( wielolufowy karabin maszynowy ) tzw. Gatling.

    3. boomer

      Są np. silne emitery mikrofal, które dają spore szanse na usmażenie elektroniki drona. Są też "działka" laserowe, co pozwala na zwalczanie małym kosztem dronów latających nawet na dużej wysokości. Jest też artyleria lufowa. Technicznie zwalczanie dronów nie jest dużym problemem. Prawdziwy problem leży w zwalczaniu dronów przy ponoszeniu sensownych kosztów. Drony można produkować tanio i w ogromnej liczbie, więc nie ma sensu przeciwstawianie im drogich środków obronnych, bo te siłą rzeczy produkowane sa w ograniczonych ilościach..

  13. Edmund

    Polski przemysł zaprezentował także na defence24.pl gotowe rozwiązanie mobilne (na ciężarówkach) nie tylko na małe drony, ale nawet rój dronów, zawierające radar, efektory rakietowe plus odpowiednie działko/działka, plus dedykowane oprogramowanie z AI. Na co czekamy? To powinien być jeden z priorytetów.

  14. Powiślak

    Również Polska - dzięki MON "zakochaneu" w kosztownych "blyskotkach" zza oceanu niemal kompletnie pozbawiona jest czegokolwiek do walki z dronami. Wg oficjalnych danych MON nie jest zbytnio zainteresowany 35mm Notecią z ABM, a swego czasu głośna SONA nie ma nawet oficjalnie zdefiniowanych wymagań. Na razie MON "pomostowo" zadowala się rozmnozeniem Pilicy, która jednak jako broń antydronowa ze względu na nieefektywnosc jej amunicji jest slabiutka. Kompletnie nic nie słychać o poszukiwaniu czy to laserow, broni EM, czy mikrofalowej. Nie prowadzimy prac nad żadną formą WRE. Zapewne WB Group mogłaby opracować jakieś drony kamikadze, ale... dla kogo? Zatem...MON śpi, jak zawsze!!

    1. wert

      chcesz laserów gdy 3 na 4 dni jest w zachmurzeniu? Jakiej mocy życzysz? 30 kW dobrych na Saharze czy 200-300kW które być MOŻE coś zrobią. Przyleciałeś z kosmosu a tu jest Polska. Opracują programowalną do Pilicy wtedy bedzie można COKOLWIEK porównać. Radwar ma pilniejsze tematy (RADARY) do zrobienia a najpierw muszą ogarnąć przeprowadzkę do Kobyłki

    2. Polak Mały

      Akurat jeśli chodzi o WB to ma w swojej ofercie drony kamikadze i nawet MON je zamówił pod kryptonimem GLADIUS, chociaż moim zdaniem i tak za mało. Poza tym pełna zgoda wydajemy kupę kasy za kosztowne błyskotki na defilady poza polskim przemysłem.

    3. Powiślak

      #Wert. Nie pisz do mnie. Udowadniasz każdym swoim tekstem, nie tylko kompletne niezrozumienie o czym piszę, ale przede wszystkim zaciekłą chęć obniżania zdolności obronnych Polski. Dalsze komentowanie twoich odpowiedzi uważam za zbędne marnowanie prądu.

  15. szczebelek

    Próbowali je zniszczyć czy oddali jedynie 100 strzałów ostrzegawczych, bo napisali o pociskach, ale nie wiemy czy to były rakiety czy może seria z działka pokładowego. Korea Płd. to nie FR by się nie przejmować śmiercią cywila, który został zabity kawałkiem drona.

  16. Wutrzy

    To może zaproponować Korei nasze Pioruny?

    1. Irateas

      Najśmieszniejsze że ostatnio chyba tydzień temu był wywiad z Koreańczykiem który mówił że obronę przeciwlotnicza mają i nie potrzebują/nie są zainteresowani piorunami xD Z tego co pamiętam to chyba byli zainteresowani naszymi radarami. Generalnie to wygląda na to że piorunami powinni się zainteresować. Czy chociażby systemami które mamy do zwalczania dronow+radary. W krótkim czasie okazało się że tego by potrzebowali

  17. Piotr Glownia

    ZM Tarnów stworzył nie tak dawno na licencji 4 lufowego Gatling działka system do walki z małymi dronami samobójcami. WLKM z własną głowicą optyczną. Ta poradzi sobie nawet z dronami z włókien węglowych (produkujemy przemysłowo nawet takie w Polsce?) i tytanu. Zasięg jest mały, bo Gatling to nie karabin wyborowy. A-10 latał wolno i miał Gatling 30 mm za główne uzbrojenie, więc możliwości są. Zasobniki, elektromagnetyczny czy 12,7 mm Gatling z własną głowicą optyczną, dla myśliwców do zwalczania dronów mniejszych od Bayraktarów (myślistwo rosyjskie zestrzeliwało je masowo nad Syrią) nie powinny stwarzać problemu inżynierom.