Technologie

Tureckie S-400 podglądały F-22 i F-35

F-35A ze wzmacniaczami sygnatury radarowej. Fot. USAF/Senior Airman Christopher Quail
F-35A ze wzmacniaczami sygnatury radarowej. Fot. USAF/Senior Airman Christopher Quail

Turcja przetestowała swoje systemy S-400 Triumf jeśli chodzi o jego zdolności do wykrywania amerykańskich samolotów bojowych 5. generacji – poinformował portal BulgarianMilitary. F-35 i F-22 miały być „łowione” w czasie przelotów między Europą a Bliskim Wschodem.

Dwie baterie S-400 miały ponoć okazję namierzenia trzech samolotów, na pewno były wśród nich F-35, a F-22 prawdopodobnie. Namierzane miały być samoloty przelatujące nad Morzem Czarnym i terytorium państwa tureckiego. Ich przeloty miały się odbywać  w odległości 170-200 km od bazy Mürted, na terenie której rozmieszczono obydwie baterie. Loty samolotów musiały być zgłoszone zgodnie z prawem międzynarodowym, tak więc Turcy mogli mieć możliwość zaobserwowania jak wygląda widmo radarowe obydwu konstrukcji na tych odległościach.

Wydaje się jednak, że rewelacje na temat „zdemaskowania” amerykańskich samolotów i zdobycia informacji, za pomocą których S-400 mogłyby wykrywać i zwalczać F-35 i F-22 są przedwczesne. Przede wszystkim dlatego, że - zwłaszcza w czasie przelotów niebojowych - są one zaopatrzone w system nakładek zwiększających ich widmo radarowe, podobnie jak sygnaturę termiczną.

Miało to miejsce chociażby w przypadku F-22 Raptor, który jakoby został wykryty w drodze do Republiki Korei przez chińskie radary. Samolot ten leciał jednak na… pokazy lotnicze i znajdując się w tak podejrzanej strefie z pewnością został wyposażony w odpowiednie wzmacniacze widma, o ile nawet nie w zewnętrzne zbiorniki paliwa. Podobnie było z pewnością przy przelotach w okolicy Turcji od czasu pozyskania przez to państwo systemów S-400 Triumf. Szczególnie, że zgodnie z obecną wiedzą, w odległości 170-200 km maszyny przygotowanej do prawdziwej walki S-400 w ogóle by nie widziały.

Zupełnie inna sytuacja miałaby miejsce, gdyby po zakupie S-400 Turcji nie odmówiono by jej sprzedaży F-35. Wówczas państwo to mogłoby testować namierzanie ich przez Triumfy na różnych odległościach, pułapach i kątach podejścia bez założonych nakładek (czy np. pocisków powietrze-powietrze krótkiego zasięgu podwieszonych pod skrzydłami, które również zwiększają sygnaturę radarową). To dopiero oznaczałoby prawdziwe zagrożenie.

Tymczasem rejestracja kilku przypadkowych przelotów maszyn z niemal na pewno nałożonymi wzmacniaczami sygnału to raczej tania sensacja, czy raczej próba wbicia kolejnego klina pomiędzy Turcję a Stany Zjednoczone przez służby rosyjskie. Tego rodzaju namierzeń mogłyby dokonywać zresztą rosyjskie systemy rozmieszczone np. w Syrii i to potencjalnie z lepszym skutkiem, ponieważ tam przynajmniej Amerykanie występują bardziej "na bojowo" (większa szansa że bez wzmacniaczy sygnału).

Trzeba jednak zaznaczyć, że niezależnie od tego czy prób namierzania samolotów 5. generacji dokonywano, to na pewno prowadzono ćwiczenia, w trakcie których Turcy badali możliwości namierzania przez S-400 własnych myśliwców czyli F-4 Phantom II i… F-16C/D. Jeżeli informacje nt. tych ostatnich przedostaną się do Rosji (a nie ma się co łudzić) będzie to oznaczało działalność szkodliwą dla wielu użytkowników tych samolotów, w tym Polski, USA i innych członków NATO.  

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.