Indie testują rakietotorpedę. Rewolucja w zwalczaniu okrętów podwodnych?

6 października 2020, 11:19
Zrzut ekranu 2020-10-6 o 13.08.34
SMART Fot. DRDO

Indie poinformowały o przeprowadzeniu udanego próby rakietotorpedy określanej akronimem SMART (Supersonic Missile Assisted Release of Torpedo). Chociaż nie jest to pierwsze uzbrojenie wykorzystujące napęd rakietowy do przetransportowania torpedy na dużą odległość w miejsce gdzie może znajdować się nieprzyjacielski okręt podwodny, to zdecydowaną różnice stanowią zakładane parametry nowej broni.

Chodzi przede wszystkim o zasięg na jaki będzie mógł być wystrzeliwany SMART. Ma to być nawet do 650 kilometrów. Przed uderzeniem w wodę pocisk ma uwalniać przenoszony ładunek w postaci torpedy TAL (Torpedo Advanced Light) naprowadzanej akustycznie, dysponującej zasięgiem 16 km, prędkością 33 węzłów i zdolnością operowania (samodzielnego poszukiwania celu) przez sześć minut.

Na czym polega rewolucja? Dotychczas używane rakietotorpedy miały zasięg nie 650 ale zaledwie 20-30 km. W przeciwieństwie do nich wyrzutnie SMART będą mogły być instalowane nie tylko na okrętach, ale nawet na wyrzutniach lądowych (mobilnych bądź stacjonarnych) i razić operujące w okolicy nieprzyjacielskie okręty podwodne jak dotychczas wykrywane przez śmigłowce i samoloty patrolowe. Obecnie te statki powietrzne często przenoszą uzbrojenie torpedowe, co obniża ich zasięg i czas operowania. Tymczasem jeżeli efektor będzie mógł być odpalany z okrętu w okręgu o średnicy 1300 km od grupy okrętów, bądź z lądu w promieniu 650 km od wybrzeża, wówczas obciążenie maszyn dozorujących będzie mniejsza, a co za tym idzie ich możliwości wykrywania celów wzrosną.

Test został przeprowadzony na wodach Zatoki Bengalskiej (odpalenie z leżącej nieopodal brzegu Wyspy Wheelera, obecnie przechrzczoną na Wyspę dr Abdula Kalama) 5 października bieżącego roku. Jest nazywany ważnym kamieniem milowym programu SMART, chociaż nie podano na jaką odległość została wystrzelona eksperymentalna rakietotorpeda.

„Wszystkie cele misji wliczając w to założony zasięg i wysokość lotu, odłączenie osłony nosowej, wypuszczenie torpedy i uwolnienie mechanizmu redukcji wysokości [spadochronu] zostały zrealizowane perfekcyjnie (…) stacje śledzące (radarowe i systemy elektrooptyczne) razem z nadbrzeżnymi stacjami statkami i stacjami telemetrycznymi monitorowały wszystkie te wydarzenia” - brzmi oficjalny komunikat agencji indyjskiego ministerstwa obrony narodowej DRDO (Defense Research and Development Organization)

SMART może się okazać idealną z punktu widzenia Indii bronią defensywną, w obliczu przewagi morskiej Chińskiej Republiki Ludowej, szczególnie jeśli wystąpiłaby ona przeciwko New Delhi wspólnie z marynarką wojenną Pakistanu. Obecnie liczba chińskich okrętów podwodnych wszystkich klas sięga 69 jednostek i nadal rośnie. Podobnie jak licząca obecnie 5 okrętów podwodnych (plus 3 miniaturowe) flota okrętów pakistańskich.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
dim
środa, 7 października 2020, 07:03

Jeszcze ta uwaga - wrogi okręt podwodny zawsze będzie starać się przemknąć w tle, czy cieniu głośnego, neutralnego statku handlowego. Nie wiem na ile i czyje stacjonarne odbiorniki hydroakustyczne to wyłowią ? Ale już tym bardziej nie odważałbym się kierować tam, z daleka, rakietotorpedy. Wielki sens tej broni leży w możliwości zaatakowania wrogiego op natychmiastowo, po wystrzeleniu przezeń pierwszej rakiety. Ale po pierwsze, w Polsce proces decyzyjny, to nie będzie raczej 15 sekund... - a Rosjanie nieprzypadkowo trenują strzelanie całą salwą, zaraz potem zapewne planując zwiać. A po drugie, czy nawet właśnie po pierwsze, po co Rosjanie, dla zaatakowania Polski, odpalać mieliby rakiety spod wody ? Z lasu w OK, czy z pomiędzy budynków szkolnych białoruskiego osiedla mieszkaniowego mają do nas znacznie bliżej, taniej i także znacznie większe liczby, możliwych do odpalenia rakiet. A ryzykują tylko ciężarówkę z wyrzutnią. Czy może nawet poświęcą samą wyrzutnię, a bez ciężarówki. Może i w cywilnym kontenerze, którego ściany nagle rozłożą się, potem zamkną spowrotem... Wszystko to są znacznie prostsze, tańsze i łatwiej dostępne rozwiązania, niż boomer na Bałtyku.

Anonim
wtorek, 6 października 2020, 23:49

Czemu na takich rakietach nikt nigdy nie umieścił małej kamery która by przesyłała obraz od razu do jakiegoś laptopa dzięki czemu ludzie mogliby zobaczyć na własne oczy, że rakieta trafia w cel oddalony o 650 km ?

dim
środa, 7 października 2020, 09:16

- Na ostatnim odebranym zdjęciu, zobaczyłbyś tylko rakietę, zbliżającą się do powierzchni oceanu. Spod wody raczej nic już nie dotrze.

dim
wtorek, 6 października 2020, 20:15

I w ten sposób ten polski kieł podwodny, kupiony za kilka miliardów, zdąży wystrzelić jedną czy dwie, no niechby cztery rakiety, o parametrach może Tomahawka, a może i nie... I już go nie będzie. Inna wersja mojej opozycji wobec tak bezsensownego wydatku (z punktu widzenia obrony np. Warszawy, od strony Brześcia czy Białegostoku) - inna wersja jest ta, że Chińczycy też mogą nie kłamać. I wkrótce faktycznie mogą mieć w użyciu lidar, prześwietlający głębinę morską, do głębokości 500 metrów. A w każdym razie do dna Bałtyku to już na pewno. A Rosja zarówno z Indiami, jak i z Indiami pozostaje w dobrej komitywie i nie będzie mieć problemu z zaopatrzeniem się w takie bronie u nich, na wypadek gdyby nie wychodziła jej konstrukcja własnych. Zapewne metodą barteru (handel wymienny - broń, za broń). Zaraz jakiś dziwny człowiek, co to nigdy nie widział ani poglądowej mapy, ani mapy dna Morza Egejskiego, zupełnie różnego od południowo-wschodniego Bałtyku... zaraz mnie tu taki bloger zapyta "A po co Grecji okręty podwodne ?". A ja nawet nie będę odpowiadać. Pewnie stchórzę :)

AndyP
środa, 7 października 2020, 08:31

To ja zapytam, a po co Rosji okręty (w tym podwodne) skoro może mieć "takie bronie"??

dim
środa, 7 października 2020, 09:14

Aby napaść na Polskę, Rosja na pewno nie potrzebuje op. Natomiast temat artykułu znajdzie się teraz w intensywnym rozwoju - wyścigu technologii obserwacyjnych całej powierzchni morza. Takie rakietotorpedy przenoszone będą też przez dyżurne samoloty, operujące znacznie dalej od zasięgu samej rakiety, czy bliżej miejsca wykrycia, czy ujawnienia się op, przez odpalenie spod wody rakiety. Można zgadywać, czy następne nie będą rakiety unoszące się w toni wodnej, aż op oddali się, a dopiero potem odpalające się w przestrzeń ponad wodą ? Oj, nie doczekają się prędko własnych łazienek, ciepłej wody i toalet co biedniejsze rosyjskie rodziny :) Ani indyjskie...

Jan
środa, 7 października 2020, 10:45

ale rakietotorped nie wymyśliły Indie w 2020 r. To broń znana od dziesięcioleci. Znana jest też podwodniakom na całym świecie, więc nic nowego...

dim
środa, 7 października 2020, 12:59

Nowa jest absolutnie radykalna zmiana zasięgu. Dawniej musiałeś startować samolot, czy śmigłowiec, ten po pół, czy nawet dopiero całej godzinie od alarmu osiągnąłby miejsce odpalenia wrogiej rakiety... Wkrótce start rakiety pościgowej następować będzie niemal automatycznie, a na miejscu będzie typowo po paru minutach. Rozumiem, że wkrótce będzie to bardzo szybka rakieta, powolne nie miałyby sensu. Druga możliwość to ta, że okręt podwodny zaobserwowany zostanie przez cokolwiek (choćby dron obserwacyjny, unoszący się nad akwenem bardzo długo), a ciężka rakietotorpeda odpalona zostanie z odległego o setki kilometrów miejsca. Rewolucja w taktyce tak czy owak. Fachowcy zwalczania op pewnie powiedzieliby tu więcej, gdyby tylko wolno im było pisać :)

Davien
wtorek, 6 października 2020, 23:42

Wystrzeli je sobie spokojnie i popłynie dalej bo nie wykyjesz z brzegu miejsca odpalenia rakeit.

dim
środa, 7 października 2020, 09:10

Radar, satelita, dron obserwacyjny nie wskażą ? Ale patrz i mój komentarz wyżej "09:03"

ito
sobota, 17 października 2020, 18:28

Kojarzysz ile czasu szukano miejsca zatonięcia ARA San Juan? No to właśnie tyle warte są radary, satelity czy drony obserwacyjne jeśli chodzi o szukanie OP. Dlaczegoś stosuje się jednorazowe boje akustyczne, detektory anomalii magnetycznych i inną magię. Zanim rakietotorpeda doleci na te 650 km minie kilkadziesiąt minut. Nawet jeśli samolot/śmigłowiec wykryje OP to przez ten czas może go parę razy zgubić, a OP może się oddalić od miejsca wykrycia o dobre 10 mil. Wobec powyższego raczej nie widzę przenoszenia pocisku z platformy poszukiwawczej na bardo odległą platformę ogniową.

Davien
środa, 7 października 2020, 10:51

Nie, nie wskaża:) I dron musiałby być bezposrednio nad OP i w zasięgu własnej komunikacji.Satelit na Bałtykiem nie ma, radar nie widzi poza horyzontem radiolokacyjnym. Masz jeszcze coś do dodania.

dim
środa, 7 października 2020, 13:05

Przeciętny "zasięg własnej komunikacji" to 100 km. A dalej, jako że dronów będzie znacznie więcej, rodzaj komórkowej retransmisji ich raportów, poprzez inne drony lub/i dodatkowo specjalistyczne, bardzo wysoko unoszące się retransmitery, satelity itp. Komórkowa retransmisja działa już praktycznie i standardowo, od ponad 20-lecia, w cywilu, np. w zaawansowanych systemach alarmowych (security). Dron może też mieć zainstalowany radar, z własną analizą wyników. Chodzi o pokonanie sprzeczności, pomiędzy ciężarem sprzętu obserwacyjnego, a ciężarem broni przeciwpodwodnej. Czyli teraz dron może być już nieuzbrojony, za to ekstra wyposażony obserwacyjnie. Amerykanie zamierzają wkrótce stacjonować na stałe w Souda, na Krecie, cały taki śmigłowcowiec z mnóstwem dronów - śmigłowców i nie wiem co w nich będzie latać. Ale zawartość obciążenia można przecież zmieniać, na pewno jest modułowa.

Niuniu
wtorek, 6 października 2020, 15:33

Faktycznie rewelacja szczególnie dla Państw z kiepską flotą. Co to za rakieta nośna? Może jakieś parametry? Wielkość, ciężar, szybkość lotu? Czy to specjalne nowe opracowanie czy adaptacja starej rakiety?

Dalej patrzący
wtorek, 6 października 2020, 15:07

Akurat na ograniczony Bałtyk. Oczywiście po sieciocentrycznym wpięciu dronów podwodnych czy nawodnych do funkcji wykrywania/pozycjonowania OP. Na jednostki nawodne zresztą też.

Chlup!
wtorek, 6 października 2020, 14:28

Rosja już żadnej broni do Chin nie sprzedaje bo Chińczycy od dawna mają swoją już lepszą za to Rosja sprzedaje broń do Indii które blisko trzymają też z USA także panu Putinowi geopolityczny kajak odbija od nadbrzeża a on jedną nogą w kajaku a drugą na molo...

Fanklub Daviena
wtorek, 6 października 2020, 18:41

Dlatego wg chińskich pilotów najlepszym chińskim myśliwcem jest Su-35 a nie J-20... :)

hahaha
środa, 7 października 2020, 08:40

A gdzie o tym opowiadają? W wywiadach dla Sputnika?

Pewnie
środa, 7 października 2020, 01:47

Dlatego że dostali na nich lanie od Grippenów na ćwiczeniach?

rED
wtorek, 6 października 2020, 23:34

Ilu ich znasz?

chateaux
wtorek, 6 października 2020, 14:13

Słaba strona tego rozwiazania pozostaje rozpoznanie, wykrywanie celów. Szukanie na ślepo przez samolot lub smigłowiec zanurzonego niemal bezgłośnego okretu podwodnego to szukanie igły w stogu siana. Najwiekszą szanse na znalezienie wrogiego U-Boota ma własny okret podwodny, z sonarami pasywnymi o zasięgu na falch niskich czestotliwosci (długich), sięgającym setek a w sprzyjajacych warunkach nawet tysięcy kilometrów. Tymczasem jak innymi srodkami wykryć wrogi okręt podwodny w odległości 650 km? Przypomina to polski problem z NSMami. Cieszyliśmy się nabyciem pocisków o zasięgu 180 km, tymczasem nasze mozliwosci wykrycia i śledzenia celów, ograniczają się do 50 km.

dim
środa, 7 października 2020, 04:03

Po wystrzeleniu spod wody pierwszej rakiety, ten op podany masz jak na tarczy strzeliniczej.

Pim
wtorek, 6 października 2020, 22:01

Realnie rzecz biorąc gęsta sieć zlokalizowanych na dnie czujników. Wtedy możliwy jest namiar i wysłanie "tam" rakietotorpedy zamiast samolotu patrolowego z torpedami. Bez takiego systemu sonarowego, rozwiązanie na papierze groźne a w realu o małej wartości.

dim
środa, 7 października 2020, 09:21

Analizujesz echa... na powierzchni płynie właśnie duży statek handlowy, zastanawiasz się, czy aby bardzo słabe sygnały pod nim (jeśli w ogóle wtedy słyszalne), nie pochodzą od wrogiego op ? I co ? Wyślesz tam rakieto-torpedę ? A ta w kogo trafi ? A nawet jeśli, to czy na miejscu przeciwnika nie użyłbyś napiero kilkakrotnie drona ? - symulatora ech prawdziwego op ? Kilka razy trafiony tylko statek handlowy, państwa neutralnego i więcej nikt nie wyśle już takiej torpedo-rakiety, w sytuacji podobnych podejrzeń. I dla op droga wolna !

Davien
środa, 7 października 2020, 10:53

Dim i przy dennych czujnikach bez kłopotu wyłapiesz OP, to nei IIWŚ:) A rakietotorpeda trafi bez problemu w OP, wystarczy że nie będzie sledziłą celów na powierzchni:)

dim
środa, 7 października 2020, 13:14

Thales ma system, "możliwe że" zamontowany także na greckich nowych op, dzięki któremu op bez problemu widzi syntetyczny obraz radarowy, oparty mi.in. o obserwacje przypadkowo tamtędy przelatujących F-16, dokładny, cyfrowy obraz ważnych spraw na powierzchni morza i nad nią. Jest więc alarm o nadlatującej rakieto-torpedzie. Jeśli jest jak mówisz, op zwyczajnie wynurza się wtedy na powierzchnię... - to co robimy to dyskusja. Wskazuję w niej, że rakieto-torpedy o dużym zasięgu (czyli wystrzeliwane także spoza aktualnego teatru wydarzeń) radykalnie zmieniają taktyczny obraz sytuacji. Ale że jeśli ktoś szybko przystosowuje się do nowych warunków, gra trwa dalej. No a gdy ktoś na to ogłasza diaaaaallllllllllooooog techniczny, jeden - drugi... - ten będzie oczywiście tylko mógł potem wysłać ludzi "z honorem na dno".

chateaux
środa, 7 października 2020, 02:57

Miałeś napisać realnie. Realne jest to co jest w praktyce możliwe do zrealizowania.

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 17:55

1. Rakiety NSM mają wg. danych producenta zasięg skuteczny do 220km. Z jakiegoś powodu dyletantom z MON zależy by zredukować go do odległ. horyzontu radiolokacji brzegowej. 2. Bogate kraje stać na instalowanie setek/tysięcy podwodnych stacji pasywnego dozoru hydroakustycznego głównych tras potencjalnie wrogich OP. Takie bariery z podwodnych boi potrafią podawać z dużą dokładnością namiary płynącego w zanurzeniu OP. Dotychczas wysyłano samoloty lub śmigłowce ZOP, co zajmowało kupę czasu. Teraz wystarczyć będzie odpalenie kilku rakiet-nosicieli torped ZOP w rejon stwierdzonej trasy/kursu OP. Myślę że dla NATO nie jest np. problemem instalacja kilkudziesięciu takich boi między wybrzeżem Estonii i Finlandii zamykając całkowicie wyjście OP floty bałtyckiej z Petersburga.

chateaux
środa, 7 października 2020, 03:01

Jedynym takim "bogatym krajem" były Stany Zjendoczone, które rozmiesciły system SOSUS w trakcie zimnej wojny, ktory po jej zakonczeniu został zdegradowany w szczątkowej postaci, do roli głównie narzedzia naukowego, służącego przede wszystkim badaniom naukowym. Pomijając finasnową stronę takiego rozwiązania, jak chcesz w sposób przez nikogo nie zauwazony niepostrzeżenie rozmiescic taka siec na Bałtyku?

Marek1
środa, 7 października 2020, 09:48

Normalnie i całkiem jawnie pod pozorem prac hydrologicznych w strefach wyłączności ekonomicznej Estonii i Finlandii. Kilkanaście sztuk dennych boi można również zakotwiczyć na wąskim pasie wód międzynarodowych pomiędzy w/w strefami. Koszty w porównaniu z budżetem NATO byłyby marginalne.

Davien
środa, 7 października 2020, 10:54

Finlandia pierwsza pogoni te twoje"badania hydrologiczne".

Bursztyn
wtorek, 6 października 2020, 14:04

Bzdury hinduskie jak zwykle SLWT naprowadzane cyfrowo Idealne na zatokę bengalską i blokowanie floty Pakistanu Lekkie torpedy SAABA super na zasolony akwen morski

Tweets Defence24