Reklama

Bezzałogowy śmigłowiec ze Świdnika wspiera specjalsów na morzu

21 lutego 2020, 12:31
Grottaglie IMG-20191122-WA0002
SW-4 Solo i AW Hero Fot. Leonardo

Bezzałogowy śmigłowiec SW-4 Solo, będący wspólnym dziełem Leonardo Helicopters i PZL Świdnik, wziął udział w demonstracji obejmującej działania w środowisku morskim, w tym współpracę z fregatą FREMM i z siłami specjalnymi. Pokaz odbył się w ramach finansowanego przez Unię Europejską programu OCEAN 2020.

Pod koniec listopada ubiegłego roku odbyła się pierwsza szeroko zakrojona demonstracja efektów pracy konsorcjum OCEAN2020 mającego na celu zwiększenie świadomości sytuacyjnej marynarek wojennych przy użyciu najnowszych zdobyczy techniki w tym satelitarnych i bezzałogowych aparatów latających. Ćwiczenia odbyły się w Zatoce Tarenckiej, a udział w nich wziął między innymi śmigłowiec bezzałogowy/opcjonalnie pilotowany SW-4 Solo, będący wspólnym opracowaniem Leonardo Helicopters i wchodzących w skład grupy zakładów PZL Świdnik.

W ćwiczeniu przeprowadzonym 20 i 21 listopada wzięło udział pięć okrętów (włoskie fregaty Martinengo i Fasan, hiszpańska fregata Santa Maria, grecka fregata Lemnos i francuski zaopatrzeniowiec Var), 9 typów morskich i powietrznych systemów bezzałogowych (SW-4 Solo, AW Hero, OPAS BK180-ISP, Pelicano, SEAD-23, SeaRider, Inspector, Seascan i l’AUV A9), pięć satelitów (COSMO-SkyMed, ATHENA FIDUS, HELLAS, SYRACUSE oraz INMARSAT), dwie naziemne sieci komunikacji, cztery narodowe centra operacji morskich (w Rzymie, Kartagenie, Atanach i Lizbonie) i znajdujący się w Brukseli prototyp europejskiego centrum operacyjnego.

image
Okręty biorące udział w demonstracji w Zatoce Tarenckiej. Fot. Leonardo

Jak podaje Leonardo, celem demonstracji było zaprezentowanie jak systemy bezzałogowe mogą pomóc w zwiększeniu świadomości sytuacyjnej na morzu, przyczyniając się do zwiększenia integracji i interoperacyjności wszystkich uczestników operacji morskiej. Przedsięwzięcie było prowadzone pod przewodnictwem włoskiej marynarki wojennej. W ciągu dwóch dni przeprowadzono dwa scenariusze. Pierwszy polegał na zatrzymaniu „zagrażającego bezpieczeństwu” statku. Drugi na przechwyceniu jednostki stawiającej miny na akwenie, w którym ma zostać przeprowadzona operacja desantowa.

W czasie tych działań bezzałogowy SW-4 Solo był zaopatrzony w radiolokator Leonardo Osprey 30 i głowicę optoelektroniczną Goshawk II firmy Hensold z 15-calową kamerą światła dziennego i termowizyjną. Śmigłowiec działał zintegrowany z systemem dowodzenia fregaty typu FREMM Martinengo i był sterowany z jej pokładu. Maszyna wykonała w ten sposób cztery misje. M.in. wykrywała, identyfikowała i klasyfikowała podejrzane jednostki na morzu. W tych działaniach radiolokator służył do wykrycia i identyfikacji celów, a głowica z sensorami optycznymi do identyfikacji i automatycznego śledzenia.

SW-4 wspierał też żołnierzy sił specjalnych w czasie abordażu dzieląc się informacjami ze swoich sensorów z przewożącymi ich środkami transportowymi: łodzią klasy RHIB i śmigłowcem NH90.

image
Zobrazowanie dokonane przy pomocy Tactical Situation Digital Table Fot. Leonardo

Leonardo testował tez mniejszy bezzałogowiec ze swojej stajni: AW Hero i zbierający informacje i dokonujący ich fuzji system Tactical Situation Digital Table (TSDT).

W konsorcjum OCEAN2020 znajdują się obecnie 42 firmy i instytucje badawcze z 15 państw europejskich. W program zaangażowane są też ministerstwa obrony Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Litwy. Kolejna demonstracja ma zostać przeprowadzona na Bałtyku w roku 2020. Program OCEAN 2000 realizowany jest w ramach Działań Przygotowawczych w Zakresie Badań Obronnych i finansowany przez Unię Europejską. Celem projektu jest rozbudowa potencjału bezzałogowych platform powietrznych,  nawodnych oraz podwodnych w prowadzeniu rozpoznania i nadzoru akwenów morskich znajdujących się na wodach terytorialnych Unii Europejskiej. Polski przemysł zbrojeniowy, obok SW-4 Solo, reprezentuje w tym projekcie także będący członkiem konsorcjum i należący do PGZ OBR CTM.

Śmigłowiec bezzałogowy SW-4 Solo (RUAS/OPH – Śmigłowcowy Bezzałogowy System Powietrzny/Opcjonalnie Pilotowany Śmigłowiec) został opracowany wspólnie przez Leonardo Helicopters oraz należący do grupy PZL Świdnik. Podstawą dla tego systemu jest polski śmigłowiec SW-4, produkowany w Świdniku i używany m.in. w Wojsku Polskim.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
Zipo
sobota, 22 lutego 2020, 16:56

Marzy mi się taki sprzęt w służbach ciwilny. Wspaniale było by go widzieć w misjach ratowniczy

michalspajder
sobota, 22 lutego 2020, 13:25

Niezle. Mam nadzieje, ze na testy na Morzu Baltyckim oddelegujemy ORP Slazak. Przyda sie nareszcie do czegos. A co do SW4, trzeba sie zastanowic, czy z powodu braku smiglowcow pokladowych nie utrzymywac conajmniej dwie sztuki SW4 Solo na pokladzie, jeden do rozpoznania powietrznego badz podwodnego (wyposazenie mozna zamieniac), a drugi do przenoszenia MU90 Impact lub JSM (ktore trzeba by bylo zakupic) do niszczenia potencjalnych celi. Skoro teoretycznie poklad tego okretu jest w stanie udzwignac NH90, to dlaczego nie dwa-trzy SW4 Solo? Pytanie jest jednak, jak z przestrzenia, skladaniem lopat wirnika itp. Z checia czekam na komentarze, bo przyznaje, ze np. co do wymiarow pokladu lotniczego na Slazaku nie mam zadnej wiedzy.Wiem, ze wagowo jest w stanie przyjac 3 SW4 Solo, ale przestrzennie, nie ma pojecia. Oczywiscie, zdaje sobie tez sprawe, ze trzeba by bylo wypracowac jakis system zabezpieczenia tych smiglowcow przed warunkami srodowiska morskiego, bo hangaru przeciez nie ma.

niuk
sobota, 22 lutego 2020, 14:57

Właśnie brak hangaru jest jedna z bolączek ORP "Ślązak", więc stałe przydzielenie śmigłowca wielkości SW-4 Solo nie ma większego sensu. Przypuszczam, że na lądowisku można by jednak zainstalować opcjonalny kontener zadaniowy z maszynami pokroju AW Hero. W czasie misji patrolowych (a takie obecnie ten okręt może wypełniać zadania), takie drony rozpoznawcze mogły by być przydatne. Przy odpowiednio zaplanowanej łączności mógłby też wskazywać cele dla NDR. Nasi wojskowi mogą zasięgnąć języka u Niemców o ich doświadczenia z K130 i bazującymi na nich Camcopter S-100.

michalspajder
sobota, 22 lutego 2020, 23:50

Dobry pomysl. Mam nadzieje, ze nasi wojskowi zechca sie kopnac do Niemcow po porade co do S100. O lacznosc akurat sie nie martwie,mamy specjalistow z kilku firm, tak prywatnych, jak i panstwowych, ktorzy sa w stanie ten problem rozwiazac. IT i lacznosc na szczescie sa w Polsce rozwiniete na dobrym poziomie.

Marek
sobota, 22 lutego 2020, 09:55

Mam nadzieję , że Polacy nie projektowali wyłącznie pięciu "śròbek" do tego urządzenia. To, że mamy znakomitych inżynieròw to fakt ale innym faktem jest ròwnież to, że duża część tych kreatywnych spełnia się za granicą; są również widoczni wyraźnie w przemyśle zbrojeniowym. Gdyby tylko kierowali się zarobkami byłoby w miarę okay , ale tak nie jest . W RP będąc kreatywnym trudno jest pracować , szczególnie pod nadzorem "państwowym" . Choć zmienia się to in plus w ostatnim czasie ale tak wolno , że .... W Polsce cieszymy się z tego co w innych krajach nasi "techniczni" robią z rozmachem i od lat.....

eytu
sobota, 22 lutego 2020, 00:51

Fajnie:) , Pytanie czy w warunkach bojowych taki sterowany smiglowiec nie zostanie przejety przez wroga? Może trzeba dodać do niego opcję wylączenia sterowania za pomocą jakiejś sekwencji komend ( w razie zaobserwowanej próby przejęcia przez wrogą radiostację ) i powrót autonomiczny do wspolrzednych początkowych .

Skynet
piątek, 21 lutego 2020, 21:54

To chyba Leonardo skorzystało z taniej siły roboczej. Kto takie głupoty teraz robi ?????

Analityk inż. MAZUR
piątek, 21 lutego 2020, 19:40

Ale Wojmił wymyśliłeś, Mesko produkuje po uważaniu. Są na etapie Pancerfausta i to tyle. A co do dronów to nie nowość, w 1990 w Politechnice Rzeszowskiej zostało opracowanych kilka dronów jak Falco XP identyczny wygąd w Katedrze Profesora Oczosia Rektora PR i co. Sam robiłem napęd i gdzie polska produkcja? Był opracowany napęd do śmigłowca Valkiria w WSK PZL Rzeszów i co jest w Świdniku, do us rania produkowali MI-2 a przy awarii turbiny spadały na załogę. Leonardo przejął rosyjski rynek bo Świdnik produkował Mi2 z 1950 roku, a Rosjanie chcieli Valkirię do Mi 29. Innowacje w Polskim przemyśle to jaja.

Zawisza_Zielony
piątek, 21 lutego 2020, 16:36

Polski to on był do czasu prywatyzacji.

12345
piątek, 21 lutego 2020, 19:51

Prywatne działa 100 razy lepiej niż państwowe - patrz WB electronics vs PGZ.

AZIA
piątek, 21 lutego 2020, 22:46

WB ma Polski kapitał i po części państwowy. A w PZL Świdnik 100% włoski. Po to kupili by na nim zarobić i nic po za tym. Pisiory chciały wykupić część udziałów ale widocznie nic z tego im nie wyszło.

Wojmił
piątek, 21 lutego 2020, 16:28

Obok małe śmigłowce bezzałogowe drony... na przełomie wieków Koziej mówił: ok... nie zbudujemy dużych samolotów zajmijmy się dronami i amunicją zaawansowaną i precyzyjną.... tą z lufy jak i rakietową... na to nas było stać i mieliśmy kadry aby to zrobić... nie... jak zwykle wielkie plany na papierze i nic się nie działo.. małe kraje jak austria, izrael zarabiają krocie na dronach, norwegia na amunicji... też mogliśmy ale nie.... nikt nie pomyślał, aby zająć się małymi rzeczami na jakie nas stać a nie dumać i planować wielkie projekty... austriacy swoich camcopterów sprzedali już krocie... naszych SW-4 poszło kilkanaście... a z wielkich planów innych został tylko wydrukowany papier... zarobił na nim producent drukarek i tuszów... i dziś nadal tak jest... dalej ten błąd... bredzą o zrobieniu światowego poziomu BWP czy czołgu ale amunicja do niego będzie stara... kupują drony za granicą bo sami nie mają.... rakiety? błagam... jeden grom i piorun i zaraz tak urośli, że koniec... a spike produkowany w polsce dymi... pirat się wlecze i ciągnie.... nic nawet drobnych projektów nie potrafią zrobić ani nie ma woli... lepiej zrobiłby nas przemysł coś mniejszego w większej liczbie i dobrze niż bredził zaraz o masowej produkcji super BWP i super czołgów...

Dar 12
piątek, 21 lutego 2020, 16:22

Przyszłość to drony , czy na morzu i lądzie zwiadowcy jak i uzbrojone ptaki do walki .

Analityk inż. MAZUR
piątek, 21 lutego 2020, 15:21

A Prezes Firmy Leonardo wie co to był system Valkiria, kiedyś opracowywałem ten system w Wujem Wernherem von Braun. System analizowany dla Świdnik, ale Świdnik miał inne priorytety. To może w skrócie, Valkiria jest to system ratujący pilotów i załogę śmigłowca, jest to zespół napędowy składający się z: SPŻ - System Podtrzymania Życia - Śmigłowiec spadający z kilku kilometrów potrafi ochronić pilotów i załogę i nikt nie zginie przy uderzeniu w ziemie spadając z 2 km i nie jest to rotacja. RSC system umożliwiający odlot z nad morza, pola walki , po uszkodzeniu turbin RSC przez 20 minut utrzymuje śmigłowiec w powietrzu i jak ląd jest w zasięgu to ląduje klasycznie. MAST 48 bar turbina o sprawności do 58%, o małej masie i kosztach produkcji. Cały system - moduł napędowy Valkiria jest z 1974 do 1990 roku, w WSK PZL Rzeszów byłem Kierownikiem wydziału AGS3. Tak że takie zabawki jak na obrazku to genialne jak na Świdnik, to może jeszcze latawce i dmuchawce?

Skynet
piątek, 21 lutego 2020, 21:57

Ma Pan całkowitą racje ale to nie ten kraj. Tu nie ma nikogo mądrego poza Macierewiczem !!!

Paweł P.
piątek, 21 lutego 2020, 14:01

No i dobrze, tylko ten Windows – booli.

LAIK
piątek, 21 lutego 2020, 13:54

Bo jeśli coś jest państwowr i dobrze funkcjonuje to trzeba to najpierw ugnoić żeby przynosiło straty i sprzedać.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama