Siły zbrojne

Turecka baza NATO otwarta dla rosyjskich samolotów? Niejednoznaczna postawa USA

Amerykański samolot F-15 lądujący w bazie Incirlik – fot. USAF
Amerykański samolot F-15 lądujący w bazie Incirlik – fot. USAF

Premier turecki zadeklarował, że jeżeli będzie taka potrzeba to pozwoli Rosjanom na korzystanie z bazy lotniczej Incirlik. W tej samej bazie stacjonują również samoloty NATO oraz znajduje się skład amerykańskich bomb atomowych.

Zgodnie z informacją ujawnioną przez rosyjskiego senatora Igora Morozowa „pozostaje tylko dojść do porozumienia z Erdoganem, by naszą podstawową bazą lotniczą stała się baza NATO w Incirlik”. Turecki premier zaznaczył jednak, że Moskwa nie złożyła wcześniej wniosku o użycie bazy Incirlik, a jego deklaracje - obok dążenia do rozszerzenia współpracy z Rosją - mogą stanowić grę dyplomatyczną.

Rosja zawarła wcześniej podobną umowę z Iranem. Dzięki temu rosyjskie samoloty bombowe Tu-22 i Su-34 mogły korzystać z irańskiego lotniska wojskowego Hamedan i stamtąd startować do bombardowania sił opozycyjnych do syryjskiego prezydenta Asada.

Ewentualna zgoda Turcji mogłaby spowodować zamieszanie ponieważ Incirlik jest również miejscem gdzie stacjonują siły lotnicze NATO i gdzie są zmagazynowane bomby jądrowe NATO. A przecież Pakt Północnoatlantycki zwiesił w 2014 r. wszelką współpracę cywilną i wojskową z Federacją Rosyjską w reakcji na aneksję Krymu. I ta decyzja została podpisana również przez rząd turecki.

Nie jest jasne, czy formalnie Rosja potrzebowałaby zgody NATO, czy jedynie Turcji, na korzystanie z bazy Incirlik. Samo deklarowanie otwartości dla Moskwy przez Turcję - nawet jeśli to propagandowa gra dyplomatyczna - jest jednak wyraźnym, nieprzyjaznym sygnałem wobec Sojuszu.

Tymczasem pierwsze zgrzyty na linii turecko - amerykańskiej nastąpiły o wiele wcześniej, gdy Amerykanie chcieli pomóc syryjskim Kurdom. Milicja kurdyjska okazała się bowiem dla nich najlepszym i najskuteczniejszym sojusznikiem w walce z islamistami z Daesh. Jednak Turcy klasyfikują większość organizacji kurdyjskich jako terrorystyczne i atakowali je, również na terytorium Syrii.

Zamieszenie to pogłębiło się jeszcze bardziej w momencie, gdy siły zbrojne Turcji rozpoczęły ofensywę na terytorium Syrii. Amerykanie zadecydowali się bowiem, że pomogą armii tureckiej i wysłali samoloty bojowe w rejon miasta Dżarabulus. Potwierdził to rzecznik Pentagonu Adrian Rankine-Galloway, który stwierdził, że amerykańskie lotnictwo będzie wspierało działania armii Turcji oraz sił opozycji syryjskiej w walce z Daesh. Co więcej, dyskutuje się również nad użyciem samolotów pozostałych członków koalicji.

25 sierpnia w mieście Dżarabulus na północy Syrii doszło do krótkich starć pomiędzy rebeliantami wspieranymi przez Turków a siłami kurdyjskimi (SDF). Stany Zjednoczone pomagają więc dwóm przeciwstawnym stronom w konflikcie, aczkolwiek apelują do Kurdów o wycofanie się na wschodni brzeg Eufratu, co jest warunkiem otrzymania wsparcia.

Jeżeli do Incirlik przylecieliby Rosjanie, którzy walczą z każdymi siłami będącymi w opozycji do prezydenta Syrii Asada może się okazać, że z samoloty startując z tej jednej bazy będą wspierane trzy różne strony konfliktu. Taka sytuacja naturalnie rodziłaby wiele niebezpieczeństw, mogłoby na tym skorzystać również tzw. Państwo Islamskie.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.