Siły zbrojne

Wojskowe zbliżenie Rosji i Białorusi. Następny cel: manewry Zapad 2021 [KOMENTARZ]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Podczas telekonferencji z udziałem ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu i jego białoruskiego odpowiednika gen. Wiktora Chrenina rozpoczęto rozmowy dotyczące przygotowań do przyszłorocznego ćwiczenia Zapad-2021, ale również szerszego programu „priorytetowe zadania dla wykorzystania regionalnej grupy sił do 2025 roku”. Celem jest dalsza integracja rosyjskich i białoruskich sił zbrojnych współpracujących w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) oraz Związku Rosji i Białorusi.

Ćwiczenia Zapad odbywają się cyklicznie, w ramach sprawdzenia gotowości operacyjnej sił Zachodniego Okręgu Wojskowego i Białorusi, która z perspektywy Rosji jest nie tylko ważnym sojusznikiem ale również rodzajem strefy buforowej wobec NATO. Poprzednie ćwiczenie Zapad-2017 odbyło się jak łatwo zgadnąć trzy lata temu i wzięło w nim oficjalnie udział około 13 tys. żołnierzy z obu krajów. Realnie jednak zakres działań był znacznie większych, gdyż realizowane były liczne treningi, ćwiczenia poligonowe i sprawdzenia gotowości operacyjnej licznych jednostek Zachodniego Okręgu Wojskowego, ale też przerzucanych tu często z przeciwległego krańca Rosji.

Duża skala ćwiczeń Zapad zwykle wzbudza nie tyle zaniepokojenie, co wzmożoną czujność NATO i jest powodem do zwiększenia obecności ćwiczących sił sojuszniczych w krajach bałtyckich i Polsce. Regularnie na Białorusi i w sąsiadujących regionach Rosji odbywają się również mniejsze ćwiczenia, takie jak Tarcza Związku czy tegoroczne Słowiańskie Braterswo-2020 w którym zwykle brały również udział jednostki serbskie, ale w związku m. in. z COVID19 na Białoruś przyjechało zaledwie kilkuset rosyjskich żołnierzy. Również przyszłoroczne ćwiczeni Zapad-2021 mogą zostać poważnie ograniczone względem minionych edycji. Nie tylko ze względu na pandemię, która w niewielkim stopniu wpłynęła na skalę odbywających się we wrześniu w Południowym Okręgu Wojskowym ćwiczeń Kaukaz-2020.

Spotkanie Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki podczas ćwiczenia Zapad-2017. Fot. Kremlin.ru
Spotkanie Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki podczas ćwiczenia Zapad-2017. Fot. Kremlin.ru

Problemem mogą być również wynikające pośrednio z pandemii, ale też z nadal utrzymywanych sankcji wobec Rosji cięcia w finansach państwa, które nie omijają też wojska. W ostatnich dniach rosyjskie ministerstwo obrony ostro zareagowało na projekt ministerstwa finansów, aby w ramach ciecia kosztów zredukować liczebność armii przesuwając do cywila około 100 tys wojskowych lekarzy, prawników czy księgowych. Pomimo tego, że w kwestii negatywnie wypowiedział się również Kreml, to kolejna fala pandemii z może odbić się na przyszłorocznych możliwościach rosyjskie armii. Zarówno na płaszczyźnie finansowej jak i organizacyjnej.

Z drugiej strony przebieg ćwiczenia Zapad-2021 może być związany z sytuacją polityczną na Białorusi i ewentualną potrzebą wsparcia Łukaszenki lub zastąpienia go kimś "mniej kłopotliwym" dla Moskwy lub przeprowadzenia demonstracji siły na dużą skalę. W 2017 roku obawiano się, że wojska przybywające na Zapad-2017 mogą Białorusi nie opuścić. W 2021 roku takie ryzyko zdaje się być znacznie większe, co wpłynąć może negatywnie na bezpieczeństwo Polski i krajów bałtyckich. Zgodnie z ustaleniami w ramach OUBZ i ZBiR, ale przede wszystkim w optyce Kremla, integracja białoruskich sił zbrojnych z systemami dowodzenia Federacji Rosyjskiej powinna być znacznie większa niż obecnie i postępująca.

Z rosyjskiej perspektywy Białoruś odgrywała rolę strefy buforowej wobec NATO. Idea współpracy obronnej z Białorusią pojawiała się w oficjalnych dokumentach dotyczących rosyjskiej doktryny obronnej. Obie armie: białoruska i rosyjska są formalnie odrębnymi organizmami. Posługują się jednak tym samym językiem. Większość oficerów armii białoruskiej kończyła sowieckie bądź rosyjskie uczelnie wojskowe, albo przynajmniej przechodziła w Rosji różnego rodzaju szkolenia. Armia białoruska ma do dyspozycji przede wszystkim postsowiecki, bądź rosyjski sprzęt, choć pojawiają się w nim krajowe i rozwijane np. wspólnie z Chinami nowe typy uzbrojenia, takie jak system rakietowy Polonez.

Mimo tych uwarunkowań Łukaszenko od lat lawiruje, na przykład w kwestii utworzenia na Białorusi dużej rosyjskiej bazy lotniczej. Mińsk wysyłał też sygnały w stronę Zachodu, prowadząc odrębną politykę wobec NATO czy USA. Moskwa natomiast wywiera stały nacisk, widząc w możliwości rozbudowy na Białorusi infrastruktury wojskowej, tuż pod granicą Polski i Litwy, zabezpieczenie osamotnionej „wyspy” obwodu kaliningradzkiego, ale też wzmożenie nacisku na Ukrainę, tym razem z północy oraz wzmocnienie swojego potencjału ofensywnego w regionie.

Dotąd sytuacja militarno-polityczna na linii Moskwa-Mińsk utrzymywała się w chwiejnej równowadze, jednak przyszły rok może nieść dla obu stron nowe wyzwania ale i szanse. Rosja boryka się z rosnącymi problemami finansowymi i złożoną sytuacją wewnętrzną, ale jednocześnie siły zbrojne wymagają stałego wsparcia, biorąc udział w zapomnianym już nieco konflikcie syryjskim czy wspierając tzw. "separatystów" na Ukrainie. Wyzwaniem ekonomicznym, militarnym i politycznym jest też utrzymanie Krymu. W ostatnich miesiącach z powodu rosnącego deficytu wody, ale też uderzenia COVID19 w główne źródło dochodów półwyspu – turystykę. Białoruś, rozdarta przez ciągnące się kolejny miesiąc protesty po wyborach prezydenckich, jest w znacznie poważniejszym kryzysie. Co ciekawe, nadal nie wiadomo, czy Moskwa wolałaby pozbyć się Łukaszenki czy też uznaje jego rządy w obecnej sytuacji za szansę na uzyskanie większych ustępstw. Przyszłoroczny Zapad-2021 może więc być bardzo interesującym ćwiczeniem i równie ważne będzie obserwowanie biorących w nim udział jednostek, jak również, jeśli nie bardziej, tego czy opuszczą Białoruś. Osłabienie Łukaszenki może spowodować, że tym razem nie wszystkie rosyjskie czołgi i eszelony z żołnierzami opuszczą terytorium naszego wschodniego sąsiada.

Komentarze