Siły zbrojne

Rok 2019 w artylerii – plusy i minusy

Samobieżne Moździerze Rak, Fot. R. Surdacki/Defence24.pl
Samobieżne Moździerze Rak, Fot. R. Surdacki/Defence24.pl

Od rozpoczęcia realizacji, zawartych w 2016 r., dwóch ważnych kontraktów na dostawy nowego sprzętu dla artylerzystów funkcjonuje teza, że ten rodzaj wojsk modernizowany jest nie tylko najszybciej, ale także z największą konsekwencją, logiką i skutecznością.

Wspomniane dwa kontrakty, na dostawy wyprodukowanego przez Hutę Stalowa Wola SA sprzętu, dotyczyły dwóch rodzajowo nowych środków ogniowych oraz systemów ich wsparcia – samobieżnych moździerzy automatycznych 120 mm na podwoziu kołowym M120K Rak oraz samobieżnych haubic 155 mm na podwoziu gąsienicowym Krab. Pierwszy kontrakt, zawarty w kwietniu, obejmował wyposażenie ośmiu KMO (Kompanijny Moduł Ogniowy) Rak, drugi, z grudnia 2016 r. – wyposażenie czterech DMO (Dywizjonowy Moduł Ogniowy) Regina, którego środkiem ogniowym jest sh Krab.

Dla dostaw i wdrażania w Siłach Zbrojnych RP obydwu tych systemów rok 2019 był co najmniej ważny, i to na kilku poziomach.

Kontrakt na osiem KMO Rak wypełniony został w terminie ściśle określonym w umowie. Ostatni, ósmy moduł ogniowy, złożony z ośmiu M120K i czterech Artyleryjskich Wozów Dowodzenia (AWD), został odebrany przez wojsko (12. Brygada Zmechanizowana w Szczecinie) w październiku. Zanim jednak dokończone zostały dostawy sprzętu z „kwietniowego” kontraktu z 2016 r., nastąpiło kilka ważnych dla wdrażania tego systemu artylerii zdarzeń.

Pierwszym było zawarcie 13 sierpnia pomiędzy HSW SA a Inspektoratem Uzbrojenia umowy o wartości 129 mln. zł  na dostawę w latach 2019-2020 24 Artyleryjskich Wozów Amunicyjnych. Uzupełnią one wyposażenie wszystkich ośmiu KMO Rak. Jak wielokrotnie informowaliśmy, w 2016 r. niemożliwe było zawarcie umowy na wszystkie komponenty modułów ogniowych Rak, ponieważ po zakończonych badaniach kwalifikacyjnych były tylko dwa z nich, czyli środek ogniowy (M120K) i wóz dowodzenia (AWD). Pozostałe znajdowały się w różnych fazach prac rozwojowych lub badań, i ich kontraktowanie odbywało się (odbywa się) w odrębnych postępowaniach. Najwcześniej (2017 r.) zostały zamówione i dostarczone AWRU (Artyleryjski Wóz Remontów Uzbrojenia), po dwa egzemplarze na każdy KMO. W sierpniu 2019 r. zakontraktowano dostawy AWA. Z kolei inny ważny – i najbardziej opóźniony – komponent KMO, czyli AWR (Artyleryjski Wóz Rozpoznania) zostanie zakontraktowany jako ostatni; jego badania kwalifikacyjne powinny zostać przeprowadzone w 2020 r.

Jeszcze przed dostarczeniem odbiory ostatniego, ósmego KMO Rak z kontraktu z 2016 r.,  11 października, HSW SA i IU zawarły umowę o wartości 275,5 mln zł. brutto na dostawę w latach 2020-2021 kolejnych 18 moździerzy M120K i ośmiu AWD. Umożliwi to sformowanie kolejnych dwóch modułów ogniowych tego systemu, a wyprodukowanie dwóch dodatkowych moździerzy Rak będzie początkiem formowania w CSAiU w Toruniu baterii szkolnej. Konsekwencją tej umowy będzie, spodziewane na początek 2020 r., zawarcie kolejnych umów na dostawy dla tych dwóch dodatkowych KMO wozów amunicyjnych (AWA), technicznych (AWRU) oraz – po zakończeniu badań kwalifikacyjnych – wozów rozpoznania (AWR).

W ten sposób, realne stanie się sfinalizowanie do 2021 r. wdrażania w Siłach Zbrojnych RP skutecznego środka bliskiego wsparcia ogniowego opartego o system samobieżnego moździerza automatycznego 120 mm na podwoziu kołowym. Liczba będących na uzbrojeniu moździerzy samobieżnych 120 mm osiągnie 80. Do zakończenia dostaw zamówionych dotychczas Raków, w wariancie kołowym, ich producent HSW SA, będzie gotowy do przedstawienia wojsku oferty powiązania systemu wieżowego tego moździerza, z wybranym przez wojsko nośnikiem gąsienicowych. Ten wariant Raka, M120G, przeznaczony będzie jako środek wsparcia brygad ciężkich. Obecnie, w palecie tej oferty są dwa warianty podwozia LPG (Lekkie Podwozie Gąsiesicowe), z klasycznym i hydropneumatycznym zawieszeniem. Trzecim będzie podwozie oparte o rozwiązania opracowane dla nowego pływającego BWP Borsuk, który w 2020 r. powinien rozpocząć (i zakończyć) badania kwalifikacyjne.

image
Fot. Jerzy Reszczyński

Minusem ubiegłorocznych działań związanych z implementacją w SZ RP tego systemu uzbrojenia jest brak informacji o rozpoczęciu procesu wprowadzenia na uzbrojenie docelowej, projektowanej od początku z przeznaczeniem dla M120, amunicji. Z tego powodu kompanie wsparcia używać będą nadal przynajmniej przez pewien czas „przejściowej” amunicji powstałej w wyniku modyfikacji klasycznych granatów 120 mm OF843B wywodzących się z konstrukcji powstałej ponad 70 lat temu. Nie pozwala ona w pełni wykorzystać możliwości zaawansowanego sprzętu, jakim jest Rak. M.in. zamiast 10-12 km zapewnia ona donośność rzędu 7-8 km, charakteryzuje się mniejszą siłą rażenia itd. Jest to jedna z tych paradoksalnych w polskim przemyśle zbrojeniowym sytuacji, kiedy okazuje się, że mniej problemów stwarza skonstruowanie, przebadanie i wyprodukowanie sporej liczby środków ogniowych i innych komponentów systemu ogniowego, niż zbudowanie amunicji przeznaczonej dla niego.

„Dużym plusem” programu modernizacji artylerii jest płynna realizacja wszelkich prac związanych z DMO Regina. W 2019 r. HSW SA zakończyła dostawy sprzętu dla pierwszego seryjnego DMO z „grudniowego” kontraktu z 2016 r. Po 11. Mazurskim Pułku Artylerii, który od 2012 r. stawał się użytkownikiem pierwszego, tzw. wdrożeniowego DMO Regina, w 24 sh 155 mm Krab, 11 wozów dowodzenia i dowódczo-sztabowych (WD/WDSz), 6 wozów amunicyjnych (WA) i wóz remontowy (WRUE) wyposażony został 5. Lubuski Pułk Artylerii. Dostawy wyposażenia (po osiem sh Krab i odpowiednia liczba pojazdów towarzyszących) dla poszczególnych baterii DMO zrealizowano w marcu, czerwcu i październiku.

image
Fot. st. szer. Michał Wilk

Równolegle z dostawami sprzętu HSW realizowała w tym roku ważne fazy polonizacji podwozia K9PL/PK9. W nowo wybudowanej hali przeznaczonej do ich produkcji zainstalowana została i uruchomiona zrobotyzowana linia spawalnicza z komorą rentgenodiagostyczną oraz centrum obróbcze z największą w polskim przemyśle zbrojeniowym frezarką bramową z przejezdnym stołem. Ten system technologiczny został uruchomiony w pierwszej połowie 2019 r. Zbudowane na nim pierwsze w pełni polskiej produkcji podwozie sh Krab ma zakończyć badania typu najpóźniej do 30 marca 2020 r. Pozytywny wynik badań typu, obejmujących zarówno badania trakcyjne, jak i badania strzelaniem oraz kompleksową weryfikację spawanego w HSW korpusu podwozia, otworzy drogę do systematycznej produkcji seryjnej podwozia, które znacząco wzbogaci ofertę polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Umowa licencyjna, zawarta w grudniu 2014 r. z koncernem Samsung Techwin (obecnie Hanwha Techwin) daje HSW dużą swobodę adaptacji konstrukcji podwozia do różnych zastosowań, np. w charakterze nośnika systemów nie tylko artyleryjskich, ale także rakietowych (tak jak to zademonstrowano na MSPO 2019 w koncepcji niszczyciela czołgów), mostów szturmowych, wozów pogotowia technicznego itp. Technologia produkcji podwozia, tak jak niezbędne oprzyrządowanie do produkcji seryjnej, opracowane zostały w HSW SA, co zapewnia producentowi znaczną swobodę w dalszych pracach rozwojowych związanych z tym wyrobem.

Ważnym dopełnieniem pozytywnych wiadomości, za sprawą których wdrażanie systemu artylerii samobieżnej 155 mm należy uznać za „duży plus”, jest informacja o kontrakcie, zawartym 9 grudnia przez IU z Zakładami Mechanicznymi Dezamet Nowa Dęba na dostawę odłamkowo-burzącej amunicji artyleryjskiej 155 mm przeznaczonej dla sh Krab. Przedmiotem umowy o wartości 421,5 mln zł brutto jest dostawa w latach 2020-2022 partii 24 tys. szt. pocisków, w tym 6 tys. pocisków w wariancie z gazogeneratorem o donośności zwiększonej do ponad 40 km. Warto przypomnieć, iż realizacja poprzedniej umowy na dostawę – opartych o słowacką licencję ZVS Holding – 11 tys. szt. pocisków dla sh Krab została zakończona w pierwszym kwartale 2019 r. Wcześniej (w 2014 r.) wojsko zamówiło 2 tys. szt. pocisków odłamkowo-burzących (w tym 1 tys. szt. z gazogeneratorem), oraz (w 2016 r.) 6 tys. szt. (w tym 2 tys. szt. z gazogeneratorem).

W umowie na dostawę amunicji dla Kraba jest zapis o dostarczeniu nie tylko samych pocisków, ale również modularnych ładunków miotających. Ich produkcja w polskim przemyśle zbrojeniowym jest wciąż jednym z „dużych minusów”. Krokiem ku rozwiązaniu tego problemu jest dopiero – co należy bezwzględnie uznać za „plus” – informacja z ostatnich dni listopada o planowanych przez rząd działaniach zmierzających do odbudowy potencjału amunicyjnego polskiej zbrojeniówki. Umożliwić to ma umowa pomiędzy Skarbem Państwa a Polską Grupą Zbrojeniową w sprawie dokapitalizowania i przeprowadzenia inwestycji w Mesko w Pionkach i Skarżysku-Kamiennej. Wartość planowanych inwestycji ma sięgnąć 436,6 mln zł, w czym 400 mln stanowi dofinansowanie Skarbu Państwa. Plan zakłada m.in. budowę – w zakładzie w Pionkach – nowoczesnych kompetencji produkcyjnych i technologii dla potrzeb produkcji prochów wielobazowych oraz elementów amunicji wielkokalibrowej i artyleryjskiej, a także zwiększenie mocy produkcyjnych, zabezpieczenie infrastruktury oraz rozbudowę bazy magazynowej. Ponadto – w zakładach w Skarżysku-Kamiennej – oprócz unowocześnienia istniejącego parku maszynowego, mają zostać zwiększone zdolności produkcyjne amunicji małokalibrowej, rakiet i komponentów do amunicji wielkokalibrowej.

Na obecnym etapie prac nad wdrożeniem tego dużego i ambitnego programu nadrabiania zaległości nie sposób prognozować, kiedy, i czy w ogóle, będzie możliwe pójście w rozwoju technologii produkcji ładunków miotających w takim kierunku, by realne stało się dogonienie zaawansowanych technologicznie producentów. One, za sprawą nowatorskich charakterystyk spalania prochów tworzących ładunki, posiadają już dziś zdolność zapewnienia, bez konieczności przebudowywania istniejących haubic 155mm/52 lub stosowania dodatkowego rakietowego wspomagania pocisków, donośności rzędu 75-85 km.

Za plus w ubiegłorocznych działaniach dotyczących rozbudowy Wojsk Rakietowych i Artylerii uznać należy złożenie we wrześniu zamówienia – za 25 mln. zł – na pierwszą partię 820 szt. pocisków rakietowych 122,4 mm Feniks dla wyrzutni rakietowych WR-40 Langusta, BM-21 i RM-70. Względnie nowoczesny pocisk z głowicą odłamkowo-burzącą zwiększy zasięg rażenia posiadanych przez SZ RP tych artyleryjskich środków ogniowych z obecnych ok. 20 km do ponad 40 km.

Minusem niemożliwym do zlekceważenia jest natomiast to, że program unowocześniający artylerię rakietową poprzez modernizację BM-21 do standardu WR-40 Langusta nie jest wciąż doprowadzany do logicznego finału. Brak jest decyzji w sprawie uzupełnienia jednostek artylerii rakietowej 122 mm o nowoczesny i skuteczny komponent rozpoznania współpracujący ze zautomatyzowanym systemem dowodzenia i kierowania ogniem. Pod koniec listopada MON zapowiedziało… rozpoczęcia fazy analitycznej związanej z wyborem i wprowadzeniem nowego systemu kierowania ogniem, zunifikowanego z tym, jaki jest na uzbrojeniu innych środków rażenia WRiA. Ma on wykorzystywać rozwiązania opracowywane dla systemów Regina i Rak oraz elementy realizowanego w NCBiR projektu „Zautomatyzowany system dowodzenia i kierowania ogniem dywizjonowego modułu ogniowego 155 mm lekkich armato-haubic, kryptonim Kryl”.

Kolejnym minusem jest brak decyzji dotyczących zakupów nowych środków rozpoznania dla WRiA. Obecnie mają już one na wyposażeniu zintegrowane z systemem Topaz BSP FlyEye (które są modyfikowane) oraz Radiolokacyjne Zestawy Rozpoznania Artyleryjskiego LIWIEC. Nasycenie oboma wymienionymi systemami jest jednak zdecydowanie niewystarczające. Pozyskanie dodatkowych zestawów BSP i radarów mogłoby istotnie zwiększyć skuteczność wprowadzanych w coraz większej liczbie Krabów, a także dysponujących wreszcie docelową amunicją Langust.

Rok 2019 nie przyniósł także przełomu w dziedzinie przyspieszenia i zwiększenia intensywności przygotowań do zamówienia przez wojsko szczególnych rodzajów amunicji dla tego środka ogniowego (takiej jak np. głowice termobaryczne i amunicja zaopatrzona w układy korekcji, o cechach amunicji precyzyjnej) oraz wdrożenia do produkcji na liczącą się skalę amunicji kasetowej, której produkcja od dawna leży w możliwościach polskiego przemysłu. To jeden z najtańszych i najszybszych sposobów zwiększenia siły rażenia artylerii, zwłaszcza cenny dla krajów takich jak Polska, w której występuje silna asymetria potencjału bojowego artylerii własnej i potencjalnego przeciwnika.

Plusem kończącego się roku 2019 jest potwierdzenie, że ośrodek związany z Mesko (spółki Mesko i CRW Telesystem-Mesko) kontynuuje z powodzeniem zaawansowane prace nad rozwojem amunicji precyzyjnego rażenia dla systemów artyleryjskich 155 mm (Krab) i 120 mm (M120K). Plusem są też niewątpliwie zachęcające efekty dotychczasowych prac nad pociskiem przeciwpancernym klasy top-attack Pirat, potwierdzone spektakularnie zakończonymi letnimi testami na poligonie Lipa. W efektach tych prac kryje się – raczej twierdząca niż przecząca – odpowiedź na często stawiane pytanie o to, czy potencjał polskiej zbrojeniówki pozwala na podejmowanie się wyzwań takich jak projektowanie od podstaw, nawet z wykorzystaniem elementów koncepcji obcych technologii, zaawansowanych technicznie systemów uzbrojenia rakietowego oraz amunicji inteligentnej o rozwiązaniach nie ustępujących tym, jakie stosują najbardziej zaawansowane kraje.

Przykładów na udane inicjatywy tego rodzaju można szukać zarówno w sektorze prywatnym (np. Warmate), jak i państwowym (rakiety Grom i Piorun). Wyciągnięcie wniosków z tych doświadczeń powinno być obowiązkiem w fazie podejmowania decyzji o tym, jak realizowane powinny być programy pozyskania przez wojsko przeciwlotniczych systemów rakietowych o zasięgu ok. 10 km, których Siły Zbrojne RP potrzebują jak powietrza. W kwestii amunicji należy też odnotować, że w czasie konferencji Wojsk Rakietowych i Artylerii poinformowano o pomyślnym wyniku testów polskiej amunicji 155 mm z amerykańskimi układami korekcji PGK (Precision Guidance Kit). Próby miały miejsce w 2018 roku na poligonie Yuma.

Bezwzględnie za minus należy natomiast uznać przedłużający się stan niepewności przyszłości programu lekkiej sh 155 mm Kryl na podwoziu kołowym. Rok 2019 upłynął na kolejnych fazach „papierologii”, związanej m.in. z aktualizacją ZTT. Wszelkie dane odnoszące się do tej, ale nie tylko do tej, fazy prac są opatrzone klauzulą „zastrzeżone”, toteż można jedynie spekulować na temat tego, co jest możliwe, co realne, co prawdopodobne. I stawiać prognozy obarczone znacznym stopniem ryzyka. Przesuwanie w czasie zatwierdzenia tych dokumentów przekłada się na opóźnienie wprowadzenia do Sił Zbrojnych RP kolejnego środka ogniowego kalibru 155 mm – lżejszego i tańszego, a jednocześnie podobnie jak Krab mogącego wykorzystywać amunicję zgodną ze standardami NATO, o donośności 40 km (i więcej, o ile zostaną podjęte stosowne decyzje dot. wprowadzenia specjalistycznej amunicji), a także pociski precyzyjnego rażenia.

Plusem/minusem 2019 roku w odniesieniu do programów artyleryjskich była kwestia programu artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Rok 2019 rozpoczął się spektakularnym „pogrzebem Homara”, jak czasami określano decyzję w sprawie zmiany trybu pozyskania systemu artylerii rakietowej o zasięgu do 300 km. Po około siedmiu latach prac studialnych, analityczno-koncepcyjnych i projektowych, prowadzonych w obrębie polskiego przemysłu zbrojeniowego i krajowych instytutów badawczych, cywilnych i wojskowych, MON postanowiło, że należy zarządzić ponowne rozdanie.

Za kolejną zmianą trybu pozyskania tego uzbrojenia (najpierw – z pracy rozwojowej na zakup z dostosowaniem, a później – na tryb FMS) przemawiać miały m.in. „oczekiwania finansowe ze strony potencjalnych wykonawców, przekraczające środki, które MON zabezpieczyło na ten cel rozpoczynając program na początku 2015 r.” Przypomnijmy, że według ustaleń liderem konsorcjum odpowiedzialnego za program Homar miała być HSW SA, ale w lutym 2016 r. zapadła decyzja, iż rolę tę przejmie Polska Grupa Zbrojeniowa.

Pierwotnie w Planie Modernizacji Technicznej w ramach programu Homar zakładano zakup trzech dywizjonów obejmujących łącznie 56 wyrzutni wraz z pojazdami w polskiej konfiguracji. Polski przemysł miał dostarczyć nie tylko pojazdy (ciężarówki Jelcz oraz różne pojazdy wielozadaniowe produkowane dzięki transferowi technologii od partnera zewnętrznego), ale także elementy łączności i kierowania ogniem (m.in. system Topaz). Znaczna część komponentów systemu miała być produkowana w kraju w oparciu o licencje. Według pierwotnych założeń w trybie FMS Polska miała pozyskiwać przede wszystkim rakiety ATACMS o zasięgu ok. 300 km, pierwszą partię pocisków GMLRS o zasięgu 70-85 km i elementy układu kierowania wszystkich rakiet.

Ostatecznie jednak już jesienią 2018 r. zdecydowano, a 13 lutego 2019 r. potwierdzono to podpisaniem umowy, że program Homar zrealizowany zostanie w trybie „zakupu z półki”, zaś udział polskiego przemysłu z realizacji kontraktu będzie praktycznie zerowy. Za 20 wyrzutni M142 HIMARS, bo te uznano za najbardziej odpowiadające wymaganiom programu Homar, strona polska zapłaci koncernowi Lockheed Martin 414 mln. USD.

Fot. Lockheed Martin
Fot. Lockheed Martin

Wejście do służby w SZ RP systemu HIMARS wprowadza też w obszar dowodzenia, wymiany danych i kierowania ogniem nową jakość o charakterze technicznym, nie przez wszystkich zauważaną. Jest nią standardowy amerykański system AFATDS (Advanced Field Artillery Tactical Data System), o którym powiedzieć, iż jest niekompatybilny z powszechnie stosowanymi w WRiA mobilnymi i elastycznymi systemami Topaz, to nie powiedzieć nic. Ten system posługuje się całkowicie odmienną koncepcją obsługi niż doskonale znany Topaz, a w dodatku – został zaprojektowany przy założeniu działania w warunkach posiadania pełnej kontroli obszaru powietrznego w rejonie działania baterii HIMARS i nie uwzględnia w związku z tym czynnika minimalizacji zagrożeń wynikających z braku przewagi powietrznej. W związku z tym jego mobilność jest mocno ograniczona, zwłaszcza jeżeli chodzi o komponenty szczebla dywizjonu. W porównaniu z systemem Topaz jest to znaczący krok wstecz.

Jak widać, dla artylerii rok 2019 obfitował zarówno w „plusy”, jak i w „minusy”. Do tych pierwszych należy na pewno zaliczyć kontynuowanie programu Regina, a także duży – nie tylko na polską skalę – zakup podstawowej amunicji dla tego systemu, dodatkowe zamówienia na elementy modułów Rak, wreszcie – kontrakt na docelową amunicję dla Langust. Minusem, czy wręcz bolączką, pozostaje zdecydowanie niewystarczające nasycenie środkami rozpoznania, i brak decyzji w sprawie docelowego systemu dowodzenia dla Langust. Polska artyleria potrzebuje też z pewnością amunicji precyzyjnej, w jak największym możliwym zakresie – pozyskiwanej od krajowego przemysłu.

Komentarze (39)

  1. IZYDOR PUPKO

    Nasza armia potrzebuje taniej ,precyzyjnej , taktycznej artylerii rakietowej o zasięgu 40 km. HIMARS jest bardzo drogim i obecnie bardzo kiepskim systemem rakietowym o zasięgu 70 km a za kilka lat jego zasięg zwiększy się do 120 km . Obecnie nie mamy żadnego precyzyjnego pocisku o zasięgu 40 km. Zakup precyzyjnej amunicji artyleryjskiej do haubicy 155 mm w rodzaju Excalibura nie ma żadnego sensu i to nie tylko przez jego wysoką cenę. Jedynym sensownym ,tanim , precyzyjnym pociskiem rakietowym jest izraelski ACCULAR 122 mm lub 160 mm. Polska powinna kupić licencję na wyrzutnie i rakiety ACCULAR 122 lub 160 mm. Użycie kalibru 160 mm jest uzasadnione , ze względu na większy pocisk , a rakiety precyzyjne i tak muszą być wystrzeliwane z nowych wyrzutni , zapewniających ich programowanie. Wojsko niechętnie odnosi sie do gąsienicowych RAKÓW poniewaz posiada jeszcze dużą ilość Goździków , ale w ciągu następnych 15-20 lat ich resursy skończą się albo zostaną bez częsci zamiennych. Dużo Goździków zostanie skanibalizowanych na części zamienne do pozostałych jeszcze sprawnych technicznie. Oznacza to ,że bedziemy mieć dużą ilość podwozi Opal od wykorzystania lub zezłomowania. Niektóre Opale warto głęboko zmodernizować i użyć jako podwozi do gąsienicowych RAKÓW , inne mogą być nośnikami lekkiej armatochaubicy 105mm. Wprowadzenie nowego kalibru 105 mm wydaje się drogie i nieefektywne , ale na tak lekkim podwoziu nie można zastosowac innego działa w natowskim kalibrze . RAK ma obecnie zasię 6 km , po zastosowaniu nowych pocisków 10,5 km a armatohaubica 105 mm /52 nawet do 20 km. Gdyby wprowadzic do batalionu zmechu baterię haubic 105 mm i drugą baterię Raków to jego siła ognia byłaby olbrzymia. Haubice wykonywałyby zadania ogniowe na dytansie 10-20 km , a moździerze do 10 km. Uruchomienie produkcji KRYLA jest absolutną koniecznością bowiem Polski nie stać na posiadanie dużej ilości KRABÓW. KRYL powinien być zbudowany z Jelcza 8x8 i armatohaubicy z autoloaderem.

    1. Piotr ze Szwecji

      To wojsko, a nie prywatna firma. Inne parametry, niż dolna linia kosztów decydują, co jest lepsze. Szukasz oszczędności? Polecam zamiast wojskiem zająć się służbą zdrowia. Z 6% PKB wydatków na służbę zdrowia w Polsce, to jest 3 razy większa suma.

    2. Stefan

      Nowe podwozie i nowa armata? To nowy pojazd. Pozostałoby "jedynie" przerobienie wieży pod nowe parametry. Przy tym nowy dla polskiej armii kaliber? Nie opłaci się. Zamontowanie moździerza 120 mm w tej wieży? Już lepiej nową wieżę dać. I robi się z tego ... M120G, czyli Rak na gąsiennicach. Raki i tak są planowane do produkcji a zdjęcie wież z Goździków, to ich rozbrojenie. Widzisz więc bezsens proponowanej przez Ciebie "przeróbki". O wiele rozsądniej jest pozostawić Goździki w służbie dbając o ich sprawność. Jest do nich sporo amunicji, więc inwestycja w SKO i środki ochrony na razie wystarczy. Można też pokombinować z nowymi ładunkami miotającymi celem zwiększenia zasięgu ognia. Bez wymiany luf na dłuższe i wytrzymalsze zasięgu wiele się nie zwiększy, ale to już sporo by kosztowało. Można też pokombinować z elementem napędowo korekcyjnym, ładowanym do lufy za posiskem a przed ładunkiem miotającym, celem zwiększenia zasięgu i pracyzji ognia, ale to chyba zbyt droga rzecz wobec spodziewanego poprawienia skuteczności. Na dzisiaj pozostaje więc automatyczne SKO i ładunki miotające o profilowanym rozkładzie wytwarzania ciśnienia w przewodzie lufy, oraz technika maskująca i ochronna. Uzyskanie skutecznego zasięgu ognia na 30 km uzasadnia ich pozostawienie w dalszej służbie.

  2. dkkde

    czy potrafia strzelac i trafiać po za horyzont? jak na razie nie mamy dronów, sate;litów ani żadnej świadomości sytuacyjnej. a to znaczy, ze tak jak na ukrainie, całe brygady można zlikwidować w kilka minut. to dobrze ze cos sie dzieje, ale to jednak nie jest zgrane z czymkolwiek

  3. Glinnik

    Największą porażką będzie jęśli Polska nie przystąpi do europejskiego programu budowy czołgu.

    1. mobilny

      Serio? A czemu? Zresztą Niemcy& Francja nas nie chcą. K2 PL to jedyna sensowna opcja. Druga to Abramsy ale jest to jednak gorsze rozwiazanie

  4. Oświecający

    Na litość ... nie można porównywać Himarsa z systemem który nigdy nie był i nie jest tą ligą i klasą - to tak jakby porównywał Syrenkę z Mercedesem. Nadto ten pierwszy system ma kolejne ważne walory np. kontroluje "friendly fire" (a więc eliminuje możliwość ostrzelania wojsk własnych i sprzymierzonych) i może pracować w systemie działającym w FMN co dla bezpiecznego i efektywnego współdziałania sojuszniczego ma też pierwszorzędne znaczenie.

    1. asdf

      w ogole bez zgody USA nie bedziemy mogli nawet wykonac hostile fire taki wspanialy jest ten system

    2. DZJ

      Jak się nie ma argumentów to się pisze co się pisze

    3. asdf

      brak autonomicznosci uzycia systemu to jednak jest powazny argument

  5. Dropik

    druga dobra wiadomość to zamówienia na łącznie 43 tyś pocisków 155mm choć przyznam że jakoś nie zanotowałem tego zamówienia na 11 tys. więc może to nie 43000 tylko 35000 lub 32000. Jakoś to niejasno jest napisane...

    1. Lord Godar

      Łączna ilość zamówionej do tej pory amunicji 155 mm z tych podanych danych , to 34 tys szt. To dobrze , że wreszcie powoli napełniamy magazyny tą amunicją w dostępnych wariantach . Czas na precyzyjne , dalekiego zasięgu oraz kaseciaki i termobaryczne.

    2. Covax

      Należy się cieszyć i oczekiwać kolejnych zamówień. A z ciekawostek z archiwum zmian ustrojowych ( czyli nic się nie opłaca ) wyszedł na światło kolejny po RAD1 zapomniany projekt czyli głowice Meteor do BM21/Feniks

    3. Lord Godar

      Ten rad to chyba kiedyś do 98 mm moździerza planowali zrobić ? To chyba była samonaprowadzająca się amunicja na czołgi ... Tego Meteora jakoś nie kojarzę ... Tak czy inaczej artyleria ma się i będzie miała najlepiej ze wszystkich kategorii wojsk w armii .

  6. Prawda

    Panowie decydenci robić swoje i nie poddawajcie się niemerytorycznemu lobbingowi który za wszelką cenę chce podtrzymać starocie nawet m.in. kosztem braku interoperacyjności np. w kierowaniu ogniem. Ten szkodliwy lobbing narobił już wiele szkód w innych projektach przykładowo opóźniając na wiele lat wdrażanie tak oczekiwanego BMS.

  7. df

    Polska jest JEDYNYM krajem na świecie który wciąż nie produkuje rakietowej amunicji kierowanej choć buduje od podstaw rakiety OPL (MANPADS ale zawsze) oraz systemy artylerii rakietowej. Serbia z Szumadią, Ukraińcy z Olchą przy polskim udziale, Brazylia z Astrosem wychodzi na ostatnią prostą (plus pociski samosterujące). Cztery lata trwała procedura zakupu z półki za następne cztery 1 DMO HIMARSa (z przestarzałą amunicją w mikroskopijnych ilościach). Za 4 lata WP dostanie nie GMLRS ER a GMLRS i nie LRPF/PRSM a przestarzały ATACMS. Zakup ten można uzasadnić jedynie realizacją przedwczesnych obietnic poprzedniego szefa MON i interoperacyjnością z NATO tylko kto zapewni rozpoznanie i automatykę wprowadzania danych do archaicznego AFATDS zależnego od GPS ? Langusta M nie załatwia problemu Rosjanie zwiększają zasięg Tornado S do ponad 200 km, Polska musi mieć analogiczny potencjał - własną, produkowaną w całości w kraju amunicję kierowaną o zasięgu minimum 150 km + termobaryka i kasetówka by zapewnić zdolność do ognia kontrbateryjnego i niszczenia artylerii przeciwnika. I nie mówcie że nie ma rozpoznania bo Łoś z WBE już dawno jest jako rozwiązanie pomostowe w oczekiwaniu na "izraelskie" produkty z WZL2. Jeśli chcemy mieć własną amunicję kasetową Langusta musi iść w konteneryzację i zwiększenie kalibru (początkowo amunicji niekierowanej) niezależnie od deali z zagranicą

    1. W3-pl

      ...i sprzedali Astrosy Indonezji i Malezji. a tam tylko skromnie Caracali.

    2. BUBA

      Dlaczego to wszystko ta prymitywne ??????

    3. LMed

      "Indolencja rakietowa" rzeczywiście zawstydzająca jest. Temat leży, a publika podnieca się nowym "polskim czołgiem" za kilkadziesiąt miliardów (,zamiast sensownej modernizacji istniejących).

  8. XYZ

    Szkoda pieniędzy na tą zabawę dużych chłopców w wojsko. I tak z ruskimi nie mamy szans, nakryją nas czapkami jak będą chcieli. Zresztą atom i te sprawy - szkoda nafty. Lepiej kasę zainwestować w rozwój nauki, w szkolnictwo i opiekę zdrowotną, przynajmniej jakiś pożytek dla społeczeństwa z tego będzie.

    1. asdf

      przeciez nie rzuca na nas wszystkiego co maja odslaniajac Syberie

  9. Piotr ze Szwecji

    Jak widać ograniczenia polskiego przemysłu zbrojeniowego twardo odciskają swoje piętno na dotychczasowej modernizacji wojsk artyleryjskich. Homar jest częścią programu "polskie kły", lecz ten bardzo drogi i kosztowny program zawsze mnie dziwił, bo nie ma możliwości z lądu (w odróżnieniu od programu Orka) wykorzystać w pełni w Polsce zasięg 300-600 km. W konflikcie z Rosją strzelać trzeba byłoby z terenów niepewnego sojusznika zza Odry. Minister słusznie zorientował się, że F-35 (program Harpia) także może spełniać rolę mini-AWACS, co by czyniło używane w Polsce 2 lądowe baterie NSM, jak i kupowaną 1 baterię Himars, praktycznie użytecznymi. W tej chwili nie widzę palącej potrzeby na Homara, a zakup 1 baterii Himars na pewno jest rozsądnym rozwiązaniem pomostowym. Raz kupiona i do Polski sprowadzona, to inżynierowie z PGZ chyba będą mogli się jej przyjrzeć? Inwestycja w produkcję amunicji, mam nadzieję udana, winna rozwiązać wiele bolączek.

    1. Użytkownik

      "inżynierowie z PGZ chyba będą mogli się jej przyjrzeć", czemu przyjrzeć? Czy coś PGZ skutecznie od

    2. Piotr ze Szwecji

      Masz na myśli widmo 155 mm Kryla, na podwoziu Jelcza/Tatry 8x8 i autoloadera? Jeden z powodów dlaczego rad bym widzieć, MON wspierający czeską/słowacką zbrojeniówkę, poprzez modernizację polskich 152 mm Dan do standardu słowackiej 155 mm Zuzanny. Południowa granica Polski to jednak Tatry i Sudety, więc WP winno mieć uzbrojenie nie tylko wyłącznie na podwoziu Jelcza(IVECO), lecz też na wyczynowo-sportowym podwoziu górskim Tatry. Już nie mówiąc o głębszej militarnej V4 współpracy obok dyplomatycznych i gospodarczych wysiłków.

  10. Artyleria francuska

    Plus to Himars a minus to Brak Kryla

  11. Wojtek

    Całkowicie zgadzam się, że mamy do czynienia z dywersją. Np. wczorajsze info, że wygięcie blachy w Leopardzie, które Bumar może zrobić od ręki w każdej chwili przekazano niemieckiej firmie, aby ona zrobiła to 3-krotnie drożej. Do tego niemożliwość zaprojektowania do Raka amunicji i ciągłe używanie takowej starej sprzed 70 lat, do tego celowe zrezygnowanie z amunicji termobarycznej i kasetowej - mimo posiadanej technologii produkcji - w sytuacji wielokrotnej przewagi potencjalnego wroga. Brak środków rozpoznania dla wszystkich typów artylerii itp. itd. Pora z tym skończyć.

    1. Wesa

      Szkoda tylko że tak wybiórczo podchodzisz do spraw. No tak jak Niemcy chcą kasę za wykonanie gięcia blach to źle wręcz katastrofa. Jak Bumar wciąga 2mld kasy a efektów brak to jest ok. Wiadomo Niemcy są be bo nie chcą robić pełnej modernizacji za darmo. Żałosne.

    2. Clash

      Kolega nie ma pojecia o czym mówi. Oczywiście że Bumar mógł wygiąć kawałek blachy ale zagwarantować że ona nie pęknie to już pewnie nie mógł...

  12. ciekawy

    Dobra a PIRAT kiedy będzie testy były i... kiedy efekt finalny

    1. Covax

      Do końca roku, najpóźniej. Pirat jest skończony jako taki i teraz szlifują CLU

    2. dropik

      Najprawdopodobniej w produkcji najwcześniej w 2021. W tym roku ostatnie badania zatwierdzenie wyrobu i można przystąpić do negocjacji, o ile znajdą się środki w budżecie , co wcale nie jest pewne.

    3. LMed

      "Środki w budżecie" to amerykańskie są prawie z definicji. I oni nam zrobią dobrze. Tak to leci chyba?

  13. dropik

    Z Artylerią jest u nas najlepiej. można powiedzieć , że siegamy czołowki , tyle że czołówka iż myśli o nowych wyzwaniach i nie wiadomo czy sobie z nimi poradzimy sami.

  14. Marek1

    Klasyczny sabotaż realnego wzmacniania zdolności artyleryjskich przez IU/MON odbywa sie w znany, skuteczny i sprawdzony wielokrotnie sposób - KAŻDE nowe zamówienie JEST dotknięte jakimś zaniechaniem w realny sposób uniemozliwiajacycm osiągniecie przez nowo wprowadzany sprzęt pełnych jego możliwości. Zaniechania amunicyjne skutecznie ograniczają potencjał Krabów/Raków. Zakup dywizjonu Himars wraz z archaicznym i całkowicie niekompatybilnym z polskimi systemami SKO typu AFATDS6.0 znacząco utrudni jego wykorzystanie bojowe. Pomimo posiadania przez PGZ zdolnosci produkcyjnych amunicji termobarycznej i kasetowej MON sabotuje skutecznie jej uruchomienie. Przykładów szkodliwej i w pełni świadomej działalności kierownictwa MON w zakresie maksymalnego utrudniania/opóźniania modernizacji WP jest całe MNÓSTWO. Niestety upolitycznione do spodu "służby" starannie tę działalność ignorują i zapewniają od lat szkodnikom pełna bezkarność.

    1. Lord Godar

      Pełna zgoda , że nowe programy powinny być kompleksowe i częściowo tak jest . Zobacz ... HSW wywiązuje się praktycznie w pełni ze swoich zobowiązań i swoje prace doprowadza do końca , to o czymś świadczy . Widoczne opóźnienia w kompletacji modułów bojowych , to przede wszystkim problemy wynikające ze strony zleceniodawcy , a dotyczące takich rzeczy jak zmieniające się wymagania , czy brak wyboru głupiego podwozia docelowego dla np AWR . Drugi problem , a mianowicie amunicja , to inny problem . Idziemy w zaparte , że my wszystko sami zrobimy i ze wszystkim sobie poradzimy . Jednak nie ze wszystkim w kwestii amunicji idzie jak trzeba , bo brak nam pewnych kompetencji , doświadczenia i technologii , które to utrudniają . A sprawa powinna być postawiona jasno ... Np Dezamet dostaje rok czy dwa na udowodnienie , że coś zrobi sam , po czym następuje weryfikacja prac i osiągnięć i decyzja . Tak albo nie . Jeśli nie , to trzeba zaprosić do współpracy doświadczonego producenta ( najlepiej kilku aby była rywalizacja) i po analizie co możemy sami , w czym ma nam pomóc i na jakich zasadach dokonujemy wyboru . Wtedy wiadomo co trzeba zrobić , jakie będą nakłady i inwestycje i można działać , a awaryjnie można kupić u niego pierwszą partię i powoli metodycznie działać. Natomiast u nas obecnie jest tak , że układy i inne kwestie powodują , że beztrosko próbujemy udowodnić za wszelką cenę że sami to zrobimy , brniemy w to , a potem wychodzi jak wychodzi . Nie ułatwia to dotychczasowy układ MON - IU - PGZ i dopóki nic się nie zmieni , a potrzeba prawdziwego trzęsienia ziemi , to lepiej nie będzie . Sam jeden dywizjon HIMARS to nie problem , bo można go wpiąć i jest do ogarnięcia . Problemem jest ewentualne wprowadzenie następnych na tych samych zasadach .

    2. Marek1

      Jak sądzisz PO CO MON zakupił wraz z defiladowym dyw. Himars aż 24 HUMWEE, czyli aż 4 komplety pojazdów z archaiczną, namiotową wersją SKO AFATDS6.0 ?? Jedynym w miarę racjonalnym wytłumaczeniem moze być tylko to, że monowskie "geniusze" wymyśliły, by mieć te stare SKO dla kolejnych 3 dywizjonów. No, przynajmniej ja jakiegokolwiek innego powodu nie jestem w stanie wymyślić.

    3. Covax

      Przejęcie każdej technologii zajmuje lata, przywołany tutaj do tablicy Dezamet pierwsza umowę na 155 dostał w 2014 i zakładała 2 tyś sztuk w rok do poskładania z gotowych części , ostatnia to 24 tyś w dwa lata i 100% Polonizacji. Ja tutaj widzę ogromny progres, z Himars problemy główny to złotousty starszy pan z miłym uśmiechem który powiedział do Donka ( tego większego ) że Homar będzie z USA i ceny licencji poszybowały w kosmos. A to że "przemysł" przygotowywał się przez 10 lat poniósł koszty i stracił czas. Wszystko poszło psu w budę ale Donek był zadowolony. Ale tutaj przemysł nie odpuszcza i może być ciekawie

  15. Bzyk

    Zainicjowanie polegało na wpisaniu w Excela. Nawet sumy źle policzyli. To ma być niby sukces? A skoro było tak dobrze, to czemu NIC nie kupowali? Czyżby ten Excel to za mało?

  16. Lelum polelum

    Nasza artyleria przede wszystkim potrzebuje pocisków o zasięgu ponad 500km naszej produkcji. To jest element odstraszania, a nie pociski o zasięgu 6-40km które co najwyżej mogą połaskotać po piętach potencjalnego przeciwnika.

    1. Robert Ex.

      1,Zasięg 500km oznacza że musielibysmy miec rozpoznanie na taka odległość .2,Nawet jak wezmiemy info od sojusznikow to i tak nic nie trafimy bo wszystko jest w manewrze. A zanim dowodztwo podejmie decyzje o ostrzale to nawet tankujace towarzystwo sie zdazy rozjechac.3.Z takim zasiegiem mozna ostrzelac cele w Kalinie - tylko po co ? Skoro po minucie od ataku na NATO wszystkie jednostki z tamtad beda sie przemieszczac by nie zostac zniszczone w bazach - a jak beda w ruchu to ich sie nie trafi .

    2. asdf

      sklady amunicji, paliwa?

    3. Pytajnik

      Czas zatem zadbać o takie rozpoznanie. Nieprawdaż?

  17. Ślązak

    Z Homarem mam kłopot oburza mnie decyzja MON o zakupie z półki ale to znaczy że PGZ może wciskać swoje wyroby za dowolną cenę?

    1. Opel

      Nic nie rozumiesz i tu jest problem.

    2. Waluś

      To jest jakiś głupawy dualizm myślowy. Oferta PGZ była ponad 2 razy droższa niż amerykańska. Głupio byłoby kupować w PGZ na takich warunkach. Ale rząd walnął drugą głupotę bo kupił coś niekompatybilnego z podstawowym naszym zautomatyzowanym systemem kierowania ogniem Topaz. I to w sytuacji gdy ten oryginalny system amerykański i tak wkrótce zostanie wymieniony na zupełnie inny, co przecież ogłoszono chyba w zeszłym roku. Po co zatem MON w ogóle T O kupuje?? Bo przecież to jest i tak solidnie "podziurawiona" wydmuszka systemu Homar!! Jakiś głupi wybryk, taki "peak" ignorancji p. Błaszczaka, czy w MON rządzi zakupami jakaś "szara eminencja"?? Tak czy owak, to solidny "strzał w stope"!!

  18. Jaro46

    każdy feler z mon, kasa, wałki, i kotrakty u konkurencji, najlepiej z usa.. ot i cała filozofia tak samo zakup f35, po co nam taki sprzęt? moze odrazu lepiej kupić wahadłowce... polska myśl techniczna jest tłamszona przez obcą agenture.

    1. bender

      Akurat w budowie konkurencji F-35 nie poszło by nam lepiej niż z promami kosmicznymi.

  19. czytelnik dobranocek

    a po co nam pseudoizraelską ( bo to i tak kopia niemieckiej z II-giej wojny swiatowej ) haubicę na ciężarówce TIR ,która wyrzucają od siebie , wraz z amwayowcami bliskowschodnimi od siebie wszyscy na świecie od poczynając od norwegi i finlandi poprzez usa franccję, włochy , turcję , i indie, kto to u was i po co ciągle tak to reklamuje i po co ?

    1. Etam

      Pytasz po co nam bodaj 160 lekkich armatohaubic 3x tańszych niż Krab, łatwiejszych i szybszych do pozyskania niż Kraby? Takie pytanie zadać może tylko jakiś wróg Polski. A przy okazji takie haubice mają wszyscy ważni : np. Rosjanie, Chiny, Izrael, Francja, a Amerykanie np. nawet najzwyklejsze holowane. Wygląda, że nie masz absolutnie pojęcia o czym piszesz!!

    2. Tomek pl

      Zapomniałeś dodać że kryle mogą używać amunicji o zwiększonej donosności nawet na 70km bo kraby to stare wieże brytyjskie i nie da się bez modernizacji zwiększyć zasięgu bo oporniki nie wytrzymają. Kryl powinien być na platformie 8×8 I mieć z tyłu kabiny drzwi

    3. Tomek pl

      Zapomniałeś dodać że kryle mogą używać amunicji o zwiększonej donosności nawet na 70km bo kraby to stare wieże brytyjskie i nie da się bez modernizacji zwiększyć zasięgu bo oporniki nie wytrzymają. Kryl powinien być na platformie 8×8 I mieć z tyłu kabiny drzwi

  20. Dyktatorek

    To co zrobiono z programem Homar to jawny sabotaż !!! Nasuwa mi się jedno pytanie w jakiej orkiestrze grają obecni decydenci MON czyżby Putina ??? Tak się tylko pytam

    1. Wesołek

      Nie, nie muszą grać w żadnej orkiestrze. Wystarczy zrozumieć, że to zgraja niekompetentnych "zabetonowanych" nieudaczników. Granie w orkiestrze wymaga inteligencji. A decyzje podejmowane przez IU, świadczą o głębokiej degrengoladzie, braku jakiejkolwiek logiki i racjonalnego myślenia, cienia inteligencji, i może dopiero na końcu - faktycznych działań na rzecz wrogich Polsce sił.

    2. Lord Godar

      Pytanie właściwe , to nie kto gra w orkiestrze , tylko kto pisze i rozdaje nuty ...

    3. Dudley

      Nawet zgraja niekompetentnych "zabetonowanych" nieudaczników rzucając monetą, podjęłaby lepsze decyzje. To co robi MON od dziesięcioleci, to nie jest przypadek, to zorganizowane długofalowe działanie, obliczone na osiągnięcie zamierzonego efektu. A kto rozdaje nuty? Większość wie, a reszta nie che wiedzieć, bo w nieświadomości żyje się wygodniej.

  21. Remi

    Mnie zastanawia w tym wszystkim coś innego. Ktoś wspominał tutaj, na def24, że każdy zakup MON ma jakis gruby feler obniżający skuteczność tych kupowanych środków ogniowych. No i z artykułu to wynika!! Po pierwsze kupujemy działa, ale od razu bez amunicji? Bo ktoś przecież z oryginalnego kontraktu na np. Kraby amunicję usunął--powstał feler! Jak już rozpoczęto ważny zakup jakichś tam "Bonusów" czy czegoś tam dla Krabow bodaj w 2011, to ktoś w MON skutecznie przerwał ten zakup. A było blisko! Jest feler. Jak kupiono ostatnie drony dla wojska to te z PGZ, nie współdziałające z Topazem- stworzono rozpoznawczy feler. Jak kupili radary dla NSM-ów, to przecież TrS 15 to wielki, ciężki radar obrony plot! Powstał feler. Jak rozpoczęto modernizację radarów dla Bryz, to MON wstrzymał ją już po pierwszej sztuce, pozostałe Bryzy zostały ze starymi. Zatem jest kolejny feler! Gdzie wozy rozpoznawcze dla artylerii? Najważniejszy generał od WRiA stwierdził, że nie można ich kupić bo "decyzja o wyborze podwozia, należy do kogoś innego"!! Kto więc niby w MON decyduje o podwoziu dla wozów artyleryjskich jak nie artylerzysta?? Jest feler? Jest! Jak już mamy jakieś czołgi, to "zapomniano" o kupowaniu sukcesywnym dobrej amunicji. Jest bardzo gruby feler. Jak skończono Ślązaka, to zrobiono z niego praktycznie rozbrojony patrolowiec. Jest feler. Teraz niedługo będzie wycofana OSA-M, a MON nie przewiduje zakupu żadnego następcy. Jest feler - bo Narew ma być stacjonarna, a w ogóle to widać że MON zdąży wycofać wszystkie Osy, zanim w ogóle pierwsza Narew się pojawi. Feler? Oczywisty. Ile 10, 12 lat temu kupiono Spike? MON obiecywał integrację na Rośkach. Kupując Hitfista pominięto dla niego Spike lub inny pocisk ppanc. Powstał wieloletni feler!! A skoro nie na Rosku to nie można było wsadzić Spike na jakiegokolwiek AMZta?? Gruby feler!! Już 15 lat temu MON wiedział że skończą się resursy na ppk na Mi24. I nic nie zrobił by zapewnić rakiety, mimo że np. zaoferowano nam już wtedy Spike na te śmigła, i mimo że powstał Huzar, a potem Głuszec. MON stworzył kolejny feler. Artykuł powyższy potwierdza pewien systemowy trwały mechanizm osłabiania skuteczności każdego zakupu dla wojska. Wybory sprzętu są wielokrotnie najgorsze z możliwych. Lista tych ewidentnych "wpadek" jest zbyt długa by był to przypadek. Jeśli się je zestawi, tak podsumuje, to samo się nasuwa, że chyba ktoś to robi celowo. Bo jak można świadomie kupować działa bez amunicji? Albo po co nagle zablokowac na zawsze zakup takowej? Jak można wciąż mając ok 100 starych wyrzutni BM21 nie modernizowac ich od lat, do posiadanego i opanowanego technologicznie i produkcyjnie wariantu Langusta z naszym świetnym Topazem?? To nie wydaje się seria przypadków, bo za każdym razem "jakoś" ktoś utrąca kluczowy aspekt zdolności bojowych naszego sprzętu - np. brak rakiet ppanc na śmigłowcach czy Spike na Rośkach. Bardzo podejrzanie to wygląda. Czy ktoś nie powinien się temu przyjrzeć, w NIK np.? Jakieś postępowanie wyjaśniające wdrożyć? Bo tych felerow jest - jak dla mnie- zbyt długa lista, i do tego całkiem sprytnych, jakby zupełnie nieprzypadkowo najbardziej kluczowych dla siły naszego wojska.

    1. Alek

      Zapomniałeś o modernizacji Leopardów 2A4 do wersji PL. Znowu przesunięto modernizację czołgów bo nie przeprowadzono testów z naszymi pociskami. A może... modernizacja nie dojdzie do skutku? Zmodyfikowano pierwsze T72 ale nie przewidziano dla nich OBRA 3, ani maskowania BERBERYS które w jakimś stopniu zrekompensowałyby brak dodatkowego pancerza na czołgu. Kolejny feler.

    2. Covax

      Z Osami to może nie być takie pewne.

    3. LMed

      Czy nasi wrogowie w tak bezpośredni sposób mogą zabezpieczać swoje interesy???

  22. alkaprim

    Były inne możliwości niż zakup od amerykanów (chodzi mi o Patriota i Himarsa)-za mniejsze pieniązki -ale większość podniecała się i sliniła na amerykańskie drogie zabawki-z półki których nie będziemy mogli użyć bez zgody i wiedzy mądrzejszych.Zobaczymy jak z logistyką części i naprawami w przyszłości-nie mówiąc o modernizacjach tego sprzętu.

    1. Tyle w temacie

      Weź ten alkaprim, weź jak najszybciej. Jak nie rozumiesz, że rząd próbuje przede wszystkim kupić od USA nie broń - tylko: sympatię, przychylność, wsparcie i maksymalne pozytywne nastawienie do Polski, obecność wojsk USA w Polsce i ich zaangażowanie, to przestaniesz pisać banialuki. My kupujemy nie tylko broń, ale przede wszystkim amerykańską przychylność i gwarancje bezpieczeństwa Pentagonu. Reszta o której piszesz to pikuś, nie wart żadnego komentarza.

    2. Sssssssssss

      "..sympatię, przychylność, wsparcie i maksymalne pozytywne nastawienie do Polski, obecność wojsk USA w Polsce.. " Polityka zagraniczna USA opiera się zawsze na ich interesie! To jest podstawa dla nich i to co napisałeś będziemy mieć tylko wtedy gdy to będzie korzystne dla USA a wycofają to gdy taki interes będzie dla nich korzystniejsze. Nie można tego sobie kupić na stałe w USA. Kto tak myśli ten jest zwyczajnie naiwny.

  23. Zaq

    Największą porażką w 2019r był zakup 1 baterii Himars z zapasem rakiet na 1 salwe, za ponad 400 mln USD tylko po to aby napchac Lokheedowi kieszenie dolarami bo ten zakup w takim wymiarze to czysty sabotaż.

    1. lklklklkl;;klk

      To zakup, wymuszony przez opóźnienia w modernizacji armii, oraz chęcią przetestowania IBCS wg założeń, obrona Wisła - atak Homar.

    2. Bleuf

      Wszystkie zakupy z US to czysty sabotaż. Za ogromne pieniądze kupujemy pojedyńcze sztuki na których eksploatacje i utrzymanie wojksa nie stać lub inaczej : stać kosztem innych obszarów. Kto na tym korzysta? Ci którzy wyciągneli wnioski z bycia wciągniętym w kosztowny konflikt w Afganistanie.

    3. Edssa

      Co to za chore tłumaczenie? Naprawdę nasza armia ma miliardy na zbyciu aby coś testować na pojedynczych wzorach uzbrojenia? Wogole masz pojęcie jakie bzdury wypisujesz?

  24. Name

    Ptaszki ćwierkają, że nowa amunicja do Raka właśnie jest testowana. Swoją drogą zamówienie (za poprzedniego rządu) broni bez amunicji do niej mogło być śmieszne, ale nie dla nas.

    1. Marek1

      Name - Pora się w końcu przyzwyczaić, że POPRZEDNI rząd to to samo co OBECNY. Niestety ten prosty fakt nie potraf się przebić do niektórych "betonowych łbów" ;))). Ps. Nie warto zwracać uwagi na ćwierkanie propagandowych ptaszków - "nowa" amunicja dla SM Rak to zmodyfikowane nieco stare OF-843 czyli wz. 43 pamiętający II wś. Po zmodyfikowaniu w Dezamecie OF-843BM będzie miała nico lepsze parametry balistyczne, co spowoduje np. wzrost zasięgu do maks. 8km. Dezamet w poł. 2018r chwalił sie politykom, ze produkcja docelowej amunicji dla Raków ruszy w 2019r. Oczywiście NIC z tego nie wyszło ...

    2. Covax

      Nowa amunicja od roku jest certyfikowana, przed świętami były ostatnie strzelania i najpóźniej do mają powinna mieć wszelkie "kwity"

    3. Wojtek

      Drodzy Panowie ! Jaka nowa amunicja do Raka ? Jest tylko obwoźna makieta i to koniec ! Atutem Raka miała być nowatorska wydłużona lufa, która zapewnia osiągi rzędu 12- 13 km. Tymczasem jest zamiar zaprojektowania amunicji do Raka o zasięgu ok. 10 km, co ma obrazować owa makieta. Pytanie nasuwa się więc samo: po co projektuje się i produkuje działo o dużym zasięgu, jeżeli potem w projekcie amunicji do tego działa z góry zakłada się, że zasięg ten nie będzie wykorzystywany ?

  25. Izydor Pupko

    KRYL był pierwotnie projektowany , zgodnie z załozeniami , jako haubica przystosowana do transportu lotniczego , do wzmocnienia zagranicznych "misji" wojska polskiego. Obecnie stawia sie mu wymagania związane z zadaniami w walce na europejskim teatrze działań wojennych a niestety "misyjny" KRYL nie spełnia wymagań współczesnego pola walki. Być może konieczne będzie zastosowanie Jelcza 8x8 , zamiast tego nieudanego "misyjnego" "zmodyfikowanego" Jelcza 6x6 oraz automatu ładującego. Polska posiada jeszcze dużą ilość Goździków , które są wciąż podstawą naszej artylerii ale niestety nie są przestosowane do wymogów współczesnego pola walki. Konieczna jest więc ich racjonalna modernizacja do standardu LPG i ewentualna wymiana armaty na kaliber 105 mm /52. Tak głęboka modernizacja i zmiana kalibru na natowski , bedzie bardzo droga i skomplikowana technicznie ale naprawdę warto unowocześnić nasze Goździki , ponieważ alternatywnym wyjściem jest ich wycofanie ze względu na stan zużycia . Rosja wycofując Goździki ,przerabia je na moździerze 120 mm.

    1. Covax

      Następna sierotka po 105 promowanej przez firmę której prezes i vice mają obecnie wikt i opierunek na koszt państwa

    2. Marek1

      Pozwolę sie nie zgodzić z 1 aspektem - 2S1 Gozdzik nadal jest groźną i skuteczną bronią. Zwłaszcza po wyposażeniu ich w SKO Topaz. Brakuje "tylko" nowoczesnego rozpoznania celów i transmisji danych (rozpoznawcze 4x4+ syst. BSL). Warto pamiętać, ze w zasadzie WSZYSTKIE zadania dla horrendalnie drogich SM RAK mogą(na duzo większym dystansie/15-22km/) wykonywać "stare" 2S1, o ile zadba się o ich zdolności rozpoznania i korekcji celów. Mają one zdolność pływania, dużo większą mobilność w terenie(gąsienice) oraz jako jedyne mogą wykorzystywać jedyną polską amunicję kasetową typu HESYT. Gdyby zamiast wydawać kolejne mld. PLN na niezbyt koniecznego Raka zmodernizowano i wymieniono rosyjską haubicę 2S1 na nowoczesną 105 mm NATO oraz pozyskano nowoczesne śr. rozpoznania, to przesunięte ze szczebla brygady na poziom batalionu Goździki, BARDZO wzmocniłyby silę ognia polskiego zmechu.

    3. Wera

      A kogo to obchodzi? W obecnej formie Kryl jest bardzo nieudanym prototypem przez niektórych na tym forum uznawanym a cud nad cudy. Chory pomysł z projektem odchudzonym pod transport 5 cioma starymi muzealnym Herculesami. Brak automatu ladowania to już kuriozum w XXI wieku. Tak samo zrobiono z Rosomakami gdzie pozbawiono ich pancerza i normalnej wieży z ppk. Nasza armia to zbiór idiotycznych pomysłów.