- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Propagandowe ćwiczenia Orkan 26 na Zatoce Gdańskiej [OPINIA]
By scenariusz ćwiczony 28 maja 2026 roku w czasie manewrów „Orkan 26” udał się w realnej sytuacji, nasi komandosi musieliby wcześniej opanować sztukę teleportacji. Ale jak na razie – nie opanowali.
Autor. M.Dura
Proszę sobie wyobrazić następujący scenariusz manewrów: Na „opanowany przez terrorystów” prom linii Stena Line dostają się polscy komandosi, wykorzystując do tego dwie szybkie łodzie abordażowo-szturmowe oraz śmigłowiec. Myślicie, że to opis scenariusza manewrów Orkan 26 przeprowadzonych w Gdyni 29 maja 2026 roku? Oczywiście, ale jest to również dokładny opis ćwiczenia przeprowadzonego trzynaście lat wcześniej 23 czerwca 2013 roku.
Te same siły, to samo miejsce manewrów (między wejściem południowym Portu Gdynia a falochronem mariny), a nawet prom tej samej linii Stena Line (w 2013 roku był to „Stena Spirit”, a w tym roku „Stena Estelle”).
Różnice dotyczą głównie wykorzystywanego sprzętu. W 2013 roku komandosi desantowali się ze śmigłowca Mi-8, w tym roku był to 70i Black Hawk Zespołu Lotniczego Jednostki Wojskowej GROM. Trzynaście lat temu komandosi z Jednostki Wojskowej Formoza wchodzili od strony rufy, tym razem wykorzystywali drabinkę speleo, wchodząc od burty. No i w tym roku koło promu krążyły dodatkowo dwie niedawno zakupione łodzie desantowo-szturmowe Stridsbåt 90H (CB90).
Trening czy eksperyment?
Jeżeli celem manewrów było przećwiczenie samej taktyki wejścia na prom przez nowych operatorów Wojsk Specjalnych, to oczywiście nie ma sprawy, bo ćwiczyć takie działanie trzeba, a operatorzy się przecież wymieniają. Jednak ogólny opis manewrów, jaki przekazał gen. dyw. Michał Strzelecki, dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych, wskazywał, że było to ćwiczenie eksperymentalne.
Autor. MSZ/Konrad Laskowski
Nigdzie jednak nie wskazano, co było tym eksperymentem. My już od ponad roku zwracaliśmy uwagę, że polskie ćwiczenia związane ze zwalczaniem statków „floty cieni” są pozbawione realiów i są realizowane bardziej na pokaz, niż rzeczywiście dla wyciągnięcia konstruktywnych wniosków. Tak było rok temu, w czasie ćwiczenia „Strażnik Bałtyku 2025” i tak było również kilka dni temu w czasie ćwiczenia „Orkan 26”.
Jak się okazało, bezskutecznie, bo w Gdyni zorganizowano kolejny pokaz: trzynaście lat temu dla mediów i ludności Trójmiasta, a w tym roku głównie dla ministrów spraw zagranicznych Rady Państw Morza Bałtyckiego z wicepremierem Radosławem Sikorskim (którzy od 28 maja br. mieli swoje spotkanie w Sopocie). Ministrowie byli zachwyceni. My nie.
Ćwiczono bowiem to, co nasi komandosi już doskonale potrafią. Nie jest bowiem dla nich żadnym problemem, by wejść na statek opanowany przez terrorystów (lub statek „floty cieni”) znajdujący się koło Gdyni i to w godzinach pracy: między 8:00 a 15:00. Problemem jest, by dostać się na niego w nocy, gdy np. znajduje się 30 mil morskich na północ od Ustki lub Kołobrzegu i nie współpracuje z polskimi służbami, uciekając z prędkością 20 węzłów w kierunku Cieśnin Duńskich. Tego scenariusza unika się jednak jak ognia, ponieważ Polska Marynarka nie ma okrętów, które pozwoliłyby taką operację w ogóle przeprowadzić.
Za rok powtórka z rozrywki
Rok temu pokazaliśmy już dosadnie, jakie problemy byłyby z reakcją, gdyby doszło do rzeczywistego aktu terroru koło polskich platform wiertniczych na północ od Rozewia. Obliczyliśmy, że gdyby wtedy zadziałano w realnych warunkach, to polskie okręty, płynąc z maksymalną prędkością 30 węzłów, dogoniłyby statek „floty cieni” dopiero po dwunastu godzinach i to dodatkowo w połowie Cieśnin Duńskich lub w połowie Zatoki Fińskiej.
Kilka dni temu z kolei zaprezentowaliśmy przykładowe jednostki pływające, które można by pozyskać z funduszu SAFE i jakie mogłyby pomóc w interwencji przeciwko statkom wyrządzającym szkody na północ od środkowej części polskiego wybrzeża. Jak się okazało, takich okrętów jednak nie zapotrzebowano. Dlatego na faktyczną i natychmiastową interwencję naszych komandosów na morzu, w oddaleniu od Trójmiasta, liczyć jak na razie nie możemy.
Natomiast kolejny „pokaz” Orkan w 2027 roku znowu zostanie przeprowadzony tuż przy porcie Gdynia.



WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!