Siły zbrojne

Powrót pancernego Geparda? [News Defence24.pl]

Uniwersalna platforma bojowa Anders z wieżą CT-CV - fot. Bumar
Uniwersalna platforma bojowa Anders z wieżą CT-CV - fot. Bumar

Program wozu wsparcia bezpośredniego Gepard jest bliski wznowienia – dowiedziało się Defence24.pl. Pod uwagę brana jest realizacja tego projektu równolegle z programem czołgu nowej generacji. Warto przypomnieć założenia, jakie pierwotnie stanęły u podstaw Geparda.

Jak dowiedział się Defence24.pl w źródłach zbliżonych do NCBiR, poważnie rozważa się wznowienie programu rozwojowego wozu wsparcia bezpośredniego Gepard. Pierwotnie w jego ramach miała powstać „średnia” platforma gąsienicowa o masie około 35 ton, o sile ognia zbliżonej do nowoczesnego czołgu (z armatą 120 mm) i większej mobilności kosztem niższej osłony pasywnej. Prace nad tym programem były przez dłuższy czas wstrzymane, m.in. z uwagi na rekomendacje Strategicznego Przeglądu Obronnego.

Historia Geparda

Sam pomysł zbudowania wozu wsparcia bezpośredniego (WWB) a w zasadzie całej rodziny pojazdów gąsienicowych opartych o wspólną platformę, wywodzi się jeszcze z początków obecnego wieku, gdy w polskim przemyśle (głównie w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Urządzeń Mechanicznych OBRUM z Gliwic) zrodziła się koncepcja opracowania modułowej platformy bojowej. 

Na taki jej kształt niewątpliwie wpływ miało kilka czynników, w tym między innymi amerykański program Future Combat Systems (FCS), wcześniej rozwijane podobne programy w Niemczech czy Szwecji oraz generalne tendencje do rozwoju sił ekspedycyjnych, w połączeniu z chęcią ograniczenia kosztów, ale i zwiększenia mobilności nowych platform bojowych w stosunku do ok. 60-tonowych nowoczesnych czołgów podstawowych.

Założenia WWB, w porównaniu z amerykańskimi, można by określić jako wariant dostosowany do krajowych warunków. Polski program był mniej awangardowy, odnosił się w zasadzie do samych platform gąsienicowych i na samym początku nie przewidywał szerszego zastosowania najnowszych (lub przyszłych) rozwiązań technologicznych, dotyczących np. ochrony pojazdu. Ponadto Amerykanie stawiali na sieciocentryczność, automatyzację/robotyzację procesu rozpoznania i dowodzenia oraz znaczne podniesienie świadomości sytuacyjnej i wiedzy o przeciwniku (pierwszy go wykrywam i zwalczam). W Polsce kładziono nacisk na znaczne obniżenie kosztów pozyskania, a przede wszystkim kolejno eksploatacji zunifikowanych ze sobą platform.

W ramach całej rodziny miał też powstać tzw. wóz wsparcia ogniowego (WWO), czasem raczej określany jako średni czołg i wyposażony w wieżę ze 120 mm armatą gładkolufową. Samo wyobrażenie o taktyczno-technicznych możliwościach takiej maszyny przechodziło następnie kilka etapów prac koncepcyjnych.

Jedną z nich był zaprezentowany już jako demonstrator technologii tzw. czołg lekki, nazwany oficjalnie Anders i opracowany na bazie wielozadaniowej platformy bojowej (WPB).

Można więc  przypuszczać, że częściowo to nie w MON, ale niejako w ramach prac w przemyśle zbrojeniowym opracowano ideę takiego pojazdu a przynajmniej u części wojskowych podtrzymały ją ówczesne doświadczenia oraz przekonanie o konieczności tworzenia wysoko mobilnych sił ekspedycyjnych i posiadania pojazdów zdolnych do działania w warunkach słabej infrastruktury komunikacyjnej, czy wreszcie świadomość posiadania ograniczonych środków na modernizację wojsk pancernych i zmechanizowanych.

Na mocy umowy NCBiR z konsorcjum firm krajowych (gdzie liderem został OBRUM) z końca 2013 roku, dofinansowano projekt WWB (kr. Gepard) wybrany w ramach konkursu nr 4/2013 w zakresie "badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa".

Wartość projektu wynosiła 100 mln zł, do czasu jego zawieszenia według danych MON nie potwierdzonych nigdy przez NCBiR wykonano ok. 32 proc. prac. W 2016 roku doszło do redefinicji części założeń projektu, co czasowo wstrzymało jego realizację, a w kolejnym roku Strategiczny Przegląd Obronny rekomendował zawieszenie tego programu. Już wtedy był on znacznie opóźniony w stosunku do pierwotnych planów między innymi dlatego, że jego realizację rozpoczęto bez zatwierdzonych Wstępnych Założeń Taktyczno-Technicznych.

Zamiast T-72

image
Gepard miał zastąpić czołgi T-72, fot. Fot. por. Edyta Kowalska

Zgodnie z planami Wojska Lądowe miały pozyskać blisko 420 egzemplarzy, które miały zastąpić czołgi T-72 w brygadach zmechanizowanych i współpracować ze zmodernizowanymi Leopardami 2 w brygadach pancernych.

Jeżeli chodzi o założenia taktyczno-techniczne wozu o kr. Gepard to pierwotnie miał on mieć masę ok. 35 000 kg (z tzw. zapasem modernizacyjnym ok. 2000 kg)  oraz wieżę z uzbrojeniem w postaci 120 mm armaty na amunicję standardu NATO i automatem ładowania. Podwozie bazowe WWB zgodnie z projektem stanowić miała Uniwersalna Modułowa Platforma Gąsienicowa (UMPG).  

Sama obniżona masa wozu i jego niewielkie wymiary w porównaniu z MBT, miały przede wszystkim zapewnić wysoką mobilność taktyczno-operacyjną, choć w praktyce parametry trakcyjne były porównywalne z wozami klasy czołgu podstawowego. Natomiast odbywało się to kosztem dużo słabszej ochrony pasywnej, którą - z czasem - rekompensować miały nowoczesne systemy takie jak ASOP czyli ochrony aktywnej. 

Ponadto zastosowano by w taki wozie nowoczesne systemy przekazywania danych i kierowania ogniem. Takie same systemy montowano już w eksploatowanych i najnowszych MBT a system jak np. BMS nawet do dzisiaj nie wszedł do eksploatacji w  naszej armii. Założenie uzyskania mobilności operacyjnej również było kontrowersyjne, bo Polska tak nie posiada odpowiednich środków transportowych by ją zapewnić, choć z drugiej strony pojazd o masie rzędu 35-40 ton może bardziej swobodnie wykorzystywać cywilną infrastrukturę komunikacyjną np. na terenie Polski. Wymagania w zakresie Geparda były redefiniowane, m.in. w zakresie ochrony pancernej.

image
Gepard mógłby być uzupełnieniem dla czołgu nowej generacji, fot. M. Dura/Defence24.pl

W tym miejscu trzeba też przypomnieć o innym, częściowo zbieżnym z Gepardem programie pozyskania nowoczesnego samobieżnego niszczyciela czołgów kr. Barakuda. W ubiegłym roku poinformowano o rozpoczęciu analiz rynku w tym zakresie, jednak dalsze plany co do tego programu – będącego na wstępnym etapie - nie są szerzej znane. Nie ulega jednak wątpliwości, że obecne nasycenie wojsk różnymi środkami ppanc., jest w zasadzie na niskim poziomie, potrzeba też nowoczesnej amunicji czołgowej.

Miejsce czołgu średniego w Wojsku Polskim 

Ubiegłoroczny SPO rekomendował rezygnację z programu Gepard, i skupienie się na projekcie czołgu nowej generacji (przewidzianym długofalowo do opracowania we współpracy międzynarodowej) oraz na modernizacji T-72 w ramach rozwiązania pomostowego. Obecnie bliska jest decyzja o wznowieniu prac nad WWB, który – docelowo – mógłby współdziałać z nowymi czołgami podstawowymi. Na razie nie są szerzej znane plany umieszczenia nowego wozu w połączonym systemie walki, a część założeń programu Gepard – np. połączenie ciężkiego uzbrojenia z relatywnie niską masą – od początku budziło kontrowersje.

Z drugiej strony koncepcja tzw. czołgu średniego odrodziła się w wielu armiach m.in. w US Army program Mobile Protected Firepower (MPF). Powstały w jego ramach nowy wóz ma dać możliwość szybkiej reakcji w działaniach taktyczno-operacyjnych a nawet strategicznych (łatwość transportu lotniczego na duże odległości). Jego przeżywalność ma bazować na nowoczesnych rozwiązaniach (w tym ASOP) oraz zwiększonej świadomości sytuacyjnej załogi i zdolności wozu do wykrycia, rozpoznania i zniszczenie wrogich platform zanim one będą zdolne do zniszczenia jego samego (w tym pełne zastosowanie idei sieciocentryczności na polu walki). Ponadto wielu analityków uważa, że ciężkie i duże MBT mają ograniczenia co do walki w specyficznych terenach jak obszary górzysto-wyżynne, tereny podmokłe czy lesiste a przede wszystkim zurbanizowane (w 2050 roku niemal 65% powierzchni ma być zurbanizowana). Sam MPF ma wspierać brygady piechoty lekkiej i zmotoryzowanej (na KTO Stryker).

Ponadto w wielu obszarach potencjalnych konfliktów – także w Polsce, np. na wschodzie kraju - występują duże ograniczenia infrastrukturalne (np. co do nośności dróg i mostów) a zachowanie wysokiej mobilności również techniczne (nośność i wymagana ilość zestawów transportowych, kolejowych itp.). Mniej kosztowne w procesie pozyskania i eksploatacji maszyny mogą też efektywnie współpracować z bardziej drogimi MBT.

 

 

Komentarze