Siły zbrojne

Polska będzie dowodzić "szpicą" NATO w 2020 roku. Grupa bojowa V4 gotowa do działań

Podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski poinformował, że Polska będzie dowodzić lądowym komponentem sił natychmiastowego reagowania (tzw. szpicy NATO) w 2020 roku. W Pradze odbyło się spotkanie ministrów obrony państw Grupy Wyszehradzkiej, tematami poruszonymi w czasie rozmów były Grupa Bojowa Unii Europejskiej, przygotowania do szczytu NATO w Warszawie oraz kryzys migracyjny w Europie.

W czasie spotkania ministrów obrony państw Grupy Wyszehradzkiej, do jakiego doszło w Pradze w dniu 17 grudnia 2015 r., Polskę reprezentował podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski. Republikę Czeską reprezentował minister obrony Martin Stropnicky, Węgry minister obrony Istvan Simicsko, Słowację natomiast wiceminister obrony Milosz Koterec. Głównymi tematami rozmów przedstawicieli państw grupy V4 była Grupa Bojowa Unii Europejskiej, przygotowania do warszawskiego szczytu NATO oraz kryzys migracyjny w Europie.

W czasie spotkania z dziennikarzami podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski powiedział, że Grupa Bojowa V4 to potwierdzenie zainteresowania państw regionu zarówno udziałem we wspólnych formacjach wojskowych, jak i ich wspólnym tworzeniu. To zarazem dowód na to, że państwa Grupy Wyszehradzkiej są w stanie stworzyć wspólne formacje. Wiceminister zapowiedział też, że w 2020 r. Polska będzie państwem ramowym lądowego komponentu tzw. szpicy NATO (VJTF) i że uzyskana została wstępna zgoda czterech państw na to, by rotacja ta miała "wyszehradzki komponent".

W praktyce oznacza to, że pod polskim dowództwem znajdzie się formacja wojsk lądowych wielkości brygady, licząca prawdopodobnie około 5-7 tysięcy żołnierzy i zdolna do osiągnięcia gotowości do rozmieszczenia w ciągu maksimum 5-7 dni. Jej trzon będzie stanowić do pięciu batalionowych grup bojowych, wraz z jednostkami wsparcia. Decyzja o stworzeniu "szpicy" została podjęta na szczycie NATO w Walii i jest elementem szerszej reformy Sił Odpowiedzi Sojuszu Północnoatlantyckiego, zwiększającej ich liczebność do około 40 000 żołnierzy. Lądowy komponent VJTF będzie kompleksowo wspierany przez siły powietrzne, morskie i specjalne. Brygada przypuszczalnie będzie pełnić dyżur bojowy przez okres trzech lat, przy czym w drugim roku będzie się charakteryzować najwyższym stopniem gotowości.

Czytaj więcej: Niemcy o „szpicy” NATO. Szczegóły reformy Sił Odpowiedzi

Czytaj więcej: NATO potroiło liczebność Sił Odpowiedzi

Podczas spotkania najwięcej uwagi poświęcono Grupie Bojowej V4, która w listopadzie 2015 r. przeszła certyfikację potwierdzającą właściwe przygotowanie żołnierzy do pełnienia nowych zadań oraz pełną gotowość grupy do działania. Według zgodnej opinii wszystkich ministrów państw V4, proces tworzenia Grupy, a wkrótce jej funkcjonowanie, będą okazją do zebrania niezwykle istotnych doświadczeń, które zostaną wykorzystane w kolejnych latach.

Czytaj też: Początek ćwiczenia Grupy Wyszehradzkiej.

- Otworzyliśmy nowy rozdział efektywnej i skutecznej współpracy. Pokazujemy wszystkim państwom, że jesteśmy w stanie połączyć nasze siły do ochrony naszych wartości i zrozumienia naszych problemów. Jesteśmy o wiele silniejsi, niż gdybyśmy występowali indywidualnie. Dzisiaj, w XXI wieku, jest niezbędne, aby ludzie w naszym regionie ze sobą współpracowali. Razem jesteśmy silniejsi i razem znajdujemy rozwiązania.

Minister obrony Węgier Istvan Simicsko

Grupa Bojowa V4 powstała na bazie jednostek ze szczecińskiej 12. Dywizji Zmechanizowanej, wspartej siłami wydzielonymi przez armie czeską, słowacką i węgierską. Jej liczebność to 3900 wojskowych, ok. połowa to Polacy. 800 żołnierzy pochodzi z Czech, 600 z Węgier, Słowacja wystawia ok. 450 żołnierzy. Trzon dowództwa grupy został sformowany przez Wojsko Polskie, utworzono je na bazie krakowskiego Centrum Operacji Lądowych - Dowództwa Komponentu Lądowego.

Czytaj też: Dowództwo dla Grupy Bojowej V4 w Krakowie.

Wiceminister Szatkowski przekazał także mediom, że w czasie dyskusji na temat przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie strona polska przekazała swoje stanowisko - "Jesteśmy zainteresowani tym, aby wzmacniał on obronę wszystkich państw NATO, także tych z flanki wschodniej. W Sojuszu trwa obecnie dyskusja na temat wzmocnienia obrony i odstraszania. Zdaniem Polski powinny się one opierać nie tylko na idei wzmocnienia, ale także na idei realnej obecności oddziałów Sojuszu także na wschodniej flance. Oczekujemy, że szczyt NATO w Warszawie przyniesie konkretne rozstrzygnięcia w tej kwestii".

W dalszej części spotkania prasowego minister obrony Czech Martin Stropnicky przekazał, że kraje V4 są zgodne w tym, że najważniejszym zadaniem w kwestii kryzysu imigracyjnego jest ochrona zewnętrznej granicy strefy Schengen - tak, aby zachowano jeden z największych przywilejów Unii Europejskiej – wolny przepływ osób.

Podczas rozmów ministrowie podkreślali konieczność współpracy i realizacji wspólnych projektów, które mają istotne znaczenie dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa poszczególnych państw, a w konsekwencji m.in. podniesienie poziomu bezpieczeństwa w Europie.

Komentarze (5)

  1. Dzidzia

    Nareszcie zaczęli myśleć! Jest tylko jeden podmiot zmierzający do hegemonii kontynentalnej, bo ta pozwoli osiągnąć drugi cel zasadniczy - mocarstwowość światową! Tak mowa o Moskwie i jej imperialistycznych celach, które mieli carowi Rosji, I sekretarze KPZR, a które odziedziczył w "genach" Putin. Na flance Zachodniej UE i NATO, musi być ktoś, kto zna sowietów i Rosjan. Oni muszą być niepewni , albo się muszą bać - wówczas są naprawdę dobrymi sąsiadami. Takowe zachowanie może zapewnić V-4, a później - wiecie co !!! Dużo się o tym pisze !

    1. As

      Przypominam tylko, że premierzy Czech i Słowacji oraz prezydent Węgier są nastawieni antyunijnie i prorosyjsko, cała trójka ciepło wypowiada się o Putnie i krytykuje sankcje nałożone przez zachód.

  2. Dymek

    Polska będzie dowodzić "szpicą" NATO …. Jeśli założymy ze NATO w 2020 będzie wciąż istniej. Ja myślę że tak nie będzie, układy w Europie zmienia się.

  3. Moshe Schwantz

    ...i mogę spać spokojnie, inni obywatele również. Szkoda, że w dziedzinie uzbrojania nie ma "takiej" zgody. Każde państwo rzepkę skrobie... oddzielnie.

    1. ig.

      Nie do końca :) Słowacy zaczynają "wchodzić" w rosomaki (scipio), Węgrzy musza znaleźć następce BTR-ów i tu byłaby szansa dla naszego przemysłu. Wszystkie kraje V-4 będą potrzebować następców broni postradzieckiej BMP, Mi-24 itd. Można by pomyśleć nad systemem wspólnych zakupów co polepszyłoby mozliwości negocjacyjne ceny u potencjalnego producenta.

  4. mariola

    No i będzie się działo ..3/4 sprzętu zdatnego do walki sceduje się do szpicy coby było medialnie , bojowo no i propagandowo..a czy trepy ze sztabów i sztabików też się wyznaczy na poligony coby np przez 3 miesiące poczuli wojaczkę w okopach czy nadal będzie to stowarzyszenie iluzjonistów producentów papieru

  5. srokotoperz

    czyli szpica NATO utworzona głównie z Polaków, którymi USA będzie się wysługiwać do swoich gierek z Rosją? niech USA przyśle drugie tyle swoich ludzi ile ma miec ta szpica łącznie to wtedy bedzie uczciwie.. tylko pod polskim dowództwem, żeby żadnych prowokacji nie było bo co poniektórym tam w Ameryce to widać od dawna, że się marzy wojenka