- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Po co Polsce Barracuda? Wyprodukujemy tani pocisk do F-16 i F-35
Autor. Anduril
Podpisanie umowy o współpracy Polskiej Grupy Zbrojeniowej z firmą Anduril oznacza, w przypadku zakupu przez Polskę tego uzbrojenia, wejście polskich spółek w produkcję niskokosztowej rodziny uzbrojenia, którą będzie można zintegrować z różnej klasy platformami bojowymi. Czy mamy do czynienia z alternatywą pocisku JASSM? A może zaawansowanym technicznie dronem samobójczym?
Barracuda-M to cała rodzina rozwiązań złożonych z trzech klas pocisków manewrujących, różniących się od siebie zasięgiem i masą głowicy bojowej. Broń ta jest dziełem młodej amerykańskiej firmy Anduril, która w ostatnim czasie odniosła kilka sukcesów na rynku uzbrojenia nowych technologii. Największym z nich jest wybór stworzonego w ramach programu CCA (Collaborative Combat Aircraft) bezzałogowca odrzutowego FQ-44 Fury jako jednej z dwóch konstrukcji, które będą bezzałogowymi skrzydłowymi amerykańskich samolotów bojowych.
Pociski Barracuda, choć mniej efektowne, także mogą odegrać wielką rolę w przyszłych konfliktach zbrojnych. Jest to bowiem broń niskokosztowa, którą można produkować na wielką skalę (jako tanią alternatywę dla cięższych pocisków, jak LRASM czy JASSM/JASSM-ER) i która pomimo tego ma liczne nowoczesne rozwiązania. Wśród nich znajduje się modułowość i otwartość konstrukcji, które umożliwiają tworzenie różnych wariantów pocisków i łatwą integrację z platformami różnych typów i klas domeny morskiej, powietrznej i lądowej. System wyróżniają także algorytmy sztucznej inteligencji, które pozwalają na współdziałanie pocisków w roju – z różnymi rolami przypisanymi do poszczególnych jego elementów. Możliwe jest więc wykorzystanie części tańszych efektorów jako wabików, które osłonią cięższe pociski uzbrojone w głowice bojowe, lub prowadzenie rozpoznania przez część pocisków na korzyść tych, które mają dokonać uderzenia. Pociski są wyposażone w silniki turboodrzutowe.
Największe zainteresowanie budzi dzisiaj oczywiście największa Barracuda 500, która miałaby być produkowana w polskich zakładach WZL Nr 2 w Bydgoszczy. Broń ta cechuje się zasięgiem 926 km przy zrzucaniu jej przez myśliwce odrzutowe i około 700 km przy odpalaniu jej z wyrzutni lądowych. Wśród platform, z którymi ma zostać zintegrowana – i to za amerykańskie pieniądze – wymienia się m.in. F-16 i F-35, a zatem dwie z trzech platform bojowych, jakie ma posiadać docelowo Polska. Biorąc pod uwagę niską masę i prostotę integracji wydaje się, że może to być też broń dla samolotu FA-50. Wśród potencjalnych nosicieli wymienia się także samoloty transportowe wykorzystujące system Rapid Dragon. Przy ich pomocy możliwe jest więc np. wyprowadzenie silnej, otwierającej bitwę salwy pocisków.
Zasięg 926 km minimalnie tylko ustępuje pod tym względem pociskowi JASSM-ER (o zasięgu szacowanym na 1000 km). Największą słabością jest lekka głowica bojowa, która ma masę nieco ponad 45 kilogramów. Jest to masa porównywalna z głowicą bojową starszych rosyjskich i irańskich dronów samobójczych rodziny Szahid-136/Gierań-2. Nowsze ich wersje mają głowice o masie nawet 90 kg – są zatem dwukrotnie cięższe niż w przypadku Barracudy 500. Oznacza to, że pocisk ten nie będzie mógł razić ciężkich schronów i tym podobnych celów, jednak głowica o masie 45 kg, zastosowana w dużej liczbie, może siać spustoszenie wśród wielu rodzajów celów, takich jak pojazdy pancerne, logistyka przeciwnika, systemy obrony powietrznej, artyleria, wyrzutnie pocisków ziemia-ziemia i inne. Szczególnie, że w przeciwieństwie do Szahidów/Gierani broń ta ma być szybka (około 915 km/h w przeciwieństwie do 150-200 km/h Gierania-2) i jest trudnowykrywalna.
Zobacz też

Ważnym atutem Barracudy 500 są szybkość oraz skala jej produkcji. Firma Anduril rozwija ją obecnie i już podpisała analogiczną umowę na produkcję pocisku na Tajwanie, a zainteresowanie wyraziły Republika Korei i niektóre państwa europejskie. Największa produkcja jak na razie jest prowadzona w zakładach Andurila w Stanach Zjednoczonych. Obecnie zdolności produkcyjne ocenia się tam na 1000 sztuk rocznie, począwszy od 2027 roku.
Pociski Barracuda wymagają o połowę mniej czasu na produkcję, dwukrotnie mniej części i tylko 5 proc. narzędzi w porównaniu z produkcją klasycznych pocisków manewrujących.
Rozwiązania techniczne w połączeniu ze skalą produkcji doprowadziły do ustalenia ceny pojedynczego pocisku na nieco ponad 200 tys. USD. W porównaniu z dronami Szahid/Gierań jest to cztery razy drożej. Biorąc jednak pod uwagę, że 80-90 proc. rosyjskich dronów samobójczych nie dociera do celu, a Barracuda 500 powinna mieć znacznie większe szanse dotarcia do celu, wydaje się to ceną opłacalną. Szczególnie, że ceny takich pocisków jak JASSM-ER, Taurus czy SCALP/Storm Shadow liczone są w milionach dolarów.
Wydaje się, że realnym scenariuszem użycia Barracudy 500 może być odpalenie tych pocisków w tej samej salwie co JASSM-ER lub inne droższe pociski z cięższymi głowicami. Barracudy zaabsorbują obronę powietrzną przeciwnika, działając jako wabiki i torując drogę pociskom cięższym, które dokonają większych zniszczeń.



