Siły zbrojne

NSM – wielozadaniowy pocisk przeciwokrętowy

Rakieta NSM odpalona z wyrzutni lądowej. Fot. Kongsberg
Rakieta NSM odpalona z wyrzutni lądowej. Fot. Kongsberg

Przeciwokrętowe rakiety NSM zostały kilka lat temu wprowadzone na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP w ramach Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego, i są one ciągle rozwijane. Obecnie stanowią już nie tylko uzbrojenie okrętów i jednostek brzegowych, ale też statków powietrznych, w tym śmigłowców morskich (w wersji JSM – Joint Strike Missile). Ewoluuje również koncepcja ich użycia.

Rakieta NSM (nor. Nye Sjomalsmissiler, ang. Naval Strike Missile) wprowadzona na wyposażenie Marynarki Wojennej RP razem z nadbrzeżnymi dywizjonami rakietowymi (obecnie Morska Jednostka Rakietowa), jest przeznaczona przede wszystkim do zwalczania nawodnych jednostek pływających. Jest to jednak system uzbrojenia mający dodatkowo możliwość atakowania celów lądowych, dzięki systemowi nawigacji satelitarnej GPS w wersji wojskowej (z modułem kryptograficznym SAASM).

image
Wyrzutnia nadbrzeżnego dywizjony rakietowego Marynarki Wojennej RP. Fot. M.Dura

Pocisk opracowany przez norweski koncern Kongsberg ma zasięg ponad 200 km. Oznacza to, że może zwalczać cele znajdujące się poza horyzontem (Over-the-Horizon), za pośrednictwem niewidocznych przez sensory platform z wyrzutnią. Przelot rakiety realizowany jest z dopasowaniem do profilu terenu TERPROM (terrain profile matching), z możliwością ominięcia strefy zakazu lotów (no-flight zones) oraz uwzględnieniem ograniczeń co do wysokości lotu.

Działanie według zasady „wystrzel i zapomnij” (Fire and Forget) poza zasięgiem wzroku BVR (Beyond Visual Range) jest możliwe dzięki wyposażeniu rakiet NSM w głowice naprowadzające się na podczerwień. Wykorzystywane w nich są chłodzone matryce na dwa pasma podczerwieni. Ograniczono w ten sposób wpływ warunków atmosferycznych na działanie rakiet NSM, jak również zachowano dużą rozdzielczość obrazu przy szerokim polu widzenia i zwiększonym zasięgu.

Układ naprowadzania jest zbudowany w taki sposób, by pozwolić nie tylko na wykrycie jednostek nawodnych, ale również na ich identyfikację. Stało się to możliwe dzięki wprowadzeniu układu autonomicznego rozpoznania celu ATR (Autonomous Target Recognition). Dzięki niemu pocisk ma możliwość wykorzystania bazy danych sygnatur termicznych okrętów. Umożliwia to rozpoznanie konkretnego celu ataku, jak i uderzenie w dokładnie wskazane miejsce, co zwiększa skuteczność trafienia.

Norwedzy skorzystali przy tym z wieloletnich doświadczeń, jakie zdobyli budując i produkując rakiet przeciwokrętowe krótkiego zasięgi Penguin, wykorzystywane od lat siedemdziesiątych do dzisiaj przez siły zbrojne ośmiu państw (w tym Stanów Zjednoczonych).

Pocisk NSM został jednak zaprojektowany praktycznie od początku, ponieważ zgodnie z wymaganiami konieczne było zarówno zwiększenie zasięgu, jak i ograniczenie wykrywalności przez radary oraz systemy wykrywania w podczerwieni. Zastosowanie technologii stealth było związane przede wszystkim z odpowiednim zaprojektowaniem kształtu pocisku z charakterystycznym, „kanciastym” przekrojem oraz spłaszczonym nosem, pod którym umieszczono matrycę systemu naprowadzania w podczerwieni.

Stabilność i manewrowanie w locie zapewniają trapezowe powierzchnie sterowe w układzie X (umieszczone na końcu rakiety) oraz dwa trapezowe skrzydła o rozpiętości 1,4 m, rozkładające się tuż po starcie. Są one zamontowane w 1/3 długości rakiety, na wysokości wlotu powietrza do silnika marszowego.

W przypadku pocisków NSM odpalanych z okrętów i wyrzutni brzegowych zastosowane są bowiem dwa silniki. W czasie lotu wykorzystywany jest jednostopniowy silnik turboodrzutowy, marszowy Microturbo TRI 40-4 (o długości 680 mm, średnicy 280 mm i masie 44 kg) wykorzystujący paliwo JP-8 lub JP-10.

Obecnie jest on produkowany przez koncern SAFRAN i stosowany również we francuskich rakietach przeciwokrętowych Exocet MM-40 Block III oraz małych, bezzałogowych statkach powietrznych. Według producenta cechuje się on niskim zużyciem paliwa oraz ciągiem od 250 do 300 daN, co pozwala na lot z prędkością poddźwiękową (od 0,7 do 0,95 Mach).

image
Marszowy silnik turboodrzutowy TR 40 stosowany w rakietach przeciwokrętowych NSM i Exocet Block III. Fot. Safran

W czasie startu wykorzystywany jest natomiast, dołączony z tyłu pocisku, silnik startowy na paliwo stałe (booster), który jest odrzucany po osiągnięciu odpowiedniego pułapu i prędkości. Rakieta NSN opuszcza wyrzutnię „do góry brzuchem” ponieważ pod spodem ma wysunięty wlot powietrza do silnika marszowego (co utrudniałoby jej położenie w normalny sposób na szynach startowych). Dopiero w locie następuje obrót pocisku o 180º. Utrzymywanie odpowiedniego pułapu zapewnia się poprzez zastosowanie wysokościomierza laserowego. Za profil poziomy lotu odpowiada układ nawigacji inercyjnej oraz system GPS.

Rakieta NSM jest więc naprowadzana praktycznie całkowicie pasywnie, do samego momentu uderzenia w cel. Nie ma więc możliwości jej wykrycia przez systemy rozpoznania radioelektronicznego, co jest możliwe w przypadku pocisków z aktywną głowica radiolokacyjną. Prawdopodobieństwo przebicia się przez systemy obronne można zwiększyć dodatkowo realizując atak kilku pocisków jednocześnie, nadlatujących z różnych kierunków. W końcowej fazie ataku pociski nie tylko lecą nisko nad falami (sea-skimming), ale mogą również manewrować w kierunku i wysokości utrudniając zadanie systemom antyrakietowym.

image
Profil lotu manewrującej w wysokości i kierunku rakiety NSM widziany ze strony okrętu-celu. Fot. Kongsberg

Rakiety NSM mają stosunkowo małą głowicę bojową Pierwsze próby z jej wykorzystaniem w odniesieniu do prawdziwego celu (ex. norweska fregata HNoMS „Trondheim” (o długości 96,6 m i wyporności 1745 ton) zostały przeprowadzone 5 czerwca 2013 roku na poligonie ATC Andøya. Wykazały, że po trafieniu okręt-cel nie zatonął, ale zniszczona została duża część jego nadbudówek na śródokręciu, powyżej linii burty.

Fregata wyłączona zostałaby więc na pewno z walki na długi okres i potrzebowałaby pomocy ze strony innych jednostek pływających. Należy dodatkowo pamiętać, że te zniszczenia mogłyby być jeszcze większe, gdyby zaatakowany okręt posiadał na pokładzie własne uzbrojenie i paliwo, a dodatkowo pocisk trafiłby w jego najbardziej wrażliwe miejsce.

Cechą charakterystyczną rakiet NSM jest ich kompaktowość. Są one relatywnie krótkie (3,96 m) i lekkie (407 kg z boosterem i 347 bez silnika startowego), dzięki czemu mieszczą się do prostopadłościennych kontenerów o wymiarach 4,1  x 0,9 m x 0,85 m, o masie 846 kg. Kontenery te montuje się najczęściej po cztery w jednym unoszonym hydraulicznie pod kątem 10-60º module o masie 3900 kg.

image
Makieta w skali 1:1 rakiety przeciwokrętowej NSM. Fot. M.Dura

Moduł ten jest praktycznie autonomicznym systemem startowym, do którego wystarczy podłączyć jedynie system zasilania i łącze danych z pociskiem, by można było go wykorzystywać bojowo. Jego przygotowanie do działań nie trwa dłużej niż 4 minuty, natomiast odstęp między odpaleniami poszczególnych pocisków w salwie to około 2,5 sekundy.

O ile podczas tworzenia nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych dla polskiej Marynarki Wojennej zadecydowano, że rakiety będą montowane na dedykowanych im podwoziach (Jelcz), o tyle Amerykanie dostosowali pociski NSM do standardów „paletowych” systemu ładowania PLS (Palletized Load System). Zaprojektowany w ten sposób moduł startowy może być z łatwością montowany na amerykańskich okrętach z odpowiednio przygotowanym miejscem, jak również może być bez problemu ładowany na standardowe, ciężkie samochody ciężarowe wykorzystywane w siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych.

image
Odpalenie rakiety NSM z doraźnie stworzonej dzięki systemowi ładowania PLS (Palletized Load System), mobilnej wyrzutni lądowej w czasie ćwiczeń RIMPAC w 2018 r. Fot. US Army

Amerykanie testowali już możliwości tak doraźnie tworzonych wyrzutni rakiet nadbrzeżnych w czasie ćwiczeń RIMPAC (Rim of the Pacific) w 2018 roku na Hawajach. Pocisk NSM wystrzelony z takiej wyrzutni bez problemu trafił we wskazany mu cel (ex amerykański okręt desantowy USS „Racine” o długości 159,1 m i wyporności około 8000 ton) znajdujący się 63 Mm od wyspy Kauai. I w tym przypadku rakieta NSM nie zatopiła jednostki pływającej, ale spowodowała duże uszkodzenia w jej nadbudówkach.

Rozwiązanie okazało się na tyle skuteczne, że koncern Raytheon (który w ramach umowy z 2016 r. przygotował swoje zakłady po produkcji norweskich rakiet) otrzymał już konkretne zamówienie wartości 47,59 mln USD na integrację pocisków NSM w strukturach amerykańskiej piechoty morskiej. Najprawdopodobniej będzie to związane ze stworzeniem odpowiednika Morskiej Jednostki Rakietowej, która wykorzystywałaby kołowe, mobilne wyrzutnie rakiet nadbrzeżnych.

Dzięki „paletowemu” systemu ładowania PLS jednostka taka miałaby możliwość elastycznego wyboru pomiędzy różnego rodzaju paletami z uzbrojeniem. Po wypracowaniu odpowiednich rozwiązań w odniesieniu do konkretnych systemów rakietowych mogłyby więc to być rakiety przeciwokrętowe, ale również pociski ziemia-ziemia systemu HIMARS, czy nawet rakiety przeciwlotnicze.

Dla Marines niewątpliwie ważne jest, jak łatwo takie zestawy można transportować z wykorzystaniem różnego rodzaju jednostek pływających. Świadczyć o tym może europejskie ćwiczenie Spring Storm 2019 trwające od końca kwietnia do połowy maja br., w czasie którego na jednym okręcie transportowo-minowym typu Lublin przerzucono do Estonii pododdział składający się z sześciu pojazdów oddelegowanych z Morskiej Jednostki Rakietowej z Siemirowic (podlegającej 3. Flotylli Okrętów z Gdyni).

Automatycznie pokazano tym, jak łatwo można rozszerzyć obszar Morza Bałtyckiego zabezpieczony polskimi rakietami NSM, uzyskując w ten sposób m.in. możliwość kontrolowania ruchu jednostek pływających pomiędzy Obwodem Kaliningradzkim i Sankt Petersburgiem.

Podobny przerzut elementów Morskiej Jednostki Rakietowej miał miejsce podczas faktycznych, ćwiczebnych strzelań rakietowych, jakie przeprowadzono w 2016 r. w północnej Norwegii w okolicach wyspy Andoya. W Polsce takich testów nie można było przeprowadzić ze względu na duży zasięg rakiet i trudność w zabezpieczeniu zagrożonego przez nich rejonu.

Rakiety NSM i okręty

Cechą charakterystyczną rakiet NSM jest łatwość ich integrowania na różnego rodzaju i wielkości platformach pływających. Norwedzy np. bez problemu zastosowali te pociski na swoich fregatach typu Fridtjof Nansen (o długości 134 m i wyporności 5290 ton) oraz na wielokrotnie mniejszych kutrach rakietowych typu Skjold (o długości 47,5 m i wyporności 274 tony). Przy czym w przypadku kutrów trudność nie polegała jedynie na wielkości tych jednostek, ale również na konieczności podporządkowania się wymaganiom stealth.

image
Sposób montażu palet z rakietami NSM na wykonanych w technologii stealth norweskich kutrach rakietowych typu Skjold. Fot. forsvaret.no

Największym sukcesem będzie jednak bez wątpienia dozbrojenie w norweskie rakiety przeciwokrętowe amerykańskich okrętów do działań przybrzeżnych typu LCS (zarówno jednokadłubowych typu Freedom, jak i trzykadłubowych typu Independence), jak również przyszłych amerykańskich fregat (typu FFG(X)).

Decyzja Amerykanów to efekt wcześniejszych testów rakiet NSM przeprowadzonych na pokładzie norweskiej fregaty HNomS „Fridtjof Nansen” w czasie manewrów RIMPAC 2014 (Rim of the Pacific) w lipcu 2014 r. oraz na pokładzie jednego z okrętów do działań przybrzeżnych LCS (Littoral Combat Ship) typu Independence USS „Coronado” we wrześniu 2014 r. W tym ostatnim przypadku - bez integracji z okrętowym systemem walki oraz pokładowymi sensorami.

image
Przykładowy sposób instalowania modułów z rakietami NSM na pokładzie trzykadłubowego okręty LCS typu Independence. Fot. Kongsberg

Koncern Kongsberg zaproponował, by każda jednostka LCS otrzymała docelowo trzy moduły po sześć rakiet NSM, które miałyby być zamontowane w miejscach wyznaczonych podczas projektowania tych okrętów pod moduły zadaniowe. Do dzisiaj natomiast nie określono liczby pocisków, jaką mają otrzymać przyszłe amerykańskie fregaty. Liczba okrętów US Navy przystosowanych do przyjęcia rakiet NSM drastycznie się zwiększy, jeżeli po już przeprowadzonych konsultacjach koncernów Kongsberg i Lockheed Martin rakiety te przystosuje się do odpalania z wyrzutni pionowego startu Mk 41. Wtedy w ten system uzbrojenia, w sposób automatyczny, będzie można wyposażyć wszystkie okręty klasy AEGIS.

Rakiety NSM zostały także wybrane dla korwet typu Gowind budowanych dla malezyjskiej marynarki w stoczni BHIC BHIC (Boustead Heavy Industries Corporation) w Lumut na licencji francuskiego koncernu stoczniowego DCNS. Chęć zakupu norweskich pocisków przeciwokrętowych za ponad 10 miliardów koron (1,19 miliarda dolarów) potwierdziło również niemieckie ministerstwo obrony. Prawdopodobnie zostaną one wprowadzone na uzbrojenie dla właśnie opracowywanych dla Deutsche Marine fregat wielozadaniowych MKS 180 (Mehrzweckkampfschiff 180). Możliwe, że odbędzie się to w wersji zmodernizowanej, o zwiększonym zasięgu.

 Pociski powietrze-ziemia

Jak na razie najważniejszym uzbrojeniem opracowanym na bazie rozwiązań z rakiet NSM są pociski lotnicze JSM (Joint Strike Missile). Od kilku lat koncern Kongsberg prezentuje też gotowość do opracowania rakiety przystosowanej do odpalania spod wody, z wykorzystaniem typowych wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm na okrętach podwodnych. Makieta tego rozwiązania jest już prezentowana przez producenta od kilku lat, jednak właściwe prace nad takim systemem nie zaczną się wcześniej niż w 2020 r., o ile będzie zainteresowanie ze strony potencjalnych klientów.

image
Makieta-przekrój kapsuły dla okrętów podwodnych z rakietą NSM. Fot. M.Dura

Takie zainteresowanie jest natomiast w odniesieniu do pocisków lotniczych JSM. Wynika ono przede wszystkim z faktu, że już dokonano integracji tych rakiet z samolotem V generacji F-35, jak również z powszechnie wykorzystywanymi samolotami wielozadaniowymi F-16. To właśnie z tego powodu zainteresowanie norwesko-amerykańskimi rakietami JSM wyraziła Japonia, która zamierza w przyszłości wprowadzić nawet 147 samolotów F-35. W przypadku tych myśliwców ważne jest również to, że pociski JSM mogą być przenoszone w ich wewnętrznych komorach uzbrojenia, a więc nie pogarszają charakterystyk stealth całego statku powietrznego.

image
Rakieta JSM umieszczona w wewnętrznej komorze uzbrojenia samolotu F-35. Fot. Kongsberg

Liczba platform przystosowana do przenoszenia rakiet NSM może się jeszcze bardziej zwiększyć, o czym świadczą przygotowania do wprowadzenia pocisków NSM-HL na morskie śmigłowce MH-60R Seahawk przeznaczone dla Indii. Zgodę Departamentu Stanu na sprzedaż 24 takich helikopterów (za 2,6 miliarda dolarów) dla indyjskiej marynarki wojennej została opublikowana przez agencję współpracy obronnej DSCA (Defense Security Cooperation Agency) 2 kwietnia 2019 r. Dostarczenie ich z rakietami NSM będzie wymagało jednak dodatkowej umowy z koncernem Kongsberg.

Komentarze (13)

  1. Marek1

    Niestety, najprawdopodobniej do dziś d-ctwo MW nawet NIE rozpoczęło prac zmierzających do pozyskania bazy danych dot. charakterystyk termicznych poszczególnych okrętów potencjalnych przeciwników RP na Bałtyku. Ponieważ nadal NJR NIE posiada dedykowanych powietrznych nosicieli sensorów, jednostki te są w sytuacji strzelca wyborowego, któremu kupiono wysokiej klasy karabin, ale BEZ optycznych syst. celowniczych pozwalających na precyzyjne strzelanie dalekozasięgowe.

  2. Pjoter

    50 takich kutrów dla nas hmmmm piękne marzenie

    1. Kacper

      Takie kutry są dobre na fiordy a nie na nasze odsłonięte wybrzeże! Mieliśmy za PRLu kutry typu Osa ale one były przeznaczone nie do obrony, tylko ataku na cieśniny duńskie. Nam są potrzebne większe okręty z takimi rakietami aby mogły operować przy wzburzonym morzu co na Bałtyku jest bardzo częste.

    2. lol

      Nie do ataku na cieśniny tylko do ataku na okręty. W tamtych czasach cienko było z rakietami powietrze woda, a rakiety woda-woda były duże, ciężkie i miały dość mały zasięg. Więc do niszczenia okrętów stworzono małe szybkie kutry rakietowe, które miały szybko zbliżyć się na odległość strzału i wystrzelić rakiety. W tamtych czasach to wystarczało, ale przyszły czasy, że samoloty zaczęły być groźniejsze dla okrętów, a te małe kutry nie miały radarów ani porządnych systemów plot. i były łatwym celem dla lotnictwa. Dlatego w takie formie jak wtedy(bez obrony plot) straciły rację bytu.

    3. SOWA

      Już po wprowadzeniu kutrów rakietowych do PMW (były to tajne okręty a żołnierze nosili na czapkach napis "kutry torpedowe") zorientowano się, że mają słabą opl. Z desantu na cieśniny miało wrócić 30% Os. Oczywiście mówimy o wariancie optymistycznym. Były to najpiękniejsze kutry rakietowe.

  3. Tomek

    Za każdym razem jak patrze na tą wyrzutnię NSM na jelczu to pierwsze co rzuca mi się w oczy to brak odpowiedniej nośności tego podwozia. Czy w ruchu czy stacjonarnie pojazd sprawia wrażenie przeciążonego na tył.

    1. rED

      "Kontenery te montuje się najczęściej po cztery w jednym unoszonym hydraulicznie pod kątem 10-60º module o masie 3900 kg." CZTERY TONY a wg ciebie ile wejdzie na takiego Jelcza?

    2. pl

      10/10

  4. Hejka

    Parafrazując słynne zdanie Brusa Lee "Deska nie oddaje ciosów", jeżeli na okręcie zamontujemy systemy obrony aktywnej z nowoczesnego czołgu np Trophy (nieporównywalnie dłuższy czas na detekcję zagrożenia - pocisku NSM a i miejsca na montaż pod dostatkiem) to taki pocisk okaże się zupełnie bezużyteczny. Okręty nie mają systemów obrony aktywnej ?

    1. hmm

      Mają, chociażby Phalanx

    2. Navigator

      4 efektory NMS na fregaty Olivier Perry.

    3. lol

      O to to to właśnie.

  5. Jan

    kocham te filmiki do bezbronnych , nie manewrujących celów - ciekawe jaki byłby efekt do strzelania do okrętu w pełnej gotowości bojowej

    1. lol

      Już prostuję twoją niewiedzę - dodaj sobie wybuch amunicji i paliwa. Cele na ćwiczeniach są oczyszczone z paliwa, olejów amunicji i załogi, więc są lżejsze i przyjmują więcej trafień przed zatonięciem, to czasem powoduje mylne wrażenie że okręt jest odporniejszy a pociski słabe. Oczywiście ciekawiej by to wyglądało, gdyby zostawiono na pokładzie jakieś działko CIWS, żeby pokazać czy te rakiety są cokolwiek warte.

    2. Jan

      nie chodzi kolego o efekty samego wybuchu co możliwość faktycznego zestrzelenia tej rakiety

    3. lol

      A o czym ja piszę w ostatnim zdaniu? Filmów z użycia systemu CIWS(jakiegokolwiek) przeciw celom innym niż powolne ćwiczebne drony, niestety nie ma. Niestety w Falklandach nikt nie raczył włączyć tych systemów i poddźwiękowe exocety robiły co chciały, przez co po dziś dzień mamy spekulacje czy phalanx by cokolwiek trafił. Dziś mamy rakiety hipersoniczne i w dodatku niektóre w technologii stealth(NSM), więc można sądzić że ze starym phalanxem by sobie poradził ten pocisk, ale to tylko gdybanie.

  6. dropik

    ciężko mi sobie wyobrazić , aby rakieta z ponad 200 km widziała w podczerwieni cele. Na 100% jest wystrzeliwana w ich kierunku i dopiero po przeleceniu części trasy głowica je wykrywa.

    1. bender

      Dokładnie tak. Wysyłasz pocisk ale nie w punkt (co w sumie też możesz), tylko w jakiś sektor. Weź pod uwagę, że przy strzelaniu na maksymalne odległości cel ma z 10 minut na zmianę pozycji. Pocisk po zbliżeniu się do celu rozpoczyna się przypisywanie sygnatur do obiektów, identyfikuje cel, podejmuje decyzje co do profilu ataku i atakuje. Dlatego szkoda by ich było na strzelanie w ląd. To chytre zabawki morskie.

    2. Davien

      Dropik, pocisk jest wystrzeliwany w kierunku podanych koordynatów celu, leci na autopilocie i uzywajac TERCOM jak może a dopiero w poblizu celu uruchamia własna głowicę IIR

  7. Rafal

    Drugie nagranie z testowania NSM jest fajne, ptak w odleglosci paru metrow i przezyl.

    1. Użytkownik

      Głowica ćwiczebna.

    2. bender

      Taki efekt zoomu kamery. Ptak leci od kamery w stronę wybuchu, ale od miejsca wybuchu jest daleko. Zauważ, że jest rozstaw jego skrzydeł to ponad połowa długości pocisku (0:19), a to tylko jakaś mewa nie albatros. Nie przeżyłby, gdyby przelatywał nad miejscem eksplozji. Tak czy siak lucky bird.

    3. Davien

      Rafał raczej kilkudziesięciu metrów,. Do tego NSM nie ma głowicy odłamkowej .

  8. Maciek

    Jakby go przeskalowali o 100%, powstałby całkiem zgrabny pocisk, który byłby konkurencją dla tomahawka.

  9. Prauda

    Okręty cele nie zatonęły, ale zniszczenia spowodowane przez NSM były w zupełności wystarczające do wyeliminowania tych okrętów z działań.

  10. michalspajder

    PMW posiada,jako najbogatsza i najpotezniejsza marynarka wojenna na swiecie az 3 typy rakiet przeciwokretowych.Harpoon na OHP(glownym zadaniem tych okretow jest utrzymanie sie na powierzchni),RBS-15 na kutrach rakietowych(nie smialbym nazwac ich korwetami) typu Grom i oczywiscie NSM w MJR.Ktore by tu wybrac?Harpoon nie bedzie juz rozwijany,wiec teoretycznie nie powinien byc brany pod uwage.RBS jest super,bedzie nowa wersja o zasiegu 300km,ale u nas jest posadowiony na chyba jednak nieperspektywicznym typie okretu,w 3 sztukach eksploatowanym.Zostaje NSM,poniewaz jest w uzyciu w dosc powaznej jak na polskie warunki ilosci.Po wycofaniu kutrow rakietowych byloby dobrze rozwinac NJM dokupujac wiecej wyrzutni i pociskow NSM.Ale mam taka obawe.Nasz rzad chetnie wezmie byle co od Mesjaszy zza oceanu,za kazda cene.I tak sie boje,ze te pociski Harpoon moga byc jeszcze wybrane,czy to dla przyszlych okretow,czy moze na brzeg(to juz bylaby krancowa glupota).

    1. KrzysiekS

      KrzysiekS->michalspajder Cytuję "Wojskowe Zakłady Elektroniczne podpisały umowę na budowę centrum produkcyjno-serwisowego pocisków rakietowych NSM." więc chyba coś jest na rzeczy. Jestem za to bardzo dobry efektor.

    2. Marek

      Czyli chciałbyś, żebyśmy OHP zaraz po podarowaniu zdemontowali Harpoony? No mamy kilka rodzajów pocisków i przez to bałagan w logistyce. Ale ma to także swoje zalety, bo potencjalny przeciwnik będzie musiał dobrze kombinować. Jak sam zauważyłeś RBSy są dobre. NSMy też. I nie pogniewałbym się wcale , żeby od tych jak to określiłeś "mesjaszy zza oceanu" razem z F-35 wzięto także LRASM. A skoro już mowa o wycofaniu kutrów rakietowych na co na razie się nie zanosi, dobrze by było, gdyby na Gawrona trafiły RBSy. Zresztą i bez wycofania kutrów powinno się dokupić do niego RBSy tak samo jak i OPL krótkiego zasięgu.

    3. Marek T

      Jeśli już to LRASM.

  11. Jan z Rokitna

    We wczesniejszych artykuła czytałęm, że realny zasięg tych rakiet to ponad 50 km ze względu na brak infrastruktury radarowej.

    1. po co?

      Jedno zdanie trafiające w PUNKT.

    2. Marek

      Niekoniecznie. Wystarczy wskazać cel z drona albo z samolotu.

    3. asd

      I tak i nie. Realny zasięg użycia ich przez polską armię to 50 km. Same rakiety mają dużo większy. Da się ten problem rozwiązać. Trzeba mieć środki do namierzania na większe odległości (np lotnictwo, radary okrętów). Komunikacja z innymi źródłami jest w NSM zaimplementowana.

  12. Marek T

    Nie ma problemu więc z zastosowaniem tych rakiet na OP typu 212, co powinno być zachętą do jego wyboru w ramach programu Orka.

    1. Viking

      Ta, tylko że OP 212 w większości jest robiony przez Norwegów a polska zamierza kupić to przez niemieckiego pośrednika który w praktyce wykonuje tylko gola skorupę, nawet baterie litowo jonowe mają być norweskie

    2. JSM

      Zasięg 200 km to nie jest to o co nam chodzi dla OP.

    3. Davien

      Marek sa dwa problemy: NSM nie mieści sie do wyrzutni, dla OP powstaje nowy pocisk NSM-SL bazujacy na JSM dla F-35 o zasięgu ok 300km i nie ejst to klasyczny pocisk manewrujący ale pocisk pokr, który nawet przy MdCN wypada słąbiutko.

  13. Nawigator

    Czyżby szykowali rozmieszczenie NMS na kutrach torpedowych?za malo pocisków!!!!!!

    1. Skjold

      Ale cacko, 2 rakiety NSM spięte radarem sea giraffe. A takie juz mamy!!!!! O

    2. Navigator

      Potrzebne przynajmniej 4 Kalibry do zatopienia podobnego statku jak na filmie.A my mamy dwa takie.Nie taki Kaliningrad straszny HAHAHAHA