Siły zbrojne

Niemieckie U-booty z rosyjską nawigacją

U33 / Fot. U.S. Navy, Mass Communication Specialist 2nd Class Mark Andrew Hays
U33 / Fot. U.S. Navy, Mass Communication Specialist 2nd Class Mark Andrew Hays

Rosyjskie systemy nawigacyjne zostały zainstalowane na niemieckich okrętach podwodnych i nie tylko – donosi gazeta Bild am Sonntag. Doszło do tego za rządów kanclerza Gerharda Schrödera, obecnie będącego pracownikiem Gazpromu.

Szacuje się, że system Navi-Sailor 4100 rosyjskiej firmy Transas miał zostać zainstalowany na od co najmniej kilkudziesięciu platformach pływających do nawet około 100. Biorąc pod uwagę, że okrętów wojennych Niemcy mają 65 może to oznaczać, że system trafił nawet na jednostki pomocnicze takie jak np. holowniki i na niektóre okrety które do dziś zostały już wycofane ze służby. Bild am Sonntag donosi w swoim artykule, że urządzenie „Navi Sailor 4100” miano zainstalować m.in. na dwóch najnowszych okrętach podwodnych typu 212A dla Bundesmarine. Chodzi o U35 i U36. To jedna trzecia całej niemieckiej floty podwodnej.

System ustala pozycję prędkość i trasę używającej go jednostki. Jednocześnie jednak nie spełnia standardów bezpieczeństwa (szyfrowania) Sojuszu Północnoatlantyckiego co oznacza, że potencjalnie może przekazywać dane Rosjanom w przypadku dokonania przez nich „ataku cybernetycznego”, czyli innymi słowy uruchomienia przez nich odpowiedniej ukrytej funkcjonalności tego urządzenia.

Innymi możliwościami może być ryzyko zakłócenia ich działania przez Rosjan albo po prostu zdalna dezaktywacja. Jest to szczególnie złą wiadomością w przypadków okrętów podwodnych, których atutem jest właśnie działanie z ukrycia. W przypadku zdradzenia ich pozycji w czasie wojny wystarczy zrzucić w odpowiednie miejsce kilka pław akustycznych i torpedę, żeby przypieczętować ich los.

Reklama
Reklama

Firma Transas została założona w Petersburgu w 1990 roku i obecnie zajmuje się projektowaniem systemów symulacyjnych i bojowych bezzałogowców jest uznawana za silnie powiązana z rosyjskimi służbami. W 2018 roku jej cywilną „nogę” wykupiła fińska firma Wärtsilä. Co ciekawe w roku 2019 biura Transas stały się obiektem nalotu FSB, które zabezpieczało „nawigacyjne bazy danych”.

Jak donosi Bild am Sonntag firma miała być faworyzowana nawet po 2005 roku. To, że sprawa ujrzała teraz światło dzienne oznacza, że problem został zidentyfikowany już wcześniej. Ostrzeżenia na ten temat pojawiały się w Niemczech już latem ubiegłego roku, kiedy mówiono, że systemy nawigacyjne mogą otworzyć nowe „wektory ataku jeśli chodzi o wywiad i sabotaż".

Komentarze