Siły zbrojne

Lotnictwo NATO blokuje samoloty Floty Czarnomorskiej

Okręt dowodzenia USS „Mount Whitney” płynący przez Stambuł w dniu 1 listopada 2021 roku. Fot. US Navy
Okręt dowodzenia USS „Mount Whitney” płynący przez Stambuł w dniu 1 listopada 2021 roku. Fot. US Navy

Amerykańskie myśliwce F-15 Strike Eagle wraz z tureckimi i greckimi samolotami wczesnego ostrzegania osłaniały wejście na Morze Czarne okrętu dowodzenia USS „Mount Whitney”. Parasol ochronny był tak szczelny, że żaden rosyjski samolot nie zdołał dolecieć do amerykańskiej jednostki na odległość wzroku.

Jak dotąd żaden NATO-wski okręt wpływający na Morze Czarne nie był tak osłaniany z powietrza jak USS „Mount Whitney” (LCC-20). I nie chodzi tu wcale o znaczenie tej jednostki pływającej, która oprócz tego, że jest okrętem dowodzenia siłami amfibijnymi (o długości 194 m i wyporności 18400 ton), to pełni również funkcję okrętu dowodzenia VI Floty Stanów Zjednoczonych, działającej w rejonie Morza Śródziemnego. Celem wprowadzenia tak silnej eskorty lotniczej było prawdopodobnie pokazanie Rosji, że jeżeli będzie taka potrzeba, to NATO ma siły, by zapobiec jakimkolwiek akcjom rosyjskich samolotów w odniesieniu do zachodnich jednostek pływających.

Tymczasem dla Rosjan przeloty własnych myśliwców i szturmowców nad okrętami NATO stały się już stałym elementem pokazu siły, co było później bez skrupułów wykorzystywane przez aparat propagandowy Kremla. Teraz Amerykanie udowodnili, że kiedy będzie taka potrzeba, to nie pozwolą na przeloty Rosjan nad swoimi okrętami. Skorzystano przy tym z faktu, że do Bułgarii i Rumunii przerzucono 336. eskadrę samolotów F-15E Strike Eagle z bazy amerykańskich sił powietrznych Seymour Johnson AFB w Północnej Karolinie w Stanach Zjednoczonych.

image
Samolot F-15E oddelegowane do działania w południowej Europie z bazy sił powietrznych Seymour Johnson AFB w Północnej Karolinie. Fot. USAF

Myśliwce te miały początkowo uczestniczyć w ćwiczeniu Castle Forge, trenując z greckimi, bułgarskimi i rumuńskimi siłami powietrznymi. Działania te wspierały także samoloty kanadyjskich sił powietrznych, które w tym czasie realizowały w Rumunii zadania w ramach misji NATO Enhanced Air Policing. Teraz te siły wzięły udział w pokazowej osłonie okrętu dowodzenia USS „Mount Whitney”, który wszedł na Morze Czarne 4 listopada 2021 roku.

Zadanie było potraktowane bardzo poważnie i nie chodziło jedynie o pokazowy przelot samolotów F-15E nad amerykańskim okrętem, ale o pełny nadzór nad jego bezpieczeństwem z powietrza. To właśnie dlatego do sił osłony włączono działające naprzemiennie dwa samoloty wczesnego ostrzegania AEW (Airborne Early Warning) oddelegowane przez kraje NATO. Turcja wydzieliła bowiem do tej misji samolot Boeing E-7T Wedgetail, z kolei Grecja samolot EMB-145 Erieye.

image
Załoga tureckiego samolotu wczesnego ostrzegania E-7T AEW w czasie opracowywania obrazu sytuacji powietrznej i nawodnej. Fot. Tureckie siły powietrzne

Dzięki tym dwóm statkom powietrznym Amerykanie mieli do dyspozycji pełny i tworzony w czasie rzeczywistym, rozpoznany obraz sytuacji nawodnej i powietrznej. Mając pełną świadomość sytuacyjną można było w taki sposób rozmieszczać własne myśliwce, by żaden obcy statek powietrzny nie mógł się zbliżyć do okrętu USS „Mount Whitney”.

Wielonarodowe misje powietrzno-morskie demonstrują zdolność NATO do tworzenia połączonych sił szybkiego reagowania. Sojusznicze platformy AEW zapewniają siłom NATO utrzymanie krytycznej świadomości sytuacyjnej we wszystkich dziedzinach, umożliwiając załogom i dowódcom skuteczne reagowanie na wszelkie potencjalne zagrożenia.

Gen Jeff Harrigian – Dowódca sojuszniczych sił powietrznych (Allied Air Command)

Amerykanie realizowali również inne zadania, ćwicząc swoich pilotów w działaniu w międzynarodowej przestrzeni powietrznej i ma wodami międzynarodowymi. W oficjalnym oświadczeniu podkreślono, że celem takich misji jest wykazanie, że „Morze Czarne to kluczowa droga wodna dla handlu morskiego i stabilności w całej Europie”. Zadanie realizowano przy tym tak, jakby USS „Mount Whitney” musiał przebywać w regionie przez dłuższy okres czasu, organizując m.in. operację tankowania na morzu z tankowcem USNS „John Lenthall” (T-AO-189).

Rosjanie wizerunkowo bardzo wyraźnie odczuli pokaz siły NATO-wskiego lotnictwa. Na Morzu Czarnym nie tylko pojawił się bowiem najważniejszy okręt amerykańskiej VI Floty, to jeszcze otoczono go szczelnym parasolem ochronnym, nie do przejścia przez rosyjskie samoloty. Nie mając nowoczesnych samolotów wczesnego ostrzegania Rosja mogła pełnić jedynie rolę biernego obserwatora na akwenie oficjalnie deklarowanym jako „w pełni kontrolowany”.

image
Okręt dowodzenia USS „Mount Whitney” w Neapolu. Zdjęcie z 8 lipca 2021 roku. Fot. US Navy

Tymczasem w ocenie rosyjskich specjalistów USS „Mount Whitney” jako okręt dowodzenia jest o wiele bardziej niebezpieczny niż często wpływające na Morze Czarne amerykańskie, rakietowe niszczyciele typu Arleigh Burke. Rosjanie zaznaczali, że specjaliści znajdujący się na jego pokładzie, mogą bowiem np. tworzyć możliwe scenariusze działań, planować operacje wojskowe i zbierać informacje wywiadowcze. Pomimo takiego „zagrożenia” Rosjanie poza wysłaniem okrętów podwodnych nie mogliby tak naprawdę nic zrobić. Nie mając obrazu sytuacji nawodnej z rozpoznania powietrznego nie mogliby nawet użyć rakiet przeciwokrętowych „Oniks” o zasięgu ponad 600 km z baterii nadbrzeżnych „Bastion”.

Przybycie okrętu flagowego 6. Floty USA na Morze Czarne w dniu wizyty prezydenta Rosji na Krymie nie jest przypadkowe… Wejście amerykańskich statków na Morze Czarne to działanie mające na celu zaostrzenie stosunków dwustronnych i napięć w regionie.

Siergiej Ordżonikidze - były wiceminister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej

I nie ma tu znaczenia, że w narodowym centrum kierowania obroną Rosji poinformowano 4 listopada 2021 roku, że siły i środki Floty Czarnomorskiej w pełni kontrolują działania USS „Mount Witney” oraz komunikat przekazany mediom, że rosyjskie wojsko ma wszystko, aby śledzić amerykańską jednostkę. Przy osłonie samolotów F-15E jedyną widoczną reakcją Rosjan mogło być bowiem skierowanie w kierunku amerykańskiego okrętu jednej z jednostek pływających Floty Czarnomorskiej.

Niewątpliwie elementem „dobijającym” był fakt, że NATO-wski pokaz siły zorganizowano dokładnie w dniu wizyty rosyjskiego prezydenta Władimira Putina w Sewastopolu na Krymie z okazji Dnia Jedności Narodowej. To właśnie dlatego w Dumie, pojawienie się flagowego okrętu VI. Floty na Morzu Czarnym nazwano prowokacją.

Amerykanie mają w ten sposób pokazywać, że postrzegają ten region jako potencjalny teatr działań wojennych.

Rosjanie o zdarzeniu
image
Samoloty F-15E oddelegowane do działania w południowej Europie z bazy sił powietrznych Seymour Johnson AFB w Północnej Karolinie. Fot. USAF

Komentarze