Siły zbrojne

Kurdyjska ofensywa pod ostrzałem. Scenariusze interwencji w Syrii

Fot. Witold Repetowicz.
Fot. Witold Repetowicz.

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) z kantonu Afrin, kontynuują ofensywę w rejonie Azaz. Wywołało to nerwową reakcję Turcji, która rozpoczęła ostrzał pozycji SDF. Przejęcie przez SDF kontroli nad Azaz zniweczy bowiem ostatecznie tureckie plany w Syrii. Jednocześnie Arabia Saudyjska przygotowuje się do wojny w Syrii, choć w tej kwestii wciąż jest dużo niewiadomych i niepotwierdzonych informacji - pisze Witold Repetowicz. 

SDF, którego trzonem jest kurdyjskie YPG, ale w którego skład wchodzą też oddziały umiarkowanej opozycji, niezwiązanej z Turcją i Arabią Saudyjską (m.in. Jaysh al Thuwar czy Jabhat al Akrad), rozpoczęło natarcie na Azaz oraz Tell Rifaat. Jeżeli chodzi o to drugie miasto to w nocy z 14/15.02 zostało w połowie opanowane przez SDF. SDF przejęła też całkowitą kontrolę nad drogą łączącą Tell Rifaat z Azazem, zdobywając m.in. wioskę Ayn Daqnah. Natomiast na południe od Tell Rifaat SAA (armia syryjska) zajęła wioskę Kafr Naya. Postępy SDF możliwe są częściowo dzięki wsparciu lotnictwa rosyjskiego, gdyż siły USA nie wspierają SDF w rejonie Afrin-Azaz. Ponadto niektóre tereny dobrowolnie poddają się SDF, chcąc w ten sposób uniknąć nalotów rosyjskich i zajęcia przez SAA (tak było m.in. w przypadku Menagh).

Zdobycie przez SDF Tall Rifat otworzy im drogę do Mare (10 km od Tall Rifaat), ostatniego obok Azazu miasta w dystrykcie Azaz, które pozostaje pod kontrolą protureckich dżihadystów. Mare to również miejsce, w którym przebiega granica z terenami pod kontrolą Państwa Islamskiego (Daesh), z której jest zaledwie około 70 km do miasta Manbidż, kontrolowanego przez Daesh, od którego z kolei siły SDF z kantonu Kobane dzieli tylko kilka kilometrów. Ewentualne zdobycie Azazu (nie jest to niezbędne dla zrealizowania przez SDF strategicznego celu tj. połączenia Kobane z Afrinem) oznaczałoby natomiast całkowitą klęskę protureckich dżihadystów w dystrykcie Azaz.

Powyższy opis sytuacji jest niezbędny dla zrozumienia nerwowej reakcji Turcji, która 13 lutego zaczęła intensywny ostrzał artyleryjski pozycji SDF w Afrin i Azaz. W ostatnich dniach nasilają się informacje o możliwej lądowej interwencji zbrojnej Turcji i Arabii Saudyjskiej w Syrii. Saudowie rozpoczęli już koncentrację swoich sił w bazie Incirlik, znajdującej się w pobliżu Adany i nie wykluczają również przerzucenia tam sił lądowych. Interwencja miałaby się zacząć za dwa miesiące, teoretycznie przeciw Daesh, ale wciąż jest wiele wątpliwości w tym zakresie, a postępy SDF mogą częściowo lub całkowicie przekreślić plany turecko-saudyjskie.

Istnieją dwa scenariusze takiej interwencji. Według pierwszego wojska saudyjskie, wsparte przez inne kraje GCC (Gulf Cooperation Council), wkroczyłyby z Jordanii do południowej części prowincji Hama, kierując się dalej na Dajr as-Zaur, a następnie na Ar-Rakkę. Ten scenariusz zakłada raczej unikanie kontaktu bojowego z siłami SAA i Rosją, choć i tak zarówno Assad jak i Iran oraz Rosja zagroziły, że będzie to oznaczać wojnę. Teoretycznie można sobie jednak wyobrazić, że o ile Saudowie nie zaatakują SAA, to zapowiedzi te pozostaną jedynie retoryką, choć trudno powiedzieć jak Saudowie mieliby opanować Dajr-as-Zaur bez konfrontacji z SAA, skoro część tego miasta pozostaje w rękach rządowych. Większym jednak problemem jest wyraźny sceptycyzm wobec tego scenariusza ze strony innych państw arabskich, obawiających się spektakularnej klęski w konfrontacji z Rosją (jeżeli chodzi o Daesh, to w założeniu tej interwencji jest w miarę dobrowolne poddanie się sił tej organizacji terrorystycznej, obawiających się alternatywy – pokonania przez Rosję, SAA lub SDF).

Doświadczenie z Jemenu wzmacnia te obawy. Dlatego, mimo początkowych doniesień iż Arabia Saudyjska już koncentruje swoje siły w Jordanii, pojawiły się dementi ze strony jordańskiej, a także sugestie że Jordania nie zgodzi się na przejście sił saudyjskich przez swoje terytorium, jeśli interwencja nie będzie miała mandatu ONZ. Ponadto Jordania ma żądać, by taka interwencja była dowodzona przez USA i Wielką Brytanię i miała zgodę Rosji. To mało prawdopodobne choć nie jest to wykluczone. Istnieje bowiem koncepcja stworzenia sunnilandu obejmującego Dajr as-Zaur, Ar-Rakkę, część Anbaru i Mosul. Rosja mogłaby na to pójść, jeśli w zamian otrzymałaby wolną rękę w odniesieniu do reszty Syrii (wyłączając Rożawę).

Drugi scenariusz zakłada natomiast wkroczenie sił saudyjsko-tureckich na linii Dżarabulus – Azaz. W tym jednak wypadku niezwykle mało prawdopodobne jest, by nie doszło do konfrontacji militarnej z SDF, a bardzo prawdopodobne jest również starcie z SAA i Rosją, a to oznacza wojnę na pełną skalę. Warto podkreślić, iż jeśli SDF opanują Tall Rifat i Mare, a następnie rozpoczną ofensywę z dwóch stron na Manbidż, zanim wkroczą tam Saudowie z Turkami, to połączenie między Dajr as-Zaur i Ar-Rakką a granicą turecką zostanie przecięte pasem kontroli SDF. W takiej sytuacji konfrontacja byłabby nieunikniona. Francja już oprotestowała nawet ostrzał turecki pozycji SDF w Azazie i Afrin.

Wątpliwe jest, by USA zdecydowały się na wsparcie ataku na SDF przez Turcję i Arabię Saudyjską, w sytuacji gdy teraz wspierają SDF w walce z Daesh. Warto pamiętać, że zbliżają się wybory a Republikanie podkreślają, że wrogiem w Syrii jest Daesh, a Kurdowie są sojusznikami USA. Nagły, pozbawiony logiki, zwrot o 180 stopni, ze wspierania Kurdów na wspieranie ataku na nich spotkałby się zapewne z silną krytyką ze strony Republikanów. Ponadto, z bazy bazy Incirlik korzystają Francuzi, USA czy Wielka Brytania do nalotów na Daesh, wspierających ofensywy SDF. W takim scenariuszu nagle baza ta używana byłaby do nalotów na SDF. Natomiast bez poparcia koalicyjnego sukces Turcji i Saudów w takiej interwencji jest wielce wątpliwy, zwłaszcza, że prawdopodobnie doszłoby też do konfrontacji z Rosją i SAA.

Siły SAA znajdują się obecnie w odległości kilku kilometrów na południe od Al Bab, drugiego po Manbidż, średniej wielkości miasta w północnej części prowincji Aleppo, kontrolowanego przez Daesh. Ewentualna ofensywa SDF z Mare do Manbidż, idąca na północ od Al Bab ułatwiłaby SAA opanowanie tego miasta. Warto dodać, iż z pozycji SAA w tym rejonie jest około 30 km do przyczółka SDF pod Manbidż, a ponadto SAA kilka dni temu wkroczyło od strony południowo-zachodniej do prowincji Rakka i jest zaledwie 30 km od bazy lotniczej Tabqah. Wątpliwe jest zatem by siły saudyjsko-tureckie zdołały się tędy przebić w kierunku Dajr as-Zaur bez konfrontacji z koalicją assadowsko-rosyjską.

Konfrontacja turecko-rosyjska na terytorium Syrii nie będzie rodzić zobowiązań sojuszniczych po stronie NATO, nawet jeśli w efekcie nastąpi ostrzał lub zbombardowanie tureckich pozycji na terenie Turcji, z których prowadzony jest ostrzał terytorium Syrii. Niemniej jednak działania Ankary, w tym w szczególności ostatni ostrzał, stawiają NATO i USA w bardzo trudnym położeniu, osłabiając ważnego sojusznika w walce z Daesh jakim jest SDF, a jednocześnie – eskalując sytuację i zwiększając ryzyko wystąpienia incydentów z udziałem Ankary, będącej członkiem Sojuszu, z jednej strony i innych stron konfliktu (w tym Rosji) z drugiej.

Dotychczas odwet skierowany przeciwko Ankarze nie nastąpił z dwóch powodów. Po pierwsze, ani Rosji ani Assadowi nie zależy na tym by SDF rosła w siłę. Ostrzał ze strony Turcji jest im na rękę, bo może zmusić SDF do przekazania kontroli nad zdobytymi terenami siłom rządowym (chodzi w szczególności o bazę Menagh). Po drugie. Rosji zależy na tym zwabieniu Turcji na teren Syrii, gdyż tutaj będzie mogła atakować armię Ankary i zadawać jej straty bez obaw o reakcję NATO. W takim przypadku Rosja może doprowadzić nawet do przeniesienia działań zbrojnych na teren Turcji. Kilka dni temu przestrzegał przed tym pierwszy AKP-owski szef dyplomacji Turcji Yasar Yakis, który stwierdził, iż Syria może zająć prowincję Hatay. Nie jest również wykluczone, że Rosja udzieli wsparcia PKK, co stanowiłoby poważne zagrożenie tak dla Turcji, jak i groziłoby dalszym pogorszeniem sytuacji w regionie.

Na koniec warto wspomnieć o dwóch teoretycznych scenariuszach, których realizację uniemożliwia polityka Erdogana i Davatoglu. Pierwszy z nich znany jest od 25 lat. Chodzi o ewentualne stworzenie federacji turecko-kurdyjskiej, poprzez aneksję północnej Syrii z Aleppo, Kurdystanu irackiego z Kirkukiem oraz irackiej Niniwy z Mosulem, przy jednoczesnej reformie ustrojowej, znoszącej unitarny charakter państwa. Kurdom dałoby to zjednoczenie trzech z czterech części podzielonego kraju, a Turkom dostęp do potężnych złóż surowców energetycznych.

Państwo takie, liczące około 100 mln mieszkańców, stałoby się bardzo silne, a konflikt kurdyjsko-turecki zostałby zakończony. Jednak po rozpoczęciu krwawej pacyfikacji tureckiego Kurdystanu i ostrzale Rożawy ten scenariusz został pogrzebany. Drugi scenariusz dotyczy stworzenia sunnilandu obejmującego Ar-Rakkę, Dajr-as-Zaur, część Anbaru i Mosul, przy jednoczesnym stworzeniu niezależnego Kurdystanu w Syrii i Iraku. Porozumienie między Turkami, Kurdami i Saudami pod patronatem USA i Europy otworzyłoby tranzytowe szlaki z Kataru i Arabii Saudyjskiej do Europy. Jednak turecka niechęć do pokojowego uregulowania relacji z Kurdami i Rożawą uniemożliwia realizację i tego scenariusza, na czym korzysta Rosja.

Witold Repetowicz

Komentarze (15)

  1. piotr

    Turcja i Arabia Saudyjska rozpoczęły wspólne ćwiczenia sił powietrznych, zapowiadają usunięcie Assada

  2. Niniu

    A my właśnie teraz planujemy wysłanie w ten rejon swoich wojsk (przynajmniej 4-ch F16), świetny pomysł brawo !

    1. Are

      To nie ma związku z sytuacją militarną, tylko z polityczną. Jest szansa że zanim w końcu coś od nas tam wyleci, pomysł stanie się nieaktualny.

  3. Are

    Robi się ciekawie. Kilka godzin temu siły SDF wkroczyły do Mare. "Miasto Mare (symbol rewolucji) zawiera umowę z Jaysh Al Thuwar (część SDF), aby zapobiec walkom w mieście." Choć "Mare Media Office" temu przeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że SDF ma już praktycznie dostęp do terenów kontrolowanych przez Daesh, a z terenem Turcji syryjskie siły sunnickie mają dostęp tylko na południowy zachód od Afrin.

  4. aaaa

    https://www.youtube.com/watch?v=e2Gq4bfNPh4 Już na początku Syryjczycy zastanawiali się czy Turcy ich zaatakują. Myślę, że tego nie zrobią z tych samych powodów co wtedy.

  5. Marek

    Tak czy siak bandyta islamski Erdogan wraz z Saudami, to jedyna znacząca siła zainteresowana trwaniem wojny w Syrii i Iraku. Może oligofren w White House dostrzeże w końcu ten prosty fakt ?

  6. Piotr34

    Erdogan coraz bardziej zaczyna przypominac rosyjskiego kreta.Nie dosc ze rozkrecil wojne z Kurdami to jeszcze teraz da Rosji pretekst do wojny na pelna skale.Choc to pewnie nie kret a tlyko megalomaniak i duren-podobnie jak Putin.Wystarczylo NIC nie robic ale MUSIAL chrzanic glupoty o Wielkiej Turcji.

    1. Dyzio

      Dokładnie! Nasza RP była wielka i bogata, jak siedziała cicho i nie wojowała.

  7. łowca mustangów

    sytuacja skrajnie niebezpieczna,turcy mogą nie odpuścić.w razie starcia niemal na pewno zablokują bosfor,odcinając ruskom zaopatatrzenie,ruscy o tym doskonale wiedzą i liczą się z tym,wywoła to natychmiastowa reakcję i ruscy wyrąbią sobie drogę siłą,a to oznacza totalną wojnę z turkami na całym terytorium turków,wtedy turcy zwrócą sie o pomoc do na to,co wtedy?prawdopodobnie wojna dotrze do nas

  8. Robert Foryś

    To pokazuje, że odbudowa Imperium Otomańskiego nie jest taka prosta. Erdogan wciąż ogląda się na zachód zamiast działać, Putin stosuje brutalną siłę i wygrywa. Turcja musi rozpocząć inwazję na Syrię, albo porzucić plany odbudowania imperium sprzed I wojny światowej. I znów na drodze tej staje im Rosja. Wojna albo upokorzenie, taki wybór ma Erdogan. Sam jestem ciekaw co wybierze. Strata twarzy w tamtej kulturze to poważna sprawa i dlatego myślę, że Turcja zaatakuje i dojdzie do wojny. W innym wypadku Erdogan straci to co zyskał przez ostatnie kilkanaście lat. Sułtan nie może być tak upokorzony. Jeśli islamistyczna opozycja przegra w Syrii oznacza to wyrzucenie w piach olbrzymich sum zainwestowanych przez Turcję i Arabie Saudyjską w ten konflikt. Po 5 latach inwestycji nic nie zyskać? Taki sułtan długo nie utrzyma się w pałacu, jak znam dzieje Osmanów. Turcja i Arabia Saudyjska mają więc wybór między inwazją a upokorzeniem. Dla Arabów to żaden wybór. Myślę, że wkrótce Turcja i Sudowie stworzą Sunilandu i przejmą oficjalnie wojowników Państwa Islamskiego i " umiarkowanej opozycji" jako swych wasali tworząc znany już z historii emirat Allepo i Mosulu. Ale to już inna ciekawsza historia.

  9. kafir

    Jak to się wszystko szybko zmienia, Cztery miesiące wstecz o Tell Rifaat i Mara haratały się Daesh i Shamiya.(jeden z krwawszych epizodów w 2015 roku), A teraz wygląda na to, że zajmie te tereny SDF.

  10. magazynier

    W Arabii Saudyjskiej goszczono Prezydenta Chin. Na tym portalu ani słowa. AS w 30 dni miała rozwiązać problem Jemenu. Trwa to już drugi rok. Mimo tej kompromitacji, teraz wysyła wojska do Syrii. Czy spotkanie prezydenta Chin z królem AS miało na tę decyzję jakiś wpływ? Ile głowic atomowych AS kupiła od Pakistanu? Ile rakiet średniego zasięgu od Chin. Czy dzisiejsze dane o spadku importu i eksport Chin to manipulacja w celu wywołania światowego kryzysu gospodarczego? Tylko Americanos zachowują się z klasą, prawie nie zostawiają odcisków palców. Czekają.

  11. Pikolo

    Czy może pan podlinkować mapy, z których pan korzysta? Ułatwiłoby to śledzenie zmian linii frontu Zwłaszcza interesująca wydaje się mapa baz wojskowych w Syrii.

  12. Tedd

    A jak Pan widzi przebieg ewentualnego starcia Turcji z Rosja? Obie strony poniosły by straty czy raczej Turcja nie ma szans. Jak na to wszystko wpłyneła by blokada Dardaneli? 20 tysięcy żołnierzy Tureckich plus wspomniany kanał musi chyba budzić strach Rosji. Czy systemy S-400 uniemożliwiły w 100% wykorzystanie przez Turcję jednostek latających?

    1. DSA

      Rosja nie ma szans w takiej wojnie na dłuższą metę. Przewaga sił lądowych Turcji jest miażdżąca. Powietrznych też i mimo strat jakie Turcja poniosłaby w takim ataku ta bateria jak i siły myśliwskie RuAF nie są w stanie powstrzymać jej powstrzymać. Tyle że Rosja będzie walczyć z oddali za pomocą pocisków manewrujących. Najpierw z ładunkami konwencjonalnymi a jeśli przyjdzie potrzeba nuklearnymi. A na to już Turcja nie ma odpowiedzi a NATO się nie będzie mieszać bo artykuł 5 nie będzie obowiązywał

  13. DSA

    Ten scenariusz jest korzystny tylko dla jednego gracza - KSA. Rosja nie po to sponsoruje Assada i wspiera go militarnie aby oddawać możliwość kontroli nad eksportem ropy i gazu przez terytoria Iraku i Syrii zwłaszcza w sytuacji gdy odnosi militarne sukcesy. Nie ma w analizie interesów Iranu. Wejście od strony Jordanii jest już mało prawdopodobne (część powodów już Pan wymienił, a trwa ofensywa w kierunku Palmyry i Rakki) Co do reszty a w szczególności upokarzającej klęski Turcji się zgadzam aczkolwiek to Kurdów obwiniałbym o fiasko rozmów. Najwyraźniej uwierzyli w obietnice Zachodu i liczyli na własne Państwo a skończy się jak zwykle.

  14. Odporny na Propagandę

    Drogi Panie Repetowicz. Plan ten jest nawet starszy i datuje się go na rok ok.1906.To wizja bardzo znanego rabina pochodzącego z Niemiec.Wizja ta miała na celu powstanie państwa żydowskiego,rozciągającego się na ziemiach obecnego Egiptu,Jordanu,Syrii,Libanu,Iraku i Arabi Saudyjskiej.Od tej pory ten plan jest cały czas realizowany. Najnowsze wcielenie tego planu to ''Yinon Plan".Cały Bliski Wschód ma ulec "bałkanizacji".Pierwsze ogólno dostępne mapy były drukowane w amerykańskich czasopismach wojskowych i The Atlantic. Na pewno Pan to wszystko wie:),ale nie rozumiem dlaczego nie może Pan zamieścić tych informacji w Pana jakże rozległych artykułach:) A to cytat: “Irak, bogaty w ropę z jednej strony, i rozdarty wewnętrznie z drugiej, jest pewnym kandydatem dla celu Izraela. Jego rozpad jest dla nas nawet ważniejszy niż Syria. Irak jest silniejszy niż Syria. Na krótką metę to potęga Iraku stanowi największe zagrożenie dla Izraela. Wojna iracko-irańska rozedrze Irak i spowoduje jego upadek wewnętrzny, zanim będzie mógł zorganizować walkę z nami na szerokim froncie. Każdy rodzaj konfrontacji między-arabskiej pomoże nam w krótkim czasie i skróci drogę do ważniejszego celu rozpadu Iraku na denominacje jak w Syrii i Libanie. W Iraku podział na prowincje wzdłuż linii etnicznych / religijnych jak w Syrii za czasów tureckich jest możliwy. Tak więc będą istnieć trzy (albo więcej) kraje wokół głównych miast: Basra, Bagdad i Mosul, a szyickie tereny na południu oddzielą się od Sunnitów i Kurdów na północy” – Oded Yinon, luty 1982 Także widzi Pan,plan dla Bliskiego Wschodu jest konsekwentnie realizowany z mniejszym bądż większym opużnieniem. Z poważaniem

    1. Odporny na Propagandę

      “Całkowity rozpad Libanu na 5 prowincji służy jako precedens dla całego świata arabskiego łącznie z Egiptem, Syrią, Irakiem i Półwyspem Arabskim, i już jest na tej drodze. Rozpad Syrii i Iraku później na etniczne i religijne obszary takie jak w Libanie, jest głównym celem Izraela na wschodnim froncie w długim okresie, a rozpad potęgi militarnej tych krajów służy jako główny cel w krótkim okresie. Syria się rozpadnie, zgodnie ze strukturą etniczną i religijną, na kilka państw, jak teraźniejszy Liban, i będzie państwo szyickich Alawitów wzdłuż wybrzeża, sunnickie państwo na obszarze Aleppo, kolejne sunnickie w Damaszku wrogie wobec północnego sąsiada, i Druzów którzy ustanowią państwo, może nawet na naszej wyżynie Golan, i na pewno w Hauran i na północy Jordanii. Taka sytuacja zagwarantuje pokój i bezpieczeństwo w regionie na długi okres, i ten cel jest już w zasięgu ręki dzisiaj." “W długiej perspektywie, ten świat nie będzie zdolny do istnienia w obecnym kształcie na terenach wokół nas bez przejścia przez prawdziwe zmiany rewolucyjne. Muzułmański świat arabski jest zbudowany jak chwilowy domek z kart złożony przez obcokrajowców (Francja i Brytania w latach 1920), bez uwzględnienia życzeń i pragnień mieszkańców. Podzielono go dowolnie na 19 krajów, każde z kombinacją mniejszości i grup etnicznych wrogich względem siebie, żeby każdy arabski kraj muzułmański musiał stawić czoła społecznemu niszczeniu od wewnątrz, a w niektórych już szaleje wojna domowa. . . Ten obraz narodowej mniejszości etnicznej rozlegający się od Maroka do Indii i od Somalii do Turcji wskazuje na brak stabilności i szybką degenerację w całym regionie. Kiedy ten obraz doda się do ekonomicznego, widać jak cały region zbudowany jest jak domek z kart, niezdolny do zmierzenia się z trudnymi problemami” – Oded Yinon, luty 1982

  15. franciszek

    Raczej przypomina ten rejon jak sałatka z robiona z różnych warzyw - a za dużo posolona , w tym przypadku nie jadalna ? ROSJA pokazując publicznie powiązania TURCJI z Państwem Islamskim (Daesh), obnażyła prawdziwy cel ANKARY ? Autor ma rację że ROSJA tylko czeka na wejście wojsk TURECKICH do SYRII ? Trzeba pomścić SU - 24 - a przede wszystkim swoim ludziom w ROSJI pokazać że ten akt zabicia pilota jest pomszczony ?