Reklama

Siły zbrojne

"Każdy żołnierz musi umieć się bić". Gen. Gromadziński o sportach walki w wojsku [SKANER Defence24]

– Walka w bliskim kontakcie powinna stać się w wojsku sportem masowym – uważa dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński. Jego zdaniem najlepiej, by elementy walki wręcz były ćwiczone na każdych zajęciach. – Każdy żołnierz musi umieć strzelać i każdy żołnierz musi umieć się bić – powiedział generał w programie SKANER Defence24.pl.

Gromadziński do połowy 2018 roku dowodził 15 Brygadą Zmechanizowaną w Giżycku, która w Wojsku Polskim wyróżnia się intensywną promocją sportów walki. – Jestem zwolennikiem tego, by walka w bliskim kontakcie stała się sportem masowym, który powinien się opierać na rywalizacji na wszystkich poziomach: batalionu, brygady, dywizji aż do zawodów centralnych – powiedział generał.

Zdaniem Gromadzińskiego w Wojsku Polskim powinna zostać zbudowana na tyle liczna kadra instruktorów, by byli oni blisko żołnierzy, najlepiej w każdym plutonie. Do tego potrzeba podoficerów wyspecjalizowanych jako instruktorzy walki wręcz oraz oficerów w pionach szkolenia brygad odpowiedzialnych za tego typu zajęcia – uważa dowódca 18 DZ.

To musi być sport powszechny, masowy. Każdy żołnierz musi umieć strzelać i każdy żołnierz musi umieć się bić.

dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej gen. dyw. Jarosław Gromadziński

W rozmowie z Defence24.pl (nagranej jeszcze przed awansem do stopnia generała dywizji) Gromadziński opowiada o tym, jak udało się upowszechnić sporty walki w 15 Brygadzie Zmechanizowanej. Potrzebna była do tego inicjatywa podwładnych i rywalizacja między pododdziałami. Zajęcia z walki w bliskim kontakcie były organizowane w ten sposób, by żołnierze mieli z nimi styczność kilka razy w tygodniu, zarówno podczas porannego rozruchu, jak i popołudniami. – Na wszystkich zajęciach były organizowane punkty z walką wręcz. Nie tylko gołymi rękoma, ale z wykorzystaniem karabinków, noży, łopatek – tego, co żołnierz ma na polu walki – powiedział gen. Gromadziński.

Komentarze (46)

  1. Extern

    @KungFuPanda Swięta racja co do tego że kawałek broni w ręku równa się tyle co najlepsza technika bez broni x 3. Choć w sumie to jednak można połączyć sztukę walki z utrzymaniem formy i sprawności. Jednak trzeba by zapomnieć o kontuzjogennych stylach typu combat których i tak nie można na full przećwiczyć w warunkach treningowych i pójść w jakąś odmianę judo-zapasów. Akurat nieszczęśliwie idealną ku temu sztuką walki jest Rosyjskie Sambo którego oczywiście uczyć naszych "husarzy" z powodów politycznych nie możemy. Ale jest też Brazylijskie ju-jitsu które trochę okrojone z aspektu sportowego by się nadawało a którego instruktorów mamy wielu w kraju.

  2. KungFuPanda

    Od czasów gdy człowiek jaskiniowy znalazł dobrze leżący w ręku kamień i powalił nim silniejszego od siebie przeciwnika ludzie rozwijali i wymyślali nowe rodzaje broni do walki i do polowania. Żołnierze powinni przede wszystkim dobrze opanować walkę z wykorzystaniem etatowego uzbrojenia. Do walki na bliskim dystansie od kilkunastu do zera metrów jest broń krótka. I właśnie użycia broni krótkiej w bezpośredniej walce na krótki dystans powinno się uczyć żołnierzy. Starcia na Okinawie i IwoJimie udowodniły ze Colt 1911 był lepszy od każdego samurajskiego miecza. Zamiast marnowania czasu na jakieś wymyślne systemy walki wręcz trzeba pracować nad utrzymaniem formy, kondycji i sprawnosci fizycznej. Bo żołnierz musi często z pełnym oporządzeniem, uzbrojeniem i zapasem amunicji pokonać spory dystans na piechotę. I musi być zdolny do walki i realizacji zadań bojowych. I to jest ważne a nie sztuka kopania w podskoku z półobrotem.

  3. Taki

    Komuś spodobała się, parszywa dwunasta " Dirty Dozen". To nie te czasy

  4. Ghost

    Myśl generała należy uzupełnić jeszcze o uwagę, że powinien jeszcze wiedzieć kogo można bić. W przeciwnym przypadku mogą się powtarzać w knajpach oburzające ataki na naszych sojuszników.

  5. Szwej

    Czemu Pani na zdjęciu ma kamizelkę tył na przód? Może chodzi o zmylenie przeciwnika..!?

  6. Domestikos_Strategos

    Panie Jarku bić to się można na ulicy w ustawkach, żołnierz powinien umieć walczyć wręcz (tak jak już jestesmy przy aparacie pojęciowym). Ale to prawda - od kiedy wycofano z egzaminu rocznego WF sprawdzian z wykonania elementów walki wręcz, niektórzy żołnierze nie mają zielonego pojęcia o wykonaniu podstawowych jej elementów. Dodatkowo wykorzystanie łopatki piechoty i karabinka z bagnetem od walki też są zapuszczone. Ale proszę o odnowienie tych starych jak to nazywają niektórzy "komunistycznych" elementów walki dla dobra żołnierza. Pozdrawiam.

  7. Extern

    @JÓZEK uzupełnia..: Krav maga, "zwiększanie wytrzymałości fizycznej, rozwój ducha walki"? Znasz ten system? Ćwiczyłeś to kiedyś? To co wymieniłeś jest na dosyć dalekich miejscach priorytetów tego stylu. Styl musi być dobrany do oczekiwań jakie w nim pokładamy. Jeśli chcemy potraktować to jako powszechne ćwiczenia fizyczne dla żołnierzy, Kravat akurat nie jest najlepszym wyborem. Jeśli natomiast chcemy ich nauczyć jak być morderczą bronią to lepiej nauczmy ich posługiwania się bagnetem lub saperką. Izraelczycy uczą się Krav magi bo jest ona dobrym systemem do obrony w trakcie niespodziewanego ataku w bliskim kontakcie, a na takie zagrożenie są najbardziej narażeni ich żołnierze patrolujący na co dzień ulice. Może to i mało romantyczne, ale prawda jest taka że w ataku kawałek zaostrzonej stali w ręku jest dużo bardziej morderczy niż dobra technika pustą ręką.

  8. ass

    jeszcze ten no rozbijać głową cegły, widzać ze WP wrocilo na stare sprawdzone tory z czasów zimnowojennych

  9. JÓZEK uzupełnia..

    jestem za ... pod warunkiem że będzie to kompilacja "Krav mag"systemu walki opracowany dla Sił Obronnych Izraela ........ gdzie głównym celem będzie zwiększanie wytrzymałości fizycznej, rozwój ducha walki, a także poszerzanie umiejętności walki defensywnej i ofensywnej.

  10. aaa-

    Bzdury ,bzdury i jeszcze raz bzdury, dla dobra polskiej obronności nie róbcie nigdy komandosów dowódcami. Zamiast kung-fu ,karate itp proponuję pancerz, artylerię , rakiety, śmigłowce bojowe i lotnictwo.

  11. Sceptyk

    Lubię sporty walki ale to jest jakieś gimbusowskie podejście do wojska. Trenowałem kilka lat MMA i wiem jak łatwo o kontuzję. Jedyną formacją wojskową jaka na prawdę potrzebuje regularnego treningu z walki w ręcz jest Żandarmeria Wojskowa a poza MONem Policja, Straż Więzienna i Graniczna. Nawet dla wojskowych sił specjalnych są to drugorzędne umiejętności. Pozostałe formacje wojskowe nie muszą być szkolone w tym zakresie a jeśli już to raczej na luzie. Chyba, że ktoś planuje użycie piechoty albo OT do działań parapolicyjnych? Przy wszelkim szkoleniu należy brać pod uwagę relację koszt-efekt. Przy masowym i intensywnym szkoleniu z walki wręcz kosztem będzie masa kontuzji - część żołnierzy utraci zdrowie potrzebne do służby (głównie przez urazy stawów i więzadeł) efektem będzie nabycie umiejętności o znikomej lub żadnej przydatności na polu walki. Czy warto? Nie ma pilniejszych potrzeb szkoleniowych?

  12. Olgierd

    Już kiedyś kwiat naszej młodzieży rzucił się na wroga z gołymi rękami. Bo dowódcy zakładali, że broń można zdobyć na wrogu. Wystarczy tego frajerstwa. Żołnierz ma umieć strzelać, posługiwać się różnymi rodajami broni palnej. Także tej używanej przez potencjalnego przeciwnika. Pocisk wystrzelony z karabinu czy pistoletu zawsze będzie szybszy od pięści. Więc zaopatrujcie naszą armię w broń oraz w odpowiednią ilość amunicji do treningu strzeleckiego. Zamiast bajek o robieniu z siebie Bruca Lee na polu walki. Sztuka walki jako sposób kształtowania charakteru - tak. Sztuka walki jako sposób rozwijania ogólnej sprawności fizycznej żołnierza - tak. Ale sztuka walki jako priorytet mający pierwszeństwo przed treningiem strzeleckim - nie. Przygotowujmy się do wojny, która nadejdzie. A nie do tej, która była 100 lat temu.

  13. Q

    Idea sluszna, tylko braknie zolnierzy i czasu na codzienne etatowe zajecia jezeli bedziemy chcieli miec wyspecjalizowanego zolnierza od.. walki wrecz, opchem, plot, kierowania ogniem artylerii, wsparcia z powietrza ipd... to wszystko przydalo by sie na szczeblu plutonu bo poprostu plutony coraz czesciej dzialaja samodzielnie. Moze by tak wkoncu stworzyc piony szkolenia z prawdziwego zdarzenia i tam wyszkolic instuktorow od wszystkiego co danej firmacjii potdzeba. CZAS PROFESJONALISTOW. Bo czas gdzie dca plutonu ogarnia wszystko juz dawno przeminal.

  14. gosc

    Super Panie Generale, ale to jest oczywista oczywistość. A jakieś plany na dozbrojenie polskiej Arii Pan ma?

  15. Extern

    No ok można to potraktować jako pewien rodzaj gimnastyki dla żołnierzy, jednak bez jakiejś wielkiej napinki na aspekt pojedynków. Bo realnie patrząc to się raczej nie zdarza żeby żołnierz na wojnie musiał walczyć gołymi rękami. To nie Okinawa gdzie był jeden nóż przyczepiony łańcuchem do słupa na całą wioskę.

  16. Bash

    A co na amunicji chcą oszczędzać?

  17. Okręcik

    Walka wręcz, na noże, bagnet itd;. to chyba oczywistość? Nie zapominajmy jednak i o należytym oprzyrządowaniu choćby indywidualnej broni strzeleckiej, hełmach, kamizelkach itd.

  18. turpin

    Legia Cudzoziemska - z nielicznymi wyjątkami - nie uczy walki wręcz. Uczy za to świetnie strzelać, we wszystkich sytuacjach. Z jednej prostej przyczyny - kula jest zawsze skuteczniejsza, niż pieść.

  19. dim

    ta... "Stąd do Wieczności" - James Jones. Ale książkę proszę przeczytać, nie film. Film jest... atrakcyjny, ale to książka zajmuje się psychologią (czy raczej psycholami) wojska, w którym nadmierną wagę przykłada się do sztuk walki wręcz. A propos... oglądałem dawno już temu wywiad z synem Bruce'a Lee i chłopak, sam oczywiście dobry sportowiec, starał się nieśmiało to widzom wytłumaczyć, że sztuki karate mało pomagają, gdy twój przeciwnik w ręce trzyma spluwę. Zawsze będzie szybszy. I tak też się stało - chłopak zginął potem od broni palnej.

  20. Łebski

    Szkolenie to powinno opierać się o normalny sport walki, gdzie żołnierze mogą rywalizować, a elementy kombat jako dodatek. Żołnierzowi walka wręcz na wojnie się przyda w tylko specyficznych sytuacjach, natomiast jest nieodzownym elementem treningu psychiki, woli walki, itd. Na pewno nie może być to sport za bardzo kontuzjogenny, bo żołnierzy chcemy zdrowych i gotowych do boju, a nie wykończonych makrocyklami.

  21. Białogwrdzista

    Stwierdzenie oczywistej oczywistości, czyżby kotś tego nie wiedział?

  22. Roman

    Może warto byłoby wejść w porozumienie z klubami kibiców różnych drużyn piłkarskich i uczestniczyć w ustawkach kibiców. Tam to są dopiero prawdziwe sporty walki, a nie udawanie jakie widać choćby na załączonych obrazkach

  23. [email protected]

    No i po co to puste gadanie. Od lat jest ten temat poruszany a konkretów zero. Całą moją kilkunastoletnią służbę odbyłem bez choćby jednych sensownych zajęć walki wręcz, bo zajęć z walki karabinkiem na podstawie podręcznika z przed kilkudziesięciu lat nie wliczam. Aby zrealizować założenie w dosłownie każdej JW powinien być trener z umiejętnościami walki wręcz na profesjonalnym poziomie, bo inaczej nie będzie miało to sensu. Dodatkowo z papierami nauczyciela w-f lub trenera sportu bo tak mówi ustawa, bez tego prowadzić zajęć z wych. fizycz. w wojsku nie można pod groźbą sankcji karnych w przypadku ew. wypadku).

  24. Farfocel

    Panie Generale , był Pan na " zmechu " i wie jak ma wyglądać szkolenie fizyczne. Najpierw ogólne podniesienie kondycji tj. codzienna zaprawa fizyczna 5 km truchtem i dalej zapomniane zajęcia ogólnorozwojowe tzw. WF . Do tego wpowadzanie elementów walki wręcz. Dla chętnych mogą być zajęcia pozaprogramowe z wybranych stylów walki. Za czasów Pana edukacji instruktorzy bazowali na okrojonym systemie karate shotokan. Bardzo optymalny system dla wojska bez zbędnego "macania" czy "miziania" się. I co ciekawe najlepsi szkoleniowcy byli właśnie z WOSWZ tzw."zmech". Pozdrawiam.

  25. dim

    No... nie jestem przekonany. Gdyż taka doktryna często zmieni się w promocję głupoty i patologii. - o ile potraktować ją, jako doktrynę wychowawczą. Zresztą nic nowego - polecam Państwu książkę "Stąd do wieczności" autora James Jones. Nim pochwalicie ten pomysł po raz drugi. Przy czym obecne polskie społeczeństwo dociera właśnie do poziomu tamtego z Hawajów, z lat 40-stych.