Siły zbrojne

F-35 zamiast F-16 na straży Dalekiej Północy

Fot. Lockheed Martin

Po 42 latach służby norweskich F-16 w ramach dyżurów ochrony norweskiej przestrzeni powietrznej (Quick Reaction Alert - QRA) w ich miejsce weszły najnowsze norweskie myśliwce piątej generacji F-35, które są od 2016 roku dostarczane ze Stanów Zjednoczonych. W bazie sił powietrznych, która jest centrum norweskiego QRA, znajdą się także samoloty ZOP Boeing P-8 Poseidon.

Norweskie Ministerstwo Obrony podało informację o rozpoczęciu służby norweskich F-35 w ramach NATO-wskiego systemu reagowania na naruszenia w przestrzeni powietrznej. Z tego powodu w rozbudowywanej na potrzeby przyjęcia nowych myśliwców bazie Evens na północy kraju odbyła się uroczystość podsumowująca wieloletnią działalność F-16 w norweskim lotnictwie wojskowym. Wraz z myśliwcami piątej generacji w powyższej bazie rozlokowane zostaną także morskie samoloty patrolowe P-8 Poseidon. Ich zadaniem będzie wykrywanie między innymi rosyjskich okrętów nawodnych i podwodnych operujących na Morzach Barentsa i Norweskim, wraz z ich ewentualnym zwalczaniem pociskami Harpoon i torpedami ZOP.

Norwegia od 1980 roku dysponowała flotą kilkudziesięciu F-16, której elementy od samego początku swojej służby w Luftforsvaret brały udział w siłach QRA, operując z bazy Bodø. Falcony były w nieustannej gotowości bojowej na wypadek zaistnienia zagrożenia z powietrza, mając maksymalnie 15 minut na jego identyfikację i uzależnioną od sytuacji reakcję. Wraz z wycofaniem F-16 zakończyło się też stałe stacjonowanie myśliwców wielozadaniowych w Bodø. Z kolei norweskie F-35 były już wcześniej przygotowywane do misji QRA. Przykładowo w październiku 2021 roku przeprowadziły przechwycenie rosyjskich bombowców Su-24, myśliwców MiG-31 i maszyny wczesnego ostrzegania A-50, współdziałając z F-16.

Czytaj też

Z końcem ubiegłego, 2021 roku, Norweskie Królewskie Siły Powietrzne wycofały wszystkie 44 Falcony, będące w zasadzie najstarszymi funkcjonującymi F-16 (w wersjach AM/BM). Dostawy F-35 są z kolei stopniowo finalizowane. Norweskie lotnictwo powinno do 2025 roku posiadać na stanie 52 myśliwców F-35 Lighting II w pełnej gotowości operacyjnej.

Jak na razie dwanaście samolotów czwartej generacji (wraz z niezbędnym wyposażeniem do ich funkcjonowania) znajdzie swoje „drugie życie" w Draken International, spółce zajmującej się świadczeniem usług dla Sił Powietrznych USA z zakresu szkolenia pilotów myśliwców. Na amerykańskiej ziemi ex-norweskie (wraz z zakupionymi w czerwcu ubiegłego roku holenderskimi) F-16 będą pełniły rolę agresora, dając załogom nowocześniejszych myśliwców (jak i naziemnej obronie przeciwlotniczej) szanse na na wysokie wyszkolenie. Norweskie Falcony mogą zostać dostarczone amerykańskiemu kupcowi jeszcze w bieżącym roku. Jednakże do tego momentu transakcja musi zostać zatwierdzona przez rządy Stanów Zjednoczonych i Królestwa Norwegii.

Czytaj też

Norweski resort obrony ma zamiar podzielić się swoimi Fighting Falconami z innymi sojusznikami NATO. Szef resortu obrony Odd-Roger Enoksen powiedział, że w tej kwestii trwają rozmowy z "zagranicznymi partnerami z sojuszu Traktatu Północnoatlantyckiego". Wyraził nadzieję na dalsze pozostanie w służbie - co prawda innych państw - myśliwców, które technicznie są w dalszym ciągu sprawne. Jednym z takich krajów jest Rumunia, która wyraziła chęć do zakupu dawnych norweskich maszyn. W tym wypadku samoloty mogłyby dołączyć do pozyskanych uprzednio od Portugalii F-16 AM/BM.

Komentarze