Siły zbrojne

Dzień Sapera. Modernizacja Wojsk Inżynieryjnych przyspieszy? [KOMENTARZ]

Most BLG-67M2 na podwoziu T-55. Fot. st. szer. Adrian Jórski, st. chor. sztab. Mariusz Kraśnicki
Most BLG-67M2 na podwoziu T-55. Fot. st. szer. Adrian Jórski, st. chor. sztab. Mariusz Kraśnicki

Dziś obchodzimy Święto Wojsk Inżynieryjnych. Przy tej okazji warto przypomnieć wyzwania, z jakimi borykają się na co dzień saperzy, ale też zadania jakie mogą wykonywać w sytuacji kryzysu i konfliktu. Ich skuteczna realizacja wymaga zdecydowanego przyspieszenia modernizacji technicznej.

Święto Wojsk Inżynieryjnych  ustanowiono 16 kwietnia, na pamiątkę forsowania Odry i Nysy Łużyckiej przez jednostki 1. i 2. Armii Wojska Polskiego w 1945 roku. Paradoksalnie, choć od zakończenia II wojny światowej minęło ponad 75 lat, to akurat saperzy wciąż wykonują zadania związane z tym konfliktem. Chodzi o neutralizację licznych niewybuchów, które są likwidowane przede wszystkim przez patrole saperskie i grupy nurków-minerów. Należy podkreślić, że nie wszystkie niewybuchy pochodzą z okresu II wojny światowej, są i starsze, na przykład z czasów I wojny światowej. Wykonywanie tych zadań cały czas wiąże się z dużym ryzykiem dla saperów, wymaga dużych umiejętności i koordynacji z innymi służbami (np. z Policją).

Przykładowo, tylko w okresie od stycznia do marca br., patrole i grupy nurków-minerów odpowiadały na 1099 zgłoszeń, likwidując ponad 33 tys. sztuk niewybuchów, w tym 25 pocisków rakietowych, 218 bomb lotniczych, 3941 zapalników, ponad 3,5 tys. pocisków artyleryjskich, kilkaset granatów i więcej niż 25 tys. amunicji strzeleckiej.

Graf. st. szer. Krystian Woźniak via DGRSZ
Graf. st. szer. Krystian Woźniak via DGRSZ

Jednostki inżynieryjne są też znane z innych operacji reagowania kryzysowego, na przykład w warunkach zagrożenia powodziowego, ale nie tylko. Dwukrotnie, w 2019 i w 2020 roku jednostki inżynieryjne rozmieszczały most pontonowy w następstwie awarii w oczyszczalni ścieków Czajka, na którym rozmieszczano rurociąg, aby zapobiec konieczności zrzutu nieoczyszczonych ścieków do Wisły.

Działania przy okazji awarii Czajki zwróciły jednak uwagę na stan wyposażenia polskich Wojsk Inżynieryjnych, który trudno uznać za zadowalający w kontekście zadań, jakie mogłyby wykonywać w sytuacji kryzysu lub wojny. Wtedy bowiem saperzy będą odpowiedzialni za usprawnienie przerzutu wojsk własnych (i sojuszniczych) po terenie kraju, a także tworzenie zapór (w tym minowych), zalań i zniszczeń, by utrudnić, a najlepiej uniemożliwić przemieszczanie się po terenie Polski siłom potencjalnego przeciwnika.

W ostatnich latach saperzy wielokrotnie otrzymywali bardzo potrzebne wyposażenie, pozwalające na zwiększenie stopnia ich ochrony w misjach rozminowania, takie jak kombinezony EOD, pojazdy Topola czy np. trały przeciwminowe oraz roboty saperskie (m.in. produkowane przez Łukasiewicz-PIAP). Jednakże, pozyskiwanie sprzętu przeznaczonego do minowania czy systemów mostowych idzie znacznie gorzej. Jeśli chodzi o mosty pontonowe, to wciąż „królują” przestarzałe parki PP-64 Wstęga, pochodzące, jak nazwa wskazuje, z lat 60. XX wieku, taki właśnie most wykorzystano przy okazji działań w oczyszczalni Czajka.

Ich możliwości przerzutu nowoczesnych, ciężkich pojazdów są ograniczone, a ponadto w stosunku do nowych konstrukcji mają wiele ograniczeń. Dłuższy jest też czas rozmieszczania mostu, wymaga on też większej liczby żołnierzy do obsługi, co komplikuje jego wykorzystanie. Obecnie – od stycznia 2020 roku – trwa drugie już postępowanie na nowe mosty Daglezja-P, anulowanie pierwszego z nich zbiegło się w czasie z rozmieszczeniem starej Wstęgi w Warszawie w 2019 roku.

Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej.
Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON

Tylko nieco lepiej sprawa wygląda, jeśli chodzi o mosty samobieżne. W Siłach Zbrojnych RP wciąż królują stare BLG-67M2 na podwoziu czołgu T-55, których uzupełnieniem jest 12 mostów samochodowych Daglezja-S oraz kilka mostów Biber bazujących na Leopardzie 1 używanych do wsparcia czołgów Leopard 2A4 w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej w Świętoszowie. Z tych konstrukcji jedynie Daglezje są w stanie wspierać czołgi o masie 60 ton i więcej, takie jak Leopard 2A5/A6/PL czy np. sojusznicze M1A2 Abrams. Pozyskanie kolejnych mostów Daglezja-S przewidziane w Planie Modernizacji Technicznej, ale nie wiadomo kiedy to nastąpi.

Sytuacja wygląda źle również jeśli chodzi o systemy minowania – nowoczesnych Krotonów jest zaledwie kilka, oczywiście do minowania mogą być używane inne systemy (przyczepowe), minowanie może odbywać się też ręcznie, ale to wszystko nie zastępuje zdolności jakie zapewnia system klasy Krotona. W br. powinna zakończyć się praca rozwojowa na nowoczesny system Baobab-K, który następnie – miejmy nadzieję – trafi w dużej liczbie do produkcji seryjnej.

Reklama
Reklama

Inna realizowana praca rozwojowa to most składany MS-40, budowa partii próbnej powinna zakończyć się w 2024 roku. Zdolności wojsk inżynieryjnych są kluczowe także w kontekście przygotowania do przyjęcia sojuszniczych wojsk wsparcia. Wzmacniane mają być ich struktury (nie tylko w Wojskach Lądowych, ale też w WOT). Saperzy potrzebują jednak narzędzi, by móc sprawnie i skutecznie wykonywać zadania również w sytuacji prowadzenia operacji obronnej.

Komentarze (2)

  1. Davien

    Ta modernizacja jest niepotrzebna powinniśmy kupić 500 m1 abrams i 50 f-22

    1. KNP

      F 22 nikt Ci nie sprzeda. Abrams byłby 3-cim rodzajem czołgu. Logistyka i finanse siadają :-( Ogarnij się człowieku !

  2. Alek

    "praca rozwojowa to most składany MS-40, budowa partii próbnej powinna zakończyć się w 2024 roku. " O tym moście już pisano 10lat temu. tempo zabójcze!