Siły zbrojne

Bombowy prezent na 50 urodziny słynnego A-10 Warthog [ANALIZA]

A-10C SDB
Lot próbny A-10C z 16 bombami SDB podwieszonymi na 4 pylonach. 9 lutego 2022 roku.
Fot. Tech. Sgt. John Raven/USAF

Dokładnie 10 maja 1972 roku po raz pierwszy w powietrze wzbił się samolot szturmowy Fairchild Republic A-10, noszący nazwę Thunderbolt II, ale znany lepiej pod kryptonimem Warthog (czyli guziec). Odwołanie się do obrazu tego zwięrzęcia nastąpiło ze względu na kontrowersyjną "urodę" A-10. Jednak nie piękno, ale przydatność powoduję, że ten pięćdziesięciolatek ma pozostać w służbie do 2040 roku i przechodzi kolejne modernizacje. W wyniku najnowszej czterokrotnie zwiększono liczbę kierowanych bomb szybujących GBU-39 (Small-Diameter Bomb), które może przenosić ten "dziarski staruszek".

Przez pół wieku A-10 stał się samolotem absolutnie ikonicznym, legendą lotnictwa, ale też zmorą US Air Force. Albowiem amerykańskie Siły Powietrzne od dawna próbowały się go pozbyć. Powolny, brzydki, zaprojektowany do lotów ma niskim pułapie i długiego pozostawania w powietrzu od lat jest nazywany przez przeciwników „reliktem zimnej wojny". Powstał bowiem w jednym celu: szybkiego i masowego niszczenia sowieckich czołgów.

Czytaj też

Właśnie dlatego jest to chyba jedyny samolot w historii, który zbudowano wokół głównego uzbrojenia, słynnego 7-lufowego działka lotniczego GAU-8 kalibru 30 mm, strzelającego amunicją przeciwpancerną z rdzeniem ze zubożonego uranu. Nie było innego wyjścia, gdyż broń ta mierzy, łącznie z całym systemem amunicyjnym, ponad 6 metrów. Wraz z pełnym zapasem niemal 1200 pocisków główne uzbrojenie A-10 waży ponad 1,8 tony. Potężny odrzut i masa wymuszały umieszczenie tej broni jak najbliżej osi podłużnej maszyny, aby nie zakłócać nadmiernie wyważenia i nie destabilizować lotu, co byłoby nie tylko niebezpieczne, ale i uniemożliwiało celne prowadzenie ognia.

YouTube cover video

GAU-8 jest nie tylko bronią potężną, ale też bardzo celną. Jego rozrzut jest mniejszy o 1/3 od rozrzutu 20 mm działka M61 Vulcan, stosowanego m. in. na myśliwcach F-15, F-16 i F-18. Dzięki temu A-10 może bardzo skutecznie wspierać własne jednostki, precyzyjnie rażąc przeciwnika. To właśnie ta zdolność powoduje, że wojsko nerwowo reaguje od lat na projekty wycofania Warthogów ze służby, dzięki czemu są w niej nieprzerwanie od 1977 roku, czyli równe 45 lat. Mają przed sobą jeszcze co najmniej 15. Ale działko, choć wręcz ikoniczne, nie jest jedyną ciekawą cechą konstrukcyjną A-10.

Powolny, odporny, precyzyjny

  Koncepcja A-10 została utarta na bazie doświadczeń użycia w roli maszyn wsparcia (CAS) szybkich samolotów odrzutowych oraz wychodzących już w tym czasie ze służby maszyn śmigłowych, takich jak A-1 Skyrider. Samolot miał łączyć dużą odporność na uszkodzenia, długi czas pozostawania w strefie działania oraz silne uzbrojenie, pozwalające zwalczać zarówno piechotę jak i czołgi i inne opancerzone pojazdy przeciwnika. Do tego wymagano zdolności do startu z krótkich, doraźnych lądowisk i możliwie łatwą obsługę naziemną.

Czytaj też

Efektem był samolot stworzony do lotu z małą prędkością, na minimalnej wysokości. Długie, szerokie, proste i nisko umieszczone skrzydła z rozbudowana mechaniką zapewniały dużą siłę nośną i niezłą zwrotność, ale też ułatwiają obsługę na ziemi. Ponad pół tony tytanowego pancerza chroniącego kluczowe partie samolotu, w tym tytanowa „wanna" pod kabina pilota, zapewniało odporność na uszkodzenia. Podobnie dwa silniki turboodrzutowe, które umieszczono w nietypowym miejscu – po obu stronach kadłuba z dala od siebie i nieco powyżej skrzydeł, pomiędzy nimi a statecznikiem. Ma to obniżać ryzyko zniszczenia czy poważnego uszkodzenia obu jednym trafieniem, ale też skrzydła częściowo osłaniają silniki przed ostrzałem z przodu i dołu.

fot. USAF

Umieszczenie głównego uzbrojenia wymusiło pewne kompromisy, jak przesunięcie przedniego koła nieco w prawo. Tylne koła tylko częściowo chowają się w owiewkach pod skrzydłami, co ma ułatwiać kontrole maszyny podczas lądowania na brzuchu. Aby ułatwić naprawę i uprościć logistykę poszycie może być łatwo i szybko wymieniane a wiele elementów maszyny jest w pełni zamiennych i może być zamontowanych zarówno po prawej jak i lewej stronie, co upraszcza logistykę.

Uzbrojenie podwieszane to niemal 8 ton rakiet i bomb, podwieszanych na 8 pylonach podskrzydłowych i 3 podkadłubowych. Mogą to być bomby kierowane i niekierowane, rakiety oraz pociski ziemia-powietrze, ale również zbiorniki dodatkowe i różnego typu zasobniki rozpoznawcze czy systemy walki elektronicznej. Do samoobrony maszyny A-10 mogą też przenosić pociski AIM-9 Sidewinder.

Modernizacje i wojny, czyli jak nie wypaść z gry

Historia A-10 to w zasadzie ciągła walka pomiędzy potrzebami wojsk lądowych a ambicjami lotnictwa oraz kolejnymi redukcjami wydatków a wojnami. Pomimo tego, że A-10 weszły do służby w 1977 roku na swój bojowy chrzest musiały czekać ponad dekadę, a dokładniej do Wojny w Zatoce Perskiej w 1990-91 roku. Podczas tego konfliktu Warthogi wykonały ponad 8 tys lotów i wystrzeliły ponad 90% pocisków powietrze-ziemia AGM-65 Maverick użytych w Iraku. Udowodniły swoją przydatność, dzięki czemu US Air Force zrezygnowały z zastąpienia ich samolotami F-16... po raz pierwszy.

Czytaj też

Kolejne wojny w Afganistanie, Iraku czy Libii to tysiące lotów bojowych i intensywna eksploatacja tych maszyn, które trochę złośliwi, ale też z sympatią nazywano „Warthog" lub po prostu Hog (ang. knur lub prosiak). Ze względu na charakterystyczny dźwięk działka 30 mm strzelającego w tempie ponad 50 pocisków na sekundę, onomatopeja „BRRRT!" stała się synonimem A-10 rozpoznawalnym na całym świecie.

Ale pomiędzy wojnami, w których uczestniczyły samoloty A-10, trwały liczne konflikty i przepychanki polityczne w Waszyngtonie, mające na cel wycofanie tych maszyn ze służby. Zawsze pojawiają się tu wątki finansowe i argumenty, że ich czas już dawno minął. Zaś te same zadania mogą wykonać dziś drony lub inne samoloty. Wyzwaniem jest też finansowanie ich modernizacji i zapewnienie części, gdyż firma Fairchild Republic, która je produkowała nie istnieje od dekad. Kluczowy dla dalszej służby A-10 element, skrzydła które w dynamicznym locie na małych wysokościach mocno się zużywają, dostarcza koncern Boeing. Jest to jednak kosztowny program, jak też wiele innych, związanych z tymi maszynami. Mają one jednak na tyle silny „team A-10" w amerykańskim parlamencie, że nawet w czasach największych cięć w budżecie obronnym maszyny te uniknęły odejścia do lamusa.

A-10C Warthog
Fot. Airman 1st Class Dillon Davis/U.S. Air Force

Stało się tak m. in dlatego, że A-10 przeszły w międzyczasie wiele modernizacji. Już w rok po wejściu do służby zaopatrzono je w w moduł Pave Penny, pozwalający na wykorzystanie bomb naprowadzanych laserowo. W dalszych latach dodano systemy zwiększające bezpieczeństwo lotu na małej wysokości, nowocześniejszą nawigację oraz nowe opcje uzbrojenia, w tym zasobniki walki radioelektronicznej.

Najważniejszym i największy pakiet modernizacyjny był program z lat 2005-2011 w którym całą flotę Warthogów podniesiono do standardu A-10C. Maszyny orzymały m. in. cyfrowy cockpit z dwoma wyświetlaczami wielofunkcyjnymi, komputerowy system misji i sterowanie uzbrojenie, cyfrowy układ sterowania z dżojstikiem jak w F-16 i Hand-on-Throttle-and-Stick, czyli sterowaniem funkcjami maszyny bez odrywania rąk od drążka i przepustnicy. Zastosowano też Helmet Mounted Integrated Targeting (HMIT) czyli celownik nahełmowy, nowoczesną łączność z opcją SATCOM, GPS, najnowszy IFF oraz wiele innych zmian.

Czytaj też

W kolejnych latach trwały prace nad dalszym wydłużeniem służby. Również poprzez działania tzw. „ekologiczne". Na A-10C testowano mieszankę paliwa lotniczego z Cameliną, paliwem pochodzenia roślinnego. Warthog stał się też pierwszym samolotem latającym na ekologicznym paliwie ATJ (Alcohol-to-Jet), które można wytwarzać z drewna, makulatury czy innego materiału zawierającego celulozę. Jest to jedna z trzech testowanych przez US Air Force alternatyw dla klasycznej nafty lotniczej JP-8.

Fot. A-10C Thunderbolt II Demonstration Team

Mimo wieku, A-10C Warthog nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na polu walki. Od 2019 roku trwa program kolejnej gruntownej modernizacji pod kryptonimem A-10 Common Fleet Initiative, której celem jest wydłużenie służby tych maszyn nawet o kolejne dwie dekady. Pakiet zmian obejmującej m. in. odporny na zakłócenia system GPS, nową łączność oraz zastąpenie „sześciopaku" klasycznych analogowych wskaźników trzeci, ekranem wielofunkcyjnym. Pojawiły się też nowe rodzaje uzbrojenia, które mogą stanowić dla A-10 szansę nowego życia.

Wśród takich bojowych nowinek są np. bomby szybujące, które pozwalają atakować cele z dużej odległości bez wystawiania się na ogień coraz skuteczniejszych systemów przeciwlotniczych. A-10 może zabrać niemal 8 ton uzbrojenia, wydaje się więc niezłą platformą dla tego typu systemów jak szybujące bomby GBU-39 SDB, jednych z najnowocześniejszych broni w amerykańskim arsenale. Mają one niewielką masę, zaledwie 113 kg (250 funtów) i służą do precyzyjnego rażenia celów przy ograniczonym zagrożeniu dla otoczenia i samego nosiciela. Bomba jest naprowadzana przez system GPS/INS i dzięki rozkładanym skrzydłom może przelecieć ponad 100 km.

Cztery razy więcej bomb na 45 lat służby i 50 urodziny

Integrację SDB na A-10C rozpoczęto dość niedawno, właśnie w ramach wspomnianej wcześniej A-10 Common Fleet Initiative. W 2020 roku przeprowadzono z udane próby poligonowe w Davis-Monthan Air Force Base. Problememem było jednak to, że mogąc teoretycznie zabrać ponad 60 takich lekkich precyzyjnych bomb, A-10C mógł praktycznie przenosić zaledwie jedną na każdym pylonie. Na szczęście, można powiedzieć, że na 50 urodziny, Warthog dostał prezent który rozwiązuje ten problem.

W luty 2022 roku przeprowadzono w bazie lotniczej Eglin na Florydzie testy w locie samolotu A-10C z 40th Flight Test Squadron, który przenosił na 4 pylonach łącznie 16 bomb SDB. Było to możliwe dzięki integracji oprogramowania i zastosowaniu podwieszeń typy BRU-61/A, które powstały właśnie do przenoszenia dużej liczby bomb SDB w możliwie zwarty sposób i przy zachowaniu wszystkich funkcjonalności. Dzięki temu rozwiązaniu A-10 może teraz zabierać czterokrotnie więcej bomb. Zakładając standardową konfigurację w której dwa zewnętrzne pylony zajęte są przez zasobnik do walki radioelektronicznej i pociski powietrze-powietrze, BRU-61/A można podwiesić na 8 pylonach, co oznacza, że Warthog zabierze 32 bomby szybujące, rażąc maksymalnie taką właśnie liczbę celów z dystansu 100 km.

Czytaj też

Służby prasowe US Air Force wypuściły zdjęcia z tych testów z ponad miesięcznym opóźnieniem, ale jest to jasny komunikat, że A-10C „nie wyszedł z mody" i ściga się ze znacznie młodszymi konstrukcjami. Obecnie na świecie pociski SDB są zintegrowane jedynie z 6 platformami powietrznymi z których cztery są wykorzystywane przez lotnictwo USA: F-16, F-22, AC-130 i F-15E, na którym już w 2006 po raz pierwszy użyto bomb SDB. Obecnie dołączy do nich jako siódmy nasz pięćdziesięciolatek A-10 a w przyszłości mają to być również: konkurujące z nim od lat w roli maszyny CAS F-35 oraz bombowce B-1, B-2 i B-52.

Tak więc A-10C Thunderbolt II w US Air Force ma za sobą już 45 lat służby a przed sobą kolejne kilkanaście. Obecnie nie ma planów pozbycia się go wcześniej niż pod koniec lat 30tych, ale trudno jest orzec, czy zastąpi go F-35, czyniąc to co nie udało się F-16, czy też powstanie jakaś nowa platforma przeznaczona do tak specyficznych zadań jak CAS (Close Air Support). Jeśli tak, czy będzie równie unikalna jak poczciwa „świnka" A-10 i dorobi się podobnej legendy oraz grona równie zagorzałych zwolenników co przeciwników? Czas pokaże.

Komentarze (14)

  1. DDR

    Amerykańskie portale branżowe już dawno pisały że USAF chce się go pozbyć ale Kongres się uparł a teraz jeszcze będą nowe skrzydła więc może jeszcze długo polatać w USAF

  2. Grażewicz

    Jeżeli to co piszesz było by prawdą, to dlaczego do tego czasu nie zastąpiono wszystkich A 10 przez F16? Przecież z 5 km bronią precyzyjną może atakować każdy samolot. Amerykanie to naród pragmatyczny. Powód jest oczywisty CAS różni się od bombardowania precyzyjnego tak samo jak pustynia iracki ( którą nie chwaląc się widziałem na własne oczy ) od zalesionych terenów Europy Środkowej nad którymi te samoloty miały -mają operować i do tego zadania została opracowana odpowiednia taktyka.

    1. Louve

      Siły powietrzne chciały zastąpić, fanboje z kongresu odmawiali tego

    2. Valdore

      @Grażewicz w Iraku w 2003r własnei F-16 wykonywały głownei misje CAS a nei A-10,czyli jak widać chyba jednak zdecydowali sie na F-16. I jak sądzisz dlaczego A-10 dostały właśnie broń do ataków precyzyjnych z dużej wysokosci?

  3. Piotr Skarga

    To nie jest połączenie piękna że skutecznością tylko brzydoty z siłą ognia. Połączeniem piękna i skuteczności był DeHavilland "Mosquito! Natomiast ten A-10 jest po prostu brzydki lotniczo, ale przy tym dobrze, nadzwyczaj praktycznie zaprojektowany DO ZADAŃ przed nim stawianych! Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale piękne były jeszcze np. Mustangi i Concorde! A z pośród współczesnych za piękne uchodzą rosyjskie "suczki" oraz francuskie Raphaele.

    1. Rusmongol

      A10 jest cudny, a najładniejszy jest f22. To nie baletnica jak su. To perfekcja.

    2. Zniesmaczony

      Ale co według ciebie jest perfekcją? Chyba nie mówisz o F-22, który nawet nie ma wbudowanego IRST?

    3. [email protected]

      Hahaha...Suczki, to takie galerianki :D W którym punkcie można przyczepić się do F-16? To taki nowoczesny P-51 wg mnie. Su-27 i pochodne to zwykła locha.

  4. Grażewicz

    O gustach się nie dyskutuje uroda Brytyjek jest legendarna :) to odnośnie urody brytyjskich samolotów. W A 10 zakochałem się w 1991 r i to nadal trwa. Uważam, że A 10 w przyszłości może zastąpić tylko szturmowy dron a nie F35. Dlaczego? Polecam literaturę odnosnie taktyki latających maszyn szturmowych.

    1. Valdore

      @Grażewicz, od dawna juz A-10 nie atakuja z niskiego pułapu, dostały zakaz ataków z pułapu mniejszego od 5k po tym, jak z 4-ech A-10 dwa spadły prawie jednoczesnie od irackich MANPADS. Dlatego dostał SDB i nowe Mavericki by atakować broniaprecyzyjna spoza zasiegu OPL A F-35 robi dokładnei to samo, tylko skuteczneij i znacznei bezpieczniej.

    2. Zniesmaczony

      A to "4-ech" to pa jakiemu Davienku? Chyba "NEI" po Polsku?

    3. kaczkodan

      Najwyższy średni rozmiar biustu w Europie (to o podwieszanych zbiornikach paliwa). Jak widać nie można mieć wszystkiego na raz ;) Szturmowy dron z działkiem na tę samą amunicję (ale raczej korzystający z zasady Gasta) byłby ideałem, nadając się też do zwalczania śmigłowców.

  5. Grażewicz

    @ Valdore był bym wdzięczny za udostępnienie źródła tej informacji ponieważ w moim życiu słyszałem już różne" rewelacje "na temat A 10 .

    1. Valdore

      Poszukaj info o zestzreleniu naraz 2 A-10 przez MANPADS, to po tym wypadku dostały ten zakaz, także np w 2003 w Iraku wykonały mniej misji CAS od F-16 i to prawie 2x mniej. W Iraku w 199r w ogóle miały zakaz operowania dalej niz 37km od południowej granicy po wypadkach z 15 lutego.

  6. Byrrbyć

    A jakie zadania bojowe ten samolot mógłby realizować w trakcie "normalnego", nie asymetrycznego konfliktu? Jak długo będzie latał i strzelał nad współczesnym polem walki?

    1. Z grubej rury

      Tak samo długo jak latają do tej pory ukraińskie Su 25.

    2. Byrrbyć

      Właśnie wojna w Ukrainie to chyba główna przesłanka do wycofania wszystkich potomków Szturmowika. Latają z rzadka, misje to raczej ataki z zaskoczenia i szybka ucieczka, straty dość duże, efekty użycia nie zachwycają. Ot, latają, bo nie ma innych.

    3. Valdore

      @Byrrbyć, długo bo juz nei lataja w zasiegu MANPADS tylko atakują bronią precyzyjną z dystansu:)

  7. Сhyżwar

    Na współczesnym polu walki samolot opracowany do niszczenia zastępów polskich T-55AM prących na Danię jest wojsku tak potrzebny jak solarium w dzielnicy murzyńskiej. Jak pokazała historia, nasze T-55 sami sobie zutylizowaliśmy i to bez potrzeby zatruwania całej okolicy pyłem uranowym.

    1. Osama bin Laden

      Maksymalny kometarz.

  8. realizm

    Taka ciekawostka: w Stanach poważni ludzie blisko związani z sektorem obronnym poważnie rozważają już od początku wojny przekazanie trzech eskadr Thunderboltów Ukrainie. Kiedy wzmianki o tym zaczęły krążyć po internetach z miejsca podniosło się larum jaki ten samolot przestarzały, nieprzydatny na współczesnym polu walki, jakie ma niecelne działko, jaki jest powolny, ociężały itd. Powyższy artykuł na defence24 wskazuje, że maszyna ta jest ciągle modernizowana i wyposażana w najnowocześniejsze systemy uzbrojenia. Czy Amerykanie są idiotami? Land-Lease wchodzi w życie i myślę, że jest wysoce prawdopodobna druga młodość Guźców na stepami Ukrainy.

    1. Osama bin Laden

      Problemem jest polityka. A-10 am bardziej amerykański ryj niż czerwonych gwiazdek masz na wszystkich ruskich okrętach podwodnych.

  9. Louve

    Chyba czasy tego samolotu dawno minęły i gdyby nie grupa fanów "super odpornego samolotu który jest obudowany wokół działka które robi fajne brrrr" to by z niego zrezygnowano... Jest drogi w utrzymaniu i nie ma nic do zaoferowania czego lepiej nie zrobią inne samoloty. Wszystkie akcje są w stanie wykonać drony bez narażenia pilota. Wojna w Ukrainie pokazała rolę samolotów szturmowych (straty su25) i dużą efektywność dronów. Już w pustynnej burzy prawie nie używano działka bo trzeba się za bardzo zbliżyć do wroga. Podsumowując - samolot chyba tylko dla fanbojow którzy nie mają większego pojęcia o współczesnej walce. US Air Force od dawna chce z niego zrezygnować, wydaje mi się że teraz jego zostanie to tylko wyciągnie kasy na projekty które mogą być wykorzystane gdzie indziej.

    1. Esteban

      Jesteś ignorantem. Wojna w Afganistanie ( przy całym bogactwie dronów w armii USA) pokazała, że samolot taki jak A10 jest wręcz niezbędny. Żaden dron nie lata tak szybko i żaden dron nie ma takiego udźwigu i możliwości atakowania tak różnorodnym uzbrojeniem. Rakiety używane przez drony są bardzo drogie, a czasem samo brrrrrr wystarczało by afgańscy pasterze przez kilka dni po ataku nie wychodzili z jaskiń. I całe szczęście, że w armii amerykańskiej są jeszcze ludzie, którzy dostrzegają zalety tego samolotu i nie ulegają opinii domorosłych fachowców.

    2. Louve

      Czyli amerykańskie siły powietrzne które wiele razy chciało zrezygnować z tego samolotu to ignoranci? Podobnie siły powietrzne większości państw, które w ogóle nie mają takich samolotów? Może Ty jesteś "domorosłym fachowcem", jak już schodzimy na ataki osobiste. Aby zrobić bruuum to trzeba zejść do poziomu manpadsa. Super interes. Tyle że poza kilkoma filmikami pokazowymi nie stosowany w praktyce. Bo korzyść prawie żadna, ryzyko zestrzelenia duże. Obecnie bomby kierowane są coraz tańsze. Tańsze np od konieczności utrzymywania helikoptera ratunkowego w tdw na wypadek zestrzelenia i konieczności ewakuacji pilota. Ssly, mam wrażenie że im ktoś ma mniejsze pojęcie o walce powietrznej tym większym fanbojem a10 jest.

    3. wert

      [email protected] żeby użyć manpadsa np tak nowoczesnego jak Piorun musisz: 1-załadować czynnik chłodzący- działa POŁ GODZINY, 2-musisz odkodować wyrzutnię i odbezpieczyć kluczem elektronicznym. 3-musisz namierzyć cel ustawić przełącznik ognia: pościg/zbliżanie i dopiero możesz odpalić. Jeżeli trafiasz na wyszkolonego pilota nie masz ŻADNYCH szans na strzał- zwyczajny brak czasu, jedno podejście, atak na minimalnej wysokości i tak samo odejście. . Widziałeś kiedyś atak samolotu bombardującego? Strzelec manpadsa jest ślepy i głuchy, nic nie wie może tylko przewidywać ew liczyć że pilot to samobójca. Prawdziwa obrona to np Poprad mający stałe chłodzenie i świadomość sytuacyjną, manpads jest dobry na zasadzki plot z dużą świadomością sytuacyjną, co jest trudne w realizacji

  10. Esteban

    Nie, Amerykanie nie są ignorantami, tylko ty. Wyraźnie to napisałem. W armii amerykańskiej, a szczególnie w amerykańskim kongresie cały czas toczy się batalia czy warto utrzymywać tak drogi i wyspecjalizowany samolot. Biorąc pod uwagę owe 50 lat owocnego brrrrr widać, że samolot jest potrzebny. A czemu inni nie mają takich samolotów? Równie dobrze możesz zapytać czemu większość krajów na świecie nie posiada lotnictwa pokładowego. Po pierwsze, niewielu stać na taką technologię i koszty z nią zwiazane, a po za tym niewielu posiadało i posiada taką doktrynę jak armia Stanów Zjednoczonych. To jest nieco bardziej skomplikowany temat niż twoje stwierdzenie o fanbojstwie czy moim stwierdzeniu, że masz fobię, lub że zazdrość cię zżera. 50 lat brrr, podyskutuj sobie z tym.

    1. Valdore

      @Esteban, od wojny w Zatoce brrr się skończyło bo A-10 dostały zakaz ataków z pułapu poniżej 5km po tym jak dwa naraz spadły od MANPADS

    2. wert

      to powiedz Davienku jak przy takim nasyceniu UKR manpadsami- dostarczono coś ok 20 tyś szt samoloty tam latają STALE? Ostatnio 250 samolotolotów dziennie nad Donbasem w wykonaniu sowietów. Znowu teoretyczne razgawory bez odniesienia do rzeczywistości. Rzeczywistości w której samoloty latają 20-50 m nad ziemią i swoimi manpadsami możesz strzelać do woli. Nawet Piorunem. A-10 na UKR zrobiłyby różnicę KOLOSALNĄ

    3. Esteban

      Valdore, poczytaj o wykorzystaniu A-10 w Afganistanie i o tym ile patroli uratowały. To bardzo ciekawy rozdział w jakże bogatej karierze tej maszyny.

  11. ansuz

    Spory rozrzut w szybkostrzelnym działku AA chyba jest pożądaną cechą?

  12. Prezes Polski

    Ciekawe, czy zobaczymy go nad Ukrainą. To byłoby bardzo interesujące starcie. Samolot wymyślony do walki z sowieckimi czołgami vs. te czołgi.

  13. Tytan

    Bardzo odporna na uszkodzenia maszyna, "latający czołg",

  14. były porucznik zmechu

    Być może mam wypaczony gust, lecz od momentu powstania A-10 jest dla mnie wzorem połączenia piękna i zabójcze perfekcji.

    1. Jameson

      Nie masz - ten samolot od początku mi się podobał, kiedy go pierwszy raz zobaczyłem "za dzieciaka". Jest fantastyczny, pamiętam kilka lat temu miał być wycofany, a tu taka niespodzianka. Dobrze, że te samoloty zostały, szczególnie patrząc na dzisiejsze straty lotnictwa rosyjskiego nad Ukrainą, taka maszyna ma jednak ciągle przyszłość na współczesnym polu walki.