- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
AW149 już dwa i pół roku w polskiej armii. „Wielki skok jakościowy”
Autor. 7 Dywizjon Lotniczy
Stan wdrożenia i ocenę użytkownika śmigłowców AW149 omówiliśmy w dwóch artykułach, które opublikowaliśmy przed rokiem, maszyny były wówczas w służbie już od półtora roku. Teraz po kolejnych 12 miesiącach nastąpiły dalsze zmiany, a proces ich wdrażania do służby jest bardziej zaawansowany.
„Najważniejszą zmianą jest ta dotycząca służby inżynieryjno-lotniczej. Jej doświadczenie wzrosło skokowo. Rozbudowano szereg zdolności na poziomie jednostki, które umożliwiają nie tylko rozwój całego systemu obsługowego, ale także systemu szkolenia personelu naziemnego. Obecnie szkolenia realizujemy w kraju pod nadzorem CSIL Dęblin, opierając się głównie na personelu i infrastrukturze szkoleniowej należącej do 7.dlot” – mówi mjr Miłosz Tomaszkiewicz. „Z kolei piloci poznali AW149 w takim stopniu, że realizujemy już szkolenie lotnicze zdecydowanie bardziej »statutowe«, jeżeli chodzi o Kawalerię Powietrzną – m.in. misje transportowe, logistyczne i desantowania różnymi technikami.
Odczuliśmy wielki skok jakościowy. Bardzo widoczny wzrost dotyczy osiągów, a przede wszystkim prędkości przelotowej. Dzisiaj, mając pokład pełen żołnierzy desantu, możemy polecieć w kierunku miejsca realizacji misji np. na jednej z granic i bez międzylądowania wykonać zadanie, mając przy tym komfort powrotu w głąb kraju, by w razie potrzeby wylądować na jednym z lotnisk zapasowych. To istotne, bo są w Polsce miejsca, gdzie odległości pomiędzy lotniskami wojskowymi wzrastają do stopnia, który znacząco wpływa na możliwości planowania misji. Wzrost osiągów w tym zakresie, to wzrost możliwości operacyjnych oraz zapewnienie większego poziomu bezpieczeństwa zadania”.
Zobacz też

Śmigłowce operują z założonym opancerzeniem, z konfiguracjami ustandaryzowanymi dla poszczególnych misji, zgodnie z zasadą „szkolimy się tak jak walczymy”. Rozmiar i organizację kabiny ładunkowej chwalą też specjaliści od technik desantowania 25. Brygady. Żołnierze i ich dowódcy oceniają ją jako ergonomiczną. Jest wyższa i szersza niż u innych śmigłowców w tej klasie, posiada szerokie drzwi przedziału desantowego. Całość usprawnia pracę zespołu, min. podczas stosowania technik linowych, czy zadań z użyciem wciągarki pokładowej. Zidentyfikowano też obszary do optymalizacji, wszelkie niedomagania są jednak niwelowane zmianami technicznymi w konstrukcji maszyny jak i poprzez wypracowywanie nowych procedur pracy na śmigłowcu.
W ten sposób powstaje system optymalnie przygotowany do potrzeb szeroko pojętego wsparcia pola walki. Kolejnym podkreśleniem ergonomii jest łączność pomiędzy załogą, a żołnierzami desantu. To ważne np. przy pracach na pokładzie lub przy stosowaniu technik linowych.
Autor. 7 Dywizjon Lotniczy
„Operatorzy na pokładzie nie muszą być owijani dookoła przewodami, tylko posiadają nowoczesne rozwiązania zapewniające bezprzewodową łączność dobrej jakości, pomimo otwartych drzwi ładowni i pracującego wirnika. Komunikacja pomiędzy pilotami, operatorami na pokładzie i personelem, który funkcjonuje na zewnątrz śmigłowca, jest kluczowa dla bezpieczeństwa i dla powodzenia realizacji misji” – tłumaczy mjr Tomaszkiewicz.
„W związku z intensywną eksploatacją AW149 w pododdziałach 25. Brygady Kawalerii Powietrznej uwidaczniają się tzw. choroby wieku dziecięcego. Część wyzwań ma charakter krótkoterminowy, część wymaga dogłębnej analizy przez producenta oraz wprowadzenia programów naprawczych, co wpływa na dostępność techniki lotniczej oraz potrzebę korekty harmonogramów i zamierzeń szkoleniowych. Jako użytkownik końcowy liczymy na sprawne wdrażanie rozwiązań, tak by jak najszybciej osiągnąć gotowość do realizacji zadań” – przekazuje mjr Tomaszkiewicz.
Lot profilowy
AW149 dzięki swojej konstrukcji i zaawansowanej awionice bardzo dobrze sprawdza się w tzw. lotach NOE (Nap over the earth).
„W czasie realizacji zadania nie chcemy zostać wykryci, a jeśli zostaniemy, to chcemy jak najszybciej wyjść ze strefy zagrożenia. Dopiero jeśli to się nie powiedzie, musimy zdawać się na systemy samoobrony i prowadzimy ogień do przeciwnika. Żeby pozostać niewykrytym, co daje największe szanse przetrwania, musimy latać z »nosem przy ziemi«. Do tego najlepiej w nocy, z wykorzystaniem systemów noktowizyjnych. Co ta maszyna nam daje w przypadku tego typu lotów? Przede wszystkim świadomość sytuacyjną i mniejsze obciążenie pracą. Dzięki posiadanym systemom takim jak głowica optoelektroniczna, czy cyfrowy generator map, wykonując loty NOE, możemy być myślami dalej przed śmigłowcem niż było to dotychczas” – przewidywać kilka kroków naprzód.
Dzięki wsparciu przez systemy automatycznego sterowania lotem, czy też systemy chroniące nas przed różnego rodzaju przekroczeniami eksploatacyjnymi, uwagę przenosimy bardziej na zewnątrz śmigłowca, dzięki czemu wcześniej zauważymy takie zagrożenia jak linie energetyczne, przeszkody terenowe, anteny, czy też ptaki. Nie wspominając o tym, że przy lotach profilowych, kiedy leci się nad jednolitym tłem lasu, możemy napotkać pojedyncze drzewo, które jest wyższe od innych, a ginie na tle całości. Do tego śmigłowiec ma wysoką manewrowość, co poprawia możliwości reakcji” – mówi mjr. Tomaszkiewicz.
Zobacz też

Wytrzymałość konstrukcji
Ostatni rok to także kolejne 12 miesięcy eksploatacji maszyny o konstrukcji opartej w dużej mierze na kompozytach. W ciągu pierwszych 1,5 roku eksploatacja materiałów kompozytowych nie powodowała kłopotów technicznych w rozumieniu realizacji misji kawalerii powietrznej, nic się nie zepsuło podczas desantowań, a śmigłowiec nie okazał się „zbyt delikatny”. Po kolejnym roku nadal nie odnotowano żadnych problemów w tym zakresie.
„Przez ten rok realizowaliśmy szkolenie związane z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym, ale też typowo kawaleryjskie desantowania i w niczym nam ten kompozyt nie przeszkadzał. Wyzwania dotyczące eksploatacji kompozytów występują, ale dotyczą codziennej eksploatacji i wynikających z tego wniosków dotyczących konstrukcji, które na bieżąco przekazujemy producentowi, natomiast nie mieliśmy przypadków związanych z uszkodzeniami struktur w trakcie szkolenia operacyjnego. Za to zauważyliśmy zalety związane z tym, że ten śmigłowiec w porównaniu z innymi w swojej klasie ma mniejszy rozmiar całkowity, przy jednocześnie większej kabinie. Zaletą jest też wysoko umiejscowiona belka ogonowa, która wznosi się geometrycznie do góry pod dużym kątem. Przy podejściu do dachu to znacznie zwiększa bezpieczeństwo, bo jest mniejsze ryzyko zahaczenia o elementy budynku” – mówi major Tomaszkiewicz.
Zobacz też

Nowe uzbrojenie i zwalczanie dronów
W czasie naszej wizyty dowiedzieliśmy się, że śmigłowce mają już zintegrowane wyrzutnie przeciwpancernych pocisków rakietowych Hellfire oraz wyrzutnie systemu rakietowego 70 mm Thales. Wyrzutnie 70 mm mogą być wyposażone w niekierowane bądź laserowo kierowane pociski rakietowe z zapalnikami uderzeniowymi lub zbliżeniowymi. Ponadto, trwają prace nad integracją kolejnych głowic bojowych, np. FZ123 z prefragmentowanymi odłamkami, która umożliwia rażenie z dużej odległości (nawet 10 km) bezzałogowców dalekiego zasięgu z bezpiecznej odległości. Oprócz tego do zwalczania celów wolnolecących można wykorzystać zasobniki z karabinami maszynowymi 12,7mm oraz wykorzystać sposób powszechnie stosowany przez Ukraińców i Rosjan, czyli przy pomocy burtowych karabinów maszynowych. To w połączeniu ze zdolnością śmigłowca do operowania nisko nad ziemią, jego sensorami i wysoką prędkością maksymalną (310 km/h) i przelotową (280 km/h), sprawia, że można przy jego pomocy skutecznie wykonywać także tego rodzaju zadania.
Stale poszukiwane są kolejne systemy uzbrojenia do zwalczania bezzałogowców. Agencja Uzbrojenia, razem z 7. dywizjonem lotniczym i innymi instytucjami, śledzą trendy w tym zakresie. „Analizujemy możliwości integracji szeregu innych innowacyjnych rozwiązań, które zaczynają się pojawiać, zarówno kinetycznych jak i niekinetycznych, m. in. lasery dużej mocy, systemy zakłócające, wyrzutnie innych bezzałogowców interceptorów” – wymienia mjr Bartłomiej Jałoszyński. Integracje nie powinny być trudne, ponieważ AW149 powstał w otwartej architekturze.
Rozwój centrum symulatorowego
Nieplanowany pierwotnie rozwój przechodzi obecnie centrum symulatorowe dla AW149, które jest budowane w Nowym Glinniku, w sąsiedztwie dobrze znanego sympatykom 25. Brygady Kawalerii Powietrznej symulatora śmigłowca W-3 Sokół „Klaudia”.
„Pierwotny kontrakt zakładał zakup dwóch funkcjonujących osobno symulatorów AW149, z których żadne nie było pełnym symulatorem misji. Obecnie obydwa urządzenia są rozwijane o kolejne funkcjonalności, w tym umożliwiające wykorzystanie symulowanych systemów uzbrojenia. Mają też zostać połączone tak, aby można było funkcjonować we wspólnym środowisku wirtualnym. Dwie współdziałające załogi AW149 w świecie wirtualnym to możliwość szkolenia taktycznego dla dowódcy pary śmigłowców.” – opisuje kpt. pil. Marcin Bracha, oficer współprojektujący obszar wirtualnego szkolenia.
Polscy piloci i żołnierze personelu naziemnego nie poprzestają na tym. Mają pomysł na całe centrum symulatorowe wzbogacone dodatkowo jeszcze o kolejne trenażery, które docelowo także będą mogły pracować we wspólnym środowisku z „dużymi” symulatorami.
„Dzięki temu będzie możliwe trenowanie operacji całym kluczem (cztery maszyny), potem prawdopodobnie nawet większymi formacjami 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Dodatkowe śmigłowce będą mogły być podgrywane przez komputer albo przez innych pilotów wykorzystujących do tego prostsze trenażery na komputerach klasy PC. Pod uwagę brane jest nawet tworzenie takich trenażerów także dla poszczególnych żołnierzy, tak żeby np. załogi śmigłowców i żołnierze desantu mogli ćwiczyć współpracę także w środowisku wirtualnym” – wylicza kpt. pil. Bracha.
Polscy żołnierze wykonują tutaj olbrzymią pracę koncepcyjną, m. in. trenażera stanowiska bocznego strzelca AW149, którego „praprototyp”, wykonany chałupniczymi metodami, autor poniższego artykułu widział w czasie wizyty w jednostce.
Obecnie obydwa „duże” symulatory są w mobilnych kontenerach, ale trwa inwestycja w stały budynek szkoleniowy, a rozwiązanie mobilne ma je tylko dopełniać, umożliwiając czasowe rozwinięcie systemu szkolenia poza lotniskiem macierzystym, jeżeli pojawi się taka potrzeba. Pierwotnie większość tych inwestycji i rozwoju nie była planowana i są one wynikiem rozwoju programu AW149 i wielostronnej wymiany informacji.
Autor. 7 Dywizjon Lotniczy
Wydaje się, że jeśli AW149 zostałby zakupiony także dla innych jednostek SZ RP, wówczas Nowy Glinnik stanie się centrum szkolenia dla tej konstrukcji w skali kraju.
„Nasza wizja wykorzystania śmigłowca jest kompletna i nastawiona na rozwój. Jest grupa ludzi, która od lat w tym żyje. To są specjaliści z wielu różnych dziedzin: personel służby inżynieryjno-lotniczej oraz piloci. To są specjaliści walki elektronicznej, to są specjaliści z dziedziny informatyki, z dziedziny systemów planowania misji, rozpoznania oraz analizy produktów rozpoznania. To jest bogactwo wynikające z wielozadaniowości tej maszyny” – mówi major Tomaszkiewicz.
„Mamy wizję na tą platformę, którą konsekwentnie realizujemy. Wyposażenia śmigłowca czy jego konfiguracja wynikają z naszych potrzeb, dostępnych rozwiązań technicznych, analiz koszt-czas-efekt. Nie ma tu przypadku” – dodaje mjr Jałoszyński.
Świdnicki kontra włoski
W 2026 roku w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej jest już kilka AW149, które zeszły nie z włoskiej linii produkcyjnej, ale pochodzą z polskich zakładów w Świdniku. Zapytaliśmy czym różnią się polskie maszyny od włoskich. „Nasi koledzy z Agencji Uzbrojenia, a wcześniej z 149. Rejonowego Przedstawicielstwa Wojskowego, realizowali proces nadzorowania jakości wcześniej we Włoszech, a teraz w Polsce. Z przyczyn logistycznych część procesu była delegowana GQA (Government Quality Assurance). W naszym kraju mamy możliwość obserwować produkcję w zakładach. Jest to ogromna zaleta ponieważ możemy weryfikować wszystkie zabudowywane komponenty, do których dostęp jest utrudniony, np. część luków jest hermetyzowana i są otwierane przy pracach technicznych wyższego poziomu” – mówi mjr. Jałoszyński.
Partner z NATO
Program AW149 pokonuje więc kolejne kamienie milowe i chociaż nie mogliśmy się niczego oficjalnie dowiedzieć na ten temat, to wydaje się, że kwestia osiągnięcia przez jednostkę wstępnej gotowości operacyjnej jest coraz bliżej. W ostatnim czasie AW149 został wybrany przez Wielką Brytanię, co oznacza, że w NATO pojawi się drugi użytkownik o wysokiej kulturze technicznej i z dużym potencjałem. W oparciu o tego partnera można będzie wzajemnie wspierać się i udoskonalać rozwiązania, chociaż na dzisiaj to Polska będzie raczej wiodącym partnerem, dysponującym kilkoma latami przewagi, jeśli chodzi o doświadczenia i wdrożenie własnych autorskich rozwiązań.






