Siły zbrojne

Atak na Kijów wciąż możliwy?

Fot. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy/Wikimedia/CC BY 4.0

Kreml po raz kolejny rozważa możliwość ataku na Kijów i wciąż liczy na pełne zwycięstwo w wojnie z Ukrainą - podał w piątek niezależny rosyjski portal Meduza. Jego zdaniem nie należy się jednak spodziewać powszechnej mobilizacji w Rosji.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Według Meduzy w rosyjskiej administracji prezydenckiej, na tle natarcia wojsk rosyjskich w Donbasie, znów pojawiła się nadzieja, że Moskwa może w ciągu kilku miesięcy "doprowadzić wojnę na Ukrainie do zwycięstwa".

Portal w swojej publikacji opiera się na dwóch źródłach zbliżonych do Kremla i jednego bezpośrednio powiązanego z rosyjską administracją prezydencką.

Meduza podkreśla, że Kreml uważa zajęcie całego terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego przez wojska rosyjskie za "plan minimum" na "deklarację zwycięstwa", która miałaby być ogłoszona w kolejnych dniach.

Czytaj też

Według portalu Moskwa ma także cały czas "plan maksymalny", który zakłada przejęcie kontroli nad Kijowem. Według rozmówców Meduzy na Kremlu, najwyższe kierownictwo Rosji nie porzuciło tego celu.

"Nadal będziemy ich szarpać (Ukraińców). Najprawdopodobniej do jesieni wszystko się skończy" – podało jedno ze źródeł. Według rozmówców Meduzy takie nastroje panują nie tylko na Kremlu, ale także w kierownictwie rządzącej Rosją partii Jedna Rosja.

Rozmówcy Meduzy zwracają uwagę, że w osiągnięciu celu władze kraju mogą zdecydować się na masowe wysłanie poborowych do walki. "Do tej pory walczą głównie żołnierze na kontraktach. Ale jeśli mamy pójść do przodu szybciej, to możemy użyć poborowych. To wciąż armia" – mówi Meduzie jedno ze źródeł.

Czytaj też

Dodaje jednak, że powszechnej mobilizacji w Rosji nie należy się spodziewać, bowiem Kreml obawia się takiego kroku, który mógłby uderzyć w notowania rządu i osobiście w prezydenta Rosji Władimira Putina.

Ponadto, według Meduzy, Kreml wątpi, że państwa zachodnie będą nadal wspierać Ukrainę na dużą skalę finansowo i zbrojeniowo, jeśli wojna się przeciągnie. "Prędzej czy później Europa zmęczy się pomaganiem. Bliżej jesieni będzie musiała uzgodnić (z Rosją) warunki zakupu gazu i ropy przed sezonem grzewczym" - cytuje Meduza jednego ze swoich rozmówców.

Z kolei Białoruś przerzuciła na granicę z Ukrainą wojska w sile do siedmiu batalionów – poinformował w piątek rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Sztupun, cytowany przez portal Suspilne. Według Sztupuna siły te „kontynuują wykonywanie zadania wzmocnieni odcinka graicy ukraińsko-białoruskiej" na kierunkach wołyński i poleskim.

„Utrzymuje się zagrożenie ataków rakietowych i lotniczych z terytorium tego kraju" – zaznaczył.

Wcześniej w piątek sztab podawał w komunikacie, ze w obwodzie homelskim na Białorusi rozlokowano grupę manewrową walki radioelektronicznej białoruskich sił zbrojnych. Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ostrzegł wcześniej w tym tygodniu, że rośnie ryzyko ataków rakietowych i lotniczych z terytorium Białorusi.

Czytaj też

Źródło:
PAP

Komentarze (1)

  1. szczebelek

    Dzięki takiemu gadaniu Ukraina nie wyśle wojsk okręgu północnego, a dzięki propagandzie, że Polska zamierza zająć zachodnią Ukrainę to i kilkadziesiąt tysięcy z tamtych rejonów nigdzie się nie ruszy. Podobnie z Odessą nie wysyłają wojsk do Mikołajowa, bo czekają na desant. Rosja czyni jakieś postępy, bo rzucili wszystko co się nadaje na Donbas, a chcę zobaczyć ich minę gdy USA wyśle system himars.

    1. pomz

      Uwazam ze HIMARSY powinny tam trafić w największej tajemnicy. Ot, taka niespodzianka. Uzyte rownoczesnie, ze wszystkich luf.

    2. Szczurbojowy

      MLRS 'y już spakowane, Biden podjął decyzję. Myślisz że Ukraina wierzy w brednie Niedźwiedziowa o polskich knowaniach i dlatego pośle wojsko na polską granicę???