Amerykańska piechota morska kupuje lekkie bezzałogowce

28 września 2014, 09:55
RQ-12 – fot. AeroVironment
Reklama

Firma AeroVironment otrzymała od amerykańskiej piechoty morskiej kontrakt za 21,8 miliona dolarów na dostawę małych, bezzałogowych samolotów rozpoznawczych RQ-12 Wasp AE wraz z kompletem części zamiennych.

Zamówienie dla potrzeb amerykańskiego korpusu piechoty morskiej ma zostać zrealizowane w ciągu najbliższych 12 miesięcy. US Marines mają otrzymać bezzałogowe samoloty rozpoznawcze, które pomimo że ważą tylko 2,8 kg, mogą latać przez ponad 50 minut w promieniu 5 km od operatora.

Dron Wasp AE przenosi miniaturową głowicę optoelektroniczną Mantis i22 AE (ważącą tylko 275 g), która pozwala na prowadzenie obserwacji zarówno w dzień (z kamery pracującej w świetle widzialnym) jak i w nocy (z kamery termowizyjnej). Uzyskany obraz jest później przekazywany w czasie rzeczywistym do operatora.

Bezzałogowiec jest wypuszczany z ręki i może lądować na ziemi, jak również na wodzie (w tym słonej). Jest to więc przydatny środek rozpoznania podczas działań w rejonach przybrzeżnych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
zdz
niedziela, 28 września 2014, 10:52

No i mówiłem - żadne tam ciężkie drony uderzeniowe . Płatowiec - robota dla modelarzy , trochę wiekszy - do 15 km Głowica - niech wreszcie PCO weźmie się do roboty ( i doda znacznik laserowy) Konsola przenośna sterowania - mało to zdolnych elektroników i łącznościowców ? Wymarzona robota dla innowacyjnej części polskiego przemysłu zbrojeniowego (tylko gdzie ich znaleźć?)

WlodK
środa, 1 października 2014, 11:54

RQ-12 Wasp AE waży 1,3 kg.

Janek
niedziela, 28 września 2014, 15:27

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem, ale myślę, że - podobnie jak mówi zdz - jest to bardzo interesujący kierunek rozwoju dronów. Oczywiście taki mały "ptaszek" nie jest wielkim zagrożeniem (jak na przykład bojowy Predator), ale jako samolot rozpoznawczy (czyli element systemu) może być śmiertelnie niebezpieczny. Mam na myśli na przykład użycie pocisków korygowanych czy amunicji precyzyjnej. Jej skuteczność w nowym typie konfliktu potwierdzają najnowsze doświadczenia z Donbasu, związane z prawdopodobnym użyciem pocisków Krasnopol (http://www.defence24.pl/analiza_pociski-korygowane-30f39-krasnopol-w-donbasie). Mały dron (taki jak Wasp) niekoniecznie musi być - jak sądzono kiedyś - konkurencją dla lotnictwa, ale uzupełnieniem broni rakietowej. W tym kontekście spora - w porównaniu z załogowymi samolotami - zawodność UAV-ów przestaje być pierwszoplanową wadą. Poza tym, mały samolocik jest tani (co zwiększa dysproporcję kosztów pomiędzy nim a systemem obronnym), łatwy w użyciu i przenoszeniu, a także trudny do wykrycia.

melon
poniedziałek, 29 września 2014, 00:55

ja uważam, że kierunek rozwoju dronów to ich miniaturyzacja. Armia tanich lekkich dronów rozpoznawczych o wielkości kilkunastu cm byłaby nie do wykrycia i nie do zniszczenia przez przeciwnika. Latałoby sobie takie coś nad polem walki zaznaczało na mapie obiekty wroga, a jakby było trzeba to bach w urządzenia optoelektroniczne pojazdu, albo nawet, fantazja mnie ponosi;-) w lufę czołgu. Generalnie byłoby to tanie więc nie żal utraty. Dziś to może science fiction, ale kto jeszcze kilka lat temu słyszał o dronach roznoszący paczki? Poszedłbym z rozwojem tego sprzętu w tę stronę.

Tweets Defence24