Siły zbrojne

Amerykanie odbudowują mobilną obronę przeciwlotniczą. A Polska?

Fot. Letterkenny Army Depot.
Fot. Letterkenny Army Depot.

US Army traktuje rozbudowę zdolności bezpośredniej obrony przeciwlotniczej wojsk lądowych jako jeden z najważniejszych priorytetów. Równolegle z wprowadzaniem nowych systemów, modernizowane będą istniejące, aby utrzymać ich przydatność na polu walki.

Armia amerykańska od zakończenia Zimnej Wojny stopniowo redukowała swoje zdolności obrony przeciwlotniczej wojsk. Po wybuchu wojen w Iraku i Afganistanie rozformowano dywizyjne bataliony obrony przeciwlotniczej, zakładając że lotnictwo USA jest w stanie zapewnić panowanie w powietrzu.

Po rosyjskiej agresji na Ukrainę, a także obserwując przebieg konfliktów na Bliskim Wschodzie, gdzie coraz szerzej stosowane są bezzałogowce (w tym uderzeniowe), Amerykanie doszli jednak do wniosku, że dywizje potrzebują obrony powietrznej. Odbudowa zdolności musi jednak następować „od zera”, i z wykorzystaniem systemów, które same USA uznają za częściowo przestarzałe.

W obszernej informacji prasowej armia amerykańska przyznała, że w 2017 roku żadna z 10 czynnych dywizji US Army nie miała batalionu przeciwlotniczego. Kilka takich jednostek było (i jest) w Gwardii Narodowej. Od tego czasu zdołano już sformować jedną taką jednostkę – 5 batalion 4 pułku artylerii przeciwlotniczej, stacjonujący w Niemczech. Jego wyposażenie stanowią zestawy przeciwlotnicze Avenger, na podwoziu Humvee, uzbrojone w dwie poczwórne wyrzutnie rakiet Stinger i karabin maszynowy 12,7 mm, dysponujące elektrooptycznymi systemami wykrywania i śledzenia celów.

Amerykanie zdecydowali niedawno o przywróceniu do służby 72 wycofanych wcześniej Avengerów. Część z nich została zmodernizowana. Dodano im funkcję pozwalającą namierzyć cel w trybie automatycznym z wykorzystaniem informacji ze źródła zewnętrznego, jakim zwykle jest radar Sentinel (slew-to-cue).

Do września 2020 roku w ten system zostaną wyposażone wszystkie zestawy Avenger. W kolejnym etapie modernizacji, planowanym do 2023 roku Avengery otrzymają m.in. nowe systemy łączności. To pozwoli utrzymać je w służbie do roku 2031, kiedy będą mogły w pełni zostać zastąpione przez nowe systemy.

Władze US Army mają jednak pełną świadomość, że system Avenger, nawet po modernizacji, włącznie z zaopatrzeniem pocisków Stinger w zapalniki zbliżeniowe, nie spełnia wymogów współczesnego pola walki. W dokumencie „Army Air and Missile Defense 2028”, określającym plan rozwoju obrony powietrznej wojsk lądowych USA na najbliższą dekadę wprost napisano, że jednostki Avenger nie mają wystarczającej mobilności, zasięgu, siły ognia i zdolności przetrwania, aby zapewnić odpowiedni stopień osłony współczesnym jednostkom wojsk lądowych. Dlatego planuje się wprowadzenie na wyposażenie zupełnie nowego systemu.

Wizja pojazdu Stryker z radarem MHR. Fot. RADA
Wizja pojazdu Stryker z radarem MHR. Fot. RADA

Mowa o zestawach Maneuver-SHORAD (M-SHORAD). Zostaną one oparte na podwoziu transporterów Stryker. Pierwsza wersja, tzw. IM-SHORAD, będzie uzbrojona w dwie wyrzutnie rakiet Hellfire Longbow, cztery Stingery, armaty 30 mm i karabiny maszynowe 7,62 mm, prawdopodobnie uzupełnione przez system niekinetycznego obezwładniania BSP. Takie pojazdy, w liczbie 144 trafią do czterech batalionów obrony przeciwlotniczej, do roku fiskalnego 2024.

Kolejne jednostki będą wyposażane w system o większych możliwościach bojowych. Zostanie on zaopatrzony między innymi w laserowy system rażenia, prawdopodobnie również w generacyjnie nowe pociski rakietowe, charakteryzujące się na przykład większym zasięgiem.

Przewiduje się, że docelowo bataliony przeciwlotnicze amerykańskich dywizji będą uzbrojone zarówno w system Maneuver-SHORAD, służący do bezpośredniej osłony wojsk, jak i w system IFPC Inc-2I. Ten drugi ma składać się z wyrzutni rakiet (uzupełnionych w perspektywie o systemy laserowe), radarów Sentinel i systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS, będzie osadzony na ciężarówkach. W przyszłym roku zostanie podjęta decyzja o wyborze pocisku rakietowego, pod uwagę brane są system Iron Dome w wariancie „skomponentyzowanym”, czyli zintegrowanym z IBCS (dwie baterie, w istniejącej konfiguracji), kupiono w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, oraz inne pociski.

IFPC, oprócz obrony samolotów i śmigłowców czy dronów, będzie też zdolny do zwalczania pocisków manewrujących oraz obiektów C-RAM (pocisków rakietowych, artyleryjskich i moździerzowych). Będzie służył do osłony miejsc koncentracji wojsk, czy punktów dowodzenia. Według upublicznionych przez US Army założeń, ma też zastąpić istniejący system C-RAM, wykorzystujący lądową wersję zestawu Vulcan-Phalanx.

System jest charakteryzowany jako mniej mobilny od M-SHORAD, ale za to dysponujący większą siłą ognia. W pewien sposób jest więc zbliżony koncepcyjnie do polskiego zestawu Narew. Przewiduje się, że baterie IFPC zostaną włączone również w dywizjony Patriot. Dzięki temu będą mogły tworzyć warstwową osłonę.

Zestaw Iron Dome na ciężarówce prezentowany na Eurosatory. Fot. J.Graf/Defence24.pl
Zestaw Iron Dome na ciężarówce prezentowany na Eurosatory. Fot. J.Graf/Defence24.pl

Oprócz tego, amerykańskie wojska lądowe prowadzą szereg prac nad systemami niekinetycznymi. To nie tylko laserowe systemy rażenia, jakie mają być włączone zarówno w M-SHORAD jak i w IFPC (ten drugi otrzyma laser o większej mocy), ale też środki zakłócające czy broń mikrofalowa.

Innym uzupełnieniem obrony są przenośne wyrzutnie Stinger, które są już wdrażane do niektórych brygad. Dowództwo US Army doszło do wniosku, że równolegle z wprowadzeniem zestawów samobieżnych, wojska powinny mieć do dyspozycji również systemy przenośne, bo w określonych sytuacjach to one mogą się okazać najefektywniejsze – m.in. dlatego, że obsługi wyrzutni Stingerów (i innych podobnych zestawów) mogą zostać „rozproszone” wśród jednostek lądowych i współdziałać z nimi.

Amerykanie modernizują też system dowodzenia mobilną obroną wojsk. Od lat 90. jest tam wykorzystywany system FAAD C2 (Forward Area Air Defense Command and Control – system dowodzenia i kontroli dla obrony powietrznej wysuniętych obszarów). Jedną z jego funkcji, oprócz zarządzania „klasyczną” obroną powietrzną jest koordynacja obrony C-RAM i detekcji źródeł ognia (w tym w celu niszczenia ich przez własną artylerię). Wspiera on też zwalczanie bezzałogowców (C-UAS). FAAD może tworzyć rozpoznany obraz sytuacji powietrznej, z uwzględnieniem sensorów zarówno bezpośrednio z nim współdziałających.

FAAD ma być ciągle modernizowany, między innymi w kierunku integracji z systemem zarządzania obroną powietrzną IBCS. To ostatnie może być o tyle łatwe, że producentem obu jest Northrop Grumman. Niedawno US Army opublikowała zapytanie ofertowe dotyczące nowego oprogramowania FAAD.

Zadaniem tego oprogramowania będzie utrzymanie zdolności systemów obrony krótkiego zasięgu (SHORAD), ale też zdolności IM-SHORAD (pierwsze transze „przeciwlotniczych Strykerów” będą integrowane z właśnie z FAAD), C-RAM, zwalczania bezzałogowców (C-UAS), oraz – co bardzo ważne – naziemnej obrony powietrznej piechoty morskiej i „misji energii skierowanej laboratorium badawczego Sił Powietrznych”. Widać więc, że FAAD jest systemem służącym do działań połączonych.

W zapytaniu opublikowano m.in. listę systemów, z jakimi to oprogramowanie powinno współdziałać. Znajdują się na niej:

  • Zestaw Avenger;
  • Laserowy system rażenia Compact Laser Weapon System;
  • Reconfigurable Integrated Weapons Platform (zdalnie sterowany system uzbrojenia, jaki może być używany w systemach mobilnej obrony wojsk);
  • Coyote (system C-UAS produkcji Raytheon, wykorzystujący własne bezzałogowce do fizycznego zwalczania dronów);
  • Tactical High-Power Microvawe (system rażący wiązką mikrofaową, służący m.in. do przeciwdziałania BSP);
  • Lądowy system Phalanx;
  • Pocisk Stinger;
  • Pocisk Hellfire;
  • System zarządzania obroną powietrzną IBCS;
  • Radar Improved Sentinel;
  • Radar artyleryjski Firefinder (Q-36 i Q-37);
  • Radar Q-53 (który zastępuje Q-36 i Q-37);
  • Zestaw Multi-Functional Radio Frequency System (prawdopodobnie chodzi o lekki radar firmy Raytheon);
  • Radary RPS-42 i RPS-62 Multi­Mission Hemispherical Radar, mogące wspierać m.in. systemy antydronowe, ale przydatne też do innych zastosowań;
  • System rozpoznania optoelektronicznego NightHawk;
  • System walki elektronicznej Duke;
  • System przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym Corian.

Amerykanie wymagają też, by nowe oprogramowanie zachowywało wsteczną kompatybilność ze starszymi systemami FAAD, wspierało możliwość jednoczesnej realizacji misji obrony powietrznej oraz C-RAM itd. Warto jednak zwrócić uwagę na bardzo szeroki zakres elementów integrowanych z systemem.

image
Fot. C. Todd Lopez/Army News Service. 

Na liście znajduje się zarówno sprzęt który spokojnie można określić jako „schodzący” (np. radary Q-36 i Q-37), zestawy Avenger które sami Amerykanie oceniają jako nieperspektywiczne, wraz z nowymi środkami rażenia wykorzystującymi lasery i broń mikrofalową. To pokazuje konieczność ewolucyjnego podejścia i dbania o istniejące systemy nawet w sytuacji gdy do służby wprowadzane są nowe.

Najlepszym tego przykładem jest modernizacja Avengerów, realizowana równolegle z wprowadzaniem do służby zestawów, które mają je zastąpić (IFPC, M-SHORAD). Dlaczego US Army decyduje się na taki krok? Po prostu uznano, że do czasu pełnego wprowadzenia generacyjnie nowego sprzętu, istniejący musi być utrzymywany w gotowości bojowej do wykonywania zadań. W momencie decyzji o liczebnej rozbudowie wcześniej jednostek okazało się że nie da się w momencie wprowadzić nowego sprzętu wszędzie i „stary” będzie musiał służyć przez pewien czas. To dobra nauka dla innych armii, szczególnie tych które borykają się z problemem wieloletnich zaniedbań – i równolegle potrzebują liczebnej rozbudowy.... To też pokazuje, jak istotnym i ważnym obszarem staje się obrona powietrzna i przeciwrakietowa krótkiego zasięgu.

Warto na moment odnieść się do sytuacji Polski. W WP są dość rozbudowane – przynajmniej jak na standardy zachodnie – struktury obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Po 1989 roku w zasadzie w całości udało się wymienić przestarzałe posowieckie systemy przeciwlotnicze Strzała-2M, na nowy system Grom, uznawany za jeden z najskuteczniejszych w swojej klasie i opracowany w kraju. Od niedawna do armii trafiają systemy Piorun, o dużo większych możliwościach – i dalszych perspektywach rozwoju (o czym za chwilę).

Gorzej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o systemy samobieżne. WP otrzymuje od niedawna zestawy Poprad, które mogą być uzbrojone w Gromy i Pioruny, jednak na dziś dużą część wyposażenia stanowią zestawy Hibneryt, czyli armaty 23 mm na ciężarówkach. Poprady mogą jednak wspierać jednostki zmotoryzowane, osłaniać miejsca koncentracji wojsk, ale nie mogą podążać za jednostkami pancernymi. Te mają do dyspozycji nieliczne systemy Biała (zmodernizowane Szyłki). Jednocześnie zakres zagrożeń się zwiększa – do dysponujących coraz większymi zdolnościami śmigłowców dołączają systemy bezzałogowe.

W MON zidentyfikowano program SONA, systemu służącego do obrony mobilnych Wojsk Pancernych, między innymi przed zagrożeniami C-RAM. Na początku tego roku resort informował, że projekt jest „perspektywiczny”, ale nie wiadomo czy będą na niego pieniądze. Polski przemysł może wyprodukować wszystkie elementy takiego zestawu: od podwozia, poprzez armaty, sensory, rakiety, system dowodzenia, a nawet system walki z BSP. Potrzeba jednak decyzji, aby ustalić konfigurację tego systemu. Trudno oczekiwać, że integracja całego systemu, badania prototypów, opracowanie dokumentacji do produkcji seryjnej, zajęłyby mniej niż 5 lat. Dlatego nawet jeśli nowy system ma wejść do służby np. w 2025 roku, to decyzje dotyczące jego konfiguracji powinny być podejmowane już dziś.

Warto też zatrzymać się na chwilę przy jednym z elementów – pociskach rakietowych. Polski przemysł ma możliwość opracowania rakiety o zasięgu 12-14 km, która mogłaby być podstawowym uzbrojeniem systemu SONA, pociskiem uzupełniającym w Narwi, ale też wejść na uzbrojenie Popradów i Os – zapewniając tym systemom skokowy wzrost możliwości bojowych, bez zmian w systemie dowodzenia. Podstawą do budowy takiego pocisku są doświadczenia z programu Piorun. System naprowadzania tego zestawu już dziś znajduje się w światowej czołówce, i w pewnych warunkach może namierzać cele na dystansie ponad 10 km („granicą” są nie możliwości układu naprowadzania, a konstrukcji rakiety i jej silnika). Prace nad nową, wielospektralną głowicą naprowadzającą, która może być stosowana zarówno w Piorunach, jak i w nowym pocisku, już są prowadzone.

W kontekście Polski amerykański przykład pokazuje dwie rzeczy. Pierwszą jest to, jak ważna jest „bliska” obrona przeciwlotnicza (skoro po latach zaniedbań, odbudowywana jest w pilnej potrzebie operacyjnej). Drugą jest to, że budowa nowych systemów (w wypadku USA często opartych o działa laserowe, armaty z amunicją programowalną, nowe systemy rakietowe) odbywa się równolegle z doskonaleniem istniejących (wyciąganych z magazynu Avengerów i Stingerów, które posłużą jeszcze ponad dekadę). W Polsce mamy możliwości, by podobną modernizację przeprowadzić siłami własnego przemysłu. To szansa, której nie wolno zaprzepaścić.

Komentarze (38)

  1. fakt

    Polska ma butelki z benzyną do obrony . tak zwane koktajle mołotowa

  2. men

    Myślę że wszystkie te komentarze kolegów(niektóre niezwykle merytoryczne) sa dość zachowawcze, obserwując trendy w przodujących armiach zauważyć można założenie maksymalizacji uniwersalności rozwiązań tzn jedna wyrzutnia/wieża/głowica- wiele efektorów , plot/ppanc/we/lasery. Ponadto do ochrony plot mobilnej "na szybko" praktycznie klocki już są: 35mm Tryton/Jelcz/głowice obserwacyjne i celownicze +spięte w sieć radary np. Soła/Bystra. Docelowo połączył bym na szczeblu batalion/szwadron/kompania wymagania co do WWO jako uniwersalnego, wtedy do rozwagi:76mm-Włosi/57mmSzwedzi z ammo precyzyjną (szeroki wybór), osadzona w wieży np. Andersa na podwoziu npBorsuka/Rosomaka sieciocentrycznie wpleciony w opl z radarami i mamy uniwersalny środek oddziaływania ogniowego, WWO często mylony bywa z niszczycielem czołgów, a jest wsparciem ogniowym na wprost do rozwalania SO, zgrupowań piechoty czy rażenia wszelkich innych celów oprócz czołgów, chociaż zniszczenie np. optyki za pomocą pocisku programowalnego jest wielce prawdopodobne, a posługując się danymi z sieci/radarów również jako opl - dodatku efektory są rozproszone.

    1. olo

      Wszystko jest tylko spięcie tego w jeden system zajmie naszym geniuszom jakieś dwadzieścia lat. Wystarczy przyjrzeć się innym projektom, które były priorytetowe dla naszego MON-u. Lata lecą nowe PMT a sprzętu jak nie było tak nie ma i co najgorsze nie będzie, gdzie jest LOTOR, gdzie granatnik pp, gdzie amfibia, którą rzekomo opracowujemy od 2013r. z rheinmetall.

  3. aaa

    A Polska mobilną opl zawsze miała i ma. U nas było tak że wojska obrony powietrznej zawsze dzieliły się na dwie części, opl czyli mobilną obronę plot wojsk rozwiniętych w terenie i realizujących zadania bojowe oraz opk czyli z zasady statyczną obronę plot wybranych obszarów kraju. do tego dochodzi lotnictwo myśliwskie które działa tam gdzie taka obrona nie sięga.Reasumując wcale nie jest tak źle.

    1. MateuszS

      Poza archaicznymi efektorami - nie jest źle.. Jeden piorun i drugi grom wiosny nie czynią...

    2. asd

      Dokładnie. My w przeciwieństwie do USA mobilnej opl nie likwidowaliśmy(przez krótki czas szczycąc się "białymi" bez analogów w USA), ale z drugiej strony jakoś specjalnie jej też nie rozwijaliśmy. Dzisiaj jedną decyzją USA odzyska swoje zdolności opl, a tymczasem my zostaniemy z zabytkami wątpliwej skuteczności. Mogło być gorzej, ale też mogło być lepiej. Na szczęście mamy programy Wisła itd. i coś się dzieje w temacie.

  4. Davien

    Covax, zasieg 5km to miał FiM-92A a nie najnowsze wersje. Planowano zwiekszenie zasiegu do 7600m a co do pułapu to na pewno jest wiekszy niz 2,5km

  5. BRZESZCZOT

    Polsce zostaje tylko jedna opcja ...posiadamy w tzw zapasowej rezerwie bojowej aż do pełnego utlenienia ( w uproszczeniu rdzewieją w Agencji Mienia Wojskowego ) prawie 70 sztuk BRDM pozostałości po UW ( Układzie Warszawskim)..więc należałoby toto zrewitalizować tj odnowić powerpack do wersji Żbik-A/B następnie zamontować w wieży lekki WLKM 12,7 mm ( wielolufowy karabin maszynowy produkt z Tarnowa) do ochrony własnej oraz niszczenia niskiej opl oraz w oparciu i idee zaczerpnięte z systemu plot "Biała" zamontować dwa systemy plot Piorun /Grom oraz cały system czujników z SKO zaczerpniętych z plot "Białej" i mamy gotowca jako konwojenta

    1. Nikt

      Poprad coś Ci mówi?

    2. muuvie

      rzeka na Słowacji.

  6. vvv

    nie, ma takie same osiagi. wszystko zalezy od paliwa

  7. Covax

    I ma mniejszy zasięg o kilometr i prawie kilometr niższy pułap.

  8. vvv

    bo grom to nic specjlanego, piorun jest juz lepszy ale nadal ustepuje vierbie, mistralowi 3 i najnowszemu stingerowi. piorun jest juz senownym rozwiazaniem ale nadal jego 2x mniejsza glowica bojowa jest jego pieta achillesowa.

  9. Jacek

    US Army podpisała 3 kontrakty z Lockheed Martin na dostawę 15 radarów AN/TPQ-53. Są to wieloczynnościowe radary artyleryjskie, które służą do wykrywania pocisków artyleryjskich i określania położenia środków ogniowych przeciwnika. Posiadają również zdolność wykrywania bezzałogowców, samolotów i śmigłowców, dzięki zastosowaniu anteny fazowanej z modułami nadawczo-odbiorczymi na bazie azotku galu (GaN). Zasięg maksymalny radaru AN/TPQ-53 w sektorze 90° wynosi 60 km, natomiast w trybie dookolnym zmniejsza się do 20 km. Reasumując jest to interesujący przykład możliwości wykorzystania de facto radaru artyleryjskiego do celów obrony powietrznej.

  10. vvv

    stinger wazy tyle co grom

  11. prawieanonim

    CAMM dzięki swojemu minimalnemu zasięgowi wynoszącemu poniżej kilometra byłby idealny do mobilnej plotki. Mało tego jego sposób odpalania upraszcza konstrukcję wyrzutni jak i pozwala maskować miejsce odpalenia. Powinni wybrać ten pocisk bo załatwiłby trzy bolączki czyli Narew, mobilną plotkę i ochronę okrętów.

    1. Zniesmaczony

      A nasza Osa-M potrzebuje TYLKO nowoczesnego efektora! Bo wciąż mamy sprawne 64 pływające platformy ze zmodernizowaną elektroniką. Po dodaniu współczesnych pocisków - nadal MAMY mobilną osłonę plot, takie od zawsze w MON ulubione "rozwiązanie pomostowe" na kolejne może z 10 lat? Ale teraz MON uwielbia kolejne "działanie" czyli najpierw wycofuje sprzęt, zostawiając ogromną lukę, by przez kolejne 10 lat "bić pianę" przez analizy i dialogi techniczne, ale NIE wprowadzanie zamiennika. Najlepszy przykład to ppk na Mi24. Teraz dołączy wycofana bez zamiennika jedyna mobilna platforma plot czyli OSA. NIC mobilnego - dzięki takiej dywersyjnej decyzji MON- nie będzie potem chronić jednostek WP w ruchu. Nic!!! Po co MON to nam robi?? Gdzie jest minister, BBN, albo ci wszyscy nowomianowani "mądrzy" generałowie???

  12. Marek

    To sobie załóż na plecy taki, który będzie miał większą głowicę i zasuwaj z nim przez orne pole.

  13. Marek

    Tylko, że on czepia się Gromo/Pioruna od dawna także w wersji, którą żołnierz przenosi na plecach.

  14. BRZDĄC

    posadowić wieże z systemem uzbrojenia z plot "Biała" okrojoną do dwóch luf na podwozie Rosomaka i będą 4 rakiety i dwie lufy ...śmigające na kołach ...(podwozie Rosomaka robimy ,Wróble robimy ,rakiety Grom/Piorun robimy, SKO z układem automatycznego śledzenia celu w dzień i w nocy robimy , termowizję pasywną robimy.. ) i w sam raz będą systemy do ochrony kolumn na kołach i co ważne waga "wieży" zmieści się w normach obciążeniowych Rosomaka i będzie system niskiej opl tudzież bliskiego czyszczenia przedpola

    1. Stefan

      Dwie lufy z Szyłki, to właśnie Pilica. W Szyłce są 4 lufy, bo ich mnogość powoduje zmniejszenie celności. Zmniejszenie celności jest nadrabiane łączną szybkostrzelnością. Zatem 4 lufy mniejszego kalibru działają jak jedna większego z amunicją programowalną, czyli grad walący w cel. W Pilicy zmniejszenie szybkostrzelności jednego wózka (bo tylko 2 lufy) jest nadrabiane możliwym ogniem krzyżowym z innych wózków systemu. Co nie zmienia faktu, że dwie współdziałajace lufy oddziaływują na siebie wzajemnie pogarszając celność. Pilica jest właśnie przykładem rozproszenia efektów w celu poprawienia ich przetrwalności i skuteczności. Posadowienie dwóch luf 23mm na ruchomej platformie, to tak naprawdę dywersyfikacja Szyłki, podzielenie jej na pół. Pomysł nie nowy. Pojedyncze lufy 23mm są przecież montowane na różnych pojazdach. W naszych warunkach jednak potrzebna jest armata o większym zasięgu. Taką może być KDA35mm, do której oporządzenie jest tworzone. Holowane już są a "morskie" prawie są. Zatem na pojazdach w ruchu też będzie można jej używać. Uważam, że jedna lufa na wózek wystarczy.

    2. Stefan

      Jeśli chodzi o niską osłonę przeciwlotniczą jednostek w marszu, to rozwiązaniem może być system informatyczny łączący SKO różnych pojazdów i automatycznie używający najtańszego ale skutecznego efektora do neutralizacji zagrożenia. W system spięte powinny być zarówno SKO broni głównych jak i pomocniczych ZSMU z ich głowicami śledzącymi. W praktyce jako efektory zapewne byłyby używane karabiny maszynowe i armaty automatyczne małego kalibru. Możliwe jest wprawdzie wystrzeliwanie pocisków przeciwlotniczych z armat czołgowych, czy innych dużych luf, ale szybkie automatyczne ich użycie jest, co najmniej, kłopotliwe.

    3. Tak trzymac

      Koła nie wymyśliłeś. Właśnie odświeżyłeś projekt jednej z wersji Rosomaka sprzed coś 12 lat. Była cała seria wersji z uzbrojenie plot i artykeryjskich, rakietowych i mieszanych. Ale masz rację, jest gotowe podwozie trzeba by mieć do niego coś przeciwlotniczego żeby mogło wyjachac tam gdzie wjedzie standardowy Rosiek.

  15. prawieanonim

    Ma rację że się czepia bo nie potrzebujemy roweru z doklejonymi rakietami dla piechoty tylko mobilnego zestawu przeciwlotniczego z porządnym radarem radarem, głowicą optoelektroniczną i rakietami typu CAMM, IRIS-T, ESSM, AMRAAM-ER itp.

  16. vvv

    grom nie jest niczym rewelacyjnym i jest dosc przestazalym i bardzie lekkim manpadsem i nowe odmiany stindera i mistrala sa znacznie lepsze oraz maja 2,5x wieksza glowice bojowa i wieksza predkosc rakiety. grom-m mial wiele problemow ale nadal ustepuje mistralowi, stingerowi czy wierbie i niestety nadal nie trafil do produkcji bo maja z nim kilka technicznych problemow.

  17. Etam

    Ktoś napisał o przygotowywanej kiedyś wersji Rosomaka z pociskamu Spike oraz Grom/Piorun. Był ponoć demonstrator pt. Amur, na jakichś targach. Czyli sensowny pomysł był nawet opracowany, a MON kombinuje? Znowu wyważaja otwarte drzwi? Ktoś ten MON kontroluje, nadzoruje? Bo z logiką i racjonalnym myśleniem, to jak widać u nich krucho!!

    1. vvv

      rosomak nidy nie mial wiezy ze zintegrowana wyzutnia grom/piorun + spike. nigdy nie mial zintegrowanej wiezy na manpadse. mial natomiast zintegrowana wieze na spike Nlos.

    2. Etam

      Jeśli kolega kiedyś uważnie przeczyta mój post to nie znajdzie w nim NIC nt wieży Rosomaka!! Prawda? Komentarz kolegi jakby zatem nie na temat. Kluczowym słowem jest natomiast AMUR czyli Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego. O którym kolega najwyraźniej nie czytał, a na pewno przed skomentowaniem nie raczył do-czytać. Moduł AMUR został zademonstrowany już w 2012 roku. 7 lat temu!! Odsyłam do literatury bo jak widać warto. A w literaturze są nawet zdjęcia tegoż Amura z 4xSpike i 4xGrom. AMUR zaś miał w planach nawet wersję stricte ppanc na podwoziu gąsienicowym. Jeszcze w 2012!! A dziś MON "odgrzewa kotleta" ogłaszając zamiar dialogu nt gąsienicowego niszczyciela czołgów?? Widać, że tam też nie lubią czytać!!

    3. Fantasta

      Inspektorat WSPARCIA nie dał swojego wsparcia dla nowego efektora Osy.Mesko chcialo 34mln pln na rozwój ale nie podpisało współautorstwa IW w tym rozwiązaniu. A zatem ludzoe zIW nie dostali kaski za wklad nowatorski i autorski

  18. sam and

    "To szansa, której nie wolno zaprzepaścić." ile już rzeczy zaprzepaszczono...

    1. Navigator

      Widze ladnie opakowane stingery w kontenerki x4 Poprad zje rdza za chwilke

    2. Olo Kwasek

      No właśnie, kompletnie nie rozumiem czemu nie projektują kontenera z 4-ma czy 6-o ma Piorunami? W jednej, estetycznej łatwej do zabezpieczenia i utrzymania obudowie. Wtedy też moznaby mieć pojedynczy system chłodzenia głowicy, pojedynczy zasilacz, pojedynczy system celowniczy! Byłby cięższy, ale taki kontener moznaby zainstalować np. na śmigłowcu zamiast pojedynczej rakiety, albo na jakimś lekkim nośniku typu choćby "toyota"!!

    3. Extern

      Łatwiej jest ukryć w krzakach taką "ażurową" konstrukcję niż ten ładny i estetyczny kontenerek który z daleka wygląda na coś wojskowego a i radar i termowizja na obudowie z blachy łatwiej oko zawiesi.

  19. Covax

    I tutaj wchodzi cały na biało duet Piorun 2.0 i Błyskawica 2.0. Piorun jako 25 kg efektor o prametrach przestrzennych pułap 8 km zasięg 10 km + i masie 25 kg, i Piorun + booster czyli błyskawica o parametrach przestrzennych pułap 10km + i zasięg 15-18 km. Marzenia ? Być może...w internetowych pojawiły się rysunki bloku elektroniki dla rakiety kalibru circa 90 mm, detektor IR i uwaga z IMU na pokładzie. A więc LOAL jest możliwe....jak bardzo są zaawansowane badania, czy starczy kasy na wdrożenie i kiedy reaktywowano program Błyskawica ? Dowiemy się na MSPO albo i nie...

    1. Davien

      Panie Covax ładne marzenia ale tylko marzenia. Przy masi 25kg efektora nie osiagnie pan takich parametrów, a co do Błyskawicy to pocisk tej klasy czyli 57E6 wazy 'troche" wiecej niż pana przewidywania.

    2. Covax

      Wat Twierdzi że Błyskawica przy wadze 66 kg, na drugim 25 kg stopniu beznapedowym miała pułap 10500m i zasięg koło 15 km. I nawet zrobiła "beczke". Wat nawet wydał ładnego PDF'a opisującego trzy strzelania błyskawicy...A co do Pioruna 2 hmmm czy mi się wydaje czy jedynka przy 10 kg lata na ponad 6 km...

    3. vvv

      WAT to nie ma pojecia o czym mowi ani nie ma doswiadczenia w tym. piorun to lekki manpads a mowimy tutaj o rakietach gabarytow aim-120, camm. blyskawica to byl prototyp rakiety ktorej jedyny test byl zrobiony nad Baltykiem i testowali czy rakieta poleci prosto i nastepnie miala spasc do wody. test sie zakocznyl bo glupia rakieta bez radaru, sys sledzenia celu poleciala tak dlugo na ile miala paliwa a pozniej spadla do wody. to byl caly sukces i mozliwosci blyskawicy. pioruna obecnie nia ma bo nie ma paliwa do lekkiego manpadsa a budowanie rakiety dolnego poziomu na bazie sredniej jakosci pioruna to budowanie ciezarowki na bazie malucha

  20. Polak

    Projekt polskiej rakiety PK-6 rozowojowej wersji pioruna/groma o zasięgu ok 10 km plus wierza z loary na niej dwie 35mm działka osadzone na podwoziu np kraba i mamy obrone mobilną wojsk pancernych

    1. Gras

      Dobra propozycja ale chyba Mon z pgz na to nie wpadną.

    2. Użytkownik

      Pomysł budowania Loary 3.0 (w powyższej konfiguracji) jest taki sam mądry jak budowanie transformersów. Wojna to nie żniwa. Nie ma sensu tworzenia kombajnów bojowych. Znaczenie korzysniejszym rozwiązaniem jest dywersyfikacja podsystemów takiego molocha. Poprawia ona mobilność, utrudnia wykrycie przez nieprzyjaciela i łagodzi efekty strat bojowych. Przede wszystkim pozwala jednak na tworzenie grup zadaniowych w oparciu o wymagane cele operacyjne. Budowa AG35 i A35 wskazuje na takie właśnie podejście decydentów do przedmiotu, bo liczy się z bezpieczeństwem ich obsługi. Zastosowanie pojedynczych luf tych armat poprawia ich celność. Na pojazdach będzie możliwe ich posadowienie po dopracowaniu ich wersji morskiej, co pozwoli na prowadzenie celnego ognia również w ruchu tego pojazdu. Wyśmiewana Pilica jest, bo po prostu już były armaty i amunicja do nich. Wyposażona w automatyczne głowice śledzące i Lance jest pożądanym elementem uzupełniającym inne efektory przeciwlotnicze, pomimo kontrowersyjnego kalibru armat. Najważniejsze jest wprowadzenie bezpiecznej i wygodnej w użyciu komunikacji łączącej wszystkie elementy.

    3. vvv

      pk-6 to kolejna wydmuszka i PGZ nie ma i miec nie bedzie technologii do opracowania takiej rakiety, a jak ja zrobi to bedzie to poziom lat 80tych w cenie 5x camm-er

  21. Ciekawski Dyziek

    Kiedy nasz MON jest "mądrzejszy" niż wszyscy dookoła!! Np. zamiast wzorem czy Rosjan, Szwedów czy Amerykanów, modernizować już posiadane mobilne systemy tu akurat OSA-M, nasz MON uznał, że NIE będzie w WP systemów mobilnych, bo przecież będzie system.... Narew! Tak, ten właśnie NIE-mobilny system ma "zastąpic" ha ha ha, systemy mobilne OSA, którym po dokonanej niedawno modernizacji brakuje TYLKO nowoczesnych efektorów! A mamy wciąż bodaj 64 wyrzutnie!! Z nowymi efektorami byłaby to bardzo duża siła ognia. Ale MON zamiast dać im nowe pociski chce je SKASOWAĆ - kompletnie NIC nie dając w zamian! Czy to się nie kwalifikuje na sabotaż?!?! Tym bardziej, że np. DIEHL Defence zaoferował nam do naszej Osy swoje bardzo dobre pociski IRIS-T. Cóż kiedy MON nie był i nie jest zainteresowany. Ktoś w MON woli NIE mieć NIC, zamiast mieć relatywnie tanio przez co najmniej kolejne 10 lat gotowe i groźne mobilne pływające systemy plot!! Ciekawe, kto w MON zaproponował i kto podpisał taką rozbrajającą nas decyzję? Dalej idąc, MON już coś 15 lat temu wiedział że kończą się resursy na ppk dla Mi24, ale też oczywiście NIE podjął żadnych działań by w to miejsce zakupić nowe czy zintegrować np. Spike'a! Znowu ktoś zaproponował decyzję rozbrojeniową, i ktoś ją w MON podpisał wydając stosowny rozkaz. Ciekawe, czy to nie przypadkiem ta sama osoba? Ktoś też w MON oddzielił z kontraktów artyleryjskich Krab/Kryl oraz Rak części dotyczące amunicji, tym samym znacząco odwlekając uzbrojenie ich w najnowsze i skuteczne pociski. A o ilu takich działaniach nie wiemy? To są bardzo ciekawe fakty, o których rzadko się mówi, a minister MON nabiera wody w usta!!

    1. Stefan

      Przecież Osy były skutecznie zmodernizowane.

    2. Robcio

      W tym właśnie rzecz że nieskutecznie, bo bez dodania nowych perspektywicznych pocisków! Te pociski , które dziś mają OSY wkrótce utracą resursy. Za rok, dwa, trzy? A wtedy MON po prostu zmarnuje całą tę właśnie modernizację, bo chcą po utracie resursow po prostu wyrzucić z wojska cały system, wszystkie zmodernizowane i do tego pływające wyrzutnie. To będzie katastrofa bo nie planują niczym ich zastąpić. I jest to ich stary chwyt, żeby pozbawić WP kolejnego systemu bojowego. Tak właśnie zrobili z Mi24, tak zrobili z Konkursami na BRDM, zostawiając tylko przedpotopowe malutkie! Nigdy nie planują żadnych zamienników!! A gdyby kupić choćby i z 600 czy 800 rakiet IRIS-T (tak po 2x6 rakiet na wyrzutnię) to ponieważ są one już zintegrowane z... F-16, to gdyby nawet za 10 lat pozbyć się samych OS, to pociski wciąż są do wykorzystania choćby na Falconach właśnie!! Zakup IRIS-T byłby zatem zakupem perspektywicznym i bezpiecznym.

    3. Marek1

      NIE zostały wcale skutecznie zmodernizowane, tylko zastąpiono w nich(w części) ukł. analogowe cyfrowymi. NIE ruszono muzealnych już rakiet i to pomimo, że bodaj w 2016r. Ukraińcy mocno nalegali na wspólną, głęboką modernizacje syst. OSA. Nasz MON jak zwykle się na to wypiął, a Ukraińcy sami dokonali tego projektując również nową wersje rakiet ze zwiększonym znacząco zasięgiem i lepszym naprowadzaniem.

  22. Andrettoni

    Od lat pisałem, że systemy OPL powinny być budowane od dołu od przenośnych oraz mobilnych zestawów krótkiego zasięgu, które możemy produkować sami, a następnie należy przechodzić na systemy coraz większego zasięgu. Wygrała mega droga koncepcja budowania systemu od góry.

    1. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

      Przecież jest Piorun Pilica Poprad wkrótce Noteć wiec sam dół brakuje Narwi ale nie ma jeszcze dopracowanej rakiety dla niej. Patriot to średnie piętro ! na samej górze króluje S-200

    2. Andrettoni

      Drogi kolego pisałem o tym dobre 5 lat temu, a do dzisiaj jest więcej prototypów niż nowego sprzętu w linii i nikt tego szybko nie nadrobi, bo większość kasy idzie w jednym kierunku z powodu uzasadnienia bardziej politycznego niż praktycznego.

    3. say69mat

      Chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę fanklubowi polskiej myśli technicznej, że amerykański system Avenger. Czyli podwójna zintegrowana czterokomorowa wyrzutnia FiM92 Stinker/AiM9 plus pasywne systemy obserwacji na podwoziu HUMVEE. Zdecydowanie deklasują efektywność koncepcji systemu Poprad. Integrującego czterorurową wyrzutnię pocisków GROM/Piorun na ciężkim podwoziu pojazdu klasy MRAP - AMZ Żubr.

  23. evo

    My mamy Poprada :)

    1. Lord Godar

      Mamy Poprada , ale i on będzie potrzebował za kilka lat rakiet o większym zasięgu .

  24. Gliwiczanin

    Już nie mamy czym osłaniać własnych wojsk pancernych, a Poprad nie nadaje się do obrony jednostek pancernych. Do obrony wojsk pancernych przydałaby się nowa wersja Loary czyli pojazd na podwoziu gąsienicowym z wieżą uzbrojoną w pioruny i dwa działka kaliber 35. Taki pojazd nasz przemysł jest spokojnie sam opracować w całości od radarów, systemów dowodzenia, kierowania ogniem, rozpoznania celów, oraz artyleryjskich systemów przeciwlotniczych z armatami kalibru 35 mm od firmy PIT-RADWAR, Jedynym problemem jest wybór nośnika. Z braku raku zawsze można postawić ten system na wielozadaniowej platformy bojowej Anders, której prototypy już dawno przeszły testy. Niestety jak to bywa z włożonych pieniędzy w program nic nie uzyskaliśmy choć sam pojazd był całkiem w porządku. Zabrakło tylko decyzji o kupnie sprzętu dla wojska.

    1. Stefan

      Pojazd w postaci Loary jest nieekonomiczny operacyjnie. Zabudowanie na jednym podwoziu dwóch armat już pogarsza zdolność trafienia celu. Ewentualne zamontowanie radarów aktywnych zwiększa ryzyko wykrycia pojazdu. Wyeliminowanie z walki takiego pojazdu znacząco pogarsza sytuację bronionego oddziału. Nie ma sensu tworzenia kombajna bojowego, bo jest drogi, podatny na awarie i łatwiejszy do wykrycia niż system rozproszony. W wyniku programu Loara słusznie stwierdzono, że jednolufowe armaty 35mm są łatwiejsze i tańsze w konstrukcji i eksploatacji i dużo celniejsze. Rozproszenie elementów systemu zmniejsza ryzyko jego wyłączenia z walki a utrata niektórych jego elementów może być łatwo zniwelowana. To dlatego w Reginie jest stosunkowo dużo wozów dowodzenia. Nie ulega też wątpliwości, że oddzielenie reflektorów radarowych od odbiorników poprawia bezpieczeństwo tych drugich. Zatem zastosowanie oddzielnie pojedynczych armat, oddzielnych wyrzutni rakietowych, pasywnych radiolokatorów i wozów dowodzenia jest znacznie bardziej bezpieczne niż upakowanie tego wszystkiego na jednym podwoziu, które można zniszczyć jednym pociskiem. Kosztem systemu rozproszonego jest większa ilość podwozi i liczniejsza obsługa. W koszty nie liczę zwiększonej ilości głowic śledzących, bo to jest znaczna wartość dodana w świadomości sytuacyjnej wojsk.

    2. Gliwiczanin

      Może masz rację. Może warto byłoby zrobić dla ochrony naszych wojsk pancernych jednostki usadowione na dwóch podwoziach np. na wielozadaniowej platformie bojowej Anders. Tak samo jak to było w przypadku Popradu i Soły. Najważniejsze jest to, że jesteśmy w stanie to wszystko sami zrobić i mamy już dawno gotowe elementy systemu, które wystarczy spiąć razem np. jeden pojazd z radarem z Soły, który chyba ma wystarczający zasięg 80 km, drugi zaś pojazd jako jednostka ogniowa z działkiem kaliber 35 mm z Noteci lub z kontenerami z większą ilością rakiet piorun. Szkoda tylko, że polityków interesuje własny interes i wybory niż obrona kraju. Znając życie oni pierwsi z stąd uciekną nowymi samolotami vip, a nam karzą walczyć za kraj gołymi rękoma. Ciekaw jestem czemu nadal nie kupiono systemu Noteć, który jest dużo lepszy od Pilicy. To samo się tyczy radaru dalekiego zasięgu (470km) jakim jest Warta. Prawie wszystko mamy poza wolą i decyzją polityków.

    3. rzof

      Idąc tym tokiem rozumowania to powinniśmy zlikwidować czołgi i zastąpić je działami ppanc, a powiedz jak wyobrażasz sobie osłonę kolumn marszowych przez te rozproszone działka. Moim zdaniem może są one i dobre ale do osłony celów stacjonarnych , miękkich i twardych celów powierzchniowych ale nie wojsk w marszu czy natarciu.

  25. Lord Godar

    Nasze szczęście , że nikt nie wpadł na pomysł aby wycofać u nas Osy i Szyłki/Białe , bo by teraz bieda była. Poprad jaki jest ( podwozie) taki jest , ale jest . Zwykły Jelcz jest mniej zawodny w terenie. Wy tu piszecie o Loarze 2,0 czy 3,0 , ale prędzej chyba ktoś wpadnie na pomysł wyposażenia Hibneryta 2x23 w zestaw Lance 2,0 lub inny system antydronowy i jego wprowadzi w życie niż zobaczymy nową wersję Loary. Co jak sądzę może i nie byłoby najgłupszym rozwiązaniem , bo pozwoliło by zaoszczędzić dużo amunicji do 23-jek gdyby im przyszło do dronów strzelać.

    1. Łoś

      Nie ciesz się, jest już decyzja MON o bliskim wycofaniu systemu OSA-M, i to bez jego następcy. System ten zostanie wycofany z chwilą wyczerpania resursow najstarszego elementu systemu czyli porosyjskich rakiet. Wkrótce WP zostanie bez jakiegokolwiek mobilnego systemu ochrony plot. PS. nic też nie wiadomo, aby MON rozważał zastąpienie Białych czymkolwiek. Zatem pewnie MON też je wycofa. Dalej to MON oficjalnie nie rozważa wprowadzenia do WP żadnego systemu niekinetycznego zwalczania dronów, poza ogłoszonym zamiarem rozpoczęcia dialogu ws programu Laser. Wygląda na to, że MON i w tym wypadku zamiast dozbrocić wojsko w jakiekolwiek obecnie dostępne systemy (choćby te opracowane w Polsce), woli utrzymać nas bezbronnymi, angażując się za to w systemy laserowe które będą dostępne w niemożliwej do przewidzenia przyszłości. Tym samym przez te czas nie będziemy mieć nic do walki z dronami. Interesujące podejście, nieprawdaż?