Siły zbrojne

Abramsy dla Polski w pigułce [Defence24 TV]

Grafika: Robert Suchy/Defence24.pl, zdjęcie: DVIDS.
Grafika: Robert Suchy/Defence24.pl, zdjęcie: DVIDS.

Wicepremier Jarosław Kaczyński oraz minister obrony Mariusz Błaszczak ogłosili w 1. Brygadzie Pancernej w Wesołej plan zakupu 250 czołgów M1A2 SEP v3 Abrams. Czołgi, wraz z pakietem wyposażenia dodatkowego, obejmującym pojazdy wsparcia, takie jak wozy zabezpieczenia technicznego czy mosty, jak i sprzęt szkoleniowy z symulatorami oraz pakiet logistyczny, zostaną pozyskane w procedurze Foreign Military Sales, czyli bezpośrednio od rządu Stanów Zjednoczonych.

Łączny koszt programu może wynieść do 23,3 mld złotych, przy czym kwota ta obejmuje również zakup amunicji czy rozbudowę infrastruktury. Środki na ten cel wyasygnowane zostaną spoza budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej, zgodnie z przyjętą uchwałą Rady Ministrów. Wniosek o pozyskanie tych czołgów, tak zwany Letter of Request, został już wysłany do rządu Stanów Zjednoczonych. Na jego podstawie USA przygotują ofertę, której projekt – po uprzedniej notyfikacji Kongresu – zostanie przedstawiony stronie polskiej, jako tzw. Draft LOA.

Następnie prowadzone będą negocjacje, tzw. line by line review, jeśli zakończą się powodzeniem – zostanie podpisana umowa międzyrządowa. Proces ten może potrwać kilka miesięcy.  przypadku myśliwców F-35A, wniosek o pozyskanie wysłano pod koniec maja 2019 roku, o czym minister Błaszczak poinformował podczas konferencji Defence24 DAY, natomiast sama umowa podpisana została w styczniu 2020 roku. Czołgi będą zamawiane przez Departament Obrony USA, a ich produkcja zapewne skoordynowana z tą na potrzeby armii USA, podobnie jak w wypadku Australii, która jest pierwszym eksportowym użytkownikiem tych czołgów.

Powstaną one, tak jak ma to miejsce w wypadku wszystkich innych Abramsów, z wykorzystaniem istniejących elementów czołgów M1A1, jednak zostanie zainstalowane całkowicie nowe wyposażenie, a te elementy czołgów M1A1, które zostaną wyposażone, będą mieć wyzerowane resursy. M1A2 SEP v3 to najnowsza wersja Abramsa, dopiero wprowadzana do armii USA. Od wcześniejszej SEP v2 różni się między innymi nowocześniejszym opancerzeniem, nowszą architekturą systemów generowania energii i systemów elektronicznych, co ułatwia instalowanie nowych elementów. Ma też możliwość użycia amunicji programowalnej i zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie CROWS-LP. Czołg jest ponadto dostosowany do integracji z izraelskim systemem aktywnej ochrony Trophy, znacząco zwiększającym ochronę przed pociskami przeciwpancernymi.

Rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia mjr Krzysztof Płatek zaznaczył, że na chwilę obecną nie można przesądzać, czy zostaną one zamówione. Amerykanie mają już na wyposażeniu ponad 300 zestawów Trophy. Zakupiono je w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, między innymi z myślą o działaniach na europejskim teatrze, na którym nawet silnie opancerzone Abramsy są potencjalnie narażone na ostrzał ppk, także odpalanych z wozów bojowych i śmigłowców. Ponadto, niektóre modyfikacje charakterystyczne dla wersji SEP v3 wprowadzane są też w czołgach SEP v2 (na przykład Ammunition Data Link, pozwalający na użycie amunicji programowalnej), natomiast jednocześnie dla U.S. Army do wersji SEP v3 przebudowywane są wozy M1A1.

Zamówiono już ponad 550 takich czołgów, co powinno pozwolić za kilka lat wycofać starsze Abramsy M1A1 SA nie tylko z jednostek czynnych, ale i Gwardii Narodowej. Dzięki czemu w służbie pozostaną wyłącznie M1A2 SEP v2 oraz najnowsze v3. Warto dodać, że ponad 80 czołgów w wersji SEP v3 ma być rozmieszczonych w Powidzu, w składach Army Prepositioned Stock, a U.S. Army ma wspierać szkolenie polskich czołgistów. Zgodnie z założeniami resortu obrony narodowej i Sił Zbrojnych RP czołgi trafią na wyposażenie nowo formowanej 18. Dywizji Zmechanizowanej. Najpierw zostanie w nie wyposażona 1. Brygada Pancerna w Wesołej, dziś wyposażona w przeniesione kilka lat temu z Żagania Leopardy 2A5 i 2PL.

Ośrodek szkolenia i infrastruktura, jakie pierwotnie budowano dla Leopardów, zostaną wykorzystane dla Abramsów. Po Wesołej otrzymają je także dwa pozostałe bataliony pancerne 18. Dywizji Zmechanizowanej. Obok czołgów do Polski trafią pojazdy wsparcia, w tym prawdopodobnie wozy zabezpieczenia technicznego M88 Hercules i pojazdy inżynieryjne. Jak powiedział Defence24.pl Inspektor Wojsk Lądowych generał dywizji Maciej Jabłoński, czołgi będą też dostosowane do forsowania przeszkód wodnych, co jest zgodne z praktyką stosowaną w Wojsku Polskim. Zdolności pokonywania przeszkód wodnych będą istotne, bo te ciężkie czołgi (masa bojowa to ponad 66 ton) będą musiały utrzymać mobilność w trudnym terenie.

Reklama
Reklama

Zgodnie z deklaracjami MON i rządu decyzja o zakupie Abramsów podyktowana jest pilną potrzebą operacyjną i koniecznością wzmocnienia potencjału obronnego na wschodzie Polski, a w szczególności w 18. Dywizji Zmechanizowanej. Krytycy zakupu wskazują natomiast, że nie przeprowadzono postępowania konkurencyjnego, a w budowie czołgów nie będzie brać udziału polski przemysł. W przyszłości istotne będzie wypracowanie formuły, pozwalającej na jak największy udział krajowego przemysłu we wsparciu eksploatacji czołgów, co ma znaczenie nie tylko z punktu widzenia gospodarczego, ale i bezpieczeństwa dostaw oraz późniejszej możliwości modyfikacji czołgów w odpowiedzi na zmieniające się wymagania pola walki w cyklu życia.

W Polsce istnieją już przykłady dobrych praktyk w tym zakresie. Jednym z nich jest Centrum Serwisowo-Logistyczne czołgów Leopard 2A5 w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych w Poznaniu. Spółka ta w ramach współpracy z niemieckim partnerem stopniowo zbudowała potencjał do wsparcia eksploatacji, jak i modyfikacji oraz modernizacji tych pozyskanych kilka lat temu czołgów. Miejmy nadzieję, że podobne rozwiązania zostaną przygotowane również dla czołgów Abrams. Jest to tym bardziej istotne, że większość kosztów ponosi się nie w momencie zakupu, ale właśnie w trakcie eksploatacji. O budowie potencjału powinno się więc myśleć już teraz.

Komentarze