Wał, karuzela i czołgowe spodnie. Rosyjska taktyka po Syrii [ANALIZA]

14 czerwca 2020, 11:58
840_472_matched__py7b12_Rosjaczogit80BMP2
Fot. mil.ru

Od kilku już lat jeśli mowa jest o rosyjskich Wojskach Lądowych, to w zasadzie sprowadza się ona do poruszania problemu głębokiego procesu ich modernizacji a przebiegającego wielotorowo i wieloetapowo. Ponadto wiadome jest, że przynajmniej część z kadry dowódczej, jak i pojedynczy żołnierze zdobyli pewne doświadczenie, realizując zadania w ramach konfliktu syryjskiego czy wspierając separatystów na Ukrainie. To wszystko wpływa na wprowadzanie kolejnych zmian, w tym i w taktyce prowadzenia walki, która od kilku lat ponownie ulega możliwe, że i rewolucyjnym przeobrażeniom.

W procesie modernizacji swoich wojsk pancernych i zmechanizowanych/zmotoryzowanych (a nawet i innych formacji takich jak aeromobilne) Rosjanie szczególny nacisk położyli na wzmocnienie ich możliwości (siły) ogniowych oraz wzajemną i wielopoziomową wymianę danych. Wprowadza się na szerszą skalę wsparcie ze strony różnej klasy BSP czy nawet (na razie w ograniczonym stopniu) robotów lądowych. Duży nacisk kładziony jest na WRE i wykorzystanie będącego jej elementem składowym cyberataku. Nie zapomina się o rozwoju systemów artyleryjskich i rakietowych, podniesieniu możliwości wojsk inżynieryjnych, dalszym wzmocnieniu już i tak mocno rozbudowanego systemu obrony przeciwlotniczej czy logistycznym zabezpieczeniu działań.

Oprócz samej modernizacji dąży się ponadto do znacznego podniesienia poziomu wyszkolenia wojsk, usprawnienia systemu ich mobilizacyjnego rozwinięcia czy pozyskaniu tzw. dobrego żołnierza poprzez kształtowanie w społeczeństwie odpowiednich postaw patriotycznych.

Całe Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej (SZ FR) przywiązują również znaczącą rolę do uzyskania wysokich umiejętności w taktyce prowadzenia współczesnej walki. Przejawia się to zarówno w teoretycznym przygotowaniu poszczególnych dowództw wyższego szczebla do efektywnego wykorzystania tej formy działań, ale również i związków taktycznych, oddziałów, pododdziałów oraz poszczególnych załóg operujących wybranymi systemami uzbrojenia czy nawet i pojedynczych żołnierzy. Praktyczne wykorzystanie nabytych umiejętności jest tu również nie mniej ważne, a do tego dochodzi ciągłe doskonalenie przyjętych już sposobów prowadzenia walki oraz wypracowanie tych zupełnie nowych. Te ostatnie wynikają z coraz bogatszego zasobu doświadczeń zdobytych w wyniku prowadzonych działań na terenie wspomnianej już Syrii czy w Donbasie.

Krótki rys historyczny 

Według Rosjan (ale nie tylko ich) taktyka jest podporządkowana strategii i sztuce operacyjnej, które z kolei określają cele do osiągnięcia w prowadzonej walce. Można z dużym przybliżeniem powiedzieć, że właśnie taktyka walki już od czasów istnienia ZSRR była dynamicznie rozwijana, choć praktycznie uzyskiwane rezultaty były niejednokrotnie dalekie od oczekiwań, a zmienna sytuacja powodowała, że często trzeba było szybko weryfikować wcześniej przyjęte założenia. Rosjanie sporo nauczyli się od Niemców (niestety płacą za to olbrzymią cenę), trochę też od aliantów zachodnich. Resztę wypracowali sami, a dynamika wprowadzonych zmian była bardzo duża. Przy czym należy zauważyć, że „sukcesy’ w zmaganiach wojennych opierały się na zasadzie stosowania znacznej przewagi i dążeniu do bezpośredniego starcia, co owocowało znacznymi stratami w ludziach i eliminacją dużej ilości wykorzystywanego sprzętu bojowego. I tak w zasadzie było (z niewielkimi zmianami) do czasów obecnych.

Wielu ekspertów i teoretyków wojskowości uważa, że od zakończenia II Wojny Światowej można wyróżnić sześć głównych okresów, które dominowały w przyjętej teorii i praktyce prowadzenia działań taktycznych w ówczesnym ZSRR. I tak do połowy lat pięćdziesiątych nadal istniały wypracowane podczas wojny procedury i standardy działań. I to pomimo znacznego nasycenia wojsk nowymi systemami uzbrojenia i pewnymi wnioskami płynącymi np. z konfliktu koreańskiego czy innych lokalnych wojen. Nastąpiła zatem pewna stagnacja w opracowaniu nowej taktyki działania, a dowódcy różnego szczebla nadal korzystali z zasad i doświadczeń czasów wojny.

Następnie do lat sześćdziesiątych nastąpiły poważne zmiany wynikające z masowego wprowadzenia do uzbrojenia (na różnym szczeblu) broni atomowej. Do jej możliwości dostosowano taktykę prowadzenia walki, a w szczególności metody ataku i przełamania obrony prowadzonej przez przeciwnika oraz odparcia jego uderzeń jądrowych na własne ugrupowania wojsk.

Z czasem też obszar prowadzonej walki podzielono na strefy oddziaływania poszczególnych, klasycznych systemów uzbrojenia. I tak bezpośrednią walkę prowadzono w pasie do 10 km głębokości, działanie artylerii lufowej prowadzono do 20-25 km a rakietowej 30-35 km, bliskie zabezpieczenie logistyczne walczących wojsk obejmowało pas o głębokości do 60-80 km a rozpoznanie taktyczne i bezpośrednie wsparcie lotnicze do 60 km.

Kolejne zmiany to wypracowanie doskonalszych koncepcji działań taktycznych będących wynikiem „zachwytu” możliwościami wykorzystania broni jądrowej w ofensywnym charakterze prowadzonych działań. Cały okres lat sześćdziesiątych był zatem w pełni wykorzystany na praktyczne sprawdzenia nowej taktyki w ramach masowych ćwiczeń poligonowych z jednoczesnym brakiem zupełnie nowego podejścia i wprowadzeniem nowych rozważań do szybko zmieniających się uwarunkowań ówczesnego pola walki. Co istotne to w tym okresie całkowicie pomijano rozwój taktyki prowadzenia działań defensywnych i opóźniających na rzecz wyłącznie ofensywnych.

Odwrócenie poglądów nastąpiło w latach siedemdziesiątych. Wynikało z wprowadzenia do eksploatacji drugiej powojennej generacji systemów uzbrojenia oraz ograniczenia możliwości użycia broni jądrowej na rzecz z powrotem tej konwencjonalnej.

Ostatni okres zmian w taktyce wprowadzony jeszcze w czasach istnienia ZSRR spowodowany był stopniowym nasyceniem wojsk bronią precyzyjną, która w zasadzie pozwalała na „wyeliminowanie” taktycznej broni jądrowej małej mocy. Ponadto doświadczenia z wojny w Afganistanie miały również pewien wpływ na wprowadzane zmiany.

Po rozpadzie ZSRR nastąpiła pewna stagnacja w rozwoju taktyki prowadzenia walki w Rosji, pomimo że Moskwa w tym czasie prowadziła wiele lokalnych operacji militarnych, które ostatecznie dobitnie pokazały konieczność wprowadzenia zmian i dostosowywania się do zupełnie nowych realiów.

Nowe, stare działania taktyczne 

Po pierwsze w jeszcze większym stopniu zaczęto doceniać rolę artylerii różnego szczebla a w szczególności możliwości jej użycia do wykonywania precyzyjnych uderzeń. Wszystkie brygady artylerii mają obecnie na stanie zintegrowany system dowodzenia i kierowania ogniem w ramach zautomatyzowanego systemu dowodzenia wojskami, którego elementy składowe osadzono na wysoko mobilnych wozach dowodzenia. Ponadto wprowadzane są nowe wzory sprzętu i dokonywana jest głęboka modernizacja już eksploatowanego. Trwają też prace nad stworzeniem wielopoziomowego, zautomatyzowanego systemu rozpoznania i uderzenia kolejnej generacji. Ma on zapewnić od 2 do 2,5 krotną redukcję czasu reakcji i wypracowania zadań ogniowych. Jednocześnie precyzja ataku przy użyciu najnowszych pocisków precyzyjnych ulegnie poprawie od 1,5 do nawet 2 razy.

Oprócz organicznych oddziałów i pododdziałów WRiA w poszczególnych dywizjach czy samodzielnych brygadach jest m.in. 10 brygad rakietowych i 11 brygad artylerii. Te pierwsze wyposażone są w  zestawy 9K720 Iskander-M, natomiast drugie w różnego rodzaju sprzęt artyleryjski kalibru od 152 mm. Proces reform obejmuje zmiany w strukturach jednostek artyleryjskich, zwiększenie profesjonalizacji kadry i efektywności szkolenia pododdziałów oraz odejście od scentralizowanego, a przez to mało efektywnego, systemu dowodzenia artylerią. Doskonali się taktyczne metody wykonania manewru przez wybrane oddziały artylerii oraz ich współpracę z lotnictwem i systemem rozpoznania rodzajów wojsk.

Można też powiedzieć, że rosyjskie wojsk lądowe zaczęły ćwiczyć taktykę wsparcia własnych sił ogniem pośrednim prowadzonym z armat czołgów. To nic innego jak powrót do wypracowanych jeszcze w czasie II Wojny Światowej form działania przyjętych u aliantów, ale też i nieco później również w Armii Czerwonej.

Obecnie powrócono do możliwości takiego wykorzystania czołgów, czyli dodania do ich zadań roli mobilnej artylerii, prowadzącej ogień stromotorowy na większe (do 12 000 metrów) niż standardowo dla czołgu (do 2000 metrów) odległości. Zadanie to jest o tyle ułatwione, bowiem Rosjanie od lat rozwijają różne typy pocisków, które wystrzelone z dział czołgowych mogą pełnić rolę amunicji artyleryjskiej. Również dość szybko wprowadzili do eksploatacji programowalną amunicję odłamkowo-burzącą. I tak eksploatowany system Ajniet z nowym programowalnym zapalnikiem jest kompatybilny z amunicją odłamkowo-burzącą OF-19 i OF-26 a w ramach OKR Kamizelka rozwijany jest nowy OF-128 z ładunkiem w postaci 450 elementów rażących w kształcie cylinderków o masie 3g i 3 kg zasadniczego materiału wybuchowego. W tym ostatnim przypadku daje to zdolność rażenia w strefie o powierzchni 41 m2 ze średnią gęstością odłamków ok. 11 na m2.

Eksperymentalne wykorzystanie czołgów w roli mobilnej artylerii miało miejsce na poligonie Pogonowo w obwodzie Woroneskim (Zachodni Okręg Wojskowy - ZOW). Prowadziły one ogień z zakrytych stanowisk, wykorzystując dane o celach pozyskane od wysuniętych obserwatorów i BSP (głównie Orłan-10 i Orłan-30). Próby objęły również prowadzenie strzelań w ruchu po opuszczeniu wcześniej zajmowanych miejsc postoju. Zaraz po czołgach do akcji włączyła się artyleria lufowa, przenosząc ogień na dalsze dystanse. Możliwe, że jej pośrednią rolą był zwalczanie stanowisk ogniowych artylerii przeciwnika, ujawniających się po nawale ogniowej rozpoczętej przez same czołgi. 

Konflikt w Czeczenii (w latach 1994-1996), zaowocował wprowadzeniem do pododdziałów wojsk pancernych działania taktycznego określanego jako ogniowa (pancerna) karuzela (lub karuzela Rochlina – ze względu na to, że po raz pierwszy zastosowano ją w VIII Korpusie dowodzonym przez gen. Lwa Rochlina w trakcie walk o Grozny). Jej celem jest zapewnienie ciągłości prowadzonego ognia przez czołgi plutonu, które poruszają się po tzw. kręgu. I tak gdy pierwszy z wozów prowadzi ogień do wykrytych celów, drugi będąc w ukryciu, przygotowuje się do zajęcia stanowiska ogniowego, trzeci w tym samym czasie uzupełnia amunicję. Przy dobrym wyszkoleniu załogi, pojedynczy czołg pozostaje na stanowisku ogniowym około trzy minuty, a w sytuacji szczególnego zagrożenia wóz przygotowujący się do zajęcia stanowiska ogniowego również może natychmiast otworzyć ogień.

Co istotne to do strzelania wykorzystywane są wyłącznie pociski znajdujące się w zautomatyzowanym systemie podawania amunicji (wszystkie czołgi nie przenoszą dodatkowej amunicji w kadłubie a tylko 22 w karuzelowym automacie ładowania) co ma poprawić stopień bezpieczeństwa zarówno wozu jak i przede wszystkim jego załogi. Ten sposób prowadzenia ognia można również wprowadzić w kompanii, poszczególne etapy realizując pojedynczymi plutonami.

Mamy więc szybkie wsparcie ogniowe (z wyraźnym wzrostem szybkostrzelności) przy ograniczonej ilości zabieranej amunicji. Jak podkreślają sami Rosjanie, dodatkowym plusem tak rozwiązanego ugrupowania taktycznego w walce jest wprowadzenie przeciwnika w błąd co do ilości zaangażowanych w walkę wozów bojowych. Intensywność prowadzonego ognia daje bowiem efekt pewnego złudzenia co do wielkości samego pododdziału biorącego udział w prowadzonej walce. Taktyka ta wymaga ponadto wprowadzenia pewnych zmian w dotychczasowym systemie zaopatrywania logistycznego broni pancernej.

Ponadto w tej nowej metodzie prowadzenia walki zaleca się, by w terenie zurbanizowanym zapewnić czołgom osłonę przeciwlotniczą przez samobieżne zestawy przeciwlotnicze takie jak np. artyleryjskie ZSU-23-4 lub artyleryjsko-rakietowe Tanguska. Miałyby one zwalczać stanowiska wyrzutni ppk czy granatników przeciwpancernych umieszone na wyższych kondygnacjach (poza zasięgiem armat czołgowych) oraz osłaniać wozy przed namierzeniem lub atakiem za pomocą BSP i śmigłowców. Ogniową karuzelę wykorzystywały rosyjskie załogi w Donbasie czy pododdziały pancerne separatystów. Tam też powstał jej zmodernizowany wariant polegający na wykorzystaniu czwartej maszyny, która z ukrycia czeka na oddanie „snajperskiego” strzału do nowo wykrytego celu rozpoznanego (wykrytego) w wyniku prowadzonej nawały ogniowej.

Warto zaznaczyć, że podobna metoda prowadzenia walki była już stosowana przez jazdę europejskiej w XVII wieku w postaci tzw. karakola. Kawalerzyści podjeżdżali do przeciwnika, oddawali salwę z pistoletów i cofali się, żeby przeładować, a ich miejsce zajmowali kolejni w szyku.

Kolejną taktyczną metodą jest tzw. syryjski wał, który stanowi dopiero co opracowane podstawy kombinacji ognia i manewru. Korzeniami wywodzi się on z doświadczeń operacji prowadzonych na terenie Syrii i w zasadzie wiąże się z wykorzystaniem przez poddziały pancerne ukształtowania rzeźby. Istotnym czynnikiem jest tu zapewnienie osłony boków tych wozów bojowych przed oddziaływaniem wykorzystywanej przez przeciwnika broni przeciwpancernej. Czołgi lub inne maszyny poruszają się jeden za drugim w odległościach od 20 do 100 metrów, prowadząc ogień w ustalonym sektorze. W warunkach jakie panowały w Syrii, dodatkowo dochodziła możliwość prowadzenia skrytego działania oraz utrudnienie w użyciu systemów uzbrojenia naprowadzanych w wiązce laserowej. Powadzenie w wykorzystaniu syryjskiego wału związane jest z wysoką mobilnością i wyszkoleniem załóg czołgów. 

Syryjski wał był ćwiczony m.in. przez pododdziały brygad strzelców zmotoryzowanych i pancernych podczas treningów prowadzonych na poligonie Burduni należącym do Wschodniego Okręgu Wojskowego. Żołnierze piechoty zmotoryzowanej wykorzystują tzw. nowe pozycje ostrzału, intensyfikując ogień broni maszynowej na szczególnie niebezpiecznych pozycjach obronnych przeciwnika. W tym samym czasie czołgiści działają z pozycji flankowych, kontratakują i stosując taktykę klinów w kilku miejscach, przełamują defensywę, czym zapewniają przeniesieni walki w głąb pozycji obronnych.

Czołgowe spodnie to manewr taktyczny, podczas którego pojedynczy czołg prowadzi ogień z dwóch stanowisk ogniowych – głównego i zapasowego. Istotne jest, że nie zatrzymuje się na każdym z nich dłużej niż na od 3 do 5 sekund. Zasadniczy cel to sprowokowanie przeciwnika do otwarcia ognia, co umożliwi namierzenie jego stanowisk ogniowych i rozpoznanie sił.

Taktyka walki wprowadza też nowe metody dziania śmigłowców bojowych wchodzących w skład lotnictwa Wojsk Lądowych SZ FR. Załogi tych maszyn przygotowywane są bowiem do niszczenia pojazdów i miejsc oddziaływania środków ogniowych przeciwnika z zasadzek. Para śmigłowców wraz z amunicją i paliwem dla nich rozmieszczona jest w ukrytym miejscu (np. lesie). W chwili otrzymania zadania maszyny te startują, by je wykonać, operując na niskim pułapie i starając się wyjść na pozycje ogniowe z zaskoczenia (bazując m.in. na danych pochodzących z rozpoznania). Lot odbywa się z wykorzystaniem rzeźby terenu i naturalnych lub sztucznych osłon a sam atak następuje z dystansu od 500 do 5000 metrów lub więcej. Po wykonaniu zadania śmigłowce powracają na swoje, ukryte stanowisko, by odtworzyć gotowość do wykonania kolejnej misji.

Podsumowanie

Po czasie pewnego zastoju oraz rzeczywistego obrazu możliwości własnej armii pokazanym w konfliktach czeczeńskim i gruzińskim nastąpił proces szybkich zmian prowadzonych dwutorowo. Mamy więc z jednej strony modernizacje techniczna a z drugiej intensywny proces szkolenia z wprowadzaniem elementów nowej taktyki działania wojsk.

Co do samej taktyki to można zauważyć, że Rosjanie zmierzają do prowadzenia tzw. walki bezkontaktowej czyli ograniczenia do minimum bezpośredniego starcia z przeciwnikiem. Objawia się to szczególnie w coraz większym nasyceniu wojsk precyzyjną bronią artyleryjską i rakietową różnego zasięgu, wzmocnieniem systemu prowadzonego rozpoznania na każdym szczeblu oraz neutralizacją poczynań przeciwnika poprzez intensywną WRE i cyberatak. Do tego dochodzi automatyzacja procesu dowodzenia i wymiany danych. Z taktycznego punktu widzenia jest to olbrzymia zmiana w stosunku do dotychczasowego podejścia do prowadzenia walki w SZ FR.

Pomimo dużego nasycenia armii wozami bojowymi idea jest taka, by nie wprowadzać ich masowo do walki a raczej wykorzystać różne ich atuty zapewniając przy tym ścisłą współpracę z innymi systemami walki. Jest to również wynik analiz potencjału ppanc. armii zachodnich (szczególnie tego z powietrza) oraz ich możliwości w zakresie prowadzenia dokładnego rozpoznania manewrów strony rosyjskiej. Rosjanie zdają sobie sprawę, iż najtrudniejszy będzie manewr, szczególnie przerzut, ześrodkowanie wojsk czy ich przygotowanie do walki. Atutem w ich ręku jest wielopoziomowy parasol ochronny ze strony zestawów plot. którego armie NATO na tak rozbudowanym poziomie jak na razie nie mają.

Pod względem taktycznym istotne jest ponadto, że chyba po raz pierwszy od bardzo dawna w Rosji dowódcą różnego szczebla dano możliwość elastycznego podejścia do wykonywania stawianych im zadań na współczesnym, bardzo zmiennym polu walki. Ma to doprowadzić do efektywniejszego, zbiorowego osiągnięcia stawianych celów operacyjnych a nawet i strategicznych. Bowiem od czasów sowieckich rosyjska armia miała opinię bardzo scentralizowanej w porównaniu np. z armiami krajów zachodnich.

Dla Rosjan sieciocentryczność jest bardzo ważna, ale pamiętają oni, iż prowadzenie WRE znacząco wpływa na spadek ilości przesyłanych danych w czasie, co znacząco działa na możliwości prowadzonych działań przez walczące wojska. Coraz ważniejszą rolę w działaniach ich armii odgrywa artyleria lufowa i rakietowa zapewniająca precyzyjny ogień korygowany przez wiele typów eksploatowanych na masową skalę BSP. Ponadto Rosjanie wprowadzają do oddziałów coraz niższego szczebla organiczne pododdziały artylerii wsparcia, a całość angażowanych w realizacje stawianych zadań wojsk ma za zadanie zapewnić wysoką koordynację prowadzonych działań, utrzymać nakazane formacje bojowe, efektywnie operować systemem łączności oraz dowodzenia i wymiany danych.

Ogniowa karuzela daje zapewne zmasowanie ognia, co z jednej strony pozwala na „stłumienie” działań prowadzonych przez przeciwnika i dokładniejsze rozpoznacie jego pozycji z ich jednoczesnym ich zwalczaniem, ale z narażeniem własnego poddziału. Z drugiej strony czołg powinien być traktowany jako element całego systemu uzbrojenia i mieć swoje konkretne miejsce i zadania na polu walki, co oczywiście nie oznacza, że czasami zaistniała sytuacja wymaga zastosowania również niekonwencjonalnych rozwiązań.

Z kolei wykorzystanie syryjskiego wału w duży stopniu uzależnione jest od warunków terenowych panujących w obszarze prowadzonych działań przez czołgi lub inne wozy bojowe. W praktyce musi to być teren otwarty i rozległy. Wykorzystanie czołgów w roli środków artyleryjskich ognia pośredniego może być taktycznym elementem dezorientującym działania prowadzone przez przeciwnika. Mógłby on bowiem wziąć je za wrogie baterie artyleryjskie i odpowiedzieć ogniem kontrbateryjnym. Wówczas ujawniłby swe pozycje dla np. BSP czy innego systemu rozpoznania, które wskażą je czołgom i współdziałającą z nimi artylerią. Czy taka taktyka jest możliwa, w dobie nasycenia wojsk precyzyjnymi systemami rozpoznania pokaże czas?  

Niewątpliwie czołgi są bardziej odporne na uderzenia ogniowe niż inne wozy bojowe i systemy artyleryjsko-rakietowe a przy tym wysoko manewrowe, co stwarza pewne prawdopodobieństwo powodzenia w jej zastosowaniu. Najtrudniejsze jest tu skoordynowanie prowadzonych manewrów z jednoczesnym użyciem nowej taktyki do wykonania danego zadania i wydaje się, że rozmyślne użycie czołgów w celu ostrzału pośredniego, jak i same manewry są czymś zupełnie nowym. Jest to również kolejny dowód, że rosyjska armia dąży do dynamicznego stylu prowadzenia działań wojennych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 291
Reklama
Minister Wojska Dariusz Płaszczak
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 19:08

"w Rosji dowódcą różnego szczebla dano możliwość" - niech pan redaktor nauczy się ortografii.

janko
piątek, 19 czerwca 2020, 16:42

Taktyka rodem z WW II okraszona dziwacznymi nazwami. W tym są nieźli

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 19 czerwca 2020, 21:23

W konflikcie symetrycznym taktyka z konfliktów asymetrycznych czyli wszystkich po WW II na pewno się nie sprawdzi pytanie czy jest jakaś lepsza ?

ww
środa, 17 czerwca 2020, 00:29

Zastanawiam się czy ta wiedza taktyczna jest dostępna polskiemu korpusowi oficerskiemu, czy to rozumieją tylko wykształceni cywile. Obawiam się że opisana karuzela ogniowej zostanie wprowadzone w naszym wojsku dopiero po solidnej porażce i utracie większości środków i zasobów ludzkich. Niestety wydaje mi się, że nasza armia jest wybitnie daleko z tyłu, a może się mylę?

Jawohl!
piątek, 19 czerwca 2020, 16:55

Najlepiej na medycynie znają przecież się strażacy

wert
środa, 17 czerwca 2020, 11:40

mylisz się

Jacek
środa, 17 czerwca 2020, 10:36

Ciekawe czy ta "taktyka" nie wynika to z braku mobilnych moździerzy. Pociski do T-cośtam sa droższe i cenniejsze niż do moździerza. Jaki zysk w porównaniu do zastosowania w to miejsce Raka?

Gienerał
wtorek, 16 czerwca 2020, 10:41

Rosja miała i ma strategię. wystrzelenia od 100tyś ton amunicji każdego dnia. na Nato .I dlatego kluczowym. działaniem. obronnym. jest. niszczenie dostaw,magazynów,środków. transportu.

niedziela, 21 czerwca 2020, 06:19

Nie, Rosja ma regulamin ktory mowi ile amunicji mozna uzyc strzelajac do celu. Wszystka amunicja jest limitowana, oprocz ppanc. Gdyz ppanc sluzy do samoobrony. Jest prowadzona ewidencja, bo jak juz pisalem wprowadza sie poprawke na ce

BTR
wtorek, 16 czerwca 2020, 09:32

A może zastanowić się nad mina p-panc z wbudowanym mikrofonem i wgranymi w pamięć specyficznymi dźwiękami pojazdów potencjalnego wroga... Nie uaktywniają się nawet na walec a gdy usłyszą pożądany odgłos aktywacja i detonacja... W miarę proste rozwiązanie a wydaje się być bardzo skuteczne...

Kuzniecov'ski
środa, 17 czerwca 2020, 12:18

Proponuję minę reagująca na słowo "bljadź" ...

Ech
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 23:56

Generalnie np Wermaht na poczatku pokonwal I ZSRR i Francje nie dzieki lepszej technice, czy wiekszej ilosci zolnierzy czy czolgow a dzieki TAKTYCE. WIec taktyka jest bardzo wazna czescia walki.

wert
środa, 17 czerwca 2020, 21:04

taktyka taktyką a Perwitin Perwitinem na masową skalę zastosowany w Polsce. O tym się wcale nie mówi. To błąd

Hitler kaputt, za dużo brał.
czwartek, 18 czerwca 2020, 11:29

Dziadek opowiadał, że w Powstaniu wieczorem przyjeżdżał niemiecki transporter, zbierali rannych i na dany dzień było po robocie, Niemcy szli spać, albo gwałcić, zezwierzęcenie brało się z czego innego, nad Bzurą w 1939 noc była sprzymierzeńcem Polski, w dzień panowała susza, bezchmurne niebo i wyschnięte rzeki łatwe do przekroczenia. Ile tego Perwitinu musieliby brać po 5 latach wojny, tolerancja się zwiększa. Uzależnienie od amfetaminy wśród lotników alianckich, też nie jest tajemnicą.

wert
czwartek, 18 czerwca 2020, 14:20

Pierwsze chmury pokazały się 15 pierwszy deszcz ograniczający niemieckie loty 16 września. Po tym dniu generalnie spadła aktywność lotnictwa, doszło wyczerpanie środków. W Polsce i Francji Perwitin święcił sukcesy. Po Francji pokazały się uzależnienia i na Perwitin wprowadzono recepty. Zoldaten z ost front błagali w listach do rodzin o pigułki, tam za zaśnięcie na warcie była czapa. Benzydryna wprowadzona przez aliantów to analog Perwitinu również zabrała swoje żniwo

zyg
czwartek, 18 czerwca 2020, 12:38

Benzedrin - pierwszy lek bazowany na amfetaminie wprowadzono w USA w latach 30-tych jako inhalator na zaparcia :))!! Podczas wojny wydawany w tabletkach (tzw bennies) załogom wykonującym misje nocne czyli głównie RAF w tym również w lotnictwie polskim. Oczywiście zdarzały się uzależnienia lecz nie było to zjawisko masowe. Inna rzecz że w Bomber Command były raczej duże szanse aby zostać zestrzelonym zanim człowiek zdążył się uzależnić ale głównym powodem fakt że po ukończeniu tury 25 misji odsuwano załogi od latania bojowego na co najmniej 6 miesięcy a nawet rok, jak również w odróżnieniu od służby na froncie pomiędzy misjami istniały czasem wielodniowe przerwy co stanowiło inny problem ale natury psychologicznej.

dzięki
czwartek, 18 czerwca 2020, 20:33

Nie podążam... odsuwano załogi od latania, z powodu....? Z czystej ciekawości pytam.

zyg
piątek, 19 czerwca 2020, 01:42

Limit określony przez służby medyczne RAF (25 a od 1942r 30 misji) na podstawie badań nad PTSD które rozpoczęto jeszcze podczas 1 w.ś. Aby wylatać 30 misji to średnio 5-7 mies. Załogi ze wzgl na doświadczenie wysyłano na instruktorów to dywizjonów szkoleniowych ACU oraz OTU, Najlepszych starano się pozyskać do elitarnych Pathfinders. W lotnictwie polskim po ukończeniu tury starano się wysyłać pilotów i nawigatorów do Transport oraz Ferry Command aby nabyli doświadczenie w lotach transkontynentalnych, myślono już o odbudowie LOTu po wojnie. A benzedrin łykano podczas misji w drodze powrotnej po zrzuceniu bomb gdy minęło napięcie i zmęczenie brało górę a zawsze część niemieckich nocnych myśliwców polowała na samoloty powracające na wyspy. Zwłaszcza tylni strzelcy od których refleksu zależało życie całej załogi.

thx
piątek, 26 czerwca 2020, 22:49

Dziękuję.

asdf
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:10

nie wiem jak rosyjskie czolgi ale francuskie nie byly wyposazone w radiostacje, obecnie taka "radiostacja" zapewniajaca przewage sytuacyjna jest np system BattleView 360 od BAE

Szach mat w jednym ruchu
środa, 17 czerwca 2020, 09:02

W rosyjskich czołgach w początkowym okresie wojny nie było radiostacji. Więc wystarczyło tylko odstrzelić sygnałowego, który zawsze był na wieży d-cy aby np.kompania była bez umownej łączności. Przy okazji następnie niszczyło się czołg d-cy.

Tani
sobota, 20 czerwca 2020, 20:50

Byly ale tylko w czolgach dowodcow.

Ech
środa, 17 czerwca 2020, 02:02

Prawda. Chyba Guderian byl wczesniej w lacznosci wiec lubil instalowac radiostacje w czolgach. Czasmi przejscie z jednego typu wojska do innego bywa korzyste tez.

wert
wtorek, 16 czerwca 2020, 01:33

taktyka i morale. Pomijając fakt że sowieci byli uszykowani do ataku, nie obrony, w maju wydali sołdatom rozmówki polskie. Sowieci z początku wcale nie walczyli, cywile w miastach witali kwiatami wkraczający wehrmacht. Wystarczyło dać tym ludziom odrobinę wolności a nosiliby hitlera na rękach. Zbrodnie wojenne z jednej i bataliony zaporowe z drugiej strony zrobiły co trzeba

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 06:28

Sowieci byli upadla armia. To byla armia skompromitowana tzw,,wojna zimowa,,z Finlandia,,. Wg opinii sztabu generalnego Niemiec . Rosja miala byc,, walaca sie chalupa. Ktora trzyma sie tylko na drzwiach ,,- czyli granicach. Stad Barbarossa.

Ech
wtorek, 16 czerwca 2020, 17:59

A Francja? Polska?

zyg
środa, 17 czerwca 2020, 13:44

Francja: j.w. "taktyka i morale". Na polecenie niemieckich sojuszników z Kremla, komunistyczna partia Francji dokonała skutecznej roboty niszcząc morale wojsk francuskich, gensek Thorez wymyślił hasło "nie chcemy umierać za Gdańsk". A Polska to inwazja Sowietów w plecy i miażdżąca przewaga Niemców w powietrzu i broni pancernej. Mało znany fakt że sam Hitler miał n.p. bardzo wysoką opinię o polskiej piechocie, a wbrew propagandzie Goebbelsa podchwyconej przez Rosjan o "głupkach szarżujących na czołgi" niemieccy generałowie wypowiadali się z szacunkiem o wartości polskiego żołnierza (n.p. słynny gen Wenck, czy gen von Wietersheim który pisał z najwyższym uznaniem o gen Kleebergu i jego żołnierzach)

Szach mat w jednym ruchu
środa, 17 czerwca 2020, 15:34

W muzeum RAF-u w Londynie jest umieszczona wypowiedź Feldmarszałka G.von Rundstedta na temat polskich żołnierzy. Polecam!

wert
środa, 17 czerwca 2020, 15:12

Wskaźnik strat oficerskich we wrześniu. WP 7%, Werchmacht 2%. Za Kirchmajerem.Obrazuje morale kadry a co za tym idzie zwykłego żołnierza. Przykładowo niemcy wiali gdy mogło dojść do bagnetów

Symfonia
piątek, 19 czerwca 2020, 16:59

Nasi nie mieli jeszcze dostępu do 5G

wert
sobota, 20 czerwca 2020, 12:11

obrażasz ich. Oni oddali życie abyś mógł dowcipkować

środa, 17 czerwca 2020, 17:37

Uznawanie błędów za sukcesy jest wybitnie szkodliwe, otumania narody i jest fundamentem przyszłych klęsk. Niemcy nie wiali przy polskim ataku na bagnety, tylko wycofywali się prowadząc walkę ogniową z wykorzystaniem przewagi w broni maszynowej. W rzeźnickie bójki się nie wdawali, bo to powoduje znaczne straty przy niewielkich zyskach. Lokalne straty terenowe odzyskiwali w przeciągu kilku-kilkunastu godzin (co najwyżej kilku dni) wykorzystując przewagę w artylerii i zdolność do szybszego przerzutu sił i środków i ponosząc straty o rząd wielkości mniejsze niż Polacy. Rezultat: Niemcy - ok. 10 000 zabitych, Polska - ok. 80 000 - 90 000 (któż to ostatecznie może wiedzieć). Czas - ok. 3 tygodnie.

zyg
czwartek, 18 czerwca 2020, 00:43

Kolega anonim jak zwykle mija się z prawdą. Straty niemieckie w Polsce 17269 zabitych+ 3511 zaginionych bez wieści (Bundes /Militaerarchiv) sowieckie 1475 zabitych (gen Kriwoszejew) i słowackie 48 zabitych i zaginionych ŁĄCZNIE: 22 303. Straty polskie 66 000 zabitych (WBH). Stosunek strat 1:3. Stosunek strat w zabitych podczas kampanii norweskiej i francuskiej 1940 1:4 na korzyść Niemców. Afryka Płn 1940-43 w zabitych 1:1.2 na korzyść państw osi. Europa Zach 1943 - 1945 1 : 2.6 na korzyść Aliantów. Ostfront 1941 - 1945 trudno określić gdyż sami Rosjanie nie są w stanie ocenić swych strat wojskowych. Jeśli przyjąć dane rosyjskiego MON to 1 : 9 a wg rosyjskiego CAW 1 : 14 (gdyby ktoś miał wątpliwości w obu przypadkach na korzyść Niemców) Tak że wnioski z powyższych liczb są raczej jasne? Panie anonim, w 39r Niemcy akurat NIE mieli nad Polakami przewagi w broni maszynowej. Przy odrobinie dobrej woli można znaleźć etaty polskiego batalionu piechoty/pułku kawalerii i porównać je z niemieckimi odpowiednikami. Poza tym polskie obsługi ckm były doskonale wyszkolone n.p. niemieckie źródła podają przypadki gdy zostali zaskoczeni precyzyjnym i zabójczym ogniem POŚREDNIM polskich ckm. A co do skuteczności polskich bagnetów to odmienne zdanie mieli m.in na krótko przed śmiercią żołnierze SS Germania lecz prawdą jest że przeważnie nie przyjmowali walki tylko wiali. Wyjaśnił to najwybitniejszy d-ca 2 w.ś. gen Patton: "Few men are killed by bayonets, but many are scared by them. Having the bayonet fixed makes our men want to close. Only the threat to close will defeat a determined enemy". A walki w Polsce trwały dłużej niż 3 tyg, 1-sza i 2-ga bitwa pod Tomaszowem, bitwa pod Kockiem, wszystkie po 21 IX a poległo w nich ponad 2200 Niemców. Dane OKW podają straty w Polsce za PAŹDZIERNIK 1800 zabitych. W liczbie tej również zmarli ze wcześniejszych ran ale pod samym Kockiem w dn 02-06 X stracili do 500 zabitych (sam XIV Korpus 420 zabitych).

poniedziałek, 22 czerwca 2020, 00:21

Straty wg. R. Michulec „1939 Ku wrześniowi. Tom II. Zbrojne ramię sanacji.”, wyd. Armageddon, 2009 (wg. Autora – dane z kwerendy w niemieckich archiwach wojskowych). O książce: 2 tomy, łącznie ok. 1600 stron, wydana na 70-tą rocznicę wybuchu wojny. Dobrze udokumentowana, zawiera wiele kontrowersyjnych i „obrazoburczych” opinii, takich które dziś już krążą w obiegu historycznym, które nadal są kontrowersyjne, i takich, które nie pokrywają się w pełni z prawdą. Nie podlegała krytyce za pomocą argumentów, została przemilczana, co (w mojej opinii) tylko wzmacnia jej wiarygodność. Dla okresu: koniec września - koniec listopada 1939 przytoczono dane z różnych źródeł (dzienne meldunki sztabowe korpusów i armii, meldunki służb sanitarnych odpowiedzialnych za pochówki poległych i leczenie rannych, raporty zbiorcze OKH i OKW), zgodne co do rzędów wielkości, często różniące się szczegółowymi liczbami. Przyczyny różnic są niejasne, ale wytłumaczalne, np. ranny w meldunku korpusu mógł się zmienić w zmarłego z ran w meldunku służb sanitarnych, zaginiony w meldunku dziennym mógł dotrzeć do swoich na po kilku dniach lub na odcinku działania innego korpusu lub służb tyłowych itp. Z grubsza mówiąc mówią one o ok. 10 tys. zabitych i nieco ponad 5 tys. zaginionych. Do niektórych statystyk doliczano zmarłych od chorób, ofiary wypadków i samobójców. Statystyki były aktualizowane (OKW, OKH – nie sprecyzowano) i w 1944 podano liczbę zabitych na 15,5 tys, zaś już w okresie powojennym opublikowano statystyki z 16343 zabitych i zmarłych z ran oraz 320 zaginionych. Straty całkowite w statystykach z lat 1939-1945 nie zmieniły się istotnie i wynosiły ok. 45 tys. zabitych, rannych i zaginionych. Sposób dochodzenia do liczby 16343 nie został podany. Nie można oprzeć się wrażeniu, że zsumowano zabitych i zaginionych. Można było tego dokonać z co najmniej dwóch przyczyn. 1. Okupacyjne władze niemieckie ustaliły losy prawie wszystkich zaginionych Niemców we wrześniu 39. Niewykluczone, chociaż uważam, że mało prawdopodobne – Niemcy mieli wystarczająco dużo do roboty w Polsce, chociaż pewne ustalenia mogli poczynić. 2. Po określonym procedurami upływie czasu od zaginięcia, przy braku nowych informacji, zaginiony zostaje uznany za zmarłego. Nie wiem czy taka procedura istniała w WH. W świetle powyższych cyfr wydaje się to być prawdopodobne, choć przeczy temu zachowanie w statystykach nawet po wojnie 320 zaginionych. Wygląda jednak na to, że spośród zaginionych Niemców mało kto się odnalazł. Kolejną sprawą jest to, jakiego okresu dotyczą statystyki z 1944 i póżniejsze. Autor twierdzi, ze dotyczą „strat z Września”, ale zamieszczenie kserokopii dokumentów nie byłoby złe (można sobie wyobrazić także inne sumowania liczb, które w rezultacie mogłyby dać liczbę 16343. Uważam, że dopóki nie zostanie wyjaśniona metodologia dochodzenia Niemców do liczby 16343 (a ja jej dotąd nie znam), danymi najbardziej wiarygodnymi pozostają dane z jesieni 1939 (w przybliżeniu, a nie co do konkretnych liczb). OCZYWIŚCIE, W TYM PRZYPADKU POWINIENEM OPRÓCZ LICZBY ZABITYCH PODAĆ TAKŻE LICZBĘ ZAGINIONYCH. BRAK TEJ INFORMACJI JEST MOIM OCZYWISTYM BŁĘDEM, ZA KTÓRY PRZEPRASZAM I DZIĘKUJĘ ZA ZWRÓCENIE UWAGI. WW. NIEDOPATRZENIE MOGĘ TŁUMACZYĆ TYLKO EMOCJONALNA I SKRÓTOWĄ Z NATURY RZECZY FORMĄ REAKCJI NA WPIS GLORYFIKUJĄCY SZASTANIE LUDZKIM ŻYCIEM. Nie znam żródeł przytoczonych powyżej strat cząstkowych, pragnę zwrócić jednak uwagę, że gdyby chodziło o dane polskie, to mogą być obarczone dużym błędem już chociażby z tego powodu, że strona polska nieczęsto miała okazję policzyć skrupulatnie niemieckich zabitych po bitwie. Kategoria zaginionych na wojnie obejmuje co najmniej 3 grupy. 1. Poległych, których zwłok nie odnaleziono. Niemcy byli stroną atakującą (taktycznie - prawie zawsze, operacyjnie i strategicznie – zawsze), żadne ich oddziały i związki taktyczne nie zostały rozbite ani rozproszone, w rezultacie opanowywali i utrzymywali teren (na ogół tereny zamieszkałe i rolnicze, z siecią drogową, wielkie kompleksy leśne na ogół omijali). Przypuszczenie, ze w takich warunkach nie mogli odnaleźć ok. 35% poległych, jest możliwe, ale mało prawdopodobne. Takie przypadki na pewno były, ale (z wyłączeniem terenów przekazanych następnie ZSRR, nad którymi Niemcy utracili na 2 lata kontrolę) raczej niezbyt liczne. 2 Dezerterów i odłączonych losowo od swoich jednostek. We wrześniu 39 zwycięstwo Niemiec nad Polską było oczywiste. Stąd niemieccy żołnierze nie mieli interesu, by dezerterować. Także żołnierze odłączeni, zarówno zdrowi, jak i lżej ranni (ale mobilni), chcieli dołączyć do swoich. Co mieli robić w obcym kraju, wśród obcych ludzi? Mogli tylko napotkać polski patrol lub gromadę polskich chłopów. W tam przypadku mogli przejść do kategorii jeńców wojennych albo …… 3. Jeńców wojennych. W normalnych warunkach tworzą znaczną część zaginionych. Mimo, że Niemcy mieli inicjatywę, lokalnie i okresowo inicjatywa taktyczna przechodziła w ręce Polaków. Niemieccy jeńcy wojenni musieli istnieć, nie wiadomo ilu, ale musieli, tym bardziej, że Niemcy nie powinni mieć obaw przed poddaniem się, jeśli taka była konieczność (nie mieli jeszcze na sumieniu wielkich zbrodni, oczekiwany wynik kampanii zapowiadał szybkie oswobodzenie przez własne wojska). Byli zapewne przekazywani do sztabów do przesłuchania. Co działo się z nimi, gdy jednostki polskie były rozbijane lub się rozpraszały? Jeśli ktoś wie, gdzie we wrześniu 39 znajdowały się obozy dla jeńców niemieckich, kto nimi dowodził, zna statystyki wziętych do niewoli i zwolnionych z niewoli lub uwolnionych przez wojska niemieckie, natknął się na wspomnienia personelu ww. obozów, procedury postępowania z jeńcami niemieckimi itp., niech napisze. Straty polskie: wg. R. Michulca do początku lat 90-tych na obecnych terenach Polski zidentyfikowano 72893 zabitych żołnierzy polskich (w tym 70520 pochowanych), zaś uwzględniając, ze pewnej liczby poległych nigdy nie uda się odnaleźć, zaś poza obecnym terytorium Polski (gdzie także toczyły się zacięte walki, np. w rejonie Lwowa) prace nie są prowadzone, liczba poległych na pewno przekracza 80 000, a może nawet zbliża się do 90 000. Jeśli liczba podana na wstępie jest prawdziwa, to muszę zgodzić się z resztą rozumowania. Jeśli to przejdzie, to w następnej części porozmawiamy o broni maszynowej. PS. Anonimem zostałem nie z własnej woli. Po prostu zbyt wiele wpisów nie było publikowanych. Początkowo próbowałem m.in. zmieniać nicki, potem przestałem go używać.

poniedziałek, 22 czerwca 2020, 18:21

Dodam jeszcze (żeby nie wiązać się tylko z R. Michulcem), ze np. T. Jurga w „Obrona Polski 1939”, PAX, 1990 (należącej do „tradycjonalistycznego” nurtu historiografii polskiej) podaje dokładne straty Luftwaffe i Kriegsmarine (takie same jak w „Ku wrześniowi”, ale straty Heer omija, zastępując je przybliżonymi dla całego WH (”ponad 50 000 zabitych i rannych”), mimo że liczba 16343 była znana. Trzy tygodnie. Wojnę toczą zorganizowane i dowodzone siły zbrojne w celu osiągnięcia zwycięstwa. Dlatego jeśli nie chcemy się samooszukiwać, warto określić ramy czasowe kampanii wrześniowej. Można ją wpisać pomiędzy pierwszy i ostatni oddany strzał. Wtedy kampania trwała do 2 października – to wersja oficjalna, którą Pan, jak rozumiem, podziela. Ale np. Niemcy twierdzą, że trwała tylko 2 tygodnie. Wg. mnie wojna obronna skończyła się w dniu 16 września, w momencie zamknięcia przez Niemców „wielkich cęgów” w rejonie Chełm – Włodawa. W tym momencie Wojsko Polskie stało się już tylko zbiorowiskiem mniej lub bardziej zdezorganizowanych grup, usiłujących uciec przed Niemcami lub zamkniętych w odosobnionych punktach oporu. Zanikło ostatecznie scentralizowane dowodzenie, zaopatrzenie, łączność. Wódz Naczelny opuścił kraj. Nic już nie mogło zmienić biegu wydarzeń. To był koniec wojny. Ja dodaję do tego jeszcze kilka dni i mówię o trzech tygodniach. Oczywiście walki jeszcze trwały, ale to już nie była wojna. Warszawa, Modlin i Hel musiały kapitulować – mogły to tylko zrobić kilka dni wcześniej lub później. Kleeberg musiał kapitulować – mógł to tylko zrobić bez walki lub po walce. Wybrał honor, dzięki czemu może Pan dzisiaj doliczyć pewną ilość Niemców do listy poległych. Jako wierzący chrześcijanin, cieszę się Pana radością z tego powodu. Nie oceniam Kleeberga ani nikogo innego. Żal mi tylko, ze podając straty niemieckie pod Kockiem, nie napisał Pan, ilu Polaków zginęło przy tej okazji. To naprawdę wielki brak szacunku dla ludzi, którzy do końca wierni przysiędze oddali życie w sprawie w tym momencie już przegranej, choć mogli je zachować nie tylko dla siebie i bliskich, ale i dla przyszłości Polski. Brak precyzji spowodowany emocją spowodował, ze uznał Pan, iż nie wiem o walkach i ofiarach po 21 września (3 tygodnie). Wiem. Chciałem tylko zasygnalizować, w jakim czasie Niemcy zakończyli WOJNĘ. Lubi Pan Pattona. Ja nie. Ale z Pattona bliższe mi jest powiedzenie (proszę wybaczyć, że po polsku) że zadaniem żołnierza nie jest zginąć za Ojczyznę, lecz sprawić, żeby inny sk… zginął za swoją. Nie lubię Niemców, ale w czasie wojny wykazali wielokrotnie, ze byli nie tylko zbrodniarzami, ale i dobrymi żołnierzami. Jak nie mieli wyjścia, to walkę wręcz też podejmowali. Ale jak nie musieli, to się w rzeźnię nie angażowali. To roztropność, a nie strach. Obiecałem kilka słów o broni maszynowej. Ale będzie jeszcze jeden wpis.

Kapustin
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 20:46

Ruski Chochoł tak sobie moze strzelać w Czeczenii bo juz na Białorusi inna kultura ogniowa

po trzecie sankcje
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 13:45

Trzeba doprowadzić do dywersyfikacji ropy na większa skalę, albo spadku znaczenia jej jako surowca. Takie przygotowywanie się na zasadzie zorganizujmy lepszą armię i stabilniejsze sojusze jest bardzo ważne, ale... najsłabszą stroną FR jest gospodarka oparta na eksploatacji kopalin. Kilka rurociągów zapewnia porównywalne bezpieczeństwo, co powiększenie armii o 20-30%, a jest dużo tańsze w utrzymaniu.

asdf
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:16

bardzo madre juz kiedys popelnilismy ten blad budujac COP na zbudowanie armii do jego obrony zabraklo czasu, moze sprobujmy teraz odwrotnie najpierw armia pozniej infrastruktura bo znowu okaze sie ze wybudowalismy ja dla kogos.

wert
wtorek, 16 czerwca 2020, 02:10

co ty pleciesz? COP błędem? Jak bez przemysłu chcesz zbudować armię? Dlaczego adolf potrzebował tak mało czasu? z czego chcesz tą armię finansować? Najpierw gospodarka potem zbrojenia inaczej się zarżniesz. Zadziwia mnie łatwość obsobaczania II RP. Żeby ją pokonać musiały sprzymierzyć się dwie największe armie europy. Wiesz jak wyglądał kraj w 1921 roku? Zniszczenia II wojny to pikuś wobec zniszczeń frontów I wojny przewalających się przez ziemie polskie! I wojna cofnęła nas o 30-40 lat dopiero w 1939 osiągnęliśmy poziom 1914 roku. W warunkach światowego kryzysu i wojny celnej z największym partnerem gospodarczym. Trochę szacunku

ppp
sobota, 27 czerwca 2020, 01:19

Potrzebę stworzenia silnego przemysłu zbrojeniowego zauważono jednak w Rzeczpospolitej zbyt późno . Przypuszczalnie wpływ na to miało zadufanie elit politycznych i pogarda "pańska" (może raczej idiotów) w stosunku do państwa sowieckiego . Nie chciano dopuścić do głosu informacji o rozwoju ekonomicznym i przemysłowym sowietów a później w możliwość szybkiego stworzenia potęgi militarnej Rzeszy Niemieckiej przez kaprala . Nawet dostarczenie przez przemysł niemiecki urządzeń objętych niemieckim embargiem eksportowym ze względu na zastosowanie w przemyśle zbrojeniowym nie dało do myślenia elitom politycznym II Rzeczpospolitej . Trzeba było jeszcze bardziej zintensyfikować zakupy uzbrojenia i rozbudowę przemysłu zbrojeniowego . Trzeba było dać wyraźny sygnał Francji na dostawy uzbrojenia do Polski a nie iść na porozumienia z Hitlerem w celu wyniesienia korzyści z aneksji części terytorium tego państwa . To pycha i buta doprowadziły do upadku II Rzeczpospolitej i nie mocy z tym związanej . Informacje o rozbudowie potencjału militarnego sowietów dochodziły od polskiego wywiazdu od początku lat 30-tych . Jednak zrozumienie potrzeby zmian trwało ładnych kilka lat . Wira w zawsze silnych , zwartych i gotowych było zbyt duże .

asdf
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:13

gotowe uzbrojenie kupil bym za granica za zloto ktorego kilkaset ton wywieziono na zachod z biednej, podobno nie majacej srodkow finansowych IIRP, teraz dla kogo budujemy przemysl? bedziemy wzmacniali Rosje do walki z Chinami?

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 17 czerwca 2020, 00:18

Ekonomem to nie jesteś

asdf
środa, 17 czerwca 2020, 13:41

czym zaplacili za wyposazenie polskiej armi na zachodzie? zakup hurricane do obrony Wlk Brytani z czego zostaly sfinansowany?

zyg
środa, 17 czerwca 2020, 22:52

Ulubione kłamstwo trolli "Polacy musieli płacić Anglikom złotem za broń" ....Cały sprzęt, wyposażenie oraz ŻOŁD I GAŻE dostarczony przez Brytyjczyków dla WP był przekazany BEZPŁATNIE ! (tekst polsko brytyjskiej umowy wojskowej z 1940r w sieci, również wersja polska). Po wojnie złotem spłacono jedynie pożyczkę zaciągniętą przez rząd RP na prowadzenie działalności cywilnej. I również trolle bardzo nie lubią gdy im przypomnieć że dostawy lend-lease sprzętu i wyposażenia wojskowego z Commonwealthu Brytyjskiego dla Rosji Sowieckiej były bezpłatne ... i znów można przeczytać tekst umowy w internecie (dla benefitu trolli jest też wersja po rosyjsku) .. :))))))))

asdf
czwartek, 18 czerwca 2020, 01:03

"za darmo" to bylo w czasie dzialan wojennych po wojnie kazali sobie za to zaplacic polskim zlotem zdeponowanym w Kanadzie - " Polski dywizjon 303 był najlepszy wśród wszystkich walczących w tej bitwie. Warto też pamiętać, że po wojnie rząd Wielkiej Brytanii za użyczenie Polakom paliwa, samolotów i lotnisk kazał sobie zapłacić złotem, które wywieźliśmy we wrześniu 1939 roku z Warszawy. Żeby przelać Polską krew w obronie Anglii musieliśmy angolom zapłacić polskim złotem. Rozliczenie wygląda następująco: Rachunek wystawiony Polskim Siłom Powietrznym przez Rząd jego królewskiej mości : Całkowite koszty utrzymania Polskich Sił Powietrznych w latach 1939-1945. Wyasygnowane fundusze przez rząd jego królewskiej mości Polskiemu Rządowi jako kredyt 9 606 000 funtów Fundusze przeznaczone na : samoloty, silniki, wyposażenie, materiały do lotów operacyjnych i szkolenia wyżywienie, umundurowanie, zakwaterowanie, paliwo, światło, transport, pomoc medyczna materiały do utrzymania i konserwacji samolotów, w tym paliwo, bomby, amunicja, ładunki wybuchowe. Używanie instalacji lotniskowych, takich jak hangary, warsztaty, biura, itd. do 31 grudnia 1945 roku 90 044 000 funtów Razem 107 650 000 funtów. Wszystko zostało pokryte z rezerw polskiego złota zdeponowanego w Kanadzie."

zyg
czwartek, 18 czerwca 2020, 04:23

Takie małe pytanko.. podasz źródło ? Drugorzędną sprawą czy wklejasz te brednie sam od siebie (mówiąc delikatnie) czy też z racji obowiązków zawodowych? Jeszcze raz podam ci moje zródła: Brytyjsko - Polskie umowy wojskowe z 1940, aneks z czerwca 1944 i ostatecznie umowa pomiędzy Rządem Wlk Brytanii i TRJN z 24.06.1946r która zamknęła tą sprawę? Wszystkie dostępne w sieci.

ech te trolle
czwartek, 18 czerwca 2020, 16:15

Nie wiem jak on ale ty napewno robisz to "z racji obowiązków zawodowych".

wert
środa, 17 czerwca 2020, 17:05

mieszasz całkiem różne rzeczy i przyprawiasz to ahistoryzmem. Bez sensu

jbc
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 14:44

Warto trochę inaczej spojrzeć na "słabą stronę" gospodarki opartej na eksploatacji kopalin. Twoje kalkulacje są właściwe, ale... dla czasu pokoju. Natomiast co się stanie, gdy wybuchnie wojna? Ile pieniędzy na paliwa i smary dla własnych armii będą musiały wydać kraje, które nie mają takich zasobów naturalnych? Ceny surowców poszybują w górę, a im więcej techniki, tym więcej potrzeba ropy, olejów smarnych, benzyny, paliw lotniczych, mazutu dla okrętów i węgla dla starych elektrowni. Rosji tego nie zabraknie. Do tego ma to na dalekim zapleczu, względnie bezpieczne. A Polska? Na jakiś czas starczy nam tylko węgla. A kopalnie ropy, a i częściowo węgla są zbyt blisko potencjalnego przeciwnika. Baltic Pipe łatwo będzie zablokować i to różnymi metodami.

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:19

Niszczenie rafinerii było celem strategicznym już podczas WW2. Spore zasoby ropy dają jakąś przewagę strategiczną, ale co jeśli nie możesz jej rektyfikować? Poza tym pole walki przyszłości to pojazdy elektryczne. Łatwiej będzie też wyprodukować prąd niż paliwo i smary. Tak czy siak epoka ropy kończy się, tak jak skończyła się epoka węgla.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 17 czerwca 2020, 00:20

Epoka węgla się kończy ale jak widać Niemcy tego nie wiedzą i uruchamiają nowa elektrownie węglową.

bender
środa, 17 czerwca 2020, 13:03

Sprawdź, czy to strategia czy raczej wypadek przy pracy. Albo nie sprawdzaj, bo coś pomieszasz. Istnieją cele klimatyczne, w których państwa UE (oprócz rządzonej przez złodziei i cymbałów przenajświętszej) zadeklarowały obniżenie emisji gazów cieplarnianych, w tym CO2. Niemcom akurat całkiem nieźle idzie osiąganie tych celów.

wert
środa, 17 czerwca 2020, 23:31

To strategia. Żaden przypadek. Wynika z niestabilności OZE, np przyrost energii wiatrowej jest kwadratem prędkości. El węglowe są buforem, dają rezerwę na wypadek blocoutu, zmniejszają lub zwiększają moc. W 2012 im mocno powiało, mieli taki nadmiar prądu że wpuścili go nam i czechom. Sieci ledwo wytrzymały , my łyknęliśmy, czesi złożyli oficjalny protest. Powiedz co czystego widzisz w prądzie? Tak na mój gust ojropiejskie cele klimatyczne to tylko sposób ekspansji gospodarczej i utrwalanie własnych przewag

Ktokolwiek
wtorek, 16 czerwca 2020, 23:45

Prąd elektryczny, sieć energetyczna, stacje ładowania (telekomunikacja) - elementy pierwszego uderzenia. Po załatwieniu tego problemu reszta cofa się do poziomu procy bojowej.

bender
środa, 17 czerwca 2020, 13:13

Owszem infrastruktura jest celem, ale to nie jest tak, że jej zniszczenie czyni życie lub obronę niemożliwym. Byłem w Kosowie tuż po wojnie. Jak pamiętasz zniszczono sieci przesyłu prądu. Ale nikt się nigdzie nie cofnął, wszędzie wesoło terkotały spalinowe generatorki i sporo używało się latarek.

jbc
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 20:46

Święta prawda, z jednym zastrzeżeniem. A co, jeśli "zielone ludziki" pojawią się u nas np. za 3 miesiące, a nie za 30 lat, kiedy będziemy mieli już te przyszłościowe pojazdy? Wrzesień, to tradycyjnie dobry miesiąc na takie akcje.

bender
wtorek, 16 czerwca 2020, 16:07

Rozwiązanie problemu zielonych ludzików widzieliśmy w Syrii. Nie mamy AC-130, Apaczy i HIMARS więc F-16, Su-22 i Kraby muszą wystarczyć. Tak jak ostatnio ćwiczono na Defenderze. Na prawdziwą dużą wojnę nie jesteśmy gotowi, ale nasi przeciwnicy też nie.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 17:23

Na takie dictum wniosek jest prosty. Musimy podbić Rosję i odebrać jej wszystkie surowce naturalne.

111222333444abc
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:56

@GB Jeśli musicie, to odbijcie na początek Donbas. Zawsze to będzie coś.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:21

Polska nic nie musi. W interesie zaś Polski jest aby sankcje na Rosję były nałożone jak najdłużej. A tak będzie dopóki Donbas i Krym będzie okupowany przez Rosję.

Dezymetr
wtorek, 16 czerwca 2020, 11:09

Otóż to.

essm
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:24

Oj, chyba nie do końca jest na miejscu kojarzenie "karuzeli" z "karakolem". Istotą tego drugiego nie było odejście do tyłu dla nabicia broni, jak chce autor artykułu, bo w tamtych czasach musiały robić to wszystkie formacje posiadające broń palną, także piechota. "Karakol" to manewr tylko jednej formacji kawaleryjskiej, rajtarii, związany ze specyfiką jej uzbrojenia. Rajtar uzbrojony był m.in. w dwa pistolety, dość ciężkie w owym czasie. Żeby efektywnie z nich strzelić trzeba było przyjąć odpowiednią postawę, bokiem do nieprzyjaciela, trzymając broń w wyciągniętej ręce, ze względu na silny odrzut i iskry prochowe zapału. Ustawienie bokiem powoduje, że siła oporu wyciągniętego ramienia wzmacniana jest przez linię ramion. Rajtarzy robili to na koniu, w szyku liniowym. Na komendę zwracali się prawym bokiem (zapewne pod pewnym kątem, a nie prostopadle) do nieprzyjaciela i oddawali salwę z pistoletów trzymanych w prawych rękach. Potem następowała kolejna komenda i rajtarzy zwracali się lewym bokiem do nieprzyjaciela i oddawali salwę z pistoletów trzymanych w lewych rękach. Ten właśnie manewr nazywano "karakolem", a nazwa pochodziła od ówczesnego tańca. Dobrze wyćwiczone jednostki rajtarskie mogły oddawać salwę z dwóch pierwszych linii jednocześnie. Strzelano albo stojąc (w obronie), albo jadąc kłusem (w ataku). Zwłaszcza ten drugi przypadek manewru był trudny do opanowania Po wystrzeleniu obu pistoletów, w zależności od sytuacji bojowej, następował albo odwrót pierwszej linii na tył formacji dla nabicia broni, albo szarża na osłabionego przeciwnika z użyciem broni białej (rapiera).

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:26

Jednym czolgiem ktory mogl prowadzic ogien posredni czyli bez widocznosci celu byl amerykanski sherman z dzialem 75 mm. Mial on mozliwosc na wiezy zalozenia celownika do strzelania posredniego. No i oczywiscie shermany z haubicami 105 mm.

asdf
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:17

co my mozemy dzisiaj zrobic? zainstalowac wieze Raka na podwoziu T72?

Mickey93
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:05

A caliope?

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:25

Calliope to wyrzutnia pocisków niekierowanych, taka amerykanska katiusza.

Mickey93
wtorek, 16 czerwca 2020, 02:13

No ta ale montowana na czołgu,

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:45

I co z tego? Z działa nie odpalali przeciez tych pocisków:))

pk79
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:52

Tylko pozazdrościć tak licznej i modernizowanej cały czas armii

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 09:03

12km z czolgu to niemozliwe. Armata ppanc to bron plaskotorowa nie wyobrazam sobie strzelania Jak z haubicy.Sowiecka jeszcze instrukcja mowila ze dzialo, armata haubica, mozdziez moze oddac z jednego stanowiska ogniowego trzy wystrzaly,,po trzecim uznaje sie stanowisko ogniowe za wykryte,,kazde mialo dwa stanowiska zapasowe. Co do tych karuzel, to mam watpliwosci w czeczeni niebylo zadnych bitew pancernych. Ruscy wlezli dywizja zmech do Groznego i zalogi zostawily czolgi i uciekly. Sa zdjecia jak jency rosyjscy ucza Czeczenow jazdy czolgami. 10 km to pas obrony Dyw Zmech . 6km pas natarcia tejze, 500m odcinek przelamania . 16 km pozycje wyjsciowe dywizji do natarcia. Po drodze przeformowanie z kolumn pulkowych na batalionowe. Artyleria sredniego kalibru 152mm to 15 km. Gozdzik k/7km. To wszystko mowil reg wz 44. Na koniec nikt o zdrowych zmyslach nie trzyma czolgu nalini frontu, mnie dane bylo widziec sowiecki atak pancerny na Tarczy 88. To byl szybki atak pod przykryciem artylerii. Donbas to nie wojna to zwykla ruchawka gdzie jest wiecej propagandy Jak walki. A Czeczenia to porazka bo po prostu nie wprowadza sie DZmech do miasta z zolnierzami z poboru. To powinny robic sily specalne a nie pobor. I na koniec reg 44 daje duze nasycenie artyleria. Kazda ruska ciezarowke bedzie ciagla armate lub haubice. Z etatu dywizji 25% to artyleria. Z uwagi na takie nasycenie artyleria oni nie potrzebuja czolgow do wykonania zadan wsparcia.

Jabadabadu
wtorek, 16 czerwca 2020, 23:54

Armia po Czeczenii to już zupełnie inny organizm. Zarówno pod względem taktyki jak i techniki. Czeczenię należy pamiętać ale to już historia.

Andrettoni
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 04:54

Amerykanie - zróbcie najlepszy czołg, cena nie gra roli. Rosjanie - nie ma pieniędzy, wymyślcie jak użyć złomu, który już mamy. Polska - kupcie od Amerykanów 4 sztuki to je pokażemy na paradzie. Za drogo? Kupcie na raty. Amerykanie nas obronią , bo jak nie to nie spłacimy rat.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:26

Amerykanie, zrobimy jeden czołg i w miarę produkcji wycofamy stare i mamy 1 M1. Rosjanie trzeba opracować kilka podobnych czołgów o podobnych parametrach. To mamy T-64, T-72, T-80 w linii. Hmm. Ale to drogo wyszło. Trzeba w takim razie zmodernizować jeden z nich i produkować go pod nową nazwą. I wybrali najtańszy i najsłabszy z tych trzech wozów i nazwali go T-90... Hmm... Polacy, mamy radzieckie złomy co zrobić aby poprawić jakość wojsk pancernych jak się nie ma pieniędzy. Trzeba pogadać z Niemcami, no i Niemcy dali nam ponad 100 Leo2A4. Modernizujemy je. Ale mało za mało jest tych czołgów, ale sytuacja gospodarcza lepsza. To dokupiliśmy kolejną 100 Leo2 (w wersjach A5 i A4). Doucz się i nie pisz bzdur.

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 11:24

Dopisz T-62;zreszta podobno bardzo dobrze sie sprawdza w Syrii. Jest bardzo popularny i charakterystyczny. Mnie sie wydaje ze sa dwa: T-54,55,62,72,90 T-64,80 To tak Jak Mig i Suchoj 72 to przypadek ,bo on nie powstal na zamowienie Armii Sowieckiej tylko na konkurs ogloszony przez UW. 64,80 mialy byc za drogie, dlatego po przebadaniu 72 zdecydowano siego kupic

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:47

Ile można tak kłamać:) T-72 powstał jako czołg przejsciowy i nastepca T-62 bo T-64 i T-80 okazały sie zwyczajnie za drogie dla ZSRS. Nei było zadnych konkursów w UW dawno sie tak nie usmiałem z twoich bredni.

Tani
sobota, 20 czerwca 2020, 20:57

Davienie,byly ,piszesz bzdety nasza Iskra tez startowala w konkursie na samolot szkolny, przegrala jak i Sowiecka konstrukcja. Np na samochod rozpoznawczy oprocz BRDM, wygrali Wegrzy. Mielismy ich pojazdy na uzbrojeniu. Kazdy rodzaj uzbrojenia byl w takiej formie kupowany.

qwert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:58

Nie wiem co ruscy by zrobili bez twych cennych rad i wskazówek

poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:31

Jak widac tych rad im zabrakło patrzac na ich siły pancerne:)

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:10

Rosjanie z zasady nie przyjmują dobrych rad i robią po swojemu. Nie przeszkadza im jak ich własna władza zabija, okrada itd. Zobacz też jak im ZSRR padł.

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:28

Ciekawe rzeczy dzieją się na świecie, najpierw padło ZSRR a teraz USA rozłazi się w szwach

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 02:05

USA już się w szwach rozpadalo w XX wieku. I jakoś przetrwało. Za to ZSRR jak padł tak nie wstał.

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 16:46

Spokojnie, nie takie imperia układały

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 20:06

Oczywiście. Chore państwa Europy też...

Murf fanem Polski
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 04:32

Obecnie możliwość takiego użycia czołgów powróciła, tj. Dodając do ich zadań rolę mobilnej artylerii, prowadząc bardziej stromy ostrzał na większe (do 12 000 metrów) niż standardowe dla czołgów (do 2000 metrów) odległości.” Próbuję dowiedzieć się, jak będą w stanie to zrobić? Ten niski, elegancki profil czołgów dla tak uwielbianych przez nich czołgów ma swoją cenę. aktywacja armat jest ograniczona i nie jest wystarczająco blisko, aby osiągnąć 12 000 metrów. jedynym sposobem jest znalezienie lub zbudowanie nasypu, na którym czołg może się zwinąć, aby uzyskać odpowiedni kąt. Stany Zjednoczone robią to od lat, nasze działa mają wyższą wysokość. Zbudowanie niezbędnego nasypu nie jest trudne, ale naprawia jednostkę czołgową na miejscu. Nie jest to dobry pomysł w dobie obfitych radarów z licznikiem baterii. Oczywiście nie stanowi to dla nich problemu w Syrii lub Libii. Ale przeciwko NATO? „Spodnie typu tank” to taktyka stosowana przez NATO od lat 70. XX wieku. Zostałem przeszkolony w 1986 roku. Cieszę się, że w końcu się dogadują. Co do artylerii. W USA artyleria może staczać się po drodze. Dostają ostrzeżenie o pożarze. Zjeżdżają z drogi i zatrzymują się na miejscu. współrzędne misji ognia są wysyłane do poszczególnych dział. rundy są wysyłane w dół zakresu. jeśli nississary bateria artylerii może się wyprowadzić. i być w drodze z dala od stanowisk strzeleckich. Wszystko za 5 minut. Na długo przed tym, zanim rosyjski licznik ognia z baterii może zareagować. Jeśli sytuacja na to pozwala. Radarowe liczniki baterii amerykańskich, drony lub obserwatorzy z wyprzedzeniem zapewniają precyzyjne regulacje i ostrzał trwa. Rosja nie jest daleko od tej zdolności. Radarowe liczniki baterii mogą mieć bezpośrednio działającą baterię artyleryjską, dzięki czemu po wykryciu nadchodzącego ognia radar lokalizuje baterię wroga i wysyła lokalizację do baterii podtrzymującej, a ostrzał zwrotny może być w drodze prawie przed dotarciem artylerii wroga do celu. Kto ma lepszy artillerey? Rosja jest 30 lat za USA.

Tani
sobota, 20 czerwca 2020, 09:45

Facet nic nie ma niemozliwego ,ale czolgi nie maja celownika do strzelania bez widocznego celu. Te celowniki sa inne jak w czolgach czy dzialach ppanc. Celowniki czolgowe dzialaja na zasadzie odl od celu. Do strzelan posrednich sluzy celownik wyskalowany w tysiecznych 360 stopni to jest 1000 tysiecznych. Wprowadzasz odl i z tabel masz naile ustawic. Jak postawicz czolg na nasypie tojak to zrobisz . Ktos to pisal chyba na jaja. Bo dziala sie poziomuje. Dana jak strzela musi byc wypoziomowana na podporach. Jak dzwig budowlany. Co to jest radarowy licznik, gdyby kolega podal mi orginalny zapis angielski tobym wiedzial. Bo licznik to rejestrator czegos, np predkosci pojazdu. Mnie towyglada na google tlumacz. Ztego nic nie wynika. Jesli kolega wklei orginal tekstu to mozna dochodzic co autor mial na mysli.

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:00

Mnie uczono jeszcze za komuny ze jak uzyjesz aktywnych czyli radaru na polu bitwy jestes martwy. Bo druga strona ma urzadzenia rozpoznania. Ruscy nic nie dowiazuja Oni zajada nad kolek drewniany wbity w ziemie. I wiedza gdzie sa. Oni nie potrzebuja sat nawigacji. Oni maja nawigacje inercyjna, wkladasz mape do takiego sejsmografu i jedziesz. Mnie uczono na takich zabawkach, mysmy je dostali po zlomowaniu SCUD. Byly to urzadzenia z lat 50tych. Teraz oni tomaja znacznie dokladniejsze. Zachod tego nie ma, oni maja i satelitow nie potrzebuja. Na koniec Rosja jest doprzodu z artyleria a USA polozylo artylerie ijej praktycznie nie ma. Dlaczego? W doktrynie USA wsparcia dokonuje lotnictwo. Rosyjskiej artyleria,do tego ruska artyleria jest plywajace. 2S1 towarzysza czolgom i piechocie caly czas. Ciagniki tezplywaja np mtbl. Ruscy maja 10 razy tyle luf co NATO.

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:26

Wow... Dobre. Praktycznie cała rosyjska OPL oparta jest na radarach. Wynika z tego co tu piszesz że jest martwa. Pierwsze słyszę żeby zachód nie miał nawigacji inercyjnej. Ma już od dawna. Rosyjskie rakiety migdy nie były tak celne jak amerykańskie. Nawet dziś w erze GLONASS najnowsze rosyjskie Buławy nie są tak celne jak amerykańskie Tridenty. Pierwsze też słyszę żeby USA nie miało artylerii. Samobieżne M109 pod względem donosności są znacznie lepsze od 2S19 Msta. Powiedz mi co jest bardziej manewrowe: przestarzała 2S1do tego 122 mm, czy 155 M777 transportowania śmigłowcem? Po co USA iles typów samobieznej artylerii o różnych kalibrach. Nie liczy się ilość luf, tylko sieciocentrycznosc dowodzenia, rozpoznanie, celność i donosnosc artylerii. Wiele z tego zapewniają satelity, no ale jak sam piszesz Rosjanie tego nie mają... Dobre. Pisz więcej...

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 10:19

GB ja mam na mysli artylerie naziemna za komuny artyleria bylo wszystko od moska 80 mm do toczki. Wszystko to hulalo na jednym celowniku. Przy opl radar musi byc i nie ma strachu bo kazda stacja radiolokacyjna miala 3 anteny. Tak reklamowane rakiety do zwalczania radarow nie moga zniszczyc radaru bo zrodlem promieniowania jest nie radar tylko jego antena . Bardziej manewrowy jest gozdzik bo wlazi wszedzie gdzie czolgi i piechota. Przerzuty helikopterem sa fajne ale to na Afganistan lub Syrie. Gdybys chcial tego typu rzeczy zrobic z ruskimi stracisz i helikopter i dzialo. Zreszta rosjanie tez cala artylerie w jed pow desant maja plywajaca. Sieciocentrycznosci nie bedzie bo ruscy rozwala wszystkie satelity, zreszta Chinypodobno tez moga to zrobic. 2s1 nie jest przestarzala bowiekszosc zachodnich i wschodnich dzial ma rodowod z2 Wojny Swiatowej. Rosjanie satelity maja ale szkola swoje wojska w walce bez udzialu satelitow. Jak ogladniesz filmy z poligonow rosyjskich to zobaczysz tyczki bialo czerwone. One sluza do dowiazania dziala z mapa. Oni tak szkola ludzi ,jesli szkola satelitow nie bedzie. Kaliber nie ma znaczenia 121,9 to kaliber gozdzika z tym ze trzeba przy nim prowadzic ewidencje wystrzalow. Bo po wystrzeleniu x pociskow wprowadza siepoprawke na zuzycie lufy. Ile?Tojest inf niejawna . Nie znam zadnej zachodniej haubicy lepszej od 2s1.Czyli gozdzika. Natomiast czy lepsza jest Dana czy Krab nie wiem. Ostatnio modne sa w artylerii dywizjonowej haubice kolowe maja tyle samo wad co I zalet. Dana ma automat hydrauliczny do ladowania, Krab nie ma/chyba/ Czesi podobno kupuja francuskie Cezary czyli dalej kolowe. My poszlismy w gasienice. Rosja ma duzo roznych bo ich wojska wspiera artylerie. USA ma malo bo ich wojska ma wspierac lotnictwo. Takajest roznica doktrynalna. I kto ma racje to nie wiem.

Tani
piątek, 19 czerwca 2020, 10:05

Dopisze, toczka to taka przerosnieta katiusza dlatego nalezy do artylerii naziemnej celna byc nie musi. Ona sluzy do razenia celow powierzchownych np zgrupowania wojsk npl w sferze taktyczno operacyjnej. 40-60 km. Celnosc nie miala znaczenia bo one mialy glowice specjalne. Kierunek i odleglosc nadawala wyrzutnia. Rakieta balistyczna byl Scud. Jak ja sie kierowalo na cel nie wiem. W artylerii strzela sie przy pomocy tabel i puo. Teraz robia to urzadzenia elektroniczne ale zasada jest ta sama. Ja pamietam jak wprowadzono kalkulatory elektroniczne dwoch zawodowych zolnierzy zalozyl sie kto szybciej, jeden puo drugi kalkulator elektroniczny. Okazalo sie ze czas byl podobny i wyniki porownywalne. Po prostu czlowiek ktory ma dosw moze powalczyc z technika.

GB
piątek, 19 czerwca 2020, 10:29

Toczka to rakieta balistyczna. Jak tobie wyszło że to przerośnięta katiusza to nie wiem.

Tani
piątek, 19 czerwca 2020, 21:49

To nie ja,to MON. To mam w papierach.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:51

To czemu sie wczesneij nie przyznałęs że jestes z SAN Escobar jakmasz takie brednie w papierach.

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:37

Co do sowietskiej elektroniki nie bylbym taki stanowczy, Jesli operator umie obslugiwac ekran lampy oscyloskopowej,bedziemial mial rezultaty podobne do trojwymiarowego ekranu. To nie problem techniczny tylko ludzki. Ja pamietam sowiecki dalmierz laserowy byl duzy i ciezki. NATO mialo juz dalmierze lornetkowe. Parametry mial takie jak zach dalmierze czolgowe. Ja nie lekcewazylbym ruskiego sprzetu jest nienowoczesny ale skuteczny. Trzeba o jednym pamietac to jest sprzet dla poboru. Dla mnie osobiscie lepszy jest sprzet rosyjski bo gniotsa nielamiotsa. Zachodni wymaga specjalistycznej obslugi, im wiecej elektroniki tym gorzej. Gdyby MON dal mi wybor to stary poruski. Wy wybierzecie zachodni. Wojsko to ludzie ,80 % ludzie 20% sprzet .

GB
piątek, 19 czerwca 2020, 09:44

Już ci pisałem że jesteś mentalnie w latach 80... Nic dziwnego że uważasz iż elektronika wytrzyma 3 tygodnie skoro miałeś do czynienia z sowiecką elektroniką opartą na lampach. Powodzenia.

Tani
piątek, 19 czerwca 2020, 20:10

Facet wyjedz w teren. Odetnij sie od zdobyczy cywilizacyjnych i sprobuj. Dasz rade. Potem napiszesz bylem 3 tygodnie elektronika dzielala super. Powodzenia

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:30

Jasne, moździerz 82 mm o donosnosci paru km ma taki sam celownik jak wyrzutnia rakiet Toczka, gdzie jej donosność wynosi 120 km (nowszej wersji). Rozumiesz że pierwszym zadaniem przy zwalczaniu OPL jest zniszczenie/wyeliminowanie radaru dozoru ogólnego, a ten jest JEDEN na dużym obszarze. Nie zauważyłem też zeby lotnictwo izraelskie miało problem z niszczeniem zestawów OPL sowieckiej i rosyjskiej produkcji w Syrii. A amerykańskie tak uciszyło serbską OPL, że ta po prostu wyłączyła radary. Także rozbicie irackiej OPL w trzy dni przez śnp o czymś świadczy. Co do Goździków to obecnie artyleria nie musi być manewrowa, za to ma coraz większą donosność. Co z tego że Goździk jest manewrowy jak celnie strzela na kilkanaście km, a zachodnie działa strzelają już celnie na 60 parę, a docelowo będzie to ze 100 km. Co do transportu śmigłowców, ja tam wiem że rosyjskie radary nie potrafiły wykryć amerykańskich śmigłowców (z eskortą lotnictwa) które przewozily desant komandosów w Aleppo w Syrii. Wiem też że amerykańskie Apache wleciały w głąb irackiej OPL i niewykryte zniszczyły radar dozoru ogólnego, co otworzyło drogę dla amerykańskiego lotnictwa. Możliwości OPL ogranicza horyzont radiolokacyjny, a śmigłowce latają nisko. Nie twierdzę też że te śmigłowce mają transportować M777 za wrogie linie, tylko właśnie za swoje. Co do łączności satelitarnej to najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy ale zdecydowana większość satelitów telekomunikacyjnych jest zawieszona na orbicie geostacjonarnej czyli ponad 35.000 km nad ziemią. Rosja nie ma żadnych technologii aby zniszczyć takiego satelitę. Rosja w ogóle bardzo zadko wysyła na taką wysokość swoje rakiety Proton, Sojuz. Rosja i ZSRR do dziś nie zestrzeliły żadnego satelity nawet na LEO... A USA i Chiny zrobiły to. To jest jedna sprawa. Drugą jest to że taka amerykańska firma SpaceX właśnie rozbudowuje konstelacje Starlink dla szybkiego internetu, a internet to takze łączność. Wojsko USA współfinansuje ten projekt, co oznacza że będzie jego priorytetowym użytkownikiem. Satelitów SpeceX ma być kilkanaście tysięcy, już jest z 600. Czym ta Rosja ma to zestrzelić??? Jest bardzo dużo haubic lepszych od Goździka. Porównaj sobie z nim PZ2000, M109, Kraba, rewelacyjnego szwedzkiego Archera, świetnego francuskiego GCT AUF1. Jeśli satelitów nie będzie to własnie rosyjskich i to też raczej tylko na LEO, amerykański X-37 po coś tam sobie lata. Każdą ciężka amyrykanską brygadę ma wspierać dywizjon 18 M109. Tylko każdej takiej haubicy towarzyszy gąsienicowy wóz amunicyjny. Takiego rozwiązania nie ma zdaje się w żadnej armii, a na pewno w rosyjskiej. Jakie wsparcie artyleryjskie ma podoba brygada w Rosji? 24 haubice. Przy wielkiej amerykańskiej przewadze w rozpoznaniu, od dronow, przez różnego typu samolotów, po satelity. Rosyjska artyleria zostanie szybko wykryta i zniszczona, nawet nie będzie wstanie odpowiedzieć bo nie będzie znać pozycji wrogiej artylerii.

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 07:43

2s1 to dzialo pulkowe ,te wszystkie co wypisujesz to dywizjonowe. Czym sie rozni szczeblem. Szczeblem pulkowym dowodzi d-ca jednostki czyli brygady lub dywizji. Szczeblem dywizjonowym dowodzi dowodca o jeden szczebel wyrzej. Czyli armii lub dywizji. Nie mozesz porownywac gozdzika 120mm z dzialem 155mm. Znajdz zachodnie dziala120 mm ktore sa lepsze od gozdzika. Lepsze to pojecie szerokie i subiektywne. Na koniec unikaj wyrazen kategorycznych czyli szybko, zostanie zniszczony. Dotad nie doszlo do spotkania techniki sowieckiej i zachodniej I ciezko prorokowac. To wszystko to sa prognozy . W wojsku nie ma wygranych, dostajesz do wykonania zadanie. Na wykonanie tego zadania otrzymasz sily i srodki. Jesli nie wykonasz tego zadania to masz problem.

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 07:10

Facet caly problem polega natym zeprzeciwnicy Izraela nie chodza w butach. Izrael robi za gwiazde ale tzw ramie arabskie slyna z tego ze walcza w klapkach. Gdybys mial inne zdanie to sprawdz na necie .

Tani
środa, 17 czerwca 2020, 10:53

Jejku, ja napisze tak artyleria jest najcelniejsza na 2/3 max donosnosci. Jaki ma MSTA nie wiem i pewnie niewielu wie. Ja nie wiem co toznaczy lepszy gorszy, bo rozne kraje maja rozne wymagania wobec artylerii wiec te systemy beda sie roznily. Wg mnie Rak nie jest dobry bo nie jest kompatybilny z jakims innym pojazdem. Msta jest na teciaku wiec nie ma problemu. Zreszta w NATO lezy standaryzacja, rosjanie wszystko standaryzuja przez to maja w tym przewage. Tak mozna by pisac i pisac. Ja powtorze co napisalem USA ma inna taktyke dzialania Rosja inna. Rosjanie maja znacznie lepsza artylerie natomiast USA bezdyskusyjnie lotnictwo. Rosjanie wytraca satelity atomem, swoje tez. Oni ich nie potrzebuja.

GB
środa, 17 czerwca 2020, 11:54

Możesz napisać co chcesz, tyle tylko że na 60 km i więcej strzela się pociskami kierowanymi (inaczej nie miałoby to sensu), więc twoje 2/3 celności to sobie może dotyczyć Goździka czy innego zabytku. O co chodzi z Rakiem? On jest zbudowany na podwoziu Rosomaka, a na tym samym podwoziu są zbudowane wozy dowodzenia, remontu, rozpoznania. W zasadzie tylko wozy amunicyjne są na Jelczu, ale one są przecież na kołach. Amerykański M109 jest obecnie na podwoziu Bradleya. Jaka jest standaryzacja w Rosji jak mają w służbie np. T-72 (różnych wersji), T-90, T-80, T-64? BWP też użytkuje Rosja z 3 typy, a ma wejść Kurganiec i T-15. USA ma Bradleya. Śmigłowców szturmowych ma Rosja Mi-24 (kilka różnych wersji), Mi-28, Ka-52. Wojska lądowe USA jednego AH-64 (Super Cobry podlegają pod Marines)... Możesz powtarzać do woli o rosyjskiej artylerii, ale o jej skuteczności decyduje rozpoznanie, dowodzenie, sieciocentryczność, a tu Rosja jest daleko w tyle za USA. W jaki sposób Rosjanie zniszczą satelity atomem??? Zaawansowana broń jest odporna na impuls elektromagnetyczny.

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 11:21

Mea culpa, nie Rak ale Krab. Chociaz uwazam ze Rak to jest przerost formy nad trescia. Ten mozdzierz powinien byc w kadlubie takjak robia to inni. Ale to jest moje prywatne zdanie. Wszystkie opinie sa moje i kazdy moze miec wlasne i oto wlasnie chodzi

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 10:16

Tak,Toczka ma taki sam celownik do strzelania posredniego jak moski, haubice, grady. Zasada strzelania byla taka sama. Ile wynosil zasieg, nie wiem, do cwiczen przyjmowano 60 km. Taka ciekawostka pod koniec lat 80-tych 82mm mosiek zostal wycofany z jednostek. Zostawiono je tylko 6PDPD w Krakowie. Z uwagi na mala wage. Juz wtedy byly moski na mtbl.

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 11:06

Tak, tak. Do celowania Toczka ma cały kompleks ze stacjami kontrolno-pomiarowymi. Do tego w rakiecie umieszczono odbiornik GPS, systemy nawigacji inercyjnej, optykę z komputerem (do rozpoznania celu), w niektórych wersjach jest też radar.

Tani
środa, 17 czerwca 2020, 22:04

Wytraca je z orbit i tyle. Podobno Chiny tez juz to umieja. Facet po 3tygodniach w polu ta elektronika niebedzie dzialala. Jak jej zapewnisz klime. Wyjedz na m-c z domu do lasu i sprobuj.

GB
środa, 17 czerwca 2020, 23:13

Satelity co do zasady mają silniki i paliwo do manewrowania po orbicie. Co najwyżej wrócą na swoje miejsce. Poza tym Amerykanie realizują testowy program uzupełniania paliwa satelitom, które wyczerpały swoje paliwo i zeszły z orbity i z tego powodu przestały działać. Musisz poczytać o tegorocznym sukcesie misji MEV-1... Facet, kazda armia łącznie z rosyjska nasyca swoje jednostki elektroniką jak tylko może. I robią to także po wieloletnich, a nie tygodniowych realnych doświadczeniach bojowych. To że tobie się wydaje że ta elektronika po 3 tygodniach padnie to nic dziwnego, bo ty żyjesz mentalnie w latach 80 i masz doświadczenia z sowiecką elektroniką. Ale w sumie to możesz wrócić do dzid, łuków itp.

bbc
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 17:07

Niby masz rację, ale jesteś zbytnim optymistą. Podobnie, jak Ty myśleli Niemcy w II w.ś. Mieli najbardziej efektywną taktykę użycia broni połączonych, najlepsze (z technicznego punktu widzenia) czołgi, najbardziej rewolucyjne środki rakietowe i... dostali w d... Bo "nec Hercules contra plures". Ostatecznie nawet na froncie zachodnim niemieckie "Tygrysy" II ustąpiły przed przewagą liczebną Aliantów, a nie ich przewagą technologiczną. W pełnoskalowym konflikcie liczy się przede wszystkim zaplecze: zapasy środków bojowych i paliw, przeszkoleni rezerwiści, jakaś część przemysłu, która nie ulegnie zniszczeniu. Być może artyleria rosyjska jest technologicznie 30 lat za amerykańską, choć ja tak nie uważam. Ale na pewno ma ze 30 razy więcej luf niż amerykańska. I jak przyjdzie co do czego będzie to miało znaczenie, oby nie decydujące.

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:34

Ale wiesz ze czasy IIWŚ mineły 75 lat temu? i wiesz ze obecnie to NATO ma znacznie lepsze siły niz Rosja i ma ich wiecej? Nie am juz produkowanego w dziesiatkach tysięcy T-34 których stracono 4/5, A już z tych 30x wiecej artylerii u Rosjan to sie usmiałęm na maxa.

Mickey93
wtorek, 16 czerwca 2020, 02:24

Rosjanie mają jeżeli chodzi o siły pancerne potężną przewagę ilościową, mają kilkanaście tysięcy czołgów ma magazynach które mogą stosunkowo łatwo zmodernizować. W NATO tylko Amerykanie mają coś podobnego ale dużo mniejsza skalę

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 16:53

Najmłodsze z tych rosyjskich czołgów stojących w magazynach mają już 20 lat. Żeby je uruchomić potrzebny będzie i tak porządny remont połączony z modernizacją. W zasadzie są remontowane i modernizowane najnowsze wersje T-72B i T-80. A tych znów nie ma kilkanaście tysięcy na składzie.

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 22:47

Ty sie nie smiej, wejdz na yt tam sa filmiki jak ruscy szli na gruzinow. I przestaniesz sie smiac. Nie 30 ale 10 razy za to NATO i USA ma ze 20 razy wiecej samolotow i helix. Czyli jest rownowaga. Ja bym sie z ich armii niesmial to 1 liga amerykance, brytowie to 2 liga. Wszystkich dane mi bylo widziec. Mojej armii nie komentuje.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:55

Patrzac jakie brednie wypisujesz o Toczkach to nawet twoich kłamstw nie ma sensu czytac.

orkan77
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 03:44

Może autor zapozna się z artykułami pana Szulca o radzieckich zautomatyzowanych systemach dowodzenia ogólnego i dowodzenia artylerią. Kwant czy Maszina nic Autorowi nie mówią?

mc.
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:08

Do Osób krytykujacych moją wypowiedź - nawet jeśli jeszcze czegoś nie ma, wojsko powinno takich rozwiązań oczekiwać. Bo wszystkie są w zasięgu naszych możliwość przemysłowych. Możemy mieć pociski do Raka o zasięgu 12 km, tak jak możemy mieć uzbrojone latające drony bojowe. Ważniejsze jest coś innego - zgranie wszystkich rodzajów wojsk, tak by operacja stawała się wspólna. To oznacza także wyposażenie wojsk w różne rodzaje rozpoznania i łączności. I to też jest w zakresie naszych możliwości przyslowych.

asdf
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:03

pociski do Raka niech lepiej beda celniejsze z wiekszym ladunkiem +2km nas nie zbawi, w to miejsce jak ulal pasuja Gozdziki i powinny zostac w linni przy Rakach.

arv
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 00:22

Te "doświadczenia bojowe z konfliktu w Syrii" którymi Rosjanie się tak chwalą to jest LOL dekady. Walka ze słabo uzbrojonymi i wyposażonymi partyzantami to żadne doświadczenie. Gdyby Rosjanie np. zaczęli militarnie odpowiadać na izraelskie naloty na Syrię (a nie tylko "wyrażać ubolewanie") to owszem, walki Su-35 z F-15/F-16 czy ataki Iskanderów na izraelską OPL to jak najbardziej byłoby doświadczenie bojowe.

bobry w Montanie są bystrzejsze
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 15:15

Przecież "Bibi" nie po to lata kilka razy w roku meldować się Putinowi żeby Rosja atakowała Żydów? I płacz Daviena faktów nie zmieni.

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:09

Jeszcze raz: o czym rozmawia premier Izraela z prezydentem Rosji?

bobry w Montanie są bystrzejsze
środa, 17 czerwca 2020, 11:57

Tego też nie wiesz? A po co meldujesz się w "centrali" w Helenie raz w miesiącu?

bender
środa, 17 czerwca 2020, 14:02

Teraz to "błysnąłeś" jak latarnia morska w Kronsztadzie. Pewnie nie wiesz, że większość ludzi nienawidzących komunizmu i stojącego za nim zbrodniczego państwa do swojej postawy doszła w wyniku osobistego kontaktu z aparatczykami i siepaczami. Tymczasem czytający komentarze wchodzą w styczność społeczną z autorami, to niemal jak osobisty kontakt. Tak więc pisz więcej, robisz dobrą robotę.

bobry w Montanie są bystrzejsze
czwartek, 18 czerwca 2020, 16:18

Znowu klasa "C", jak Davien, jak Davien. Musicie tam mieć faktycznie duże braki kadrowe.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:56

Jak widać Olgino siega juz po wygrzebanców z wiecznej zmarzliny na Syberii ze takie cos jak ty dopuscili do klawiatury:))

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:23

Arv, ale wiesz czym by sie skończyła taka "odpowiedz "Rosji na działąnia Izraela?

arv
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:34

Wiem. Atak Su-35 i Iskanderów zostałby łatwo odparty, za to w kontrataku izraelskie F-35 rozniosłyby w proch i pył cały rosyjski kontyngent na Bliskim Wschodzie. Ale przynajmniej Rosjanie zyskaliby prawdziwe doświadczenie bojowe, owocujące prawdziwymi zmianami w sprzęcie i taktyce współczesnego pola walki (fakt że kosztem dużych strat, ale takie doświadczenia są bezcenne i zdecydowanie warte poniesienia tych strat).

Fanklub Daviena
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 14:56

Izrael mógłby zrobić to, co Turcja i USA na działania Rosji w Syrii i co NATO na działania Rosji na Krymie: groźnie pokiwać Rosji palcem w bucie! Wypowiedź Izraela, że "będą protestować ale nie strzelać wobec rosyjskich przelotów nad Wzgórzami Golan" tego dowodzi... :)

Fanklub Daviena
środa, 17 czerwca 2020, 12:02

Dziękuję, już widzę kto jest z trollni hasbary! :)

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:38

Taak Izrael by zwyczajnie zmiótł Rosjan do morza i finał a przy wzgórzach Golan to Izael raz ostrzegł Rosjan by nie wlatywali i od tamtej pory żadnego Su w okolicy nie widziano:) A IAF lata jak chce gdize chce w Syrii:) Turcja na działania Rosji posłała im najpierw Su-234 na ziemię, potem pogoniła SAA z nieba nad Idlib i urządziła sobie polowanie z dronów na wojska Asada. A Rosja siedziała cicho:) USA tak pogoniły Wagnerowców że ci w Moskwie wyhamowac nie mogli:)

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:06

Izrael już raz pokonał Sowiety, a były o wiele silniejsze od dzisiejszej Rosji, a współcześnie dość regularnie psuje rosyjskie uzbrojenie używane przez Assada. W odpowiedzi Syryjczycy strącili rosyjskiego Iła, a Rosjanie nie latają nad Golan, za to udają, że ich S-400 tam niet.

bobry w Montanie są bystrzejsze
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 23:18

Zielona karta na pewno jest warta takich "poświęceń" ?

bender
wtorek, 16 czerwca 2020, 17:07

Moskiewscy nie lubią jak się im przypomina baty, co? :-D

bobry w Montanie są bystrzejsze
środa, 17 czerwca 2020, 11:54

Czyli jednak "obowiązek przed zdrowym rozsądkiem".

bender
środa, 17 czerwca 2020, 14:15

Chowanie głowy w pasek nic nie da "strusiu". Wojna na wyczerpanie. Rok 1970. W Egipcie pojawia się 12 tys. kontyngent sowiecki w tym 150 pilotów. W walkach powietrznych ponoszą spore straty. Na tyle duże, żeby nowy prezydent Sadat uznał sowiecką pomoc za bezwartościową i zażądał powrotu sowieckich do domu.

bobry w Montanie są bystrzejsze
czwartek, 18 czerwca 2020, 16:29

Naprawdę? A jakież to "spore straty" ponieśli Rosjanie, że już resztę wynurzeń pominę?

bender
czwartek, 18 czerwca 2020, 17:53

Nic nie pomijaj. Czytaj i ucz się. Na razie masz zero merytorycznych komentarzy, ale przynajmniej dowiedziałeś się jak Twoja ukochana radziecka ojczyzna zaliczyła lanie od Żydów :-D Bolało? Bo miało :-D

bobry w Montanie są bystrzejsze
sobota, 20 czerwca 2020, 02:08

Pomijam, pomijam bo waszych głupstw nie sposób zliczyć. Z czystej litości pominę wątek o "ukochanej radzieckiej ojczyźnie" ale zapytam: zbudowały te sowiety most na Krym czy nie bo pisałeś, że nigdy tego nie zrobią? PS. I co tam w "Stanach" wychodzicie powoli na prostą?

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:58

Jednak na serio te bobry sa od ciebie madzrejsze, takich bredni dawno nawet obalacz czy funek nie wypisywali:)

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 17:30

Np. w starciu powietrznym 30 lipca 1970 roku.

Tomasz
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:47

Próbują nowych rozwiązań, w realnych warunkach bojowych lub manewrach. Od dawna trenują różne scenariusze. Niestety u nas pozostała taktyka właśnie z wczesnych lat 60-tych (z głębiamy oddziaływania techniki wojkowej). W skrócie- pluton czołgowy zajmuje pozycje rozśrodkowania, dalej zajęcie rubieży, ogień z zasadzki, kontratak, wycofanie na rubież... pancerne przedszkole, niedorozwój. Plus część załóg forsuje jeszcze przeszkody wodne pod osłoną ZU-23... Sic!

Zbigniew
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 04:04

Widzimy u Rosjan stały element podstępności w ich taktyce wojennej, stosowanie podstępu i prowokacji, zupełnie nie rycerskiego działania. Jedno co zasługuje na przejęcie do naszej praktyki to banalne w sumie uczenie od najmłodszych lat gry w szachy. To ukierunkowuje pracę mózgów na analizę rozwoju sytuacji.

agat
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:08

Mam takie moze troche dziwne pytanie. Jesli rosyjski czolg majacy automat ladowania i strzela pociskami odlamkowo-burzacymi ogniem posrednim, to jesli by doszlo do przypadku ze nagle stanal by oko w oko z czolgiem przeciwnika to czym bedzie do niego strzelal?

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 20:07

Strzela do niego czym ma. Jesli trafi ten czolg bedzie nieoperacyjny. Moze miec nawet 2 metry pancerza zaloga bedzie martwa.

bms
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:28

Oprócz automatu ładowania kilka sztuk amunicji przechowywanych jest na stelażach, jako rezerwa. Mogą to być pociski ppanc, albo ppk wystrzeliwany z lufy. Poza tym najnowsze automaty ładowania mają możliwość wyboru amunicji.

fifi
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:07

Od tego jest zwiad,żeby itd....

mc.
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:34

Himarsy służą do niszczenia składów amunicji, lotnisk, sztabow itd. Ale - rozpoznanie i niszczenie przeciwnika w odległości 60 KM (Langusty), rozpoznanie i niszczenie przeciwnika w odległości 40 KM (Kraby), rozpoznanie i niszczenie przeciwnika na przedpolu 10 KM (Raki). Czołgi "tylko" dobijają te jednostki które przetrwały wcześniejszy ostrzał. Oczywiście bardzo dobre byłoby uzupełnienie tych działań o latające front bojowe. Ale podstawą wszystkiego jest rozpoznanie (gdzie skierować punktowe uderzenie).

jbc
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:36

Teoria teorią, a praktyka praktyką. Jeśli potrzebne jest wsparcie piechoty, a Kraba, ani Raka nie ma akurat dostępnego, bo przy tych niewielkich ilościach, jakie posiada nasze wojsko, na pewno byłyby ciągle gdzieś angażowane (nie zapominajmy o stratach bojowych i marszowych), to przyda się i wsparcie pośrednie armat czołgowych. A rozpoznanie na głębokość 20 km na pewno łatwiej jest zorganizować niż na 40, czy 60 km.

Marek1
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:50

1. CZYM chcesz z Langust strzelać na 60 km ?? Najnowsze Feniksy, które dopiero co w ilościach raczej homeopatycznych zaczynają napływać do WP latają maks. na 42 km. 2. SM-120 Rak NIE ma jeszcze żadnej amunicji o donośności 10km ? Ma być, ale KIEDY i w jakich ilościach ? 3. Rozpoznanie za pomocą BSP istnieje w jedn. artylerii WP dopiero raczkuje. Artyleria ma ich symboliczne ilości, a prod. "nowych" PGZ-19 idzie jak "krew z nosa". O BSP uderzeniowych mogą sobie polscy żołnierze jedynie pomarzyć ...

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:45

To koncert życzeń czy co.

KrzysiekS
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:20

mc. może się nie znam. Zgoda co do rozpoznania czy zastosowania ogólnie systemów rakietowych czy artylerii w obronnie. Ale czołgi raczej służą do wojny manewrowej czyli raczej są agresorami i w ten sposób niszczą przeciwnika.

mc.
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:51

Latające drony

riba
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:35

gdzie ?!

Łowca trolli
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:19

Skąd chcesz wziąć rozpoznanie? Proponuję stworzyć konstelację satelitów rozpoznawczych! Do tego dodać jeszcze samoloty i bezpilotowce rozpoznawcze! Tylko jest mały problem, skąd wziąć pieniądze na te wszystkie zabawki dla dużych chłopców... ;-)

wert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:02

mamy już polsko-finskie YCEYE z 4 satelitami SAR, Docelowo dojdą do 18 szt i zdjęć dowolnego obszaru co 3 godziny. Będą F-35, W tym temacie nie jest źle

GB
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:51

Starlink SpaceX, wojsko USA finansuje w jakimś stopniu tą konstelacje satelitarną, która w założeniu ma być siecią internetową (czyli łączności), ale kto wie czy wojsko nie umieści tam kamer, czy radarów.

Łowca trolli
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:16

Toż to prawie, tak doniosłe odkrycie, jak Ameryki... Coż nie powiesz - latające drony... Niesamowite... ;-)

asdf
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:29

Trump: Kończymy erę niekończących się wojen - ​Waszą rolą nie jest uczestniczenie w "niekończących się wojnach" daleko od kraju, kończymy z ich erą - powiedział w sobotę prezydent USA Donald Trump na uroczystości rozdania dyplomów w Akademii Wojskowej West Point. - i to by bylo na tyle polityki silnych w sojuszach.

Xzs
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:49

Oczywisciec ze koncza ere niekonczoncych sie wojen Wejda zrobia porzadek i wyjda.

Lord Godar
niedziela, 14 czerwca 2020, 23:52

Każdy może tą wypowiedź zinterpretować jak chce , ale musi też założyć , że zrobił to błędnie .

Fanklub Fanklubika
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:13

Każdy kto ma elementarne umiejętności słuchania ze zrozumieniem to wiele że chodziło o bliski wschód, bo tam żołnierze amerykańscy są na wojnie od kilku lat z marnymi zresztą efektami.

Insider
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:07

Trump kończy swoją karierę. To co ma do powiedzenia teraz w ramach skowytu przedwyborczego nie ma większego znaczenia.

mc.
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:52

Irak, Afganistan...

gnago
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:54

No wiemy że czas jest teoretycznie złudzeniem

powiem tyle,
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:53

Rosomaki sforsowały Łęg !, (i to w dobie pandemii !)

Grredo
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:35

To nad czym ubolewam, to to,że zbyt wielu czołgistów wróciło z tego Donbasu. Rosjanie opanowali walki nocą dzięki francuskim sko Catharine oraz nauczyli się pułapek artylerii na sprowokowany ostrzał artylerii przeciwnika. bsl orlan to wróg nr jeden na współczesnym froncie.

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:26

Dlatego właśnie zwalczanie dronów powinno być wyzwaniem i polem do popisu konstruktorów Pioruna, czy Błyskawicy z naciskiem na zwiększenie zasięgu i pułapu rażenia.

Sssssssss
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:00

Mało ekonomiczne rozwiązanie, niestety nie na naszą kieszeń przy co raz większej liczbie rosyjskich dronów. Jeszcze jak w końcu dojdzie do tego u nich tania amunicja krążąca to i liczebnie nie da rady tą drogą. Na razie jedynym sensownym rozwiązaniem dla nas są armatki automatyczne z amunicją rozcalaną. Potrzeba następcy Szyłki i Pilic. Te ostatnie odpadają ze względu na zbyt mały kaliber. W przyszłości lasery będą dobre ale to jeszcze lata upłyną choć już trzeba by iść w ich opracowywanie by znowu nie gadać jaki to niby mamy niewykorzystany potencjał. Niestety to wszystko u nas leży i kwiczy :(

Ot co
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:03

Ogarnij się, Pilice są akurat takie jakie chciał MON. A poza kalibrem nie pozwalającym na amunicję programowalną, nic im nie można zarzucić. U nas nie jest problemem artyleria, tylko całkowity brak WRE i broni energii skierowanej.

wesoły menel
niedziela, 14 czerwca 2020, 23:08

Już w 1945 Niemcy zbudowali prototyp działa p-lot o kalibrze 57 mm. Jedyny skuteczny do obrony przed Thunderboltami i Tajfunami uzbrojonymi w rakiety. I tu nic nie trzeba wymyślać. wszystko już było i wystarczy co nieco poprawić.

Sssssss
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 02:26

Nie bardzo rozumiem co to ma do rzeczy. My nawet od lat mamy licencję na trzydziestkę piątkę a o starej 57 to każdy wie i co z tego jak armia w praktyce nie ma nic sensownego na drony? Co tu mają do tego jakieś drugowojenne niemieckie prototypy? No i to jak pamiętam było 50 a nie 57, jakaś okrętówka na podstawie z trójosiową stabilizacją mi się kojarzy. Lecz co to ma do możliwości zwalczania dronów przez naszą armię? Naprawdę nie rozumiem po co o niej wspominać.

rozmiar
niedziela, 14 czerwca 2020, 23:36

Jakieś bliższe informacje o tej broni ? Czyli jak te samoloty były uzbrojone w bomby, to nowe działo nie sprawdzało się ?

Fanklub Daviena
niedziela, 14 czerwca 2020, 19:26

"Rosjanie opanowali walki nocą dzięki francuskim sko Catharine" - dokładnie jak USA, które ma to samo, tylko Rosja produkuje na licencji a USA kupuje we Francji... :)

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:50

Nie to jest lub bylo sprowadzane przez Bialorus. Rosja licencji nie ma.

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:41

Jakbyś nie wiedział, ale pewnie tylko udajesz, wszelkie technologie wojskowe muszą być produkowane w Stanach przez spółki z udziałem amerykańskim. Wuj Sam wymaga kontroli nad uzbrojeniem swojej armii.

Fanklub Daviena
środa, 17 czerwca 2020, 12:03

Z wyjątkiem tych, "znafco", których USA wyprodukować nie potrafi a zagraniczny sprzedawca sprzedać USA technologii vide norweskie silniki do AMRAAMów... :)

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 15:59

Ale wiesz trollu ze to NAMMO robi silniki na licencji z USA a nei odwrotnie?:))

Fanklub Wschodu
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:14

Z takim skutkiem jak bombowe respiratory?

GB
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:33

Rosja nie produkuje termowizorow Catherine. Jest za bardzo zacofana. Te termowizory dla Rosji produkuje białoruska firma Peleng na francuskiej licencji. A USA mają swoje SKO i termowizory, nic z tego z Francji nie muszą importować.

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 20:05

Rosjanie maja dostep do pld koreanskich matryc .Czyli sa w stanie zbudowac termowizor.Widzialem na necie umowe to bylo legalne bo oni opracowali koreanczykom rakiety do ich systemu plot bliskiego zasiegu. To bylo porozumienie miedzyrzadowe.

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:17

Peleng nic nie produkuje sprowadza elementy i je sklada i sprzedaje do Rosji. Bialorus nie jest objeta sankcjami.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:27

No widzisz. Czyli Rosja nie produkuje Catherine.

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 11:29

Ale ma mozliwosci serwisowania bo Thales utworzyl siec serwisowa dla swoich produktow, nie tylko wojskowych ale i cywilnych.

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 12:02

Ale nie ma możliwości serwisowania, ze względu na sankcje.

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:42

Kupuja poprzez 3 panstwa. Zreszta Rosja robipodobnie ostatnio sprzedali Ukrainie przekladnie gl do Mi-8. Forsa nie smierdzi.

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 23:37

Tak, słyszałem... Tylko słyszałem przy okazji, że to co kupili było na chińskich częściach. Jakość też odpowiednia.

Maras2
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 03:29

Właśnie niedawno wyprodukowali jak dobrze pamiętam odpowiednik Catherine-XP. Co do jakości i parametrów to się nie wypowiem i nikt tutaj tego nie zrobi.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:28

Czyli nie Catherine. Prawda. A co do jakości, to zapewne taka typowa rosyjska.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 14:53

Rosjanie twierdzą, że są lepsze od oryginału: mają te same własności optyczne a duże lepsze własności mechaniczne (odporność na wstrząsy, temp. itp.)...

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 17:27

Ba nawet to Putin udowodnił. Pokazał filmik jak niby rosyjski śmigłowiec zwalcza cele na ziemne. Bardzo szybko internauci znaleźli w necie ten sam film i okazało się że to był film zrobiony przez AH-64. Ale jak wiadomo od Putina w Rosji można kupić AH-64 w najbliższym sklepie ze śmigłowcami. Jeszcze jakieś bzdury napiszesz?

Fanklub Daviena
środa, 17 czerwca 2020, 12:04

Ta, Putin pokazał film... Co wy, hasbaro jeszcze nie wymyślicie? :)

GB
piątek, 19 czerwca 2020, 09:46

Tak z własnej komórki, Stevenowi Spielberg przed kamerami.

czytelnik
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 00:59

A my produkujemy takie termowizory, czy jesteśmy za bardzo zacofani?

poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:26

Wy jak widac nie bo musicie je dla swoich T-90 kupować na Białorusi:)

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:02

Powiedzenie, że tylko trzy rzeczy nie znają granic tj. fantazja, szaleństwo i Armia Czerwona niewiele straciło na aktualności. Może tylko nazwa sił zbrojnych.

Muraż-RP - idę golnąc bo ściana krzywa. ;)
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:45

A to cytat - "Czołgowe spodnie to manewr taktyczny, podczas którego pojedynczy czołg prowadzi ogień z dwóch stanowisk ogniowych – głównego i zapasowego. Istotne jest, że nie zatrzymuje się na każdym z nich dłużej niż na od 3 do 5 sekund. Zasadniczy cel to sprowokowanie przeciwnika do otwarcia ognia, co umożliwi namierzenie jego stanowisk ogniowych i rozpoznanie sił." - a po środku nogawek są cojones - czytaj martwe pole do trafienia tanka z APFSDS i ucieczka wilka do lasu.

Ska
niedziela, 14 czerwca 2020, 15:48

Nic nowego, wystarczy spojrzeć na działania pancerne Izraela w wojnie 73 na froncie syryjskim - to dokładnie te taktyki, innymi typami czołgów (brak karuzel) i 50 lat temu. Działania artylerii i czołgów to chociażby Berlin 45, "odkryty" na nowo w 2 wojnie Czeczeńskiej. Na dodatek dotyczą one nie walki manewrowej - ale pozycyjnej, wykorzystanie ich w warunkach wojny pełnoskalowej byłoby mocno problematyczne. Ich szczególną korzyścią jest włączenie myślenia u czołgistów, zwiększenie poziomu kompetencji dowódców plutonów i kompanii oraz wyszkolenia członków załóg.

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:31

Rosjanie tak zapamiętali doświadczenia z Berlina, że powtórzyli to podczas szturmu Groznego samymi czołgami.

Łowca trolli
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:21

Jak nie masz pojęcia na temat Operacji Berlińskiej, to nie porównuj jej z Wojną Czeczeńską... Wiesz może jakie jest jedyne podobieństwo? Efekt końcowy - pokonanie przeciwnika i zdobycie miasta... ;-)

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 12:02

Tomozna porownywac bo to reg 44. To ich taktyka dzialania wysylaja korpus pancerny na gl max 60km. On gna full nie zwazajac na straty. Celem bylo zazwyczaj miasto lub inny wezel komunikacyjny. I tam czekali na podejscie sil glownych. Co osiagali? Dezorganizowali npl zaopatrzenie, i utrudniali obrone. To byly te kliny i kotly z czego sowieci slyneli. Klasycznym przykladem byl atak naszego korpusu pancernego w kierunku Drezna. Nie udal sie bo okazalo sie ze jednoczesnie na tym kierunku atakowal Korpusu Pancerny niemiecki. Niemcy mieli 3krotna przewage bo etat ruski korpusu pancernego to niemiecka dywizja pancerna +12 czolgow. A Korpus niemiecki to ruska Armia. Nasi stracili polowe czolgow ale wygrali czas bo Wstrzymali niemcow i umozliwili przerzucenie przez rosjan dodatkowa sil. Na wojnie jak i w milosci kto nie ryzykuje to nie wygrywa. Jesli ma sie duuzo czolgow mozna i 1000 stracic.

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:28

W Groznym tylko jedna brygada pancerna straciła praktycznie cały swój sprzet: 67czołgów i ponad 120 innych pojazdów opancerzonych. A nie byli tam sami:) Masz cos jeszcze do dodania?

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 10:41

I co z tego?

qwert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:15

I dlatego " spadł" nie jeden generalski łeb, drugi raz tego błędu nie powtórzyli z wiadomym skutkiem

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:40

To był drugi raz, za pierwszym razem zrobili to w berlinie.

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:33

Widocznie jak my nie nauczyli się na swoich błędach

Paragraph23
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 14:58

@Davien mam: W II Wojnie Czeczeńskiej stracili w sumie 12 czołgów. Od tego czasu w Czeczenii nie ma wahabitów. Jest pro Moskiewski rząd. Od tego zcasu Moskwa odbudowała Grozny, jest to obecnie jedno z nowocześniejszych miast. Od czasu klęski w I wojnie czeczeńskiej wprowadzili daleko idace zmianym, czy to w taktyce czy w szkoleniu a pzrede wszystkim w samych pojazdach i umundurowaniu czołgistów. Udokumentowane sytuacje, gdzie wielokrotne trafienie (7 razy) nie wyeliminowało T-72 z walki.

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:42

Widzis jak ładnei zmyslasz:)) Pisałem o I Wojnie czeczeńskiej, w Czeczenii mamy rzady mafijne pomieszane z szariatem( a co nie wiedziałeś paragrafku?) A co do trafień to ciezko by granat z RPG-7 przebił pancerz przedni kadłuna i wieży T-72 jak ma całe 300mm penetracji. Aha, nigdy nie było tm wahabitów:)

Ssssss
wtorek, 16 czerwca 2020, 15:39

Chcesz zdjęcia T-72b z drugiej wojny czeczeńskiej gdzie mimo kilkunastokrotnego trafienia, w tym z przebiciami (czołg ma nie tylko przód) czołg nie został wyeliminowany a dalej walczył? Mimo przebić tylko jeden czołgista został lekko ranny. To skrajny przypadek ale udokumentowany. Też dużo szczęścia wtedy mieli. Jest też wiele innych udokumentowanych. Zmiana taktyki działania czołgów w drugiej czeczeńskiej spowodowała, że T-72b stały się bardzo trudne do zniszczenia czy choćby unieszkodliwienia i w niej ponieśli bardzo małe straty. Autor tego artykułu pisze o dalszych zmianach taktyki a ty uparcie trzymasz się pierwszej bo to ci pasuje do tezy.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:04

Pisałem jakbyś nie zauwazył biedny trollu o I wojnie czeczeńskiej więc mi tu z II nie wyjezdzaj. Do tego cięzkuo by granat z RPG-7 o peneracji 300mm RHA przebił pancerz T-72B obwieszonego ERA Kontakt-1 ale jak widac dalej nic sie nei nauczyłes.

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 20:12

Chcesz zdjęcia z Ukrainy gdzie, wtedy, najnowsze zmodernizowane T-72B3 miały typowe dla rosyjskich czołgów latające wieże?

wert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:33

Jak można nie porównywać kiedy do Berlina i Groznego tak samo wjeżdżały kolumny czołgów które były niszczone.

Szach mat w jednym ruchu
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:50

W Berlinie 1i 2 A.P gwardii straciła 1200 czołgów. W Groznym Rosjanie stracili ponad 300 czołgów? Ciekawostka jest taka,że czeczeńcy nie mieli broni przeciwpancernej. To tyle jeśli chodzi o historię.

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:01

Bo zalogi uciekly lub sie poddaly. W calej operacji berlinskiej sowieci stracili 800 czolgow.Tyle samo co Amerykanie i Niemcy w Ardenach. Czeczeni nie sa szkoleni w specjalnosciach technicznych wiec szkolili ich jency rosyjscy. Stracono kilka czolgow reszte porzucono. Dokladnie jak armia gruzinska, w jednym depocie ruscy znalezli 60 T-72 produkcji czechoslowackiej, z naszym na licencji izraelskiej sko. Te czolgi Rosja przekazala Osetyncom po tej wojnie. Porzucili lajdaki nowki nie smigane, bochaterowie gruzji.

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:35

Co do strat czolgow to coś ci się pomyliło... 800 czołgów to sowieci stracili w pierwszej fazie Operacji Berlińskiej, czyli typowo rosyjskim, głupim, czołowym ataku na Wzgórza Seelow... Co do Czeczenów to możesz wyjaśnić jak ich szkolili jeńcy rosyjscy skoro przed szturmem Groznego jakoś walk nie było??? Nie no piszesz takie bajki, że głowa mała...

środa, 17 czerwca 2020, 11:24

Bo ich szkolili poszturmie. Bo w Czeczeni walk pancernych nie bylo. I z tegoszkolenia jest duzo zdjec. Co do strat z Berlina to miej pretensje do USA. To sa oficjalne informacje biura historycznego. Ja bym z nimi nie dyskutowal.

GB
środa, 17 czerwca 2020, 12:08

Rosyjskie oficjalne dane, a przecież Rosja zawsze zmniejsza swoje straty, mówią o 1997 zniszczonych czołgach w Operacji Berlińskiej. Ja nie mam pretensji do USA, tylko do sowietów, którzy zawsze gdzie mogą zaniżają swoje straty.

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 10:31

Facet niechce mi sie dyskutowac z bzdurami wejdz na strone West Point tam sa publikowane prace historyczne amerykanskich oficerow. Na przelomie wiekow dzialala wspolna komisja amerycko rosyjska. Jak bys mial racje pisz do West Point ze pisza glupoty . Ludziska tojest w internecie to nie jest tajne znacie angielski to do przodu.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:05

Tani jak na razie jedynym co wypisuje brednie jestes ty, a juz najlepsza ta Toczka o zasiegu 60km i kierowana na cel jak mozdzzierze ogniem posrednim:))

Szach mat w jednym ruchu
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 13:46

"bo załogi uciekly lub sie poddały" "czeczeni nie sa szkoleni w specjalnosciach technicznych" "stracono kilka czolgow reszta porzucono" Mój Boże!

Tani
środa, 17 czerwca 2020, 22:10

Ty bys zostal i umieral za teciaka? Ile Tygrysow Panter niemieckie zalogi porzucily? Setki. Zaloga jest najcenniejsza. Czolg to bron jak kazda inna. Najpierw ratujesie ludzi, potem sprzet techniczny.

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 00:02

W czasie ucieczki ponoszone są największe straty. A niemieckie załogi porzucaly czołgi z braku możliwości ich ewakuacji i to głównie z powodu masy Tygrysów i Panter. Przy czym chyba żadna armia łącznie z USArmy, nie miała tak rozbudowanych pododdziałów ewakuacyjnych jak niemiecka.

wert
sobota, 20 czerwca 2020, 12:20

przeglądałem kiedyś monografie jakiegoś pułku panc Panter który szlak skończył w Królewcu bodajże. Dotarło tylko kilka sztuk z całego pułku a w boju stracili aż dwa dekle. Reszta porzucona lub wysadzona z powodu awarii i braku możliwości ewakuacji

qwert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:17

Wystarczy Tani , bo Bogiem gościu raczej nie jest

Szach mat w jednym ruchu
czwartek, 18 czerwca 2020, 08:30

Mam wrażenie,że nawet tani to nadużycie? Biorąc pod uwagę styl i język!

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:06

Musi raczej biedak dopłacac by ktos go chciał bo tak kompromituje pracodawce...

Lord Godar
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 00:04

Z tym że dużą ilość strat w ludziach i technice w walkach o Berlin zawdzięczają samym sobie , a to w dużej mierze przez "konkurencję" dwóch marszałków o to , którego żołnierze zdobędą Berlin .

Szach mat w jednym ruchu
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:45

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Temat kompetencji radzieckich d-ców z okresu II woj św. To temat rzeka! Zresztą w całej historii to temat rzeka.

chehłacz
niedziela, 14 czerwca 2020, 14:40

z tego co wiem, w '39 Polska miała najlepszą taktykę dla kawalerii, Francja opracowała genialną taktykę w wojnie pozycyjnej... a Rosjanie obecnie są najlepsi w wykorzystaniu wojsk pancernych i artylerii... ;)

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:27

O ile coś faktycznie się zmieniło od pamiętnego szturmu Groznego .

X
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:50

Chciałbyś sprawdzić czy też się mylą ?

X
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:50

Chciałbyś sprawdzić czy też się mylą ?

Ubawiony
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:17

Taktyka dla kawalerii? Taktyka w wojnie pozycyjnej? Zapomniałeś dodać do powyższych głupot rosyjską najlepszą taktykę w szczególności w okresie 41- 45?

Ha ha
niedziela, 14 czerwca 2020, 18:19

Tym bardziej, że w samym 41 stracili 3-mln bojców !

Grubcio
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 12:28

To fakt ale wojne skonczyli w Belinie...

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:41

Ale nie z powodu lepszej taktyki.

Tani
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 11:11

Oni umarli z chorob w niewoli niemieckiej. Moj dziadek do 43 pracowal wNiemczech byl jencem wojennym a pracowal w rolnictwie. Bylw Szlezwik Holstain mowil ze sowieci marli jak muchy tam bylo kilka obozow jenieckich. 2mln jencow armii Sowieckiej umarlo w niewoli. Ja znam ruska taktyke bo mnie jej uczono glupia nie byla. Rozwalili Niemcow jak dzieci. Jakie straty poniesli? Znacznie mniejsze jak mowili to juz wiadomo bo odtajniono dane.

Tani
środa, 17 czerwca 2020, 22:15

Dopisze, Sowieci zawyrzaja straty ze wzgledow politycznych. Bo te straty usprawiedliwialy i usprawiedliwiaja ich ingerencje w sprawy innych panstw. Ich rzeczywiste straty byly duzo mniejsze. Pisze o stratach w walce. Ale kazdy moze miec swoje zdanie

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 00:06

Znaczy z 30 mln zabitych sowietow w DWS to było się wtracanie się ZSRR w sprawy innych państw??? Jak uzasadnisz straty w rosyjskiej wojnie domowej po upadku carskiej Rosji? Tam straty ocenia sie, oczywiście na podstawie źródeł rosyjskich na 20 mln ludzi.

Nie kpij
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:14

Wg filmu na National Geografic w jednej nieudanej bitwie jeszcze przed bitwą o Moskwę, podczas durnej, kompletnie nie przygotowanej próbie kontrataku Rosjanie stracili blisko 600 tys ludzi, bo Stalin rzucił ich niemal bezbronnych do kontrataku na nierozpoznane, właśnie szykujące się do podjęcia ataku i doskonale z tego powodu zaopatrzone 2 czy 3 korpusy niemieckie. Świetna taktyka: brak rozpoznania i brak broni i amunicji, ale hurra, do ataku?

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:48

Zginelo 60 dywizji strzeleckich do ostatniego? Facet sa granice bredni,to ile pod Moskwa bylo dywizji? Jedna dywizja na 10 km w obronie 6 km w ataku to regulamin .

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:08

Tani, polecam masakrę rżewsko-syczewska może sie w końcu czegos nauczysz.

Tani
sobota, 20 czerwca 2020, 18:38

Ja Ci polecam ,,Barbarosse wykolejona,,-to napisal amerycki general na podstawie tylko materialow niemieckich. Jak poczytasz to moze cos Ci zaswieci. Ale tylko moze

GB
czwartek, 18 czerwca 2020, 23:47

Miedzy 30 września a 1 listopada 1941 roku na kierunku moskiewskim w kotłach pod Briańskiem i Wiaźmą zginęło, zostało wziętych do niewoli ponad 600 tys czerwonoarmistow.

Tani
piątek, 19 czerwca 2020, 10:22

To jest mozliwe bo sowieci poddawali sie masowo. Ja uzupelnie twoj wpis zabity to jest zolnierz ktorego cialo zostalo znalezione Zaginiony-to zolnierz ktory zostal zabity ale ciala nie znaleziono, lub dostal sie do niewoli albo zdezerterowal Ranni-osoby ktore w wyniku uszkodzen fizycznych lub psychicznych nie sa w stanie walczyc. Poniewaz w uzywanych zrodlach nie ma wogole rannych te zrodla sa falszywe. Ale zabitych to bedzie ok 5% strat ogolnych.

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:51

Bredzisz. Ponieśli ogromne straty i do dziś ukrywają ich rozmiar. W oflagach nie było wesoło, ale miałeś większe szanse przeżycia niż typowy bojec z marnym ekwipunkiem lub bez, za to z jednostkami zaporowymi NKWD za plecami. Stalin był tego świadomy, stąd decyzja, że jeńcy i ich rodziny w Sojuzie są zdrajcami.

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 09:26

Bender ze stratami Sowietow to nic nie wiadomo. Bo sowieccy obywatele walczyli przeciw ZSRR. Przeciez Lotysze Estonczycy Litwini Ukraincy itd walczyli w szeregach Armii Niemieckiej, SS, czy policji. Ich wszystkich potem wliczono do strat ZSRR. Szczegolnie brutalne walki byly pomiedzy tymi samymi narodowosciami. W1942 roku estonczycy z SS zabili wszystkich estonczykow wzietych do niewoli z jednostek sowieckich. Niedlugo potem ,estonczycy z armii sowieckiej zabili wszystkich esesmanow estonczykow wzietych do niewoli. Ta info pochodzi od Niemcow. Nie zabito ani jednego niemca czy innej narodowosci tylko 100 % estonczykow i zrobili toich krajanie. Takze to dotyczy innych narodowosci. Z tego co mi wiadomo u nas robiono badania na cmentarzach AS i wyszlo mniej pochowanych jak podawano. Do tego jest inny problem czesto razem chowano zolnierzy niemieckich i sowieckich. Bo robila to ludnosc Polska. Po prostu zwozono poleglych w wyznaczone miejsca itam ich chowano w zbiorowych mogilach.Nie bylo zadnej dokumentacji tym wszystkim kierowal soltys wsi.

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 10:57

Moze dopisze, wg danych USA rezerwa mobilizacyjna ZSRR w czerwcu 41 r wynosila 186 mln ludzi. Czyli mezczyzn w wieku 18-65 lat. Ta liczba moze byc wyjsciowa do strat bojowych

Tani
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 06:42

Facet ty nie rozumiesz systemu mobilizacyjnego Sowietow.Ja rozumiem bo sam mam karte mobilizacyjna. Wojska Polskiego. I starego i nowego. Oni masowo poddawali sie bo to nie byli rosjanie. To byly dywizje zlozone z Litwinow, Estonczykow, Ukraincow Lotyszy. Jeszcze raz, to wynika z systemu mob. Niemcy pierwsze jednostki rosyjskie zobaczyli w sierpniu tak jak i T-34.

Tani
sobota, 20 czerwca 2020, 10:55

Facet ja nie wiem co to sa oddzialy zaporowe NKWD. Ja jestem stary i pamietam zolnierzy I i 'll Armii WP. Nikt nigdy oczyms takim nie wspominal. Ja spotkalem sie z czyms takim tylko po drugiej stronie frontu. Fotki powieszonych zolnierzy niemieckich za tchorzostwo. Z opowiadan wiem ze NKWD to byla ich policja wojskowa. Zreszta za wodke wszystko mozna bylo z nimi zalatwic.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:09

No takich bredni to dawno nie było:)) Ale chyba sam byłes w tych oddziałach jak tak usilnie starasz sie to zatuszowac.

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:36

Oczywiście ty posiadasz tę tajemną wiedzę, dotyczącą Ruskich strat ?

Tani
piątek, 19 czerwca 2020, 21:59

Facet, nikt Bogiem nie jest i nie wie. Ja wierze zrodlom amerykanskim bo kilka razy udalo mi sie je skonfrontowac i byly dobre. Oczywiscie rzadowym. Ruskim nie uwierze, o ile nie mam mozliwosci ich sprawdzenia.

bender
wtorek, 16 czerwca 2020, 17:06

Po zakończeniu wojny Stalin ogłosił 7 mln poległych. Chruszczow powiększył pulę do 20 mln. Breżniew dodał jeszcze 5 mln. Gorbaczow stworzył komisję, która doliczyła się 27 mln. W 2019 Duma odtajniła dokumenty, z których wynika, że straty ludzkie Związku Sowieckiego w wojnie ojczyźnianej lat 1941–1945 sięgnęły prawie 42 mln osób, z czego 19 mln to żołnierze a 23 mln cywile. Ciekawe, czy to już ostatnie słowo.

wert
czwartek, 18 czerwca 2020, 23:10

straty lat 1941–1945 to 41 mln 979 tys. osób PLUS 10 mln 833 tys. w wyniku głodu, epidemii chorób zakaźnych itp w tym 5 mln 760 to dzieci w wieku do czterech lat. Działania wojenne bezpośrednio stały się przyczyną śmierci 19 mln żołnierzy i 23 mln ludności cywilnej. To są dane sowieckiego Gospłana (Centralnej Komisji planowania Związku Sowieckiego), który w ciągu wojny skrupulatnie liczył jej koszty. Źródło: Sowiecka Duma-wiosna 2019

bender
piątek, 19 czerwca 2020, 03:35

Czyli 52,8 mln. To daje 26% ludności Sowietów (wliczając zagarnięte Kraje Bałtyckie i pół Polski) ze stycznia 1941 (196,7 mln zdaniem wiki). Hekatomba. Co czwarta osoba umarła na wojnie, do której przyłoży rękę Stalin, a oni uważają go i Żukowa za mężów opatrznościowych...

Tani
wtorek, 16 czerwca 2020, 20:00

Uff, za komuny pisano ze wyzwolenie Polski kosztowalo zycie 120tys zolnierzy Caz. Kiedys znalazlem ze 80 tys to dane USA. Wielkosc sobie dobierz

GB
środa, 17 czerwca 2020, 12:10

No tak, bo oficerowie USA mieli dostęp do strat sowieckich. Co najwyżej dostali jakiś typowy kłamliwy sowiecki nic nie warty dokument z jednej operacji, ataku na Prusy (obecne Mazury i Kaliningrad).

wert
wtorek, 16 czerwca 2020, 15:20

Posiadła ją sowiecka Duma w 2018 na podstawie danych Gaspłona z okresu wojny. Łączne straty to 53 mln sowieckich. Samych dzieci do lat 4 zmarło 6 mln bez paru tysięcy

xyz
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:03

Wyjątkowo słaba analogia .. twoim zdaniem całe wojska pancerne i artyleria odeszły już do lamusa wojen ? To zamierzchłe środki prowadzenia wojny, nikt na świecie już ich nie używa ? Pewnie sądzisz że te Rosyjskie wojska pancerne i artyleria, będą walczyły z amerykańskimi czołgami o napędzie antygrawitacyjnym i sokołami millennium i to jeszcze zapewne o polską niepodległość :P. Typowo "polskie" naśmiewanie się chudzielca Polaka, z kulturysty Ruska, który może na złamać w każdym miejscu jeśli zechce. I zawsze źle się to dla nas kończy jak pokazuje historia.

Tani
czwartek, 18 czerwca 2020, 11:42

Ja nie wiem ale w latach 50 tych powstala nowa koncepcja, konca lotnictwa mysliwskiego. Jedni drudzy i trzeci tworzyli latajace rakiety uzbrojone tylko w rakiety. Wietnam sprowadzil wszystkich na ziemie. Dzialka wrocily do samolotow samoloty serii 100 poszly na zlom. Powstaly F15,16, 18, 14,Mig 29 Su 27 Dzis znow mowi sie siecocentryzm, stealth,rakiety Ale US Air Force dalej cwiczy walki powietrzne. Rosjanie tez. Czyzby mala wiara w nowinki?

Prawie
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:20

Jakoś w pojedynkę ci wielcy ruscy zawsze bali się nas atakować, zawsze szukali sojuszników bo wiedzą że sami nas nie pokonają, że już raz im zajęliśmy Moskwę i to w pojedynkę taka jest historia

qwert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:20

Oświeć mnie proszę, kiedy to ruscy bali się nas zaatakować w pojedynkę, bo chyba coś mi umknęło

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:13

Rok 1956, wybory nowego sekretarza KCPZPR , Chruszczow przyjezdża do Polski by to powstrzymac, rosyjskie oddziały w Polsce szykuja sie do tego co było na Wegrzech. Gen Frey-Bielecki stawia polskie lotnictwo w stan gotowosci bojowej nakazujac atak jak tylko Rosjanie wysciubia nos poza bazy. I Rosjanie rezygnują, Chruszczow grzecznie czeka az go polscy towarzysze wpuszcza i wysłuchaja.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:26

Wiesz, jak im nakazaliśmy iść precz z Polski w latach 90 XX wieku to podwinęli ogony pod siebie i poszli precz.

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:41

Coś mi się wydaje że mieli wtedy poważniejsze problemy niż Polska. Poza tym, jak dobrze pamiętam to niczego nie podwijali, tylko wycofali się w sprawny i zorganizowany sposób

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 16:54

Aha, czyli jak mają poważniejsze problemy to wymiękają... Trzeba żeby mieli cały czas poważne problemy.

GB
wtorek, 16 czerwca 2020, 11:08

No widzisz. Czyli podwinęli ogony i uciekli z Polski na nasz rozkaz.

Wawiak
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:06

A ty myślisz, że nikt nie analizował zmian w ruskiej taktyce i nie wyciągał wniosków z zebranych danych?

QDark
niedziela, 14 czerwca 2020, 20:24

Jak pokazuje historia ? Sasza chyba ta wasza ruska, bo od Polaków dostaliście parę razy po py..ku i to jak mieliście ogromną przewagę liczebną.

wania
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:08

Kiedy? Od połowy XVII wieku tylko raz, a reszta same przegrane. Suworow i Dybicz pokazał wam, jacy jesteście ciency.

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:49

A choćby wojna polsko-bolszewicka ktora zaczeliscie by rozleżć sie po Europie. jak was pogonilismy spod Warszawy to był koniec marzeń Lenina o wielkiej Rosji Radzieckiej:) Ale jak widac dalej hołubisz zbrodniarzy jak Suworow.

Kot nr 398
środa, 17 czerwca 2020, 01:35

Wcześniej oni nas pogonili spod Kijowa. Ogólnie w wojnie był remis. A jeszcze trzeba pamiętać o tym że tak naprawdę wsparliśmy bolszewików w wojnie domowej.

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:14

Kocie, wojna zaczeła sie atakiem bolszewików na Wilno więc daruj sobie . A juz bajki o wsparciu bolszewików....

GB
środa, 17 czerwca 2020, 23:15

Jakim remis... Wcześniej nie było państwa polskiego. Po zwycięstwie w wojnie z sowiecką Rosją takie powstało.

qwert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:22

Czysty przypadek i niekompetencja bolszewickiego dowódctwa

Ha ha ha
wtorek, 16 czerwca 2020, 19:18

Czyste zwycięstwo Polski?

Davien
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:43

Taak tak to sobie tłumacz:))

qwert
wtorek, 16 czerwca 2020, 00:43

Wiem że to trochę niewygodne fakty, ale nic na to nie poradzę

Davien
sobota, 20 czerwca 2020, 16:16

Qwert przypadkiem to było powstanie bolszewickiej Rosji bo powinni ich wybic na samym poczatku. Zapoznaj sie z przebiegiem tej wojny ale proszę wg normalnej a nie kremlowskiej wersji historii.

GB
środa, 17 czerwca 2020, 13:26

Te fakty to są co najwyżej niewygodne dla Rosji, która przegrała tą wojnę.

GB
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 21:27

Po prostu, jak nie mieli olbrzymiej przewagi to nie mogli dać rady Polsce.

SAS
niedziela, 14 czerwca 2020, 15:54

A teraz co najlepszego ma Polska? Rosjanie ćwiczą na wojnie, Polacy na paradach licząc, że jedna amerykańska brygada ich uratuje.

dociekliwy
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:36

na pewno SAS? nie specnaz? nie pomyliłeś się?

y
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:21

Nie pitol głupot! A z trollowaniem to się przenieś na rosyjskie portale! A w temacie ćwiczeń - to właśnie trwają. Wystarczy poszukać na tym portalu!

bobb
niedziela, 14 czerwca 2020, 16:08

Chciałbyś ćwiczyć na wojnie? Wskaż na kogo nasze wojska mają napaść

Listopadowy Kurzy Jastrząb
niedziela, 14 czerwca 2020, 18:55

Chyba nie zrozumiałeś intencji przedmówcy - ruskie szkolą się w prawdziwych konfliktach, a to doświadczenie, którego nie uzyskasz na żadnym symulatorze, ani w żadnych inscenizowanych walkach. Anakonda od wielu lat jest odgrywaniem tego samego scenariusza z wykorzystaniem praktycznie tego samego sprzętu. Nie potrzeba do tego stwierdzenia żadnego dostępu do takich informacji - okoliczni mieszkańcy znają to na pamięc. Ba! Nawet wskażą ci miejsce przepraw i brody... Właśnie dlatego nasi żołnierze powinni zdobywać doświadczenie w misjach zagranicznych i przekazywać je dalej a nie odchodzić do cywila.

asdf
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:15

"zdobywać doświadczenie w misjach zagranicznych" - chyba podpatrywac technik partyzanckich od wrogow

bender
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 18:46

Efektem zaangażowania w Iraku i Afganistanie są m.in. zmiany w regulaminach i treningu strzeleckim.

gnago
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:56

Ale nie w działaniach partyzanckich a właśnie w Syrii czy Libii

Leopardzik
niedziela, 14 czerwca 2020, 14:18

To właśnie czeka CAŁY wschód POLSKI Odpowiedź HIMARS na,300 km

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:24

Tylko aby ta odpowiedź była skuteczna, czy wogle możliwa potrzebne są własne środki rozpoznania i wskazywania celów na odpowiednie dystanse. Przy braku tego ta broń i podobne dalekiego zasięgu faktycznie stają się defiladowymi i źródłem kasy dla Amerykanów. Automatycznie wyklucza to również suwerenność użycia. Oby nie było także innych, ukrytych ,,guzików".

Kiks
niedziela, 14 czerwca 2020, 15:04

Raczej nosiciele do 2500 z głowicami jądrowymi. Tylko to da hordzie powód do zastanowienia się.

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 17:06

Budzimy się! Wracamy do realu!

Kiks
niedziela, 14 czerwca 2020, 18:33

To śpij dalej. Żebyś nie wiem jak bardzo miał rozbudowane i sprawne sumy siły konwencjonalne to jest na nic w przypadku ich doktryny wojennej. Pójść drogą Izraela. Oficjalnie nic nie mają. Tylko, że oni mają nad sobą parasol USA.

Orthodox
niedziela, 14 czerwca 2020, 22:22

Ja też bardzo bym chciał, by Polska była państwem atomowym, tylko jest to zwyczajnie nie realne, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości. Jakiekolwiek prace nad bronią atomową to zerwanie wszelkich sojuszy i obstrukcja cywilizowanego świata. Jak sam zauważyłeś Stany też nie będą przychylne, gdyż nie mamy u nich statusu Izraela. A już abstrahując od wszystkiego, stworzenie ładunku nuklearnego to nie wszystko. Miniaturyzacja i przede wszystkim środki przenoszenia głowic na odpowiednią odległość to w naszym przypadku również technologie póki co nie dostępne. Chyba że mówimy o kopii Litle Boy.

Wawiak
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 10:11

Ponadto atom kosztuje. Obyśmy dobili choć do nuclear sharing... Co do suwerennego atomu - to my nawet elektrowni nie mamy, nie mówiąc o tym, że raz - nie pozwolą nam na to, a dwa - że utrzymanie tej broni jest koszmarnie drogie plus wymaga odpowiedniego rozpoznania i nośników.

Tweets Defence24