Reklama

Przemysł Zbrojeniowy

Zmodernizowane Osy dla Ukrainy? Pomostowe zdolności potrzebne od zaraz

Rumuńska Osa podczas ćwiczebnego strzelania
Autor. Ştefan Ciocan/ministerstwo obrony Rumunii

Broniąca się przed rosyjską agresją Ukraina będzie się zmagać z coraz trudniejszym do rozwiązania problemem wyczerpania zapasów rakiet przeciwlotniczych. Zachód ma ograniczone możliwości ich uzupełnienia, bo nie dysponuje systemami posowieckimi. Pewnym wsparciem może być tutaj jednak koncepcja modernizacji przeciwlotniczych zestawów Osa, jaką przed laty opracował polski przemysł obronny.

Reklama

Ukraińska obrona przeciwlotnicza odgrywa w czasie obrony przed rosyjską agresją bardzo ważną rolę. Chroni zarówno miasta i infrastrukturę, jak i wojska walczące na froncie. O jej skuteczności świadczy taktyka, do przyjęcia jakiej – jej działaniami – zostało zmuszone rosyjskie lotnictwo.

Reklama

I tak, uderzenia na cele w głębi terytorium Ukrainy prowadzone są „na dystans", czyli za pomocą broni dalekiego zasięgu, jak rakiety manewrujące, balistyczne (czy nawet przeciwlotnicze używane w roli rakiet ziemia-ziemia). Z kolei nad linią styczności wojsk lotnictwo (samoloty i śmigłowce szturmowe) z reguły stosują taktykę zwaną („spray and pray" – ang. „odpal salwę i módl się). Polega ona na dolocie do rejonu celu na bardzo małej wysokości, odpaleniu salwy rakiet niekierowanych w trakcie tzw. „górki" (ogniem pośrednim) i szybkim odejściu z zagrożonego rejonu. To przekłada się na niską celność.

Rosyjskie lotnictwo nie operuje więc swobodnie nad Ukrainą, co jest najlepszym dowodem skuteczności OPL Ukrainy. Można postawić tezę, że była ona zaskoczeniem dla dużej części komentatorów. W przyszłości będzie ona jednak wymagać większej pomocy z państw zachodnich, bo zapasy posowieckich pocisków będą nieuchronnie się kończyć.

Reklama

Jednocześnie kraje NATO mają małe zapasy własnych zestawów przeciwlotniczych (ponad systemami bardzo krótkiego zasięgu) z uwagi na cięcia prowadzone w ubiegłych latach, więc nowe systemy muszą pochodzić z nowej produkcji. A ta jest i kosztowna i przede wszystkim czasochłonna. I choć pierwsze decyzje (zamówienie dwóch baterii NASAMS przez USA i jednej IRIS-T przez Niemcy) zostały już podjęte, to potrzeby są ponad dziesięciokrotnie większe. Warto zastanowić się nad sposobami wzmocnienia tej obrony przeciwlotniczej.

Ukraińska OPL składa się z zestawów pochodzenia rosyjskiego/radzieckiego: średniego/dalekiego zasięgu typu S-300PS/PT, nielicznych S-300W, zestawów Buk-M1, które można klasyfikować jako systemy średniego lub krótkiego zasięgu, a także zestawów krótkiego zasięgu Osa, nielicznych systemów Tor i Newa. Stosunkowo największe wsparcie Kijów otrzymał w segmencie bardzo krótkiego zasięgu, w postaci zestawów Stinger, Piorun, Starstreak, posiada też własne systemy samobieżne Tunguska oraz Strzała-10M i przenośne Igła. Do posowieckich zestawów samobieżnych dołączyły niedawno niemieckie Gepardy i brytyjskie Starstreak HVM, jednak jest ich mało.

Czytaj też

Wśród zestawów używanych przez Ukrainę wyróżnia się system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu Osa, służący do ochrony mobilnych zgrupowań wojsk lądowych. To zestaw krótkiego zasięgu, mogący zwalczać cele na dystansie do 10 km (inne źródła mówią o 13 km) i pułapie 5 km. Z punktu widzenia wsparcia dla Ukrainy cechą „wyróżniającą" Osę jest to, że jest ona używana w krajach NATO (m.in. Polska, Rumunia, Grecja). I w przeciwieństwie do innych zestawów, które w czasach ZSRR nie były eksportowane poza dawny Układ Warszawski (np. Buk, Tunguska), jest znana przemysłowi zbrojeniowemu z krajów NATO (w tym polskiemu).

Polskie zestawy Osa przeszły zakończoną kilka lat temu głęboką modernizację, a obecnie są dalej modyfikowane. Wymieniono w nich szereg elementów analogowych na cyfrowe, zmodernizowano stacje radiolokacyjne, zainstalowano też głowice optoelektroniczne z kamerami termowizyjnymi i wideotrakerami oraz nowe środki łączności. Zestawy te noszą nazwę Osa-P. Bez zmian pozostały natomiast kierowane komendowo pociski rakietowe. To one dziś najbardziej ograniczają zdolności Os, bo sposób naprowadzania, w tym konieczność wypracowania danych do kierowania lotem rakiet przekłada się na wydłużenie czasu reakcji (wg „Encyklopedii Najnowszej Broni Palnej", wyd. Bellona 2001-2002 wynosi on 15 sekund dla standardowego systemu Osa).

Ponadto, pociski muszą być naprowadzane radiokomendowo przez cały czas lotu. Zestaw przeciwlotniczy nie może więc rozpocząć zwalczania innych celów dopóki pierwszy nie zostanie porażony, a cel musi być „widziany" przez stację radiolokacyjną wyrzutni. To wszystko ogranicza skuteczność w dynamicznym środowisku współczesnego pola walki.

Rozwiązaniem mogłaby być wymiana pocisku rakietowego. Prace koncepcyjne w tym kierunku prowadził polski przemysł zbrojeniowy. Kilka lat temu na targach MSPO zademonstrowano nawet Osę z makietami nowych rakiet. Były to niemieckie IRIS-T – rakiety powietrze-powietrze krótkiego zasięgu, które mogą być stosowane również w aplikacji ziemia-powietrze. W taki sposób wykorzystuje je na pewno armia szwedzka, a wkrótce najprawdopodobniej do niej dołączą (lub już dołączyły) siły zbrojne Norwegii, na dwóch różnych zestawach przeciwlotniczych.

Wprowadzenie na zestawy Osa pocisków IRIS-T lub innych o podobnych parametrach (samonaprowadzanych na podczerwień, o zasięgu kilkunastu km i pułapie do 6-8 km przy odpaleniu z ziemi) spowodowałoby znaczący wzrost ich możliwości bojowych. Zestawy Osa byłyby w stanie zwalczać większą liczbę celów w krótkim czasie, nie byłoby też konieczności naprowadzania pocisków z zestawu przeciwlotniczego, co zwiększyłoby elastyczność działania i bezpieczeństwo operatorów OPL.

Najprawdopodobniej skróciłby się też czas reakcji zestawu na zagrożenie, co ma bardzo istotne znaczenie w dynamicznym środowisku działań obrony przeciwlotniczej. Nie mówiąc już o tym, że państwa zachodnie dysponują dość znacznymi zapasami rakiet tej klasy i mogłyby je uzupełniać. Do chwili obecnej Ukrainie przekazywane są rakiety przeciwlotniczej zachodniej produkcji o zasięgu nie przekraczającym 7 km. Zastosowanie rakiet krótkiego zasięgu, de facto dostosowanych rakiet powietrze-powietrze, umożliwiłoby zwalczanie celów na większych odległościach i pułapie.

Koncepcja zastosowania pocisków IRIS-T na zestawach Osa.
Autor. Defence24.pl

Obok IRIS-T, innym potencjalnym rozwiązaniem, dającym podobne możliwości, mógłby być na przykład amerykański AIM-9 Sidewinder w jednej z nowszych wersji. Warto dodać, że zarówno IRIS-T, jak i AIM-9X Sidewinder są zgodne z zestawami NASAMS, które mają trafić na wyposażenie sił zbrojnych Ukrainy w ramach pomocy wojskowej.

Czytaj też

Tak o pracach na temat zwiększenia zdolności zestawów Osa wypowiada się Polska Grupa Zbrojeniowa: „Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. widzą możliwość wyposażenia PRWB OSA w nowy środek bojowy, co zwiększyłoby zdolności bojowe wozu oprócz osiągniętych w wyniku wykonanej modernizacji. Potencjalne nowe zdolności obejmują m.in. możliwość naprowadzania pocisków nowej generacji dzięki zastosowaniu głowicy optoelektronicznej. Nowy system wyposażenia PRWB (głowica optoelektroniczna) umożliwia zastosowanie na wozie rakiety typu „wystrzel-zapomnij" oraz zwiększenie jego siły ognia." (...) Przeprowadzono wstępne rozmowy techniczne z producentem pocisku typu IRIS T SL - firmą Diehl BGT. Podczas rozmów uzyskano informacje o podstawowych parametrach technicznych i taktycznych oraz testach tego typu pocisku z naziemnej wyrzutni. Na podstawie uzyskanych informacji pozytywnie oceniamy możliwość zastosowania tego środka bojowego na PRWB. Opracowano kompletny interfejs mechanicznej integracji na PRWB oraz ogólną koncepcję interfejsu elektrycznego. Od strony technicznej nie ma przeszkód do kontynuowania opracowania docelowego rozwiązania".

W pracach koncepcyjnych nad wprowadzeniem nowego środka bojowego dla zestawów Osa brano też pod uwagę pocisk przeciwlotniczy AIM-9 w wersji, używanej na polskich myśliwcach F-16 (AIM-9X). Na razie, jak zapewnia PGZ, rozmowy w sprawie integracji nowych pocisków nie są prowadzone.

Oczywiście przeprowadzenie prac integracyjnych zestawów Osa z nowym pociskiem przeciwlotniczych wymagałoby czasu. Najpierw należałoby ukończyć i przetestować prototypową integrację, a następnie wykonać prace na seryjnych zestawach, co oczywiście wymaga ich transportu do miejsca przeprowadzenia prac, zamówienia i wykonania podzespołów oraz samej integracji.

W trakcie analiz należałoby też uwzględnić, czy taki zmodernizowany zestaw miałby zachować wsteczną kompatybilność ze starymi pociskami. Jeśli tak, byłby bardziej elastyczny z uwagi na zachowanie dwóch typów rakiet o różnych systemach naprowadzania, jeśli nie – byłby prostszy w obsłudze i de facto stałby się innym zestawem przeciwlotniczym, ale bez możliwości użycia istniejących zapasów rakiet Osa. To wszystko ma swoje przełożenie także na szkolenie operatorów i liczbę członków załóg.

Czytaj też

Trzeba pamiętać, że konflikt na Ukrainie będzie trwał, a potrzeby Kijowa w zakresie systemów obrony powietrznej będą tylko się zwiększać. A zapasy państw zachodnich, jeśli chodzi o podobne systemy przeciwlotnicze własnej produkcji są bardzo ograniczone. W przeciwieństwie do rakiet powietrze-powietrze krótkiego zasięgu, które można by udostępnić Ukrainie bez ponoszenia znacznego ryzyka dla własnych zapasów. Czynnik czasu przemawia zresztą za tym, by integrację przeprowadzić z istniejącą rakietą, a nie z nowym pociskiem (np. opracowywanym w ramach programu SONA).

Istnieje co najmniej kilka wariantów, w których modernizacja Os poprzez integrację ich z nowymi pociskami przeciwlotniczymi mogłaby wzmocnić ukraińską obronę przeciwlotniczą:

-       Pierwszy to modernizacja zestawów ukraińskiej armii, w ramach dokonywanych w krajach NATO remontów/napraw. Minusem takiego rozwiązania jest konieczność czasowego wyłączenia ich z służby, jednak w miarę eksploatacji takie remonty i tak będą konieczne;

-       Drugi to modernizacja zestawów będących na uzbrojeniu krajów NATO – Polski, Grecji, czy Rumunii. W takim wypadku państwa te mogłyby polegać wyłącznie (lub prawie wyłącznie) na nowych pociskach, podczas gdy Ukraina mogłaby wzmocnić swoje zapasy.

-       Trzeci wariant to pewnego rodzaju połączenie dwóch pierwszych: modernizacja wszystkich zestawów państw NATO, przekazanie części z nich Ukrainie, a następnie stopniowa modernizacja ukraińskich Os. W takim wypadku Ukraina miałaby do dyspozycji stopniowo rosnącą pulę zmodernizowanych zestawów, a państwa NATO częściowo skompensowałyby utratę własnych zestawów poprzez znaczące zwiększenie potencjału tych, które pozostałyby w służbie.

-       Czwarty wariant to przeprowadzenie modernizacji zestawów z nadwyżek państw, które wycofały już Osy z eksploatacji. Kilka lat temu swoje zestawy oferowała na sprzedaż Jordania, aczkolwiek część z nich zakupiła Armenia, być może dostępne zapasy są również w innych państwach (Bułgaria?).

Ewentualne dostarczenie walczącej Ukrainie zestawów Osa dostosowanych do odpalania nowych rakiet mogłoby stanowić znaczące wzmocnienie tamtejszej obrony przeciwlotniczej. Będzie to wymagało analizy różnych koncepcji i podjęcia prac przez przemysł.

Można oczywiście mówić, że Kijowowi należałoby dostarczać wyłącznie nowy sprzęt, ale moce produkcyjne są ograniczone, a potrzeby – ogromne, bo w perspektywie trzeba będzie wymienić dziesiątki baterii i setki wyrzutni przeciwlotniczych różnych typów. I to w sytuacji, gdy państwa NATO same muszą odbudowywać swoje zdolności OPL po latach cięć. Dostarczenie rakiet powietrze-powietrze, dostosowanych do pełnienia roli rakiet ziemia-powietrze byłoby dużo łatwiejsze bo USA i kraje europejskie mają tutaj pewne zapasy, ale warunkiem jest zapewnienie Ukrainie również ich wyrzutni.

Jedna z propozycji modyfikacji zestawu Avenger, z pociskami Sidewinder
Autor. Boeing Defense/Twitter

Warto zastanowić się nad tym, czy ich rolę mogłyby pełnić zmodernizowane Osy. Są co najmniej dwie opcje efektora (IRIS-T lub różne warianty Sidewindera). Gdyby zresztą państwa zachodnie zdecydowały się przekazać znaczną liczbę pocisków IRIS-T Ukrainie, to w ich miejsce – czasowo – mogłyby otrzymać pewną liczbę Sidewinderów z zapasów sił zbrojnych USA, bo większość samolotów przenoszących IRIS-T może strzelać również Sidewinderami. Byłoby to zresztą idealne zastosowanie ustawy Lend&Lease. Dodajmy, że ostatnie informacje o zastosowaniu rakiet HARM na Ukrainie, na rosyjskich samolotach – jeśli się potwierdzą – mogą być dowodem, że integracja posowieckich systemów z zachodnim uzbrojeniem wcale nie musi być tak trudna i czasochłonna, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, zwłaszcza w warunkach wojennych, gdy nie trzeba długotrwałych certyfikacji...

Oczywiście pod uwagę trzeba wziąć również inne rozwiązania. Przykładowo, przemysł amerykański proponował dostosowanie do odpalania rakiet Sidewinder zestawów Avenger, a część przedstawicieli Kongresu USA wezwała do przekazania Avengerów Ukrainie. Taki zestaw byłby podobny do używanych jeszcze w latach 90. Systemów Chapparal. Integracja pocisków powietrze-powietrze naprowadzanych na podczerwień na zestawach przeciwlotniczych wraz z głowicami optoelektronicznymi powinna być dość prosta do przeprowadzenia – pytanie o dobór podwozi, czas dostawy komponentów itd. – zarówno w wypadku wyboru wariantów modernizacji Osy, jak i budowy nowych wyrzutni z zachowaniem istniejących rakiet.

Jedno jest pewne – obrona przeciwlotnicza Ukrainy, w tym obrona przeciwlotnicza jej wojsk lądowych musi zostać wzmocniona i to poprzez modernizacje lub dostawy nowych zestawów (albo nowych dla Ukrainy rakiet, gdyby te zintegrowano np. z Osami), bo sprzęt posowiecki kiedyś się skończy, a końca wojny (i zagrożenia ze strony Rosji, nawet gdyby np. ogłoszono zawieszenie broni) nie widać.

Reklama

Komentarze (19)

  1. cywilnycywil

    Ja również widzę w tym artykule podchody przed oddaniem do Ukrainy polskich zestawów Osa. Tradycyjny argument, że "Ukraińcy walczą za nas" do mnie nie przemawia. Na wschodzie mamy jeszcze Białoruś zarządzaną przez dyktatora Łukaszenkę oraz rosyjski Kaliningrad. Jesteśmy bardziej niż inne kraje zaangażowani w tę wojnę - może by tak nie przeginać z rozzbrajaniem Polski...?

    1. kukurydza

      Wiesz, wszystko "zależy jak leży". Jakbyśmy mieli dostać parę zestawów NASAMS w to miejsce, to sorry ale to to samo co z Narwią. Te dwa już zamówione zestawy z CAMM mają więcej kanałów celu, aniżeli CAŁA nasza naziemna rakietowa OPL. Tyle, że te systemy muszą najpierw dotrzeć, a potem można mówić o zagospodarowaniu Os. Tu nie ma dyskusji.

    2. Valdore

      @kukurydza Sky Sabre naraz moze atakować 24 cele czyli same Poprady dysponuja min 4x większa liczba kanałów celu, dolicz do tego Newy, Kuby, S-200 i przestań opowiadac bajki.

    3. Wuc Naczelny

      @Valdore każdy poprad ma JEDEN kanał, bo nie odpalasz Piorunów do wielu celów naraz - przycelowanei trwa ze 2-3 sekundy i głowica wtedy musi wskazywać cel i do tego nie jest jasne dokładnie w który się namierzyła. jak lecą dwa. Przy zasięgu npo 6m, a NAREW dajmy na to 24km, to CAMM ogarnia taką powierzchnię co (24/6)^2 = 16 popradów, tyle że lepszą rakietą, z silneijszą głowicą, lepszym pułapie. Po prostu nie ma porównania, Poprad to jest w stosunku do CAMM niczym Toyota z z półcalówką na pace kontra Rosomak.

  2. Wuc Naczelny

    Przecież to nonsens. Ograniczeniem są zdolności produkcyjne pocisków Iris-T a nie ich wyrzutni. A wyrzutnie, się nazywają Iris SLS albo Robot98 i nie ma sensu ich zabudowy umieszczać na osie bo to jest wrzucaniem wielu jajek do jednego starego posowieckiego koszyczka.

  3. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Najprostsza i najtańsza dla zbudowania prawdziwej plot byłaby dronizacja Flaris LAR i posadowienie ukraińskiego R-27 R/T - produkowanego licencyjnie w Polsce. Koszt Flaris LAR jako nosiciela rzędu 7 mln złotych, a przy prędkości 750 km/h i pułapie max 14 km - pełna, wysokomobilna obrona plot - i to dalekiego zasięgu dzięki dynamice odpalenia. Oczywiście - skok REALNYCH zdolności po wpięciu w sieciocentryczny rozproszony C5ISAR/EW - też w dużym stopniu na dronach [ w tym aerostatach HALE - dobrym demonstratorem Thales Stratobus - obecnie dostosowywany do celów wojskowych]. Podobno najciemniej pod latarnią...zwłaszcza w MON.

  4. kaczkodan

    Nie ma się co zastanawiać - gramy na zwycięstwo Ukrainy. Rosja nie ma możliwości "wygrać" w rozsądnym przedziale czasu, zwłaszcza że możliwości Ukrainy są "dozowane". Sprzęt opl można wypożyczyć. Akurat osy nie chronią przed uderzeniami dalekiego zasięgu i w infrastrukturę, można je zastąpić myśliwcami z awacsem

    1. MMir

      a nie ma tej możliwości, bo ...? wystarczy, że zajęty własnymi problemami Zachód przestanie dawać dotychczasową pomoc, co może nastąpić choćby za kilka miesięcy, i UA nie ma amunicji, paliwa, pieniędzy w budżecie ani niczego - i finito. Możesz dać słowo, że nic takiego nie nastąpi ? Ale załóżmy, że Zachód o dziwo będzie kontynuował swą homeopatyczną pomoc - walcząc do ostatniego Ukraińca. Na jak długo wystarczy Ukraińców ? Nasze media mogą przemilczać ich straty, ale to tych strat nie zmniejsza... A co do pożyczania sprzętu, to : a>) trzeba znaleźć chętnych mających nadmiar, i gotowych pożyczyć... b.) i tak trzeba by czasu, żeby to zrealizować ( wiesz, dostawa, szkolenie..)

    2. Chyżwar

      @MMir Pytanie brzmi na jak długo starczy ruskim pary do prowadzenia tej wojny. Oni udają, że sankcje są nieskuteczne. Ale to nie polega na prawdzie.

    3. MMir

      Chyzwar- opieram się na informacjach, jakie można znaleźć - to, że "sankcje nie działają" mówił już Premier RP parę miesięcy temu, i mówią to różni zachodni komentatorzy (choć może w polskich mediach się takie informacje nieco pomija). Więc trudno twierdzić, ze "działają'. W każdym razie mniej działają na Rosję, niż na kraje EU. I tu dochodzimy do życzeń, przedstawionych przez koczkodana - prędzej zachodni politycy powiedzą "pas' i zostawią Ukrainę (wielkie rzeczy, raptem rok temu zostawili swoich Afgańczyków, a kilkadziesiąt lat temu i nas..) , niż Rosja powie "pas" .

  5. Powiślak

    1/2 Gdyby PiS zrobił co mógł i powinien, to dziś mielibyśmy te ok 60 Os, w wersji P , i wyposażonych w Iris-T. Gdyby - to nawet WZU Bydgoszcz byłyby zaangażowane w produkcję IRIS-T. Gdyby- to dziś, po tych 7 latach może nawet mielibyśmy pierwsze baterie Narwi w służbie. Ale nie! Do tego czytałem nawet wzmianki o zaplanowanych terminach wycofania - BEZ NASTĘPCÓW - mobilnych Os, gdyż.. miała je zastąpić STACJONARNA Narew? A dziś ? Błaszczak PLANUJE za parę lat mieć Narew, i TERAZ myśli o modernizacji Os???? To ci artysta!!

    1. Powiślak

      Dopisuję bo muszę: właśnie na dniach rozpoczęto w Warszawie prace przy tzw odbudowie Pałacu Saskiego. Czyli marnowanie ok 2,5 MILIARDA na kolejny ....biurowiec , tylko w wystroju historycznym. PiS nie ma kasy na broń, na zakupy WAŻNE, ale nie ma problemu z kasą na wydatki ZBĘDNE! Przerażające!

    2. easyrider

      @Powiślak Pamięć historyczna nie jest zbędna dla narodu i państwa. Nie wszyscy chcą oglądać bajki Netflixa o czarnych rycerzach i księżniczkach w średniowiecznej Europie. Gdybanie jakie rakiety plot moglibyśmy mieć, warto rozważyć w odniesieniu do dojenia Polski przez Unię Europejską. Ich właśni ekonomiści, w ich własnych mediach szacują, że jedno euro tzw. dotacji z UE dla Polski, to cztery euro zysku dla nich. To dopiero jest przerażające.

    3. Starry

      Odbudowa pałaców , kopanie rowów i budowa gigantycznych lotnisk to sabotaż bo za te pieniądze można mieć dobrą obronę plot

  6. RK

    Trzeba złożyć Ukrainie ofertę - technologia za technologię. Za własne pieniądze rozpocząć upgrade Osy do Sidewindera (bo je mamy) i przekazać na Ukrainę kilka wyrzutni, odebrać od nich stare wyrzutnie, zmodernizować i ponownie wymienić. I tak dalej. To bardzo nie ograniczy naszych zdolności a wzbogaci zdolności ukraińskie. Ponadto będziemy mogli wypchać stare rakiety do Os i też stopniowo je zastąpić u nas Sidewinderami. Wujek Sam powinien dostarczyć Sidewindery a w najgorszym wypadku je po prostu kupimy. Na Niemców nie ma co liczyć. Natomiast z Ukrainy powinniśmy pozyskać nowe zdolności, technologie, które oni posiadają i zintegrować je z naszymi. To będzie kosztować, to oczywiste. Ale nie ma co liczyć, że cokolwiek dostaniemy od kogokolwiek za darmo.

  7. rwd

    Żywotność Os ze względów oczywistych będzie u nas ograniczona do kilku najbliższych lat, dlatego powinniśmy przekazać je Ukrainie ale w zamian UK lub USA muszą nam dać swoje systemy. Nic za darmo i tak robimy więcej niż trzeba.

  8. MMir

    xawer - nie ma być żadnych "następnych" - ma być tylko 1 ( słownie :jedna ) następna - w przyszłym roku. A potem, w jakiejś odległej o lata przeszłości, będziemy robić właściwą Narew. Nawet ta pierwsza, co zostanie dostarczona jesienią, to nie od razu będzie gotowa do walki. Więc w najbliższym czasie - będziemy mieli 0 (słownie :zero) zdolnych do użytku.

  9. Robert0

    Osy to jeden z nielicznych elementów obrony opl w naszym kraju. Od nich zaczynałem służbę w wojsku, skończyłem na Popradach. Oddawanie ich UA bez wprowadzania na miejscu zamiennika to sabotaż państwa. Poprad ma dużo niższe możliwości zwalczania od Osy posiadającej stare efektory. Ponad 20 lat temu podczas ćwiczeń na polskim poligonie z AH64 udowodniły wysoką skuteczność "strącając" 95% maszyn. Co gorsza nie widać by "dobra zmiana" miała cokolwiek do zaproponowania w zamian za te zestawy a pewnie przekaże je na Ukrainę. O jakiej modernizacji jest mowa, skoro Niemcy czy USA nie zechcą dać swoich rakiet nie tylko UA ale i nam? Po drugie zamiast czolgów od Niemców domagać się dla naszego wojska własnie rakiet IRIS lub okrętów podwodnych zamiast tego co wysłaliśmy na UA? Po 2 kadencjach pisu polska armia zostanie bez niczego, nie tylko w kwestii opl.

    1. Lek

      Tak, niech sobie stoją, sporadycznie wyjeżdżając na poligon. W tym czasie nasz największy historycznie wróg będzie niszczył sąsiadujące państwo aż zniszczy i dotrze do naszych granic i stanie się naszym sąsiadem z najdłuższą granicą. Urośnie w siłę i przybędzie mu 44 miliony mieszkańców. A jeżeli oddamy Ukrainie każdy czołg, każdą Osę i każdy nabój zostaniemy z niczym ale ona wygra z Rosją to czy jako członek NATO będziemy bezbronni i czy będzie to dla Polski korzystne? Oczywiście!

    2. MMir

      Lek, a bądź łaskaw uwzględnić możliwość, że my oddamy wszystko, zostaniemy z niczym, a granicę z Rosja na południu i tak będziesz miał.... i wtedy będziesz sobie siedział z gołymi rękoma, bez tego ostatniego naboju, patrząc w stronę rosyjskiego Lwowa, czy coś stamtąd nie nadjeżdża, albo nie nadlatuje. Czy ro będzie korzystne dla Polski ? "oczywiście" ???

    3. xawer

      We wrześniu mają być pierwsze systemy CAMM dla "Narwii"("jednostka ogniowa systemu Narew, w skład której wejdą trzy wyrzutnie pocisków CAMM") Jakby MBDA lekko przyśpieszyło dostawy następnych jednostek ogniowych(CAMM I CAMM-ER) to czy zastąpią OSY?

  10. Buka

    Zastępując osy trzeba pozyskać technologie żeby męsko mogło produkować dla nas na zasadzie nic od Niemca kara musi być. Tym bardziej że nie można im ufać są w NATO a jakby nie byli i nie tylko oni.

    1. Valdore

      @Buka czyli musicie z CAMM zrezygnowac bo wykorzystuja technologie z Niemeic:)) I skasować zakupy K9, Mieczników,wyrzucic Kraba, pozbyc się najlepszej amunicji do naszych Abramsów itd. bawimy sie dalej?

    2. DIM1

      @Valdore: https://defence24.pl/sily-zbrojne/multispektralna-glowica-dla-pioruna-defence24-tv "Prace Telesystem-Mesko, związane z nową wersją pocisku Piorun, opierają się głównie o stworzenie nowej multispektralnej głowicy naprowadzającej – mówi w rozmowie z Defence24 TV Janusz Noga, Prezes Zarządu CRW Telesystem-Mesko... 12-14 km"

    3. kd12

      do Valdore: Popieram

  11. kd12

    Żeby się nie okazało po ZIMIE 2022/2023, że przyjdzie nam wojować bumerangami, za niedoszłe australijskie fregaty Adelaide. Podziwiam przekonanie naszej generalicji, że soviety mogą napaść na nas za 3 lata, bo UA skasowała im kilkaset T72 i BMP1/2.

  12. Fanuel

    Przespany czas od 2014 roku... Indolencja polityków ,którzy dziś robią "paniczne" zakupy ,ponieważ sami doprowadzili do takiej sytuacji blokując i spowolniajac wiele kluczowych programow.. Czy mamy kilka lat na zbrojenia? To zależy czy w pomoc Rosji zaangażuja się Chiny . Może się okazać że z 7-10lat na odbudowę potencjału Rosji wystarcza 2-3 lata .

    1. X

      Święta racja !

  13. Greedo

    Czy taka OSA -P nie może otrzymać pocisków z głowicą naprowadzania z rakiety Piorun?

    1. Rea

      @Greedo Piorun to bardzo krótki zasięg, maks 5-7km, tutaj potrzeba rakiety o zasięgu 10-15km, czyli Piorun 2, ale jego jeszcze nie ma.

    2. DIM1

      @Rea. I dlatego właśnie padło pytanie. Czy Osa, czyli rakieta o większym niż Piorun zasięgu, nie mogłaby nosić jego głowicy ?

    3. Valdore

      @DIM1, Nie nei mogłaby z uwagi na chłodzenie głowicy które pozwala wyłacznie na te 6,5km zasięgu. Musiałbyś przerabiac głowicę a to dlaej zwykła głowica IR.

  14. Powiślak

    2/2 Autor wspomina "problem" podwozia. Problem taki znika gdyby zacząć instalować WSZELKIE konstrukcje dla wojska (Baobab, Langusta, cysterna, radar, system plot, zabudowa sanitarna, węzeł łączności itd) na standardowej znormalizowanej dla wojska RAMIE. I każdy pojazd wojskowy był dostosowany do załadunku takiej....ramy. Żadnych wyspecjalizowanych stałych zabudów, specjalnych podwozi, dodatkowych "blaszek" i "wodotrysków" pod każdy typ sprzętu Tylko uniwersalna rama w 2-3 rozmiarach i już. Podwozia 4x4, 6x6, 8x8 8x10. I w razie konieczności , do Arsenału wjeżdżają tylko podwozia i zabierają określone dla danej potrzeby ramy/zabudowy ze sprzętem. Konieczność przeglądu podwozia nie wyłącza z akcji sprzętu na ramie, a remont sprzętu nie wyłącza podwozia. 100% elastyczności i redukcja wariantów i wersji. Poza tym szereg sprzętów mogłoby być używanych także stacjonarnie.

  15. Rea

    Ciężka sprawa... Nasza OPL jest w marnym stanie, chyba zwyczajnie nie możemy sobie pozwolić na utratę Os. Jedyna opcja, to że na ich miejsce pojawiłyby się jednostki natowskie, dopóki nie zostanie wdrożona chociaż częściowo Narew. Pytanie czy brytyjczycy czy amerykanie mieli by wolę stacjonować w Polsce na stałe przez kolejne 6-7 lat.

  16. Viper303311

    najlepiej jak byśmy wszystko dali a sami mamy kupować i się jeszcze bardziej zadłużać.

    1. sebaa

      I tak sami wszystko musimy kupić jak nie teraz to prędzej czy później A to co teraz sie dzieje to efekt 30 lat olewania oszczędzania na wojsku nie było by takich wydadtkow teraz gdyby prowadzono systematycznie modernizacje i wymianę złomu.

  17. "Pułkownik" Michał

    Obecnie nasza opl jest dziurawa i przestarzała. A tymczasem widzę w tym artykule podchody by mimo to oddać jeszcze to co mamy... Powiem tak. Mamy konflikt u granic. Wyzbywanie się resztek opl, która i tak jest niewystarczająca, to byłoby nic innego jak zdrada stanu. Opl to nie T-72. Ją trzeba mieć i uczą tego wszystkie konflikty łącznie z II wojną światową. Coś tu słabo z uczeniem się na błędach... Czy Wy chcecie z nas zrobić tarczę strzelniczą?! Dobra dawajcie i wspierajcie Ukrainę naszą opl, ale tylko wtedy gdy ewentualne nowe wyrzutnie będą fizycznie w naszym kraju i na stanie WP.

    1. Ma_XX

      lobby zachodnie moralnie nas obliguje do oddania ale w zamian to za darmo nic nie da

    2. Pawelek

      Tylko, że teraz w obronie Polski giną ukraińscy żołnierze, nasi nie muszą ginąć, ale powinniśmy, a nawet mamy obowiązek wesprzeć ich swoim sprzętem, bo im granica Rosji dalej od Polski, tym nasz kraj bezpieczniejszy. Zresztą po tej wojnie Rosja jest tak osłabiona, że mamy kilka lat na dozbrojenie się. Ukraińcy zniszczyli im tyle sprzętu, że nawet wielki przemysł zbrojeniowy Rosji nie da rady w krótkim czasie odbudować tego, co Rosjanie stracili na Ukrainie. Ukraina dała nam czas, więc wykorzystajmy go na pozbycie się posowieckiego sprzętu i wymieńmy go na nowoczesny.

    3. MMir

      Ma_XX - nawet, jakby nam z Zachodu coś dali, ro potrzeba czasu na dostawę, a potem na wyszkolenie wojska, więc bylibyśmy bez sprawnego wojska rok albo dwa (i to pod warunkiem, że wszystko byłoby robione w biegi). Kraj frontowy nie może sobie pozwolić na paroletnią luką w zdolności do walki. Ale nie jestem pewien, czy to ktoś z Zachodu nas "obliguje moralnie' do oddawania czegokolwiek - to raczej u nas ludzie się prześcigają w udowadnianiu, jak bardzo są zaangażowani, i kto bardziej chce swoją "pomocą" zaszkodzić Rosji. I sądzą, że jak się wszystko odda UA, to będzie to dowodem patriotyzmu. A że zaszkodzą bardziej własnemu krajowi, niż Rosji, to już nie każdy obejmuje umysłem.

  18. X

    I tu właśnie opisano to, co powinien zrobić minister MB już kilka dobrych lat temu ! W ramach tego jego "sukcesywnego wzmacniania"...

  19. T.Kreber

    Jest takie proste rozwiązanie. Do Polski i pozostałych krajów NATO które posiadają post sowiecki sprzęt plot należy przekazać sprzęt zachodni a te kraje przekażą swój Ukrainie. Dobre chęci i temat można rozwiązać w kilka godzin. Tylko tzw Zachód musi chcieć

Reklama