Rosyjskie śmigłowce szturmowe. Cz. 1. Tercet egzotyczny: Krokodyl, Myśliwy i Aligator [ANALIZA]

19 kwietnia 2020, 11:40
Mi-28 armata
Mi-28N. Fot. mil.ru

Rosyjskie siły zbrojne podniosły wyjątki i nadzwyczajne sytuacje do rangi standardu. Podobnie jest w kwestii śmigłowców szturmowych, gdyż trudno znaleźć na świecie inny kraj, który równolegle produkuje 3 typy tych wyspecjalizowanych maszyn bojowych i jednocześnie wprowadza je wszystkie do własnych sił zbrojnych. Dość klasyczne Mi-28, wybrane w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku na następcę Mi-24, uzupełniają dostawy Ka-52 w nietypowym układzie z dwoma współosiowymi wirnikami i pilotami siedzącymi obok siebie. Do tego pakietu dołączyły relatywnie niedawno Mi-35M, czyli zmodernizowany Mi-24 przeznaczony pierwotnie na eksport. Tak historia zatoczyła koło.

Historia jest w tym przypadku istotnym przyczynkiem do tego, co się dzieje obecnie we flocie rosyjskich śmigłowców szturmowych, gdyż jest to wynikiem potrzeb, możliwości, zmian koncepcji i podległości oraz wielu innych czynników. Żeby nie uwikłać się nadmiernie w te niuanse, dla tematu na dzień dzisiejszy już nie tak ważne, warto zacząć na początku XXI wieku. Tak zwane lotnictwo armijne, w tym również flota śmigłowców szturmowych, wspierających zarówno działania wojsk lądowych jak i specjalnych i powietrzno-desantowych, podlegało od 2003 roku Siłom Powietrznym Federacji Rosyjskiej.

image
Przestarzały Mi-24P i jego następca, Mi-28N. Fot. mil.ru

Konflikty w Czeczenii, Osetii i Gruzji w pierwszej dekadzie stulecia wskazały, iż nie była to dobra decyzja. Szwankowała współpraca z jednostkami naziemnymi, koordynacja działań, naprowadzanie na cele i wiele innych kwestii. Dlatego w końcu 2010 roku zdecydowano, iż tak zwana Armijna Awiacja wróci do struktury Wojsk Lądowych i rozpoczęto formowanie odrębnych jednostek śmigłowcowych. Większość z nich została skonsolidowana w tak zwane Bazy Lotnictwa Taktycznego i ściślej powiązane z działaniami wojsk lądowych. Nacisk położono na współdziałania i połączone operacje lądowo-powietrzne.

Duet z  Rostowa nad Donem

Zmiany strukturalne zbiegły się z ujawnieniem problemów technicznych rosyjskich śmigłowców bojowych. Rosyjskie śmigłowce nie były dostosowane do operowania w nocy i w trudnych warunkach pogodowych. Ich kabiny nie były dostosowane do użycia gogli noktowizyjnych, a optoelektronika miała niewielką lub żadną możliwość obserwacyjno-celowniczą w nocy. Jaskółkami zmian było kilka zmodernizowanych Mi-24PN.

Były to maszyny Mi-24P z charakterystycznym stałym działkiem 30 mm na burcie, ale głębokom zmodernizowane a przede wszystkim wyposażone do działań w nocy, stąd sufiks N. Otrzymały one nowe, cyfrowe elementy awioniki, kabinę dostosowaną do użycia gogli NVG, a przede wszystkim nocny układ celowniczy 9S475N Zariewo dla systemu 9K113N Szturm-WN. Maszyny te wyróżniają się specyficznym „podbródkiem” przed kabiną szturmana, w którym zainstalowano termowizor TPP-9S475N Nokturn‑W zapożyczony z czołgowych systemów celowniczych. Uzbrojenie wzbogacono o prze­ciw­pan­cerne poci­ski kie­ro­wane 9M120 Ataka i prze­ciw­lot­ni­cze 3M39 Igła‑W. Aby zmniejszyć masę szczątkową skrzydła, maszyny skrócono, redukując liczbę pylonów do 4 i zrezygnowano z chowanego podwozia.

image
Zmodernizowane Mi-24PN. Dobrze widoczna "broda" z celownikiem nocnym i skrócone skrzydła oraz stałe podwozie. Fot. Igor Dvurekov CC-BY-SA 3.0 

Pomimo wad, takich jak wąski kąt widzenia celownika nocnego i niemożliwość zastosowania w innych wersjach Mi-24, które w tym miejscu mają wieżyczkę z uzbrojeniem lufowym, modyfikacja ta okazała się ważnym krokiem w rozwoju Mi-24. Niewielka liczba zmodernizowanych Mi-24PN wskazał jednak potrzeby i możliwości. De facto stała się prekursorem lepiej wyposażonych Mi-35M, przeznaczonych początkowo na eksport a potem również dla sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że w konfrontacji z niedostatecznym tempem dostaw śmigłowców Mi-28N, ich wyższym kosztem zakupu i znacznie większą awaryjnością, wpływają na koszty eksploatacji, dostawa pierwszych seryjnych Mi-28N w 2008 roku jedynie o dwa lata wyprzedziła decyzję zamówienia przez rosyjskie siły zbrojne fabrycznie nowych, Mi-24, które miały zostać przez Mi-28 zastąpione. Faktem jest, że w Mi-35M, bowiem o nich tu mówimy, zastosowano wiele podzespołów Mi-28, jednak powstała osobliwa sytuacja, gdy Mi-24 i jego następca Mi-28 są dostarczane równocześnie do jednostek lotnictwa armii Federacji Rosyjskiej. Co więcej, oba typy pochodzą z tych samych zakładów lotniczych w Rostowie nad Donem.

image
Mi-35M (na ziemi) oraz Mi-28N (w powietrzu) powstają w tych samych zakładach koncernu Russian helicopters w Rostowie nad Donem. Fot. mil.ru 

W odróżnieniu od Mi-24/35, który łączy w sobie cechy śmigłowca uderzeniowego z przedziałem desantowym dla 8 żołnierzy, Mi-28 powstał jako maszyna służąca wyłącznie do wykrywania i zwalczania jednostek przeciwnika. Został zoptymalizowany pod kątem zarówno skuteczności ataku jak i zwiększonej przeżywalności. Od początku został opracowany jako maszyna zdolna do działania w dzień i w nocy, w każdych warunkach pogodowych. Kabina jest dostosowana do użycia gogli NVG, a dodatkowo zarówno pilot jak i strzelec mają własne, niezależne systemy optoelektroniczne. Śmigłowiec jest również wyposażony w radiolokator i systemy samoobrony.

Jest to również pierwsza rosyjska maszyna, która otrzymała w pełni kompozytowe łopaty wirnika głównego, nowe i znacznie mocniejsze silniki WR-2500 oraz dość zaawansowaną technologicznie przekładnię główną. Mi-28N stał się prekursorem w zakresie wielu nowych rozwiązań. 

Na scenę wkracza Ka-52

Jak wiadomo, Rosja to stan umysłu, więc na tak trywialnym paradoksie nie może się skończyć. Na scenie pojawia się trzecia konstrukcja, czyli awangardowy i rewolucyjny jak na koniec XX wieku śmigłowiec Kamow Ka-50. Jedyny na świecie jednomiejscowy śmigłowiec szturmowy z podwójnym, współosiowym wirnikiem, wyposażony w fotel katapultowany i umieszczone na burcie działko ruchome jedynie w pionie (w poziomie celowało się całym śmigłowcem).

De facto musimy się cofnąć w czasie do 1987 roku i ze zdziwieniem zdać sobie sprawę, że pierwotnie to właśnie Ka-50 miał zastąpić Mi-24 w rosyjskich siłach zbrojnych. Zgodnie z decyzją z 14 grudnia 1987 roku Ka-50 miał wejść do służzby i być produkowany w zakładach w Arseniewie, które produkowały dotąd Mi-24 dla ZSRR. Natomiast zakłady w Rostowie nad Donem, produkujące Mi-24 na eksport (znane też pod oznaczeniami Mi-25 i Mi-35), miały rozpocząć produkcję nowej maszyny Mi-28 dla klientów zagranicznych.

image
Śmigłowce Ka-52 we wczesnym malowaniu. Fot. mil.ru

Szybko okazało się jednak, że z braku środków oraz ze względu na problemy techniczne produkcja Ka-50 idzie bardzo powoli. Na dodatek armia doszła w reszcie do wniosku, że nawet wysoki stopień automatyzacji, zastosowany w tej wyjątkowej maszynie, nie pozwala samotnemu pilotowi na skuteczne realizowanie bardziej złożonych zadań. Dlatego po wyprodukowaniu niespełna 20 egzemplarzy, z których większość służyła do testów i prób, produkcje Ka-50 wstrzymano. Jego miejsce w roli następcy Mi-24 zajął Mi-28N, który w 2005 roku ówczesny szef sztabu Jurij Bałujewskij ogłosił głównym rosyjskim śmigłowcem szturmowym, co pociągnęło za sobą pierwsze zamówienie na 67 maszyn.

Tymczasem od 1990 roku powstawała w bólach maszyna Kamowa w wersji dwumiejscowej, która miała stać się odpowiednikiem RAH-66 Commanche czy obecnego FARA — śmigłowcem rozpoznawczo-uderzeniowym, przeznaczonym do wykrywania i identyfikacji celów, wsparcia operacji specjalnych czy naprowadzania na cel innych środków ataku. Tak powstał Ka-52 Aligator, który wyposażono w dużą głowicę optoelektroniczną, radar, a przede wszystkim jednoosobową kabinę zastąpiono dwoma pilotami siedzącymi obok siebie. Efektem był całkiem udany i nadal wyjątkowy pod wieloma względami śmigłowiec.

image
Śmigłowce Ka-52 często ćwiczą wspólnie z Mi-28N (widocznym na pierwszym planie). Fot. mil.ru

Program rozwoju tej maszyny, głównie z powodów finansowych, bardziej pełzł ,niż podlegał realnemu rozwojowi od uruchomienia w 1990 roku do roku 2007, gdy ministerstwo obrony Rosji zamówiło wreszcie pierwsze 6 maszyn. Ka-52 miały oficjalne wspierać wojska specjalne i realizować zadania rozpoznawcze lub dowódcze, ale de facto stały się kolejnym typem śmigłowców już szturmowych w roku oficjalnego przyjęcia na uzbrojenie w 2011 roku. Było to istotnym zaskoczeniem, zarówno dla obserwatorów, jak również jak się wydaje, dla producenta. Wówczas rosyjskie siły zbroje zamówiły niebagatelną liczbę 147 maszyn Ka-52, wzbudzając sporą konsternację. Byłą to liczba niewiele mniejsza od planowanych zakupów Mi-28N.

W ten sposób rosyjskie lotnictw wojsk lądowych dysponuje obecnie trójcą śmigłowców szturmowych, których zadania są bardzo zbliżone, podobnie jak uzbrojenie i wyposażenie. Jednocześnie są to maszyny bardzo od siebie różne pod względem koncepcji, możliwości rozwojowych i sposobu eksploatacji. Jest to głęboko zmodyfikowany "latający bojowy wóz piechoty Mi-35M, klasyczny w swej koncepcji "rosyjski Apache" Mi-28N oraz unikalny pod wieloma względami dwuwirnikowy Ka-52, dostępny również w wersji pokładowej, zaprojektowanej dla słynnych Mistrali. 

Zarówno konstrukcja jak i historia każdej z trzech maszyn to temat na tyle ciekawy, że zasługuje na indywidualne ujęcie. Tym samym zapraszam na cykl tekstów poświęconych kolejno śmigłowcom: Mi-28N „Nocny Łowca”, Mi-35M Krokodyl i Ka-52 Aligator, który ukaże się niebawem na Defence24.pl.

Reklama
Tweets Defence24