Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosja usprawni produkcję śmigłowców?

Mi-38T, zmilitaryzowana wersja Mi-38
Mi-38T, zmilitaryzowana wersja Mi-38
Autor. Anna Zvereva (CC BY-SA 2.0)

Rosjanie po raz kolejny podchodzą do problemu produkcji śmigłowców rodziny Mi-8. Maszyny te są produkowane w dwóch zakładach i pomimo podobieństwa różnią się od siebie w stopniu utrudniającym ich eksploatację. Rozwiązaniem może być nowy śmigłowiec transportowy – pisze rosyjski portal business-gazeta.ru.

Mi-8 są produkowane w Kazańskich Zakładach Śmigłowcowych w Tatarstanie i młodszych od nich zakładach w Ułan Ude w Buriacji. Te drugie były w czasach ZSRR biorcami licencji na Mi-8 od zakładów w Kazaniu, co umożliwiło znaczne zwiększenie produkcji tych maszyn. Śmigłowce Mi-8/Mi-17 powstały w klasycznym układzie Sikorsky’ego i jako maszyny efektywne kosztowo zawojowały swego czasu światowe rynki. Nawet dzisiaj są to drugie na świecie najpopularniejsze śmigłowce wojskowe po Black Hawku.

Reklama

W czasach ZSRR pojawiły się pierwsze różnice konstrukcyjne miedzy „tatarskimi” i „buriackimi” Mi-8, ale były to jeszcze różnice nie utrudniające zbytnio eksploatacji. Wynikały one z braku dostępu do niektórych urządzeń produkcyjnych – pisze business-gazeta.ru. Sprawa skomplikowała się w pierwszej połowie lat 90., kiedy przy wszechobecnej korupcji każdy z zakładów wywalczył sobie standardy produkcji u rządu w Moskwie. Ten zaś zamiast stanąć po jednej ze stron wziął pieniądze od każdej z firm i pozwolił produkować każdej zgodnie z własną wolą.

Efekt tego był taki, że z czasem drzewo ewolucyjne Mi-8 zaczęło coraz bardziej się rozjeżdżać na dwie linie. Stąd dzisiaj około 50 proc. części i podzespołów śmigłowca z Ułan Ude nie pasuje do śmigłowców z Kazania. Jest to problemem przede wszystkim dla rosyjskich sił powietrznych, które kupują wiropłaty z obydwu źródeł; choć oczywiście generuje to też wyzwania związane z rynkiem cywilnym, służbami czy eksportem.

Bodźcem do rozwiązania sytuacji miałaby być obecna wojna na Ukrainie, w której Rosja ponosi ogromne straty wojskowe oraz gospodarcze i na podobne gry interesów już jej najwyraźniej nie stać. Temat standaryzacji powrócił. Nie wiadomo jednak czy wojna okaże się wystarczająco silnym bodźcem.

Business-gazeta.ru dotarła do wielu rozmówców z rosyjskiej branży śmigłowcowej i wygląda na to, że na obecnym etapie proponowane jest wiele rozwiązań problemu. Jednym z nich jest np. zakończenie produkcji w jednym z zakładów i przeniesienie jej całkowicie do drugiego. W przypadku Ułan Ude oznaczałoby to jednak likwidację (to jedyny produkt tamtejszej fabryki), a w przypadku Kazania degradację, czyli produkcję lekkich, źle sprzedających się śmigłowców Ansat, Mi-34 i Mi-38. Możliwe więc, że takie rozwiązanie byłoby równoznaczne po prostu z marginalizacją a nawet likwidację jednego z zakładów i zmniejszeniem mocy produkcyjnych.

Inne, w teorii znacznie bardziej optymalne rozwiązanie, to wdrożenie następcy Mi-8 w identycznym standardzie w obydwu fabrykach. Mówi się w tym kontekście o kilku konstrukcjach: Mi-80, Mi-38T czy stworzonym dla obsługi infrastruktury morskiej Mi-171A3. Wszystkie te konstrukcje są jednak niedojrzałe technicznie lub mają swoje mankamenty. Np. Mi-171A3 posiada wiele cech sprawiających, że może działać w trudnych morskich warunkach, ale to radykalnie zwiększa jego cenę, wydłuża czas produkcji. W dodatku promień operacyjny – jak na wojskowy śmigłowiec transportowy – wynosi dwa razy mniej niż w Mi-8, co jest niedopuszczalne.

Nawet jeśli któraś z konstrukcji zostanie wybrana, to jej wdrożenie do produkcji to perspektywa kolejnych pięciu lat, a produkcja masowa (Rosjanie piszą tutaj o łącznie 100 maszynach rocznie) – jeszcze później. Do tego należy dodać koszty stworzenia dwóch zmodyfikowanych linii. W efekcie Rosja otrzyma w najlepszym przypadku nieco lepszy śmigłowiec niż Mi-8, który będzie w jej siłach zbrojnych stanowił dodatkowy typ i przez lata nie będzie mógł wyprzeć poprzednika ze służby. Wątpliwe jest też żeby udało się taką maszynę wylansować na kolejny hit eksportowy.

Reklama
Reklama

Polecane

Wojna na Ukrainie

Zobacz także

Mogą Cię zainteresować