- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Polskie zakłady bezpieczną przystanią w Europie dla Apache [KOMENTARZ]
Podpisana w łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 umowa dotycząca offsetu dla śmigłowców AH-64 Apache jest ważna zarówno dla przemysłu, jak i dla wojska.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Zawarta w poniedziałek 23 marca umowa stanowi kolejny krok we wdrażaniu do polskiego systemu najnowszych amerykańskich śmigłowców szturmowych. Pozwoliła ona na domknięcie trwającego kilka lat (rozpoczętego jeszcze za poprzedniej ekipy rządzącej) procesu negocjacji związanych z offsetem, jaki polska strona miała otrzymać w związku z zakupem 96 sztuk AH-64E za blisko 40 mld PLN (około 10 mld USD).
Polska kluczowa dla Apache w Europie
Otwiera to tym samym drzwi do tego, by w Polsce wspomniana konstrukcja znalazła tytułową „bezpieczną przystań”. Mowa tutaj o stworzeniu przede wszystkim w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 centrum serwisowego, które pozwoli na utrzymanie jak najwyższego procentu gotowości operacyjnej całej floty AH-64 w Wojsku Polskim. Tym samym eliminujemy problemy związane z koniecznością wysyłki do naprawy wielu maszyn za ocean i oczekiwania miesiącami (jeśli nie dłużej) na ich powrót.
Zysk z tego pozostaje w polskim przemyśle, który ma korzystać z offsetu wartego ponad 1,2 mld USD. Zyska tutaj także oddział WZL nr 1 w Dęblinie, który będzie odpowiedzialny za obsługę silników turbowałowych T700-701D stosowanych w Apaczach, ale także innych polskich śmigłowcach, takich jak m.in. S-70i. Oprócz tego polski przemysł zyska kompetencje dotyczące diagnostyki i napraw radarów kierowania ogniem Longbow.
Autor. Defence24.pl/Adam Świerkowski
Z czasem kolejne polskie firmy zostaną zaangażowane w już dopięte procesy jako podwykonawcy, na czym mocno zyska region, ale i cała polska gospodarka. Dla łódzkich zakładów to także szansa na rozwój, ponieważ obecnie skupiają się one na obsłudze maszyn poradzieckich rodziny Mi-8/17 oraz Mi-24. Ich czas w Wojsku Polskim powoli mija (zwłaszcza w przypadku tych drugich), zatem konieczne było otwarcie „nowego rozdziału”.
Oczywiście, prace na wspomnianych maszynach zapewnią jeszcze pracę na kilka lat. Do tego dochodzi możliwość pozyskiwania kontraktów od klientów zagranicznych. Przykładem tego jest umowa na serwis Mi-17 od nieokreślonego kraju środkowo-wschodniej Afryki. To jednak Apache staną się motorem napędowym zmian i rozwoju we wspomnianym zakładzie na najbliższe dekady.
Zobacz też

Umarł Caracal, niech żyje Apache
Niecałą dekadę temu ową „jednostką napędową” miały być pozyskane z Francji śmigłowce H225M Caracal, które w liczbie 50 sztuk (wcześniej zakładano pozyskanie nawet 70 sztuk) miały pozwolić na generacyjną wymianę sprzętu w Wojsku Polskim oraz zysk dla polskiego przemysłu. Odniósł się zresztą do tego kontraktu i jego zerwania obecny na wydarzeniu premier Donald Tusk. To jednak już przeszłość.
W przypadku AH-64 niewykluczone, że z czasem łódzkie zakłady będą serwisować i naprawiać także te wykorzystywane przez naszych sojuszników, np. Stany Zjednoczone. Takiej możliwości nie wykluczył podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Konrad Gołota. Tym samym potencjalny zysk z podpisanej umowy będzie znacznie większy, chociaż to jeszcze pieśń przyszłości.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
To w połączeniu z możliwością pracy przy wspomnianych silnikach wykorzystywanych m.in. w śmigłowcach S-70i oraz AW149 (chociaż te pewnie będą akurat zabezpieczane w Świdniku), daje naprawdę duże możliwości i szerokie perspektywy nie tylko dla WZL nr 1, ale całego polskiego sektora lotniczego.
Otwiera to kolejne okazje do współpracy z amerykańskim przemysłem (co niekoniecznie oznacza z automatu ich konkretny wymiar — z tym nie jest łatwo). Czy offset za tak olbrzymi zakup, który wprowadzi Polskę na miejsce nr 2 w kwestii floty Apache, jest wystarczający? Na ten moment można to określić jako przyzwoite minimum, jednak konieczne jest tutaj osiągnięcie przez decydentów kolejnych korzyści dla polskiego przemysłu.
Prezes WZL nr 1 Jacek Goszczyńskiego "dzięki tej umowie budowane są unikalne zdolności, dzięki współpracy będziemy mieć dostęp do wiedzy, licencji, narzędzi i szkolenia naszego personelu w najbardziej zaawansowanych systemach" pic.twitter.com/wDHWZQQCxU
— Defence24 (@Defence24pl) March 23, 2026
Piloci kluczem do sukcesu
Opisywane wydarzenie to dla autora nie tylko występy oficjeli i możliwość przyjrzenia się z zewnątrz AH-64D (chociaż także była możliwość zajrzenia do kokpitu), ale także bezcenne rozmowy z ich pilotami. To właśnie oni są świetnym źródłem informacji i bardzo chętnie podzielili się swoimi doświadczeniami oraz nabytą wiedzą.
Wspomnieli, że AH-64 to maszyna o naprawdę dużych możliwościach, ale także niełatwa w opanowaniu i nie każdemu to wyzwanie się uda. Wskazali na różnice między obecnie wykorzystywaną wersją D i pozyskiwaną E. Kluczowe będzie tutaj szkolenie pilotów, które z racji na przelicznik potrzebnych załóg będzie prawdopodobnie największym wyzwaniem w historii Sił Powietrznych.
Wystąpienie pana płk. pil. Krzysztofa Kwiatkowskiego, Szefa Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego w Zarządzie Lotnictwa Śmigłowcowego DG RSZ, o śmigłowcach AH-64E, podczas uroczystości zawarcia umów offsetowych między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 a Lockheed Martin: pic.twitter.com/fESISFCDVx
— Capt. Wild Bill Kelso (@TheFuriousFafik) March 23, 2026
Piloci wspomnieli, jak zmienia się obecnie szkolenie oraz sposoby używania AH-64 względem tego, jak działano kiedyś i jak szerokie zastosowanie dronów bojowych wymusiło zmiany. Mowa tutaj o m.in. większej mobilności w działaniach, stałym byciu w ruchu, by nie dawać okazji operatorom bezzałogowców na potencjalny atak.
Co ważne, to wszystko już jest stałym elementem szkolenia i ćwiczeń użytkowników Apache. Tym samym nasi piloci nie tylko szkolą się na świetnych maszynach, mając pod ręką wysokiej klasy rozwiązania do prowadzenia wielu typów misji, ale uczą się już najnowszej metodologii użycia tego całego systemu.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Zbliża się tym samym generacyjny przeskok w naszym lotnictwie, które z Mi-24 (i co ciekawe według zadań częściowo Mi-2) wskoczy w najlepszy śmigłowiec szturmowy na świecie. Dobrze wiedzieć, że za ich sterami usiądą naprawdę przygotowani fachowcy (o ile z czasem nie dojdzie do obniżenia poziomu szkolenia, byle zapełnić etaty).
Wdrożenie AH-64E do Wojska Polskiego i zaangażowanie w jego serwis rodzimego przemysłu to wyzwanie, którego realizacja zajmie nam lata i może przynieść wiele sukcesów (lub porażek). Warto zatem zakasać rękawy i z podobnym zaangażowaniem działać tak, jak robią to piloci, z którymi mieliśmy okazję porozmawiać — wielkie ukłony, Panowie.
Autor. st. chor. mar. A.Dwulatek/COM CAM DORSZ

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151