- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
Miliardowy kontrakt i nowości MESKO na targach MSPO 2026
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Spółka MESKO na targach MSPO 2026 zaprezentowała szeroką ofertę amunicji artyleryjskiej oraz rakietowej dla Wojska Polskiego. Nie zabrakło także hitu eksportowego spółki w postaci zestawu przeciwlotniczego Piorun oraz wizualizacji jego następcy.
Materiał sponsorowany. Partnerem publikacji jest MESKO
Tegoroczne MSPO dla firmy ulokowanej w Skarżysku-Kamiennej oznaczało małą przeprowadzkę do nowej hali, wraz z całą Polską Grupą Zbrojeniową. Tam zwiedzający mogli zapoznać się z kluczowymi produktami MESKO, ale także kilkoma nowościami będącymi efektami wieloletnich prac oraz ambicji tamtejszych pracowników. Co zatem można było zobaczyć na kieleckich targach?
Amunicja do Grota, Rosomaka, Leoparda 2 i Kraba
Na stoisku MESKO jak co roku ulokowano wiele rodzajów amunicji będącej w ofercie spółki ze Skarżyska-Kamiennej. Mowa tutaj o tej małokalibrowej stosowanej np. w pistoletach VIS 100, karabinkach Beryl i Grot czy wielkokalibrowych karabinach maszynowych WKM-B. Idąc dalej, na stoisku była pokazana amunicja dla bojowych wozów piechoty Borsuk oraz kołowych transporterów Rosomak, ale także armat kal. 35 mm stosowanych w wieżach OSU-35K oraz SA-35.
Obok ulokowano granat dla moździerzy samobieżnych M120K Rak, przeciwpancerny pocisk podkalibrowy kal. 120 mm dla m.in. czołgów Leopard 2PL/A5 oraz amunicję dla armatohaubic Krab i K9A1/PL w postaci odłamkowo-burzącego OFd MKM 155 mm oraz komplet modularnych ładunków miotających do niego.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
"Amunicyjny skalpel" dla Raka i Kraba
Nie zabrakło także dobrze znanej od wielu edycji targów MSPO amunicji precyzyjnego rażenia w postaci APR 120 dla moździerzy M120 Rak oraz APR 155 dla armatohaubic Krab (a być może także dla K9A1/PL, ponieważ taką integrację swego czasu rozważano). W przypadku drugiego efektora był on umieszczony na końcu wspomnianej wcześniej wystawy amunicyjnej, stanowiąc jej ukoronowanie.
Oba rozwiązania pozwalają na skuteczne i punktowe atakowanie szerokiej gamy celów zarówno stacjonarnych, takich jak centra dowodzenia, punkty umocnione lub stanowiska moździerzy, jak i ruchomych – m.in. czołgów podstawowych, bojowych wozów piechoty, artylerii lufowej i rakietowej czy okrętów nawodnych.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Naprowadzanie obu typów pocisków na odbity promień lasera docelowo ma odbywać się z dowolnego systemu podświetlania zgodnego ze STANAG 3733 (w przypadku APR 120 trwały jeszcze w zeszłym roku prace w tej kwestii), a więc zarówno podświetlacza polskiej produkcji, jak i tych z państw sojuszniczych. W przypadku APR 155 maksymalny zasięg rażenia określa się na około 20 km.
Jeżeli chodzi o APR 120, to może on eliminować wskazane obiekty na dystansie do 8000 metrów. Dotychczas opracowano do niego wyłącznie głowicę kumulacyjną, jednak zapowiadane są prace nad klasyczną odłamkowo-burzącą.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Przeciwpancerne pociski kierowane Pirat i Jack-S
Spółka MESKO nie rezygnuje także z promocji swoich rozwiązań w dziedzinie przeciwpancernych pocisków kierowanych, prezentując na tegorocznym MSPO dobrze znanego już Pirata oraz bazującego na jego rozwiązaniach Jacka-S. Konstrukcje te nakierowują efektor na cel za pomocą odbitego promienia lasera. Przy ich wykorzystaniu można atakować pojazdy opancerzone (w tym czołgi przy odpowiednich warunkach) zarówno na wprost, jak i z górnej półsfery („top attack”).
Ta druga opcja pozwala na ominięcie najmocniejszego pancerza przedniego, jak również aktywnych systemów ochrony np. czołgu podstawowego, i rażenie go w osłabiony względem niego strop wieży lub kadłuba.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Oba systemy (ale przede wszystkim Pirat) mogą być nadal potrzebnym i budżetowym rozwiązaniem dla Wojska Polskiego (zwłaszcza wobec ciągłego braku odpowiedniego nasycenia armii ppk) w zwalczaniu wielu typów celów, począwszy od stanowisk karabinów maszynowych, poprzez transportery opancerzone, kończąc na wolno lecących lub znajdujących się w zawisie śmigłowcach.
Produkt MESKO stanowiłby uzupełnienie pomiędzy działami bezodrzutowymi Carl Gustaf M4 a przeciwpancernymi pociskami kierowanymi Javelin i Spike. Jeżeli chodzi o zasięg rażenia celów za pomocą Pirata, to wynosi on maksymalnie 2500 metrów. W przypadku Jacka-S wartość ta jest podobna.
Rakietowa ofensywa. Feniks, NLPR-70 i nie tylko
W kwestii pocisków rakietowych kal. 70 mm spółka MESKO przyzwyczaiła nas do prezentacji niekierowanych NLPR-70, które to wraz z wyrzutnią WW-15 miały trafić na wykorzystywane w Wojsku Polskim śmigłowce Mi-8/24 oraz W-3 Sokół. W tym roku segment ten został znacząco rozbudowany za sprawą kilku nowych rozwiązań. Pierwszym z nich był umieszczony na stoisku demonstrator belgijskiej rakiety kierowanej na odbitą wiązkę lasera XFZ275.
Tutaj należy się cofnąć do paryskich targów Eurosatory 2026, kiedy to spółka MESKO podpisała porozumienie o współpracy z Thales Belgium. W ramach niego możliwy będzie transfer technologii oraz kompetencji dotyczących m.in. montażu silników rakietowych oraz produkcji istotnych komponentów przez spółki zależne PGZ.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Niedaleko niej umieszczona została rakieta NLPR-70 wyposażona w moduł korygujący APKWS od BAE Systems, zamieniający ją w precyzyjne narzędzie (określone jako KLPR) do rażenia celów powietrznych, lądowych oraz nawodnych. O tym, jak przydatny na obecnym polu walki jest to efektor, pokazują działania wojenne na Bliskim Wschodzie oraz Ukrainie. Tym samym kluczowe jest produkowanie go w rodzimym przemyśle zbrojeniowym.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Obok rakiety pokazane zostały także dwie wyrzutnie umożliwiające jej odpalenie w postaci dobrze już znanej wieloprowadnicowej WW-15 oraz nowości w postaci głęboko zmodernizowanej WW-4, która ze względu na mniejsze rozmiary może być montowana np. pod bezzałogowcem o odpowiednim udźwigu. Tym samym MESKO wychodzi naprzeciw potrzebom dotyczącym uzbrojenia dla wielu typów platform powietrznych, chociaż zapewne nie będzie problemu z integracją ich na rozwiązaniach lądowych.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
W obu wyrzutniach umieszczone zostały efektory z kilkoma rodzajami głowic, w tym tą bardzo podobną do tej zastosowanej w belgijskiej XFZ275. Tym samym za sprawą działań spółek PGZ być może będą w kraju wytwarzane elementy do rakiet precyzyjnych kal. 70 mm w dwóch standardach.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Nie zabrakło na stoisku MESKO także pocisku M21 FHD Feniks, nad którym umieszczono możliwe do integracji z nim trzy typy głowic bojowych (odpowiednio z podpociskami przeciwpancernymi GKO-35, ładunkiem termobarycznym TBX oraz odłamkowo-burzącą o zwiększonej fragmentacji). Niżej umieszczono nowość w postaci silnika rakietowego kal. 227 mm (zatem o tożsamej średnicy ze stosowanymi w HIMARS-ie pociskami rodziny GMLRS).
Jeszcze niżej zaś umieszczono obiekt, który rozpalił wyobraźnię wielu zwiedzających (w tym dziennikarzy branżowych) w postaci rakiety kompozytowej z silnikiem na paliwo stałe.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Polski hit eksportowy i jego następca. Piorun oraz Piorun 2
Bezsprzecznie największym hitem eksportowym Polskiej Grupy Zbrojeniowej jest produkowany przez spółkę MESKO (we współpracy z m.in. CRW Telesystem-Mesko) zestaw przeciwlotniczy bardzo krótkiego zasięgu Piorun. Ta doceniona przez kilkanaście krajów konstrukcja zyskuje kolejnych użytkowników, stając się symbolem skuteczności polskiej zbrojeniówki. Piorun cechuje się zwiększoną odpornością na zakłócenia oraz zdolnością zwalczania celów o niskiej sygnaturze termalnej względem wcześniej opracowanego zestawu Grom.
Pozwala na eliminację celów powietrznych takich jak śmigłowce, samoloty, bezzałogowce oraz inne środki napadu powietrznego na dystansie do 6,5 km oraz pułapie od około 10 m do 4000 metrów. Osiągi te zostały potwierdzone wielokrotnie na Ukrainie, pozwalając na strącanie rosyjskich śmigłowców, rakiet manewrujących, dronów i samolotów.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Jeżeli zaś chodzi o Pioruna 2, to na stoisku MESKO zaprezentowano koncepcję jego wyglądu, która jest znacznie mniej futurystyczna od tej, którą mogliśmy zobaczyć chociażby na zeszłorocznym MSPO. Twórcy stawiają tutaj na ewolucję w kwestii wyglądu samej wyrzutni, która jest zbliżona do tego, co już znamy z Pioruna. Jeżeli zaś chodzi o parametry, to Piorun 2 ma mieć m.in. ulepszoną głowicę o jeszcze większej odporności na zakłócenia.
Ma ona pozwalać na wykrywanie celu na znacznie większych dystansach, zaś sama rakieta ma mieć wydłużony zasięg oraz zwiększoną prędkość. Przełoży się to na dalszą poprawę efektywności działania tej konstrukcji – a wszystko to dalej w ramach systemu klasy MANPADS.
Wracając jeszcze do samego Pioruna, ostatniego dnia targów nastąpiło wyczekiwane od kilkunastu dni podpisanie pierwszej umowy wykonawczej na jego dostawę do Wojska Polskiego. Był to kluczowy krok po zawartym 24 sierpnia kontrakcie ramowym na dostawy kilku tysięcy zestawów Piorun oraz nieokreślonej liczby mechanizmów startowych. Wartość umowy ramowej to ponad 8 mld PLN, zaś pierwszej wykonawczej to 3 mld PLN.
Cały zakup realizowany jest w ramach programu SAFE, do którego przyłączyły się Litwa, Łotwa oraz Norwegia. Co ciekawe, o dołączeniu do umowy myśli obecnie Holandia. Nie zostały podane tutaj konkretne liczby, jednak w wywiadzie dla Defence24 przy okazji umowy ramowej szef Agencji Uzbrojenia gen. dyw. Artur Kuptel wskazał, że możemy mówić o „dużych tysiącach”.
⚡ PIORUN uderza drugi raz!@AgencjaUzbr i @PGZ_MESKO_SA podpisały na #MSPO2026 pierwszą umowę wykonawczą do sierpniowej umowy ramowej na zestawy PIORUN. 🇵🇱🚀
— Polska Grupa Zbrojeniowa🇵🇱 (@PGZ_pl) September 11, 2026
💰 Ok. 3 mld zł netto
Kolejne zestawy PIORUN wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym trafią do Sił Zbrojnych RP.… pic.twitter.com/708M29FzWx
Materiał sponsorowany. Partnerem publikacji jest MESKO

