Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Polski przemysł proponuje: Wskażcie rakietę – Narew zrobimy sami

Zakupiony przez Polskę system Patriot nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Fot. M.Dura
Zakupiony przez Polskę system Patriot nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Fot. M.Dura

Polski przemysł zbrojeniowy jest gotowy do opracowania i dostarczenia dla Sił Zbrojnych RP systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Narew. Wystarczy tylko, by wojsko wybrało potrzebną mu rakietę, a przemysł pozyska licencję na jej produkcję w kraju. Takie rozwiązanie zapewni suwerenność wykorzystania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu, niezależność dostaw większości jego komponentów i eksploatacji, powrót dużej części środków do budżetu oraz wzmocnienie polskiego przemysłu zbrojeniowego. Rozwinęłoby to też tak ważną dla obronności gałąź, jaką są technologie rakietowe.

Propozycja samodzielnego realizowania programu „Narew” nie jest jedynie gołosłowną deklaracją polskiego przemysłu, ale wynikiem kilkuletnich prac analityczno-badawczych prowadzonych w Polsce nad rozwiązaniami przydatnymi dla rakietowego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu. Uzyskane w czasie tych prac zdolności oraz doświadczenia zdobyte przy realizacji innych programów zbrojeniowych wskazują, że jedynym elementem, który powinno się zakupić za granicą jest technologia produkcji i projektowania rakiety „ziemia-powietrze”, a właściwie umowa licencyjna na komplet obejmujący:

  • pocisk przeciwlotniczy krótkiego zasięgu;
  • wyrzutnię;
  • radiolinię z rakietą (up-link);
  • elementy oprogramowania, związane z parametrami wybranej rakiety, niezbędne do wypracowywania rozwiązania zadania ogniowego dla danego zbioru celów (oraz planowania, np. ugrupowania bojowego).

 image

Jedynym elementem Narwi, który powinno się zakupić za granicą jest technologia produkcji i projektowania rakiety „ziemia-powietrze”. Na zdjęciu wyrzutnia rakiet CAMM. Fot. M.Dura

Wszystkie inne elementy systemu wraz z elementami zewnętrznymi (np. radarami wstępnego wykrywania) mogą zostać opracowane i zintegrowane przez polskie zakłady przemysłowe i ośrodki naukowe. Dzięki temu, po uruchomieniu produkcji rakiet, uzyskalibyśmy zdolność do samodzielnego i autonomicznego budowania oraz rozwijania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w Polsce, co poza pozyskaniem samego sprzętu dawałoby jeszcze inne korzyści związane z:

  • pozostawieniem środków finansowych w polskiej gospodarce i nie wyprowadzanie ich poza nasz kraj;
  • zbudowaniem polskiego zaplecza logistycznego do utrzymania systemu oraz polskiego zaplecza naukowo -produkcyjnego do jego rozwijania w przyszłości;
  • zbudowaniem polskiego zaplecza szkoleniowego zarówno dla użytkownika, jak
    i personelu wsparcia technicznego;
  • możliwością zbudowania suwerennego, kontrolowanego na poziomie krajowym, łańcucha dostaw (supply chain) dla większości komponentów systemu, zarówno podczas etapu budowy/konstrukcji ale przede wszystkim w trakcie kilkudziesięciu lat eksploatacji systemu NAREW
    • w scenariuszu alternatywnym, optymistycznym – polski przemysł stanie się jedynie ogniwem w supply chain dostawców zagranicznych;
    • w scenariuszu alternatywnym, pesymistycznym – polski przemysł może doświadczyć losu wielu zlikwidowanych branż produkcyjnych w Polsce w ostatnich trzydziestu latach.
  • uzyskaniem przez Polskę pełnej suwerenności nad wykorzystaniem/użyciem i rozwijaniem systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu;
  • stworzeniem platformy systemowej łączącej wszystkie warstwy systemu obrony przeciwlotniczej, w tym baterie Patriot - pozyskane ze Stanów Zjednoczonych w ramach programu Wisła.

Dlaczego Narew jest potrzebna?

Trwająca w Polsce dyskusja na temat kolejności uruchamiania programu Wisła i Narew została niesłusznie sprowadzona do problemu wyboru, który system jest ważniejszy: przeciwlotniczy i przeciwrakietowy średniego zasięgu (z możliwością zwalczania rakiet balistycznych krótkiego zasięgu) czy przeciwlotniczy krótkiego zasięgu. Tymczasem tylko posiadanie baterii obu tych klas daje możliwość zabezpieczenia własnych wojsk i strategicznych obiektów przed współczesnymi zagrożeniami pochodzącymi z powietrza. Doświadczenia z konfliktów zbrojnych pokazują, że nie można wyróżniać jakiegokolwiek elementu systemu obrony przeciwlotniczej, ponieważ każdy z jego komponentów jest istotny i potrzebny do stworzenia wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej.

Wyraźnie pokazuje to zakupiony przez Polskę system Patriot, który nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Nadzieją na zmianę tej sytuacji jest w tej chwili jedynie program Narew. Jego uruchomienie jest dodatkowo o tyle ważne, że największym zagrożeniem dla wojsk jest nadal lotnictwo przeciwnika. Tymczasem za obronę bezpośrednią własnych wojsk odpowiadają przede wszystkim systemy krótkiego i bardzo krótkiego (ang. V-SHORAD) zasięgu znajdujące się w warunkach pola walki również w bezpośredniej styczności z przeciwnikiem.

image
Zakupiony przez Polskę system Patriot nie tylko nie zabezpieczy wszystkich potrzeb polskich sił zbrojnych, ale również niczego nie zmieni jeżeli chodzi o możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Fot. M.Dura

Uderzenia realizowane rakietami balistycznymi z głowicami klasycznymi są natomiast groźne zasadniczo dla obiektów stałych – zaliczanych do infrastruktury krytycznej. W przypadku pododdziałów, zagrożenie to ma mniejsze znaczenie, jeżeli zastosuje się odpowiednią taktykę działania na polu walki (manewr, rozśrodkowanie, maskowanie, mylenie, itp.).

Kolejnym argumentem na usamodzielnienie się jeżeli chodzi o sprzęt przeciwlotniczy krótkiego zasięgu powinien być niewątpliwie czynnik ograniczonej liczby tego typu sprzętu w siłach sojuszniczych. Systemy krótkiego zasięgu, w większości wchodzą bowiem integralnie w skład struktury organizacyjnej pododdziałów związków taktycznych. Nie można więc ich zabrać/pożyczyć i sojusznicy dając nam taką osłonę automatycznie pozbawiliby tej osłony własne wojska.

Co już zostało zrobione w Polsce w programie Narew?

Prace nad budową polskiego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu trwają formalnie od początku 2010 roku, kiedy istniejące wówczas Biuro Analiz Rynku Uzbrojenia (wchłonięte później przez Inspektorat Uzbrojenia) wystąpiło z zapytaniem o informację RFI (Request For Information) do zainteresowanych podmiotów przemysłowych.

W Polsce realizowano później w tej sprawie zarówno prace organizacyjne, jak i badawczo-rozwojowe. W pierwszym przypadku chodziło przede wszystkim o powołanie 11 grudnia 2014 r. Konsorcjum PGZ NAREW. W jego skład weszły kluczowe spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, których profil produkcyjny był przydatny do budowy i późniejszego zabezpieczenia obsługi cyklu życia systemu przeciwlotniczego Narew, działające w takich dziedzinach jak: systemy rakietowe, systemy dowodzenia i łączności, radiolokacja oraz środki transportu kołowego.

Przedstawiciele konsorcjum wzięli udział w pierwszej połowie 2015 roku w dwóch dialogach technicznych przeprowadzonych przez Inspektorat Uzbrojenia przygotowując do tego potrzebne analizy i oceny oraz złożyli 15 marca 2015 r. do Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedź na zapytanie o informację. Jednocześnie opracowano i przedstawiono Ministerstwu Obrony Narodowej „Stanowisko Konsorcjum PGZ NAREW dotyczące pozyskania technologii w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, która pozwoli na rozwój polskiego sektora obronnego”.

image
Propozycja rakiet od partnerów zagranicznych na MSPO 2015. Fot. PGZ

Kolejnym krokiem na drodze do zbudowania systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w Polsce było przeprowadzenie w dniach 19 luty - 10 marzec 2016 r. szeregu spotkań biznesowych z potencjalnymi dostawcami technologii rakietowych oraz wypracowanie 14 marca 2016 roku, na posiedzeniu liderów Konsorcjum PGZ NAREW, rekomendacji dla kierunków dalszej współpracy.

Ta współpraca z partnerami cały czas jest kontynuowana, a rozważane rozwiązania coraz lepsze.

image
Przenośne zestawy rakietowe Piorun wyraźnie pokazują, że Polska jest w stanie realizować programy budowy rakiet przeciwlotniczych. Fot. M.Dura

Dzięki tym pracom Konsorcjum PGZ NAREW może złożyć wiarygodną deklarację, że polski przemysł jest w stanie zrealizować zadanie bez względu na to, jaka rakieta przeciwlotnicza zostanie wybrana przez Gestora (użytkownika - MON) oraz oceniono, że w kraju istnieje możliwość samodzielnego opracowania pozostałych elementów zestawu rakietowego: systemów łączności, systemów dowodzenia i kierowania walką/ogniem (C2) oraz systemów radiolokacyjnych (radarów kierowania strzelaniem rakietowym oraz pasywnych i aktywnych radarów wstępnego wykrywania).

Określono także, że polski przemysł ma kompetencje do późniejszego zintegrowania systemu oraz stworzenia dla niego systemu szkolenia i wsparcia logistycznego.

Jaka rakiety dla Narwi?

Najważniejszym wnioskiem wypracowanym przez Konsorcjum PGZ NAREW jest przekonanie, że większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Wniosek ten został potwierdzony podczas rozmów z większością zagranicznych kontrahentów, którzy uczestniczyli w dialogu technicznym, zorganizowanym przez Inspektorat Uzbrojenia.

Można więc z dużą wiarygodnością stwierdzić, że pozyskanie przez SZ RP pocisku na odpowiednich warunkach (przede wszystkim w zakresie wielkości transferu technologii) dałoby możliwość zrealizowania programu Narew w kraju. Konsorcjum PGZ NAREW opracowało nawet harmonogram wdrażania sprzętu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu do SZ RP, który zakłada wdrożenie licencji i różne warianty produkcyjne.

image
Większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu NAREW, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Fot. M.Dura

Potwierdzają to publiczne deklaracje zagranicznych firm, które mają w swojej ofercie także sprzedaż wszystkich technologii potrzebnych do samodzielnego produkowania rakiet w Polsce. Przykładem może być koncern MBDA, proponujący w ramach programu Narew pociski CAMM i Mica. Koncern ten uznał bowiem, że oba te pociski są produkowane siłami przemysłu europejskiego i nie ma powodu, dla którego Polska nie miałaby brać w tym udziału, wnosząc swoje pieniądze oraz biorąc udział w opracowaniu nowocześniejszych rozwiązań.

Zakup licencji to bowiem możliwość samodzielnego produkowania  rakiety, co według zgrubnych szacunków zwiększy koszty zakupu o nie więcej niż kilkanaście procent, jednakże jednocześnie znacznie obniży koszty całego programu w cyklu życia poprzez serwisowanie modyfikacje i adaptację w kraju. Wydatek przy zakupie rozłożyłby się jednak na wiele lat i koszty te rozłożyłyby się na koszty produkcji kilku, kilkunastu tysięcy pocisków, które są potrzebne dla SZ RP. Opanowanie technologii rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu pozwoliłoby na podjęcie prób  usamodzielnienia się również w przypadku rakiet średniego zasięgu.

Autonomia w tym zakresie jest o tyle ważna, że w dowolnym momencie pozwala na samodzielne rozwijanie konstrukcji, zmiany ale także np. zwiększenie produkcji w sytuacji kryzysowej.

Przy samodzielnym produkowaniu rakiet przeciwlotniczych można tak rozłożyć produkcję, aby dopasować możliwości budżetowe do potrzeb. Jest to o tyle ważne, że czasowe przerwanie produkcji zmusza do kosztownego, ponownego certyfikowania zakładów produkcyjnych. Dodatkowo rozwiązuje to kwestię zminimalizowania kosztów późniejszej utylizacji rakiet, część z nich byłaby bowiem likwidowana podczas cyklu szkoleniowego (w czasie ćwiczebnych strzelań zakłada się generalnie wykorzystanie najstarszych partii produkcyjnych pocisków).

image
Większość proponowanych Polsce rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu może współpracować z pozostałymi elementami systemu NAREW, jakie polski przemysł może opracować i produkować w Polsce. Fot. M.Dura

Po co polski system C2 w Narwi?

Jednym z głównych elementów zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu, który może być opracowany przez polski przemysł jest system dowodzenia i kontroli (kierowania walką) C2 (Command and Control). W obecnej sytuacji jest on o tyle ważny, że jego zadaniem będzie nie tylko kierowanie walką w samym systemie Narew, ale również stworzenie bazy dla zbudowania systemu nadrzędnego i opracowania dla tego systemu połączenia z bateriami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi już zakupionymi w ramach programu Wisła, jak również zarządzanie pozostającym wciąż na uzbrojeniu starszym sprzętem przeciwlotniczym, który będzie wykorzystywany przez SZ RP jeszcze przez jakiś czas - czas, niezbędny na wprowadzenie odpowiedniej liczby nowoczesnych systemów przeciwlotniczych.

Oczywiście Polska pozyskała baterie Patriot wyposażone w system IBCS, który według Tarika Reyes’a, jednego z wiceprezesów działu Missile Defence and Protective Systems (MDPS) koncernu Northrop Grumman „…może pełnić funkcję systemu dowodzenia i kontroli (kierowania walką) dla wszystkich poziomów dowodzenia Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej (Air and Missile Defense) od szczebla plutonu, aż do dowództwa obrony obszaru na teatrze działań. Architektura IBCS, definiowana programowo i przystosowana do działania w sieci ma możliwość rozszerzenia do integracji w ramach wielu domen. Może być skutecznie użyta dla Narwi i Wisły i stać się podstawą programu modernizacji Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej Polski.”

image
W obecnej „polskiej” konfiguracji Patriot do systemu IBCS są podłączone jedynie stanowisko ECS (Engagement Control Station), natomiast nie podłączone do niego: radar baterii Patriot i wyrzutnie z rakietami. Fot. Defence24.pl

Jednak jak na razie w Stanach Zjednoczonych do systemu IBCS poprzez zintegrowaną sieć kontroli ognia IFCN (Integrated Fire Control Network) jest podłączony tylko radar Sentinel i tylko kabina kierowania ogniem jednostek ogniowych Patriot ECS (Engagement Control Station). I nie ma tu znaczenia, że ECS ma możliwość pracowania bezobsługowo, ponieważ jego zniszczenie automatycznie eliminuje współpracujące z nim wyrzutnie z rakietami i radar. Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską.

W podobny sposób trzeba będzie działać, chcąc wprowadzić do systemu zmiany wynikające z wniosków eksploatacyjnych polskiego użytkownika (lub określeniu przez niego nowych zagrożeń). O to także trzeba będzie prosić Amerykanów. Użytkownik będzie się więc musiał najpierw zwrócić do Inspektoratu Wsparcia, ten do ministra Obrony Narodowej, minister do rządu amerykańskiego, który będzie kontynuował ścieżkę wprowadzenia danej zmiany – jeśli zostanie ona zaakceptowana przez Amerykanów (którzy dla zachowania jednolitości systemu będą musieli ją również wprowadzić u siebie).

Można też będzie próbować wprowadzić upgrade poprzez bezpośrednie kontakty handlowe (Direct Commercial Sales) z koncernem Northrop Grumman. Jednak i w tym przypadku Northrop Grumman musi uzyskać zgodę rządu amerykańskiego na wprowadzenie zmian do systemu wykorzystywanego również przez Stany Zjednoczone.

image
Tylko Amerykanie będą mogli podłączyć system przeciwlotniczy Poprad do systemu IBCS. Fot. M.Dura

Z systemem C2 nie startujemy od zera

Wraz z programem Narew pojawia się okazja, by stworzyć system C2, nad którym będzie się miało pełną kontrolę, dodatkowo o architekturze przydatnej nie tylko dla struktury systemu Narew, ale również dla całych Sił Zbrojnych RP - w tym przede wszystkim dla obrony powietrznej. Jest to całkowicie realne, biorąc pod uwagę, że od lat siedemdziesiątych wszystkie systemy dowodzenia obroną powietrzną i przeciwlotniczą od szczebla strategicznego do taktycznego są polskie. Takie podejście wcale nie musi się zmieniać.

Siły Zbrojne RP przygotowały założenia i brały aktywny udział w opracowywaniu systemu SAMOC (mobilny obiekt dowodzenia i kierowania walką dla szczebla brygady rakietowej obrony powietrznej), który w naturalny sposób stał się polem doświadczalnym dla inżynierów w zakresie przygotowania się do zaprojektowania nowoczesnego systemu C2. Dzięki tym pracom SAMOC już w tej chwili jest interoperacyjny z NATO, w czym pomogły m.in. licencje uzyskane w wyniku offsetu od norweskiego koncernu Kongsberg (związane z nabyciem nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych dla Marynarki Wojennej RP).

image
Polski system dowodzenia i kierowania walką SAMOC jest w tej chwili interoperacyjny z NATO, w czym pomogły m.in. licencje uzyskane w wyniku offsetu od norweskiego koncernu Kongsberg. Fot. M.Dura

Polski przemysł rozwiązał już szereg problemów: jak zapanować nad zorientowaniem wszystkich radarów w przestrzeni, jak inercyjne układy nawigacji przemysłowo justować z radarami oraz jak zbierać dane z kilku stacji radiolokacyjnych (co automatycznie poprawia dokładność wskazania celu, która staje się lepsza od jakości danych, uzyskiwanych od najlepszego radaru w ugrupowaniu) wykonując fuzję danych.

Polskie systemy już teraz potrafią uogólniać sytuację powietrzną, pozwalając na opracowanie rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej RAP (Recognized Air Picture) i lokalnego obrazu sytuacji powietrznej LAP (Local Air Picture) – o dużej dokładności wymaganej dla zestawu rakietowego. Co więcej, robi się to w oparciu o wszystkie radary będące w ugrupowaniu. Nie trzeba więc od razu włączać wielofunkcyjnego radaru kierowania ogniem rakiet i demaskować jego pozycji ponieważ w ugrupowaniu działają bateryjne radary wstępnego wykrywania  i to właśnie z nich w pierwszej kolejności będzie spływać informacja (lub z systemu obrony powietrznej).

Polski przemysł ma więc prawo twierdzić, że opracowany przez niego dla Narwi system C2 pozwoli na dowodzenie i kierowanie walką – w tym na kierowanie ogniem rakiet oraz wyliczanie wielowymiarowych rozwiązań ogniowych (wielowymiarowych, ponieważ będzie zarządzał wielokanałowym systemem uzbrojenia, posiadającym kilkadziesiąt kanałów celowania). Taki system C2 zintegruje zestaw rakietowy: łącząc wszystkie rakiety i sensory (radary) znajdujące się w ugrupowaniu z Kabiną Kierowania Walką oraz zapewni jego funkcjonowanie w całym ugrupowaniu bojowym przy pełnej interoperacyjności z innymi pododdziałami Sił Zbrojnych RP i NATO. Jest to w kompetencjach polskiego przemysłu i co ważne - w dużej części już zostało opracowane.

W obecnie funkcjonujących w SZ RP systemach już zaimplementowano: elementy przyszłego/bieżącego planowania bojowego (planowania ugrupowania wojsk OPL oraz ich przemieszczania) i kierowania walką (na szczeblu taktycznym), oprogramowanie uogólniające dane z kliku radarów oraz zapewniono możliwość stawiania zadań realizowanych później przez zespoły ogniowe w dywizjonach (gdzie jest radar kierowania ogniem). Tak więc te polskie systemy już w tej chwili kierują ogniem rakiet. Teraz wystarczy to samo zrobić do rakiet naprowadzanych według innych zasad (np. inercyjnie i aktywnie), korzystając z wiedzy pozyskanej razem z pociskiem od partnera zagranicznego.

image
Budowa systemu C2 integrującego zestaw rakietowy jest w kompetencjach polskiego przemysłu, a duża część jego elementów już została opracowana. Na zdjęciu wóz dowodzenia WG-35 opracowany w należącej do PGZ spółce PIT-Radwar. Fot. M.Dura

W głównej mierze chodzi o model matematyczny rakiety i wiedzę, jak wyliczyć rozwiązania ogniowe (tylko producent zna dynamikę rakiety i opisujące ją algorytmy). Jak bardzo potrzebne jest zrozumienie zasady działania pocisku będzie widać np. gdy pojawi się nowy cel, którego zwalczanie wymagać już będzie innego sposobu przeprowadzenia ataku. Polska będzie miała wtedy możliwość samodzielnego uaktualniania algorytmów/oprogramowania systemu i jako jedyna będzie znała realne możliwości taktyczno-techniczne posiadanego systemu przeciwlotniczego. Co więcej takie zmiany mogą być wprowadzane w pełnej tajemnicy, wprowadzając element zaskoczenia  dla przeciwnika.

Takie podejście da również możliwość pozyskiwania innych typów rakiet, które podłączy się do już istniejącego systemu: wykorzystując zasadę  pełnego zrozumienia działania pocisku – tak jak w poprzednim przypadku, albo poprzez dołączenie gotowego kalkulatora rozwiązania ogniowego jako tzw. „czarnej skrzynki” (za działanie którego pełną odpowiedzialność ponosi dostawca rakiety przeciwlotniczej). Taka sytuacja może się np. pojawić, gdy będzie wiadomo, że polski przemysł nie zdąży wyprodukować rakiety wyspecjalizowanej w zwalczaniu nowego zagrożenia przed wybuchem konfliktu. Wtedy będzie można skorzystać z pomocy państw sojuszniczych nawet godząc się na utratę części niezależności wykorzystania bojowego.

Razem z rakietą konieczne jest również przekazanie przez partnera zagranicznego oprogramowania protokołów transmisji systemu łączności z rakietą, które polski przemysł później będzie w stanie samodzielnie zaimplementować i rozwijać. Przy okazji będzie można przenieść użyteczne rozwiązania z innych, funkcjonujących już obiektów. Wszystko zależy od wymagań, jakie zostaną postawione przez Siły Zbrojne RP.

Radary kierowania strzelaniem rakietowym

Kolejnym elementem baterii przeciwlotniczych krótkiego zasięgu Narew, który może bez problemów być dostarczony przez polski przemysł jest wielofunkcyjny radar kierowania uzbrojeniem. Prace nad nim już zresztą trwają w ramach programu budowy stacji radiolokacyjnej, wcześniej oznaczanej jako stacja NAREW.

Siły Zbrojne RP mogą otrzymać radar pracujący w paśmie C, jako kolejny po stacji BYSTRA będzie miał w pełni aktywną, obrotową antenę ścianową. Będzie to wielofunkcyjna stacja radiolokacyjna do kierowania ogniem rakietowych zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu. Radar ten będzie charakteryzował się dużym potencjałem modernizacyjnym m.in. poprzez możliwość wprowadzenia zmian w oprogramowaniu, a jego parametry już dzisiaj pozwalają na wykorzystywanie wszystkich nowoczesnych rakiet krótkiego zasięgu, które są dostępne na rynku uzbrojenia obecnie i w przyszłości. Wynika to m.in. z konstrukcji radaru, którego antena składa się z wielu, programowo sterowanych modułów nadawczo-odbiorczych. Co ważne, do jej zbudowania nie będzie potrzebny transfer technologii,  ponieważ zastosowano moduły na pasmo C wyprodukowane z ogólnie dostępnych na rynku półprzewodników mikrofalowych, wytworzonych z wykorzystaniem azotku galu GaN.

image
Radar BYSTRA opracowany przez wchodząca w skład PGZ spółkę PIT Radwar. Fot. M.Dura

Dzięki temu można np. tak przeprogramować sterowanie wiązkami antenowymi, by zabezpieczyć wykrywanie i śledzenie, wprowadzonych być może w przyszłości, nawet tak wymagających obiektów, jak bezzałogowe samoloty bojowe manewrujące z przeciążeniami ponad 15 G i prędkościami ponad 5 Mach, o pracach nad którymi można przeczytać w publikacjach militarnych.

Obecnie produkowany i oczekiwany przez wojsko radar BYSTRA jest stacją radiolokacyjną wczesnego wykrywania baterii przeciwlotniczych dywizjonów artylerii przeciwlotniczej brygady zmechanizowanej lub pancernej. Będzie więc on najczęściej dalej wysunięty niż radar NAREW i to z BYSTREJ będą pozyskiwane pierwsze informacje do systemu OPL o np. nisko lecących, czy nagle pojawiających się celach powietrznych.

Dlaczego polska Narew to sprawa pilna?

Ciągłe opóźnienie programu Narew odbije się w Polsce negatywnie nie tylko na Siłach Zbrojnych RP, ale również na przemyśle zbrojeniowym. W pierwszym przypadku przez starzejący się sprzęt zaczynamy powoli dochodzić do sytuacji, gdy pododdziały będące w styczności z przeciwnikiem zostaną pozbawione obrony przeciwlotniczej. Dobrym tego przykładem są zestawy rakietowe Osa, których ostatnia dostawa została wykorzystana przy tworzeniu w 1987 roku najmłodszego pułku przeciwlotniczego Os - 5. pplot w Gubinie (pułk przeformowany w 2001 r. w dywizjon i przedyslokowany do 4 pplot w Lesznie).

image
Najnowsze zestawy rakietowe Osa mają już ponad 37 lat. Fot. M.Dura

Sprzęt „osowski” ma więc już 39 lat i jeżeli zapadłaby decyzja w 2020 roku o wprowadzeniu Narwi to pierwszy zestaw wejdzie do służby, gdy te najmłodsze w Wojsku Polskim zestawy będą miały ponad 41 lat. Tymczasem może dojść do sytuacji, że certyfikujący rakiety WITU (Wojskowy Instytut Techniczny i Uzbrojenia) stwierdzi o braku możliwości przedłużenia okresu używalności rakiet ze względów bezpieczeństwa.

Dalsze opóźnienie wprowadzania na uzbrojenie Narwi może więc doprowadzić do sytuacji, że nie będzie już możliwości pozostawienia czasu polskiemu przemysłowi, by ten przygotował się do produkcji zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu i trzeba je będzie w całości kupić za granicą w ramach pilnej potrzeby operacyjnej – ze wszystkimi tego konsekwencjami. O ile więc zakup sprzętu średniego zasięgu wymagał zgody na częściowe ograniczenie autonomii, to po zakupieniu Narwi poza Polską ten brak suwerenności dotyczyć będzie już większości elementów  obrony przeciwlotniczej.

Tymczasem zestaw rakietowy Narew powinien być podstawą organizacji obrony przeciwlotniczej związku taktycznego (brygady/dywizji pancernej lub zmechanizowanej) i to on powinien integrować całą jego obronę, czyli np. zapewnić włączenie do niego systemu rozpoznania z radarami BYSTRA, SOŁA, czy zmodernizowanych Nur-21, Nur-22. Do tego potrzebny jest jednak w pełni kontrolowany przez Siły Zbrojne RP system dowodzenia i kierowania C2, który by taką integrację zapewniał.

Trzeba również pamiętać, że w czasie walki system Narew będzie mocno narażony na ponoszenie strat. Przywracanie sprawności technicznej poszczególnych zestawów, jak i uzupełnianie ukompletowania rakiet musi być realizowane w jak najkrótszym czasie. Odtwarzanie gotowości bojowej nie może wtedy polegać na przywożeniu np. ze Stanów Zjednoczonych części zamiennych lub odsyłaniu do naprawy uszkodzonych elementów, ponieważ trudno przewidzieć, ile czasu może to zająć.

image
Zestaw rakietowy Narew powinien być podstawą organizacji obrony przeciwlotniczej związku taktycznego np. zapewniając włączenie do niego systemu rozpoznania z radarami BYSTRA, SOŁA, czy zmodernizowanych Nur-21, Nur-22. Fot. Archiwum własne autora

Kupienie sprzętu Narew za granicą postawi również w bardzo trudnej sytuacji polski przemysł zbrojeniowy. Trudno będzie bowiem utrzymać ciągłość produkcyjną utrzymując specjalistów i zdolności bez systematycznie składanych zamówień. Widać to zarówno jeżeli chodzi o rakiety przeciwlotnicze, jak i radary. Obecne zamówienia ze strony wojska jeżeli chodzi o rakiety Piorun zapewniają pracę dla zakładów Mesko i Telesystem Mesko, ale już teraz trzeba myśleć co dalej. A przecież zakup licencji na rakietę pozwoliłby tym spółkom zaimplementować nowe technologie do swoich produktów dając im możliwości rozwoju. W ten sposób już osiągnięte zdolności można by dalej rozwijać – przy okazji tworząc kolejne, ulepszone wersje Piorunów.

Polskie zakłady zbrojeniowe mogłyby wtedy spokojnie planować swoją produkcję wiedząc np. o prawdopodobnej konieczności zwiększenia liczby baterii krótkiego zasięgu w odniesieniu do tego, co było wcześniej planowano. Potrzeby te już się przecież zmieniły wraz z rozpoczętymi przygotowaniami do tworzenia dodatkowej dywizji i ten fakt trzeba również uwzględniać w planach.

Taka konieczność utrzymania ciągłości produkcji jest widoczna także w przypadku radarów. Po zakończeniu w spółce PIT-Radwar produkcji zamawianych przez wojsko radarów BYSTRA (około 20 egzemplarzy), co jest, nawet dla osoby nie będącej fachowcem w dziedzinie obrony przeciwlotniczej, liczbą niewystarczającą (każda bateria dywizjonu artylerii przeciwlotniczej powinna posiadać radar typu BYSTRA lub SOŁA co zapewnia samodzielność działań pododdziałów takiego dywizjonu), następnym radarem cyklu produkcyjnego powinna być stacja radiolokacyjna NAREW i radary wstępnego wykrywania P-18PL i PET/PCL. Od ich funkcjonowania zależeć bowiem będzie efektywność bojowa i zwiększenie przeżywalności na polu walki zestawów rakietowych Narew i Wisła.

image
Polskie radary PET/PCL i P-18PL o wiele łatwiej będzie zintegrować w przeciwlotniczym systemie C2, jeżeli będzie on polski. Fot. M.Dura

Jeżeli więc Wojsko Polskie będzie wykorzystywało na przykład dziesięć brygad, to do ich zabezpieczania będzie potrzeba:

  • 30 baterii artylerii przeciwlotniczej i taką samą liczbę stacji radiolokacyjnych SOŁA/BYSTRA;
  • około 20 pododdziałów Narew i tyle samo Radarów Wielofunkcyjnych Kierowania Ogniem - NAREW.

Do tego trzeba jeszcze doliczyć co najmniej 20 kolejnych pododdziałów zestawów rakietowych Narew do osłony wojsk, baz lotniczych, baz morskich i obiektów wojskowych oraz infrastruktury krytycznej państwa (z co najmniej 20 radarami NAREW).

Nie można także zapomnieć jeszcze o jednym aspekcie: ekonomicznym.

Powierzenie realizacji programu Narew krajowemu producentowi gwarantować będzie powrót znaczącej części (na poziomie 50%) wydatkowanych środków - via różne podatki typu CIT, ZUS, czy PIT -  do budżetu państwa. W efekcie znacząco obniży to faktyczny, makroekonomiczny koszt pozyskania zestawów przeciwlotniczych. W wypadku ich zakupu za granicą wydatkowane środki w całości będą transferowane poza Polskę.

Pojawia się więc zasadnicze pytanie: czy, biorąc pod uwagę rachunek zysków i strat, potrzebne zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu próbować kupić za granicą, czy raczej je pozyskiwać w polskim przemyśle?

Komentarze (72)

  1. MAZU

    Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

    1. Adam

      MON już wybrał. Problemy robi rząd i PGZ.

  2. Wojciech

    Obawiam się że polskie wojsko nie będzie w stanie podjąć tak niewyobrażalnie trudnej decyzji jak wybór efektora. Widać to po tym co się dzieje z zakupami od lat. IU najchętniej nie kupowałby niczego. Wymyślili sobie takie procedury że wszystko trwa 10-15x dłużej niż w Stanach. Doskonale wiedział o tym Macierewicz, który zamówił Groty poprzez boczną furtkę. 1000 sztuk poprzez oddział NIL zaopatrujący specjalsów, a reszta dla WOT a nie WL. Gdyby nie taki manewr to do dzisiaj nie byłoby ani pół Grota w wojsku a Radom klepałby kolejną serię zmodernizowanych kałachów.

    1. Edi

      Zwróć uwagę że Groty to niedopracowane buble

  3. Observer

    Tylko brak oczek, uszek i ust moze byc blokada no bo to nie szpiedzy bo to nie mozliwe przeciez. Wystarczy popatrzec na ten i pozostale przetargi aby wiedziec, ze bez "czyszczenia personalnego" sie nie uda tzw. Modernizacja.

  4. Davien

    BUBA a od kiedy Kub to LOARA?? Moze najpierw naucz się rozrózniac systemy OPL a potem cos pisz:)

  5. P.M.

    UE (RFN) nie pozwoli nam być samodzielnym producentem tego typu rakiet. Powód jest prosty – będziemy samowystarczalni w obronie przeciwlotniczej, to skutecznie zabezpieczeni przed agresją zewnętrzną (...). Pamiętają jak WP w 1939 roku skutecznie niszczyło ich broń pancerną z licencyjnych armat 37 mm wz. 36 Bofors (i to znaczną ich ilość). A tak na marginesie – WP III RP powinno się uzbroić: w czołgi (bez możliwości samodzielnej eksploatacji), samoloty (w znacznym % nieloty – części zamienne i obsługa gwarancyjna ? , w małej ilości) itp. Pozwolono nam samodzielnie projektować i wyprodukować broń strzelecką a rakiety Piorun to zasługa prac rozwojowych wywiadu wojskowego z lat 80-tych XX w. - i co dalej Panowie generałowie. Mam jedno pytanie: kogo Oni reprezentuje ? – przecież nie nasze interesy wojskowo - strategiczne.

    1. Marek

      A po co nam się pytać UE czy RFN? WB nie pytała ich o zgodę. Kupiła sobie co trzeba u Ukraińców i razem z nimi pracuje nad systemem.

    2. Lelum polelum

      W WB nie rządzą politycy, a w MONie i PGZ już tak.

    3. ZZZZ

      Akurat na zdanie Niemiec rząd PiS ma wywalone. Zupełnie inaczej wygląda sprawa jeśli chodzi o zdanie USA.

  6. Polak

    Czytając komentarze pod artykułem aż oczy bolą ile jadu i pesymizmu w stosunku do naszych polskich kompetencji jest w ludziach ------- kupiiśmy licencje z pełnym transferem technologi na fińską Patrie (Rosomaka) i produkujemy je w Polsce czy nie ? nasz rodzimy przemysł dał rade produkować Rosomaki czy nie dał ? pewnie ża dał z czasem modfikował i mamy KTO Rosomak, moździeż na podwoziu Rosomaka czyli Rak, wozy dowodzenia, ratownictwa medycznego i wszystko na podwoziu licencyjnej Patri produkowanej w Polsce dzięki czemu wszystko opiera się o naszą rodzimą logistykę przyprodukcji mają pracę polacy pieniądz zostaje w kraju nie wychodzi zagranice budzet Polski się bogaci ------------ i teraz jest możliwość na tych samych zasadach zrobienia Narwi czyli po kupnie licencji na efektor np. Camm-ER transfer technologi do kraju możemy składać wszytsko w Polsce wykorzystując podwozia czy to wspomnianego Rosomaka czy Jelcza radar Bystra oraz efektory nad którymi technologicznie panujemy możemy uzyskać suwerenny system przeciwlotniczy oparty o krajową logistykę, którego produkcja w kraju da: ---- miejsca pracy dla rodaków. ------ nasz budzet się będzie wzbogacał nie obcych krajów. ------ zmniejszenie kosztów poprzez produkcje własnymi polskimi siłami . --- niezależność obrony przeciwlotniczej pułapu Narwi byli byśmy jej panami i władcami -------- napływ nowych technologi do Polski itd same plusy zero minusów udało się z Rosomakami czemu tu by miało się nie udać ----- kończąc program Loary 35 mm działka programu Tryton zintegrowane na jednym nowoczesnym podwoziu typu Krab, Anders z Piorunami -2 byli byśmy panami i władcami dwóch pułapów obrony przeciwlotniczej ------------- obrona przeciwlotnicza to najistotniejszy element obronności kraju

    1. Tak myślę

      Nawet nie wiesz ile problemów było z Rosomakiem. Polacy wprowadzili w nim ponad 200 zmian . Nie dość, że musieli na to otrzymać zgodę twórcy Rosomaka to jeszcze Finowie chcieli sobie przypisać prawa do nich i przy przedłużeniu licencji chcieli nas obarczyć kosztami. Ówczesny minister Skrzypczak bodajże, podał do wiadomości, że w związku z tym opracowujemy własny KTO. Wówczas Finowie odstąpili od swoich zamiarów. Jeżeli już zakupy licencji, to tak jak w przypadku działa do KRYLa, licencja z możliwością wprowadzania poprawek według własnych potrzeb, bez zgody sprzedającego i możliwość sprzedaży na rynki trzecie.

    2. Lelum polelum

      "kończąc program Loary 35 mm działka programu Tryton zintegrowane na jednym nowoczesnym podwoziu typu Krab, Anders z Piorunami -2 byli byśmy panami i władcami dwóch pułapów obrony przeciwlotniczej " Ale z ciebie marzyciel! Mamy wszystko do opracowania powyższego i co? Są jakieś decyzje w sprawie rozpoczęcia programu/produkcji?

    3. Piotr ze Szwecji

      Z Rosomakami nie udało się do końca. Polskie Rosomaki w swoim rozwoju uderzyły w szklany sufit maksymalnej wagi. Finlandia produkuje już ich następcę z lepszymi parametrami. Polska nie ma FSO nawet, by ten problem rozwojowy profesjonalnie rozwiązać. Problem z transferem jakiejkolwiek technologii do PGZ, to jego produkcja cywilna. Nawet 1 ciężarówki Jelcz nie są w stanie wyprodukować na sprzedaż cywilną w Polsce, a WP i WOT musi zamawiać je całymi setkami z PGZ. Po zakończonej realizacji produkcji dla wojska, cała produkcja staje, warsztaty są likwidowane, a kompetencja z PGZ znika. Pytanie tylko o PGZ, czy jak w Bumarze parę lat temu, ta ich dokumentacja techniczna nie jest przypadkiem trzymana w pancernej szafie w niemieckiej spółce w Niemczech... bo to taniej.

  7. Piotr ze Szwecji

    Barak 8? Zbliżeniowy mechanizm detonacyjny ma. Zdaje egzamin w izraelskim Iron Dome. Niszczy rakiety i pociski balistyczne równie dobrze jak i lotnictwo...

    1. prawieanonim

      Barak 8 w Iron Dome? Do tej pory sądziłem że system Barak 8 to Barak 8 a Iron Dome to Iron Dome. Egzamin zdają pociski Tamir z systemu Iron Dome. Kolega wie że dzwonią tylko nie wie w którym kościele.

    2. Davien

      Barak 8 nie jest w ogóle uzywany w armii Izraela, ale jedynie w Izraelskei marynarce wiec cos ci sie pomyliło:) W Iron Dome mamy pociski Tamir.

  8. ursus

    Skoro nasz przemysł obronny mówi, że da radę zrobić Narew na odpowiednim poziomie, to niech to zbuduje i nie traktujmy go dłużej jak inwalidę, tylko wymagajmy efektów. Trzeba popełniać błędy, by się na nich uczyć i tak np. dzięki nieudanej "Błyskawicy" propozycja zbudowania rakiety "Piorun 2" wygląda bardzo obiecująco. W 2021 pojawi się zdolność produkcji PPK Moskit LR na bazie którego powstanie cała rodzina pocisków. Są na widoku dobrze zapowiadające się PPK Pirat, BWP Borsuk, drony, radary, systemy maskujące, MSBS-y, etc. Do odniesienia sukcesu potrzebne jest jednak dawanie szans, bo bez nich nie będzie postępu. Będą zamówienia, to doczekamy się nawet wysoce kompetentnego Bumaru i być może nawet odtworzenia zdolności produkcji silników. Moim skromnym zdaniem należałoby jeszcze rozkręcić programy rozwoju rakiet manewrujących, robotów i laserów.

    1. sdc

      co z tego że zbuduje jak MON nie zamówi. Tak można doprowadzić do ruiny nawet najlepiej prosperujace firmy. MON musi się zdeklarować czego chce a potem firma realizować zlecenie.

    2. ursus

      Dlatego napisałem, że jak będą zamówienia to będą kompetencje tj. silna zbrojeniówka.

  9. Mc3

    Czy ktos moze wyjasnic w jaki sposob podpisana umowa o wspolpracy z mbda przeszkadza pgz-owi w budowaniu wlasnej narwii?

    1. prawieanonim

      W taki że PGZ jako żółtodziób boi się doświadczonego na tym polu konkurenta który z wysokim prawdopodobieństwem może zaproponować lepszy system w niższych cenach. Nie oszukujmy się. Jeśli PGZ wchłonie technologie z offsetu za Wisłę i stworzy system OP dla Narwi to nie będzie on tani. MBDA to potężne konsorcjum z możliwościami a PGZ to lokalna liga która dopiero będzie stawiać pierwsze kroki na tym polu. Duży może zaoferować atrakcyjną cenę bo ma wielkie przychody ze sprzedaży swoich produktów - mały nie może.

  10. alex

    tak, czas przyszły niedokonany, za 50 lat.

  11. prawieanonim

    Zaoferowaliśmy radary z Pit Radwaru. Uzupełnią one ofertę MBDA w segmencie w którym do tej pory nie mieli nic do zaoferowania.

  12. Sano

    Zanim powstanie Narew to Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Chińczycy, Rosjanie, Anglicy będą mieć systemy laserowe do zwalczania samolotów i rakiet. Wystarczy poczytać, jak ta technologia idzie do przodu jeszcze w 2014roku amerykanie mieli lasery 30 kW dziś jest to 300kW i mówi się że niebawem będą mieć 600kW a jeszcze okazuje się że pracują nad 1GW. Jedyne 30 kW spokojnie wystarczy aby zestrzelić drona. Generator prądu na 30kW potrzebuje paliwa za 10 aby oddać jeden strzał. Zamiast zrobić przeskok technologiczny to pakujemy się w starą technologię.

  13. Wiem co piszę

    To politycy rozbrajali armię, likwidowali jednostki wojskowe bo... wojny nie będzie. Nie było zamówień, nie było prosperity zakładów.

  14. MAZU

    Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

    1. w

      zawsze uwalaja urzednicy. Taki minister jak przyjdzie to sie nawet nie zorientuje co urzednicy maja w szafach a juz odchodzi. Wszedzie steruja urzedasy nie ministrowie

    2. Edi

      Spytaj tychinżynierów jak chcą skopiować IBCS i AMRAAM bez transferu technologii.

    3. Użytkownik

      Dodam do tego wprowadzić odpowiedzialność polityczną i karną dla polityków za podejmowanie złych decyzji, które szkodzą naszej obronności. Dopiero wtedy będzie lepiej w naszym.

  15. gnago

    Czysta racja , ciekawe czy znajdzie się choć jeden polityk na stanowisku co to poprze. Przykładem jest polska technologia produkcji nadtlenku wodoru w stężeniu spirytusu. Możemy spełnić hitlerowskie marzenia o ich broniach, napędach rakiet kosmicznych , silników stirlinga etc. I co cisza

  16. Protadek

    Przepraszam za treść pytania. Czy nie powinno czasem tak być , że generalicja lobbuje na rzecz nowoczesnego uzbrojenia , wywiera naciski na MON , gdzie również pełni funkcje doradcze , a także propaguje w mediach interesy SZ RP. To chyba normalne ? No chyba że pełnią jedynie funkcje paradne.

    1. Edi

      Sęk w tym, że PGZ nie ma nic nowoczesnego na sprzedaż. Jedynie oferuje że za 10 lat może opracować jeśli dostanie kasę na opracowanie.

    2. Box123

      A skąd ma mieć? Pora wreszcie zrozumieć że w warunkach polski przemysł zbrojeniowy jest częścią systemu obronności państwa i tak samo trzeba nim zarzadzac, planowac ale i finansowac. I nie jest jego obowiazkkem przynosic zyski tak samo jak zyskow nie przynosi czołg na poliginie. Zyskiem z czolgu jest to, ze ktos nas nie napadnie i dzieki temu możemy rozwijac sie gospodarczo, co dobrze widac na przykladzie panst bedacych pod parasolem usa w tym nas od momentu kiedy zaczylismy sie pod nim znajdowac. Nikt nie będzie inwestowal w donbasie czy przy granicy z nim gdzie w kazdej chwili może wpasc ruska halastra. Dlatego mon powinien opracowac plan strategiczny, na jego bazie listę potrzeb, a następnie dajac pieniądze zlecac wykonanie poszczegolnych projektów czyli tak jak jest teraz. Jeśli wystepuje tu problem to z mentalnoscia naszych generałów i z tym nalezy cos zrobić. Ale jak macierewicz zaczal wyrzucac ludzi którzy blokowali przez lata rozwoj wojska, to zaraz byla afera, no to dalej mamy to co mamy. To co mozna zrobic to utworzyć jakis instytut technologiczny z prawdziwego zdarzenia, dajac mu jakies realne pieniadze rzędu np 2mld rocznie (0,1%PKB) na badania i rozwoj technologii obronnych

  17. Jacek

    I własnie na tym polega problem że MON nie wie jaką rakietę właściwie chce...

    1. raKO

      To nasi wojskowi powinni wiedzieć jakiego sprzętu potrzebują. Politycy i urzędnicy nie muszą mieć szczegółowej wiedzy na temat możliwości danego uzbrojenia. To wojskowi powinni im doradzić.

    2. Edi

      Wojskowi chcieliby AMRAAM

    3. prawieanonim

      Nic podobnego. AMRAAM to substytut zaprojektowanego od podstaw pocisku ziemia-powietrze. Brytyjski CAMM będzie o wiele lepszy bo został stworzony z myślą o niszczeniu rakiet, mało tego bardzo trudno wykryć jego wystrzelenie ze względu na sposób startu i wojskowi mają tego świadomość.

  18. Zaq

    A co sami potrafimy zbudować nawet podwozia do Kraba przez 10 lat nie umielismy zbudować trzeba było kupic w Koreii.

    1. SOWA

      Bumar po prostu umarł. Nasi politycy zlikwidowali nie tylko zakład ale jego kooperantów. Kto normalny zamyka fabrykę silników mając w ręku kontrakt na 200 WZT-3 dla Indii? Problemy z silnikami były już przy kontrakcie malezyjskim. Zastopowano rozwój SKO Drawa itd. Dzisiaj Łabędy uczą się remontować T-72 bo o modernizacji trudno w tym wypadku mówić. Ten stan pokazuje jak działały rządy urzędujące w Warszawie bo skoro wiele lat temu nasz Twardy mógł konkurować z rosyjskimi i ukraińskimi czołgami to warto się zapytać. Kto za to odpowiada? Dlaczego na rynku nadal jest T-90 i ukraińska konkurencja a nie ma polskich czołgów?

    2. say69mat

      ??? jaka jest zdolność Bumaru, jako instytucji przemysłu zbrojeniowego do absorpcji czegokolwiek, co nie pochodzi z czasów UW i nie dotyczy pojazdów bojowych opartych na platformach T55/T72??? Bumar, biorąc za punkt odniesienia potencjał poznańskiego WZM-u to - niestety - skansen przemysłu zbrojeniowego.

    3. Edi

      A co mają politycy do nieudolności Bumaru?

  19. gnago

    Dobre finansowanie i na księżyc można startować

  20. prawieanonim

    No właśnie w podobny sposób będzie to robione. Wraz z zakupem Wisły zostanie pozyskana technologia niezbędna do produkcji Narwi. Pociskiem do Narwi będzie CAMM (Amerykanie już to wiedzą bo zintegrowali go z IBCS) który też będzie produkowany w Polsce ze 100-procentowym transferem technologii.

  21. Razparuk

    Zaczyna nam IBCS wychodzic bokiem...

    1. czepialski

      Czy możesz rozwinąć szerzej tę myśl. Jak są jakieś to podam nazwę tematu tam płk. Marciniak może rozwieje obiekcje. 3. Dęblin LAW - II Konferencja Naukowa 28-29.11.2018 r. Sesja III. Konferencja z zeszłego roku ale nie straciła na aktualności.

    2. Covax

      Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską. Źródło kilka linijek wyżej.

    3. Covax

      IBC to świnka skarbonka bez dna, za miliard dolarów który Turcja wpakowała w program F35 stała się partnerem, za 800 mln dolarów który Polska wpakowała w nieoperacyjny IBC ( czyli de facto wsparła B+R ) dostaliśmy wsparcie i aktualizacje na 4 lata, i IBC na prawach USERA...przeczytaj fragment o IBC jeszcze raz i jeszcze raz aż znajdziesz ten fragment "Oczywiście dzięki modułowej, otwartej architekturze systemowej, IBCS może integrować teoretycznie każdy sensor i efektor, lecz za każdym razem mogą to zrobić jedynie sami Amerykanie, po zamówieniu takiej funkcjonalności w USA, wydaniu zgody przez czynniki decyzyjne rządu USA na jej wprowadzenie i opłaceniu stosownych kosztów przez stronę polską." A później pomyśl....

  22. hermanaryk

    Byłoby pięknie, tyle że jeśli Rosja ma zamiar się ruszyć, to zrobi to w ciągu najbliższych pięciu lat. Wątpię, by poczekała, aż będziemy gotowi z obroną przeciwlotniczą.

    1. Użytkownik

      WB twierdzi, że jeśli będzie decyzja, to produkcję uruchomi do trzech lat.

    2. SOWA

      Zawsze możemy poprosić Rosjan o przesunięcie daty rozpoczęcia konfliktu. Może się zgodzą przesunąć inwazję o tydzień. Starczy to na ewakuację polityków, ich rodzin, prokuratorów, sędziów no i wojskowych. Dzięki temu armia nie zostanie zniszczona. Samolotów transportowych mamy sporo jest jeszcze państwowy LOT. Dla tych co nie zdążą zostanie ucieczka motorówką do Szwecji. Tak na serio powinniśmy kupić licencję na rakietę dla Narwi i w tym samym czasie rozwijać własne rozwiązania. Wbrew pozorom to nie będą duże koszty.

  23. Gość

    Jestem całkowicie przekonany , gdyby nasz przemysł dostał rakietę resztę jest sam w stanie wyprodukować.

    1. Lelum polelum

      Powiem więcej! Nasz przemysł, nasi inżynierowie opracowaliby dobre rakiety p/lot i ziemia-ziemia gdyby im na to pozwolono.

    2. Edi

      Nie masz pojęcia o czym piszesz.

    3. Edi

      Zaraz zaraz, a z jakiej racji mieliby od kogoś dostać rakietę?

  24. Rzyt

    Szkoda gadać...kasę mają a idzie im wszystko jak krew z nosa...

    1. Covax

      Rozwój technologii układów wykonawczych sterowania dla rakiet...... Dodatkowe informacje: Kierownik projektu: Marek Borejko Wartość projektu: 72 000 000 zł Wartość dofinansowania ze środków NCBR: 60 000 000 zł Okres realizacji projektu: 27.12.2016 r. - 26.12.2019 r. Myślisz że to dużo kasy i długi okres ? ( Strona PGZ )

  25. Edi

    Dowcip będzie jak MON wybierze rakiety AMRAAM, a PGZ nie będzie w stanie pozyskać licencji na ich produkcję w Polsce.

    1. Lord Godar

      Do tego to zmierza .

    2. Wiem co piszę

      Tak będzie!

    3. q

      Izraelczycy sprzedawali już drony chyba do Gruzji, Francja sprzedała system przeciwlotniczy chyba Libi było jak było później. Powinniśmy zakupić technologię nie gotowy produkt MBDA tylko coś takiego proponuje.