Reklama
  • WIADOMOŚCI

USA ograniczają udział w siłach reagowania NATO ze skutkiem natychmiastowym

Ograniczenie wkładu USA w siły reagowania kryzysowego NATO weszło w życie ze skutkiem natychmiastowym – poinformował w czwartek sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte. Podkreślił jednocześnie, że pozostali sojusznicy zwiększają swoje zaangażowanie, aby wypełnić luki powstałe po decyzji Waszyngtonu.

Grafika AI/Gemini
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. Grafika AI/Gemini

„Wczoraj pojawiło się pytanie, czy jest to natychmiastowe. Tak, jest natychmiastowe” – powiedział Rutte dziennikarzom przed spotkaniem ministrów obrony państw NATO w Brukseli.

Szef NATO zaznaczył jednak, że zmiany dotyczą przede wszystkim planowania wojskowego. Jak podkreślił, w przypadku rzeczywistego konfliktu wszyscy członkowie Sojuszu, w tym USA, wykorzystają maksymalnie dostępne zdolności, aby zapewnić skuteczną obronę.

„To narzędzie planistyczne. Gdyby wybuchła wojna, wszyscy sojusznicy, także Stany Zjednoczone, zaangażowaliby maksymalne siły, by prowadzić działania obronne” – zapewnił.

Reklama

Co oznacza decyzja USA dla NATO?

Ograniczenie amerykańskiego wkładu w siły reagowania kryzysowego NATO nie oznacza wycofania się Stanów Zjednoczonych z Sojuszu ani rezygnacji z zobowiązań wynikających z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Chodzi przede wszystkim o zmiany w planowaniu wojskowym i podziale odpowiedzialności pomiędzy państwami członkowskimi.

Siły reagowania kryzysowego NATO są przeznaczone do szybkiego działania w przypadku nagłego zagrożenia, konfliktu lub sytuacji wymagającej natychmiastowej reakcji wojskowej. Poszczególne kraje deklarują określone jednostki, sprzęt oraz zdolności bojowe, które mogą zostać użyte przez Sojusz w razie potrzeby. Dotychczas największy wkład w ten system zapewniały Stany Zjednoczone.

Według Marka Ruttego decyzja Waszyngtonu ma charakter organizacyjny i nie wpływa na gotowość USA do obrony sojuszników w przypadku rzeczywistego konfliktu. Sekretarz generalny NATO podkreślił, że gdyby doszło do wojny, wszystkie państwa członkowskie, w tym Stany Zjednoczone, wykorzystałyby pełnię swoich możliwości militarnych niezależnie od wcześniejszych deklaracji planistycznych.

Decyzja nie powinna mieć bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo państw wschodniej flanki NATO, w tym Polski. Amerykańskie wojska nadal stacjonują w Europie, a zobowiązania dotyczące wspólnej obrony pozostają w mocy.

Informacja o ograniczeniu wkładu USA jest jednak kolejnym sygnałem, że NATO przechodzi proces dostosowywania swojej struktury do nowych wyzwań bezpieczeństwa. Coraz większy nacisk kładziony jest na zwiększenie samodzielnych zdolności obronnych europejskich sojuszników przy jednoczesnym utrzymaniu amerykańskiego zaangażowania jako kluczowego filaru odstraszania i obrony Sojuszu.

Reklama
WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama