- WIADOMOŚCI
Strzelby coraz mniej skuteczne przeciw dronom
Strzelby gładkolufowe, które jeszcze niedawno były często przedstawiane jako proste i skuteczne narzędzie do zwalczania dronów FPV, coraz częściej okazują się niewystarczające wobec bezzałogowców nowej generacji, wykorzystywanych na froncie. Problem nie dotyczy już tylko samej skuteczności trafienia, ale także bezpieczeństwa żołnierzy, którzy używają broni przeciwko coraz cięższym i bardziej destrukcyjnym celom.
O sprawie informował Roman Donik, szef grupy szkoleniowo-instruktażowej w 151. Centrum Szkoleniowym Sił Zbrojnych Ukrainy. Zwrócił on uwagę, że w praktyce bojowej narosły zbyt duże oczekiwania wobec strzelb jako uniwersalnej odpowiedzi na drony. Jego obserwacje zostały następnie potwierdzone i rozwinięte przez analityków kanału About Weapons, którzy od dłuższego czasu opisują zmiany w charakterze zagrożeń ze strony bezzałogowców.
Na części odcinków frontu zaczęto wykorzystywać duże, 15-calowe bezzałogowce sterowane z wykorzystaniem łączy światłowodowych. W odróżnieniu od mniejszych konstrukcji rozpoznawczych czy lekkich dronów FPV używanych wcześniej, te maszyny są znacznie większe, stabilniejsze i mogą przenosić znacznie cięższe ładunki bojowe. Ich głowice mają masę i siłę rażenia porównywalną z minami przeciwpancernymi TM-62. Oznacza to, że nie jest to już broń o ograniczonym zasięgu rażenia, ale ładunek zdolny do poważnych zniszczeń w promieniu kilkunastu metrów od miejsca detonacji.
Pojawiły się przypadki użycia takich dronów w sposób bardzo precyzyjny. Operatorzy mieli kierować je przez otwory w siatkach maskujących, a także prowadzić je nisko nad drogami lub wzdłuż infrastruktury, co utrudnia ich wykrycie i zestrzelenie.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę Donik, jest kwestia użycia strzelb w momencie, gdy dron znajduje się już bardzo blisko. W przypadku dużych 15-calowych konstrukcji dystans 10–15 metrów od detonacji ładunku może być śmiertelny dla żołnierza. Energia wybuchu i masa materiału wybuchowego są na tyle duże, że nawet skuteczne zestrzelenie w bliskiej odległości może skończyć się eksplozją w bezpośrednim sąsiedztwie stanowiska strzeleckiego. Strzelba przestaje być bezpiecznym narzędziem obrony. Jeśli dron zostanie trafiony zbyt późno, jego zniszczenie może nastąpić już w strefie rażenia własnej pozycji. To zmienia całkowicie ocenę ryzyka, ponieważ wcześniej zakładano, że nawet bliski strzał daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa.
Dodatkowo pojawia się problem amunicji. W wielu jednostkach nadal stosuje się śrut o drobnej gradacji, który był projektowany z myślą o lekkich, małych celach powietrznych. Tego typu amunicja była adekwatna w okresie, gdy dominowały niewielkie drony FPV lub popularne quadkoptery rozpoznawcze typu Mavic, które nie miały dużej odporności konstrukcyjnej ani ładowności. Sytuacja się zmieniła i taki śrut często nie daje wystarczającego efektu obalającego wobec dużych, ciężkich platform.
Z tego powodu coraz częściej na Ukrainie podnosi się konieczność zmiany taktyki. W przypadku dużych dronów FPV zaleca się unikanie walki na bardzo krótkim dystansie i zamiast tego używanie standardowej broni automatycznej z lufą gwintowaną, prowadząc ogień z większej odległości i z osłony. Takie podejście ma zwiększyć szanse na neutralizację zagrożenia zanim dron zbliży się do pozycji żołnierzy. Broń gwintowana pozwala na skuteczniejsze prowadzenie ognia na dystansach rzędu 50–100 metrów, co daje większy margines bezpieczeństwa niż strzelba używana w bezpośredniej bliskości celu. W takich warunkach możliwe jest wcześniejsze zniszczenie drona, zanim wejdzie on w strefę krytycznego zagrożenia.
Mimo tych zmian nadal zdarzają się sytuacje, w których mobilne zespoły ogniowe są wyposażone wyłącznie w strzelby i nie posiadają broni automatycznej. W takich warunkach ich możliwości obrony przed nowoczesnymi dronami są znacząco ograniczone, co dodatkowo zwiększa ryzyko na polu walki.

