Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Rosja ćwiczy wojnę z NATO. Polska na mapie rosyjskich generałów

Grafika konflikt NATGO- Rosja
Grafika ilustracyjna
Autor. games.dossier.center

Rosyjscy generałowie od lat rozgrywają na mapach i w systemach komputerowych scenariusze konfliktu z NATO. Materiały ujawnione przez Dossier Center pokazują między innymi rosyjskie gry obejmujące region Morza Bałtyckiego i Gotlandię, a zachodnie symulacje wskazują zarazem na znaczenie Polski jako drogi prowadzącej ku państwom bałtyckim.

Dlatego tekst został podzielony na dwie części. W pierwszej pokazujemy, jak rosyjskie i zachodnie gry wojenne przygotowują dowództwa do konfliktu na północno-wschodniej flance NATO. W drugiej przeanalizujemy, co oznacza to dla Polski: dlaczego porty, lotniska, magazyny sprzętu, kolej, paliwo i przeprawy przez Wisłę tworzą system, od którego zależałaby zdolność Sojuszu do przyjęcia, wyposażenia i przerzutu wojsk oraz podtrzymywania operacji w państwach bałtyckich.

Reklama

Jak rosyjscy generałowie ćwiczą konflikt z NATO

Rosyjscy generałowie od lat rozgrywają wojny, które jeszcze się nie rozpoczęły. Gry dowódczo-sztabowe i komputerowe symulacje pozwalają sprawdzać warianty operacji, decyzje dowódcze, wykorzystanie poszczególnych rodzajów wojsk, logistykę oraz reakcje przeciwnika.

Obszerne śledztwo Dossier Center („Małe wojny. Jak generałowie planują działania bojowe, grając w gry”) pokazuje, że rosyjski system takich gier jest znacznie bardziej rozwinięty, niż wynikałoby z obrazu tradycyjnych ćwiczeń sztabowych. Rosyjscy oficerowie mogą dowodzić setkami tysięcy wirtualnych żołnierzy, a systemy komputerowe modelują działanie lotnictwa, artylerii, rakiet, wojsk lądowych, marynarki wojennej i infrastruktury. Dossier ustaliło, że rosyjska generalicja zaczęła poważnie przygotowywać się do hipotetycznej wojny z NATO najpóźniej w 2017 roku.

Samo rozegranie wojny przeciwko określonemu przeciwnikowi nie dowodzi oczywiście istnienia decyzji o jego zaatakowaniu. Gry wojenne służą również badaniu wariantów skrajnych lub mało prawdopodobnych. W przypadku rosyjskiego Sztabu Generalnego znaczenie mają jednak ich skala, powtarzalność i miejsce w systemie przygotowania dowództwa. Konflikt z NATO nie jest więc wyłącznie akademicką abstrakcją, lecz jednym ze scenariuszy, do których przygotowywane są rosyjskie kadry wojskowe.

Bałtyk na ekranach rosyjskiego Sztabu Generalnego

Jednym z najważniejszych ustaleń Dossier Center jest rekonstrukcja strategicznej gry wojennej przeprowadzonej w marcu 2017 roku w rosyjskiej Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego. Oficjalne zdjęcie z ćwiczenia wykonano tak, aby nie eksponować map używanych przez uczestników. Dossier odtworzyło jednak fragment obrazu widocznego w odbiciu szklanych drzwi. Na ekranie znajdował się region Morza Bałtyckiego. Widoczna była między innymi Gotlandia, a mapa była związana ze scenariuszem „strategicznego odstraszania”.

Reklama

Nie był to ujawniony rosyjski plan operacyjny przeciwko Polsce. Materiał pokazuje jednak, że region Bałtyku i otaczające go państwa występowały w rosyjskim planowaniu dotyczącym hipotetycznego konfliktu z NATO. Znaczenie tego kierunku potwierdzają również inne źródła. „Financial Times” w publikacji dotyczącej rosyjskich dokumentów wojskowych z lat 2008–2014 wskazywał, że rosyjska marynarka ćwiczyła scenariusze uderzeń na cele znajdujące się głęboko na terytorium Europy, również z wykorzystaniem pocisków zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych. Materiały obejmowały działania Floty Bałtyckiej.

Rok przed grą zrekonstruowaną przez Dossier, w październiku 2016 roku, Rosja przerzuciła do obwodu królewieckiego systemy Iskander-M w ramach ćwiczeń. Transfer potwierdziło rosyjskie Ministerstwo Obrony, o czym informował Reuters. Szczegóły analizował również Ośrodek Studiów Wschodnich w materiale „Iskandery w Kaliningradzie – stały element rosyjskiej polityki zastraszania”. Iskander-M może przenosić zarówno głowice konwencjonalne, jak i jądrowe.

Iskander
Iskander
Autor. mil.ru

Z perspektywy Polski obwód królewiecki jest więc częścią znacznie większego układu operacyjnego obejmującego Bałtyk, Polskę i państwa bałtyckie. Nie trzeba zakładać istnienia nieujawnionej rosyjskiej listy celów, aby dostrzec podstawowy problem geograficzny: Polska leży pomiędzy głównym zapleczem europejskiej części NATO a Litwą, Łotwą i Estonią.

Polska od dawna znajduje się na mapach wojny

Polskie terytorium pojawiało się w wielkich scenariuszach wojennych na długo przed powstaniem współczesnej Federacji Rosyjskiej. Dossier Center, powołując się na wspomnienia płk. rez. Wiktora Abramowa, opisuje jeden ze scenariuszy rozgrywanych w sowieckim Bałtyckim Okręgu Wojskowym. Zakładano w nim wtargnięcie wojsk NATO przez NRD i Polskę oraz dalsze prowadzenie operacji w kierunku wschodnim.

Według relacji Abramowa sowiecka odpowiedź przewidywała między innymi detonację atomowych min na Mazurach. Skażone obszary miały utrudnić przeciwnikowi dalsze działania, podczas gdy własne wojska korzystałyby ze znanych im przejść przez napromieniowany teren. Jest to jednak relacja uczestnika przytoczona przez Dossier, a nie ujawniony dokument sowieckiego planowania operacyjnego.

Reklama

O skali zimnowojennego myślenia świadczy również polskie ćwiczenie BURZA-62, opisane przez Zbigniewa Zielonkę w opracowaniu [„Jądrowy Armagedon w ćwiczeniach BURZA-62: założenia, obliczenia i symulacje”]( https://open.icm.edu.pl/bitstreams/12d8ec29-a6bf-4c40-8b51-a62501a92746/download ). Scenariusz zakładał, że już w pierwszych dniach wojny Polska zostałaby objęta masowymi uderzeniami jądrowymi na większe miasta, węzły komunikacyjne i obiekty przemysłowe.

Technologie, uzbrojenie i układ sojuszy uległy od tego czasu zasadniczej zmianie. Geografia pozostała. Polska nadal oddziela główne europejskie zaplecze NATO od dużej części północno-wschodniej flanki.

Przesmyk suwalski to dopiero ostatni fragment problemu

Najczęściej przywoływanym polskim punktem na mapie potencjalnego konfliktu jest przesmyk suwalski – obszar łączący Polskę z Litwą pomiędzy obwodem królewieckim a Białorusią. Jego znaczenie bywa jednak sprowadzane do pytania, czy Rosja mogłaby go „zdobyć”. Dla NATO równie ważne jest utrzymanie możliwości przemieszczania przez ten obszar wojsk, sprzętu, amunicji i zaopatrzenia.

RAND Corporation  w raporcie  Inflection Point: How to Reverse the Erosion of U.S. and Allied Military Power and Influence, w części „Fighting Together: The Evolving Capabilities of Key U.S. Allies and Partners”, wskazuje na możliwość pełnienia przez Polskę funkcji centrum szkoleniowego, interoperacyjności i logistyki NATO oraz wysuniętego hubu obronnego. RAND zwraca również uwagę na ograniczoną liczbę połączeń prowadzących przez rejon przesmyku suwalskiego.

Podobną logikę zawierał scenariusz Defender Europe 20.  Polski Instytut Spraw Międzynarodowych przed rozpoczęciem ćwiczeń wskazywał, że podczas towarzyszącego im Saber Strike część jednostek miała przemieścić się z Polski na Litwę przez przesmyk suwalski. Element ten nie został ostatecznie zrealizowany w pierwotnie planowanej skali z powodu ograniczeń wprowadzonych po wybuchu pandemii COVID-19.

Problem przesmyku nie musi więc oznaczać wyłącznie pancernego natarcia prowadzonego w celu fizycznego przecięcia granicy polsko-litewskiej. Z punktu widzenia zdolności NATO do wzmocnienia państw bałtyckich znaczenie miałyby również działania powodujące czasowe przerwanie ruchu: uderzenia rakietowe, minowanie, użycie dronów, sabotaż infrastruktury czy cyberataki na systemy wspierające transport. Należy przy tym zaznaczyć, że jest to wniosek analityczny, a nie ujawniony rosyjski plan operacyjny. Przesmyk suwalski jest bowiem dopiero końcowym odcinkiem znacznie większego systemu. Zanim ciężkie jednostki NATO dotrą do granicy z Litwą, trzeba je przyjąć w Europie, rozładować, wyposażyć, dostarczyć im paliwo i amunicję, przemieścić przez Polskę i przeprowadzić przez duże przeszkody terenowe. A rzeczywisty problem zaczyna się więc znacznie dalej na zachód.

To pierwsza część analizy Adama Jawora. Część druga już jutro na Defence24

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować