- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Odstraszanie NATO i ćwiczenia przy Królewcu. USA z kluczową rolą
Autor. French Air and Space Force/NATO
Bezprecedensowe ćwiczenia lotnictwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, które odbyły się niedawno w polskiej przestrzeni powietrznej, mają swoją rolę operacyjną, ale są także bardzo istotnym czynnikiem odstraszającym. Co mówią władzom na Kremlu?
W jaki sposób ćwiczenia lotnicze NATO z 18 sierpnia przekładają się na praktyczne odstraszanie i co mówią o potencjale Sojuszu oraz zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych? Na to pytanie odpowiedział ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Artur Kacprzyk.
NATO wysyła konkretny sygnał
Zdaniem eksperta manewry NATO przeprowadzone we wtorek 18 sierpnia były ważne z co najmniej kilku powodów. Nie tylko zademonstrowały konkretne zdolności wojskowe i doprowadziły do ich usprawnienia, ale również zakomunikowały wolę do prowadzenia określonych działań.
Po pierwsze, pokazały, że Sojusz jest w stanie zgromadzić w pobliżu Rosji pokaźne siły lotnicze i robi to przy wydatnym udziale sił amerykańskich, które zaabsorbowane są teraz głównie Iranem. Jak wskazuje Artur Kacprzyk, obranie za jeden z głównych celów obwodu królewieckiego również należy poczytywać jako wyraźny sygnał, który wskazuje Kremlowi „jak bardzo wrażliwa w razie konfliktu będzie ta część jej terytorium”.
Amerykanie nie rezygnują z NATO
Analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwraca też uwagę na polityczne znaczenie amerykańskiego zaangażowania w ćwiczenia. Według niego jest to szczególnie istotne w momencie, gdy w ostatnich miesiącach można było zaobserwować istotne zmniejszenie aktywności amerykańskiego lotnictwa bojowego na wschodniej flance NATO. Kacprzyk przypomniał tu, że Amerykanie – w przeciwieństwie do kilku państw europejskich – nie rozmieścili w naszym regionie myśliwców w ramach operacji Eastern Sentry.
„To istotny przejaw zaangażowania USA w ochronę sojuszników w czasie, gdy amerykańskie zaangażowanie w NATO jest coraz mniejsze i bardziej niepewne. Negatywnych sygnałów jest ostatnio sporo, od dokonanych i zapowiadanych redukcji wojsk USA w Europie, po napięcia transatlantyckie ws. Iranu czy Grenlandii. Takie ćwiczenia komunikują zaś, że pomimo tych problemów w Sojuszu Rosja wciąż musi liczyć się z ryzykiem wciągnięcia USA w konflikt, gdyby zaatakowała państwo NATO” – twierdzi Artur Kacprzyk, który dodaje, że wart odnotowania jest nie tylko fakt amerykańskiej obecności, ale równie ważne są tutaj maszyny, które reprezentowały Siły Powietrzne USA. Mowa nie tylko o samolotach tankowania powietrznego, ale także maszynach bojowych – samolotach do walki elektronicznej czy myśliwcach wielozadaniowych F-35.
„Amerykanie wyraźnie oczekują od Europejczyków, by to oni pierwsi wysyłali siły bojowe bliżej potencjalnego frontu. Wpisuje się to w forsowaną przez Pentagon koncepcję NATO 3.0. Jednocześnie Stany Zjednoczone wciąż zapewniają bardzo ważne wsparcie w postaci samolotów zwiadowczych, tankowania w powietrzu i dowodzenia, z możliwością dosłania sił bojowych w razie eskalacji. Wygląda na to, że właśnie takie wzmocnienie ostatnio przećwiczono” – podsumował Kacprzyk.


Wybrane okazje dla Ciebie