Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Grożą uderzeniami w europejskie firmy zbrojeniowe. Polska może być na celowniku Moskwy

Maria Zacharowa na konferencji - zdjęcie poglądowe
Maria Zacharowa na konferencji - zdjęcie poglądowe
Autor. Council.gov.ru / CC BY 4.0 / Wikimedia Commons

Rosja po raz kolejny ostrzega państwa europejskie przed rozwijaniem produkcji uzbrojenia przeznaczonego dla Ukrainy. Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa stwierdziła, że zakłady produkujące broń dla ukraińskich sił zbrojnych, nawet jeśli znajdują się poza terytorium Ukrainy, mogą zostać uznane przez Moskwę za potencjalne cele wojskowe.

„Zakłady produkujące broń dla Ukrainy w krajach europejskich są dla Rosji potencjalnymi celami wojskowymi. Nie należy sądzić, że zakłady zbrojeniowe znajdujące się poza terytorium Ukrainy, które produkują broń dla ukraińskich sił zbrojnych, będą bezpieczne” – powiedziała Zacharowa podczas środowego briefingu. Rosyjska rzeczniczka przekonywała również, że państwa europejskie poprzez dostawy uzbrojenia, tworzenie zakładów produkcyjnych oraz wspólne przedsięwzięcia z Ukrainą „bezpośrednio uczestniczą” w wojnie.

Reklama

Polska w centrum rosyjskiego ostrzeżenia

Wypowiedź Zacharowej nie była przypadkowa. Pytanie, które wywołało jej komentarz, dotyczyło planowanego centrum serwisowego pocisków PAC-3 w Europie oraz możliwości ulokowania go w Polsce.

7 lipca podczas NATO Summit Defence Industry Forum w Ankarze Polska, Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia i Szwecja podpisały porozumienie dotyczące utworzenia w Europie centrum obsługi pocisków PAC-3 wykorzystywanych przez system Patriot. Polska od początku zabiega o to, aby obiekt został zlokalizowany właśnie na jej terytorium. Znaczenie takiego centrum jest większe niż sama kwestia napraw. Obecnie część obsługi zaawansowanych pocisków musi odbywać się poza Europą. Władysław Kosiniak-Kamysz wskazywał, że transport rakiet do Stanów Zjednoczonych, ich serwis oraz ponowna certyfikacja mogły zajmować nawet dwa lata. Utworzenie europejskiej infrastruktury ma więc skrócić ten proces i zwiększyć dostępność pocisków dla europejskich użytkowników Patriota. W przedsięwzięcie zaangażowany jest również producent PAC-3 MSE, amerykański Lockheed Martin. Koncern potwierdził, że USA, Niemcy, Holandia, Polska i Szwecja pracują nad utworzeniem europejskiej infrastruktury utrzymania tych pocisków.

Reklama

Dla Warszawy centrum serwisowe ma być także potencjalnym punktem wyjścia do rozwijania znacznie bardziej zaawansowanych zdolności przemysłowych. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła w ostatnich miesiącach o możliwości koprodukcji pocisków Patriot w Polsce. Podczas wrześniowej wizyty w Waszyngtonie prowadziła rozmowy z przedstawicielami amerykańskiego przemysłu obronnego właśnie na temat utworzenia w Polsce centrum serwisowego PAC-3, możliwości koprodukcji oraz przyszłych dostaw. Jeszcze w lipcu, podczas wizyty w USA, przedstawiała amerykańskiej stronie polską propozycję współpracy Polski, Stanów Zjednoczonych i Ukrainy przy produkcji Patriotów. Argumentem Warszawy miało być zapewnienie bezpieczniejszego miejsca dla produkcji niż terytorium Ukrainy.

Moskwa już wcześniej groziła zakładom zbrojeniowym

W październiku 2024 roku rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że nowo otwarty zakład niemieckiego koncernu Rheinmetall na Ukrainie może być „legalnym celem” rosyjskich ataków. Rosjanie wcześniej podobnie ostrzegali przed planami budowy kolejnych zakładów niemieckiego koncernu na Ukrainie. Jeszcze ważniejszy jest jednak inny element tej presji. W 2024 roku zachodnie służby informowały o wykryciu rosyjskiego planu zamachu na szefa Rheinmetallu Armina Pappergera. Reuters, powołując się na doniesienia CNN i „New York Times”, informował wówczas, że amerykański wywiad wykrył rosyjski spisek przeciwko szefowi niemieckiego producenta uzbrojenia dostarczanego Ukrainie.

Ówczesny sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg mówił natomiast o szerszej kampanii rosyjskich działań wrogich wobec państw Sojuszu, obejmujących m.in. próby sabotażu, cyberataki i podpalenia. Według Stoltenberga jednym z celów takich działań było zastraszenie państw NATO i zniechęcenie ich do wspierania Ukrainy.

Dziś problem nie dotyczy już jednak wyłącznie ostrzeżeń i gróźb. W ostatnich tygodniach w Europie doszło do serii incydentów, które władze poszczególnych państw wiążą z rosyjską działalnością sabotażową lub szerzej – z rosyjską wojną hybrydową. Skala zjawiska jest na tyle duża, że 29 września Mark Rutte ponownie odniósł się do rosyjskich aktów sabotażu w Europie. Sekretarz generalny NATO powiedział, że Sojusz dysponuje planami reagowania na takie działania, a państwa NATO muszą zachować spokój, ale jednocześnie być przygotowane na dalsze incydenty.

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama